Skip to main content

Full text of "Opis ziem zamieszkanych przez Polaków: pod względem geograficznym, etnograficzny, historycznym ..."

See other formats


This is a digital copy of a book that was preserved for generations on library shelves before it was carefuUy scanned by Google as part of a project 
to make the world's books discoverable online. 

It has survived long enough for the copyright to expire and the book to enter the public domain. A public domain book is one that was never subject 
to copyright or whose legał copyright term has expired. Whether a book is in the public domain may vary country to country. Public domain books 
are our gateways to the past, representing a wealth of history, culture and knowledge thafs often difficult to discover. 

Marks, notations and other marginalia present in the original volume will appear in this file - a reminder of this book's long journey from the 
publisher to a library and finally to you. 

Usage guidelines 

Google is proud to partner with libraries to digitize public domain materials and make them widely accessible. Public domain books belong to the 
public and we are merely their custodians. Nevertheless, this work is expensive, so in order to keep providing this resource, we have taken steps to 
prevent abuse by commercial parties, including placing technical restrictions on automated ąuerying. 

We also ask that you: 

+ Make non-commercial use ofthefiles We designed Google Book Search for use by individuals, and we reąuest that you use these files for 
personal, non-commercial purposes. 

+ Refrainfrom automated ąuerying Do not send automated ąueries of any sort to Google's system: If you are conducting research on machinę 
translation, optical character recognition or other areas where access to a large amount of text is helpful, please contact us. We encourage the 
use of public domain materials for these purposes and may be able to help. 

+ Maintain attribution The Google "watermark" you see on each file is essential for informing people about this project and helping them find 
additional materials through Google Book Search. Please do not remove it. 

+ Keep it legał Whatever your use, remember that you are responsible for ensuring that what you are doing is legał. Do not assume that just 
because we believe a book is in the public domain for users in the United States, that the work is also in the public domain for users in other 
countries. Whether a book is still in copyright varies from country to country, and we can't offer guidance on whether any specific use of 
any specific book is allowed. Please do not assume that a book's appearance in Google Book Search means it can be used in any manner 
anywhere in the world. Copyright infringement liability can be ąuite severe. 

About Google Book Search 

Google's mission is to organize the world's Information and to make it universally accessible and useful. Google Book Search helps readers 
discoyer the world's books while helping authors and publishers reach new audiences. You can search through the fuli text of this book on the web 



at |http : //books . google . com/| 




Jest to cyfrowa wersja książki, która przez pokolenia przechowywana była na bibliotecznych pólkach, zanim została troskliwie zeska- 
nowana przez Google w ramach projektu światowej biblioteki sieciowej. 

Prawa autorskie do niej zdążyły już wygasnąć i książka stalą się częścią powszechnego dziedzictwa. Książka należąca do powszechnego 
dziedzictwa to książka nigdy nie objęta prawami autorskimi lub do której prawa te wygasły. Zaliczenie książki do powszechnego 
dziedzictwa zależy od kraju. Książki należące do powszechnego dziedzictwa to nasze wrota do przeszłości. Stanowią nieoceniony 
dorobek historyczny i kulturowy oraz źródło cennej wiedzy. 

Uwagi, notatki i inne zapisy na marginesach, obecne w oryginalnym wolumenie, znajdują się również w tym pliku - przypominając 
długą podróż tej książki od wydawcy do biblioteki, a wreszcie do Ciebie. 

Zasady użytkowania 

Google szczyci się współpracą z bibliotekami w ramach projektu digitalizacji materiałów będących powszechnym dziedzictwem oraz ich 
upubliczniania. Książki będące takim dziedzictwem stanowią własność publiczną, a my po prostu staramy się je zachować dla przyszłych 
pokoleń. Niemniej jednak, prace takie są kosztowne. W związku z tym, aby nadał móc dostarczać te materiały, podjęliśmy środki, 
takie jak np. ograniczenia techniczne zapobiegające automatyzacji zapytań po to, aby zapobiegać nadużyciom ze strony podmiotów 
komercyjnych. 

Prosimy również o: 

• Wykorzystywanie tych plików jedynie w celach niekomercyjnych 

Google Book Search to usługa przeznaczona dla osób prywatnych, prosimy o korzystanie z tych plików jedynie w niekomercyjnych 
celach prywatnych. 

• Nieautomatyzowanie zapytań 

Prosimy o niewysylanie zautomatyzowanych zapytań jakiegokolwiek rodzaju do systemu Google. W przypadku prowadzenia 
badań nad tłumaczeniami maszynowymi, optycznym rozpoznawaniem znaków lub innymi dziedzinami, w których przydatny jest 
dostęp do dużycli ilości tekstu, prosimy o kontakt z nami. Zachęcamy do korzystania z materiałów będących powszechnym 
dziedzictwem do takich celów. Możemy być w tym pomocni. 

• Zachowywanie przypisań 

Znak wodny"Google w każdym pliku jest niezbędny do informowania o tym projekcie i ułatwiania znajdowania dodatkowych 
materiałów za pośrednictwem Google Book Search. Prosimy go nie usuwać. 

• Przestrzeganie prawa 

W każdym przypadku użytkownik ponosi odpowiedzialność za zgodność swoich działań z prawem. Nie wolno przyjmować, że 
skoro dana książka została uznana za część powszechnego dziedzictwa w Stanach Zjednoczonych, to dzieło to jest w ten sam 
sposób traktowane w innych krajach. Ochrona praw autorskich do danej książki zależy od przepisów poszczególnych krajów, a 
my nie możemy ręczyć, czy dany sposób użytkowania którejkolwiek książki jest dozwolony. Prosimy nie przyjmować, że dostępność 
jakiejkolwiek książki w Google Book Search oznacza, że można jej używać w dowolny sposób, w każdym miejscu świata. Kary za 
naruszenie praw autorskich mogą być bardzo dotkliwe. 

Informacje o usłudze Google Book Search 

Misją Google jest uporządkowanie światowych zasobów informacji, aby stały się powszechnie dostępne i użyteczne. Google Book 
Search ułatwia czytelnikom znajdowanie książek z całego świata, a autorom i wydawcom dotarcie do nowych czytelników. Cały tekst 



tej książki można przeszukiwać w Internecie pod adresem http : //books . google . com/ 




^> ii 



.^ 



s^ 




\ 






I' "^1*^." ;'■'. !)• 




OPIS ZIEM 

ZAMIESZKANYCH PRZEZ POLAKOW 

POD WZGLĘDKM GKOGRAFICZNYM, ETNOGRAFI- 
(:ZNYM,HISTORYC/NVM, ARTYSTYCZNYM, PRZE- 
MYSŁOWYM, HANDLOWYM I STATYS TYCZNYM. 



TOM 1. 



ZIEMIE POLSKIE W PRUSACH. 




WARSZAWA. 

NAF<LADEM „G.AZETY POLSKIEJ' 

DRITK .1. SIKORSKIEGO, \V.\RECKA 14. 
1904. 



ZIEMIE POLSKIE W PRUSACH. 



PRUSY WSCHODNIE I ZACHODNIE 



♦ 4f 



« ^ W. KSIĘSTWO POZNAŃSKIE 

^=^— ŚUSK PRUSKI 



Aleksander Czechowski. 



WE WST1-;PIE 

ILU JEST NA ŚWIECIE POLAKOW? 

i-RZEZ H. KOSKOWSKlEfJO 

OliŁi 

RYS LUDOZNAWCZY 

inzEZ JANA KAULOWICZA 



Il.'Ui. It.l-SrKACVJ.>iV J-UU KIKUr.NKIKM EDWARDA NICZA. 



WARSZAWA. 

NAKŁADEM „GAZETY POLSKIEJ-. 

DRUK J. SIKOKJSKIKOO, WAKKCKA U- 

1904 



,i.o;u}o.iKiio HKiiayi»(H<) 

Bapiiiana, U Mapra 1J)04 r. 
• ••••*' Si 



^osLUą 



SPIS RZECZY. 



II.i; JEST NA ŚWIEUIK POLAKÓW? Napinał Bolftiłtuc Ko/ikoirski, 8tr. 3-30. 
ITwatfi wstępne, 8tr. 3— ». Obrachunek szc/.e};ółowy: I. Państwo Nhiinieckie, str. 6 — 10. 
II. PauMtwu Rosyjskie. Krulentwo Polskie. Kraj Zai-liodni. \\ innych czt^ściach Państwa 
Kosyjskieifo. str. 10—17. JII. Państwo A nstryaokie. (Jalieya. Śląsk austryackl, str. 17 -21. 
Polacy w innych krajach: W Stanach Zjednoczonych. W Mrazylii, str. '21— *2«i. Obrachunek 
o;|óliiy, sir. 20-27. lizut oka wstecz, str. 27—30. 

RYS LUDOZ.NA\VCi,Y, str. .HI— 55 l<&\ń»Ał Jan Kdriwricz. 1. Stanowisko Polaków 
w szczepie aryjskim. (\Vst^<p. (.'ztery rasy. Plemiona aryjskie. Słowianie), str. 31— 4'2. 
II. Kys ludozuawstwa polskie<ro. (VV>*t<;p. Budowa cielesna. Wiedza ludowa. Wierzenia;, 
str. 43—55. 

Ziemie polskie w Prusach. (ł'rnsy Wschodnie i Zachodnie, W. Ks. 1'ozuańKkie, 
Sl.i.-łk). Opracował Aleksander Czechoicnki. Str. 5ił 50y. 

UZUT 0K.\. WSTKCZ. Zdobycze niemieckie w Słowiańszczyzuie zachodniej, str. 
5« — «5. 

ZARYS OK<m;RAFICZNY, str. «<)— 117. Uwagi wst«.'pue, str. (10-70. A. Pojezie- 
rze Pruskie i Pomorskie, str 71 — W. (Jleba. Płody mineralne, str t»0— SU. U. iJoliua 
Warty i Noteci, str. 91— Irtł. (Jleba. Płody mineralne, str. 102— lo3. ('. Wy iyna 1 zatoka 
;^ląska, str 103—114. Oleba. Płody mineralne, str. 114-110. Stosunki klimatyczne, 
Htr. 110 — 117. 

W. ICSD^STWO POZNAŃSKIE, str, 119—260. 

1. Po^rląd historyczny, str. 119— 128. Położenie i jrranice, str. 119— l«l. Od Mie- 
rzysława 1 do upadku państwa Polskiejjo, str. 122-120. Od końca w. XVIII do naszych 
ezasów, str. 127 — 12S. 

2. Ustrój ttdiiiiiiistrncyjny I polityczny, str. 129—145. Obwody regencyjne, 
Htr. 130. Powiaty, .str. 130—134. Samorząd gminny, powiatowy i prowineyonalny, str. 
135—139. Sądownictwo, str. 139— 141. Stosunki wojskowe, str 141-142. Udział w sejmie 
I>raskim i parlamencie niemieckim, str. I4*i — 145. 

3. Topo^rnfla. Opis kraju ł ważniejszvcli miejscowości według powiatów, str. 
145-177. 

4. Ludność, str. 177— 207. Uwagi ogólne o statystyce ludności, str. 177 — 180. (iC- 
stość zaludnienia dawniej i obecnie, str. 180—181. Gminy wiejskie i ml<-jskie, str. 181—183. 
Statystyka według pici i wieku. str. 184 - lsr> Statystyka urodzin i .śmierci, str. 185. Wy- 
ehodżtwo ilmlgracya. str. 186— 189. Statystyka według wyznania, str. 190— 191. Polacy 
I Niemcy, str. 193— 199. . Stosunek narodowości ilo wyznania, str. 199— 2t'2. hudno.ść nie- 
miecka, str. 202—204. Żydzi, str. 204. Ludno.ść polska, str. 204 207. 

5. Kolnictwo, przemysł, liandcl, środki konninikAcyi, str. 2U7 237. Uwagi 
ogólne, str. 207— 210. Kolnictwo. .str. 210—218. Własność pol.ska i niemiecka, str. 219— 
224. Przemysł! handel, str. 221-237. środki komunikacyi, str. 231-234. łJanki i spółki 
zarobkowe polskie, str. 236—7. 

6. Stosunki kościelne, szkolnictwo, oświata, instytucje społeczne, prasa, str. 
237-260. Stosunki kościelne, str. 237— 243. Szkolnictwo, str. 243— 249. Instytucye na- 
ukowe, ^kluzea niemieckie. Mnzeum Młeliyńsklch, Biblioteka Raczyńskich, Tow. Przyjaciół 
Nauk), str. 250-252. Tow. Czytelni ludowych str. 253— 4. Stowarzyszenia polskie, str. 
254—6. Tow. Pomocy Nankowej K. Marcinkowskiego, str. 255— 6. Teatr polski, str. 256— 
258. Dziennikarstwo, str. 258—260. 

IM^MOKZE I ZIEMIA PRUSKA. (Pru.sy Wsdiodnie i Zucliodnie), sfr. 2(il — 116. 

I. Poclł)d historyczny, str. 261— 280. Pomorze zachodnie 1 wschodnie aż do naj- 
ada Krzyżaków, str. 201— 267.' Państwo Krzyżackie, str. 207— 271. (Jrunwald i jego na- 



Htf^pHiwa «tr. i'T;-ir73. Uwił«u>uli«zut>wH *■ iTnsaci Cóżt^rrci air. 274— STS. Od końca 
«r. XVIII do naszTch czaMiw, srr. ^^— SSC. 

i!. StMiuiŁi aAmuuKtFMyjat- jMilineBM: jrt r^'!— :!$& r«trió eeatralifftrezay 
i autitDomif&OT, Ktr :!M— StiL. PniiT Wwiioaiub. ruiuaał lu upwoAt rcpearTJae i po- 
wiaty, 8U. 365— 2ttT. badinnnrnni. utr. aBT— fe apiłPi wo.iffiow-t:. arc" 2Ww fdiłał w »ej- 
loif i pariamf ur.i«. str Wt. Frm^ ilacuoanif: Pudzii^ nii nnwudr Tepenrr^ot- I powlatr. 
Htr. 'j^—iW. 6ądpirmrnrf. str. SSH.- s«prawj ▼łł.niŁiiw*- , <cr. 2t*i I' dział w iwjad^ i par- 
laiueucif. sti. Sfl— t. 

3. To}»opraS&. ' 'pif^ kr^ir : 'traaiłr.isTyet nh-.TWPwimc: W4>ałur powiatów, str. 
:;V8— 3:51. ?ro«T ZarbMliut:. kt Sil:■-^:^,. Wamiik «rr S::*^ — K3(> Mascwket praskif, 
^t^. aiy— i>2^ PwwiatT nirmirrcir i IłSfWiiCłt Fritt W<iciiiHiidrj. <r:. S^^-SFl- 

4. LB4KOt>r. «(tr. 3?1 - <;;<(•.. Ucztia : ^rf^icMr z&ladmi^a. ki S31— SSC «>BiiiT wiej- 
skif i miejskie. »ir. 8SC—S3^. Ma:vtcTCb nritćzn i tnDirrrL icr Stf— R4(': wfidłiMr i^d 
i wirku. rtr. 3t<.' -: AVTrbwirTwi. : imi^hrya. Rrr :-iZi- ?. Wyznania. Kr. S*S— i. Statr- 
ntrka Iuduu»<i pulskir; w PrnKarl Zat-utłOiiirL. rrr. Mf — :j : w pi<wiaxart: pouM-rmńfJdrfa 
l>ytow»kiui i LciK^rnkiin. otr .SM — :r isb Aanui: i ]ifczi>wsn. finnciiŁ. fCi. S&S — 3. Kasmbi 
i Mazurzy, »tr. Zl'l—'. 

b. BolMirtw*. pr«>aTti. ka-adfl. M^ki k«»BBa'Ł*ryi. m. SI>>— SS6. Selaictwo, 
istr. SCł. W JasB»kć pulhka w't Ti.>ac i. W«irbt»cmru R; BiSS. w Pntitarl Zarh, f>tr. SAS — S6S. 
Rvmi»ya koloiiizaryjna. frtr. ;w.^ — :>~tL Prr^■lrT^? : Laniit-l w Tnmitti- ZarbodnirL. ftr. J70 — 
37%. Banki I "pułki zarobcowr pt-luktr. kt :':: — f~t >Tiidti ŁiwnańKmnjm* w Pz«i«rh 
Zacliodaiefa. "tr. 377- « Kurii na "Hrifklf-, <:x. y~f— Rs:;; rnii tojf-.ipwr. ;«» i SSS — I; kaadel 
zaaior«ki Odau<'ka, sit. ^t-i. llandt-I. yrtrwyti oriiftLLc: ci-inr.u:kfer?.iiif w Pmaacli W«rbo- 
dnirh, Mr. 3!>5— 6. 

6. Stuttiaki koMriclar. 4iKk«lBict«o.oMiiat«. ia^^ntscyf- >p«4«ccB«. prasa, atr. 

:ł87— 416. Stosuiikj kofrirlnf. "tr. S>7— S-i : Si^— Jtw MTomiirtwo kaiofirti^ iceatniB) 
i Polacy, str. 3i<::-3i'>. ^to^aLki sEŁitlur. ^:r. «iV— «(KL £ftrwi.; )iłC]to«ri polftkiej a dcłes- 
uikarstwo, «tr. 404— 415 ^towarzy<<xrIlia ;>k>lfk)t-. rtr. 4:$ — :«. Ffl^k}*- iamraryc aaa- 
kowe, «tr. 415— IC. Muzr.i. ^tr. 41r». 

OÓKXV :ŚL.\SK- .>tr. 417— >-. 

1. Pofrląd kistoryeiay. >Tr. 4:'.'- *J7. l'wvp wKrftiir. f.T. a:' — i'i9. :^lątk pod 
książętami PiaKtowskimi. 'ftr. *4:^.l— »3l Za;ę'C-'r ślą*^ka prrrs PrBUk-.-w. $tT. 4S9— 434. 
Ślą^k pod władzą prn»ką, atr. 434—437. 

i. Topografla. «»pi* kraju i w»inirł»cy<i TE:r;*fowvn<i. t.:r. <ii7— 410. 

:*. Stosunki adwiaj^traeyjar i politjMae. «:r. *S^—ift. r»di3a> aa powiaty, 
Htr. 467. Stotf linki «ądMWf, >!r 4Ctr>— 1». .Sprawy wo.Skowc. «:r +:*■. Udcał w wjalc i par 
lainfucif, *tr. 451* —40S. 

4. Ludno!>e, str. 40:f— 4>I. Liczba i gc«T«,«*e zaludairiiia. »:r. ««2-4^& Statystyka 
wedłuif płci, str. 4'$7. Wyrhudztwo i imiffracya. Mr. 4<>7— 4£t*. Staryiityka orodzin 1 śótlerel, 
ttr. 47<>. Statystyka wyznań, ^tr. 470—473. * Polacy : >":f incy. jtr." 47*3- 47!». Protestanci 
polsi-y, str. 475ł. l.ud górnośląski. 4^i.t—\ 

5. Kolnictwo, przemysł, handel^ środki komaBikacfi. <:r. 4>i-49^ Rolnictwo. 
(łtr. iHż—i*i(i. Politka wła->iioAć sirmska. str. 4'!'7. Przt-mysł, ^.-rnieTwo i handvL, łtr. 489 — 
iW. orodki l(Oiutiuikat.-yi, str. 4^\. i;auki p-jlskie. patrz w ,Uzupt>łiiiraiach~ str. 530. 

0. Stokaaki kościelne, szkolnictwo, oświata, iastyt^eye społeetne, pra»a, 
str. 4tf«}— .009. .Stosunki kościelne, str. 496—7 i 5^il. Stronnictwo katolickie icentmn) a lad 
poUki, str. 407 — 501. .Stosunki szkolne, str. di.^l- >>3. Bnch narodowy a dziennikarstwo 
polskie, str. 50:j 5^'.«. 

POLACY N.\ WYtllODZTWlE W M>:MCZECH. Napisał -4j:i>t:>.fir CzechoH-ski. 
Pogląd statystyczny, str. 510—512. 

Wykaz alfabetyczny miejscowości, nazw geograficznych, wyłńtniejszych instytacyi 
i osobistości ua obszarze ziem polskich w Prusach, str. 513— 519. 



NproHtowauia i uzupełnienia, str. 520. 

MplH map i ilOKtracyi, umieszczonych w tomie I. str. III— IV, 



SPIS MAP I ILU8TRACYI 

rMIESZCZONYCri w TOMIE PIERAVSZVM. 



Mapy. 

Zdobycze nlemieckio na zachodzie sło- 
wiańskim 61 

Pojezierze Pruskie i Pomorskie 68-69 

l>oIina Warty 1 Noteci 92. 

Wyiyna i zatoka oląska 108—0. 

"W. Ka. Poznańskie 132-3. 

Mapa ludności "W. Ks. Pozn. 188. 

Tablica porównawcza ludności polskiej 
w W. Ks. Poznańskiem w latach 1890 
i 190a-ym 192 

Własność ziemska według narodowości 
w W. Ks. Poznańskiem 212. 

Prusy Zachodnie 300. 

Pmsj Wschodnie 325, 

Mapa ludności w Prusach Zacli. 33G. 
» « , Wschód. 348. 

Część polska Śląjka pruskiego 444. 

Mapa ludności na O. Śląsku 472. 

Portrety. 

Chociszewsld Józef 407. 
Cieszkowski August 244. 
Czarliński Leon 414. 
?>zepki Bolesław 247. 
Gółkowski Józef 407. 
Jackowski Maksymilian 216. 
Korfanty Wojciech 508. 
Llkowski, biskup 239. 
Łyskowski Ignacy 411. 
Miarka Karol 692. 
Mieliyński Seweryn 243. 
Kapierałski Adam 504. 
Stablewski Floryan, arcybiskup 238. 
Slaskl Lndwlk 415. 
Wawrzyniak Piotr 872. 

Typy ludowe. 

Z pod Lubartowa (tabL kolor.). 
Gospodarz z Mokrej Wsi, pow. Kadzy- 

miński (tabL kolor.). ' 
Z okolie Bkalmierza i Działoszyc 'tal>1. 

kolor.). 



K>ł, Lowieltił'. Dziewczyna ze Swlryzu 

(kolor.). 
Włościanie poznańscy 171*. 
Muzykanci wiejscy z pod ihikn 182. 
liamberka 183. 
Mazurka 3S8. 

Kaszubi z wybrzeża bałtyckiego 340. 
Flisacy na Wi.śle 359. 
Tow. katol robotników w Michałkowi- 

cach na G i^Iąskn 488. 
Typy górnośląskie 4<i3, 466, 469,474, 480. 

Widoki miast, gmachów, ruin 
it. p. 

liolków, ruiuy zamku 433. 
Brzeg, zamek pia.>«towHki 419. 
ratu^<z 423. 
widok ogólny 449. 
Uydgoszcz, Fara 127. 

„ widok z mostu kolejowego 

136. 
Gdańskiego 
140, 
„ nad portem 230. 

nad Brdą 232. 
liydgoski kanał, trzecia śluza 146. 
Bytom, brama starożytna 478. 
Chełmno, klasztor na wzgórzu 80. 
„ Brama Grudziądzka 27-3. 
Katusz 1 kośció*ł katol. 2;W. 
Copoty 291. 
Cranz 827. 

Elbląskie Góry: YogeLsaug 78. 
Frombork 82. 

Gdańsk, widok z góry Biskupiej 26'2. 
„ nad liadunią 26:t. 
„Długi Most" 279. 
„ Dom Artusa 289 i 296. 
„ .Długi Eynek- 302. 
„ Batnsz 304. 
, Arsenał 305. 
„ starożytna winda 307. 

port 366. 
„ synagoga 897. 
„ kościół ^-tej Katarzyny 402. 
Muzeum 403 I 405. 



IV 



Gloffowa 113. 

„ katedra 428. 
Gniezno 138. 

^ katedra 148. 
Golab,'raln7 zamkn 318. 
Gopło pod Krnświcą 94. 
({relfenRtelii. miny zamkn 432. 
(Jrodziec, miny /araku 431. 
(irodzlHk 220. 
Grudziądz, Góra Zanikowa 79. 

„ widok z Góry Zamkowej 27.Ó. 

„ widok ogólny, 376. 

„ widok od Btrony Wisły 37S. 

Hela 294. 

IlenRcheucr, góry 102, 104 i 105. 
llnty I^aury i Królewska 446, 
Inowrocław, były ratHHz 150, 

„ nowy koAciół N. P. M. 240. 

Kamieniec, /.amek 426. 
Karlsber^^ pod Oliwą 7<5. 
Klncze, końciół starożytny 440. 
Kłajpeda, latarnia morska 3H0. 
Kórnik, pałac 161. 
Krasnobór, klasztor 429. 
Królewiec, zamek królewski 282. 
,,Kybaki" 284. 
port 286. 
„ iniiwer.<«ytet 400. 

ICrnAwica, Mysia wicia 120. 
KynsbnT);, ruiny zamku 435. 
Lec ■'i84. 
J^eżnica 490. 

Li$(aica, zamek riastowski 418. 
Lochstaerit, zamek 323. 
I.<Hdgier/.owlce 484. 
ł.eba, jezioro, widoki 74, 8'.ł, 293. 
jMalbork. zamek krzyż.acki 264 i M !. 

,. rynek 271,' 

Mierzeja Kurowska: piaski wędrujące 72. 

„ „ cmentarz drzew 73. 

Miłosław, pałac ]i)9. 
Mogilno, kościół pol«Miedvktvuski 1.57. 
Msa 448. 
Nowy Port, latarnia morska 86. 

„ „ koAclół katolicki 308. 

„ „ okręty w porcie 310. 
Ollw» 277 i 295. 

„ klasztor 299 i 395, 
Opole 4.18. 

zamki Piastowskie 421 i 4.S8. 
„ wyspa Holka 456. 
1'iekarj- Niemieckie 498. 
IMła, dom t>taMzica 152. 
Plelinsdorf, śluza 367. 
Poznań 129, 

„ katedra 122, 

„ pałac Działviiskicli 123. 

„ końciół N. P. Maryi 125, 



IMznaA nad \rartą 228. 

,, widok z mostu riiwali.szen 

skiego 163. 
„ „Dom robotniczy" 165. 
„ ,.Kazar" 166. 
„ Katusz i Stary Kynek 235. 
„ iJom Przemysłowców pols 

22 
Biblioteka Raczyiiskicłi 24 
Gmach Tow. I'rzyj. Nauk : 
Teatr polski 251. 
„ Zakład fiarczyńsklcgo 253 
pomnik Kochanowskiego i 
Racibórz, kaplica Ś-tego Grobu 44t 
łtauscheu 321. 
Uo<;aliu, pałac 1 68. 
Kogożno, kościół 1 70. 
Uydzyna, zamek 174. 
zarabia, wybrzeże 84. 
Śnieżka (Schneekoppe^ 101. 
Sobótka, kaplica 107. 
i^roda, kościół 144. 
strzelno, kościół i klasztor Norb( 

uek 151. 
Szamotuły. ISasztn Czarnej Księżni 

17 
Tczew, mosty na Wiśle 298. 
Tomu, widok z nad Wisły 268. 
,, ruiny zamku Dybowa 206. 

ratusz 270. 
„ kościół ś-go .Takuba 314. 

Hrama .Mostowa 316. 
, most na Wiśle 364. 
„ „Dausker" 369. 
., kościół Zwia.st X. P. Maryi 
„ „ . -tejfo .lana ("hrzcii 

3<.»t) i :i<. 
pomnik ICoperuika 409 
Wji;.'rówiec, kościół N. P. Maryi 1 1 
Wenccya po(l<iąsawą !»7. 
Wielki Kamień. Zamek Odrowążów 
Wisła jiod Toruniem 81 
Wrocław w połowie w. XVII 436. 
„ widok offólny 452. 



Katusz 424. 



Wielki Kynek 4,'j4. 
Wystruć 287. 
Zflckeu, wudo.spad 110. 
Zatoka Pucka, wybrzeże 70. 
Złotorya, ruiuy zamku 319. 
nin, Para 155. 



Dwór wiej.ski pod Pozuaniem 208. 
Kościółek Fili])onów :>44. 
i'łuczkaruia rudy 486. 
Nad Cyhiuą 99.' 



-?^^i^ 



y.) 



izystkie te plemiona semickie i cieleśnie i językowo wcale są 
ikie siebie. Odegrały one w dziejach cywilizacyi ważną rolą: 
pomnijmy astronomie chaldejską, ustrój społeczny i księgi świą- 
1ebrajczyk{3w. kolonizacyą świata starego przez Fenicyan, wresz- 
olbrzymie zasługi naukowe Arabów; dzisiaj jeszcze Żydzi waż- 
stanowisko w przemyśle i handlu całego świata zajmują: 

Ale najszczytniejsze i najzaszczytniejsze znaczenie w dziejach 
wilizacyi los przeznaczył naszemu aryjskiemu szczepowi. Prze- 
Avna harmonia wzlotów idealnych z niezapieraniem siej warun- 
»v realnych żywota, szczęśliwie ustosunkowanie marzycielstwa 
-zeźwą krytyką, oraz praw jednostki z prawami zbiorowości, 
k zapędów fanatycznych w jakimkolwiek kierunku, wielkie za- 
owanie prawdy i wolności, wszystkie te zalety (które w staro- 
ności najwidoczniej uwydatniły się w narodzie greckim, a w cza- 
li nowożytnych w plemieniu angielskiem) przyczyniły się do 
inania szczepowi naszemu pierwszorzędnego w dziejach miej- 

Które okolice ziemi były kolebką jego, o to do dziśdnia toczą się 
ry pomiędzy uczonymi. Najwięcej praw-dopodobieństwa ma 
cląd, wywodzący Aryjczyków z wyżyn średnioazyatyckich Mus- 
u i Belurtagu. Ztamtąd rozeszli się zapewne oni do w'szyst- 
\n dzisiejszych siedzib swoich. Kiedy? Na to odpowiedzieć 
•zna na pewnych tylko kombinacyach opartem przypuszczeniem: 
lat jcKjo do 1500 przed erą naszą. 

Wszędzie, dokąd tylko przywędrowały plemiona aryjskie, znaj- 
waly już ludzi; do jakiej rasy należeli oni, dzisiaj orzec trudno; 
icz pewna jednak, że hidowie zastali w nowej ojczyźnie swojej 
iy innego szczepu, których potomkowie dotychczas szczyty pasm 
rskich w- Indyach zamieszkują: (}recy znaleźli w przyszłych sie- 
ibach sw<jich Pelazgów, Rzymianie Etrusków, a plemiona, zale- 
żące przestrzenie średnioeuropejskie, zastały Basków (o których 
w*ino\vactwie z jakiemkolwiek znanem plemieniem po dziśdzicń 
-' niewiadomo) i popchnęły ich aż na krawędź oceanu Atlan- 
:kiego. 

Nazwę Ari/jczi/l'ua- wzięto niedawno z sanskrytu; w języku 

n arjja znaczy szlachetny, a także należący do plemienia nasze- 

szczepu, w przeciwieństwie do przedaryjskich krajowc(')W Indyi. 



Xl — 



szystkie te plemiona semickie i cieleśnie i językowo wcale są 
zkie siebie. Odegrały one w dziejach cywilizacyi ważną rolą: 
upomnijmy astronomie chaldejską, ustrój społeczny i księgi świą- 
Hebrajczyków. kolonizacyą świata starego przez Fenicyan, wresz- 
i olbrzymie zasługi naukowe Arabów; dzisiaj jeszcze Żydzi waż- 
: stanowisko w przemyśle i handlu całego świata zajmują: 

Ale najszczytniejsze i najzaszczytniejsze znaczenie w dziejach 
wilizacyi los przeznaczył naszemu aryjskiemu szczepowi. Prze- 
iwna harmonia wzlotów idealnych z niezapieraniem sią warun- 
\v realnych żywota, szczcjśliwe ustosunkowanie marzycielstwa 
rzeźwą krytyką, oraz praw jednostki z prawami zbiorowości, 
ik zapędów fanatycznych w jakimkolwiek kierunku, wielkie za- 
[ owanie prawdy i wolności, wszystkie te zalety (które w staro- 
ności najwidoczniej uwydatniły .sie w narodzie greckim, a w cza- 
łi nowożytnych w plemieniu angielskiem) przyczyniły sią do 
Jnania szczepowi naszemu pierwszorzędnego w dziejach miej- 

Które okolice ziemi były kolebką jego, o to do dziśdnia toczą sią 
»ry pomiędzy uczonymi. Najwiącej prawdopodobieństwa ma 
cląd, wywodzący Aryjczyków z wyżyn średnioazyatyckich Mus- 
la i Bełurtagu. Ztamtąd rozeszli sic zapewne oni do w-szyst- 
H dzisiejszych siedzib swoich. Kiedy: Na to odpowiedzieć 
':^na na pewnych tylko kombinacyach opartem przypuszczeniem: 
lat 2(KX) do i')0() przed erą naszą. 

Wszędzie, dokąd tylko przywędrowały plemiona aryjskie, znaj- 

^vały już ludzi; do jakiej rasy należeli oni, dzisiaj orzec trudno; 

cz pewna jednak, że Indowie zastali w nowej ojczyźnie sw^ojej 

V innego szczepu, których potomkowie dotychczas szczyty pa.sm 

"skich w Indyach zamieszkują: Grecy znaleźli w przyszłych sie- 

bach swoich Pelazgów, Rzymianie Etrusków, a plemiona, zale- 

jące przestrzenie średnioeuropejskie, zastały Basków (o których 

v.vinowactwie z jakicmkolwiek znanem plemieniem po dziśdzień 

niewiadomo) i popchnejy ich aż na krawędź oceanu Atlan- 

• kiego. 

Nazwą Ari/jczi/l'uiv wzięto niedawno z sanskrytu; w jeżyku 

J^ urya znaczy szlachetny, a także należący do plemienia nasze- 

Nzczepu. w przeciwieństwie do przedaryjskich krajowców Indyi. 



..'■*'^^ 



* ; 



— 33 — 

Wszystkie te plemiona semickie i cieleśnie i językowo wcale sa 
blizkie siebie. Odegrały one w dziejach cywilizacyi ważną rolą: 
wspomnijmy astronomią chaldejską, ustrój społeczny i księgi świą- 
te Hebrajczyków, kolonizacyą świata starego przez F^enicyan, wresz- 
cie olbrzymie zasługi naukowe Arabów; dzisiaj jeszcze Żydzi waż- 
ne stanowisko w przemyśle i handlu całego świata zajmują: 

Ale najszczytniejsze i najzaszczytniejsze znaczenie w dziejach 
cywilizacyi los przeznaczył naszemu aryjskiemu szczepowi. Prze- 
dziwna harmonia wzlotów idealnych z niezapieraniem sią warun- 
ków realnych żywota, szczęśliwe ustosunkowanie marzycielstwa 
L trzeźwą krytyką, oraz praw jednostki z prawami zbiorowości, 
brak zapędów fanatycznych w jakimkolwiek kierunku, wielkie za- 
miłowanie prawdy i wolności, wszystkie te zalety (które w staro- 
żytności najwidoczniej uwydatniły sic w narodzie greckim, a w cza- 
sach no\yożytnych w plemieniu angielskiem) przyczyniły sią do 
^jecdnania szczepowi naszemu pierwszorzędnego w dziejach miej- 
sca. 

Które okolice ziemi były kolebką jego, o to do dziśdnia toczą się 
^Pory pomiędzy uczonymi. Najwięcej praw^dopodobieństwa ma 
pogląd, wywodzący Ary jeżyków z wyżyn średnioazyatyckich Mus- 
^*iS^u i Belurtagu. Ztamtąd rozeszli się zapewne oni do wszyst- 
*^j^l:i dzisiejszych siedzib swoich. Kiedy? Na to odpowiedzieć 
'^^^^.na na pewnych tylko kombinacyach opartem przypuszczeniem: 
^^*^ lat 2(XX) do 1500 przed erą naszą. 

Wszędzie, dokąd tylko przywędrowały plemiona aryjskie, znaj- 

^*"^'vvały już ludzi; do jakiej rasy należeli oni, dzisiaj orzec trudno; 

'"^^cz pewna jednak, że hidowie zastali w nowej ojczyźnie swojej 

'^'J^r innego szczepu, których potomkowie dotychczas szczyty pasm 

^* *t"skich w Indyach zamieszkują; (irecy znaleźli w przyszłych sie- 

•*^it)ach swoich Pelazgów, Rzymianie Etrusków, a plemiona, zale- 

^**-^jące przestrzenie średnioeuropejskie, zastały Basków (o których 

^^^-A-inowactwie z jakiemkolwiek znanem plemieniem po dziśdzień 

**^ niewiadomo) i popchnęły ich aż na krawędź oceanu Atlan- 

^'<^ lvi ego. 

Nazwę Aryjczylcótc wzięto niedawno z sanskrytu; w języku 
^^^^ arya znaczy szlachetny, a także należący do plemienia nasze- 



*5*-* szczepu, w przeciwieństwie do przedaryjskich krajówce') w Indy i. 



V 



— :]A — 

Nazywają też szczep nasz iJ/ffoeHropejslim. a Niemcy używają wca- 
le niewłaściwej nazwy iiidotjicrmajislci: dawniej to samo prawie 
wryrażano nazwiskami szczepu linnlcuskuyo lub jafecluftjo. 



Plemiona aryjskie. 

Niema na to wskaz()wek dziejowych, ale z n')znych komhina- 
cyi językowych, archeologicznych i f^ieograJicznych wywniosko- 
wać sie daje pewien porządek wyłaniania sie kolejnegt) plemion 
z gniazda przeddziejowego Ary<')W. Zdaje sie wiec, że z kolebki 
tej, w której mówiono jeszcze jakim> wsp<')lnym. pradawnym jezv- 
kiem aryjskim, wynurzyli sie najpierw Aryowie azyatyccy, t.j. Indo- 
wie i Pers(nvie, bardzo blizko językowo i kulturalnie z soba^ spo- 
krewnieni; pierwsi zajęli zachodni piMwysep indyjski, postępując 
zwolna od północy ku południowi: przynieśli z solią już do pewne- 
go stopnia rozwiniętą kulturę, jak to widać z por(')wnania wyra- 
zów kulturalnych ich jeżyka z mowami innych, a zwłaszcza per- 
skich współplemieńc<')W. 

Przez ciąg kilkotysiącletniego pobytu swego na nowych sie- 
dzibach Indowie wyrobili l^ogatij literaturę. gl(')wnie w języku san- 
skryckim, wysnuli bujne pasmo cwolucyi religijnej i artystycznej. 
ale politycznie, ugrzązłszy w niewoli, w przesa^dach kastowych 
i apatyi. nie odznaczyli się postępem społecznym i do dziśdnia 
z odrętwienia wiekowego obudzić się nie moga^. Sanskryt jest już 
dzisiaj językiem umarłym, jak np. łacina i staroslowiańszczyzna: 
poszło od niego kilka dzisiaj żyjących odnóg językowych, zwa- 
nych kaszmirską. pendżabską. hindostańską. bengalską i t. d. 

.Jednocześnie z praojcami lnd(')W. z gniazda aryjskiego wyszli 
i osiedlili się w Iranie przodkowie Pers(')W dzisiejszych; mówili oni 
i pisali w dwóch językach, bardzo blizkich siebie i sanskrytu: w sta- 
roperskim i starobaktryjskim czyli zcndzkini: nazywają ich Erań- 
czykami, a siedliska ich Kranem ilran dzisiejszy). Potomkami ich 
są Persowie dzisiejsi, a najbliższymi powinowatymi t^yli starożytni 
mieszkańcy Frygii i Licyi. oraz koczujący nad p<')lnocnemi brzega- 
mi morza ('zarnego Scytowie i Sauromaci. a także żyjący dzisiaj 
Kurdowie, Ormianie i Osetowie kaukascy. I^rzez Scytów dostały 



Fo Grekach -..- zr.-: -j- rr ^.l r-j-^' 1 ?.zT-r:i:2-:Je. których 
rola w dzie'ach -^v:a:a Jiriiirr"' :i < -= --■tz.Biirr*'^: : przemożnym 
po na-^ze .:zd-'V ^v-i^'\vr^^ ? ■ - -_r.~rL ='~'.jr -Ssjrmy. b>'> ogar- 
niał cały vwia: ■ •,\\;/r>-:v r-. := ~: -^rz. -O .'r^zTiić-ja ludów 
poteżnv. b:. r>. z:>:-A>7rjh-.i. :.-- -: -Tr._ : -^ .l-:'ł i -ćir.oliie poję- 
cia praune i r ■::vc.'-.c :-.;::.: ^.> r:.- r :i^:~' •i":2 r* <:acią ko>cio- 
ła. przcnik-^.ał w -a-j:-~-.c--.'r r =t7. -- ci--^-^ nietylko ich 
umysły. Iccz i -^crja 

Rzvmianam: r.j7v-A-.i~v ".vj^>^ -v.i. ~ -~'v "-.'^ih iriic^zkańców 
ziemi Laiyń<k:c- i ::h 'A"<jrjh- v.2:--vc ^: l.jy t^zymj,. riprr»cz 
nich o>iedii we \Vi >zcjh : r;c;. -:i; - I :.:<■ -.2.-rr.. r..^iL in: p- •krewni 
Samnici m-wo :jh /-.Ya-. -k\ . l-r- -- .r V. wa łaciń-^ka 
wywarła przcwa/-\ \\-r:v-v -,^ -v-.--. <kc -..-"' k. K..r ry. a w tej 
liczbie i na p l^ki. \ik': -cz^k r";.-- i . j. j".-- ".^trrjwk: : J«> Jzi-^- 
dnia ko-cicliy. P /an^A-j:- -^j r. <: y - > - -:..'c-: pnia rzym- 
^kie^o fdp-Ic \:/\'k- '\c i r.Ł-n-..^: -i y. -n. r -r-n-ka. p ni-cal- 
ska. łrari«;;:-»ka i '::r."i..:Skvi. n:^- "V'.r -- ".-. .> Jr r~y^h całjzkach 
w pfiNtaci ^war pmaiSkijh wc :>.--.»;>: Bc.j- >.'.va-jaryi. 

Przez Ri:m.:--' Nv. >.:ai:\ j~ -% \\\:^-Zw-jr. ! -A-ci^-.racych po 
różnych krainach '"-^^:i:r.r.vj'r.. >: -::..» -iw 'at:;'^; r/yr:'>k:e aż do 
Galicyi: Huculi nicwat^uwic <.; r jh .:rcn:a " iskiejT'. a od 
nich i bczp-" -bredni • r-A t^/.\'t\</ '\- r.:n-..:n'«'<:ch «Vr.i'.e nasi prze- 
jeji pewną il<'.-j \v\Ta/«'w r rriań^kijh. >..■. : -cJ^t.ł- echa -świata 
rzymskiego, -.dbi-a-acc -:j bczr --c::n: i\-.:-v na^ze ; >:anowią 
mniejszv kanał wp:v\vi w !ac:".»k:v;h. ^^v \v:..;k-/v rrzvniósł nam 
dr<>,2ą literacka i k- -^cielna iaick- '.i^/nie-^/c ijh •. ka/v Wylicza- 
my ti: ze dwaJzic-cia ci.:kav.-./Vwh w\tj/' '.v ^- ra!<k:ch. wziętych 
/ ust pasterzy rumuń-ki^h. rrvnj/j.. runi.:. c/w:vna. J/iał w zna- 
czeni'; pa;-'órka . fcrcjyna. :r- niri-a. :u-ara. ^iclcta. ^riń. kiag, kur- 
nuty. Ma.iiura kilka «•' :tk n^iz-\\r-.vjh . n::rc—Jv? n- <-.:r. putnią, 
redyk. si>.h}a. <\:w. -:r.«L-.ł -kr^i >:rażv-ka . tr- n:b::a. urda i t. d. 
Wylicza,:; wyraz''"/ r- ^h-J/enia iawirSkic^-- •. bcdv\cych w po- 
wszechnem i; na> :/.vJ.:. •.'.■c hed/icmv. r- ■ c/v:eln:k z łatwo-^:ia 
sam je lobie vr/v['' uyM. 

Niektór/y ';w/^T-.: ;p;!:rv w.łi; r-..i'h::/-ize p- .d<"<bień<two mowy 
r>;ltó".v /. łjłcińika i z !eu'0 pow.d.; przypuszczali prawie iednocze- 
.n*- pr/vhy'.if; 'io f/iropy praoicó-.v Rzvmian i Celtów. Imi zno- 



— 37 — 

wu, z wiekszem podobno prawdopodobieństwem, mniemają, ze ci 
ostatni najpierwsi ze szczepu aryjskiego przywądrowali do naszej 
czcjści świata, jakoż z czasem znaleźli siej na zachodniej jej połaci, 
parci bądąc przez inne plemiona od wschodu. Wiadomo, że za- 
mieszkiwali Hiszpanie i Portugalią. hYancye. Belgie. Brytanie i pół- 
noc Włoch, a także cztjściowo Szwajcarye. Niemcy południowe, 
Iliryą a nawet Azyą Mniejszą (Galatowie). Dzisiaj liczebnie zma- 
lało potążne to niegdyś plemię, zlawszy sic z odroślami grr)mad 
romańskich i giermańskich; czystej krwi Celt('>w spotykamy obecnie 
tylko w Irlandyi, na brzegu zachodnim Szkocyi. na wyspie Man, 
w Walii i Bretanii. Zabytki dawnej mowy (-eltów sięgają wieku 
IX ery naszej: za naszych czasów żyją jeszcze dwa jej narzecza: 
cymryjskie w Walii i Bretanii, oraz gaelickie w Irlandyi, Szkocyi, 
i na wyspie .Man. 

Po Celtach przybyli do Europy środkowej (jiermanie. ale nie 
wprost z Azyi. lecz, jak sie zdaje, ze Szwecyi południowej, dokąd 
przedtem ze wspólnej kolebki aryjskiej byli przywędrowali. Dzie- 
lą ich na wschodnich i zachodnich; do pierwszych należą Skandy- 
nawowie (Szwedzi, Norwegowie i Duńczycy), oraz wymarli dzi- 
siaj Gotowie, którzy koczowali po wschodniej Europie, wynurzali 
się to nad Dunajem, to w Azyi Mniejszej i osiedli wreszcie jako 
Wizygoci (zachodni) pomiędzy Dunajem. Karpatami a Dniestrem. 
a jako Ostrogoci (wschodni) pomiędzy Dniestrem a Donem. Pod 
koniec wieku IV biskup Wullila przełożył biblię na język gocki; sta- 
nowi ona jedyny zabytek tej wygasłej dziś mowy. Wkrótce Hun- 
nowie wygnali Gotów z ich siedlisk: zachodr.i zawędrowali aż za 
Pireneje, wschodni osiedli we Włoszech ptłlnocnych i podpadli 
pod władzę wschodniego państwa rzymskiego; oba plemiona za- 
traciły swój język i zlały się z krajowcami. 

Giermanowie zachodni rozszczepili się na Niemc(')W. Ilaman- 
dów, Holendrów i Anglików. Niemcy zaś mową, budowa^ ciała i oby- 
czajem dzielą się na północnych i południtjwych: pierwsi wchłonęli 
w .siebie wielką liczbę Słowian. Prusów i Litwinów, w drugich 
rozpłynęli się Celtowie. Sasi, praojcowie Anglików dzisiejszych, 
zleli się z Celtami i z sfrancuziałymi Normandami; a język ich. 
będący mieszaniną giermańsko-romańską. świadczy o zlaniu się 
dwóch plemion w jedno, wśród szczepu aryjskiego najpotężniejsze. 



^KKiliO.lKIJO IlKlILiypOio 
Bnpiiiuuu, U Myimi 1!)04 r. 




^OSlrU-i 



SPIS RZECZY. 



ILU JEST NA ŚWIECIK POLAKÓW y Napisał Bolfuław Kofikoic^ki, str. 3-30. 
I TwaKi wstępne, str. 3— ó. Obrachunek szozejfółowy: I. Państwo Nitiinieckie, str. 6—10. 
II. Państwo Kosyjskle. Królestwo Polskie. Kraj Zachodui. \\ innych częściach i^aństwa 
KosyjskicKu, str. 10—17. III. I^aiistwo .\nstryiickie. (Jałicya. Śhisk austryacki, str. 17 -21. 
Polaey w iuuych krajach: W Stanach Zjednoczonych. W KrazyUi, str. ".ii— *2(>. Oltradiunek 
ofe'óliiy, sir. 26— 27. Kznt oka wstecz, str. 27— 30. 

RYS LUDOZNAWCZY, str. 31-5.5. Napisał 7fl»f K"flrłMinVz. 1. Stanowisko Polaków 
tY szczepie aryjskim. (Wstęp, ('ztery rasy. Plemiona aryjskie. Słowianie), str. 31— 42. 
II. Kys Iiidoznawstwa polskie^ro. (Wstęp. Kudowa cielesna. Wiedza ludowa. Wierzenia), 
»tr. 43 — 5ó. 

Ziemie polskie w Prusach. (]'rusy Wscliodnie i Zacliodnie, w. Ks. PozuaiiKkie, 
iil.'^k). Opracował Aleksander Czechowski. Str. Otj 509. 

ItZUT OKA WSTECZ. Zdobycze niemieckie w Słowiaimzczyzuie zachodniej, str. 
5t> — 65. 

ZARYS OKOiiUAFICZNY, str. ««)— 117. Uwagi wstępne, str. (>«- 70. A. Pojezie- 
rze Pruskie i Pomorskie, str 71-90. C.leba. IMody mineralne, str t»0— «.tl. B. Dolina 
Warty I Noteci, str. 91—101, (Ueba. Płody mlneraine, str. 102—103. C. Wyżyna I zatoka 
.śląska, btr 103—114. Gleba. Płody mineralne, str. 114—110. Stosunki klimatyczne, 
Htr. 116-117, 

W, KSLIJSTWO POZNAŃSKIE, str, 119-260. 

1. Pogrląd historyczny, str. 119—128. Położenie i urauice, str, 119— 1«1. Od Mie- 
czysława 1 do upadku państwa' PoLskieKo, str. 122— 126. Od końca w. XVIII do ua.szych 
ozasów, str. 127 — 12S. 

2. VHtr6i adiiiinistracyjny i polityczny, str. 129—145. Obwody regencyjne^, 
Htr. 130. Powiaty, str. 130—134. Samorząd gminny, powiatowy i prowincyonalny, str. 
135-139. Sądownictwo, .str. 139— 141. Stosunki wojskowe, str 141-142, Udział w sejmie 
pruskim i parlamencie niemieckim, str. 14*2 — 145. 

3. Topogrrttfla. Opis kraju i ważniejszych micjscowo-ści według powiatów, str. 
145-177, 

4. Ludność, str. 177— 207. Uwagi ogólne o statystyce ludności, str. 177 — 180. (>ę- 
stość zaludnienia dawniej i obecnie, str. 180— Ibl. Gminy wiejskie i miejskie, str. 181 — 188. 
Statystyka według pici i wieku. str. 184 - 1S5 Statystyka urodzin i śmierci, str, 185, Wy- 
ehodżtwo I imigraeya. str. 186-189. Statystyka według wyznania, str. 190— 191. Polacy 
I Niemcy, str. 193— 199, . Stosunek uarodowo.sci do wyznania, str. 199— 2i' 2. Ludność nie- 
miecka, str. s02— 204. Żydzi, str. 204. LudnoSć polska, str. 204 207. 

5. Rolnictwo, przemysł, handel, środki koninnikacyi, str. 207- 237. Uwagi 
ogólne. Btr. 207—210. Rolnictwo, str. 21',>— 218. WlAsność polska i niemiecka, str. 219— 
*224. Przemysł I handel, str. 221—237. środki komunikacyi, str, 231-234. JJanki i spółki 
zarobkowe polskie, str. 2.36—7. 

6. Stosunki kościelne, szkolnictwo, oświata, instytncye społeczne, prasa, str, 
237—260. Stosunki kościelne, str. 237-243, Szkolnictwo, str, 243—249. lustytueye na- 
ukowe. (Muzea niemieckie. Muzeum Mielżyuskich. Bibliott;ka Raczyńskich, Tow. Przyjaciół 
Nank), str. 250— 252. Tow, Czytelni ludowych str, 253— 4. Stowarzyszenia polskie, str, 
254—5. Tow. Pomocy Naukowej K. Marcinkowskiego, str, 255-0. Teatr polski, str. 256— 
258. Dziennikarstwo, str. 258—260, 

POMOUZE 1 ZIE.MIA PRUSKA, (Prusy Wscliodnie i Zacliodnie), btr. -'tU- 110. 

I. 1'ogrląd hiHtoryczny, str. 261— 280, Pomorze zachodnie i wschodnie aż do naj- 
ścia Krzyżaliów, str. 261— ',J67. Państwo Krzyżackie, str, 267— 271. tiruiiwald i jego na- 



— 4^» — 

przestrzeni, pomiędzy Karpatami, górną Odrą, górną polową bie- 
gu Wisły. źn')dlami Niemna, ujściem Berezyny i Desny do Dniepru, 
górną połową biegu Dniepru. Boliu. Dniestru i Prutu. Przypusz- 
czać wolno, że w tycli dziedzinacli zarysował siq już gieograticz- 
nie i języliowo podział Słowian na zacłiodnich. wscłiodnicłi i po- 
ludniowycłi. 

Ze wslcazówelc dziejowycłi i starożytniczych wynił;a, iż mniej 
więcej w \'I wieliu po Cłir. rozpoczął sie wśród Słowian rucli od- 
środlcowy. Zacłiodni podążyłi dwoma szlalcami na północo-za- 
cli(')d i p(.)łudnio-zacliód: południowi przełcroczyli góry i powędro- 
wali daleko za Dunaj: północni zaś posuwali się ku wscłiodowi 
i północy, torując sobie drogę wśród rzadko przez F^innów zalud- 
nionycłi równin. 

I^lemię polskie zajmował(j wyjątkowe wśród pobratymców 
położenie: siedząc od wieków- w sercu Słowiańszczyzny, gdy sic 
rozpoczęło promieniowanie jej na trzy strony, nie uczestniczyło 
w rucłiu rozlewnym, lecz za to posunęło na wszystkie strony gra- 
nice swoje i zajęło prawie cały ten obszar, na którym siedzieli pier- 
wotnie wszyscy Słowianie. Ta środkowość plemienia naszego 
wyraziła się i w mowie polskiej: gdy inne języki słowiańskie wy- 
odrębniły i ustaliły pewne formy językowe każdy w jednym kie- 
runku, w naszej mowie, niby echiem przeddziejowej wspólności 
gniazdowej, przechowała się nieznana innym językom słowiań- 
skim rozmaitość postaci brzmień i odmian, skupiająca w sobie po- 
niekąd w.szystkie znamiona odrębności innych narzeczy. 

Uzupełniając powyżej uczynioną wzmiankę o podziale Sło- 
wian na trzy gromady, wyliczamy tu w skład ich wchodzące na- 
rody. Do zachodniej tedy grupy należały przedewszyslkiem licz- 
ne, nieistniejące dzisiaj rzesze Słowian tak zwanych Nadłal">skich. 
l*ołabskich czyli Nadelbiańskich. zamieszkujących niegdyś północ- 
ną c/ęść dzisiejszego państwa niemieckiego, na zacliód od ostatnich 
dzisiejszych siedzib kaszubskich aż po Wezerę, zgnębionych przez 
Niemci'>w i ł>statecznie w wieku X\'II wymarłych, czy raczej wy- 
narodowionych. Cl Lutycy. Obotryci. Drzewianie i t. d. mówili 
językiem bardzo do naszego zbliżonym, może nawet gwarą mo- 
wy naszej; znamy go ze szczupłych zabytków, spisanych w w. 
XVII przez Niemc(>w. lxirdzo więc niedokładnie i bałamutnie. 



SPIS MAP I ILUSTRACYI 

rMIESZCZONYCn w TOMIE PIERWSZYM. 



Mapy. 

Zdobycze nlemii^ckio na zachodzie slo- 

Pojezierze Pninkie \ Pomorskie 68-69 
l>ciUiła Warty 1 Kotcfci 92. 
Wyiyna 1 zatoka olsiska 108—9. 
"W. Kg, Poznańskie 132-3. 
Mapa ludnoiict W Ks. Pozn. 188. 
Tablioa poniwflaweKa Induoiicl polflkioj 

w W. K«. Pozna ńsld^ra w latacli 1890 

1 1900-yin 192 
M'łasiioiś4 zEemska wedłag narodowości 

w W Ks. PoanaAakfem 212. 
Prusy Zachoduie 300 
Pmsy Wschodnie 32». 
Mapa ludności w Prusach Zach. 33C. 

» «. , * Wschód. 348. 

Część polska ;jląjka pruskiego 444. 
Mapa ludności na O. Śląska 472. 

Portrety. 

Choeiszewski Józef 407. 
Cleazkowski Angast 244. 
Czarliński Leon 414. 
Krzepki Bolesław 247. 
Gółkowskl Józef 407. 
Jackowiikl Maksymilian 21C. 
KoTfaney Wojciech 5.08, 
IJkowski, biskup 239. 
Łjskowiikl Ignacy 41 1. 
Miarka Karol &93. 
Misliyiiski Seweryn 2W. 
Napieratsk! Adam bdi. 
Btablewskl Floryanj arcybiskup 238. 
Śląski I>ti(!wlk 415. 
Wawrzyniak Piotr 372. 

Typy ludowe. 

z pod Lubartowa (tabl. kolor.). 
Gospodarz z Mokrej Wsi, pow. Kadzy- 

młński (tabL kolor.). ' 
Z okolic Skalmierza i Działoszyc 'tabl. 

kolor.). 



Jvs. Łowickie. l)7.iewczviia"/.o Swirvxii 

(kolor.). 
Włościanie poznańscy 17i*. 
Muzykanci wlejncy z po(i ituku 182. 
Itamberka 183. 
MAKiirka Z&B. 

liaflziibl 7. wybtfjeia bałtyckiego 340. 
Flf»at"y na Wiśle »69. 
Tow kfttol rfłbotiiików w Michalkowi- 

cach na fi |4 lasku 4Sb, 
Typy górnoślaultie 4i53,4fi6,46»,474, 480. 

Widoki miast, gmachów, ruin 
it. p. 

IJoików, ruiny zamku 433. 
iirze^j, zamek pia.>itowHki 419. 
„ ratu.-*/ 423. 
„ widok ogólny 449. 
llydgoszcz, Fara 127. 

„ widok z mostu kolejowego 

136. 
„ n n Gdańskiego 

140. 
„ nad portem 230. 
nad Brdą 232. 
Bydgoski kanał. rxecla śliiza 14C. 
Bytom, brama starożytna 478. 
Chełmno, k fflHKti.łr n» wzgórzu 80. 
„ I5rama < inni aLidzka 273. 
Katusz i Icoiiciól kalol. 233. 
Copoty 291. 
Cranz 827. 

Klbiąskie Góry: YogclMaug 78. 
Prombork 82. 

Gdańsk, widok z góry Biskupit^j 2i>'i. 
„ nad Badnida 26;{. 
, ..Długi Most- 279. 
„ Dom Artusa 289 i 29G. 
„ .Długi Rynek- 302. 

Ratusz 304. 
„ Arsenał 305. 
„ starożytna winda 307. 

port 366. 
„ synagoga 397. 
„ kościół o-tej Katarzyny 402. 
Muzeum 403 I 405. 



— 4-^ — 

ma okazów i prawie sią nic rozwija. Wielkorosyanie zamieszkują 
północne i środkowe gubernie cesarstwa Rosyjskiego; Małorusini 
siedzą w południowych, oraz w Galicyi wsctiodniej, w^ małej 
ilości na Bukowinie i Wągrzecłi; Białorusini, jako lud wiejski, 
mieszkają w gub. Mińskiej, Motiilewskiej, w większej cząści Wi- 
tebskiej i Grodzieńskiej, w cząści Wileńskiej i Smoleńskiej. 

Do Słowian południowych zaliczają sią Serbo-Chorwaci, Sło- 
wieńcy i Bulgarowie. Serbowie z Chorwatami mówią prawie je- 
dnym jązykiem: rozdział pomiędzy nimi jest raczej polityczny 
i religijny. Mieszkają w królestwie Serbskiem, częściowo w Bul- 
garyi i Macedonii, na Węgrzech i w Austryi; liczba ich przechodzi 
7 milionów. Piśmiennictwo od końca wieków średnich pilnie 
uprawiane, w w. XIX, po dłuższem odrętwieniu, odrodzone, roz- 
wija się bujnie i wszechstronnie. 

Słowieńcy, których liczą przeszło półtora miliona, mają jczvk 
najbardziej do chorwackiego zbliżony, zamieszkują prowincje 
austryackie: Styryę, Chorutany i Krainę; naród oświecony, zabiegliwy 
w handlu i rolnictwie, posiada wcale obfitą i oryginalną literaturę. 

Bulgarowie noszą nazwę od zdobywców swej krainy pod ko- 
niec VII wieku, pochodzących z Azyi i będących nie-aryjskiego po- 
chodzenia. Język ich przodk()w zmienił się pod wpływem stosun- 
ku z dzikimi najezdcami oraz z (jrekami tak dalece, ze za naszych 
czasów mogły się toczyć spory, czy istotnie był mową przodkóvc* 
dzisiejszych Bułgarów, czy też Slowieńców, lub tez wymarłycH 
mieszkańców zdobytej przez Węgrów Pannonii. Język ten, posia- 
dający liczne zabytki treści kościelnej, sięgające VIII wieku, naz.y- 
wają starobulgarskim, starosłowiańskim, cerkiewnym lub popi"*-"*' 
stu słowiańskim: jest on mową liturgiczną Słowian obrządl*-^ 
wschodniego (a w małej części i zachodniego) i był u nich j(Ł^>' 
kiem prawa i nauki w wiekach średnich; w nim to (ze znaczną <i<5" 
mieszką słów miejsc(^wych) pisano na Litwie i Rusi dokument/ 
prawne aż do początku w. XVII, kiedy natomiast poczęto uży">ra^ 
łaciny. Język nowo-bułgarski uległ znacznemu wpływowi turec- 
kiegt; i greckiego: liter, podobnież jak serbski, używa .starosłowia/J- 
skich (cyrylicy). Bułgarów w Księstwie i w Macedonii liczą prze- 
szło f)Ą milionów. Oświata do^ć nizko u nich stoi, jako w krajti 
niedawno z pod zaboru Turcyi wyswobodzonym, ale czyni znacz- 
ne postępy i pewno wkrótce zr(hvna się z europcj.ską. 



— 44 — 

Inaczej sią działo na granicy wschodniej. Z początku skut- 
kiem wojen pomyślnych, a później przez połączenie sie z Litwą, 
przodkowie nasi daleko na wschód posunęli przewagę swoją, osia- 
dając pomiędzy plemionami ruskiemi, Litwinami i Łotyszami 
jako szlachta i mieszczanie, albo tez polszcząc ich. Tym sposo- 
bem żywioł polski rozlał sic aż po Dźwiną Zachodnią i po Dniepr 
środkowy. Ślady wpływu tego, po upadku państwa polskiego, 
pozostały niezatarte w tak zwanym kraju zabranym (czyli w dzie- 
więciu zachodnich guberniach cesarstwa rosyjskiego), a mowa pol- 
ska brzmi dotąd w kościołach tamecznych i w ustach znacznej 
ilości mieszkańców. 

Zanim przystąpimy do kolejnego przeglądu wszystkich okolic, 
zamieszkanych przez plemię nasze, musimy się przyjrzeć tym zna- 
mionom cielesnym i duchowym, które nas wiążą w jedną całość 
plemienną i narodową, a odróżniają od innych. Przestaliśmy ist- 
nieć jako państwo niezależne, ale nie przestaliśmy żyć i czuć się 
jednym narodem, posiadającym podobną budowę ciała, wspólną 
przeszłość tysiącletnią, wspólne siedziby, jedną mowę, podobny 
ustrój myśli, jednaki obyczaj, jednakie zalety i wady, wspólne pie- 
śni i podania, podobne domy i szaty, wspólne cele i nadzieje, a co 
najważniejsza, wiąże nas wspólność losów i miłość niespożyta, 
wyrażająca się w wzajemnem uczuwaniu i odczuwaniu doli i nie- 
doli najdalszych nawet ogniw plemienia naszego. 

O wspólności siedzib, o wyglądzie i naturze każdej dziedziny 
naszej opowiada gieografia Polski: o wspólnie przeżytych dziesię- 
ciu stuleciach przeszłości naszej prawią dzieje Polski. O tem zaś, 
jaka jest budowa ciała i w czem od innych ludzi nas różni, jak du- 
sza wyraża się w mowie i z jakiemi innemi językami mowa ta sic 
krewni; co przeszłość przekazała nam w utworach myśli i wyo- 
braźni ludowej, w pojęciach o świecie i człowieku, o rzeczach 
i istotach nadprzyrodzonych, w pieśniach i przysłowiach; jak na- 
ród nasz się ubiera, jak mieszka, jak się bawi, pracuje, jak wita 
nowonarodzonego i żegna zmarłego, jak się modli, w co wierzy, — 
o tem wszystkiem mówi etnografia czyli ludoznawstwo polskie. 

Przypatrzmy się tedy kolejno budowie cielesnej Polaków, po- 
tem mowie ich. zwyczajom, wierzeniom i obrzędom, pieśniom, 
melodyom i tańcom, podaniom i przysłowiom, wreszcie waruri- 



— 3:^) — 

Wszystkie te plemiona semickie i cieleśnie i językowo ^vcale sa 
blizkie siebie. Odegrały one w dziejach cywilizacyi ważną rolcj: 
AYspomnijmy astronomią chaldejską, ustrój społeczny i księgi świę- 
te Hebrajczyków, kolonizacyą świata starego przez Fenicyan, wresz- 
cie olbrzymie zasługi naukowe Arabów; dzisiaj jeszcze Żydzi waż- 
ne stanowisko w przemyśle i handlu całego świata zajmują: 

Ale najszczytniejsze i najzaszczytniejsze znaczenie w dziejach 
cywilizacyi los przeznaczył naszemu aryjskiemu szczepowi. Prze- 
dziwna harmonia wzlotów idealnych z niezapieraniem siej warun- 
ków realnych żywota, szczęśliwe ustosunkowanie marzycielstwa 
z trzeźwą krytyką, oraz praw jednostki z prawami zbiorowości, 
brak zapędów fanatycznych w jakimkolwiek kierunku, wielkie za- 
miłowanie prawdy i wolności, wszystkie te zalety (które w staro- 
żytności najwidoczniej uwydatniły sie w narodzie greckim, a w cza- 
sach no\yożytnych w plemieniu angielskiem) przyczyniły sią do 
zjednania szczepowi naszemu pierwszorzędnego w dziejach miej- 
sca. 

Które okolice ziemi były kolebką jego, o to do dziśdnia toczą sią 
spory pomiędzy uczonymi. Najwiącej prawdopodobieństwa ma 
pogląd, wywodzący Aryjczyków z wyżyn średnioazyatyckich Mus- 
tagu i Belurtagu. Ztamtąd rozeszli sic zapewne oni do wszyst- 
kich dzisiejszych siedzib swoich. Kiedy: Na to odpowiedzieć 
można na pewnych tylko kombinacyach opartem przypuszczeniem: 
na lat 2(X)C) do I5cxj przed erą naszą. 

Wszędzie, dokąd tylko przywędrowały plemiona aryjskie, znaj- 
dowały już ludzi; do jakiej rasy należeli oni, dzisiaj orzec trudno; 
rzecz pewna jednak, że Indowie zastali w nowej ojczyźnie swojej 
ludy innego szczepu, których potomkowie dotychczas szczyty pasm 
górskich w Indyach zamieszkują; (jrecy znaleźli w przyszłych sie- 
dzibach swoich Pelazgów, Rzymianie Fjrusk('nv, a plemiona, zale- 
wające przestrzenie średnioeuropejskie, zastały Basków (o kt()rych 
powinowactwie z jakiemkolwiek znanem plemieniem po dziśdzień 
nic niewiadomo) i popchnęły ich aż na krawędź oceanu Atlan- 
tyckiego. 

Nazw<4 Ari/jczi/l'óiv wzięto niedawno z sanskrytu; w jeżyku 
tym arya znaczy szlachetny, a także należący do plemienia nasze- 
go szczepu, w przeciwieństwie do przedaryjskich krajowców hidyi. 

5 



U' ui'''/f\''t''' I'-'''-', :»''!/■.'. V ///'/'/'//'/ //"'.'■ '■'. j !"•.'-. c' : -jrri ' prawie 
wyf ii/''»f»'' m;i/'.vi .kJiirii ^/l./t'{ '; /*"/■ • ' .> . . .r •' 



■ '■'!'. 



Plemiona aryjskie. 

Niriiiii ii.i lo W ,k.'i/«'»\vck il/ici"-v\wh. :iler z n-żnych k«»mbina- 
I vi )i:/vk«'Nvvi Ii ;iri hc<»l«'^Mc/nytn i ^licociralic/r.ych wywniosko- 
wm .ii: I In je pcwi^Mi por/.'|»lek \vvł,i niania ^ic ki>!c}nc\^<» plemion 
/ p,ni(i/ilii pi/fiM/iejnwe^o .\rv«'.\\-. /Jaje -sic wice. że z kolebki 
U'), w kWiiej mówiono jeszcze jakimi w>>p('.lnym. pradawnym jczv- 
kii'm nrvj'.kim. wynurzyli sic najpierw Ary(Avie azyatyccy. t. j. Indo- 
wie i PiTMiwif. bardzo blizko jcy.ykowo i kulturalnie z Noba spc- 
krewnii-ni. pierwsi ziijcli zachodni ptilwyscp indyjski. p()stcpujac 
/wolna od po|nov.y ku południowi: przynie-^li z sobą już do pewne- 
j«o stopnia ro/winielii kuUure. jak lo widać z pon')wnania wyra- 
zów kulluralnych ich języka z mowami innych, a zwłaszcza per- 
skich wspolplenneiKow. 

Pr/e/ ciaj; kilkoivsi;jclelniei;o pobytu swci^o na nowych sie- 
vl/ibavh Indów ic w \ robili bo^Mią lileraiurę. i,'l(')wnie w jeżyku san- 
skncknu. wysnuli bujne pa^no ew».lucyi r».'lii,MJnej i artystycznej. 
ale pohi\v/nie. ui:r/ą/ls/y w inewoji. w przesądach kastowych 
ia|\»lNi aio ov).'nac/\li się posiępetn społecznym i do dziśdnia 
/ islięłN^ "-'i^''* wiekowciio t»bud/ic się nie nu>L;ą. Sanskryt jest już 
vi.isK\i icNkuiu ununiNU). jak np. łacina i siarosU-wiańszczy/na: 
p,w |«^ ovl nK\;;o ki!\a d/i>iai ż\iącNcli »\in<>u językowych, zwa- 
n\\h kas nv'. sk.i pe'\i .ibską. lii',ivl. >N;an>k;». bL-n-;alską i t. d. 

,lv\Ji\«\ v^>/;c py.i. ■y.r.ii; I \i.\\ . .' «:'-.ia, d.i arv'ski;..:o wyszli 
\ ,»si»>ici. s:v \v Vw ". \ p' . vi.\- N\ .v' l\:s w d. is;^;-^ \ ^.l". :r,.\yili .ini 
! \*;>.a, w x'.\\' V 1" V V s.\ ." .^»;"\". . ;\ \ ^ .' s\\^\- • x/.-."^j^:\ ;;^: w >.t»i- 
)\';\*^N " ■^•••■' '• s-^ sv : ^ \ ^ c V •>■ •.; \\\..,; ^h Mrciń- 
^ \ V. •,■.■.■ ,; s V, vs.. , • i -.• \ ■■ i . ■. .■ X , V \ j\ -,. ■' s,;n-i i^h 
va W ■ ^' \\ V »■ ^ V ^ ... * X \ - ," N ■ ■\..;\ '-. :^\ . »".arv .'ni:";: 
i»« » V s,, y ^ ; ^ .. i v^ ■. V V . .v^ ■..v: ." ' V "v '■ :""."e^a- 






- - :}.■) - 

sic do dziedzin słowiańskich takie wyrazy, jak np. mogita^ cliala^ 
Jcurlian i t. p. 

Z wyliczonych tii gałązek staroperszczyzny, oprócz Sarmatów, 
których poczytywano za praszczLir('>w naszych, obchodzą nas bh- 
żej Ormianie, jako wcieleni do narodowe )<i naszej i stanowiący 
dodatni w niej żywioł. Właściwa ich nazwa jest .Armeńczycy, od 
krainy zakaukaskiej Armenii, ich kołebki: pod ciągłym naciskiem 
najazdów, ludność jej wielokrotnie emigrowała do Anatolii, Syryi, 
Rosyi i Turcyi. a także do Siedmiogrodu i Polski. Odznaczała siq 
/.awsze kultura, zabiegli wościa i zdolnością do handlu: wytworzy- 
ła do>C pokaźn:| literaturę. sie^MJąc:! I\' wieku po Chr. Dzisiaj 
tylko w Kutach w (ialicyi przL'chowal sic jeżyk ormiański wśnkl 
Polak()W i ten jest na wymarciu. 

Dwie te odnogi szczepu indo-europejskiego osiadły w Azy i 
i dlatego składające je plemiona nazywamy Aryami azyatyckiemi, 
a niektórzy mianują je poprostu Aryami czy tez .Aryjczykami. l^o 
nich z malejznika rasv naszej wyszło plemię greckie, wędrowah) 
pr/ez Azyc mniejszą, gdzie znaczna część jego osiadła, zajęło po- 
tem wyspy .Archipelagu i pi')lwysep lUilkański. a z czasem rozpo- 
starło sie ku zachodowi, zaludniając sobą Sycylie i Włochy połu- 
dniowe (Wielka (irecyai i zakładają^' osady a/, po (iibraltar. Wia- 
domo jak potężną rolę odegrał Hellenizm w cywilizacyi wszech- 
światowej: rozwinął się w nim po raz pierwszy w dziejach szcze- 
ry typ aryjski, ze wszystkiemi zaletami swojemi i wadami, a z ta- 
ką przytem mocą i z takim urokiem, że zawladniii całym światem, 
jako przodownik i chorąży ludzkości i po dziśdzień na czele postę- 
pu człowieczeństwa kroczv. 

Najbliższym zdaje się (jrek(')W odłamem rodziny aryjskiej byli 
'1'rakowie i Ilirowie starożytni, zaludniający niegdyś część północ- 
ną półwyspu Ikilkańskiego. część Wioch p('»lnocnych (Wenetowie. 
Liburnowiei i południowych (.\\e>apiowie. .lapigowiei; należeli do 
nich też .Macedończycy: ulegli oni wszyscy wpływom greckim 
i rzymskim i zleli się z ich narodowością; potomkami ich jest garst- 
ka dzisiaj żyjących, wojowniczych, mało ucywilizowanych Alł^ań- 
czyków. zwanych też .Arnautami i Szkipelarami: mowa ich prze- 
siąknięta jest nawskroś wpływem łaciny i włoszczyzny: literatura 
bardzo uboga. 



- 40 — 

zofią i wiedzą pierwotną. Wobec światła nauki rzeczywistej, 
resztki tych pojąć przeddziejowych obniżyły si<^ dzisiaj do rządu 
zabobonów i przesądów: mimo to jednak są nader zajmujące i pou- 
czające, gdyż wyjaśniają nam bieg myśli ludzkiej od błądnych, 
dziecinnych pojęć, do coraz to bardziej wyrozumowanych. 

Pojęcia pierwotne odbiły sie w zwyczajach i obrzędach pra- 
starych: część ich, pomimo wprowadzenia chrześciaństwa, dotąd 
u nas się spotyka; stanowią one ważny i ciekawy dział rzeczy lu- 
dowych, jako dziś jeszcze żyjące świadectwo pojęć i żywota nie- 
zmiernie dawnych przodków naszych. 

Ważnym działem zwyczajów są zwyczaje prawne: przed ko- 
deksami pisanemi, ludzie rządzili się obyczajami, przekazywanemi 
z pokolenia w pokolenie; niektóre z nich przetrwały u nas po dziś- 
dzień i zasługują na baczną uwagę, jako zabytki żywota dziś już 
zgoła przebrzmiałego. 

Nie mając ksiąg pisanych, ludzie pierwotni ogarniali pamięcią 
te prawidła i przepisy, których trzymać się w życiu należało, 
a wiele ich ułożyli w krótkie a dobitne zdania, przechodzące z po- 
kolenia w pokolenie; mówimy tu o przysłowiach, które nazywają 
„mądrością narodów". Otóż mnóstwo ich brzmi jeszcze w ustach 
naszych, jako pamiątka prastarych czasów, kiedy jeszcze były waż- 
nemi prawidłami, kierującemi żywotem ludzkim. 

Człowiek najdawniejszy czuł już pociąg do piękna, wyrażają- 
cego się w słowie i w utworach ręki ludzkiej. W grotach Ojcow- 
skich znajdowano próby naśladowania kształtów ludzkich i zwie- 
rzęcych rzeźbą z kości i wszędzie, na całym świecie, w najdaw- 
niejszych wykopaliskach i znaleziskach napotykano początki rzeźb 
i rysunków. Ta chęć osłodzenia żywota pięknemi słowami, pięk- 
nerni kształtami i pięknemi dźwiękami wyraziła się jak wszędzie, 
tak i u nas przyozdabianiem domostw i kościołów, rzeźbą na drzewie 
1 kruszczu, zdobieniem sprzętów domowych, wystrzyganiem, ma- 
lowaniem na sprzętach, domach, pisankach, wyszywaniem na 
ubiorach, dobieraniem barw i krojów na szaty: dźwięk wreszcie 
urnilał życie naprzód w pieśni, przy tańcu i w muzyce, a najwięcej 
w mowie wiązanej i nie wiązanej, malującej świat wyobraźni i my- 
śli, czyli w pieśniach i baśniach. Skupienie wszystkich tych prze- 
jawów piękna człowiek znalazł w kościele, bo tam i budownictwo 

7 



- oO ^ 

i rzeźba i poezya i muzyka łączyły sic w całość i działały na 
wszystkie władze ciała i umysłu razem. 

Jednem przeto z zadań łudoznawstwa czyli etnografii jest po- 
znanie tycłi wszystkicłi utworów myśli i ręki ludu. które powstały 
z dążenia do piękności, a zatem opisanie zdobnictwa w najszer- 
szem rozumieniu, t. j. w zastosowaniu do budownictwa, rzeźlw, 
kowalstwa, ciesielstwa, stolarstwa, ubiorów i t. d.; a także przyj- 
rzenie sie tańcom, pieśniom i baśniom, takim mianowicie, które od 
wieków z ust do ust sobie podawano. 

Strona materyalna żywota narodowego wchodzi także do za- 
kresu łudoznawstwa. Domy przeto i wogóle zabudowania, po- 
mieszkania, sprzęty domowe, kuchenne i t. d. muszą być opisane 
i rysunkami oddane nie tylko ze strony ozdób, ale i pod wszyst- 
kiemi względami. Etnografia musi też wiedzieć, jak lud się ubiera, 
jak i czem się żywi, jak potrawy swoje i wogóle żywność przy- 
rządza; które rzeczy robi w domu, a co kupuje, jakie rzemiosła 
częściej się po wsiach, a które po miastach spotykają. Szczegóło- 
wy opis gospodarstwa, spo.sobu gospodarzenia, uprawy roli, na- 
rzędzi rolniczych, gospodarstwa kobiecego i t. d, wszystko to 
wchodzi też do zadań łudoznawstwa. Zajmuje się też ono wyglą- 
dem i rozmieszczeniem wsi. miast i miasteczek, naturą dróg, lasów% 
opisem wód, rolą ich w żywocie narodu, stanem i sposobem han- 
dlu i t. d. i t. d. słowem całą charakterystyką zewnętrzną i opiso- 
wą życia ekonomicznego narodu. 

Poznanie wszystkich tych rzeczy ludowych połączone l^yć 
musi z zapoznaniem się z takiemiż utworami ludów pokrewnych 
i dalszych. Wielu uczonych tem się już zajmowało i przekonało 
się, że plemiona szczepu aryjskiego posiadają nie tylko języki po- 
dobne, ale też wspólne mają podstawy wierzeń, bardzo blizkie 
wątki pieśni i podań, podobne melodye i tańce. Tc poszukiwania 
porównawcze, zwane ludoznawstwem por<')Vvnawczem, nie tylko 
wyświetlają wiele ciemnych rzeczy w utworach niepisanych, ale 
i tę mają ważną zaletę, że okazują, co który naród ma własnego, 
a co zapożyczonego od sąsiadów lub z ksiąg starożytnych. To 
zaś, co jest czystą własnością pewnego narodu, co mu je.st znane 
od najdawniejszych czasów i nie powtarza się u innych ludów, to 



właśnie stanowi znamię jego odrębności i nazywa sią cechą naro- 
dową, swojską, charakterystyczną. 

Do rzędu najdawniejszych zabytków osiadłości naszej na zie- 
miach polskich i zarazem do najstarszych okazów zbiorowej twór- 
czości narodu należą nazwy miejsc i ludzi, ta niewyczerpana ko- 
palnia skarbów językowych, stanowiąca obok tego wiecznie żywe 
świadectwo naszej whisności ziemi: gdyby dziedziny nasze ktoś 
inny przed nami zajmował, to z pewnością pewna część nazw 
miejscowych brzmiałaby z cudzoziemska. 

Niektóre nazwy większych rzek i g()r nie dają się wprawdzie 
z języków słowiańskich wytłumaczyć (np. Karpaty, Tatry, Beski- 
dy, Pieniny, Wisła, Odra, Elba i t. p.), ale też nie wywodzą się 
one z żadnego ze znanych nam języków i są zabytkami niezmier- 
nie dawnych czasów i nieznanego jakiegoś języka, z epoki, która 
poprzedziła osiadłość. 

Inne znowu nazwy na ziemiach naszych są widocznie nie- 
mieckie, jak np. Olkusz, Wolbrom. Czorstyn. Melsztyn i t. p.; ale 
pt)chodzenie ich dobrze nam jest znane: nadali je Niemcy, wezwa- 
ni do Polski w wieku XIII przez Piastowiczów, po pogromie Tatar- 
skim, aby wyludnione okolice coprędzej do dawnego stanu uprawy 
przywróci. 

Ogromna większość nazwisk miejsc (wsi, miasteczek, gór, la- 
sów, pól i t. d.) jest u nas szczeropolska. nadzwyczaj ciekawa 
i pouczająca, ale, niestety, nie dość jeszcze naukowo opracowana. 



Dlaczego ludoznawstwo najwięcej poznawaniem ludu wiej- 
skiego się zajmuje? Dla tego, że klasy tak zwane inteligentne mniej 
pod każdym względem zachowują odrębności narodowej w mo- 
wie, ubiorze, mieszkaniu, w zwyczajach i pojęciach; lud zaś wiej- 
ski, oddalony od miast, ktijre nadzw^yczaj ujednostajniają ludzi 
wewnętrznie i zewnętrznie, przechowuje wiele cech prastarych, 
wyróżniających plemię od innych. 

Wierzenia. 

Jak w językach, tak i w przeddziejowych wierzeniach szcze- 
pów aryjskich wiele było wspólności, a ślady jej dotychczas prze- 



trwały w postaci zabytków pogaństwa w pojęciach, podaniach 
i obrządach, 

Głownem znamieniem wiary aryjskiej był tak zwany dualizm, 
to jest przekonanie, źe we wszecliświecie działają dwie wrogie so- 
bie potągi: dobra, jasna, słoneczna, niebieska, gromowładna — Pio- 
run, i zła, ciemna, szkodliwa, kryjąca słońce w mroku cłimur i no- 
cy — Bies, Czart, Złe, Lictio, zwane później Dyabłem, Szatanem. 

Bóstwo światłości prowadzi wieczną wojną z władcą ciemno- 
ści, rażąc go pociskami gromów, ale nigdy nie zdoła zniszczyć na 
zawsze. Oprócz niego wiele jest istot nadziemskicłi, władających 
różnemi cząściami ziemi i świata: w wodacłi mieszkają ductiy wod- 
ne, Topielec i Topielice, mające własnego pana — Wodnika, czy 
Króla Morskiego. Pokrewne z niemi są Smok-Tcjcza, pijący wo- 
dy ziemskie, aby z nich chmury wytworzyć; l^łanetnicy ciągają ^e. 
na rozkaz Boga (Pioruna), po niebie, a stary Mróz ściska wody 
w kryształy lodowe i w puchy śnieżyste. 

W latach pełno jest także istot nadludzkich, nieśmiertelnych, 
czasami szkodliwych, czasami życzliwych człowiekowi. Najstar- 
szy jest tam Leśnik, albo Duch leśny, udający czasami głos ludzki, 
aby wędrowca w gąszcze zwabić; przytrzymujący wóz czyjś tak. 
że konie za nic go ruszyć nie mogą; mszczący sic nieraz srodze za 
ścinanie starych drzew bez potrzeby. W lasach też przebywają 
czasami złośliwe Dziwożony (to jest dzikie niewiasty), Południce, 
Boginki i Wilkołaki. 

Pod ziemią w norach i kopalniach mieszkają duchy przewa. ^^ 
nie przychylne człowiekowi. Żyją lam Krasnalki czyli Krasnolu. *— 
ki, istoty drobne, w rodzaju Paluchów, Karzełków, Podziomkó*-^ 
W kopalniach gospodaruje Skarbnik, w niektórych okolicach Szli^^ 
ka zwany z niemiecka Bergajstem. 

Na polach i łąkach krążą Wiły, Jadze, Południce, Dziwoź- ^ 
ny. Marzanny, Boginki, Strzygonie; w powietrzu latają Lataw^ ^ 
i Latawice, Skrzaty; w domach mieszkają razem z ludźmi duch^ 
Domowe, Gospodarczyki, Chowańce, pod podłogą czasami Po» ^ 
ziomki i Krasnalki. 

Na cmentarzach i polach błądzą dusze zmarłych, lecą powić " 
trzem duszyczki dzieci niechrzczonych. wołając: „chrztu'-, y^ 
drodze dawniej spotkać można było Pana Jezusa ze św. Piotreir "^ 



— 53 — 

a i Najświętsza Panna wędrowała po kraju naszym; dzisiaj leży 
czasami pod płotem Dola, a człowiek swoją budzić musi; czasami 
trzy siostry Febry albo Nądze gwarzą z sobą tak głośno, że je 
człek podsłucha. Bieda włóczy sią po drogach, a od czasu do 
czasu pojawia się Zaraza, czyli Morowa dziewica, a wówczas bia- 
da ludziom, śmierć grasuje po okolicy. I sama Śmierć uosobiona 
wędruje od wsi do wsi; udawało się śmiałkom łapać ją i więzić 
na drzewie, w kości i t. d., a wówczas ludzie wcale nie umierali. 



Tak więc wyobraźnia człowieka dawnego zaludnia cały świat 
mnóstwem istot nadprzyrodzonych, nieśmiertelnych, życzliwych 
lub nieżyczliwych człowiekowi. Inni Słowianie prawic takież ma- 
ją wierzenia, przekazywane z pokolenia w pokolenie. Wiara 
chrześciańska, pomimo, że od tysiąca lat u nas panuje, nie zdołała 
przyćmić tych przez liczne wieki wpojonych w pamięć trądy cy i. 

Prace naukowe w zakresie mitologii słowiańskiej nie dość są 
wykończone, aby można było z pewnością wyrzec, że ten a ten 
mit lub zabobon jest wyłącznie czeski, lub polski i dla tego nie mo- 
żemy się jeszcze zdobyć na obraz mitologii czysto polskiej, to jest 
takiej, któraby opisywała nam wierzenia tylko w Polsce znane. 
To samo powiedzieć można i o mitologii słowiańskiej wogóle. 
To jednak jest pewne, żeśmy nie wszystko od innych plemion lub 
z ksiąg starych (greckich i łacińskich) zapożyczyli; owszem, mnóst- 
wo podań mitycznych i wierzeń wynieśliśmy naprzód ze wspólne- 
go gniazda aryjskiego, a potem ze wspólnych siedzib słowiańskich 
i pQ dziśdzień w czystości przechowaliśmy. 

Lecz obok tego' odróżnić można niejedną postać mityczną 
i niejeden obrząd cudzy, zapożyczony od sąsiadów, bo i pojęcia 
tak samo krążą z kraju do kraju, jak wyrazy. I tak np. od Rus- 
kich wzięliśmy opowiadania o Rusałkach, Wiedźmach, nazwę Ku- 
palnocki, baśni o Wernyhorze i t. p.; od Niemców (może przez 
Słowaków i Czechów) przy wnedro wały do nas powieści o Krasno- 
ludkach, o Chobołdzie, Skrzacie, Bergajście i t. d., a także obrzędy, 
jak dyngus, śmigus, choinka i t. p. Chociaż zauważyć należy, iż 
nie zawsze to, co się nazywa z cudzoziemska, jest nazwą zapoży- 
czonego pojęcia lub zwyczaju: nieraz odwieczny obrzęd kryje się 



pod przypadkowo nadanem mu obcem mianem; tak np. topienie 
Marzanny na Szląsku nie ma związku z Najświętszą Panną, chociaż 
Marzanna jest spolszczeniem imienia Maryanna; a Kupalnocka, co 
niby z nazwy sądząc, miałaby być ruskiego pochodzenia, jest od- 
wieczną naszą sobótką, starszą zapewne od obcej nazwy. 



Mityczny pogląd na świat człowieka pierwotnego wyraził sie 
nie tylko wiarą w istnienie i ciągłe działanie istot nad!udzkicłi, ale 
zabarwił sobą wszystkie pojącia o otaczającej nas przyrodzie 
i o nas samycłi. Dlatego to powiedzieć można, iż w okresie przed- 
dziejowym każda nauka była mniej lub wic^cej mityczna; była taką 
astn^nomia, zoologia, botanika, gieografia, chemia i t. d. 

(Jto nieco przykładów, wziętych z wierzeń ludu naszego. Co 
do astronomii, wspt^minaliśmy już o walce piorunowej bóstwa do- 
brego ze złem: ot(')ż mityczne objaśnienie piorunu. Mówiliśmy też 
o Płanetnikach, zastępujących dzisiejsze nasze objaśnienia meteoro- 
logiczne. Botanika pierwotna napełniona była mnóstwem legicnd 
o cudownych roślinach, jak np. o drzewie krwawiącem sią i prze- 
mawia jącem pod uderzeniem siekiery, o krzyczącej mandragorze, 
o cudownym kwiecie paproci i t. d. Zoologia prastara znała zwie- 
rzęta i ptaki niebywale: smoka, jednorożca, wilkołaka, żarptak^i, 
latawca, bazyliszka i t. d. Słowem każda nauka zabarwiała &*** 
cudownością, która sic nam dzisiaj wydaje niepodobną do wii-'^*")' 
naiwncłścią. ale w swoim czasie była jedyną wiedzą człowieka - 

Cudowną też była (neografia: początek gór, jezior, osad i t- d- 
przypisywano jakimś nadzwyczajnym wypadkom: miasto zapali **^' 
a na miejscu jego znalazło sie jezioro; rzeka powstała z łez nieut^*' 
lonej w żalu kobiety; góry się pojawiły po przejściu olbrzymi^?^*^ 
pługa, którym wielkolud równe niegdyś pole przeorał i t. d., i t. ^' 
Nazwiska też miejscowe tłumaczonej sobie w zupełnie mitycz/"^-- 
?>por>ób: Iłża miała oznaczać .,jej Iza*", Lublin wywodzono od rr^ '" 
tycznego frazesu ..szczupak lub lin'' i t. p. Cały kraj osnuto paj 
czyną podań tak zwanych miejscowych, które nam sią wydają ni 
ł^y poetycznem ubarwieniem gleby, ale w przekonaniu przodkóv 
naszych uchodziły za niezbite prawdy. 



.),) 



Dzieje również pełne były legiend i najnieprawdopodobniej- 
szycłi baśni. Prawiono o zjedzeniu króla Popiela przez myszy. 
o utopionej Wandzie, o pogromcy Smoka, Kraku i t. p.: nawet po- 
stacie prawdziwe, łiistoryczne, jak np. T.okictka, Kazimierza Wiel- 
kiego i innycti przystrajano w piórka bajeczne. Utworzył się tym 
sposobem cały dział podań czy też legiend dziejowycłi, czyli liisto- 
rycznych. u nas zresztą wcale nie obfity. Wiąże sią on z poda- 
niami miejscowemi, ponieważ legiendy łiistoryczne zwykle do 
miejsc są przywiązane. 

Wierzenia i podania wogóle nie są zupełnie jednostajne we 
wszystkicłi zakątkacli kraju naszego: każda dzielnica ma swoje 
uprzywilejowane pieśni, tańce, bajki i zabobony, tak jak ma od- 
rębne stroje, inną gwarę i nieco różny obyczaj. Tak naprzykład 
Sziąsk ma swoją Marzannę i ,,nowe latko', ma pieśń o drzewie 
gadającem, ma w kopalniacli Rergajsta; Kraków wspomina smoka 
w jamie pod Wawelem i Twardowskiego; i.cczyca opowiada 
o Borucie; Kaszuba i Poznańczyk prawią nam o ..drobnycłi (drem- 
nycli) ludziacti', Krasnoludkacti i t. d., i t. d. 

Jffl« J^arCowicz. 



■Hn>^^^^^^- 




iji 



ZIEMIE POLSKIE W PRUSACR 



-rns^ "iSTsciininfe 



W SIsjs 



«C\ w>:yv,;j 



6 



k ^. u . 









■V ^ 



-'-i-V-^ 



-^1 w.-. ^-- :.- V,. -,-_ ;r. r:-- X c•r:-e^:i:c^l i Biłl- 

,^.-~ T- -^'..Iji 'V';. 



.)/ 



Ku temu labiryntowi gór biegnie od wschodu, od Uralu i Kau- 
kazu, lekko tylko miejscami sfatdowana, olbrzymia nizina, obejmu- 
jąca większą połową kontynentu. Wypełnia ona Rosyą europej- 
ską na całej długości od oceanu Lodowatego do morza Czarnego, 
i na całej szerokości, od Uralu do Karpat. Spotka wszy sią z tym 
łańcuchem gór, okrąża go i łączy się na południu z doliną Woło- 
ską, na północy zaś wrzyna się znacznie ścieśnioną i zwężającą się 
coraz więcej smugą między północne stoki gór środkowoeuropej- 
skich a morze Bałtyckie, przeskakuje Wisłę. Odrę i Elbę. Tu do- 
piero traci swój charakter rozległej równiny. Za rzeką Saale, 
Harz, a za nim wzgórza Wezery zastępują jej drogę. Wciśnięta 
między góry a morze Niemieckie, zwężona nagle o połowę, ciąg- 
nie się ona zaledwie kilkanaście mil już tylko szerokim pasem 
wzdłuż wybrzeża, skręca z niem ku południowi i łączy się tam 
7. niziną Renu. 

Tą Wielką Niziną Europejską, czyli, jak zwano ją dawniej 
powszechnie. Sarmacką, przybyły w czasie, nie dającym oznaczyć 
się dokładnie, z Azyi do Europy ludy słowiańskie, rozproszywszy 
się po niej zajęły ją do wieku VI po N. Chr., na północy mniej wie- 
ce; do 57" szerokości geograficznej, a na zachodzie aż do wspo- 
^inianego załamania się niziny za Elbą i Saałą. Niektóre szczepy, 
P<^^iudniow-o-słowiańskie, przedostały się przez nizinę Wołoską 
^^' S^ąb kraju górzystego i rozlały się po półwyspie Bałkańskim oraz 
południowej części ziem, tworzących dziś monarchię austryacko- 
^VQgicrską. Reszta rozdzieliła się w ten sposób, że szczepy wscho- 
unio-słowiańskie obrały sobie za siedzibę szeroką część Wielkiej 
^^^Jny Europejskiej, przyczem linia graniczna znajdowała się oko- 
'^ 4'-J° długości geogr. (Ferro). Z szczepów zacliodnio słowiań- 
''ł^ich, część mniejsza wyruszyła, zapewne Bramą Morawską, ku po- 
łudniowi i zajęła północne kraje dzisiejszej Austryi, część większa 
zas objęła w posiadimie wąski pas niziny, pomiędzy stokami gór 
^ ^uitykiem, nie wypierając jednak Litwinów, którzy poprzednio 
1"^ Osiedlili się na północno-wschodniem wybrzeżu tegł) morza, 
^^ystkie te szczepy należały do rodziny ludów polskich, a przy- 
"^]n:iniej były z niemi bardzo blisko spokrewnione, o ile wnosić mo- 
^"^'^ ze zwyczajów i języka niewy tępionych dota^d resztek. 



- :,s - 

.lest to objaw charakterystyczny, ze ludy te. \yyriiszy\yszv ze 
swoich siedzib pierwotnych, nie podążyły za innemi na południe, 
nie szukały, jak np. rozmaite szczepy germańskie, łupu czy lepszych 
warunk(3w bytu we wszystkich częściach Europy, nawet po za 
Alpami i morzem, lecz osiedliły sie znowu na niskiej, błotnej, lesi- 
stej i zimnej, chociaż miejscami bardzo urodzajnej równinie, nie 
zaludniły nawet u,6r. które ją otaczają, lecz zatrzymały sie zanny- 
no przed Karpatami, Sudetami i i^(')rami Kruszcowemi, jak i przed 
Harzem. I^ly to widocznie ludy, zamieszkujące od wielu wieków 
takie ponure niziny, żyjące z rolnictwa, pasterstwa i ryboł<')Wstwa. 
mało przedsiebiercze i usposobione pokojowo. 

W swoich nowych siedzibach Słowianie zachodni znaleźli sie 
w bezpośredniem sąsiedztwie (Jermanów. mianowicie zaś grani- 
czyli na p(')łnocnym zachodzie z Sasami, kt('»rzy zamieszkiwali lesi- 
ste niziny nad Wezerą i Rlms, od F^lby aż niemal do Renu, a na 
południowym zachodzie z szczepami turyngskiemi. Sąsiedztwo 
ty cli lud(')W. a zwłaszcza Sas(')W, nie ł"»yło widocznie wygodne, sko- 
ro Słowianie nadelbiańscy (.,l^)łabianie" ) dopomagali pod koniec 
wieku \'III Karolowi Wielkiemu gorliwie do podbicia tego potęż- 
nego a wojowniczeg« » szczepu. Nie było ono jednak złwt niebez- 
pieczne, dopóki także (lermanie ł">yli rozdwojeni i nie posiadali je- 
dnolitej organizacyi państwowej, ł^rzynajmniej niema w dziejacli 
śladu przesunięcia się granicy do wieku iX na niekorzyść Słowian. 
Stan rzeczy zmienił sie zupełnie, gdy Karol Wielki pokonał Sasów, 
zmusił ich do przyjęcia chrześciaństwa i zjednoczył wszystkie ludy 
germańskie, a połączywszy państwo Longobard<')W z frankońskiem. 
przyjął z rąk Papieża koronę cesarstwa rzymskiego. Od tej pory 
Słr)wianie pogańscy, rozdzieleni na liczne, waśniące sie ze sobą 
szczepy, pozbawieni poczucia jedności plemiennej, stanęli wobec 
potężnego, silnie zorganizowanego państwa, które posiadało nieza- 
przeczenie wyższą kulturę i doskonalsze środki walki, a poczuwało 
się do obowiązku krzewienia chrześciaństwa. Stosunki pogorszyły 
się jeszcze dla Słowian, gdy po śmierci Ludwika S-go (Mi 4 — 840) 
rozpadło się wielkie państwo KaroIing(3w, i utworzyło się w ciągu 
IX stulecia osobne królestwo niemieckie, w którem niet^awem wła- 
dzę objęli Sasi (w r. 919). W umyśle wojowniczych wladzców 
teg(j, w porównaniu z dawnem, karolingowskiem, lxirdzo uszczuplo 



— 59 — 

ncgo państwa, połączyła sic stara dążność do szerzenia wiary 
cłirześciańskicj wśród pogańskich sąsiadów z nowem pragnieniem 
rozszerzenia granic królestwa. Tak rozpoczęła się systematyczna, 
starannie zorganizowana działalność zaborcza i germanizacyjna 
przy pomocy oręża, podstępu, namowy i Kościoła. Głównemi orga- 
nami tej połityki zdobywczej l^yły stworzone już przez Karola Wiel- 
kiego a pod rządami Sasów \vysunicte daleko ku wschodowi posterun- 
ki graniczne, t.zw. „marchie", których kierownicy otrzymywali bar- 
dzo rozlegle pełnomocnictwa wojskowe i sądownicze, z prawem 
^vładania ziemią zdobytą. Właściwym twórcą tych marchii na po- 
fcrariczu zachodnio-słowiańskiem był drugi z królów niemieckich 
pochodzenia saskiego, Otton 1 (936 — 973). Powołani przez niego 
do pełnienia straży nad Elbą książę saski Hermann Billung, i wo- 
jowniczy margrabia Gero, rozwinęli tak energiczną, i wobec nie- 
zgody a wTsiszcie i kulturalnej oraz wojennej niższości plemion 
słowiańskich, tak skuteczną działalność, że w ciągu lat kilkunastu 
opanowali prawie całą dolinę między Elbą i Saalą. a Odrą i Bo- 
brem. Przeszło trzy czwarte tego całego obszaru zdobył dla pań- 
stwa niemieckiego margrabia (iero i utworzył prowincyę tak wiel- 
ką, że po jego śmierci podzielono ją na trzy osobne marchie, a mia- 
nowicie: północną, wschodnią i Miśnię. 

Dalszemu posuwaniu się Niemców ku wsch<)d(jwi pcjlożyło na 
czas pewien zaporę silnie zorganizowane przez Bolesława Chro- 
brego państwo polskie. Wielki ten w^ojownik i śmiały, ogarniają- 
cy szerokie horyzonty polityk umyślił zjednoczyć bezsilne w swo- 
jcm rozdwojeniu, a spokrewnione bardzo blisko z Polakami szczepy 
zachodnio-słowiańskie. i cel ten w znacznej części osiągnął. Zmusił 
nawet w pokoju Budziszyńskim (w r. 101 'H). cesarstwo rzymsko- 
nicmieckie do zwrotu większej poiow-y ziem zdobytych przez Gero- 
na. Po śmierci Bolesława jednak fala niemiecka popłynęła na 
nowo ku wschodowi. Już następca wielkiego króla, Mieczy- 
sław II, nie potrafił utrzymać owocu działalności swego ojca, 
lecz oddał Konrad^)wi II marchie. Ciranica niemiecka dosięg- 
neja znowuż Odry, ale nie zatrzymała się na tej rzece. Wpraw- 
dzie cesarstwo rzymsko niemieckie utraciło w wiekach następ- 
nych z jędrnością organizacyi i znaczną część swej potęgi w wy- 
stępowaniu na zewnątrz. Władzę rozdzielili między siebie ksią- 



(cf/M'; '// it r atj -A' V ,r. ' ;ć: 'A'.r. ■• i _r. AIć : rir.sr^': ^iilskic r^»z- 

y^tf\\f, .:': h •vrf. ./.rr.^m .//i-ic -.i ir.ćricHze •:rzanizmy. kió- 
r/i', //r;j'i/.y /;-li/ /^Ki -v r.:.;/!- •iz.-r. "A^izicral: N.-bić nawza- 
y-Au .kr'jv/iii /iiLTr*; i v/ •.va!:c -.v/^-ut:mć' ■'■dw-.-ływali >ie cze- 
•.f// t'/ ;//ffi«'/<.y fc .i?i/;ł: ni-^mic-iki^h. s z-^-łaszcza >arnes''.» cesarza. 
S;i-,f':ji .r'A;i Kr-iii. . A-iai/y w-n:r?i[r.c- i -ci-T Ois:: p.-iityki w p:»zdar- 
r'-.rr» ri;i ,.r/':py y.''it<'v'\*s ^k^kI-^Ti. nicm źliw..'^! energicznego \vv- 
vf';p'ł'A'ji' i;i UH /.'z'.v:\'Ą*s/. i k.'»kic:'r'.vai!a p 'c jyńczych książąt z ce- 
v;ir .twcrn nicrnicckicm uwydatniry >ic niebawem. Zwabieni bla- 
,k(';fri ^vy/v/ei kiłltury zach'^^J^ici. oKnieni tytułem cesarza rzym- 
,ki':f^'> ri;iTri;i./c/'>ric^'o przez ^ł'nvc K«»-H:i^'ła. niektórzy książęta. 
. t ,i.'i'liij'(':y łłc/|V/>reJnio z Niemcami, uważali s«>bie za zaszczyt 
Ui\\i:'/<:uu: <lo %v;i>.'iló%v ce^a^za. >tarali sie o zaliczenie w poczet 
k JM/'!' r/c-./y iiietTiieckiej. przyjmowali zwyczaj i język niemiecki. 
'< i.|K'ili ./c/ególrjemi pr/ywilcjami osadników niemieckich z zacho- 
du i prjiiowjili sy>tcni.'itycznie nad zgermanizowaniem swoich kra- 
)<'»vv, W tcti sposób, nie drogą podb<»ju — chociaż zapewne w tym 
wyp.iilkii «»dgryNv/ila pewną rrjje obawa przed wojowniczym ksitj- 
« Irin s/iskiin. Henrykiem l.wem — lecz dobrowolnego p>oddawania 
•.i«; urokowi cesarstwa i wyższej kultury zachodniej, Pomorze 
/mli«uliiii- i/yli szczecińskie zamieniło się już około roku ll8i na 
pn»\viruM; iiic-inicck.'! i w cij|gu wieków następnych zniemczyło 
■.ii; l.'ik /iipelnie. że d/iś tylko nazwy niektórych miejscowości 
•'\vinili/(| jos/c/c o pierwotnym charakterze słowiańskim tego kra- 
ju. 'liMi siun los sj>oikal większą część Szląska. który po śmierci 
holi-.lnwa Kr/ywousicgo odpadł od Polski i następnie pod swymi 
ksij|/i;liuui Piasiowskinii pr/ylijczył się do cesarstwa niemieckiego. 
Ink wiri- granica posiadłości niemieckich przekroczyła rychło Odrę 
I pi»'.unł:la sic; na p(»łnocy aż do Pcrsanty, a na południu do górnej 
Pro'.ny. Pr/tMUs/y i gtinicj Wisły. 

/aiiiuł jos/c/c S/ląsk /ostał utracony (ostatecznie, na p<')ł- 
nox V gianuił ułogła n«i\vcj /mianie: całe wybrzeże Bałtyku, aż 
d.ili*ko w gl;|b /ieni litewskich, dostało się w ręce niemieckie. 
\\\\\ ra/vMn \\w tvlo pr/e/ |V)ddawanie się tamtejszych władz- 
\»'\v ułt>k*>\vi nicMiieckifi^o /achodu, ile przez nieostrożność 
k>.u> ia in»«.'o\\ i<.\kioi;<> K«>nrada i /aN»rc/ość pr/vbvszów. wpu- 



ru — 



szczonych nicoglądnic do kraju. Nie mogąc dać subic nidy 
z pogańskim szczepem Prusaków litewskich, Konrad Mazowiecki 
zawezwał d) Pomocy zakon rycerski Panny Maryi, który po utra- 
cie Ziemi S-tej nic miał odpowiedniego pola działania, i oddał mii 
(w r. 1228) w d/ierżawe ziemie Chełmińską. Zakon rł'>zpoczaJ 
swoją działalnok^ od rozszerzenia nadanych sobie ziem przez na- 
tychmiastowe zajęcie <jbszernych lubawskich posiadłości Braci Do- 
brzyńskich, a następnie zabrał sic z taką energią do pracy, że w cza- 
sie niespełna (m lat opanował całe wybrzeże po prawej stronie 
Wisły, aź po za Niemen, przyczem wprawdzie nie tyle nawn')cił. 
(le wyt<ipił I^rusaków pogańskich. Wkr('jtce po dokonaniu tego 
krwawego dzieła, znalazła .się dla zakonu pożądana sposobno.ść do 
rozszerzenia swych posiadłości i po stronie zachodniej. Ostatni 
z książąt Pomorza wschodniego, czyli gdańskiego, Mścisław II, nie 
posiadając potomstwa, zapisał swe ziemie ks. Przemysławowi wiel- 
kopolskiemu. Margrabiowie t>randen burscy, panujący w rozsze- 
rzonej znacznie i zaokrągl<mej dawnej ,.Marchii północnej", któ- 
rzy ro.ścili sobie prawo do tej ziemi, postaraU sie jednak o to, aby 
Przemysław nie mógł objąO spuścizny — przez usunięcie go przy po- 
mocy wynajętych morderców. Gdy zaś spadkobierca jego, Wła- 
dysław ł.okielek. przyłączył Pomorze do państwa polskiego, mar- 
grabia brandenburski wkroczył z siłą zbrojną do kraju. Zatrudni(;»- 
ny walką o utwierdzenie swego tronu, Łokietek odwołał się do po- 
mocy I<rzyżakt')W — z tym skutkiem, że zakon wypędził wprawdzie 
l^randenburczyka z Pomorza, ale zabrał kraj dla siebie. Tak 
nastąpiło połączenie terytoryalne najdalej na wschód wysuniętych 
zdobyczy z krajami, opanowanemi już poprzednio przez Niemców. 
I^az jeszcze Polacy, przy pomocy Litwinów, zdobyli się na 
odepchnięcie groźnej tali germańskiej. W bitwie pod Grunwal- 
dem (1410). została złamana potęga Krzyżaków, a pół wieku póź- 
niej, w drugim pokoju toruńskim {146Ó), wszystkie ziemie krzy- 
żackie zostały przylączrmc do Polski: Pomorze gdańskie, zie- 
mie Chełmińska i Michałf)wska. oraz Malbork bezpośrednio, a resz- 
ta (część wschodnia! jako lenno. Przez okrągłe 200 lat utrzymał 
się ten stan rzeczy, z tą tylko zmianą, że Krzyżacy pod rządami 
mistrza Alberta Hfłhenzrjlierna. margrabiego brandenburskiego, 
przeszli na protenstantyzm, i łenno ich przybrało charakter świeclii. 



- 63 - 

p>od nazwą Prus Książęcych. W c/asie tych dwustu lat jednak 
państwo polskie, przekroczywszy szczyt swej potęgi, osłabło bardzo, 
i w cp)Oce walk na wszystkie strony oraz rozstroju wewnętrznego, 
nic znalazło sil do utrzymania owocu dawnych zwycięstw. Poto- 
mek margrabiów brandenburskich, elektor Fryderyk Wilhelm, zwa- 
ny Wielkim, skorzystał z trudnego poł(JŻenia państwa, aby przez 
podstępną i wiarołomną politykę zmusić je do uznania samodziel- 
ności Prus Książęcych. Było to ustępstwo na razie tylko formal- 
ne, ale w skutkach swych nieoblic/one. Samodzielne Prusy Ksią- 
żęce stały się w rękach Hohenzollern(')W silnym punktem oparcia 
w polityce na wschodzie i podstawą ich potęgi. Elektor branden- 
burski Fryderyk przybrał tytuł kr(3la pruskiego, mianując nowe 
państwo i nowy, tworzący się na zwaliskach słowiańskich naród, 
imieniem wytępionego szczepu litewskiego. Państwo wzrastało 
szybko w siły i wpływy polityczne, a trzeci z królów, Fryderyk II, 
zwany również Wielkim, mógł odważyć się już na wojnę z cesar- 
stwem Habsburgów i powiększył krcMestwo pruskie zdobyciem 
zniemczonego już w większej połowie Szląska. Jeszcze lat kilka, 
a rozpocznie układy o zajęcie ziem polskich, rozdzielających jego 
posiadłości. Skutkiem pierwszego rozbioru Polski, w r. 1773, Po- 
morze wschodnie, bez Gdańska i lorunia, ale z okręgiem nadno- 
tcckim, dostało się ponownie av ręce niemieckie. Linia graniczna 
zdobyczy niemieckich powróciła mniej więcej na to samo miejsce, 
na którem znajdowała się przed drugim pokojem toruńskim. Prze- 
kroczyła ją tylko cokolwiek nad Notecią. Ale niebawem, w roku 
1793. Prusacy zajęH całe dorzecze Warty, a przy rozl^łiorze trzecim, 
w r. 1795, terytoryum przytykające do Prus Książęcych, Austry^l zaś, 
która wówczas była także państwem — jak(^ czynnik polityczny — 
czysto niemieckiem, opanowawszy już Galicyę, zajęła w r. 1795 
resztę ziem etnograficznie polskich. Był to punkt kulminacyjny 
w posuwaniu się fali germańskiej ku wschodowi. Granica zdoby- 
czy niemieckich zrównała się zupełnie z granicą słowiańszczyzny 
zachodniej, którą określiliśmy wyżej 42 st. długości geograficznej 
(Ferro). Pruska biegła od Prus Książęcych wzdłuż Niemna aż 
pod Grodno, stąd zakrzywionym ku zachodowi łukiem do Nurca, 
wzdłuż Bugu, aż pod Modlin, dalej do Wisły pod Warszawą, 
wzdłuż Wisły do Pilicy, brzegiem tej rzeki aż do źródeł, i łączyła 



.»/'', '.i* '/-•-:< . f^ \>^\ Vł . ,ri i>^. 

,< ^ ■ '■*,"■>,' t '.. ^-, /■-'« »■_«.. -łs_;! I) V T^ " niir-*-^ TłL iz -Tcm 

>:/ •< '•, ,/.','>'./>.,'. I .>'.'./. /.Ii.' _-■• ; ■^ -ii.- X' »z •— /^ ^^^^ irc- 

':/ ..'..: ■,'/:■: > -. .•: V».-.-» j. -•;-• :^ T ".r.^i. i^.z.: G r-; • dv» 

t>t'% >: -..'.yr-iU. /.:.'> J:, :.;; w^r.c /.i^ń.'l.~_c ^^■>^- ^iV.rIi:c" Niziny 
lv ,f ',;-';/,<-;<; '/■: K^ry .' ^--.i!: i/ i /r -ir: W>":y -i p r-irJe. a pra- 
//!<' ; '' if ;/<:', ;^r :*'ł r**';".', .y Zniij-ii c^: Ui r^-y^alna. że cała 
*,% •/!■./ ui/M.y ^,^^i J/:' na/vw\; .-:z;ry p:fr:.\:- -nicniiejkici". 
/ ./■ /»:\y>f. /;j Jis jr»i'/--!f'/V.;ari-?k:,:r.- k:'rc za:T::c<zk:wafy ją da- 
///,»''; (,'//'/-,r;iły iiłi'-'J/y ^^jry i F^iba :yili resztki ScrSw łiiżyc- 
h' h \i:\\ .'.W'* \*'>\>\\y.'s . C/cjh« 'A' i M. rawian na S/uiyNU. po pra- 
v/«'j •,f»/yMi'^ O Jry /ii'. lylk'/ te >/Jzcpy. ki-Tc nalcżaiy i.J sUmego 
j,/,'./;fit.u l'.l »'-•/ pr/vł,'K/%ł\ >ic 'A\:zc-nic d" państwa Polskiego. 
,\ 'n\r< l'''l'ł' y oni/ K;i-./iiN. i nud jeziorem Łeba /amieszkujące re- 
.,/\V\ l..ul/o l»li>ko / tiimi spokrewnionych Slowińo.iw. Reszta zosta- 
l»i •.V'/f«:)'/oti;i nlłto p';'.iiło:iie:a przez żywioł niemiecki, a na miejscu 
(Iłiwiiyi li I<i<1''av ,lo\vi.'iń->kicli utw<irzył sie mieszany nowy nar(3d 
|'M* .(ik'/'.v. \it/.\\\;\cy -.ie charakterem znacznie (;d szczepów czy- 
.,lo nirmni ki< h; a iiienawidzi|cy namiętnie Sl«Avian. zwłaszcza 
|'o)iikovv nifWiiIphwie pod wpływem wielowiekowej tradycyi 
d/lr)o\vi') /ifinii* poUkie. przyhiczone do Królestwa Pruskie- 
go .hinowiii jcf^o c/i,--^ć wschodnia na całej rozcićjgło.ści Bał- 
lykii do ^rodi'1 WiNly. «» ponieważ postać ich zewn<4trzna była 
WłHikifiii Nvon'ii i Marc nieustannych, wypełniających całe w-ieki. 
iiu* po. iiula|i| one żadnych granic naturalnych. Można oddzielić 
|r oil /u-iu niepolskich lylko dawnjj granicą polityczną, (obecnie ad- 
lulMi iluu > iiu|' ale i te^«> pod/.iału nie można zastc^sowaO na Pomo- 
\f\\ I u, I S/I.isku /ienue te składają sic^, według dzisiejszego po- 



-65-- 

działu administracyjnego, z Prus Wschodnich i Zachodnich, wąskie- 
go skrawka we wschodniej części Pomeranii, z Wielkiego Księstwa 
Poznańskiego i wschodniej części Szląska, zamkniętej między gra- 
nicą a linią przechodzącą od Rawicza do Prądnika (niemieckie 
Neustadt O. Schl.)*\ Reszta jest już ziemią czysto niemiecką, z wy- 
jątkiem dwóch wysepek łużyckich nad górną Szpreą. Zaznaczyć 
jednak trzeba, że i na tym, określonym wyżej, obszarze ludność pol- 
ska nie wszędzie już mieszka zwartą masą, lecz jest mocno prze- 
rzedzona w niektórych okolicach, zwłaszcza na zachodnim skraju 
Poznańskiego i w dolinie Noteci, a w pośrodku niej, w Prusach 
Wschodnich i Zachodnich, między Wisłą a Niemnem, nad wybrze- 
żem morskiem, znajduje się wielka wyspa czysto niemiecka, na któ- 
rą składają się północne części Warmii i Prus Książęcych. 

Wyspa ta obejmuje północno-wschodnią część Prus Zachod- 
nich z Gdańskiem, Malborkiem i Elblągiem, oraz północną połowę 
Prub Wschodnich i sięga na południe do Goldapu, niemal do je- 
7iora Mamry, Olsztyna, Miłomłynu, Iławy i Grudziądza *}. Pomię- 
dzy Iławą i Grudziądzem wrzyna się w nią obszar, zamieszkany 
przez Polaków, a mianowicie okręg sztumski, luźno tylko związany 
z ziemią Chełmską i Michałowską. 



Wychodzimy w pracy tej ze stanowiska etnograficznego, nie 
zaś historycznego. Szczegółowy opis ziem polskich w Prusach 
nie zatrzyma się więc na granicach Rzeczypospolitej z końca wieku 
XVIII, ani też nie obejmie wszystkich dzielnic, które należały do 
Polski Bolesławowej, lecz wyłącznie terytoryum, na którem mieszka 



*) Na mapce, umieszczonej na str. 61, posunięto tę granicę zdnadto ku wscho- 
dowi, oznaczając mylnie obszar, na którym Polacy stanowią mniejszość zaludnienia, jako 
ziemię zupełnie zniemczoną. Taką samą omyłkę popełniono przy oznaczaniu obszaru 
. polskiego w Prusach Wschodnich. i Zachodnich po prawej stronie Wisły, prgez co gra- 
nica ludności polskiej posunęła się zanadto ku południowi. Natomiast rozszerzono 
nieco obszar polski nad południowo - zachodnią granicą W. Ks Poznańskiego, 
w nizinie zgnitej Obry i Baryczy. W tych stronach ludność polska nie sięga już nigdzie 
do Odry. 

y 



h-j:"- ^ :^L-«c:i tj-^o-z-i ±jOcm -c z* ^m^ t ttjcc "W. K>. P.> 








ZARYS GEł>3RAFlCZNT 

Mg^r/JiT zl.-rr.. zarricszijLT.ywh rrzcz z"%MrLi rz>>sć "ućny^ci poi^fciej. 
'A';*pćłr.:.i pra'.v;e i': ii^iric i-: rze^j. Wi>£T i \Vartv. Tylko 
r-s t''.<ry.'i'/ z:::.t1i:^ etn- ,zniri>izr.j. pTscjicłd >:ć ^c*. d-.Haeraiąc do 
Njsrr.r-a. Z:=n::c r-.lsiie w Pr->a»:h scan-^ia wscbrOnią cz«jśif lego 
f}r.'.fjiT^ rj: '.rx\-z- if_^ ^; ti r* łudrJd i p.łr.-.cy. obertnują "^riąc 
i^yrz.T-za i'.!r.ć' Wisły i irlne^ Warty. r:er«rNze- rd ufścia Drw^y. 
■fr-i-i-r '^.'i --^la Pr sny. Oire<Lenre :• • nie -es: -^iiłak ścisłe. Na 
^'.<-ir.: - 'r»'.-.v:ern T^^azki pa> ziemi, zaludracne- przez PoIakóvr. 
'.i-t^r. 'rr*z.zi i/ilek' p* ■ za źpdła Pr.sny. w d.~rzecze gómei Wi- 
H'; -i ■*» i'A'''ch mie-<ajh przekracza Odre; na p«J>łnocnyin wscho- 
l/j; //i- r ./^/crza -•lc znacznie, za-muiac część południową dorze- 

Or .//jr 'cfi naie/y w cał««-<i do niziny Baltyckiei- Tak na- 
z'A>;my z',v^/;r,j.y ,;c mićJzy sM-kami zót >r- dkowo-europejskich 
:t fvt!r:y*.if;rr; ^yl^: zachodni wielkie; niziny eurr-pejskie} aż do Elby, 
nicr r:/,'Ąii.~ ri;iz'A'a.' go .niziną p<'>łnov:no-niemiecką~- jak lo czynią 
Slftr:.,'/ fsril *.is/. (jł.Tiixz7.\i. granicy miedzy "ego częścią niemiecką, 
H y>\ .ic;i. Ni/ina :;i. obejmująca wszystkie ziemie, zamieszkane 



- 67 - 

przez Polaków, oraz siedziby wytępionych lub zniemczonych szcze- 
pów zachodnio-słowiańskich, stanowi pod wzglądem budowy swego 
podłoża skalistego, ukształtowania powierzchni, rozmieszczenia 
i charakteru wyżyn, a także układu rzecznego (z wyjątkiem cząści 
wschodntej) całość jednolitą, odrzynającą sią zarówno do ni- 
ziny niemieckiej po lewej stronie Elby, jak i od niziny wschodnio- 
europejskiej, jakkolwiek wyraźnej linii granicznej przeciągnąć tu 
niepodobna. Jej podłoże skaliste tworzy zagłębienie z bardzo 
urozmaiconą powierzchnią, pokryte i znacznie wyrównane osadami 
diluwialnemi (piaski, gliny, głazy) i aluwialnemi (namuły rzeczne 
i morskie, osady jeziorowe). Zbliża sią ona pod tym wzglądem do 
niziny niemieckiej, a różni sią znacznie od wschodnio-europej- 
skiej, gdzie pod osadami diluwialnemi i namulami (które jednak 
występują tu daleko rzadziej, niż na zachodzie), spoczywają nie- 
wzruszone od najdawniejszych czasów stare formacye geologiczne 
w^ warstwach niemal zupełnie poziomych. Tylko południowo- 
wschodnia cząść naszej niziny posiada podłoże skaliste, właściwe 
wschodowi. Najwięcej charaktery stycznem znamieniem niziny Bał- 
tyckiej jest jej rozpadanie się na trzy smugi, ciągnące się na całej prze- 
strzeni od wschodu do zachodu. Część środkową zajmuje szeroka 
dolina z łożyskami starych rzek. Była to niegdyś dolina Wisły, 
która w epoce lodowcowej nie zwracała się w biegu dolnym 
ku północy, lecz płynęła wzdłuż wału lodowego, doliną No- 
teci ku zachodowi, zabierała ze sobą Odrę, łączyła się dolinami 
Szprei i Haweli z Elbą i wylewała swe wody do morza Niemiec- 
kiego w nizinie Renu. Drogę tę jeszcze w czasach historycznych 
oznaczały bardzo wyraźnie rozległe bagniska, obecnie zaś kanały, 
łączące ze sobą wymienione rzeki. Dopiero po ustąpieniu lodowców, 
Wisła i Odra wyłamały sobie przez wzgórza drogę do Bałtyku. 
Wzdłuż tej wielkiej doliny „Prawisly" ciągną się po obu stronach 
pasma niskich wzgórz: na północy pasmo Bałtyckie (Uralsko-Baltyc- 
kie), na południu Graniczne. Pierwsze przytyka do morza, tworzy 
całość jednolitą, przerwaną tylko łożyskami rzek, ma charakter wy- 
bitnie morenowy i odznacza się szczególną obfitością wód, które 
powstały w zamkniętych kotlinach po ustąpieniu lodowca. Stąd 
pojedyncze części tego pasma otrzymały nazwę „Pojezierzy". Pa- 
smo drugie jćst mniej jednolite, składa się z luźno ze sobą związa- 




nych grup, nic posiada jezior, a piTytykając miejscami do &lok<')v 
gór środkowoeuropejskich, miejscami zaś oddalając sią od nich. 
pozostawia po swej stronie południowej kotliny nizinne, lak zwane 
„Zatoki": saską, szląską. podkaq>acką. 

Wąski pas ziemi polskich w Prusach. cii\iinący >ic w poprzek 
całej ni/iny Bałtyckiej, rozpada siq »x:z%'wiście również na trzy wy- 
mienione wy/x'j czyści, przyczem podział administracyjny <i histo- 
ryczny) kraju zgadza sią w głównych zarysach z geograficznym. 




strome V 



Cząść Środkowa, W. Ks. Poznańskie, ot>ejmuje niziny starych łożysk 
rzecznych; jest to dolina Warty i Noteci. Czi^ północną, Prusy 
Wschodnie i Zachodnie, wraz ze slcrawkiera Pomeranii polskiej, 
wn.'f>ełniają wzgórza i jeziora pasma Bałtyckiego, sięgające na po- 
łudnie aż do Noteci w W. Ks. Poznańskiem. Szląsk polski w Pru- 
sach należy prawie zupełnie do pasma Granicznego. Główną jego 
cz^ zajmuje wyżyna Szląska. 

A- Pojezierze Pomorskie i Pruskie. Wyżyna Bałtycka to- 
warzyszy wybrzeżom marskim na całej rozległości, od pół\\yspu 
Jutlandzkiego aż po za Dźwinc. i łączy sią tam, w okolicy jeziora 



I 
I 



- 71 — 

Pejpus, z wzgórzami, które ciągną się przez całq Rosy<^ europejska 
do północnego Uralu. Stanowi ona. jak już wspomnieliśmy, pas- 
mo jednolite, rozerwane tylko zewnątrznie dolinami rzek, spływają- 
cych do morza, i jeziorami (w iMeklembiirgiij. na czc<ci. t. zw. Poje- 
zierza, które otrzymały swe nazwy odri;hne (.)d podziału politycz- 
nego kraju (Pojezierze szlezwickie, łiolsztyńskie, zachodnio i wscłiod- 
nio-meklemburskie, pomorskie, pruskie i t. d.). Ziemie polskie 
w Prusach obejmują znaczną cząść Pojezierzy pomorskiego i prus- 
kiego, przedzielonych rozszerzającą sii{ na północy doliną Wisły. 
Cały ten pas nadbrzeżny zawdziącza swfij odrębny charakter 
tej okoliczności, że tam utrzymała sic (z pi,)WodLi położenia północ- 
nego) najdłużej pokrywa lodowii, ktf'>ra okrywała niegdyś całą ni- 
[Zinc Bałtycką, aź di> gór środkowo-europejskich. Posiada on nie- 
równe podłoże skaliste, na kt(Vrem zebrały .sią w wielkiej ilości 
[osady morenowe, żwiry, gliny piasczyste. skały narzutowe, i potwo- 
rzyły sic w kotlinach — pierwotnych, wyżłobionych przez wody lo- 
^dowcowe lub usypanych przez m<treny — liczne, wielkie, nieregularne 
jeziora. I na południu niziny Bałtyckiej wielki lodowiec skandy- 
[tiawski pozostawił siady swego istnienia; ale 'tam osady dilu- 
[wialne spocząly na pt.idlożu mniej nieregularnem i uległy w ciągu 
[długich wieków znacznym pr/eobrażeniom. Nkutkiem zwietrzenia 
ji działalności rzek. a w znacznej czł^ści pokryły się pyłem stepo- 
i^wym („loessem"), który przez swą żyzność wpłynął bardzo na 
wegetacyc i wygląd kraju. Pas nadbrzeżny zaś, uwolniwszy się 
daleko później od lodowc(')W. zachował daleko więcej charakter 
morenowy, I on jednak uległ już znacznym przeobrażeniom, skut- 
kiem działalności wód słodkich, które miejscami powyrywały 
w osadach diluwialnych głębokie łożyska, nadając krajobrazowi 
wygląd malowniczy, miejscami zaś osadziły wielkie ilości mułu 
i potworzyły rozległe, nizkie a żyzne równiny, i skutkiem spływa- 
nia oraz zarastania jezior, przez co z jednej strony wyłaniają się 
obszary żyznej gliny marglowej, wypl(')kane} z gliny dykiwial- 
nej, z drugiej zaś tworzą się torfowiska. 

Pojezierza pomorskie i pruskie r(')żnią się od od zachodnich 
cząści pasma bałtyckiego, głównie tylko nadzwyczajną obfitością 
i wielkością swych jezior, oraz większą wysokością wzgórz. Wzgó- 
rza te. jak wogóle na całej wyżynie, zajmują przeważnie część 



środkową kraju i opadają łagodnie zarówno ku południowi, jak 
i ku północy. Sięgają tylko na niektórych miejscach do samego 
morza; daleko częściej pozostawiają między sobą a Błihykiera 
wazki, rozszerzający się tylko przy ujściu większych rzek, pas ni- 
zinny. Niziny te są jednak nowotworami aluwialncmi i pochodzą 
albo z namułów rzecznych, albo też składają się z lotnych piasków, 
wy mielony eh przez fale morskie i usypanych przez wiatry. Te 
wydmy piasczyste, otaczające niemal całe wybrzeże, wypierają po- 
woli morze, powiększając ląd stały; miejscami tylko wdzierają się 
na lad i zasypują go zupełnie, niszcząc wszelką, bardzn ubogą /wy. 



Wędrujące iiiaski morskie na wybrieżu kułuuakłem. 

kle w tych okolicach, wegetacyę. Rycina na str. 73 wyobraża taki 
„cmentarz drzew", las zasypany i wyniszczony przez latające piaski 
morskie. Te wydmy piasczyste Niemcy oznaczają wyrazem Dune, 
Wyrażenia polskicg(j niema. Bardzo charakterystycznym obja- 
wem zbierania się piasków na wybrzeżu baltyckiem, są zatoki nad 
ujściami większych rzek, zamknięte prawie zupełnie lub częściowo 
długiemi a bardzo wązkiemi smugami piasków, mierzejami — po nie- 
miecku ,,Sehran;/\ Zatoki te Niemcy nazywają hafami (,,Hatr-). 
Zatok takich istnieje na wybrzeżach tej części pasma Bałtyckiego, 
która interesuje nas, jako zamieszkana przez Polaków, trzy. Mia- 



ńowicie zaś: nad ujściem Niemna zatoka Kurońska, zamknięta mie- 
rzeją Kurońską. nad ujściem Pregoly i Nugatu zatoka Fryska, albo 
Świeża, zamknięta mierzeja tej samej nazwy, wreszcie nad ujściem 
Wisły Gdańskiej, zatoka albo odnoga Gdańska z zatoką Pucką, do 
połowy tylko, po stronie wsciiodnicj, oddzieloną od pełnego morza 
mierzeją Hel. Czwarta taka zatoka. Szczecińska, znajduje sie. nad 
ujściem Odry. nie jest jednak oddzielona od morza mierzeją, lecz 
dwoma wyspami piasczystemi, Usedom i Wolin. Skutkiem na- 
pływu piasków morskicłi, porty, nie leżące nad ujściami wiąks/ycli 
rzek, zatracają coraz wiqcej swoje znaczenie, zwłaszcza, że z bie- 
giem czasu zwiększyły sią znacznie rozmiary okrątów. Obecnie 



„Cmeiitarz ttrzew" na miericct Kunmikiej. 

jeszcze tylko Królewiec, Elbląg, Gdańsk. Szczecin, Lubeka i Kici 
należą do portów wielkich i są dostępne dla wszystkicti okrętów. 

Przyjrzyjmy sią bliżej pt^wierzchni interesujących nas Poje- 
zierzy. 

Pojezierze PomoralciP ciągnie się szerokim grzbietem z południo- 
wego zach<')du ku północnemu wscłiodowi, od Odry do Wisły. 
Grzbiet opada zwolna po stronie południowej do Warty i Noteci, po 
P<'^lnocnej do Bałtyku. Wyniosłość wzgórz zwiększa się stopniowo 
i^u wscłiodowi. i pasmo dosięga swego najwyższego punktu już 

10 



^ 74 — 



V pobliżu Wisły, pod Kościerzyną w Wieżycy (Turmberg). w gó- 
rach Szembarskich 1331 m.). Przeciętna wysokość wynosi 150 — 
200 m. Ponad 200 metrów wznosi siq lylko kilka wzgórz w czq- 
ści wschodniej Pojezierza: w pobliżu Piły (Schneidcmiihl) 207, pod 
Frylądem iMarkisch Friedland) Ji 1, po stronie zachodniej Szcze- 
cinka (Neu Stettin) 203 i 214. w pobliżu Człuchowa (Schlochau) 223. 
na południc nd Bytowa 227 i 2f/i, pod Lauenburgiem 210. na brze- 
gu zachodnim jcz. Uaduriskiego272. miądzy Kościerzyną (Bchrenli 
i Tczewem (Dirschau) 271. na południe W'ejherowa (Neustadt) 201. 
Okolica Wieżycy, zwłaszcza na północy, w pobliżu Kartuz, ze swe- 






^^^S 



^--l«- 





-;.:^'^. 



t=^'^"^isa.-'V^-----^-^f ^-----'*>^ -'t^- M. 



Nad jeiiorem Łebn. 

mi kotlinami, głęboko wyżłobionemi lo/yskami rzek i strumyków, 
obtita w łąki zielone i piqkne jeziora, w których toni przeglądają 
sią strome, zalesione wzgórza, ma wygląd prawie górski i nosi na- 
zw(j „Szwajcaryi Kaszul>skłej". Niemniej piękną jest „Szwajcarya 
Pomorska", w p()łudi"iit>wo-wsciiodniej części prowincyi pomerań- 
skicj, w okolicach Szczecinka. Wi>g(iln<iścj jednak jest t<t kraj mało 
urozmaicony, nużący jcdnostajnością rzadko zalesionycłi wzgórzl 
piasczystych, chudych, nieurodzajnych pól, licznych a nie wielkich 
jezior, grz<ąznących w piaskach i torfowiskach. Tylko skraj polu- 



/■) 



dniowy tego obszaru, należący już do W. Ks. Poznańskiego, zwła- 
szcza nad rzeką Brdą, wyróżnia sic na swoją korzyść! od reszty. 
jakkolwiek nie może mierzyć si(^ pod wzglądem piękności z „Szwaj- 
caryą Kaszubską." Tam też tylko, tuż u granicy noteckiej Pojezie- 
rza, zdarzają sie grunta lepsze, żyźniejsze. Zresztą cały ten obszar, 
nie wyłączając i pieknycłi pod względem zewnętrznego wyglądu 
okolic Kartuz, jest pustkowiem, nadającem sie zaledwie w^ lepszych 
swych czcściacłi do uprawy żyta. owsa i kartofli, a czqść środkowa. 
naokoło Tucholi, zajmuje prawdziwa pustynia, porośniąta lasem 
sosnowym i wrzosem, zapewniająca tylko nędzne utrzymanie człor 
wiekowi. Na północy, wzdłuż wybrzeża, ciągną sic nieprzejrzane 
piaski i torfowiska, wśród których drzemią płytkie przeważnie je- 
ziora, zawdzie.czające swój byt działalności morza, w okresie ostat- 
nim, aluwialnym. Osady dyluwialne, z których składają się wzgó- 
rza, miejscami tylko sięgają do morza, tworząc p^łrysowane, zaro- 
śnięte slabcj krzewami, rzadziej lasem, strome wybrzeża. Nie są 
U) oczywiście wybrzeża skaliste, lecz gliniasto-piaskowe, z wielką 
domieszką głazów, naniesionych przez lodowiec skandynawski. 
Starsze formacye geologiczne wyjątkow-o tylko występują na po- 
wierzchnię, jak np. na wyspie I^ugii. Z'_'6;3 kilometrów wybrzeża. 
mała tylko cześć składa się z osndów dyluwialnych; ogromną więk- 
szość, 21 '_> kilometrów, stanowią białe, po części ruchome, piaski 
morskie, tworząc rozległe niziny, ówd/ie dość wysokie wzgórza, 
i łłdcinając ląd na całej przestrzeni od nujrza. Na niektórych miej- 
scach ławy piasczyste (Duneni dosięgają znacznej wysokości, zwła- 
szcza w okolicy jeziora Lcba. p) stronie zactiodniej do 56 metrów, 
po stronic wschodniej do 4,") mctn')W wysokości. Jeziora, które 
ciągną się łańcuchem wzdłuż teraźniejszych wybrzeży, powstały 
skutkiem osadzania się piasków w pewnej odległości (td ówczes- 
nego lądu. Są to właściwie zatoki, odgrodzone rozszerzającemi 
się coraz więcej mierzejnmi zupełnie od morza, i wypełnione z bie- 
giem wiekł)W słodką wodą rzeczną. Mierzeja Hel, wrzynająca się 
<'kJ północnego krańca I\">)ezierza w kierunku południowo-wschod- 
nim w odnogę Gdańską, i odcinająca od niej zatokę Pucką, składa 
się również z piasków morskich, naniesionych przez fale. Ma ona 
?h kilometrów długości: szerokość jej zwiększa się ku końcowi po- 
łudniowemu; miejscami, zwłaszcza w części północnej, wynosi ona 



- 76 — 

/.ulcdwic* 4«H) m. Czq>C połudaiowa jest okryta lasem sosnowym. 
Przed falami morskicmi broni jej potrójny łańcuch ław piasczy- 
stycłi. w/noszącycłi sic miejscami do jfi metrów ponad poziom 
morza. 

pojezierze Pomorskie jest, jak cale pasmo Bałtyckie, obfite 
w wody. Jeziora stj wogólności mniejsze, niż w innych częściach 
pasma. Na wymienienie zasłupiiją, oprócz wspomnianego już je- 
ziora }\,q\\i, Żarnowieckie nad Bałtykiem, ł^aduńskie w pobliżu Ko- 



i 



k 



> - 



Earlsbcrg pod Oliwą. 

^Mcr/yny, Chojnickie i Złoiowskic. Nie wielkie też. ale za to liczne 
sł| rzeki. Linia działu wód cii^gnic si<j przez środek wyżyny, nie- 
mal równolegle do wybrzeża. Rzeki, uchodzące do morza, płyną 
\v5jfysikie w kierunku p<'»łnocno-zachodnim, są spławne, ale nie 
maiq wielkiego znaczenia dla żeglugi. Do większych należą: Rega, 
Pcrsanie, niegdyś granica mitjdzy Pomorzem wschodniem i za- 
chodniem, Wipper i Wieprz I Stolpe (Słupna). Lupow i Łeba, 
przepływająca przez iczion:> loi samci na/wy. Rzeki stoku f>ołu- 



I I 



dniowego są dopływami Odry. Warty, Noteci i Wisły. Dopływy 
Odry i Warty są maleńkie. Do Noteci wpiidaja: pod Krzyżem 
Drawa (niem. Dragę), pod Ujściem Głda (Kttddow-. w pobliżu Wy- 
rzyska Łobżonka. Kierunek wszystkicłi jest pt^łudniowy. Do rzek 
tego samego stoku należą dopływy Wisły: Brda iBrałie'. Czarna- 
woda (Scliwarzwasser) i Wierzenica (Ferse\ Płyną one początkowo 
w kierunku południowo wscłKxinim. nast<jpnie zwracają si<j wprost 
ku południowi. Brda zwraca się w swym biejju dolnym, pod Byd- 
goszczą, jeszcze ku wscliodowi i wpada do Wisły w p>obliżu Ford- 
run, łukiem, otwartym ku północy. Ujście Czarnejwody znaj- 
duje się pod Świeciem; W^ierzenicy pod Gniewem. Dopływ ostatni 
o tyle różni się od poprzednicti, że płynie na całej przestrzeni w kie- 
runku południowo-wschodnim. Ostatni z Icwycłi dopływów Wi- 
sły, Motława (Mottlau). ma kierunek północny i wpada do Wisły 
pod Gdańskiem, gdzie łączy się z Radunią. 

Nizina Wisfj/. Pojezierze Pomorskie dzieli od l^ruskicgo Wisła, 
wrzynająca się szeroką doliną między wzgórza. Na innem miej- 
scu znajdzie .się sposobność do .szczególowego scłiarakteryzowania 
tej rzeki i jej dopływów. 1 utaj wspominamy tylko o jej części, 
przepływającej ziemie polskie w Prusacti, t. j. o biegu dolnym od 
ujścia Drwęcy pod Toruniem, aż do morza. W epoce lodowej. 
jak już wspomniano, Wisła, opuści\yszy granice dzisiejszego Kró- 
lestwa Polskiego, płynęła innem zupełnie łożyskiem: nic zwracała 
się ku północy, lecz ku zachodowi, przedostawała się doliną Brdy 
i nizinami, przez które obecnie przechodzi kanał Bydgoski, w do- 
linę Noteci i płynęła wzdłuż południowej krawęd/i lodów do mo- 
rza Niemieckiego, zabierając ze sobą wody wszystkich innych rzek. 
Po ustąpieniu lodów, wyłamała sobie przez wzgórza, albo też zna- 
lazła wyżłobioną już przez wody lodowcowe, drogę ku północy 
i odtąd zatrzymała ten kierunek, zmieniając jednak miejscami swe 
łożysko. Dolina jej jest silnie wystrzępiona i waha się między jJ 
a 12 kilometrami szerokości. Miejscami pasmo Bałtyckie sięga 
swym wzniosłym grzbietem niemal do rzeki, tworziic strome wy- 
brzeża, jak pod Chełmnem, Świeciem, Grudziądzem i Kwidzyna; 
gdzieindziej oddala sic znacznie od doliny, opadając ku niej powoli 
nizkiemi pagórkami. Spadek jest niewielki, znacznie jednak silniej- 
szy, niż u innych wielkich rzek, przepływających nizinę Baltyckii, 



— T.S — 



U Odry i Elby, PoJ Toruniem dolina wystaje jeszcze na 3.3 me- 
trów po nad poziom morza, pod Grudziądzem 19, pod Tczewem 5. 
Po za miastem Gniew (Mewę), w pobliżu starożytnej miejscowości 
Mątwy, Wisła rozszczepia sią na dwa ramiona, z których zachodnie, 
po nazwć} Wisły, płynie dalej ku północy, wschodnie zaś. pod na- 
zwą Nogat zwraca siq w kierunku północno-wschodnim do Mal- 
bł>rka i wpada pod lilbliigiem rozgałęzioną deltą do za zatoki Fry- 

skiej. Wisła Stara 
lub Leniwa, w po- 
bliżu morzfl, skraca 
dość ostrym łu- 
kiem ku zachodo- 
^vi i, przepłynąwszy 
przez Gdańsk, ^vpa- 
da pud Nowym 
l^ortem ( Neufahr- 
wasseri do Zatoki 
(idańskiej, prze- 
rwawszy jednak po- 
przednio jeszcze, 
przed (idańskiem, 
na dwóch miejscach 
wazki pas niziny,. 
oddzielający ją od 
Bałtyku. Cala doli- 
na, od Torunia aż 
Jtj ujścia, składa się 
z żyznych osadów 
rzecznych , nanie- 



^ rf. 



Dolina Vog:elsang w g-óracli Elbl^skieli. 



słonych w ciągu wieków przez fx)teżny strumień. I^tniżej przy- 
hidka Mątowskicgo nizina rozszerza siq trójkątem miedzy ramio- 
nami W'isly i sięga po obu stronach po za nie. na*" wschodzie aź 
do jezi(jra Drużno (Drausensecj. na zachndzic po za Mołtaw^. 
Największa jej szerokość wynosi 50 kilometrów. Przez cała 
nizinę ciągną się po obu stronach* rzeki olbrzymie tamy, 
wzniesione dla obrony urodzajnych pól, ogrodów i żyznych pa- 
stwisk przed powodziami. Wezbrane fate Wisty jednak zrywają 



— 7«) — 

często potąźne okowy i zalewają ro/lcgte przestrzenie, wyrządza- 
jąc nieobliczone szkody kolonistom niemieckim. 

Dopływy Wisły w obrębie państwa pruskiego s^ nieznaczne. 
O lewych wspominaliśmy już wyżej: prawe spływają wszystkie 
z Pojezierza Pruskiego. Największym z nicli jest Drwęca (Dre- 
wcnzh Płynie ona z jeziora Ostródzkiegn początkowo w kierLinku 
południowym, zwraca się powyżej Brudnicy (Strasburg W. P.) na 
południowy zachód, tW(>r/y granicę między Prusami a Krtjicstwem 
Polskiem i wpada powyżej Torunia do Wisty. Daleko niniejsza 
Ossa, przepłynąwszy kilka mil w kierunku poludniowo-zachodnim, 
skręca następnie pod kątem prawym ku północnemu zachodowi. 
Ujście jej znajduje się poniżef Grudziądza, łyżeczka ta ma tylko 
znaczenie hist(jryczne, jako granica Polski Bolesiawowej. W łoży- 
sko jej wielki wojownik kazał wbić słup żelazny dla oznaczenia 



f- 



Gura zamkowa w Grudzijjdzu. 

kresów państwa. Trzecim, również maleńkim di)plywem. jest 
Uwna (Liebe). wpadająca do Wisły tuż przed rozdzieleniem się jej 
dwa ramiona. Płynie nna początkowo w kierunku poludniowo- 
zachodnim, następnie jednak zwraca się wprost ku pi'>łnocy, zamy- 
kając w wydłużonem kolanie Kwidzynę uMarienwcrderi. 

Pojezierze Pruskie jest pod każdym względem dalszym ciągiem 
Pomorskiego, różni się jednak od niego ogromną obfitością wiel- 
kich jezior, pokrywających gęstą siecią, zwłaszcza południowo- 
wschodnią część kraju. Na całem paśmie Baltyckiem wszystkie 



— 8o - 

rozmiary zwiększają sią ku wschodowi. Uwydatnia sią to już bar- 
dzo na P<jjczier/u Pomorskiem, więcej jeszcze na Pruskiem. Nie- 
tylko jeziora są tam liczniejsze i większe, ale i rzeki obfitsze w wo- 
dę, torfowiska rozieglejsze, wzgórza wyższe, osady piasków mor- 
skich potężniejsze, a piaski same ruchliwsze. Pojezierze to sięga po 
za granice Prus, na wschodzie do Niemna, obejmuji^c całą gubernię 
Suwalską, na południu do nizin w Królestwie Pulskicm, między le- 
wemi dt)pływami Narwi. Tam leź, między Janowem a Mławą, 



Wzgórze pud CLeItnaem. 

znajduje się jego szczyt najwyższy, wznoszący się. według Kiepcrta, 
34.") m. ponad poziom morza, według „Słownika Geogr." 351 m. 
(1 1.",2 st.), a więc wyższy od Wieżycy. Ponad 300 m. Pojezierze 
Pruskie wznosi się tylko na ') miejscach: oprócz wspomnianego, po 
wschodniej stronie Lubawy (I^Obauj 313 m., na południe od Goł- 
dapu 309, pod Gołubiem 309 i na południe od Mławy 316. Wzgó- 
rza po nad 200 m. są liczne, rozrzucone na calcj przestrzeni Poje- 
zierza, zwłaszcza w części południowej. Najwyższe z nich znaj- 
dują się po za granicami I^rus, w pobliżu l^rzerośla w gub. Suwał- 



^^^^^^^^^^^^ ^^^^^^^^^^^H 


skiej (283^^^ północy wyżyny ^^^^^^^^^B 




mego morza, tworząc strome, nie- 


'^^^^^^^^■I^^^H 


^M 


kiedy — skutkiem ścisłego spojenia 




^H 


się głazów narzutowycłi . glin 




^^1 


i piasków dyluwialnycłi — niemal 




^H 


skaliste wybrzeża. Wybr/eże ta- 


fM. \ĘM 


^^^ 


kie znajduje sią pod Tolkemitem. 


^^^^^^^H T^^^^^l 


^^M 


na północ od Elbląga, nad zatoką 


^^^B T^^H 


^^M 


Fryską, miądzy rzeczułką Elbing 


^^^^^^^B ** i^^^^^H 


^H 


ą Frauenbergiem, sławną niegdyś 


K^^^B S^^^^^l 


^^1 


stolicą biskupów warmińskicłilryc. 


— i^^^^r*^^** '^^^^1 


^^1 


str. 82). W niewielkiej odległości 




^H 


od morza wzgórza dosięgają tam 


''^"^^^S' 'i^^H 


^H 


182 m.; a milą dalej ku południo- 




^^1 


wi, w słynącej piąknością swych 


-H^I''IH 


m 


^^1 


okolic górze „Maślanej" (Butter- 




M 


^^1 

^^^^H 


berg) (ryc. str. 78), i'oo metrów 


^^^HB ' '^^^H 


^^^^^1 

^^^^^H 
^^^^^1 


wysokości. Na większej przestrze- 


\.i^B| >^^H 




ni diluwium styka siq bezpośred- 


9'i m 


nio z morzem w półwyspie Sam- 


^U^^v ^^^1 


^ ^1 


bijskim. Półwysep len tworzy pra- 


^■fl[ I^H 


^H 


wie regularny, wydłużony czwo- 


IB ^1 


^^1 


robok, zamknięty miedzy rzekami 


^^^m ■ ^H 


^^1 


Pregołą i Dej mą. zatoką Kuroń- 


fli li 1 


^^1 


ską. Bałtykiem i zatoką Fryską. 


m ji ■ 


^^^M 


Wzgórza jego są znacznie niższe 


In ii 1 


^^^1 


od Elbląskicłi (najwyższe 1 10 m.). 


Dl f; * ■ 


^^M 


wybrzeża natomiast, opadające 


M\ 1 


^H 


często zupełnie pionowo, wy- 


^^1 


szczerbione głęboko, miejscami 


JlmŁ * ^1 


^^1 


zlepione w twardą skalistą opokc. 


^^^■^^^^H 


\ m 


^H 


zasypane z dołu wypłókanemi 




' M 


^^K 


z osadów, olbrzymiemi głazami 


^»i ■ 


^^M 


narzuto wemi, które z łiukiem 


sl ^1 


^^B 


rozbijają się spienione fale, na- 


•■ .1^ 


^^M 


leżą do najpiękniejszych nad Ral- 




^H 


^^1 



tykiciii (patrz ryc. na sir. 84). Tu i owdzie wżerające się w ląd 
fale morskie odsłoniły lam nawet starsze formacye. na którycłi 
spoczywa diluwium. 

Po za lemi dwoma wyskokami diluwialnemi i szerokim pasem 
osadów rzecznycti przy ujściu Niemna, całe wybrzeże składa sią 
z piasków, wymielonycłi przez morze i ułożonycti w dwócłi smu- 
gacli po za sobą. Smuga pierwsza, to ostatni dziś skrawek stałego 
lądu; druga ciągnie sii^ dwoma łukami, otwartemi ku północnemu 
zacłiodowi, w znacznej odległości od lądu i tworzy tak zwane 



c - ^ 



mierzeje: na zactiodzie. od ujścia Wisły do południowego cvpia 
Sambii — Fryską. od północnego wybrzeża Sambii do Kłaj- 
pedy (Memel) — Kurońską. Każdą mierzeję odgradza od morza za- 
toka lej samej co ona nazwy. Każda z nicłi posiada tylko jeden 
otwór u swego końca północno-wschiodniego. pierwsza pod Piławą 
(Pillau), druga pod Kłajpedą. Mierzeja Fryska nie różni się zasa- 
dniczo od scharakteryzowanej już mierzei Hel, zamykającej zatoką 
Pucką, przewyższa ją tylko długością (około 60 km. 1. Ciągnie sią 
ona niemal równolegle z wybrzeżem. Zatoka Fryska jest ł>ardzo 
wazka i płytka. Jej głębokość? przeciętna wynosi 5 metrów. Część 



- H3 - 



:hudr 



Nogatu. zabagni 



.itj zupełnie ławami pia- 
sku i kępami, ktrjre coraz więcej utrudniają żeglugę. Mierzeja Ku- 
rońska ma 97 kilometrów długości i waha się pod względem sze- 
rokości między ^ do 4 km. Piat.ki morskie osadziły się tam praw- 
dopodobnie pierwotnie na wyspach diluwialnych. Przynajmniej 
w południowo-zachodniej jej polowie, w okolicy wsi Rositten, znaj- 
duje się taka wyspa, wyróżniająca iię od innych części mierzei 
urodzajniejszym gruntem, i skutkiem tego gęściej zaludniona. Zre- 
sztą mierzeja składa się z martwych, przeważnie ruchomych pia- 
sków. Po stronie północno-zachodniej wystają one niskim grzbie- 
tem z morza, wznoszą się łagodnie ku wschodow*i, dosięgają czę- 
sto 60 metrów wysokości i opadają nagle wystrzępionym nieregu- 
larnie brzegiem do zatoki. Podczas wiatru nad całą mierzeją 
unoszą się ogromne obłoki lotnego piasku, przebiegają zatokę i, osa- 
dzając siewnie), tworzą mielizny. Na mierzei samej piaski znaj- 
dują się w nieustannym ruchu, „wędrują" ku wschodowi, zalewają 
powoli zamieszkane osady, oraz rzadkie lasy, rosnące miejscami, 
i niewstrzymanic posuwają się naprzód ku zatoce(p. rycina nastr.73 
„cmentarz drzew" na wybrzeżu Kurońskiem). Kilka miejscowości 
uległo już w ten sposób zniszczeniu; w Kunzen piasek, około r. 1800, 
dotarł do miejscowego kościółka, pokrył go zupełnie z biegiem lat 
i pod koniec wieku XIX posunął się tak daleko, że pozostawił poza 
sobą na powierzchni szczątki zburzonej świątyni. Usiłowano od- 
dawna uchronić się od niszczącej działalności ruchomych ław, 
le bez powodzenia. Dopiero w czasach ostatnich wynaleziono 
środek skuteczny. Wznosi się wzdłuż wybrzeża morskiego (po 
stronie północno-zachodniej) gęste parkany, które powstrzymują 
piasek; za niemi sadzi się w małych kwadracikach, oparkanionych 
i nawiezionych gliną, drzewa i krzewy iglaste, zazwyczaj Pinus 
silyestris i- Pinus montana. W taki sposób unieruchomiono już zu- 
pełnie niektóre ławy i uchroniono od zagłady zagrożone wioski. 
Zatoka Kurońska jest najwięLsza i najszersza ze wszystkich, zam- 
kniętych mierzejami; nie odznacza się jednak, tak samo jak Fryska, 
wielką głębokością, w przeciwieństwie do Gdańskiej. Głębokość jej 
nie wynosi nigdzie więcej, niż 10 metrów. U swego wylotu, pod Kłaj- 
pedą, zatoka Kurońska wżera się, skutkiem działalności prądu Nie- 
więcej w ląd i posuwa się co rok o 2 metry ku wscho- 



- '^4 - 

dowi. Żegluga na niej, jak wugóle nad wybrzeżami Bałtyku, 
a zwłaszcza na zatokach, zamkniąlych mierzejami, jest podczas bu- 
rzy lub mgły połączona z wielkiem niebezpieczeństwem, z powodu 
licznycli a zmieniających swe położenie mielizn. Dla okre.tów 
wielkich odgrywa przytem bardzo ważną roltj ta okoliczność, że 
zanurzają si^ one zbyt głęboko w słodkich wodach, które wypeł- 
niają zatoki. Na punktach najczęściej odwiedzanych i szczególnie 
niebezpiecznych, wskazują żeglarzom drogą latarnie morskie, wznie- 
sione na wysokich wieżach tuż nad wybrzeżem. Zatoka Kuroń- 
ska posiada ich kilka: u bwego połączenia z morzem, w pobliżu 



r 



^ 



Wjbriele Sainbijskie w (H)bliżu^Waruiki-n. 



Kłajpedy; na wrzynającym się ostro w zatokę przylądku, naprzeciw 
ujścia Niemna (Rus) i pod wspomnianą wyżej miejscowością Ro- 
sitten. Ważna latarnia, przestrzegająca okręty przed zbymiem zbli- 
żeniem się do wybrzeża, znajduje się na północno-zachodnim rogu 
półwyspu Sambijskiego. Z innych wymienimy: latarnię w^ Piławie, 
nad otworem zatoki Fryskiej, pod Frauenburgicm, Tolkemitem i El- 
blągiem, w Nowym Porcie fNeufahrwasser) w pobliżu Gdańska 
I rycina na sir. 86); na południowo-wschodnim końcu mierzei Hel. 
w pobliżu miejscowości Hela; naprzeciw, na stałym lądzie pod 
Oihófiem; na północno-wschodnim wybrzeżu mierzei Hel i pod 



- 8r, - 

^ixhóftem, na północnej krawądzi wybrzeża, tam, gdzie skręca na- 
cie w kierunku południowo-wschodnim ku mierzei. 

Układowi rzecznemu pojezierza nadaje właściwy ctiarakter 
a okoliczność, że dział wodny oddala sią tam znacznie od wy- 
jrzcża, nie znajduje się w pośrodku, lecz blizko krawędzi południo- 
»-vej i wscłiodniej pasma wzgórz i nie tworzy jednolitej linii, lecz 
dlka wązłów tiydrograficznycłi. Skutkiem tego, system rzeczny 
pojezierza jest zawikłany, i istnieje przeciwieństwo między jego 
częścią północną a południową. Rzeki, spływające ku południowi, 
należą tylko swemi źródłami do pojezierza, i, dążąc wprost w do- 
linę Wisły, Bugu i Narwi, mają prawie wszystkie ten sam kieru- 
nek — południowo- wscłiodni. Są to mianowicie, licząc od wscłiodu 
do zactiodu, dopływy Biebrzy: Łyk i Wisa, dopływy Narwi: Pisa, 
Szkwa, Rosoga, Omulew, Orzyc, oraz dopływ Bugu: Wkra. Ostat- 
nia, Wkra, różni się swym górnym biegiem od innycti, skręca kilka 
mil za swem źródłem, łukiem otwartym na północ, ku zacłiodowi, 
tworząc granicę między Królestwem Polskiem a Prusami, i następ- 
nie dopiero, opuściwszy linię graniczną, powraca do swego pier- 
wotnego kierunku, południowo-wscłiodniego. Niemcy nazywają 
ttj rzekę na swojem terytoryum Neide albo Soldau. Dwie tylko 
rzeki, spływające z pojezierza, wyłamują się zupełnie z tego kie- 
runku: na wsctiodzie Biebrza (dopływ Narwi), na zachodzie wspo- 
mniana już wyżej Drwęca. Obie płyną w kierunku południowo- 
zachodnim. 

Między źródłami Omulewa, Wkry i Drwęcy znajduje się naj- 
ważniejszy węzeł hydrograficzny pojezierza Pruskiego w t. zw. gó- 
rach Szeskich (Kernsdorfer Berge), między Lubawą (Lobau), Ostró- 
da (Osterode), Olsztynkiem (Hohenstein) i Niborkiem (Neiden- 
^urg). Mniej więcej w pośrodku tej wyżyny, w połjliżu źródeł 
^kry, znajduje się pamiętna bitwą z r. 1410 miejscowość Tannen- 
^rg. Z tej grupy wzgórz spływa większa połowa rzek pojezie- 
I ^a Pruskiego; oprócz wymienionych już: ku zachodowi do Wi- 
%— Osa, ku północy, do morza — Pasarga, ku północnemu wscho- 
dowi do Pregoły — Łyna (Alle). Pasarga wpada poniżej Bruns- 
^gido zatoki Fryskiej, Łyna, największa z zachodnich rzek po- 
jwierza, łączy się pod Welawą (Wehlau) z Pregolą. Otrzymuje 
Ona po stronie wschodniej kilka małych dopływów z grupy wiel- 



— fjf, — 

kich jezior mazurskich. Jeziora te stanowią drugi wcjzeł hydrof 
ficzny pojezierza Pruskiego. Z rzek już wymienionych, mają 
swoje źródła Lyk i Pisa; ku północnemu zachodowi spływają ó( 
Łyny; Gubcr, Ornet i Świnia (Schweine), a ku północy W^ 
gorapa (Angerap), należąca tak samo, jak Łyna, do systerDU 
Pregoły. Pregoła fPregel) jesi najwitjkszą rzeką pojezierza Prus 
kiego. Powstaje ona ze zlewiska czterech strumieni, z klóryd 
jeden, Wc^gorapa, wypływa z jezior mazurskich, a mianowicie je-] 
zi<jra Mamry, a trzy: Rominta, Pisa i Wysiruć (Insterj, z północno*] 
wschodniej grupy wzgórz pojezierza. Źródło Rominiy znajduje 



.^fc^ 



Latarnia morsba w Nowym Porcie 

sią W okolicy Przerosła, nad granicą Królestwa Polskiego i Prt>- 
Pisy — w jeziorze Wisziynieckiem, położonem 174 m. nadpowierzc' 
nią morza, Wystruci — w bagnach u północnego stoku wzgórz. B-^ 
mita łączy sią z Pisą pod Gąbinem (Gumbinnen), z Wągorapą poW^ 
źej miasta Wy struć (Instcrburg). Pod samem miastem Wystr' 
wpada do wspólnego łożyska trzech połączonych rzek strumi' 



ystruć. Punkt ten znajduje się już tylko 1 2 metrów ponad po- 
>mem morza. Odtąd rzeka ma nazwą Prcguly i płynie leniwo 
I zachodowi, przyjmuje pod Welawą Łyna, która dorównywa 
1 zupełnie obfitością wód, i wpada poniżej Królewca do zatoki 
irońskiej. Okolica, w której powstają Rominta, Pisa i Wystruć, 
it trzecim wązłem hydrograficznym pojezierza. Rozchodzą sic 
^d wicjksze i mniejsze strumienie na wszystkie strony. Oprócz 
zmienionych już, ku zachodowi spływa do Wągorapy Goldapa, 
' południowi Biebrza, ku północnemu wschodowi do Niemna 
larna Hańcza, ku północy do Niemna Szeszupa, z swemi licznemi 
|?ły\vami. Liczne małe strumyki pomijamy. Wypływają one 
a wie wszystkie z jezior, które pokrywają gtjstą siecią całą oko- 
lę. Niemen należy do pojezierza Pruskiego tylko jako jego gra- 
ta północna i wschodnia. Charakterystyka tej rzeki i jej dopły- 
6w znajdzie siq na innem miejscu. Tutaj wspomnimy tylko o jej 
5cłu^). Niemen przypomina swym dolnym biegiem pod niejednym 
rglądem Wisłę. Przepłynąwszy kilka mil na terytoryum prus- 
em i przyjąwszy z południa Szeszupę, a z północy Jurę z Szeszu- 
1|, wstępuje on w szeroką nizinę aluwialną i niebawem rozdziela 
ft poza miastem Tylżą (Tilsit) na dwa ramiona, tworząc deltę, 
hmię główne płynie pod nazwą Rus w kicriiiiku północno-zacho- 
pim i, wysławszy przez niziny jeszcze kilka odnóg do morza, 
fpada do zatoki Kurońskiej w pobliżu miasteczka Russ, drugie zaś, 
td nazwą Gilia (Gilge), skręca łukiem, otwartym na południe, ku 
€łudniowemu zachodowi, łączy się tuż przy ujściu kanałem Frie- 
ficlisgraben i rzeką Dejmą z Pregolą i wpada do zatoki pod mief- 
Cowością Gilge. Nizina Niemna składa sic, tak samo, jak nizina 
f^isły, z osadów rzecznych, wystających tylko 5 metrów nad po- 
Nrzchnię morza, i jest bardzo urodzajna, ale z powodu braku ka- 
tfów i tam w znacznej części zabagniona i zaniedbana. 



') Zaznaczamy przy tej sposohności, f.e mapka, iimieszczonn na str. 68—*), jest 
na tem miejscu bardzo niedokładna i dnje mylny obraa stosunków wodnych. Między 
innemi Szeszupa tworzy na kilkumilowcj przestrzeni granicę między Królestnem Pol- 
skiem a Prusami. Szcszuwa nic wpada do Niemna, lecz jest dopływem rzeki Jura, której 
ujście znajduje się naprzeciw ujścia Szeszupy. Przestawiono też nazwy zatok: Kuroń- 
skiej i Fryskiej. Zatoka nad ujściem Niemna nazywa się KuroAską, a nad ujściami No- 
gatu, Fasargi i Pregoly— Fryską. Mapę dokładniejszą poilamy przy szczagóiowym opi- 
srt Pnis Wschodnich. 



RR 



Wicjksza cząść rzck^ spływających z pojezierza Pruskiego, czer- 
pie swe wody z jezior, zapełniających w wielkiej obfitości kotliny 
południowej i wschodniej części pasma Bałtyckiego. W pobliżu 
morza znajduje sic tylko jedno większe, a mianowicie wspomniane 
już kiłkakrotnie jezioro Druzno (Drausensce) w okolicy Elbląga. 
Jeziora, łeżącc pośród wzgórz, znajdują sie na znacznej wysokości 
ponad poziomem morza, przyczem wyniesienie ich zwiększa sic. 
wogółno.ści ku wschodowi, (irupa jezior wschodnich (Jezierzyce 
(Geserich), iMilomtynu (Liebensmuhl), Drwęckie ałbo Ostródzkie 
fDrewenzsee I i sąsiednie! znajduje sią na wysokości 9.") — 100 me- 
trów, grupa środkńwa jezior mazurskich, od jez. Mamry (.Mauersee) 
poza Śniardwy iSptrdingsee), na wysokości 117 m. Położone dalej 
ku wschodowi jezioro Laśmiady wznosi sią 125 m., Łęckie I30m. 
ponad poziom morza. Najwyżej leżą jeziora w gub. Suwalskiej: 
Wisztynieckie 174 m., Wigry przeszło 200 m. Znajdują sic jednak 
pojedyncze wyższe jeziora także w pośrodku pasma. Glcbokośt^ 
ich jest nierówna; waha sie miedzy kilkunastu a kilkudziesięciu me- 
trami. Największe znajdują się w grupie mazurskiej. Są to je- 
ziora Śniardwy (Spirdingsee) i Mamry (Maiiersee). Pierwsze wy- 
pełnia ogromną kotłinę. zbliżoną kształtem do owału, wystrzępio- 
nego i obcił^tego po stronic pi'łłnncnej. ciągnie sią dwie mile ze 
wschody na zachód i blizko 1 ^ mili z południa ku północy. Po- 
wierzchnia jego obejmuje przeszło dwie mile kwadratowe. Nie- 
spełna dwie miłe kwadratowe zalewa jezioro .Mamry. Ma ono 
kształt nieregularnego stojącego krzyża i składa sie z 4 jezior pół- 
milowych. Półni)cne z nich nazywa się Mamry Wegoborskie (Mau- 
ersee), wschodnie Dargejmy (Dargeincnseel, zachodnie jez. Dobskic 
(Dobischesee), południow^e Kisajno (LOtzener Kisainsee). Z ostat-1 
nią częścią jeziora .Mamry łączy się wielkie jezioro Niewocin alboi 
LeWencińskie (Lewentinsee). obejmujące pół mili kwadratowej. 
Nie ustępują mu pod względem wielkości: jezioro Wigry w po- 
bliżu Suwałk, rozlewające się na obszarze 20,9 wiorst kwadrato- 
wych (niespełna pół mili), a na zachodzie, między źródłami Liwnyi 
i Ossy z jednej, a Drwęcy z drugiej strony, wydłużone nieregular- 
nie jezioro Jezierzyce (Geserichsee), trzy mile długie, a miejscami 
do pół mili szerokie. Inne, jak j. Druzno, pod Elblągiem. Warsz 
na północy od Jańsborka i Johannesburg). Sciment i Laśmiady, na 



i 



- 89 - 

południu i na północy od Ełku (Lyck), Rajgrodzkie. na granicy, 
w pobliżu miasta Rajgród w Kr. Polskiem, Wisztynieckie pod Wisz- 
[tyńcem, na granicy Prus i gub. Suwalskiej, są już znacznie mniej- 
sze. Jezior małycłi i średnich, od i — lo kilometrów kwadrato- 
wych rozległości, są tysiące; w samej gubernii Suwalskiej, na wscho- 
dniem pograniczu Pojezierza, jest ich, według „Słown. Geogr.", 
około 5(X). Nie podaliśmy umyślnie rozmiarów wymienionych 
wielkich jezior w cyfrach szczegółowych, ponieważ z jednej strony 
pomiary są niepewne (także na terytoryum pruskiem), z drugiej zaś, 



•!'•; 



■yrr^ 



^-T^^^^^t^^rt^--^^"^ 



^-h.- 



Z piasczjsfjct) alkolie jeziora Łeba. 

przestrzeń, zalana wodą, zmniejsza się nieustannie, niekiedy nagle, 
sltutkiem spływania jezior i ich zarastania. Proces ten, trwający 
już od niepamiłątnych czasów, sprawia, że naokoło jezior i między 
niemi tworzą sią rozległe torfowiska, a miejscami wyłaniają się 
smugi wymytej gliny marglowej, które niebawem, z powodu swej 
^yzności^ zamieniają się na urodzajne, starannie uprawiane pola. 
^a wzgórzach, otaczających kotliny jezior, rosną wspaniałe lasy, 
przeważnie iglaste, opadające krawędziami często do samego zwier- 
ciadła wód. To ścisłe połączenie wyniosłych wzgórz, poprzerzyna- 
^ycłi głębokiemi jarami, ogromnych, niemal dziewiczych lasów, 

n 



1 



00 — 



odnych, nadaje kraj( 



?góln( 



i'- rozległych przestrzeń: 

iWPÓVu dzikrej, ponurej piękności. Pięknością krajobrazu s})'nie 
zwłaszcza okolica miedzy jeziorami Mamry i Śniardwy. Jest to 
tafczJwana „S/wajcarya Mazurska", odwiedzana chątnie icząsto 
frzćt turystów niemieckich, Nadzwyczajna obfitość jezior. Iączq- 
cyxh się ze sobą bezpośrednii), moczarów i torfowisk, utrudnia tam 
łSardzó kómunikacye. lądową i zmusza do powszechnego używania 
drogi wodnej. Związek miedzy jeziorami, oddzielonemi od siebie 
.smugą lądu, stanowią liczne kanały, przeprowadzone najczęściej 
łożyskami strumyków, rzadziej wprosi przez moczary. Dziąki te- 
mu połączeniu, można z jezior południowych, znajdujących sią 
w okolicacli Jańshorka, dostać sic wygodnie przez Śniardwy i Nie- 
gocin do jeziora Mamry. .Teziora południowo-wschodnie: Selment, 
Łćckie i Laśmiady nie są jeszcze ze sobą połączone. Najlepszą je- 
dnak komunikacji^ wodną posiada cząŚć zachodnia pojezierza. 
dzit^ki wielkim i długim kanałem, które łączą jeziora, leżące w glgbi 
kraju, ze sobą i z morzem. Punktem środkowym jest tam małe 
jezioro Miłomłyny (Liebesmiihli. Posiada ono wygodny związek 
z jednej strony z jeziorem Df Więckiem, z drugiej z Jezierzycami, na 
północy zaś łączy sią za pomocą kanałijw z jeziorem Druzno. N<:>- 
gatem i zatoką Kryską, Związek między wiełkiemi jeziorami ma- 
zurskiemi jest, po większej części, naturalny, — kanały są tam dość 
liczne, ale niewielkie; między jeziorami zachodniemi a zatoką Pry- 
ska natomiast sztuczny. „Szwajcarya Mazurska" zawdzięcza udo- 
skonalenie swych dróg wodnych g)jnvnie piękności swoich okolic 
i ruchowi turystów, północno-zachodnia część pojezierza zaś — uro- 
dzajności gleby, rozwojowi rolnictwa i połączonego z nicm prze 
my^łu. 

, ■_' Glefin pasma Bałtyckiego należy wogólności, jak zaznaczyliśmy 
już wyżej, do gorszych. Zarówno na pojezierzu Pomorskiem, na. 
caiej przestrzeni od Odry do Wisły i od Bałtyku do Noteci, ja!c 
i w środkowej .<:zęści pojezierza Pruskiego, od zatoki Fryskiej dt> 
południowej krawędzi wzgórz i od Pregoły do górnej Drwęcy 
przeważają jałowe piaski, pokryte lasami sosno wemi i nadające si 
(nawet nie wszędzie) tylko do uprawy owsa, żyta i kartofli, oraz 
mokre torfowiska, zamienione miejscami z wielkim trudem na zie- 
mią uprawną. Po lewej stronie Wisły znajdują się grunta lepsze 



I 



I 
I 

i 

r 

dt> 
si(J 



■i 




— t;i — 

tylko w kącie południowo-wschodnim miądzy dolną Brdą i Noic- 
ciq, oraz w okolicy Pucka. Po lewej stronie są znacznie większe 
obszary ziemi urodzajnej. Takie rozlegle pustkowia, nie nadające 
si<j prawie wcale do uprawy, jakicmi są lasy Tucholskie, okolice Laur 
enburga i Bytowa, lub szeroki pas wybrzeża nad jeziorem Łeba (ryc, 
sir. Hi)), można znaleźć na pojezierzu Pruskiem tylko w moczarach 
nad zatoką Kurońską. Wielka „1'uszcza Jańsborska" miądzy jezio- 
rami Śniardwy a granicą Kr. i^oiskiego, jest tylko pokryta lasem» 
aJe posiada ziemią nie najgorszą. Wewnątrz kraju, w określonej 
wyżej części środkowej pojezierza, można też spotkać miejscami 
wyspy urodzajne, nadające sie nawet do uprawy pszenicy. Cala 
zaś cześć zachodnia, miedzy dolną Drwijcą a morzem, i Wisłą 
& górną Drwęcą i kanałem, łączącym jeziora zachodnie z zatoką 
Fryską, odznacza sią glebą dobrą. Obszar ten obejmuje starą zie- 
mią Chełmińską oraz Pomezanią i łączy sią na północnym zacho- 
dzie z żuławami w nizinie Wisły. Ni/ina ta jest najurodzajniejszą 
częścią całego obszaru. Nizina przy ujściu Niemna nic ustępuje 
jej pod względem dobroci gleby, ale nie jest jeszcze dostatecznie 
skanalizowana i brak jej jeszcze wiele do tego rozwoju, którym za-', 
dziwiają żuławy nadwiślańskie. 

Płodów miiierahiijch pojezierze Pomorskie i Pruskie, z powodu 
grubości osadów diluwialnych, pokrywających starsze formacye. 
geologiczne, nie posiada. Na zachodzie tylko, przy ujściu Odry, 
występuje na powierzchnią kreda. W poIi]dniow'ej cżąści pojezie- 
rza PrusUego istnieją pokłady wegla brunatnego, dotąd zaniedbane 
prawie zupełnie. Jedyną kopaliną, oprócz torfu, jest bursztyn. 
Wydobywają go z ziemi, cząściej wyławiają z morza, zwłaszcza 
na wybrzeżu Sambijskiem. ; 

Pod wzglądem klimatycznym pojezierza nie różnią sie zasad- j. 
tticzo od W. Ks. Poznańskiego i Szłąska. Podamy wiec ogólną 
'charakterystyką stosunków klimatycznych na całym obszarze ziem 
Pt^lskich w Prusach na końcu tei;o rozdziału. 

B. Dolina Warty i Noteci. Jeżeli z pojezierza Pomorskiego 
^Wrócimy sią ku południowi i przekroczymy Noteć, to wstąpimy 
^^' i^raj, różniący sią znacznie od omawianego powyżej, — z po-' 
^'ierzchnią lekko falistą, na której wyjątkowo tylko zarysowują sią 
^viciisze wzniesienia, miejscami zupełnie równy, z rzeczkami, pły- 



— 93 



ącemi leniwie w zabugnionych i płytkich łożyskach, dlugiemi 
j smugami łąk niskich i zarośniątych bujnie moczarów i małcmi 
I a licznemi skrawkami lasów wśród pól rozległych i starannie upra- 
{ wionych. Jest to cząść wielkiej doliny starych łożysk rzecznych, 
którą scharakteryzowaliśmy już ogólnikowo w uwagach wstępnych 
tego rozdziału. Wycinek z tej wielkiej całości, należący do 
ziem polskich w Prusach, można określić jako doliną Warty i No- 
teci. Posiada on na trzech stronach granicą naturalną: na północy 
siqga do pojezierza Pomorskiego, na zachodzie do Odry. na połud- 
niu do krawądzi wyżyny Szląskiej w okolicach Baryczy. Na wscho- 
dzie granicy naturalnej niema; istnieje tylko granica polityczna, cią- 
gnąca sią kretą, złamaną ku zachodowi linią, przez bagna Bacho- 
rzy i jezioro Gupło ku ujściu Prosny, a następnie nad Prosną aż 
do jej kolana, powyżej Boleslawia. Po za tą granicą polityczną 
nizina Warty siąga jeszcze daleko w głąb Królestwa Polskiego, aż 
do ostatnich wylotów wyżyny małopolskiej, po prawej stronie 
Warty, i łączy sią z niziną Pilicy. Tutaj zajmiemy sią tylko tą jej 
cząścią, która należy do ziem polskich w Prusach, a mianowicie 
do W. Ks. Poznańskiego. Obszar ten tworzy bardzo niskie plas- 
kowzgórze, urozmaicone pasmami pagórków, ciągnących sią głów- 
nie nad brzegami rzek i opadające zwolna zarówno z północy, jak 
i z południa ku środkowi, a w całości swej ze wschodu na zachód. 
^Wzgórza północne, ciągnące sią nad Notecią, stanowią niejako dal- 
^^y ciąg wzgórz pojezierza Pomorskiego, ostatnią krawędź skali- 
stego podłoża, na którem ułożyły sią osady diluwialne. Miejscami 
spotykamy tam jeszcze stosunkowo znaczne wyniosłości, w okoli- 
cach Chodzieżą (po niem. Kolmar) 191 m., na północ od Kcyni 
(Exinj 162 i 136, pod Łabiszynem 152 m. 'l"a grupa wzgórz ciąg- 
nie się w kierunku południowo-wschodnim, ku Gnieznu i Trzeme- 
sznu. Pod Trzemesznem najwyższe wzgórze wznosi sic 141, pod 
Ktiieznem 127 m. nad poziom morza. Kąt północno-zachodni ma 
zgórza niższe: pod Bydgoszczą 101, pod Inowrocławiem 109 m. 
Po za Gnieznem i Trzemesznem wzgórza zniżają sią ku południo- 
wemu wschodowi: pod Witkowem mamy już tylko 113, pod Wrze- 
ią 100, pod Miłosławiem 90 metrów^ Ku Poznaniowi natomiast 
asmo wyżyn zatrzymuje swą dotychczasową wysokość i przekracza 
[Warte. Najwyższe wzgórze na prawym brzegu Warty, w pobliżu 



Owińsk, ma 143, naprzeciw, po lewej stronic rzeki, pod Złotnikami, 
i.n4 m. wysokości.' Na połudaiu wkraczają w dolitiq wzgórza wy- 
żyny Sziąskiej. Należą do niej ziipeinie jeszcze południowe po- 
"\viaty W. Ks. Poznańskiego, aż do źródeł Baryczy. Wysokość 
przeciętna wynosi tam około 2(X) m., pojedyncze wzgórza wznoszą 
sic do 247 m.. pod Ostrzeszowem ('Schildbcrg). Po północnej stronie 
Biiryczy wzgórza nie dosiv^gają już nigdzie 200 m., wznoszą sit; 
rzadko ponad 150, ale powierzchnia nie opada w cząści wschodniej 
nigdzie poniżej 100 m. Natomiast bardzo widoczne jest opadanie 
terenu ku zachodowi, zarówno po lewej, jak i po prawej stronic 
Warty. Na północy z wyżyn, pod Gnieznem. Trzemesznem i Kcy- 
nią, schodzimy niel^awcm do 100 m. w okolicach Wągrowca, 71 
pod Ryczywołem, ",ó pud Piłką: na południu pod Ostrowem wzgó- 
rza dosi(^gają 186 m., pod Dolskiem 14*^. pod Mosiną 132, pod Gro- 
dziskiem nizina opada już do 8">. Wolsztynem 63. Babimostem, nad 
granicą brandenburską, 59 m. Pojedyncze wzgórza rzadko tylko 
^^•znoszą siq ponad 100 m. nad poziom morza. Mimo bardzo ma- 
łego urozmaicenia powierzchni, niektóre okolice, w których wzgó- 
rza zbliżają sią bezpośrednio do łożysk rzek. jak pod Mosiną, lub 
otaczają jeziora, jak pod Gnieznem i Trzemesznem, odznaczają sic 
pięknością krajobrazu. Zwłaszcza Mosina jest z tego powodu ulu- 
bionym celem wycieczek, i wobec namiętności Niemców do twt> 
r/.enia rozmaitych „Szwajcaryi" w miniaturze, może doczekać sitj 
jeszcze nazwy „Szwajcaryi Poznańskiej "•. 

Kraj, położony tak nisko, przez który niegdyś przepływały 
tale olbrzymiej, szeroko rozgal^izionej Wisły,i dziś jeszcze odznacza 
s\ą znaczną obfitością wód. jakkolwiek po zwróceniu sie Wisły ku pół- 
nocy, skutkiem wytrzebienia, lasów, spłynic.cia i zarośnięcia jezior, 
oraz skanalizowania moczarów, utracił już b^irdzo wiele ze swego 
pierwotnego charakteru. .leszcze w czasach historycznych, prawie 
połowa dzisiejszego W. Ks. Poznańskiego była pokryta wodą, w po- 
staci szeroko rozlanych rzek, obszernych jezior i olbrzymich, nie- 
dostępnych bagien. Zwłaszcza bagien była obfitość wielka. Cią- 
gnęły się one smugą milowej, a miejscami i kilkumilowej, szerokości 
po obu stronach Noteci, sięgając na wschodzie aż do Brdy, i łą- 
czyły się ną południowym wschodzie, w okolicach Gopła, z wiel- 
kicm bagniskicm Bachorzy. Druga wielka, bez porównania jeszcze 



— or, - 

szersza, smuga moczarów ciągnęła siQ przez południową cześć 
kraju, nad Wartą, w jej biegu ku zachodowi, od Koła do Śremu, 
i rozszerzając się za kolanem Warty pod Śremem, wypełniała 
prawie cały kąt południowo-zacłiodni kraju. Środowiskiem tycli 
bagien była z jednej strony Mogilnica, z drugiej, rozpadająca sią 
na dziesiątki leniwycłi strumyków, Obra. Za pośrednictwem Obry 
moczary te łączyły sią z rozlcglcmi bagnami Baryczy i jej dopły- 
wów: Polskiej i Szląskiej Knpanicy, oraz Orli. Obecnie z tego, 



Jetioro TrzemeszeAskie. 

W przybliżeniu 200 milowego, obszaru bagien, istnieją tylko szczątki 
w postaci zarośniętych przeważnie olszyną trzęsawisk nad wymie- 
nionemi rzekami; reszta zamienia się na rozległe łąki, a miejscami 
nawet na rolą orną. Zmniejszyły sią także bardzo jeziora, z tej sa- 
mej przyczyny, dla której zaniknęły moczary. Z Gopła, które nie- 
gdyś, jeszcze w czasach historycznych, zalewało ogromną prze- 
strzeń, łączyło się z jednej strony bezpośrednio z Wisłą, z drugiej 
z Notecią, z trzeciej z Wartą (pomiędzy Kołem a Koninem), pozo- 



/" 



- 97 — 

ry tylko itrztjpy, w postaci dzisiejszego wydłużonego Gopła (ryc. 
sir. 94) i leżących w jego przedłużeniu ku południowi jezior w Króle- 
stwie Polskiem: Skulskiego. Broniszewskiego, Śleszyńskiego, Gosła- 
"wickiegoi innycli mniejszycłi. Jak daleko sięgało dawne Gopło ku za- 
cłiodowi, tego dziś już rozstrzygnąć niepodobna. Związek jego z Wi- 
słą i Wartą został przerwany zupełnie. Stan dawny oznaczają dziś 

jczc na północy bagna i kanał Bachorzy. a na południu moczary, 



Kr<ij ibrat i. okulio Wfnei-ji (|iod Uulenneuij. 



?i5gną^siQ od wymienionych jezior ku Warcie. Pomimo swego 
znacznego zmniejszenia. Gopło pozostało najwiąkszem z jezior tego 
[kraju. Ciągnie siQ ono na przestrzeni 30 kilometrów z północy na 
południe i dochodzi do 4 km. szerokości. Z innych większych 
wymienimy: w cząści północno-wschodniej jezioro graniczne Po- 
idzkie (Giwartowskie) i Skorzęcińskie (na linii od Gopła do 
'rześni), Trzemeszeńskic, Wiecanowskie (pod Mogilnem), wązkie, 



<;fi 



Gopłu, lYląsku 



które 



ale długością dorcjwnywające nier 

przepływa Noteć, Żnińskie, Rogowskie. Bardzo liczne są w tej 
okolicy jeziora małe, obejmujące kilka lub kilkanaście włók. W środ- 
kowej części kraju jezior większych wcale niema. Największe sto- 
sunkowo znajduje sią pod Strykowcm ('między Opalenicą i iMosiną) 
i pod Bninem (na północny wschód od Śremu). Liczne nato- 
miast jeziora średniej wicfkości pozostały w zachodniej części kraju, 
nad Wartą (między Poznaniem, Obornikami i Skwierzynąj i w do- 
rzeczu Obry. Do większych nalezq Zbąszyńskie i Wolsztyńskie. 
Wreszcie istnieje grupa mniejszych jezior w okolicy źródeł Baryczy, 
między Ostrowem i Ostrzeszowem. 

Układ rzeczny kraju jest prosty i jednostajny. Wobec łagod- 
nego pochylania się powierzchni ku zachodowi, wszystkie ważniej- 
sze rzeki (Noteć, Warta, Obra i Barycz) płyną w tym samym kie- 
runku. Inny kierunek mają tylko mniejsze dopływy i rzeki gra- 
niczne. Wisła, która niegdyś była ghtwną rzeką tego kraju, obec- 
nie dotyka tylko jego granicy północno-wschodniej, na przestrzeni 
fi mil. Nie otrzymuje ona z tej niziny żadnego większego dopływu. 
tylko małą strugę, zwaną Bzeką Zieloną, której źródła znajdują sic 
w pobliżu wsi Dąbrówki, na linii między Inowrocławiem a Byd- 
goszczą, naprzeciw wygiętego ostro ku wschodowi kolana Noteci. 
Główne łożysko dolnej Wisły z epoki lodowej zajmuje obecnie No- 
teć. Wypływa ona pod nazwą Mątwy z Gopła (niektórzy geogra- 
fowie uważają za jej źródło odpływ jezior Skorzecińskiego i Kamie- 
nieckiego), przepływa długie jezioro lYląskie i leżące w jego prze- 
dłużeniu mniejsze Mielno, zwraca się następnie ku zachodowi, a po 
za j.eziorem Barcińskiem ku północnemu wschodowi. Za Łabiszy- 
nem Noteć zbliża się na odległość niespełna 2 mii do Wisły i praw- 
dopodobnie łączyła się z nią niegdyś bagnami i spływającą z nich 
Rzeką Zieloną. Obecnie związku żadnego niema. Noteć zwraca 
się za Łabiszynem bardzo ostrym lukiem ku północnemu zacho- 
dowi i, spotkawszy się pod Nakłem z południową krawędzią wy- 
żyny Bałtyckiej, płynie odtąd wzdłuż niej, w kierunku wschodnim. 
Wyłamuje się z niego dopiero za Ujściem (nad ujściem rzeki Głdy) 
i zwraca sic ku południowi. Powraca jednak do niego pod Czarn- 
kowem i zatrzymuje kierunek zachodni aż do swego ujścia do 
Warty, pod Santokiem lest nnci spławnn na całej przestrzejiij 




przestrzeni 4-niilowej. Dopływy z lewej strony są maleńkie. Wana 
przepływa kraj, który nas tu zajmuje, tylko swym biegiem dolnym, 
od Pyzdr do Skwierzyny fScłiwerin). Powstaje ona na wyżynie 
Małopolskiej i płynie t>ardzo krątem łożyskiem początkowo wśród 
wzgórz, następnie w szerokiej dolinie ku północy, aż do Koła. Tam 
zwraca się ku zacłiodowi, przecina granicą za Pyzdrami i zatrzy- 
muje swój kierunek zactiodni do Śremu. Od Śremu do Murowa- 
nej Gośliny płynie przez Mosinę i Poznań ku północy, następnie 
skręca łagodnym łukiem znowu ku zacłiodowi, przyjmuje na krót- 
kiej przestrzeni, między Skwierzyną i Santokiem, po raz trzeci kie- 
runek północny i, powróciwszy do zactiodniego kierunku, wpada 
pod Kistrzynem, w prowincyi Brandenburskiej, do Odry. Spadek 
jej w górnym biegu jest dość silny, w- dolnym niewielki. Poziom 
wody wynosi nad granicą W. Ks. Poznańskiego 70, pod Śremem 
60, Poznaniem 51, Skwierzyną 23, Santokiem 20, Kistrzynem 13 m. 
Jest spławna dla średnicłi statków na całej przestrzeni w W. Ks. 
Poznańskiem. Dopływy jej po prawej stronie są małe. Do więk- 
szych należą: Ner w Królestwie Polskiem (ujście powyżej Koła), 
Września, powstająca w okolicacłi Gniezna (ujście powyżej Pyzdr) 
i Wełna, wypływająca z jezior między Gnieznem a Trzemesznem 
'ujście pod Obornikami). Pod Poznaniem wpadają do Warty dwie 
małe strugi: Cybina i Główna. Większe są lewe dopływy Warty. 
Największy z nicti, Prosną, płynie w kierunku północnym, tworząc 
granicę między Królestwem Polskiem a Szląskiem i W. Ks. Poznań- 
skiem. Tylko pod Kaliszem granica oddala się na małej przestrzeni 
od rzeki, ku zacłiodowi. Obra stanowi w swym stanie teraźniej- 
szym sieć kanałów, ciągnącycłi się w rozmaitycłi kierunkacłi wśród 
bagien i łąk niskicłi. Powstaje ona na niewyraźnym dziale wod- 
nym w południowo-wscłiodniej części kraju, w pobliżu Koźmina 
i płynie jako samodzielna rzeka w kierunku południowo-zactiod- 
nim, ku Odrze. Z moczarów tycłi wydobywają się ostatecznie 
dwie rzeki. Jedna z nicłi wpada pod nazwą Zgniłej Obry do Odry, 
w pobliżu miejscowości Tscłiirzig, druga zwraca się ku północy, 
przepływa szereg jezior: Cłiobicnickie. Zbąszyńskie i Trzcielskic, 
i ucłiodzi pod Skwierzyną do Warty. Jest ona spławna od Zbą- 
szynia aż do ujścia. Jeden z kanałów obrzańskicli łączy ją z Wartą 
pod Mosiną, przylawszy spływającą z północnego zacłiodu Mogił- 



I 



— lol — 

fiicę. Barycz należy tylko swemi źródłami do W. Ks. Poznań- 
skiego. Tworzy ona południow;] granica niziny. Powstaje 
na bardzo niewyraźnym dziale wodnym w pobliżu Prosny, pod 
Ostrowem, płynie w bagnach ku zachodowi i, przyjąwszy po pra- 
wej stronie Orl^, uchodzi do Odry przy kolanie, powyżej Głogowy. 

Gleha doliny Warty i Noteci odznacza sią wielką różnorod- 
nością. Wogólności niziny posiadają gicbc urodzajną, wyżyny zaś 
składają się z mniej lub wiqcej jałowych, niekiedy lotnych piasków, 



Góry Olbrzymie. Schneekoppe. 

oraz gliny czerwonej, z wielką domieszką przeważnie drobnych 
głazów narzutowych. Te piaski i gliny zajmują wiąkszą połowej 
kraju i tworzą dwa pasy, ciągnące sią miedzy Wartą i Notecią 
i wzdłuż Obry i łączące sią ze sobą na zachodzie, nad granicą bran- 
denburską. Najlepszą glebtj posiada równina w p<)lnocno-wschod- 
niej cząści kraju, w pobliżu Gopla. Są to t. zw. Kujawy. Spoty- 
kamy lam czarnoziem, który powstał ze szczątków gnijącej przez 
<iługic wieki roślinności. Bardzo urodzajna jest także dolina Warty, 



— U)2 — 

wypełniona gliną źóhn. oraz dolina Obry, o ile została zupełnie 
osuszona. I^ołożone niżej cząści doliny nadobrzańskiej, oraz cała 
dolina Noteci, które nie nadają się do uprawy zboża, zostały za- 
mienione na żyzne łąki. Tylko na miejscach najniższycli lub nie- 
dostatecznie skanalizowanycti, zarówno nad temi dwoma rzeiiami, 
jak i w pobliżu Gopla, nad Bacłiorzą i w pnłnocno-zacłiodniej czą- 
ści kraju, w pobliżu Obrzycka, wreszcie nad Baryczą, pozostały 
dotąd grzczkic moczary. 



^^^ 



N^^i! 



z (fur Ilensc-hcUi^r. LabJrynf jiiaskowcowy {oJ Ader^bacltcm. 

W plodi/ mineralne W. Ks. Poznańskie jest tak samo ubogie, 
jak pojezierze Pruskie i Pomorskie. Posiada ono tylko rudy błotne, 
nie wyzyskiwane od dziesiątek lat wcale, z powodu swej małej 
wydajności, sól i gips w Inowrocławiu i wapno, wydobywane 
zwłaszcza w okolicacli Barcina, nad Notecią. Obfitszc są kopaliny 
pocłiodzenia roślinnego. Nad Wartą znajdują się znaczne pokłady 
węgla brunatnego, w północnej części kraju bursztyn, naniesiony 
prawdopodobnie przez rzeki, a wreszcie w nizinach torf w wiel- 



i 




— 1 03 — 

kiej obfitości. Z tych trzech kopalin wydobywają w wielkiej ilości 
tylko torf. Pokłady węgla brunatnego są dotąd zaniedbane pra- 
wie zupełnie z powodu blizkości Szląska, który dostarcza krajowi 
tanich a dobrych W(jgli kamiennych. Wydobywanie bursztynu 
nie opłaca sic wcale. 

C. Wyżyna i zatoka Szląska. Po stronie południowej krainy 
^vielkich dolin, których cze.ścią jest dolina Warty i Noteci, ciągnie 
sią z południowego wschodu ku północnemu zachodowi pasmo 
■wzgórz, zwane Graniczncm, w tem zrozumieniu, że stanowi ono 
południową, graniczną czQŚt5 wielkiej niziny. Składa sią ono tak 
samo, jak pasmo Bałtyckie, w części z piasków dikiwialnych,, gliny 
i gazów narzutowych, jest od niego na ogół wyższe, ale ponieważ 
spoczywa na wyższej podstawie, opada łagodniej na wszystkie 
stix>ny i jest mniej rozdarte głąbokiemi dolinami, nie nadaje ono 
krajowi tak górzystego charakteru, jaki posiadfiją pojezierza nad- 
bałtyckie. Nie dotyka ono wszędzie do stoków gór skalistych, które 
zamykają z południa nizinę, łecz pozostawia miejscami pomiędzy 
sobą a niemi wązkie doliny, zwane „zatokami". Są to: na wscho- 
dzie zatoka Podkarpacka (w dolinie Wisły i Sanu), w pośrodku 
zatoka Szląska (w dolinie Odry), na zachodzie zatoka Saska (w do- 
linie Elby). 

Do ziem, zamieszkanych przez Polaków w Prusach, należy 
tylko czqść wschodnia wyżyny i zatoki Szląskiej. Nie mogąc je* 
dnak rozrywać całości geograficznej, musimy przyjrzeć sie bliżej 
całemu obszarowi i poświecić także kilka uwag systemowi gór, 
które wprawdzie nic należą do tego obszaru, ale ograniczają go 
ł południa i siągają w głąb jego pojedyńczemi odnogami i szczy- 
tami. Góry te noszą wspólną nazwą „Sudetów" i stanowią cząść 
północnego wału Czeskiego. Nie tworzą one jednak ani wraz 
2 niemi, ani same w sobie, całości organicznej, lecz składają sią 
z kilku łączących sie ze sobą grup rozmaitego pochodzeniH. budowy 
i składu geologicznego. Siągają one od Nisy Łużyckiej na zaclio- 
dzie, do Odry i Beczwy fna Morawach) na wschodzie. Czcjść za- 
cłiodnia jest najwyższa i nosi nazwę „Gór Olbrzymich". Ciągną 
^'ę one kilkoma, zrośniętemi ze sobą, pasmami od źródeł Nisy Łu- 
życkiej do źródeł Bobru. Grupa zachodnia posiada własną nazwą 
^Grzebienia Izerskiego" (Iserkamm;. Najwyższy jej szczyt ('l'afel- 



— 104 — 



fichtcj wznosi sic 1,123 m- ^^^ poziom morza. Znacznie wyższe 
są właściwe góry Olbrzymie, składające sią z równoległycłi grzbie- 
tów : czeskiego i pruskiego. Czepki docłiodzi w Kesselkoppe do 
1,426, pruski w Schneekoppe (ryc. str. 01 1) do 1,605 metrów wyso- 
kości. Po stronic północnej tego podwójnego pasma ciągną si^, 

równolegle do nich, 
oddzielone doliną Bo- 
bru, daleko już niższe 
(do 730 m.) Góry Kac- 
bachiu. Środkowa 
cząiC Sudetów, sięga- 
jąca od źródeł Bobru 
do źródeł Nizy Kładz- 
kiej, składa sią z licz- 
nycłi grup rozmaitej 
formacyi. Są one 
znacznie niższe od 
Gór Olbrzymicłi. Na 
północnym zacfiodzic, 
w przedłużeniu Gór 
Kucbacłiu, ciągną sią 
od Bystrzycy do Nisy 
Kładzkiej, Góry So- 
wie, z najwyższym 
szczytem „Wysoką 
Sową" (1,014 r"-). 
a w icti przedłużeniu 
pasmo Gór Reiclien- 
steinu. Od tych dwócli 
pasm oddziela dolina 
K ł a d z k a podwójny 
grzbiet południowy , 
zwany „Habelscłiwerter"' i „Adler Gebirge'. Dolina ta jest zamknięta 
na zacliodzie górami „Heuschcuer" (ryc. str. 102, 104 i 105), two- 
rzącemi labirynt, dziwacznie wyszczerbionycłi przez wody płynące, 
skał piaskowcowycłi, na wscliodzie zaś „Górami Śnieżnemi". Góry 
Reicłienstein i Śnieżne należą już do trzeciej grupy Sudetów, do 



^^■■. 



jn 



z gi>r lleiischeuer. Labirynt pod Adersbaclitiii. 



— I o.-i 



>-^it»2. 



■-■^gc:.; 



Jcsionika (Mahrischcs Gescnkc;, który siąga w dwóch grupach od 
Nisy Kładzkiej do Odry i Beczwy. Pasmo główne ciągnie się od 
gór Sowich ku południowemu wschodowi, jako góry Reichensteinu, 
następnie „Góry Śnieżne", wreszcie pasmo Dziadka fAitvater), a na- 
stępnie skręca nagle pod prostym kątem ku południowemu zacho- 
dowi. Pasmu głów- 
nemu towarzyszy "- : - — =^ ~^ - ■ =■ 
kilka bocznych, roz- 
chodzących się 
w rozmaitych kie- 
runkach. Góry te, 
posiadające ogólną 
nazwę wyższego 
Jesionika, odzna- 
czają się znaczną 
'yso kością i nic 
'^ti'icle ustępują Ol- 
brzymim. Najwyż- 
szym szczytem Gór 
Śnieżnych jest wiel- 
ki Schneeberg 
ri.4'J5 m.), najwyż- 
szym w paśmie 
Dziadka — Dziadek 
(1, 490 m.). Północ- 
ną krawędź wyso- 
kiego J e s i o n i k a 
tworzy, wkraczają- 
ca już w zatokę 
Sz laską, sławna 
z pięknych wido- 
ków grupa gór 

Zuckmantel. Szczyt jej wznosi się 890 m. nad poziom morza, 
a około 600 m. ponad sąsiednią ni/inę. Zakończenie Sudetów sta- 
nowi niższy Jesionik, ciągnący się szeroką, rozdartą głębokiemi do- 
linami, wyżyną na południowym wschodzie od wysokiego Jesio- 
nika. Grupa ta jest znacznie niższa od innych i tylko pojcdyńczemi 

14 



'■■^ł: 



Ileuscheuer. 



' — i<)6 — ^ 

szczytami wznosi siej ponad 800 m. Ku temu systemowi ^6t 
biegnie od wschodu potężne, wydłużone pasmo Karpai, Nie styka 
siQ jednak z Sudetami, lecz wymija je, skracając łagodnym lukiem 
ku południowemu zactiodowi. Pomii;;dzy obu pasmami pozostaje 
nad Odrą, Beczwą i Morawą dolina, zwana Bramą Morawską, 
tworząc wygodne przejście z niziny pf3lnocno-europejskiej ku po- 
łudniowi. Opis Karpat podamy w całości przy opisie Galicy i 
i Księstwa CicszyńskicgfK Tu zaznaczamy tylko, że ostatnie stoki 
gór Karpackich tworzą na wschodzie granicą południową wyżyny 
Szląskicj. 

Wzdłuż Sudetów ciągnie siq po obu stronach Odry niezbyt 
szeroka dołina, zwana zatoką Szląską. Powstała ona prawdopo- 
dobnie przez zapadnit^cie siQ powierzchni i odznacza sią wielką 
urodzajnością, dzitjki pokładom locssu i zwietrzałych produktów 
wulkanicznych. Grzbiety Sudetów opadają ku niej stromo, a silne 
pochylenie uwydatniło sią jeszcze więcej, skutkiem częściowego 
spłukania stoków przez w<.)dy. ,les.t to widoczne zwłaszcza na pół- 
nocnym zachodzie, miedzy ZgorzcHcami (Gorlitz) a Świdnicą 
(Schweidnitz), gdzie z pierwotnego podnóża gór pozostały tylko 
pojedyncze skaty bazaltowe w postaci bardzo stromych szczytów. 
Najwyższy z nich, Szpicberg pod Goldbergiem (miedzy Lignicą 
a Hirschbergiem), wznosi się ",00 m. nad poziom morza; Landcs- 
krone pod Zgorzelicami ma 419 m. wysokości: Wzdłuż pół- 
nocnych stoków gór Kacbachu, Sowich i F^eichensteinu ciągnie 
się od północnego zachodu ku południowemu wschodowi wazka 
kotlina, oddzielona od właściwej zatoki Szląskicj grupami wzgórz 
granitowych, pokrytych przeważnie t->azaltem, Są to: między Kac- 
bachem a Bystrzycą góry Strzyglowskie (Stricgauer Berge), docho- 
dzące do 354 m wysokości; między Bystrzycą a Ślęzą, w półkolu 
utworzonem przez dolinę wody Sobockiej — Sobótka (Zobtenbcrg). 
nosząca na swym szczycie (7 2 5 m.) odwiedzaną tłumnie przez pąt- 
ników kaplicę (ryc. str. 107) ; wreszcie, między SIęzą a Nisą 
Kładzką, rozdzielone Oławą, góry Strzeleckie, które w swej części 
wschodniej dosięgającego m. Poza ten szereg wzgórz, zatoka Szląska 
sięga ku północy do wzgórz Dałkowskich (w pobliżu Głogowy), 
na północnym wschodzie, po prawej stronie Odry, przechodzi 
w wyżynę Szląską, a na południu łączy się z Bramą Morawską. 



Wyżyna S/lqska \i\cy.y sic na południu bczpośredniu ze sto- 
kami I^arpat, tak że przejście jest prawie niewidoczne. Różni się 
ona jednak zarówno od Karpat, jak i od Sudetów, od których od- 
dziela je dolina CH^ry, zasadniczo swojij budową i składem geolo- 
gicznym. Gdy Sud<;ty są pasmęm bardzo starem, składającem 
sią z najstarszych skal krystalicznych, zmienionem wielokrotnie 
w ciągu wieków skutkiem zapadniq<, przesunięcia sic. warstw 



W"^ 



>Ht. 



^Kaplica n:i SuliutL'e. 

i wybuchów wulkanicznych, Karpaty zaś stanowią grzbiet przeważ- 
nie piaskowcowy, utworzony przez sfaldowanie w czasach daleko 
późniejszych, — wyżyna Szląska składa się z ułożonych na sobie pra- 
^vie zupełnie poziomo pokładów, od najstarszych do najmłodszych, 
i przypomina pod tym względem formacyę równiny wschodnio- 
europejskiej. Podstawę jej tworzy kamień węglowy, pokryty dość 
grubcmi warstwami, przeważnie trzcciorzędowemi, pstrym piasków- 



ccm i wapniem mu!>/h)\vyni. na których znowu spoczywają prawie 
wsządzie osady dyluwialne. Tylko na wschodzie warstwy te ule- 
gły sfałdowaniu, tvvurzi\c jurajskie pasmo wzgórz krakowsko-wie- 
luńskich. l-'ormacya starsza, węglowa, w nielicznych miejscach 
tylko została odsłonięta przez działanie wód. Nastąpiło to zwłasz- 
cza na południowym wschodzie, u źródeł Kłodnicy, w okolicy Tar- 
nowie, ł^ytomiti i Katowic. Wzgórza krakowsko-wieluńskie można 
uważno za naturalną granicę wschodnii^ wyżyny Szląskiej. Na 
południu i;r;iiiicę stanowią stoki Karpat; na północy dolina Rary- 



^^5feV->'4f''*^ 



ciy, na zachodzie zatoka Szląsi^a. Na północnym zachodzie \vy- 
iyna przechodzi po lewej stronie Odry do p^o^vinc^'i Bnmdeabur- 
^JttĄ. Nic posiada ona charakteru górzystego, robi raczej wrażenie 
y. ^^*śrL^d której ciągną si^ od wzgórz Iwrakowsko- 
":v:... * rastna niskich pagórków ku północnemu zacho- 

dowi. 1 c nv.>szą nazw<; Gór Tamowickich, lw\)ntą sze- 

roką grup<; oad źródłami Khximcy i dosięgają tam 360 03. wyso- 
kości. Stąd ciągną si< pod nazwą Gór Chefanskich >vzdłui poincie- 



— 111 — 

nego brzegu Kłodnicy ku Odrze i kończt] sie tuz nad Xl\ rzeki] ha- 
zaliową górą Ś-tej Anny i^^^o m.ł. Pasmo drugie rozpoczyna sią po 
prawej stronie Małapanw i biegnie szerokim a niskim grzbietem rów- 
nolegle do Odry i granicy Królestwa Polskiego. Najwyższy szczyt 
(308 m.) znajduje sią w okolicach źródeł Stobrawy, w pobliżu Olesna 
rRosenberg). Poza Stobrawa pasmo to sięga jedną odnogą do W. Ks. 
Poznańskiego (wzgórza pod Ostrzeszowem); drugą, zniżając się 
^raz więcej, zwraca się ku zachodowi i uwydatnia się dopiero 
pckl Trzebnicą wyraźniej, w wydłużonych dyluwiatnych Górach 
Kocich albo Trzebnickich (260 m.). Smuga wzgórz sięga pod 
Lubiążem (Leubus) i Kuthen szerokim grzbietem do Odry, która 
przery\va je, tworząc tam strome, piękne wybrzeża, i rozdziela 
si^ znowu na dwie odnogi. Jedna zwraca się ku południowi 
i dosięga fiiemal gór Kacbachu, druga ciągnie się w kierunku pół- 
nocno-zachodnim pod nazwą wzgórz Dałkowskich, w okolicach 
Głogowy {'j[Y> m. ) i łączy się z wzgórzami dolno-liiźyckiemi. 

System rzeczny tego całego obszaru jest zupełnie jednolity. 
Zaró>>(rno zatoka, jak i wyżyna Szląska stanowią dorzecze śre- 
dniej Odry. Rzeka ta przerzyna kraj na całej długości, z połud- 
niowego wschodu ku zachodniej północy, i przyjmuje wody prawie 
wszystkich rzek mniejszych, spływających zan')wno z północnego 
stoku Sudćtów, jak i wzg(')rz (jranicznych. Odra powstaje na Mo- 
rawach wśt-ód gór Jesii»nika, na wysokości przeszło 600 m.. w po- 
bliżu OłomiJńca, i płynąc łukiem ku pt')łnocncmu wschodowi, łączy 
się na granicy pruskifej z większą od siebie Opawicą, a pod Bogu- 
minem (Oderoerg) przekracza granicę. Przy tejże miejscowości 
/wraca się ku północy, a niebawem, miedzy Racibrjrzem a Ko- 
źlem ku zachodniej północy i zatrzymuje ten kierunek niema! w ca- 
łym biegu średnim, odstępując od niego tylko miejscami. Opu- 
ściwszy Szląsk, przepływa Brandenburgię i prowincyc Pomcrańską 
i Uchodzi do zatoki Szczecińskiej. Poziom jej wyno.si pod Bogu- 
ni/nem 2»X), pod Koźlem 172. pod Opolem 153, pod Brzegiem 13"), 
pod Wrocławiem 113. pod Głogową 72, pod Krosnem 43, pod 
'Frankfurtem 22, pod Kistrzynem 13 m. Po stronie lewej otrzy- 
[^'-»ic ona wszystkie dopływy z północnego stoku Sudet()W, twstre 
1 ohrfite w wody potoki górskie. Wymienimy tylko większe: Pod 
•^-Tąpkowicami iKrappitzi wpada do niej Prudnik, wypływający 



/ ^^^'^^ /ijckniantel i pr/.cbicgujłicy miasto Prudnik (Ncustadt O. Schl.). 
Dulckt) wiqks/ti jcsi Nisa Kłudzka, pochodząca z gór Śnieżnych. 
I*r/cply\vu onii kotlina Kłudzką w kierunku północnym, zwraca sią 
/Ji Klad/kicm ((iiatz) ku wschodowi, za Nisą (Neisse) znowu ku 
polnniy i uchud/i do Odry powyżej Brzegu (Brieg). Oława alt>0 
Ola (Olilau^ spływa / ostatnich sttłków gór Reićhensteinu; płynąc 
ku połnocuomu /achiKlowi. /h\im si^ pod miastem Oławą (Ohłau) 
iłv> (Kiry. ale nic wpada do niej. łec/ towarzyszy jej. korzystając 
/ joj siaroijo ło/yska. na pr/esir/eni kilku mil. aż do Wrocławia, 
i ia»\\ vl\»picro łąc/y sii^ / nią. Objaw ten powtarza się kiłkakrot- 
w dor/o\.vu Odry W pobli/u Wrocławia uchodzi do Odry nie- 
wiolka r/cka. kt\>ra nadała nazwłj S/lązkowi, Śle.za (Lx)he), spły- 
waKjva *'o \\\.';:vMv u pv\łtuva Iut Sowich. Z najwyższych szczy- 
tv^\\ t>cł\ i;vM- >pływa do i Kiry Bystrzyca (Wcistriiz). Dopływem 
w\ |\^ prawo! >:ronio iost wv\ia Sv^b\vka. pocłKKiząca z Sobótki 
y/\'is*\\S.M\;^ ł\\l l.L:Ma>eni w^j\ida dv> Odry. przepłynąwszy Li- 
»i:iu\. •.\a*SNirro'N.;a / Ss:ry»:h r.'ok. sj-askich. wsławiony bitwami 
K.uSuh. i \'nj:x_'o SN::-'o->s.*yn^ vJ siebie dopływom prawym. Sza- 
U^-.\i Nim ^^^'^* s^-^^^>^'4 - j^ '" Kvic?och-: Z G. r Olbrzymich Odra 
«.»;■ \'.v, e M \\i<v>.'v ,'0 N\\\ch yi. -."Snk . w p; 'ewe' scnrnie. Bo!?er 
'. K^^ .vi . .'.M.«i • <xV'. vą ^\u\>:^ s!\-*.i..\i :"!..>-: .■>::4 swesw wodo- 
s.Vsi.: A^- x:- V, v^- o '^,, ,-«-.. .';«,: ,:.•- <.^ r.;ć Kr^rśnem. już 

.v\ ,'. ^' >'. ' N,:S. aw.- vV;.*.-. ' w <<>^\ .:'.o •V'. .- :i- scr.r.y. Nisa Lu- 
..v^<.». V. ' s^^ V V ,■ > </ ■.^- .:^:-;..' .^ t, v ;. -^ .i Sjlosi. nie należy 
oo * >y.' ^' * o -• *■ V-. A (. - :.c< > -■ ' . <..;r:. w rr:w. Bran- 
^•«;''.N "vvv. \^>.-. V. <,• -\ . •• ^ • •.,■ -:^-v : ""a yj-iŁ^fir: pT-ićnika 

■\' ' . ^ v.v' o .; ''-s. <" , .1' ■ V ^ . ■ X .• ' 'J . 'i.: ■■-■ -siJ-i-^CTf j;^. ^-jz- 

v*.v ,v^ V ' ..^- • :' ■ vx , ' -"-j . ,' -si.a-^wt; ii.cty^T" 

«\' V, .-^ ^ ■ - V . ■ ■ . ." . . c' ."MJ p:r:xniizla 

''.> X V. ^ . ■' ^ '• V ;-. -*.x .» * X .;■ ■ '>:"*;Tra .-rumizmcjpr' 

N. .. >. .. ' ..V -,x . .• . - . w ir-.cii*.. ji io 

^w. v.'> V- .X -■., _■■.■■ .>ir'.ivr- i*.' m^- 

- v.v - -. - - .,--.. • ^ v.i:-;=v.c. -i:<:e 

•\ > V .. V >s. • ■ . -^ . -. . : srłv.vaia i*. 

'N .' V >-^ _ ' ,::v;c . VIa::ł- 



— \\^ — 

panwiu jiowslajc nad granicą, jtiż w Królestwie Pulskiem. i wpada 
do Odry poniżej Opola (Oppeln); Stobrawa spływa z wzgórz Ole- 
sińskich (Rosenberg), Widawa z pagórków w pobliżu Sycowa 
(P. Wartenberg) i w swym biegu dolnym towarzyszy, podobnie 
jak Oława, na znaczniej przestrzeni Odrze, w niespełna milowej 
od niej odległości. Ostatnim dopływem prawym, przepływającym 
Sziąsk, jest wymieniona już wyżej Barycz, pocłiodząca z bagien 
w W. Ks. Poznańskiem. Wszystkie te rzeki trzymają sią wogól- 
ności kierunku zachodniego lub północno-zacłiodniego. Wyjątek 
stanowi tylko Widawa, która od źródeł aż do kolana pod Namy- 



-*^BtfTr-^tM i 



Głoffowa. 



słowem, płynie ku południowi. Do systemu Odry należą także 

pośrednio, przez Wartą. Prosną i Liswarta, które na małej 

przestrzeni stanowią wscbiodnią granicą Szląska. Na południowym 

■wschodzie graniccj tworzą, również na niewielkiej przestrzeni, Wi- 

**'«!> i jej dopływ Czarna Przemsza z Brynicą. W wody stałe wy- 

^JTin i zatoka Szląska nie są bogate. Jeziora są bardzo liczne, 

We niewielkie. Największe należą właściwie już do krainy wiel- 

•"^h dolin i znajdują się tuż nad granicą poznańską. Są to miano- 

^''ci»-' jeziora: Sławskie, pod miastem Sława (Schlawe), spływające 

"^ pbry, i jeziora w dorzeczu Baryczy. W zatoce i na wyżynie 

^2ląsl;iej znajdują się tylko stawy, objątości rzadko większej, niż 

^ilkamorgowej. 

16 



— IM — 



Gleba, Powierzchnią wyżyny i zruiLZiifj czq>»:i zalijki Szląs- 
kiej tworzą znane nam już jałowe osady dyluwialne^ gHny, piaski, 
żwiry i głazy narzutowe. Są to pozostałości tego samego lodowca 
skandynawskiego, który później, cofnąwszy i>\ą ku północy, po za 
krainą wielkicli dolin, usypał swemi morenami wzgórza pojezierzy 
nadhaltyckicli. Na wyżynie Szląskiej takim wyraźnym nasypem 
morenowym jest szeroki wat gór Kocicti czyli Trzebnickich, prze- 
dhiżający sią po lewej stronie Odry aż do Flemingu. Te osady dy- 
luwialne uległy w ciągu wieków rozmaitym zmianom, zostały zrów- 
nane i wypłukane przez wody, użyźnione szczątkami gnijących ro- 
ślin, pokryły sią na miejscach niskich torfowiskami, w dolinach 
rzek osadami aluwialnemi, tu i owdzie żyznym ioessem, ale wogół- 
ności nie utraciły swego pierwotnego charakteru. Wyżyna i za- 
toka Szląska po prawej stronic Odry posiadają glebą nierówną, ale 
przeważają grunty liche, piasczyste, nadające sią tylko cząściowo do 
uprawy zboża. Zyto i owies są tam obok kartofli najw^ażnicjszemi 
płodami rolniczemi. Nie brak jednak na tej rozległej przestrzeni 
oaz urodzajnych, na których uprawiają z powodzeniem pszenicą, 
jączmień, len, a nawet lytuń i wino. Znajdują sią one w doli- 
nach, wypełnionych namułami rzecznemi, oraz tam, gdzie wyło- 
niła sią warstwa gliny marglowcj lub osadził sią loess. Po lewej 
stronie Odry, zwłaszcza na wyżynie w północnej cząści zatoki 
Szląskiej, gleba jest wogólności jeszcze gorsza, niż po prawej stro- 
nie rzeki. Prawie połową kraju zajmują tam jałowe wrzosowiska, 
porośniąte cząściowo lasami, poprzerywane torfowiskami, wśród 
których utrzymały sią niezliczone, małe stawy (głównie na zacho- 
dzie) i sączą sią maleńkie strumyki. Na obszarze tym, obejmują- 
cym około 150 mil kwadratowych, rzadko rozsiedlona ludność zaj- 
muje sią głównie hodowlą ryb i przemysłem, opartym na naturze 
kraju (huty szklane, górnictwo, pądzenie smoły i t. p.). Najważniej- 
szemi produktami rolniczemi są tam kartofle, żyto i tatarka. Wrzo- 
sowiska te ciągną sią szerokim pasem od Odry ku zachodowi i sią- J 
gają od Lignicy i Rolesławia (Bunzlau) na południu, do wzgórz 
Dałkowskich i ich przedłużenia na północy. Poza temi wzgórzami, 
w okolicy Głogowy, Bytomia (który należy odróżniać od Bytomia 
górnoszląskiego, w okrągu wągłowym, po prawej stronie Odry) 
i Zielonogóry (Grynberg), znajduje sią kilkunastomilowy obszar, 




[posiadający lepszą glebą, słynący hodowlą owoców i winnicami, 
które pokrywają zwłaszcza wzgórza naokoło Zielonogóry i do- 
starczają rocznic kilkudziesie.ciu tysięcy łiektolitrów drątkiego wina 
oraz około miliona funtów winogron. Także po stronie południo- 
wej, wrzosowiska graniczą z obszarem bardzo urodzajnym, ciągną- 
cym się wzdłuż Sudetów, od Odry do Zgorzelic, i zwężającym sią 
ku zacłiodowi. Jest to południowa część zatoki Szląskiej, pokryta 
warstwą żyznego loessu. Uprawiają tam, oprócz wszystkicli ga- 
tunków zboża, także na wielką skalę warzywa, tytuń, buraki cu- 
krowe, a miejscami, na słonecznych, zasłoniętych przed zimnym 
wiatrem stokach wzgórz szczep winny, który jednak i tam. tak 
samo jak w okolicy Zielonogóry, z powodu braku słońca w okresie 
dojrzewania, wydaje wino drętkie. 

Płody mineralne. Wyżyna Sz laska, stoki i przedgórza Sude- 
tów, a w części także zatoka, obfitują w metale i inne pożyteczne 
minerały. Kruszczów szlachetnych Szląsk nie posiada, przynoj- 
raniej nie w takiej ilości, aby opłacało się ich wydobywanie. 
Największera bogactwem kraju jest wyborny węgiel kamienny 
i żelazo. Węgiel tworzy, jak już zaznaczono, fundament wy- 
żyny Szląskiej; wydobywają go jednak tylko tam, gdzie znaj- 
duje się blizko powierzchni lub został odsłonięty przez działanie 
wód (erozyę). Pokład jest miejscami bardzo gruby i sięga poza 
granicę pruską do Szląska austryackiego, Galicyi i Królestwa Pol- 
skiego. Na Szląsku pruskim największe kopalnie znajdują się 
u źródeł Kłodnicy, w okolicach Milcołowa (Nikolai), Królew- 
skiej Huty (Konigshiitte) i Bytomia. W mniejszych ilościach wy- 
dobywają go na zachodzie, u podnóża Gór Sowich, oraz nad gór- 
nym Bobrem i Kwissą. Obok węgla kamiennego, Szląsk posiada 
w dolinie Odry i prawie wszystkich jej dopływów lewych, także 
brunatny. Kopalnie największe znajdują się w okolicy Zielono- 
góry (Grunberg). Także torfu znajdują się tam znaczne pokłady, 
zwłaszcza na wrzosowiskach po lewej stronie Odry. Z kruszców 
'najważniejsze jest żelazo, leżące na wyżynie Szląskiej, miejscami 
tuż nad węglem kamiennym wśród wapnia musziowego. W mniej- 
"ycłi ilościach wydobywają ołów, cynk i mangan w górach 
Tarnowskich, nikel pod Neurode (między górami Heuscheucr 
i Siowiemi), grafit w pobliżu Ziembie (.Miinsterberg) nad Oławą. 



— 116 



Nadto góry dostarczają rozmaitych pożytecznych kamieni 
wanych do budowy, jak i do przemysłu. > Łomy granitu zni 
dują sią na Soh()tcc (Zobtcnberg) w górach Strzygłowskic 
Strzeleckich, pod Zgorzelicami; szarego piaskowca w górach He 
scheuer, w kotlinie Kladzkiej, nad Robrem pod Lwowem (Loewe 
berg), Bolesławiem (Bunzlau), oraz na Górnym Szląsku po praM) 
stronie Odry; bazaltu i porfiru na górze Św. Anny i w rozm 
itych okolicach Sudetów; czerwonego piaskowca pod Neuroc 
Oprócz tych kamieni najpospolitszych, Szląsk posiada marmi 
w przedgórzach po lewej stronie Odry, kamień wapienny w p^ 
nocnej, gips w południowej cząści wyżyny Szląskiej, łupek do p 
krywania dachów w górach pod Zuckmantlem I nad Kwissą, glin 
porcelanową w kotlinie Kladzkiej i pod Hirszbergiem, serpent; 
i chryzopras pod Ząbkowicami i Niemczynem (Nimptsch) ni 
Slązą, fluspat w kotlinie Kladzkiej nad górną Nisą, oraz liczi 
a różnorodne źródła mineralne u podnóża Sudetów. 

Stosunki ałmosferi/czjie. Wazki pas ziem polskich w Prusak 
posiada klimat środkowo-europejski, wogólności więcej zbliżoi 
do zachodniego morskiego, niż do wschodniego kontynentalneg 
Przeciętna temperatura roczna wynosi 6 — 8", różnica miądi 
najwyższą a najniższą temperaturą 20 — 23* Celsiusza, przew 
żają wiatry zachodnie i północno-zachodnie, w polowie maja tł 
stępuje wszędzie nagle obniżenie się temperatury o kilka stopi 
skutkiem przeważania wiatrów północnych (S-ty Mamert, Pankrac 
Serwacy. Bonifacy); opady atmosferyczne są rozłożone dość róx 
nomiernie na wszystkie pory roku, częstsze w półroczu zimowei 
obfitsze w letniem. Na 100 dni przypada przeciętnie 37 — 45 des 
czowych. Różnice uwydatniają się tylko o tyle, o ile pojedyńc 
części tego obszaru są mniej lub więcej oddalone od morza (Atla 
tyku), sięgają mniej lub więcej ku północy, posiadają mniejsze U 
większe wzniesienie po nad poziom morza. Tylko wschodnia czQ 
pojezierza Pruskiego posiada klimat, zbliżający się już znacznie i 
kontynentalnego. (Bałtyk jako morze nie wywiera wielkiego wpf 
wu na stosunki klimatyczne, odgrywa rolę zamkniętego jeziorie 
Przeciętna temperatura roczna wynosi na wschodzie pojezier; 
Pruskiego nie wiele więcej, niż 3" Cels., w Królewcu 5, 37, w Tyli 
5, 10, a w Orzyszu, w powiecie Jańsborskim(Johannisburg} spada c 




p 



— 117 — 



4.85. Na pojezierzu Pomorskiem temperatura przeciętna jest o 1 
stopień wyższa: w Gdańsku 6,22*, na półwyspie Hel 6,01*^; miej- 
scami jednak zbliża sią do ")", jak w Chojnicach (5,35). Wogól- 
ności zima jest na wschodzie daleko mroźniejsza, niż na zachodzie, 
lato zaś na południu cieplejsze, niż na p('itnucy. Różnice te nie 
wyrównywają sią jednak zupełnie, i stijd pochodzi, że w środkowej 
i południowej cząści ziem polskich w Prusach z powodu ich poło- 
żenia zachodniego (w porównaniu z pojezierzem Pruskiem) roczna 
temperatura przecic^tna jest znacznie wyższa. Wynosi ona w Byd- 
goszczy 7,6", w Poznaniu 8**, we Wrocławiu 8°, w Bramie. Moraw- 
skiej 9 — 10" Ccłs. Okolice górzyste mają oczywiście temperaturą 
niższą: Śnieżka (Schneekoppe) o", kotlina Kładzka 7". Także dni zim- 
ne majowe przesuwają sią cokolwiek. Najzimniejszy z nich przypada 
na pojezierzu Pruskiem i w W. Ks. Poznańskiem na dzień 1 1 , na pc>je- 
zierzu Pomorskiem na 12, na Szląsku na 13 maja. Opady atmo- 
sferyczne są naj\vi(^ksze (w stosunku rocznym) na południu, w gó- 
rach Szląskich 6orj — 800 milimetrów, (na Śnieżce 1500 mm.), na 
wyżynie i w północnej cząści zatoki Szląskiej 600, w W. Ks. Po- 
znańskiem 5CKJ, w Prusach Zachodnich ąHo milimetrów. Nato- 
miast dni deszczowych posiadają najwięcej w roku okolice północ- 
ne: pojezierza, oraz W. Ks. Poznańskie 4.">, góry Szląskie 39. nizina 
Szląska 37 na loo dni, Najwiącej deszczowym miesiącem jest 
wsządzie marzec (na pojezierzach 49, w Poznańskiem 52, w dolinie 
Szląskiej 42, na górach Szląskich 43 na KKjdni), najmniej deszczów 
pada na pojezierzach w październiku (39), w Poznańskiem we wrze- 
śniu (38}, w dolinie Szląskiej w październiku (31), w górach Szlą- 
skich we wrześniu (30 na luo dni]. Burze, oraz towarzyszące im 
cząsto grady, są na południu liczniejsze, niż na północy, najczęst- 
sze w czersYcu i lipcu. Rurze zimowe jednak zdarzają sią na pół- 
nocy, nad morzem, daleko czyściej, niż na południu. 



Obszar, zamieszkany przez ludność polską w Prusach, obej- 
Imuje W. Ks. Poznańskie nraz znaczne części Prus Wschodnich, 



^^^ — llH — 

Zachodnich i Szląska. Wszystkie te prowincye 
te same warunki geograficzne, kh"matyczne i etnograficzne, a jako 
cząść państwa pruskiego, tq samą administracyą, prawodawstwo, 
stosunki komunikacyjne, wspólne warunki życia publicznego i eko- 
micznego. Obok tych licznych cech wspólnych istnieją jednak bar- 
dzo znaczne różnice zewnętrzne i wewnętrzne, rzucające siąodrazu 
w oczy przejeżdżającemu przez te kraje, i takie, które można zauwa- 
żyć dopiero przy hliższem rozpatrzeniu sią w stosunkach i zetknię- 
ciu sią z ludem. Są to różnice, wynikające z dziejów tego kraju. 
Każda z tych teraźniejszych prowincy i państwa pruskiego przecho- 
dziła inne koleje. Jedne wcześniej, drugie później wziąly udział 
w ogólncm życiu narodu, dłużej lub krócej były z nimi połączone, 
wcześniej lub później pr/eszly pod panowanie Krzyżaków i Prus, po- 
znały tylko rządy pruskie lub też pozostawały przez czas dłuższy 
pod władzą Czechów i katolickiej Austryi, wreszcie jedne z nich 
posiadają od nicpamititnych czasów ludność rdzennie polską, w in- 
nych Polacy dzisiejsi są potomkami szczepu bardzo spokrewnio- 
nego (Kaszubi), lub żywiołem przynajmniej w części napływowym, 
mają w swych żyłach mniej lub więcej krwi niemieckiej, a może 
i litewskiej. 

Wszystkie te okoliczności wpłynęły znacznie na charakter i spo- 
sób myślenia ludności polskiej, na kulturę i ogólne stosunki kraju, 
przynajmniej o tyle, że chcąc dać jasny obraz tych stosunków, naj- 
bezpieczniej będzie uwzględnić uwydatniające się różnice i podzie- 
lić całość na te części, na które rozpada się pod względem admini- 
stracyjnym, zwłaszcza, że podział ten opiera się wogólności na roz- 
woju historycznym. Rozpoczniemy ten przegląd szczegółowy cha- 
rakterystyką stosunków w W. Ks. Poznańskiem, jako tej dzielnicy, 
kt4)ra najwcześniej występuje w dziejach i do tej pory najwybitniej- 
szą odgrywa rolę na obszarze ziem polskich w Prusach. 



^*?-; 



^*»- 



w. KSIĘSTWO POZNAŃSKIE. 



POGI.AD HISIOinCZNY. 



iclkic Księstwo Poznańskie jest tą cząścią b. Rzeczypospolitej 
Polskiej, która po upadku Ksicjstwa Warszawskiego zosta Iti 
na kongresie wiedeńskim w r. 1815 oddana pod zarząd Prus jaku 
księstwo autonomiczne, niebawem jednak pozbawiona głównych 
znamion samorządu, zrównana wbrew woli ludności polskiej z pro- 
wincyami pruskiemi i ostatecznie przyłączona wraz z niemi, pod na- 
zwą „prowincyi Poznańskiej", do cesarstwa niemieckiego. Obszar 
len mieści sią między 51" a 53" 30' szerokości geograficznej i 32" 30' 
a 36° 30' stopniem długości (Ferro) i obejmuje, według obliczeń urzą- 
dowycti (Gemeindelexicon ftir die Provinz Posen, 1898) 28,963, 36 
kilometrów kwadratowy cłi, czyli niespełna 515 mil geograficz- 
nych. Jdko cząść, wykrojona dowolnie z większej całości, nic po- 
siada on granic naturalnych i nie wszędzie nawet historyczne. Jest 
to mniej więcej dołina Noteci, dolnej Warty i Obry, ale w szcze- 
gółach określenie to nie jest wcale ścisłe. Granica nie trzyma się 
wogólności ani działów wodnych, ani łożysk rzecznych. Biegnie 
ona wyzębioną, pozaginaną łinią. na północy od Wisły poprzez 
pojezierze Pomorskie, między działem wodnym a Notecią, przeska- 
kując wszystkie lewe doplyw^y tej rzeki; na zachodzie i południu 
towarzyszy Odrze, to oddalając się od niej na kilkadziesiąt, to zbli- 
żając się na parę kilometrów, dobiega kolana Prosny powyżej Bo- 



— rj 1 ^ 



leslawia, skraca tom ku północy, idzie wzdłuż rzeki aźdojej ujścia, 
omijając jednak Kalisz, następnie zaś zwraca się w kierunku półno- 
cno-wschodnim przez jeziora ku rzece Zielonej i Wiśle. Na wscho- 
dzie W. Ks. Poznańskie graniczy z Królestwem Polskiem, na pół- 
nocnym wschodzie i północy z Prusami Znchodniemi, na pólnoc- 
njTTl zachodzie i południu z S/.ląskiem. 

Nazwa W. Ks. Poznańskiego powstała r. iH]-,; od tego też 
czasu obszar ten stanowi jednostkę polityczną i administracyjną. 
Złożyły się nań części sześciu województw b. Rzeczypospolitej: 
Poznańskie prawie całe. tylko bez powiatu wałeckiego i skrawka 
na zachodzie, oraz utraconego już dawno drogą zastawu starostwa 
Drahimskicgo, całe Cinieźnieńskie, połowa Ktiliskiego (69 mil), cześć 
Inowrocławskiego (ąi mil), część Sieradzkiego (17 mil), część Brze- 
sko-Kujawskiego (1 1 mil kwadratowych). Należące do W. Księ- 
stwa części województwa I\>znańśkic'go stanowią większą połowę 
całego obszaru (ukoło ^(n) mil kwadr.). Podając ten podział na 
województwa, uwzględniamy stan rzeczy z drugiej polowy wieku 
XVIII. W ciągu dziesięciu wieków, przez które istniało państwo 
polskie, obszar ten podlegał rozmaitym działom, n')żne przechodził 
koleje, i każda jeg(> część posiada własną historyę, z której możemy 
w tym przeglądzie przytoczyć tylko najważniejsze szczegóły. 

Początki dziejów narodu polskiego na tej ziemi gubią się 
w mrokach przeszłości, są osnute przędzą podań i legend, w któ- 
rych trudno odróżnić rzeczywistość od poezyi. To jednak wiemy, 
że na tym obszarze, a mianowicie w okolicach Gopla, stała kolebka 
narodu, że tam, pod Kruswicą. powstahi pierwsza organizacya, 
która z biegiem lat doprowadziła do utworzenia się państwa. 
Przywiązana do istniejącej dziś jeszcze „Wieży Myszej" legenda 
o Popielu, którego zjadły myszy, jest zaczerpnięta z niemiec- 
kiego zachodu: natomiast w podaniu o rolniku i kołodzieju Piaście, 
który został powołany do władzy nad ludem, jest pewno odblask 
rzeczywistości- Jeżeli gdzie, to nad Gupłem, ówczesnem wiclkicm 
Gopłem, które łączyło się z Wisłą i Wartą, przez kt<'>re prowadziła 
nujważniejsza droga handlowa od Bałtyku do doliny Dunaju i dal- 
|;*go południa, mogła, skutkiem zetknięcia się z obcemi żywiołami. 
sbudzić .się świadomość potrzeby organizacyi, i jeżeli kto, to rolnik 
w tej urodzajnej kujawskiej krainie czarnoziemu mógj przy tej or- 
ni 



— 122 — 

ganizacyi odegrać role przywńdzcy. Nie Kujawy jednak stały sie 
środowiskiem państwa, utworzonego przez Piastowiczów. Pierw- 
szy z następców legendowego Piasta, o którym posiadamy zupeł- 
nie pewne wiadomości, Mieszko, zakłada pierwsze na ziemiach 
polskicłi biskupstwo w Poznaniu fy68), a syn jego, Bolesław, pierw- 
sze arcybiskupstwo w Gnieźnie (looo), co dowodzi, że tam znajdo- 
wał siQ w owych czasach punkt ciężkości. Kruświca otrzymała 
katedrę biskupią dopiero pod rządami Mieszka II, w r. 1025. Pod 
panowaniem Bolesława Chrobrego wszystkie części obszaru, zwa- 
nego dziś W. Ks. Poznańskiem, należały już do państwa polskiego. 



"•■••iiwe 



Katedra w Poznaniu. 

Kraj do Noteci odziedziczył już po ojcu Mieszko I, Bolesław zdobył 
na Pomorzanach ziemie po prawej stronie Noteci, aż do Bałtyku. 
Po jego śmierci kraj zanotecki został utracony, a Wielkopolska do- 
czekała sii^ najazdu czeskiego pod dowództwem ks. Brzety sława. 
CzQŚć ta jednak pozostała w całości w posiadaniu następców wiel- 
kiego króla, a piąty z nich, Bolesław Krzywousty, potrafił odzy- 
skać także kraj zanotecki. Umierając (w r. 1 138), Bolesław Krzy- 
wousty podzielił swe państwo miedzy synów, i przy tym podziale 
został rozerwany także obszar teraźniejszego W. Księstwa. Cześć 
największą, Wielkopolskę, otrzymał Mieczysław, zwany Starym, 
część kujawską Bcjiesław Kędzierzawy. Władysław zaś wraz 




— 123 



cz^ść 



I SzU\skiem otrzymał ziemiq Wschowską, która stanowiła 
teraźniejszego powiatu wschowskiego. W ciągu nastąpnych dwóch 
wieków, w epoce zupełnego rozprzężenia i nieustannycłi walk mię- 
dzy książętami piastowskimi, pojedyncze części tego obszaru prze- 
chodziły z rąk do rąk, łączyły się w całość, to znowu rozpadały 
siana małe odłamy. W samycti początkacłi tego okresu Wielko- 
polska widziała w swoicli granicacli. tuż pod Poznaniem^ zwycię- 
ską armię niemiecką Fryderyka Rudobrodego (w r. 1 157), a kilka- 
dziesiąt łat później, w r. 1220, ziemia nadnotecka przeszła znowu 
pod władzę książąt pomor- 
skicłi. Dopiero Władysław Ło- 
kietek (I3(y)— 1333) połączył 
"W swoim ręku wszystkie części 
^^''. Księstwa, oprócz ziemi 
NYsctiowskiej ; utracił jednak 
^v ostalnicłi iatacłi swego panc- 
^^'uniu okręgi Brzesko-Kujawski 
» inowrocławski, które mimo 
^Wski pod Plowcami (1331). 
3^aj^li i zatrzymali Krzyżacy. 
Ka/imicrz Wielki ( 1 333 — 1 370J 
Kujawy odzyskał, ale za to 
pozostawił w rękacłi krzyżac- 
liicłi cały icraj zanotecki (pokój 
V Kaliszu, 1343). Z drugiej 
strony zrzekł się na zawsze 
Sziąska, który wtedy ostatecz- 
nie cnierwał się od państwa polskiego, ale zdobył ziemię Wscłiow- 
^\ Przez cały wiek jeszcze Krzyżacy pozostawali panami 
o(len\'anycłi od królestwa ziem zanoteckicli. Nie wydali ich na- 
^^«t po straszliwym pogromie w bitwie pod Grunwaldem. Na- 
^^^ipiłoto dopiero pod rządami Kazimierza Jagiellończyka, po trzy- 
■^stoletniej, ciężkiej, ostatecznej rozprawie z wojow'niczym zako- 
jueiiL W pokoju toruńskim, w r 1466, Krzyżacy utracili połowę 
iwolch dzierżaw, i części, które należały dawniej do Wielkopolski, 
Wstał)' znowu z nią połączone. Na dzisiejsze W. Ks, Poznańskie 
^^^ły się wtedy: województwo Poznańskie, części Brzesko- 



r 11 II " 

•ii W i 



i«i^<(tin«>> 






Pałac Działyńskicb w Pozniuiiu. 



— ['2Ą — 



KujawskicjL^o, lnowri»cki\vskiego, Kaliskiego i Sieradzkiego. Szóste 
z wymienionych na wstępie województw, Gnieźnieńskie, nie istniało 
jeszcze. Utworzono je w r. 1768 z powiatów: gnieźnieńskiego, 
kcyńskiego i nakielskiego, które do tej pory należały do wojewódz- 
twa Kaliskiego. Z pominięciem tego nowego podziału, od pokoju 
w Toruniu w r. 146^) do r. 1771' stan terytoryalny obszaru, który 
stanowi W. Ks. Poznańskie, nie zmienił się w niczem. 

Warunki geograficzne, położenie na zachodzie i nad ważną 
drogą handlową od l^altyku ku południowi, oraz blizkie sąsiedz- 
two Niemców, oddziałały bardzo silnie na rozwój stosunków w tej 
części państwa. Wszystkie te czynniki złożyły sic na to, że tam 
powstały początki organizacyi państwowej, w czasach późniejszych 
zaś zapewniały tej ziemi stosunkowo wielki ruch handlowy i roz- 
wój ekonomiczny. Także wtedy, gdy skutkiem zamulenia się Go- 
pła i .spłynięcia wód, pierwotny związek wodny z Wisłą został 
przerwany, Wielkopolska nie utraciła swego znaczenia, jako kraj 
przechodni dla handlu, i miasta jej utrzymywały bardzo rozległe 
stdsunki z centrami handluwemi na zachf)dzie i południu. Środo- 
wisko tego ruchu przeniosło się tylko do Poznania i du miast po- 
łudniowych dzisiejszego W. Księstwa, leżących nad glównemi trak- 
tami. Cały handel spoczywał w rękach żydów i mieszczan nie- 
mieckich, którzy w tym kraju odgrywali rolę daleko jeszcze wy- 
bitniejszą, niż w innych okolicach państwa. Sąsiedztwo z Niem- 
cami sprawiło, że tam, zwłaszcza w epoce podziału, po śmierclł 

Krzywoustego, książęta, odwołując się często do pomocy cesarza, 

utrzymując stale stosunki z Niemcami, więcej niż gdzieindziej 
(oprócz Szląska) ściągali do swoich posiadłości osadników niemiec- 
kich. Ostatecznie zapewne tylko połączenie wszystkich prawies 
ziem polskich w ręku Władysława Łokietka, mądre rządy Kazi — 
mierzą Wielkiego i zwycięzkie wojny Jagiełły z Krzyżakami, za- 
pobiegły wczesnemu zniemczeniu się tych okolic, w sposób podo — 
bny, jak się to stało na Szląsku. W epoce wielkiego rozwoju pań. — 
stwa polskiego mieszczanie niemieccy przyswajali sobie język poL — 
ski i ostatecznie połszczyU się zupełnie. Napływ nowych przyb 
szów z zachodu i południa nie ustawał jednak nigdy, a czasa 
był nawet bardzo .silny, jak np. w czasie reformacyi. Tern tłóma*-' 
czy się między inncmi stosunkowo bardzo silny rozwój sekciarstw 
Poznańskiem. 



I 



)oL- 

brś 

tmfl 




— 1:^5 — 

Jako czQŚć KnMestwa Polskiego, obszar ten nie odgrywa! nigdy 
roli szczególnie ważnej. Punkt ciąźkości przeniósł sią już dawno 
do Krakowa, później do Warszawy. Gniezno pozostało tylko sto- 
licą prymasów. W życiu politycznem ziemie te mało wystt^powały 
na zewnątrz. Po złamaniu potęgi krzyżackiej, uwaga powszecłina 
zwróciła sią ku wscłiodowi i południowi; na zacłiodzie panował 
spokój, i rycerstwo tamtejsze nie brało nawet wielkiego udziału 



c I ■ n 



iH 



1^^. 



^ 



Starożytny kościół N. P. Maryi w Poiaaiuti. 



"Xv wfllkacłi, które toczyły siq nad poludniowo-zachodniemi grani- 
c:ami państwa. Spokój ten został zakłócony pod rządami nieszczą- 
^łiwemi Jana Kazimierza wojną z Szwedami, którzy, nadcłiodząc 
2 północy, nad Notecią spotkali sią z pierwszym większym zastę- 
pem wojsk polskich, ałe skutkiem zdrady Krzysztofa Opalińskiego 
^jęli ten kraj bez waiki. Niebawem jednak rządy szwedzkie dały 
siq we znaki ludności spokojnej, przyzwyczajonej do zupełnej swo- 




— u-r, _ 



body. Wi^bec ogromneg<^ wyzysku, lupiesiwa i prześladowań, 
ft/lachta poznańska zdobyła się na opór i wystąpiła do walki. Pro- 
wadzono W(ijn<; partyzancką, w której odznaczył sią zwłaszcza 
Kr/y>/t«jf /cgf;cki, kasztelan babimojski. Od tej pory ziemie po- 
/iiartskic nic zaznały przez półtora wieku trwałego pokoju. Za Jana 
Kazimierza, oprócz Szwedów, przechodziły przez len kraj wojska 
Hprzymierzuncgo z Karolem (Gustawem elektora Brandenburskiego, 
łupiąc i plądrując, zabierając, czego jeszcze zabrać nie zdążyli Szwe- 
dzi. W początkach wieku X\1II, w miarą podupadania Rzeczypo- 
spcjlitej, i dla ziem W. Ks. I^tznańskicgo nastały bardzo ciężkie 
cznsy. P(jd panowaniem Stanisława Leszczyńskiego toczyli tam 
walki, szerząc spustoszenia, Sasi z Szwedami, Podczas tej wojny 
wojska rosyjskie po raz pierwszy wkroczyły do tego kraju. Od 
wsląplerłin na iron Augusta II, nie było juz prawie roku, w który m- 
by nie |>r/echod/ily przez te ziemie wojska, to pruskie, to rosyjskie. 
Już i w lym c/asic Prusacy zajmowali nieznacznie i zatrzymywali 
dla ślubie pojedyncze miejscowo.ści graniczne, ale w ogólności da- 
wny Icrytoryalny stan rzeczy utrzymał sią do r. 1772. W tym roku, 
pr/y [tierwszym rozbiorze I\łlski, Prusy zajęły tq cząść kraju, o któ- 
rą w początkach państwa Polskiego najczęściej toczyły sią spory, 
Pomor/e, ale wojska króla Fryderyka 11 nie zatrzymały sitj nad No- 
tecią, lecz przekroczyły rzeką i opanowały cały jej brzeg lewy, aż 
do iródcł. Obszar len wynosił 85 mil kwadratowych i składał się 
i cząści W(łjewł^dztw: Poznańskiego, Gnieźnieńskiego i Inowrocław- 
skiego. Położony po prawej stronie Noteci powiat Wałecki, mię- 
dzy Tiłdą a Drawa., został wyrwany z dawnego związku (woje- 
wództwu Poznańskiego) i przyłączony do Prus Zachodnich; z po- 
wiatów ntidnotcckich utworzono nowy okręg notecki „Neiz- 
districl*. Pr/y dnigiin rozbiorze, w r. 1793, Prusy zajęły resztą 
tcr.i ogo W. Księstwa, a pny trzecim rozbiorze posunęły sic 

jc\-. ..ej ku wschodowi, lu do Wisły i Pilicy. Napoleon I nie 

|Hł/\>\ł!il Prusi>ni utrzymaO juę pr/y tej zdobyczy. Odebrał im 
w jvikoju TyliycUm (1807) cale dzisicjste W. Księstwo i kraj aż 
do Wisły i przyłączył do Księstwu Warszawskiego, Ten noNVO- 
iwór p ' .y istniał tylko do roku 181:^. Po upadku Napole- 
im4 I, K s, . >o zostało na, Kongresie Wiedeńskim podzielone mię- 
\U\ Rvwv<j i IMisY. Część większa, wschodnia, otrzymała starą 






izwc Królestwa Polskiego, część zachodnia — ^W. Ks. Poznańskiego. 
Nowe to ksitjstwo weszło w skład monarcliii pruskiej jak(3 dziel- 
nica autonomiczna, z własnym sejmem i rządem, na którego czele 
stał namiestnik królewski. Zgodnie z przepisami traktatu wiedeń- 
skiego, król Fryderyk Wilhelm zagwarantował ludności wszystkie 
prawa narodowe. Mie.dzy innemi miała być utrzymana nadal nic- 
tylko moralna, ale i handlowa i komunikacyjna łączność z innemi 
dzielnicami; JQzyk polski miał prawa jeżyka państwowego w sądach 
i wszystkich urzędach, ksiąstwo posiadało własne wojsko, barwy 
fi sztandary i było tylko unią osobistą połączone z Prusami. Prze- 
pisów tych rząd prawie nigdy nie przestrzegał ściśle. Od samego 
początku rozpoczął akcye germanizacyjną. Na razie jednak usza- 



ftl 



Stary kośeldł (.Farnj) w Bydgos^i-zy. 

knowano prawa zasadnicze. Namiestnikiem zosta! mianowany Po- 
^ak, ks. Antoni Radziwił; sejm, składający się z 4 członków dzie- 
dzicznych i Ą<) wybieranych przez stan rycerski, miasta i gminy 
^viejskie. zbierał sic kilkakrotnie, w sądach i urzędach jc.zyk polski 
był równouprawniony. Niebawem jednak zaczęto ograniczać au- 
tonomie. Przedewszystkiem włączono wojsko poznańskie do pru- 
skiego, następnie, po śmierci ks. Antoniego Radziwiłła, zniesiono 
ufz^ld namiestnika. Głową rządu stał się „naczelny prezes", 
i odkąd urząd ten powierzono namiętnemu wrogowi Polaków, 



-- ijS — 



Flottvrelowi, okrawanie praw ludności polskiej, szczególne protcgo 
wanie Niemców na wszystkich urzędach i cicha gcrmanizacya 
stały siq systemem. W r. 1848, w chwili powszechnego wzburzę^ 
nia umysłów w [uiropic zachodniej i środkowej, także w W. Ks. 
Poznańskiem uwydatnił sie ruch rewolucyjny pod hasłem sumien- 
nego przeprowadzenia przepisów traktatu wiedeńskiego. Kierował 
tym ruchem I.udwik Mierosławski. Rząd pruski, zaskoczony wy- 
buchem rewolucyi w Berlinie, zgodził sią na ustępstwo, na naro- 
dowe zorganizowanie W. Ksiąstwa. Ludność niemiecka i wojsko, 
załogujące w kraju, oparły sietemu. Wysłany do Księstwa celem 
zaprowadzenia tej organizacyi, gen. Willisen, spotkał sią tam z nie- 
chącią władz cywilnych i wojskowych. Po długich układach zgo- 
dzono sił? na rozgraniczenie niemieckiej i polskiej cząści kraju, ale 
umowy nie wykonano. Gdy wojska rządowe wystąpiły gro^.nie 
przeciw gwardyi narodowej, utworzonej za zezwoleniem króla, 
nastąpiła walka. Po kilku potyczkach ruch został zupełnie stłu- 
miony. Pokonawszy rewolucyę w Berlinie, rząd pruski zniósł 
konstytucyę liberalną, a wydal nową; układ z reprezentacyą społe- 
czeństwa polskiego utracił przez to moc obowiązującą, W tvm 
samym czasie W. Księstwo zostało wraz z innemi częściami pań- 
stwa pruskiego wcielone do Związku Niemieckiego. Posłowie po- 
znańscy protestowali przeciw temu napróźno w sejmie Frankfur- 
ckim. Ponieważ jednak uchwały tego sejmu ostatecznie nie stały 
slą prawem, wicjc i akt wcielenia W. Ksiąstwa do Związku był nie- 
ważny. Było to jednak tylko odroczenie, a nie zaniechanie tej 
sprawy. Po utworzeniu cesarstwa Niemieckiego pod przewodni — 
ctwem Prus, W. Ksi<^srvvo zostało do niego włączone. Obecnie=: 
i nazwa „W. Ksiąstwo Poznańskie" urzędowo juź nie istnieje. Dziel — 
nica ta została zrównana z prowincyami państwa pruskiego, a nadtt 
wydano dla niej ustawy wyjątkowe, które mają zapobiedz rozwo 
jowi ludności polskiej, a przyczynić się do wzmocnienia żywioł 
niemieckiego. Akcya germanizacyjna uwydatnia się we wszy 
stkich dziedzinach życia publicznego, wkracza nawet czysto w st*: 
sunki rod/inne i prywatne i wywołuje namiętną walkę, w któr 
dotąd zwycięztwo nic je.st po stronie rządu pruskiego. 



" > » 't-i- 



k*4-<a 



ljl^.Mj 



^■'^ 






'■'d w fi 



stUll- 



>i^^j»paQipi 



i'uziiań. WUljk o|,'óluy z nad Warty. 



usru(')j \n\iiNisruACVJNV i poluyc^ny. 



[ielkic Księstwo Poznańskie jest w swym stanie teraźniejszym 
jedną z dwunastu prowincyi Królestwa Pruskiego i nie różni 
Sł<5 ■s^asadniczo od innych formą ustroju administracyjnego i poii- 
iyc3»^rego. W praktyce jednak istnieją różnice dość znaczne. Posiada 
•"^no narówni z innemi dzielnicami państwa, w całości i w swych 
CA^^^sściach, aż do gminy, samorząd wewnętrzny; ale samorząd ten 
)*Jst ze wzgic.dów germanizacyjnych okrojony przez wydanie prze- 
?^<'»"NV odrębnych, i więcej, niż gdzieindziej, ograniczony skutkiem 
^^'i<^Lszenia władzy organów rządowych. W rzeczywistości 
istnieje, zwłaszcza w gminach wiejskich, tylko prawo autonomicz- 
''^So załatwiania spraw gospodarczych i komunikacyjnych. Wszy- 
^'^'e inne sprawy bywają regulowane z zewnątrz, wczcści przez 
s^J^onomiczną władzę prowincyonalną i jej organy, częściej przez 
u^sdy, otrzymujące wskazówki od rządu centralnego. Najwyż- 
szym przedstawicielem tego rządu w prcjwincyi jest naczclnf/ prezes 

17 



— T 3^ — 



(Oberpracsident), mianowany przez króla, zależny bezpośrednio od 
mtnistcryum. Siedzibą jego jest Poznań. Reprezentuje on pro- 
wincyą wobec władzy centralnej, rozstrzyga przy pomocy rady 
prowincyonalnej (patrz niżej) sprawy, dotyczące zarządu całej 
dzielnicy, jest prezesem wydziałów lekarskiego i szkolnego i komi- 
sarzem królewskim w sejmie prowincyonalnym. przedewszystkiem 
zaś instancyą pośredniczącą miądzy rządem centralnym a urze.d- 
nikami, w których rakach spoczywa w praktyce zarząd kraju: 
prezesami regencyjnymi (Ucgierungspracsidcnt). Wogóle urząd na- 
czelnego prezesa ma przeważnie charakter reprezentacyjny i nad- 
zorczy. Prowincya w Prusach stanowi całość administracyjną 
właściwie tylko ze stanowiska autonomicznego. Ze stanowiska 
władzy centralnej, jest to raczej jednostka polityczna: jednostką ad- 
ministracyjną zaś jest, jak już wskazuje nazwa, ohwód reijeucjijini 
(Kegieritngsbezirk). Prezes naczelny nie zajmuje się szczegółami 
zarządu w kraju, powierzonym jego pieczy, wydaje tylko ogólne 
rozporządzenia i rozstrzyga w wyższej instancyi; w praktyce za- 
łatwiają wszystkie sprawy władze regencyjne w swoich obwodach. 
Wielkie Księstwo Poznańskie składa się z dwóch takich obwnd(')W: 
Poznańskiego i Bydgoskiego. Bydgoski, z stolicą w Bydgoszczy, 
obejmuje 11.449,35 kwadratowych kilometrów i został utworzony 
z okręgu Noteckiego, zajętego przez l^rusy w r. i77'.>, oraz z p(')ł- 
nocno-wschodniej części ziem, zdobytych w r. 1703. Obwód re- 
gencyjny Poznański, z siedzibą władz w Poznaniu, składa się 
z reszty powiatów, zajętych w r. 1793, i ol^ejmuje 17,514 kilome- 
trów kwadratowych. Na czele każdego obwodu stoi mianowany 
przez ministeryum prezes regencyjny, jako głowa rządu, składają- 
cego się z dwóch wydziałów: „wydziału dla spraw- kościelnych 
i szkolnych", oraz „wydziału dla podatków bezpośrednich, domen 
i lasów". Sprawy wewnętrzne, policyjne i t. p. załatwia osobiście 
prezes regencyjny, przy pomocy „wydziału obwodowego", który 
jest równocześnie sądem administracyjnem. 

Obwód regencyjny dzieli się na />f)i£w/y (Kreis),w których spra- 
wują władzę landraci, jako bezpośredni podwładni presesa regen- 
cyjnego. Pierwotnie powiaty w Wielkiem lvs. I^oznańskiem od- 
powiadały mniej więcej powiatom b. województw. Później, gdy 
nastąpiła reorganizacya zarządu, powiększono znacznie ich liczbę, 



— 131 



aby podzielić kraj na części mniejsze, dające siej łatwiej dozoro- 
wać i kierować w duchu polityki germanizacyjnej. Reorganiza- 
cya ta nastąpiła w r. 1887. Ponieważ w dalszym ciągu tej pracy, 
zwłaszcza przy statystyce ludności, bądziemy uwzględniać także 
w celacłi porównawczycłi dawniejszy stan rzeczy, przyczem trzeba 
będzie trzymać się podziału na dawne powiaty, podajemy i tu- 
taj, obok podziału teraźniejszego i ten, który istniał przed r. 1887. 
Obwód regencyjny Bydgoski tworzyły dawniej powiaty na- 
stępujące: 



6) Mogilnicki, 

7) Szubiński, 

8) Wągrowiecki, 

9) Wyrzyski. 



1) Bydgoski, 

2) Cłiodzieski, 

3) Czarnkowski, 

4) Gnieźnieński, 

5) Inowrocławski, 

W r. 1887 powiaty: Bydgoski, Czarnkowski, Gnieźnieński, Ino- 
wrocławski i Szubiński podzielono i utworzono w ten sposób 
z dziewięciu powiatów 14, a mianowicie: 



1) Bydgoski miejski, 8) 

2) „ wiejski, 9) 

3) Cłiodzieski, 10) 

4) Czarnkowski, 11) 

5) Wieleński, 12) 

6) Gnieźnieński, 13) 

7) Witkowski, 14) 

Na obwód regencyjny Poznański 
powiatów: 



1) Poznański, 

2) Obornicki, 

3) Szamotulski, 

4) Między ctiodzki, 

5) Międzyrzecki, 

6) Babimojski, 

7) Bukowski, 

8) Wschowski, 

9) Kościański, 



10) 

11) 
12) 

13) 

14) 
15) 
16) 

17) 



Inowrocławski, 

Strzeliński, 

Mogilnicki, 

Szubiński, 

Żniński, 

Wągrowiecki, 

Wyrzyski. 

składało się pierwotnie 1 7 

Sremski, 

Srodzki, 

Wrzesiński, 

Krobski, 

Krotoszyński, 

Pleszewski, 

Odolanowski, 

Ostrzeszów- ski. 



- 1.54 — 

Obecnie istnieje, skutkiem nowego podziału, powiatów 2ft, 
n mianowicie: 

I) Po/nański miejski, 15) Leszczyński, 

'J) „ wiejski wschodni, 16) Śremski, 

:i; „ „ zachodni, 17) Srodzki, 

Ą) Obornicki, 18) Wrzesiński, 

;,; Szamotulski, 19) Jarociński, 

<>) Mitfdzy Chodźki, 20) Koźmiński, 

7j Międzyrzecki, 21) Gostyński, 

H) Skwierzyński, 22) Rawicki, 

<;) Nowotomyski, 23) Krotoszyński, 

H») (irodziski, 24) Pleszcwski, 

1 1 ) Habimojski, (Wolsztyński) 25) Odolanowski. 

12) Wschowski. 26) Ostrowski, 

\[\) Śmigielski, 27) Ostrzeszowski, 

14) Kościański, 28) Kępiński. 

IV/cdsiawiciel rztidu w powiecie, landrat, jest równocześnie 
glowjl powiatowej władzy autonomicznej i posiada skutkiem tego 
b<»rd/i> ro/lej^łe pełnomocnictwa, z których w Poznańskiem korzy- 
sta w cciacli j;ernianizacyjnych. Pod wzglądem policyjnym po- 
wiat w W. Ks. l\łznańskicm dzieli sią na komisaryaty okręgowe 
^nistriktskiMnmissaricn\ obejmujące po kilkanaście gmin, a zależne 
/upolnic od landraia. \^\V innych prowincyach państwa pruskiego 
s<\ to orjjani/acyo autonomiczne, jy^siadające inną nazwą: „Amt"). 
Najni/s/ymi orijanami wład/y centralnej są dodani komisarzom 
\^krs\ł;owym do p^Miiocy i rvv.d/ieleni na gminy, żandarmi. 

Zadaniom ws/ystkioh tych organ^^w władzy centralnej jest 
pr,*ostr,'oganic ogvMnych interesów państwa i przepisów prawa, 
nad;vM\nvanio i pv>pieranic r/ądow autonomicznych, pośrednicze- 
nio nłis\1;y niomi a r/a,dom |\ińs:wowym. System samorządu 
"o; w lV,:siuh, .- pomini<jvicm v\:ranic/oń. jwhodzących głównie 
;c >kv^*ar;o:^.ia w\ kor..uvc,-o' wład/y autonomicznej i centralnej 
w *v\: 'o::"; r<k;:. pr;oprv^wad.-v>ny dość konsckwenmie. dotyczy je- 
x:."s»\k w j^raktNCc wht^ciwic :y'ikv> wcwn^tr.^nych spraw gospodar- 
c;\c>. i kv\v,;:n:kacy r.x eh. v^S. k kośc:ci:\vch. W sprawach szkol- 
:.;x:\\,\ : '.N '.!c\;. j\ ra -.r.iast^iir.i. au:..":vr.::a k*^ prawic zupełnie 



— i3o — 

fikcyjna, zwłaszcza w Poznańskiem, gdzie wchodzą w gr<^ wzglądy 
germanizacyjnc. 

Najniższą formą organizacyi autonomicznej jest^w/>m w trzech 
postaciach: jako gmina wiejska, okrąg dworski (dominialny) i gmi- 
na miejska. Gmina, jako ciało samorządne, stanowi równocześnie 
związek ekonomiczny i polityczny, i załatwia swoje sprawy we- 
wnętrzne samodzielnie, 7ax pośrednictwem swoich własnych orga- 
nów, pod nadzorem władzy państwowej i wyższych władz atitu- 
nomicznych. Organizacya gmin w swej formie teraźniejszej opiera 
siQ na ustawie z r. i8q'J; ale początki jej sięgają pierwszej polowy 
wieku XIX. Na czele gminy wiejskiej stoi stoltys (wójt) (po nie- 
miecku Schulze), wybierany na 6 lat przez członków gminy, za- 
twierdzany przez rząd. W pracach dopomagają mu wybierani 
również ławnicy (SchofTe), nie mają jednak prawa mieszać sią do 
jego rządt'łw. Do udziału w wyborach jest uprawniony każdy 
pełnoletni członek gminy, nie pozbawiony sądownie praw oł">y\va- 
telskich i płacący podatek minimalny; nie wszyscy jednak posiadają 
równe prawa wyborcze. Właściciele gruntu są uprzywilejowani, 
a mianowicie posiadają % wszystkich głosów. Okręgi dworskie 
nic należą zazwyczaj do gminy wiejskiej, mogą jednak być z nią 
połączone na życzenie właścicieU i za zgodą zarządu gminy. 
W okręgu samodzielnym właściciel posiada wszystkie prawa i po- 
nosi wszystkie ciążary gminne, podatkowe, szkolne, drogowe i t. d. 
Wójt lub właściciel okręgu dworskiego posiada władze, policyjną 
na swojem terytoryum. ale tylko w zastępstwie policyi rządowej 
(żandarma). Zupełnie konsekwentnie i wszechstronnie jest prze- 
prowadzona zasada autonomiczna w gminach miejskich. Posia- 
dają one wszystkie prawa samorządu, załatwiania swoich spraw 
wewnętrznych gospodarczych, nakładania podatków, utrzymywa- 
nia szkół i policyi. Członkowie gminy wybierają według systemu 
trzyklasowego fplutokratyczncgo) radę miejską, która mianuje 
swego przewodniczącego, wybiera burmistrza i członków („rad- 
nycłi") magistratu. Burmistrz może objąć urząd tylko wtedy, je- 
'^cli zyska zatwierdzenie rządu. Wyboru burmistrzów polskich 
władza państwowa od niedawnego czasu nie zatwierdza z zasady. 
Wyższą organizacya autonomiczną, a zarazem związkiem 
B^^^podarczym i politycznym, jest pinrinl. i^osiada on własną re- 



— i 3^) — 

prezentacyą pod nazwq sejmiku powiatowego, wybieranego przez 
gminy. Miasta posiadajii V, — '/a gfosów, reszta dzieli sie. miedzy 
gminy wiejslcie i właścicieli ziemskich, którzy optacają 150 — 450 
marek podatku gruntowego 1 budynkowego. Prezesem sejmiku 
powintowego jest landrat. St-jmik wybiera na 6 lat „wydział po- 
wiatowy" (Kreisaussjhiis-s), składający sią z 6 członków, którym 
znowu przewodniczy łandrnt, oraz 2 zastąpców łandrata, „deputo- 
wanycti powiatowycti'' (Kreisdcpulirte). Wydział odgrywa rolą 
rządu powiatowego; w praktyce jednak rozstrzyga o wszystkiem 



I^SWSt- 






Bydgos2(.-£. Witluk ojjólny 2 mostu kolejowej^u. 

landrtit łub jego sekretarz (sekretarz powiatowy). Ksitjźy i nau- 
czycieli nic wolno wybierać do wydziału powiatowego. Ordy- 
nacya powiatowa w W. Ks. Poznańskiem opiera sią na ustawie 
z roku 1889 i zawiera, w porównaniu z innemi, znaczno ograni- 
czenia. Miasta, posiadające wiącej niż 25,000 mieszkańców, two- 
rzą lub przynajmnie} mają tworzyć własną organizacyą powiato- 
wą, co w praktyce znaczy tyłe, że są nicziileżnc od sejmików, zło- 
żonycli z przedstawiciełi także gmin wiejskich. Z prawa tego ko- 
rzystają dotąd w W. Ks. Poznańskiem tylko miasta Poznań i Byd- 
goszcz. Wydział powiatowy (w powiatacti miejskich wydział 
miejski) jest najniższym sądem administracyjnym. Drugą instan- 
cyą tego sądu jest, jak już wspomniano, wydział obwodowy. ()tv 



— 1- 



.jy 



wody regencyjne jednak nie stanowiii organizacyi autonomicznej, 
lecz są tylko okręgami władzy centralnej. W systemie autonomi- 
cznym po powiatach nastąpuje zaraz proiLincija. Jest ona naj- 
wyższym szczeblem w samorządzie komunalnym i posiada prawa 
korporacyjne. Teraźniejszy ustrój autonomiczny W. Ks. Poznań- 
skiego, jako całość, opiera siej na ustawie z r. 1^89. Przy reorga- 
nizacyi tej zmieniono jednak tylko niektóre szczegóły; w głównycłi 
zarysacli utrzymał sią dawny stan rzeczy. Dawny sejm W. Księ- 
stwa miał cłiarakter wybitnie stanowy. Składał sic on z 50 człon- 
ków, w^ród którycli posiadali przewagę przedstawiciele stanu szła- 
checkicgo. Mianowicie zaś należało do sejmu czterech członków 
wysokiej szlachty, posiadających głos własny, 22 członków stanu 
rycerskiego, 16 przedstawicieli mfast i 8 reprezentantów gmin wiej- 
skich. Posłowie wybieralni, t. j. wszyscy, prócz czterech, posia- 
dających głos własny, byli mianowani na zebraniach powiatowych 
i na zgromadzeniach miejskich. Wybieralni byli tylko właściciele 
gruntu, którzy skończyli lat ;jo. Tak złożony sejm zbierał się 
w Poznaniu na mocy dekretu królewskiego pod przewodnictwem 
marszałka, naznaczonego przez króła z pośród członków sejmu, 
i obradował nad sprawami, przedstawionemi przez rząd, oraz po- 
siadał prawo podawania petycyi. Ustawa z r. 1.S89 nic zmieniła 
zasadniczo składu reprezentacyi prowincyonałncj ani sposobu wy- 
borów. Ograniczyła tylko przewagę wielkiej własności ziemskiej. 
Natomiast rozszerzyła bardzo znacznie prawa tego ciała autono- 
micmego. Posłowie są wybierani na sejmikach powiatowych pod 
przewodnictwem landrata, a w powi;itach miejskich przez radę 
niicjską wraz z magistratem. Król zwołuje sejm i oznacza termin 
sesyi. Reprezentuje go wobec sejmu z urzędu prezes naczelny, 
uprawniony do zabierania głosu każdej chwili. Sejm mianuje 
^wego marszałka i obraduje pod jego przewodnictwem, układa 
budżet, rozstrzyga o użyciu dopłat z kasy państwowej i własnych 
docłiodów prowincyi, jest uprawniony do uchwalania podatków 
i pożyczek za zezwoleniem ministeryum spraw wewnętrznych, do 
przedstawiania swych wniosków i skarg rządowi. Przedewszyst- 
kicm zaś wybiera organy, powołane do załatwiania wszystkich 
s>praw wewnętrznych prowincyi stosownie do postanowień sejmu 
i ogólnych przepisów prawa, mianowicie zaś: \) wydział prowin- 

18 



— 138 — 

cyonalny, '_>) starostą krajowego, 3) czlonk(3vv rady prowincyonal- 
nej i 4J wydziały obwodowe. 1) Wydział prowincyonalny W. Ks. 
Poznańskiego (Proyincialauschuss) składa sic z prezesa. 8 człon- 
ków i ty luz zastępców, oraz starosty krajowego. Zadaniem jego 
jest przygotowywanie wniosków, które mają być przedstawione 
sejmowi, przeprowadzanie uchwal sejmu, mianowanie urzqdnik{)W 
autonomicznycli prowincyonałnych, prowadzenie całego gospo- 
darstwa autonomicznego, wydawanie opinii o sprawacłi, przedsta- 
wianych przez mlnisteryiim zarządowi prowincyi. l') Starosta krajo- 
wy (Landesdirektor) jest najwyższym urzędnikiem wykonawczym 
wydziału prowincyi niulnego. Jest on wybierany przez sejm i musi 



^^s;;;,^^ r "U. 



^ ^ '^ 



I III III 



■^•■- 



Gniezno. Widok 0{,'iWay i naJ jt-ziuia. 



4 



być zatwierdzony przez króła. Reprezentuje on wydział na ze- 
wnątrz, kieruje biurem wydziału, wykonywa jego postanowienia 
i może korzystać przytem z pośrednictwa i pomocy autonomicz- 
nych władz powiatowych i gminnych, ałe nie jest uprawniony do 
udziełania im rozkazów. Wydział prowincyonałny i starosta kra- 
jowy są zupełnie niezależni od przedstawiciela władzy centralnej, 
naczelnego prezesa, ale oczywiście muszą porozumiewać sią z nim. 
3) Rada prowincyonalna (Proyincialrath) jest organizacyą mie- 
szaną. Składa sic. ona z naczelnego prezesa, dwóch mianowanych 
przez króla (ministeryum) radców regencyjnych i 5 członków, wy- 
branych przez sejm, oraz tyluż zastępców. Posiada ona głównie 



— 139 — 

pełnomocnictwa polityczne i policyjne, może udzielać pozwolenia 
na wydanie osobnych rozporządzeń policyjnych dla pojedynczych 
cząści lub całej powincyi, rozstrzyga w sprawach organizacyi po- 
licyjnej, a wogólności jest organem doradczym naczelnego prezesa. 
4) Wydziały obwodowe (Bezirksausschuss) istnieją w każdym ob- 
wodzie regencyjnym (a więc w Poznaniu i Bydgoszczy), są orga- 
nami przybocznemi prezesów regencyjnych, a składają się tak sa- 
mo, jak rada prowincyonalna, z urzędników, mianowanych przez. 
rząd, i członków, wybranych przez sejm prowincyonalny. 

Ogółem więc podwójna i uzupełniająca się nawzajem admini- 
stracya centralistyczna i autonomiczna W. Ks. Poznańskiego przed- 
stawia się jak następuje: 

Władza rządowa. Władza miessmm. Władza autonomiczna. 
'Bromncya: Prezes naczelny. Sejm prowincyonalny. 

Wydział prowinc. 
Starosta krajowy. 
Rada prowincyonalna. 
Obwód reg.: Prezes regenc. 

; Wydział obwodowy. 

'B6]mat: Landrat. Sejmik powiatowy. 

Wydział powiat, (w powiatach miejskich 
Komisarz obwodowy rada miejska, magi - 

(3 — 8 na 1 powiat; strat, burmistrz, wy- 

tylko policya). dział miejski). 

Gmina: Żandarm. Sołtys. 

(1 na kilka gmin; (w miastach: rada miej- 

tylko policya). ska, magistrat, burmistrz). 



Pod względem sądoiuym W. Ks. Poznańskie, wraz z powiatem 

^^^iłeckim (Deutschkrone), który niegdyś należał do województwa 

*^<^znańskiego, stanowi własny okrąg sądu nadziemiańskiego (Ober- 

l^riciesgericht). Okrąg ten dzieli się (z wyłączeniem powiatu wa- 

*^cldego) na siedem okręgów sądu ziemiańskiego (Landgericht). 

*^^rybunały ziemiańskie znajdują się: 1) w Poznaniu, 2) Ostrowie, 

3) Lesznie, 4) Międzyrzeczu, 5) Bydgoszczy, 6) Pile, 7) Gnieźnie. Do 



— I4'» — 

Łażdego sądu ziemiańskiego iiiileży kilka sqdó\v okrągowych ', Amis 
jerichi). Jest ich w W. Ks. Poznańskiem ogółem 57. Sied/il 
sądów okręgowych si\ wszystkie miasta powiatowe, z wyjątkici 
Babimostu. Oprócz tego zaś znajdują si<» sądy okręgowe w mil 
Stach następujących: w Rogoźnie. Wronkach, Zbąszynie, Trzcicll 
Pniewach, Kargowie. Wolsztynie (zamiast sądu w Babimoście 
Jutrosinie, Bojanowie, Trzciance, Margoninie, Łobżenicy, Pile, Ni 
kle, Koronowie, Łabiszynie, Kcyni. Trzemesznie i Pobiedziskacł 
Sąd okręgowy jest najniższą instancyą dla spraw cywilnych (objel 



T---^ 



JU. 



Bydgoszcz. Widok i moala Odańslri^go. 



poniżej 300 rak.), dla spraw służbowych, komunikacyjnych, han- 
dlowych, organem dla spraw sądownictwa dobrowolnego i orga— ■ 
nem przygotowawczym w niektórych procesach karnych (sledziwi 
i t. d.). Pod przewodnictwem sędziego okręgowego odbywają si 
sądy ławników dla drobnych spraw cywilnych i karnych. Sąd zi 
miański jest najniższym sądem łtolegialnym, składa się z dw< 
izb, dla spraw ważniejszych cywilnych i karnych. Jest drugą i 
stancya w sprawach należących do kompetencyi sądów okręg 
wych. W miejscowościach, które posiadają sąd ziemiański, zbi 
rają się pcryodycznie pod przewodnictwem sędziego, mianoWi 



— 141 — 



ez prezesa sądu na*iziemlańskicgo, sądy przysięgłych dla 
spraw kryminalnych. Sąd nadziemiański jest trzecią, względnie 
drugą instancyą dla spraw, należących do kompetencyi sądów 
okręgowych, względnie ziemiańskich. Od wyroku sądu nadzie- 
miańskicgo w drugiej instancyi można odwołać się do sądu nad- 
ziemiańskiego w Berlinie (Kammergericht) we wszystkich spra- 
wach, opartych na prawie pruskiem (Landrecht). We wszystkich 
innych sprawach rozstrzyga w ostatniej instancyi trybunał Rzeszy 
w Lipsku. Od wyroku sądów przysięgłych można odwołać się 
w trzeciej instancyi tylko do trybunału w Lipsku. 

Pod względem ivojsl'owijm. W. Ks. Poznańskie nie stanowi od- 
rębnej całości. Rząd pruski nie wykonał zobowiązań, przyjętych 
na kongresie wiedeńskim, lecz po krrjtkim okresie przejściowym 
włączył wojska poznańskie do armii pruskiej. Później, gdy.germani- 
zacya stała się systemem, przeniesiono powołanych do spełnienia 
powinności wojskowej poza obręb kraju, do pułków załogujących 
w okolicach czysto niemieckich, i pomieszano w ten sposób z żoł- 
nierzami niemieckimi, że Polacy nigdzie nie stanowią większości 
w batalionach. W kraju pozostaje tylko maleńka część (około 57o) 
rekrutów. Resztę stanowią Niemcy z innych prowincyi. Zapro- 
wadzono ten system nietylko ze względów militarnych, ale i poli- 
tycznych. Z jednej strony żołnierze polscy mają nauczyć się po 
niemiecku, nietylko mówić, ale i czuć i myśleć. Po drugie zaś wia- 
domo z doświadczenia, że część żołnierzy po odbyciu służby woj- 
skowej osiedla się w miejscu garnizonowem lub okolicy. Pragnie 
2 tego korzystać władza, aby powstrzymać pewien procent Pola- 
liów od powrotu w strony rodzinne, a przyspieszyć proces germa- 
nlzacyi W. Księstwa przez osiedlanie się tam wysłużonych żołnic- 
rzy niemieckich. W rzeczywistości jednak skutki tego systemu 
nie są wielkie, bo po opuszczeniu szeregów, Polacy powracają 
z wcale nie łicznemi wyjątkami do W. Księstwa, Niemcy zaś do 
o/colic, z których pochodzą. Z Polaków, wysyłanych w głąb Nie- 
niiec, niemczą się tylko ci, którzy służą na awans (podoficerowie), 

r^s. Niemców, pełniących służbę w Poznańskjem, również tylko 
2^^ść podoficerów, po wysłużeniu swych lat 9-u lub 12-tu, pozo- 
'^^ 3e w tym kraju, przeważnie na nizkich stanowiskach urzędo- 
■^3^ eh (żandarmi, niżsi urzędnicy celni, kolejowi i sądowi). Wojska, 



— 14'J — 

stojące załogą w W. Ks. Poznańskiem, należą do II i V korpusu 
armii, a mianowicie tworzą 4 i lo dywizyc. Dywizya 4-ta jest 
rozmieszczona w miastach obwodu regencyjnego Bydgoskiego, 
10-ta w obwodzie reg. Poznańskim. Około czwarta czqść w^szy- 
stkichtych wojsk znajduje sią w Poznaniu, który jest najsilniejszą 
fortecą nad granicą wschodnią. 

Udział w sejmie pruskim i parłam e?icie niemieclcim. Jako cząść 
Królestwa Pruskiego i Cesarstwa Niemieckiego, W. Ks. Poznańskie 



1 



J^ >• 



Wągrowiec. K«ści61 N. P. Maryi. (Wieli XIV). 
(Z RllitiiDii Nap. Ordy). 



wysyła odpowiednią Hczbc postów do ciał prawodawczych kró- 
lestwa i 'cesarstwa. W Prusach istnieje dwuizbowy system re- 
prezentacyjny, który jednak nie zapewnia wielkich praw ludności. 
Konstytucya pruska, nadana przez króla Fryderyka Wilhelma IV, 
w r. 1850, zapewniła przewagą w ciałach prawodawczych stanom 
posiadającym, zachowując bardzo rozlegle prerogatywy koronie. 
Sejm królestwa składa się z dwóch izb: izby niższej, czyli posel- 
skiej (Abgeordnctenhaus) i wyższej, czyli izby panów (Herrenhaus). 



— 143 — 

Izbą poselską tworzą przedstawiciele ludu, wybierani według syste- 
mu trzyklasowego (plutokratycznego) w taki sposób, że ogromna 
wiąkszość ludu posiada tylko 7., wszystkich głosów, a rozstrzygają 
stany posiadające. Nadto wybory odbywają się jawnie, przez co 
swoboda glosowania właśnie dla wyborców niezamożnych i nie- 
samodzielnych jest bardzo ograniczona. Wyborcy nic oddają 
swych głosów bezpośrednio na kandydata poselskiego, lecz wy- 
bierają małemi grupami mążów zaufania (jednego na 250 dusz) 
i ci dopiero wybierają posła. Uprawniony do głosowania jest 
ksLzdy obywatel, który ukończył rok 24 życia, mieszka od 6 mie- 
siQcy w danym okrągu wyborczym, nie jest pozbawiony sądownie 
pr-aw obywatelskich i nie pobiera jałmużny z funduszów gminy. Pra- 
w<D wybieralności przysługuje oby watelom, którzy ukończyli 30 rok 
żyda. Wybory odbywają sią na lat 5. W. Ks. Poznańskie wy- 
sy ła do izby poselskiej 29 członków (ogólna liczba 433). Wybory 
od fcywają sią okrągami, które składają sią zwykle z kilku powia- 
t<3^N?v. Izba panów (Herrenhaus) przypomina swym składem bardzo 
cłaL-xvną organizacyą stanową. Składa się ona z pełnoletnich człon- 
k^^"xv domu królewskiego, głowy książęcego domu Hohenzollernów, 
1 <^r3 przedstawicieli starych rodów, które posiadają mandat dzie- 
^2Łxczny, 4 piastunów urzędów koronnych przy dworze królew- 
ski m^ 45 członków powołanych przez króla i 170 mianowanych 
^**- skutek przedstawienia przez odpowiednie instytucye lub grupy 
•^^-^Jmości. Z tych 170 członków przedstawiają królowi: trzech trzy 
«lc€i.pituły" protestanckie, 9 senaty uniwersytetów, 8 prowincyo- 
^^Itie związki hrabiów, 48 miasta, które uzyskały ten przywilej, 
^->o związki starej wielkiej własności ziemskiej. W. Ks. Poznań- 
skie jest reprezentowane w izbie panów przez 19 członków, w czę- 
ści dziedzicznych, w części mianowanych przez króla bezpośrednio, 
^ cząści wybieranych przez związek hrabiów, związki starej wiel- 
^ej własności ziemskiej i miasta. Konstytucya Cesarstwa Niemiec- 
Kiego opiera się na zasadzie demokratycznej. Izba poselska, zwana 
L parlamentem (Reichstag), składa się z 397 członków, wybieranych 

1^ bezpośrednio w głosowaniu taj nem (kartkami) co 5 lat przez wszy- 
^ stkich obywateli pełnoletnich, którzy nie są pozbawieni wyrokiem 
.'m sądowym praw obywatelskich, bez różnicy stanowiska i majątku. 
' I Okrągi wyborcze obejmowały pierwotnie po 1 00,000 dusz; ponieważ 



— 144 — 

jednak od czasu zaprowadzenia konstytucji liczba ludności wzrosła 
nierównomiernie w różnych częściach państwa, obecnie okrągi nie 
są równe, i stosunki przesunęły się na niekorzyść okręgów silnie za- 
ludnionych (wielkich miast i okręgów przemyslowo-górniczychi. 
Wychodzi na tem dobrze między innemi W. Ks. Poznańskie, któ- 
rego ludność powiększyła się stosunkowo nieznacznie. Wysyła 
ono do parlamentu 15 posłów, wybieranych w okręgach, z których 
każdy składa się / kilku powiatów. Miejsce izby wyższej w Ces. 



środa. Ko^ciÓJ atarolytny (,wiek KV;. 
(Z albumu Nap. Ordj). 



Niemieckiem zajmuje rada związkowa (Bundesrath), składająca się 
z pełnomocników, mianowanych przez ' .:ądy pojedynczych państw^ 
związkowych. Ludność, a więc i ludność W. Ks. Poznańskiego, 
nie jest reprezentowana w tem zgromadzeniu. Przedstawiciele jej 
o tyle więc tylko mogą oddziaływać na rozwój stosunków polity- 
cznych i prawodawstwa, o i!e rada związkowa zatwierdza uchwały 
parlamentu. Z drugiej jednak strony rząd cesarski nie może uczy- 
nić żadnego kroku, na który nie uzyska zezwolenia parlamentu. 



— 145 — 

W takich warunkach, wobec istnienia licznych stronnictw w par- 
lamencie, mała grupa postów polskich może niekiedy przechylić 
zwycięstwo na jedną lub drugą stronę i nabrać chwilowo wielkiego 
znaczenia politycznego, jak np. w początkach panowania ces. Wil- 
helma II, pod rządami Caprivi'ego. Natomiast w sejmie pruskim, 
w którym, dzięki plutokra tycznemu systemowi wyborów, szlachta 
niemiecka i sprzymierzeni z nią przedstawiciele wielkiego przemy- 
słu (narodowcy liberalni) stanowią zwartą większość, glosy posłów 
polskich wyjątkowo tylko mogą zaważyć na szali. 



TOPOGRAFIA. 



[anim przystąpimy do szczegółów, dotyczących ludności W. Ks. 
Poznańskiego, jej stosunków narodowych i wyznaniowych, 
oraz warunków, wśród których żyje, pracuje i walczy, poświęcimy 
jeszcze kilka uwag wyglądowi zewnętrznemu tego kraju i wymienimy 
ważniejsze osady, jako środowiska ruchu społecznego, ekonomicz- 
nego czy politycznego. Odstępujemy od przyjętego szematu, we- 
dług którego dane o ludności powinny poprzedzać opis siedzib 
ludzkich. Czynimy to zaś nie tylko dla tego, że osady są na ogół 
czynnikiem stałym w zmieniających się warunkach życia, twora- 
mi historyi i kultury odległej i bliższej przeszłości, naokoło których 
grupuje się życie, lecz i dlatego, aby czytelnik przy rozdziałach sta- 
tystycznych nie gubił się wśród nazw miejscowości, których poło- 
żenia i znaczenia jeszcze nie poznał. 



la 



— 146 — 

Podróżny, przejeżdżający koleją żelazną przez W. Ks. Poznań- 
skie, niewiele wyniesie wrażeń z tego kraju. "Wiosną jeszcze lub 
w początkach lata, kiedy po obu stronach toru szumią falujące łany 
żyta i pszenicy, ciągną siq nieprzejrzane pola burych burak<3w cu- 
krowych, młodych kartofli lub gąszcze rosiej kukurydzy, a zdała 
Śmieją sią w słońcu wioski wśród bujnej zieleni lub białego 
kwiecia drzew owocowych, krajobraz jest zajmujący i sympa- 
tyczny. Jesienią jednak, zimą lub wczesną wiosną, gdy pociąg 
sunie wśród rozległych nagich ściernisk, długich smug czarnej, 
świeżo zaoranej roli, płaszczyzn, pokrytych śniegiem lub zaledwie 



..-A 




Kucia I Ujilgiisit. TiiCeda B^hi/.ti. 

odrastającą od ziemi oziminą, widok nuży swą jcdnoslajności 
Mija mila za milą, godzina za godziną, a na tej płaszczyźnie niei 
prawie nic, coby zwracało na siebie szczególną uwagą. Chwila 
tylko zaczerni sic na widnokręgu niebieskawy grzebień odlegle, 
lasu, tu i owdzie zablyszczy ołowiana powierzchnia małego jezio 
przesunie się przed oczami grupa niskich nagich pagórków, za: 
su je sią sylwetka mieściny. Szara równina, szare chaty, szaf 
nielx) ■ — szara jednostajność. Tylko na małej przestrzeni, na drc 
dze z Bydgoszczy do Nakla, krajobraz różni sic od innych. P^ 
jednej ^mggig^ północnej, wzno*;/.-! sic tuż nad turem, na kilk 



— 147 — 

siat metrów strome wzgórza, porośniąte gęstym lasem, poprzcrzy- 
nane glębokiemi jarami i łożyskami strumyków: to stoki pasma 
Bałtyckiego. Po drugiej stronie, południowej, zupełne przeciwień- 
stwo: jak daleko okiem sięgnąć, równa jak stół, latem szmaragdo- 
wa, płowa jesienią, nizina, wśród której gdzieś daleko migocą białe 
żagle. Tędy dawniej łączyła się Wisła z Notecią; obecnie jest tam 
bujna olbrzymia łąka, przerżnięta wzdłuż kanałem Bydgoskim. 
Pozatem podróżnemu, który nie interesuje się szczególnie krajem, 
po przebyciu całego W. Księstwa wzdłuż i wszerz, zaledwie kilka 
szczegółów pozostanie w pamięci. Może uderzy go na drodze 
z Torunia lub Bydgoszczy do Poznania, wielka świątynia w maleń- 
kiem miasteczku, zbudowana widocznie na wzór S-tego Piotra 
w- Rzymie: to kościół Trzemeszeński. Może zauważy, kilka mil 
dalej, po prawej stronie toru. potężny, dwu wieżowy kościół nad 
jeziorem: to katedra Gnieźnieńska (ryc. str. 1 48). Jeszcze dalej zajmie 
go Poznań ze swemi rowami i wałami fortecznemi, cłiaosem wież i ko- 
^^inów fabryczny cti. Wreszcie może utkwi mu w pamięci widok wy- 
rastającego ogromnie nad małemi domeczkami kościoła we Wsctio- 
''^^^ie, już w pobliżu granicy szląskiej. Kto jednak interesuje się 
^rn krajem i z ciekawością bada napotykane po drodze szczegóły, 
^<^n:iu nawet taki pospieszny przejazd przez W. Księstwo powie 
oardzo wiele. Co- kilka mil zamigoce mu przed oczami grupa ra- 
2ąco czerwonych domków, pokrytycti rażąco czerwoną lub pstro- 
■'^'itą polewaną dactiówką: to osady, utworzone przez komisyę 
•^olonizacyjną. W każdem prawie mieście i większycłi wsiacłi, le- 
zącycłi nad torem, zauważy spiczaste, brzydkie, czerwone, pozba- 
^^ione zazwyczaj wszelkicłi ornamentacyi wieże kościelne, przypo- 
minające ogólną postacią gotyk: to strażnice niemieckości i prote- 
stantyzmu, kościoły protestanckie, zbudowane dziesiątkami przez 
^^''yderyka Wiltielma IV. Wogóle, prawie każdy większy gmach 
Czerwony, to gmach rządowy (oczywiście z wyjątkiem fabryk), 
*^os2ary, szkoła państwowa, urząd pocztowy i t. p. Z liczby tych 
^^achów można wnosić o germanizacyi i protcstantyzacyi osady, 
^ogóle, im nowiej wygląda którakolwiek osada, im więcej tam do- 
'^ów czerwonych i brzydkich barokowych lub pseudogotyckich, 
z dziwacznemi spiczastemi wieżyczkami, tcm więcej jest zniem- 
czona; im spokojniejsza, im mniej rażąca swą architekturą,. im star- 



- 148 - 

sze, powszednicjsze domy, tern silniejszy jest tam żywioł polski. 
Prawie każdy kościół stary, renesansowy lub barokowy (rzadko 
gotycki z XIV lub XV wieku) jest (lub byt) katolicki. Tylko 
między najnowszymi są małe gotyki, które swi^ ozdobnością różnią 
się od scharakteryzowanych wyżej protestanckich; tu i owdzie 
wzniesiono też nowe kościoły katolickie w stylu romańskim, prze- 
ważnie brzydkie. 

Takich szczegółów, które pozwalają uważnemu podróżnikowi 
zoryentować się odrazu w stosunkach politycznych, wyznanio- 
wych, urzędowych, a po części i ekonomicznych, pojedynczych 






V 



\m^ 



Kuli^tlra. UnittEnieńska. 



v'm ł 



osad i okolic, jest więcej. Wspomnimy tylko jeszcze o jednym, 
najważniejszym. Równina W. Ks. Poznańskiego nie zupełnie jest 
podobna do innych; posiada własny charakter, który rzuca się 
w oczy, bez względu na to, czy przybędziemy tam z równiny 
Szląskiej lub Brandenburskiej. iMniej widoczna jest różnica dla 
przybywających bezpośrednio z Królestwa Polskiego, zwłaszcza 
gubernii, sąsiadających bezpośrednio z Ksicblwem. Swój odrębny 
charakter zawdzięcza Poznańskie topoli. Nie w tern znaczeniu, 
jakoby to drzewo było tam najwięcej rozpowszechnione. Najeżę 
ściej spotykamy się w Księstwie, jak i gdzieindziej z wierzbą,— połowa 
dróg polnych jest niemi wysadzona; na drogach bitych zaś widzimy 



— 149 — 

tylko jarząbiną, pseudoakacyą, kasztan, jesion, drzewa owocowe, 
niekiedy także lipy, klony lub platany. Ale mimo to topola, a zwłasz- 
cza topola czarna, rzadziej włoska, nadaje swoim ogromem i ugru- 
powaniem krajobrazowi właściwy charakter. Tu pojedynczą ko- 
roną wybiega wysoko ponad wierzby przydrożne, ówdzie tworzy 
wspaniałe aleje, gdzieindziej w grupacłi pilnuje kościołów i wej- 
ścia bram cmentarnycłi, długiemi szeregami okrąża stawy lub towa- 
rzyszy rowom i wybrzeżom jezior, otacza wieńcem cłiaty wieśnia- 
cze, liczne zabudowania dworskie, pojedyncze domy i całe osady. 
Czy znajdujemy sią na czarnej ziemi kujawskiej pod Inowrocła- 
wiem, Strzelnem lub Kruświcą, czy na piasczystycli Pałukacti pod 
Pakością i Żninem, na glinacłi Krajny za Nakłem i Bydgoszczą, 
czy na żyznych nizinach nadobrzańskich pod Kościanem lub Krzy- 
winem — wsządzie przedewszystkiem rzuca sią w oczy swoim ogro- 
mem, świeci latem z daleka ciemną zielenią swych liści, zimą do- 
daje ponurości krajobrazowi, wyciągając ku chmurnemu niebu na- 
gie, czarne konary. Gdzie nad dachami strzech lub przy kościele 
spotykamy grupy topoli, możemy przypuszczać, że to wieś polska 
i kościół katolicki. We wsiach czysto niemieckich rzadziej widu- 
jemy to drzewo, chociaż i Niemcy nie wyrzekają sią zupełnie sa- 
dzenia topoli. 

Przystępujemy po tych kilku uwagach ogólnych do szczegółów 
i rozpoczynamy przegląd powiatów i ważniejszych miejscowości 
W. Księstwa, od dzielnicy najstarszej, od Kujaw i jeziora Gopła. 
Gzęść kujawska W. Księstwa Poznańskiego należała dawniej w ca- 
łości do powiatu Inowrocławskiego. Podzielono go w r. 1887 na 
dwa powiaty: Inowrocławski i Strzeliński. Cały ten kraj jest uro- 
dzajną równiną, na której na południu tylko, wśród jezior, wznoszą 
się pojedyncze wzgórza. Pierwotna stolica Piastów, Kruświcą 
(Kruschwitz), utraciła od wieków swoje znaczenie, jest dziś ma- 
łem niepozornem miasteczkiem. Tylko stary kościół (ryc. 
str. 94), niegdyś katedra biskupstwa kruszwickiego oraz „My- 
szą wieża" (ryc. str. 120), szczątek zburzonego za wojen szwedz- 
kich zamku książęcego, świadczą jeszcze o dawnej świetno- 
ści. Kruświcą posiada niespełna 3,000 mieszkańców, w tej liczbie 
^/j katolików, Polaków. Większe cokolwiek jest miasto powiatowe 
Strzelno (Strelno), które przy ostatnim powszechnym spisie ludno- 



— 1 "lU — 



ści w r. 1900 posiadiilu 437^ mieszkańców (7, katolików, Pulaków), 
prowadzi dość ożywiony handel i zachowało cząściowo jeszcze 
siary wygląd i kilka gmachów starożytnych, miedzy którcmi wy- 
różnia siQ wielki b. klasztor Norbertanek (ryc. str. 151). Postępu- 
jąc ku północy, przechodzimy cząściowo już osuszone bagna Ba- 
chorzy i wkraczamy do powiatu I no ar oda a. skie f/o. Kraj, tak samo 
jakwpow. Strzelińskim, jest równy, prawie bez żadnych wzgórz, ale 
i bez jezior. W pobliżu Noteci (Mątew), na odosobnionem wzgó- 



Inowroctaw. Rjiiek i srury ratuBz (rozebrany w r. 1871). 
(Z hHiuiiiu Nupi;l6on;i Only). 

rzu wznosiJsiq stara stolica województwa, b. kasztelania i staro-" 
stwo, Inowrocfaw, miasto co do wielkości trzecie w W. Ks. Po- 
znańskiem, prawie zupełnie nowożytne, schludne ale brzydkie. 
Z przeszłości prawie nic już nie pozostało. Starożytny ratusz (ryc. 
str. 150) rozebrano w r. 1871; piękną ruiną kościoła N. P. Maryi, 
przebudował teraźniejszy proboszcz, zacierając charakter staro- 
żytny, i zasłonił nowym wielkim kościołem romańskim. Utrzy- 
mała siq tyłko stara, brzydka Fara, a miejscami szczątki dawnego 



ru fortecznego. Inowrocław posiada 26,140 mieszkańców {*'[.. 
katolików, przeszło połowa Polak(')w), gimnazyum, znaczną załogą 

Bskow^ą. kopalnią i warzelnie soli. zakład leczniczy solankowy, 
^ wiony przemysł i łiandej. Drugie miasto powiatu Inowrocław- 
skiego, Cniewloico (Argcnau), niegdyś, w czasie podziałów po 
śmierci Krzywoustego, stolica księstwa tej samej nazwy, dziś niema 
żadnego znaczenia. Posiada mieszkańców 3,i'_'i. w wiąkszej po- 
łowie katolików, w połowic Polaków. W okolicacłi tej mieściny 






■« 


StrzL- 


M". Ki>Ki'ió) i kl!i8/.)i)r Norbi-rlaiiek. 
(Z allHimii Naitolcotia OnlyJ. 




iszczamy czarnuziem kujawski. Zaczynają sią piaski. Ciągną 
sic one długą, początkowo bardzo wazką smugą, od wschodniej 
^anicy przez piMnocną cząść powiatu, sięgają Wisły i towarzyszą 
nam do powiatu Bi/ihfoslcieffo (Bromberg). Równocześnie zmienia 
sią i zewnątrzny wygląd kraju. Na równinie pokazują sią piasczy- 
ste wzgórza, coraz rozleglejszc, im bliżej Wisły i Bydgoszczy, poro- 
śniąte lasem sosnowym: w osadacłi coraz cząściej spotykamy ży- 
m\ niemiecki, aż w samej lif/fft/o.tzrz^ stajemy w mieście z cha- 




J 




raktcrem prawie czysto niemieckim. Okolica ta była przed kilku- 
dziesitjciu laty jeszcze przeważnie polską; zgcrmanizowała ją cząścio- 
wo szlachta, oddając ziemią Niemcom. W mieście od wieków Niemcy 
odgrywali rolą wybitną. Nabrało ono znaczenia i począło rozwi- 
jać sią dopiero pod rządami pruskiemi, odkąd z rozporządzenia 
Fryderyka II, przekopano niziną miądzy Brdą i Notecią pod Na- 
kłem i przez zbudowanie kanału Bydgoskiego (ryc. str. 146) utwo- 
rzono nową, ważną komunikacyą wodną miądzy "Wisłą a Odrą. 




4 



1'ihi. l)uiii Stii.-./.iL'ji (Z albMinii Nii|i. OiHy i. 

Bydgoszcz Stal sią wtedy środowiskiem ruchu handlowego i rozwi- 
jał sią tem szybciej, że władze otoczyły go szczególną protekcyą, 
jako miasto w znacznej cząści niemieckie. Dziś już jązyk polski 
słyszy sią tam niecząsto poza kościołem farnym i zaułkami, 
zamieszkanymi przez robotników. Jest to drugie co do wielkości 
miasto w Księstwie. Posiada r)'-Mr)4 mieszkańców (około '/^ ka- 
tolików, Vj Polaków). Jest stolicą obwodu regencyjnego i stanowi 
powiat osobny, miejski. Posiada wielką załogą wojskową, wielki 
ruch handlowy, wielki przemysł (młyny, obrabianie dr/ewa), kilka 



1 



M 



— 153 — 

'yższych zakładów naukowych (seminar3aim nauczycielskie, gi- 
mazyum), teatr niemiecki. Wygląd miasta jesf zupełnie nowo- 
sesny, jakkolwiek nie zbywa mu na gmaCtiach starycli; ważniejsze 
lice są szerokie, dobrze brukowane, na starem mieście wązkie, 
ie prawie zupełnie bez śladów dawniejszej przeszłości. Przez 
odek miasta przepływa wartka Brda (Brahe), przez którą prowa- 
zi kilka mostów. Komunikacyę w mieście ułatwia tramwaj elek- 
yczny. 

Poza Bydgoszczą, od Wisły aż hen ku zachodowi, ciągnie się 
?aj, różniący się znacznie od reszty W. Księstwa. Znajdujemy 
ę na południowej krawędzi pojezierza Pomorskiego. Gliniaste 
i«na wzgórz, poprzedzielane głębokiemi dolinami, na których 
odzie świecą się miejscami piękne jeziorka, oprawione w zielone 
my biłjnych łąk, wyrastają z równiny; tu i owdzie spotykamy 
nie sfałdowane smugi białych lotnych piasków. Na wschodzie 
x>łudniu wyżyna opada stromo ku Wiśle, kanałowi Bydgoskiemu 
>łotnej nizinie Noteci, na zachodzie, ku prowincyi Brandenbur- 
iej /rozsypuje się w piasek. Część zachodnia tego obszaru po- 
ida własną nazwę historyczną „Krapit/^ . Obejmuje ona półno- 
rą część powiatu wiejskiego Bydgoskiego i część Wyrzyskiego, 
na północy sięga do Prus Zachodnich. W powiecie Bydgoskim 
iej^m spotykamy trzy małe mieściny. Nś południu, nad \yisłą, 
siród piasków, SoJec (Schulitz) z 4,330 mieszkańcami, miasteczko 
)rtowe, z wielkim handlem drzewnym, prawie zupełnie niemiec- 
e i protestanckie; na wschodzie od Bydgoszczy, również nad Wi- 
\,Fordon, z 2,387 mieszkańcami (^3 Niemców pfote'stantów); na 
3łnocy, w pięknem położeniu, nad B|rdą, Koronowo (po niem. Pol- 
ischKrone, albo Krone an der Brahe), z 3,800 mieszkańcami (^3 
atolików, cokolwiek mniej Polaków), pamiętne klęską Krzyżaków 
N^r. 1410. W powiecie Wyrzi/slcim. największem miastem jest 
^alch (Nakel) nad Notecią, jedna z najstarszych dsad W. Księstwa, 
niegdyś gród warowny, a bodaj i stolica jednego z książąt pornor- 
skich. Posiada 7,782 mieszkańców (% Niemców, większa połowa 
protestantów), bardzo ożywiony handel i znaczny przemysł. 
Z feszty miast powiatu, żadne nie ma większego znaczenia. Oto ich 
nazwy: Wyrz^*^ (Wirsitz), z 2,094 m. (połowa Niemców protest.); 
Łdthnica (Lobsens), z 2,239 m. (połowa Niemców, mniejsza poło- 

20 



i:)4 



wa protest.); Mrocza (2,197 m., potowa Niemców protest.); Mia- 
steczko (Friedheim, 1,023 m., '/j Niemców protest.); Wi/soka (Wis- 
sek, 1,067 m., */,, katolików, Polaków). Powiat Chodzieslci fCol- 
mar) mniejszą tylko połową należy do pojezierza Pomorskiego, 
Wzgórza są tam (na pólnocyj mniejsze, piasków wiącej; za to po 
lewej .stronie Noteci, naokoło miasta Chodzież, znajduje siej grupa 
pagórków, wystających znacznie nod niziną. Z miast powiatu 
największe jest Piła (Schncidemuhl) nad Gldą. Posiada ono 
19,656 mieszkańców (prawie sami Niemcy. '/, katolików), znaczny 
handel i przemysł (wyprawianie skór, sukna). Tu urodził sią w r. 
1 755 Stanisław Staszic (ryc. str. 142). Z miast innych powiatu 
żadne pod wzglądem liczby mieszkańców, znaczenia handlowego 
i przemysłowego, z Piłą równać sią nie może. Chodzież liczy 5,026 
mieszk. (•/j katolików, znacznie mniej Poliików): J] u dżin 2,018 mie- 
szkańców (wiąksza połowa katolików Polaków); Margomin i,7">6 
m. (połowa katolików Polaków); Szamorin 1967 m. (przeważnie 
niemieckie, Polaków ^l^)\ wreszcie Ujścia (Usch), pamiątne zdradą 
Hieronima Radziejowskiego r. 1455, przy ujściu Gldy do Noteci. 
Posiada mieszkańców 2.287, '^^ tej liczbie 7^ katolików, Vs Pola- 
ków). W obu zachodnich powiatach obwodu reg. Bydgoskiego, 
Czarnkowskim i Wieleńskim, przeważają piaski i błota. Leżą one 
po obu stronach Noteci i tworzyły do r, 1887 jeden powiat: Czam- 
kowski. W dzisiejszym powiecie Czai-nhowsicim istnieją 2 miasta: 
Czarnków z 4,830 i Trzcia?ika (Schónlanke) z 5,429 mieszkańcami. 
W obu Niemcy posiadają znaczną przewagą. Powiat Wi<dt/lski 
(Filehne) posiada tylko jedno miasto: Wiele/i, z 4,303 mieszk. I tu 
Polacy stanowią tylko nieznaczny procent ludności. Z innych 
miejscowości powiatu zasługuje na uwagą ważny węzeł kolejowy 
Krzijz (Kreuz), należący do czysto niemieckiej wielkiej gminy wiej- 
skiej Łokacz (niem. Lukatz). 

Z tego obszaru nadnotcckiego, zniemczonego mniej lub wiącej 
sztucznie już pod rządami Fryderyka II, przez tłumne osiedlanie 
kolonistów niemieckich, w cząści też przez niedbalstwo i nierząd 
szlachty polskiej, która nie potralita utrzymać w swych rakach 
ziemi odziedziczonej, powracamy znowu do okolicy, która zacho- 
wała lepiej swój charakter polski. Okolica ta, leżąca na wschód 
od powiatu Chodzieskiego, miądzy Notecią i Wełną, posiada starą 



— 1 



oo 



niizvvQ: „Puiidi'' i siqga az do Kujaw, z któremi styka sl^ w pobli- 
żu Pakości. Pod wzglądem administracyjnym obszar ten nie two- 
rzył od wieków odrębnej całości, lecz wchodził w skład rozmai- 
tycti okręgów. Obecnie stanowi on cztjść powiatów: Wi|growiec- 
kiego, Znińskiego, Szubińskiego i Mogilnickiego. Odznacza sią on 
wielką obfitością małycti i średnicti jezior, powierzchnią dość silnie 
sfaldowaną, gruntem lekkim^ przeważnie piasczystym, średnio uro- 
dzajnym. Powiat Wągroiiiecli składa sią z pólnoi;no-zachodniej 



Żnin. Slai-»żylna Fara. (Z albumu Naii. Only^ 



cząścl Pałuk i kilkomilowego obszaru po lewej stronie Wełny. Po- 
siada 4 miasta: Wągrowiec z 5,362 mieszkańcami (niespełna 7* k^" 
tolików Polaków), SA-oA*/" (Schokken) z 1,284 mieszk. (większa po- 
lowa katolików Polaków), Mieścisicu z 1,136 mieszk. prawie sami 
Polacy katolicy) i Golu/lcz z 1 ,093 mieszkańcami (przeszło '/, kato- 
lików Polaków). Wszystkie te miasteczka zachowały jeszcze 
w znacznej cząści swój stary wygląd. Wągrowiec posiada kilka 
pięknych gmachów staroźyinych, jak kościół katolicki (ryc. str. 142) 



— 15^ — 

i dawny klasztor Cystersów; pod Gołańczą znajdują siii zapuszczone 
TLiiny starego zaml^u, z czasów piastowskich. Z pgwiatera wągro- 
wieckim graniczy na północnym wschodzie SzubrnsJci. Obejmuje on 
obszar zamloiiąty podwójnem kolanem Noteci, a na dwóch miej- 
scach, sie.gając po za tą rzeką, wkracza w pow. Bydgoski i Inowro- 
cławski. Jest on mniej bogaty w jeziora, niż reszta Pałuk, nato- 
miast posiada dość rozległe moczary. Miasteczka powiatu są nie- 
wielkie, bez znaczenia handlowego i przemysłowego. Szuhi/t po- 
siada 3,063, Kcijnia (Exin) 3,086, Lubiszyn 2,251, Barcin 1,106, 
Bt/narzewo 813 mieszkańców. We wszystkich, z wyjątkiem Ry- 
narzewa, ludność polska i katolicka posiada znaczną przewagą. 
Łabiszyn nad Notecią był niegdyś, w XII i XIII wieku twierdzą pol- 
ską, przeciwstawioną pomorskiemu Nakłu. Kcynia była niegdyś 
miastem handlowem i starostwem; do dziś dnia posiada kilka gma- 
chów starożytnych. Dodamy wreszcie, że cząść powiatu Szubiń- 
skiego, położona po prawej stronie Noteci, w okolicy Barcina i Ła- 
biszyna, a granicząca z pow. Inowrocławskim, zalicza sią jeszcze 
do Kujaw. Dopiero po lewej stronie Noteci zaczynają sią Pałuki. 
Przy nowym podziale w r, 1887 utworzono ze skrawków dawnych 
powiatów: Wągrowieckiego, Szubińskiego i Mogilnickiego, powiat 
nowy Zftiński, Jest to najobfitszy w wody powiat W. Księstwa. 
Z miasteczek najważniejszy jest Żniu, bogaty we wspomnienia hi- 
storyczne, sławny jako miejsce urodzenia kilku wielkich uczonych 
i poetów, miedzy innymi Jana i Jędrzeja Śniadeckich i Klemensa 
Janickiego. Z gmachów starożytnych pozostało już niewiele. Na 
uwagą zasługuje kościół katolicki, jeden ze starszych w Księstwie 
\tjc:s\T. 155). Wr. 1900 Żnin posiadał 4,005 mieszkańców (prze- 
szło Vs katolików Polaków). Inne miasteczka są maleńkie: Gąsawa 
posiada 828, Janowiec 1,566, Rogoao 1,811 mieszkańców. We 
wszystkich Polacy posiadają znaczną przewagą. Gąsawa pamiątna 
jest śmiercią Leszka Białego, zamordowanego w poblizkiej wsi, 
Mafrcinkowie, w r. 1228 przez siepaczów pomorskich. Opodal, 
,pomiądzy jeziorami, leży jedna z najpiękniejszych miejscowości 
W. Księstwa,' Wenecya (ryc. str. 97). Dawne miasta: Zerniki, nale- 
żące do Żnińskicgo pow., oraz Łekno i Łopienno, które pozostały 
W powiecie Wągro wieckim, utraciły prawa miejskie. Okrojoay 
przy nowym podziale, powiat Mogibnclci należy tylko w części do 



— 157 — 

Pałuk, posiada jednak taki sam grunt piaszczysty, taką samą obfi- 
lośC jezior i silnie sfałdowaną powierzchnią. Najwiąkszem i naj- 
ważniejszem miastem w powiecie jest Trzemeszno (Tremessen), 
pełne pamiątek i wspomnień liistorycznycłi, niestety, po części zni- 
szczpnycłi lub przebudowanych! gmachów starożytnych, miądzy 
którymi zasługuje na szczególną wzmianką kościół, nie tyle dla 
piąkności budowy, zeszpeconej przy przebudowaniu, ile dla swej 
wielkości i bogactwa w dzieła sztuki i cenne pamiątki. Pod rzą- 



I* 



h,£' 



ilŁ. 



Mogilno. , Koścfół i b. opactwo Benedyktynów. 
(Z ulhiimu Nap Orily). 

r^mi pruskiemi, zwłaszcza w latach ostatnich, Trzemeszno utraciło 

i'V^e dawne znaczenie, jest brudną, odrapaną mieściną, pozbawioną 

ri_ichu handlowego i pr/.emysłowcgo. Sławne w polowie wieku 

)CJX gimnazyum zostało zwiniąte do połowy i zamienione na pró- 

gi«mnazyum. W r. igoo Trzemeszno posiadało 5,030 mieszkań- 

.cc3 w, w tej liczbie około 4^000 katolików i niewiele mniej Polaków. 

-VX. iasto stołeczne powiatu, Mogilno, jest znacznie mniejsze (3.530 

raieszkańców), ale daleko ruchliwsze i rozwija sią powoli, ale stale. 





Polacy stanowią tam -/j zaludnienia. W czasach ostatnich miasto 
nabiera coraz więcej wyglądu nowoczesnego, skromne stare domki 
ustępują miejsca brzydkim kamienicom barokowym i „modernę". 
Na wzgórzu, nad jeziorem, wznosi sią potężny gmach dawnego 
klasztoru Benedyktyńskiego, pochodzący z Xl wieku (ryc. str. 157). 
Z dawnych maleńkich mieścin powiatu, oprócz dwóch wymienio- 
nych, utrzymały się dotąd tylko Gembice (1,185) i Tal^ośó (2,957 
mieszkańców). Oba posiadają ludność przeważnie polską. Pako.sć 
nad Notecią słynie w okolicy starą Kalwaryą, składającą się z 30 
kaplic. Ze starego zamku nie pozostało ani śladu. Natomiast za- 
chowa! się starożytny piękny klasztor Reformatów. Dawne mia- 
steczka, Wilatowo i Kwieciszewo, zostały zrównane z wsiami. 
Między powiaty Mogilnicki, Zniński i Wągrowiecki wrzyna się tę- 
pym klinem G/i/eż/ne/iski, również bogaty w jeziora, ale daleko 
mniej pag('>rkowaty. Obejmował on dawniej znaczną przestrzeń 
i sięgał do granicy Królestwa Polskiego. W r. 1887 podzielono 
go na dwa powiaty: Gnieźnieński i Witkowski. W Gniei?nieńskim 
stolicą powiatu jest Gniezno, czwarte co do wielkości miasto 
w Księstwie, z 21,661 mieszkańcami. Była to pierwsza za czasów 
Mieszków i Bolesławów stolica państwa, a i później, po przenie- 
sieniu rezydencyi do Krakowa, a wTcszcie do Warszawy, Gniezno 
pozostało stolicą prymasów. Do początku XIV w. tam koronowali 
się Itrólowic. Pod ostatnimi Jagiellonami i Sasami miasto podu- 
padło i poczęło podnosić się dopiero w wieku XIX. Dziś posiada 
ono charakter zupełnie nowożytny i należy do najpiękniejszych 
miast Księstwa; zniemczyło się jednak już prawie do połowy. 
Z gmachów starożytnych pozostały tylko kościoły, między nimi 
katedra arcybiskupia, założona w r. 965, od tej pory jednak kilka- 
krotnie już przebudowana (ryc. str. 148). Pojedyncze części się- 
gają jednak najdawniejszych czasów. Niepodobna nam z boga- 
tego skarbca pamiątek historycznych wyliczyć tu ani drobnej czę- 
ści. Wspomnimy tylko o grobie królowej Dąbrówki, o grobowcu 
S-tego Wojciecha i spiżowych drzwiach katedry, darze Bolesława 
Chrobrego. Na cmentarzu przy kościele spoczywa długi szereg 
mężów wielkich i zasłużonych, między innymi Zbigniew Oleśnicki. 
Z powodu połączenia arcybiskupstwa gnieźnieńskiego z poznań- 
skiem, arcybiskupi rezydują w Poznaniu. Gniezno jest tylko stałą 



— 1.7) — 

rczydencyą biskupa dyecczyi. Pod jego zarządem istnieje tam 
praktyczne seminaryum duchowne dla kleryków, którzy ukończyli 
studya w seminaryum teoretycznera poznańskiem. Miasto posiada 
znaczny handel i przemysł, nie dotrzymuje jednak w rozwoju eko- 
nomicznym kroku innym rozwijającym sią miastom. Dotąd prze- 
ścignął je już Inowrocław; za lat kilka przewyższy je swem zna- 
czeniem Piła, a może i Leszno lub Krotoszyn. Drui^ie miasto po- 
wiatu, Kiecko, liczy 1.734 mieszkańców i zachowało dotąd chara- 



Pułac w MiJosławiu. (Z iillłumii Nap. Ordy). 

X'rer prawie czysto polski. Oddzielony od Gnieźnieńskiego powiat 
W^łh)u-xli, p>osiada cztery maleńkie miasteczka, zamieszkane pra- 
vvie przez samych Polaków. Największe z nich jest Wiłhoico 
(l ,<35o m.): Czermejeiio (Schwarzenau) ma 1 ,324; Powidz 1,107; Mief- 
V^<* tylko 525 mieszkańców. Byłe miasta powiatu starego Gnie- 
zn i eńskiego, Kiszkowo i Zydowo, zostały zamienione na wsi. 

Jeżeli z powiatu Witkowskiego zwrócimy sią ku południowi, 
tfi "przekroczymy granicą obwodu regencyjnego Poznańskiego. Po- 
ro ^^nywając tą południową cząść W. Ksiąstwa z północną, zauwa- 



i6o 



żymy, mimo ogólnej jednolitości, jednak pewne różnice, zarówno 
w budowie powierzchni i rodzaju gleby, jak i stosunkach narodo- 
wo-politycznych. Wzgórza, które w obwodzie Bydgoskim, z wy- 
jątkiem pow. Witkowskiego i czcjści Gnieźnieńskiego oraz Kujaw, 
bądź co bądź urozmaicają krajobraz, przerywając nużącą jcdno- 
stajność równiny, zanikają w Poznańskiem. Caiy ten kraj, z wyjąt- 
kiem szerokiej smugi wagórz, ciągnących się z południowego wscho- 
du ku północnemu zachodowi, jest niemal tak równy, jak Kujawy. 
W glebie i tu przeważa pia^^ek, tak samt> jak w Bydgoskim. Ale 
piasek ten posiada na ng(Vl znacznie wie.kszą domieszkę gliny, 
jest przerywany często wielkiemi obszarami urodzajnej gliny, a nad 
Obrą znajdujemy osuszone moczary, przypominające prawie glebę 
Kujawską, chociaż skład geologiczny tej ziemi jest inny. Tylko na 
zachodzie zbiegają się oba obwody regencyjne we wspólnych jało- 
wych piaskach. Tak samo w południowej, jak i w północnej czę- 
ści Księstwa, zdaleka już uwydatnia się sąsiedztwo Brandenburgii. 
Dalszą i bardzo widoczną różnicę stanowi brak jezior. Są one 
w obwodzie Poznańskim stosunkowo daleko mniej liczne i rozległe, 
niż w Bydgoskim, tworzą wprawdzie miejscami także grupy, ale 
grupy te toną przeważnie w piaskach zachodu. Wreszcie pod 
względem polityczno-narodowym. w Poznańskiem daleko mniej 
czuć przewagę niemczyzny; nawet w powiatach zachodnich, sąsia- 
dujących z Brandenburgią (z wyjątkiem Skwierzyńskiego). Pocho- 
dzi to stąd, że Poznańskie później dostało się pod panowanie pru- 
skie i tam nie rozpoczęto odrazu. zaraz po zajęciu, akcyi germani- 
zacyjnej na wielką skalę. Najmniej, oczywiście, ślady germ^miza- 
cyi są widoczne na wschodzie. Znajdujemy tam jeszcze liczne 
powiaty (14), w których Polacy stanowią przeszło 8o7„ ludności, 
gdy w Bydgoskim jest ich już tylko j. 

Powracamy do tego punktu, na którym przerwaliśmy swą 
wędrówkę po powiatach. Z Witkowskiego przedostajemy się do 
Wrzi^sirhkief/o. W postaci powierzchni, naturze gleby i ogólnych 
stosunkach różnicy nie zauważymy tam żadnej, la sama równina 
z rzadko rozsianemi niskicmi pagórkami, te same chaty, nawet ta 
sama rzeka, Września; tylko jezior, które w pow. Witkowskim 
zalewają znaczny obszar, tam niema. Z dwóch miast powiatu, sto- 
łeczne, \Vrzt'H/iiii (Wreschenj, posiada .").5i 7 mieszkańców, Mifosłuu) 



- ir.i — 

2,484 m. Oba posiadają ludność przeważnie polską, rzemieślniczą. 
W Miłosławiu zasługuje na wzmianką piąkny pałac, obecnie po- 
siadłość znanego polityka Józefa Kośclelskiego (ryc. str. 159). Są- 
siadujący z Wrzesińskim na zacłiodzie powiat Srochlci posiada 4 
nniasta. t klórycłi tylko powiatowe, S?'0(ia, odznacza sią większym 
rucłicm i z dawien dawna odgrywało dość wybitną rolą w dzie- 
jacli kraju, Za czasów Piastowskicłi była to silna warownia, 
w której niejednokrotnie przebywali książąta. Tam umarł Wła- 



ZHm(.'k w bLLiraiku. (Z albumu Naftoleotin. Ordyj. 

dysław Laskonogi; dotąd dotarli w r. 1331 Krzyżacy i, obiegłszy 
miasto, zburzyli zamek. W okresie Jagiellońskim Środa stała sią 
■środowiskiem politycznem okolicy. Tam odbywały sią od końca 
wieku XVI do upadku Rzeczypospolitej, sejmiki województw Po- 
znańskiego, Kalińskiego, a wreszcie i Gnieźnieńskiego. Z świad- 
ków dawnej, świetniejszej przeszłości miasta utrzymał sią do tej 
pory wielki kościół z początków wieku XV (ryc. s. 144). W r. igm') 
Środa posiadała 5,901 mieszkańców. Polacy katolicy stanowią 
tam ogromną wiąkszość, około Va zaludnienia. Inne miasta są 

21 



— l62 — 

daleko mniejsze. Tóbiedziska (Pudewitz), położone wśród wzgórz, 
miało w r. 1900 — 2,836, Kostrzyn — 2,339, Zaniemyśl (Santomi- 
scliel) 1,253 mieszkańców. "We wszystkicłi Polacy stanowią zna- 
czną większość. Najwięcej stosunkowo zniemczone są Pobiedzi- 
ska, gdzie Niemcy protestanci i Żydzi stanowią '/s ludności. Z in- 
nycłi miejscowości wymienimy wieś Winnogórą, niegdyś posia- 
dłość i miejsce śmierci gen. Dąbrowskiego, oraz starożytną wieś 
Giecz, posiadającą stary kościół, ślady dawnycłi warowni i bardzo 
burzliwą przeszłość. Granicę południową obu ostatnicli powiatów 
tworzy Warta. Płynąc dalej z biegiem rzeki, dostajemy się w po- 
środek powiatu Si-emslciego. Otacza on z obu stron kolano Warty, 
która pod miastem Śremem opuszcza kierunek zachodni i zwraca 
się ku północy, ustępując przed wzgórzami, ciągnącymi się przez 
środek Księstwa. Odpowiednio do tego, wscłiodnia część powiatu 
stanowi równinę, tak samo jak powiaty Wrzesiński i Srodzki, zacłio- 
dnia zaś ma cłiarakter pagórkowaty i miejscami odznacza się niepo- 
ślednią pięknością krajobrazu, zwłaszcza w okolicacłi Mosiny i Dol- 
ska. Miast powiat ten posiada 6: -Srew (5,698), it'«r»fX- (2,589), 
Mosina (1,793), DoM* ( i ,626), Bnin (1,302) i Książ (920 mieszkań- 
ców). Jak cały powiat, tak i wszystkie miasta, zachiowały cłiarak- 
ter polski; w żadnem Niemcy nie stanowią ani trzeciej części mie- 
szkańców. Wszystkie posiadają mniej lub więcej bogatą prze- 
szłość łiistoryczną. W Śremie był niegdyś warowny zamek, póź- 
niej kasztelania mniejsza; Kurnik był również warownią, sławną - 
siedzibą Gorków, którzy wznieśli tam wspaniały zamek, istniejący ^ 
dotąd, ale przebudowany w pierwszej połowie wieku XIX (ryc_ 
str. 161). Jest on obecnie posiadłością lir. Działyńskicłi, i słynie^ 
bogatą biblioteką, którą zarządza znany uczony dr. Zygmunt Celi— i 
cłiowski. Z innych miejscowości wymienimy Rogalin, własnośO< 
hr. Raczyńskich (ryc. str. 168). 

Poza Mosiną pasmo wzgórz, ciągnących się od wyżyny Szląj^E 
skiej w kierunku północno-zachodnim przez W. Księstwo, zwracs — 
się łagodnym łukiem ku północnemu wschodowi, przekracza Wartz^ 
i łączy się z systemem pagórków, wypełniających większą częś^^ 
obwodu regencyjnego Bydgoskiego. W dawnych czasach, kied JB 
stan wody był wyższy, znaczną część tego obszaru zajmował 
grzęzkie moczary i bagnista dolina Warty stanowiła ważną prze 



szkoda w komunikacyi, ten grzbiet wzgórz byl naturalnem połącze- 
niem raiądzy południową i północną cząścią kraju, i tqdy szła sta- 
ra droga łiandlowa z doliny Odry do doliny Noteci i Wisły. Tutaj 
też musiało powstać główne środowisko tiandlowe i polityczne 
kraju. Tej okoliczności zawdzięcza Poznań rolę. którą odegrał 
w dziejacłi. We- 
dług pierwotnego 
podziału prowin- 
cyi, cały ten grzbiet, 
łączący wzgórza 
południowe z pół- 
nocnemi, stanowił 
jednostką admini- 
stracyjną, pod na- 
zwą pow. Poznań- 
skiego. W związku 
z utworzeniem no- 
wej organizacyi, 
Poznań, jako wiel- 
kie miasto, został 
wyłączony z po - 
wiaiu i otrzymał 
prawa powiatu 
miejskiego. Nastąp- 
nje podzielono i po- 
wiat wiejski Po- 
"i^nański na dwie 
czyści: powiat za- 
^ li o d n i i powiat 
^*v- schodni. Wresz- 
^* ^ zaś, pod sam ko- 
'^i^-c wieku XIX, 
»*ajyłączono z obu powiatów wiejskicłi gminy, sąsiadujące z mia- 
tcsiTi, a mianowicie: Jerzyce, Ś-ty Łazarz (i Górczyn), Wildą i Za- . 
'^^"^dy do Poznania. Istnieją wiąc obecnie trzy powiaty Poznań- 
'^Itit: i) miejski, 2) wiejski wsctiodni i 3) wiejski zachodni. Siedzibą 
"^•^'"łfidz dla wszystkictł trzecłi powiatów pozostał nadal Poznań. 




Poznań. Widok e mostu Oliwalisiewskiego. 



ted 



— 164 — 



Miasto Poznań jest jedną 



mon jest \Qaną z najstarszych osad w kraju i posiadał ju 
w początkach epoki historycznej charakter stolicy. Tu rezydował, 
przyjął chrzest, tu też umarł i został pochowany Mieszko I, a taliże 
pod rządami jego pierwszych następców Poznań pozostał stolicą 
państwa. Musiało to byt^ już w X-tym wieku miasto wielkie, skoro 
mogło dostarczyć Chrobremu w r. 9Q'j-ym 5,300 zbrojnych, a więc 
armię, jak na owe czasy, niemałą. Po przeniesieniu stolicy do 
Krakowa, zmniejszyło sią oczywiście znaczenie miasta; pozostało 
ono jednak zawsze jednem z najważniejszych środowisk politycz- 
nych aż do upadku Rzeczypospolitej i do chwili obecnej. Dziś 
Poznań jest stolicą W. Księstwa, siedzibą władz centralnych admi- 
nistracyjnych i wojskowych, głównym ogniskiem ruchu politycz- 
nego, umysłowego i handlowego w tej dzielnicy, i jedną z najsil- 
niejszych fortec nietylko w państwie niemieckiem, lecz wogóle 
w Europie. Posiadał on w r. 1890-ym 73,239 mieszkańców, w tej 
liczbie 43,5'>5 katolików, 23,745 protestantów i 5,810 żydów, Po- 
lacy stanowili, według obliczeń urzędów 50,3''/„ zaludnienia. Skut* 
kiem przyłączenia sąsiadujących z miastem gmin wiejskich w r. 
1900, ludność Poznania zwiększyła się więcej, niż o połowę, a rów- 
nocześnie zmienił się stosunek narodowości cokolwiek na korzyść 
Polaków. W dniu 1 grudnia r. 1900 naliczono w Poznaniu 117,033 
osoby, w tej Uczbie 73,415 katolików, a okrągło 65,cx30, czyli 55,3^, 
Polaków, oprócz 1,020 osób, które przyznały się do 2 języków oj- 
czystych; polskiego i niemieckiego. W tym samym dziesięciolet- 
nim okresie zmienił się bardzo wygląd zewnętrzny miasta. Kosz- 
tem kilkunastu milionów marek uregulowano na nowo ulice, wy- 
brukowano prawie wszystkie w nowej górnej części miasta kamie- 
niem kostkowym, zaprowadzono tramwaj elektryczny, wzniesiono 
mnóstwo gmachów użyteczności publicznej, równocześnie zaś po- 
wstała wielka liczba gmachów prywatnych i przebudowano zna- 
czną część starych kamienic. Skutkiem tego górna dzielnica mia- 
sta (po lewej stronie Warty) otrzymała wygląd zupełnie nowo- 
czesny, stereotypowo wielkomiejski. Ale to tylko pierwsze wtb- 
• żenię, które odnosi podróżny, przybywający z głównego dworca 
kolejowego do Poznania Przy bliższem rozejrzeniu się wmieście, 
znajdzie on tam jeszcze bardzo liczne ślady przeszłości, mnóstwo 
gmachów starych, a nawet całe dzielnice starożytne. Przeszłość, 



i 



— i65 — 

po części nawet bardzo odległa przeszłość, spotyka się tam wszę- 
dzie z najświeższą teraźniejszą. Nie mogąc podać tu szczegóło- 
wego opisu miasta, wymienimy tylko sumarycznie najważniejsze 
gmachy: A) Siaroii/tne i hisłotyrzne. Katedra pod ' w^ezwaniem 
Ś-tych Piotra i Pawia na Chwaliszewie (starej dzielnicy po prawej 
stronie Warty), założona wr. c/ł8, przebudowana od tej pory kilka 
razy, tak dalece, iż z budowy pierwotnej pozostały tylko fundamen- 
ty, pełna pomników i pamiątek historycznycłi (ryc. str. 122). Obok 
kościółek gotycki N. P. Maryi, jeden z najstarszych zabytków budo- 
wnictwa w Poznańskiem (z pierwszej połowy wieku XV (ryc. s. 1 25). 



'^I 



P ^ 



:T( 



Poznań. Dom epu^kuwy dla rubutiiikuw. 

Naprzeciw katedry pałac arcybiskupi. Na przedmieściu Ś-go Jana 
stary kościół romański pod wezwaniem Ś-tego Jana Jerozolimskie- 
go, 2 drugiej połowy wieku XV. Między Chwaliszewem a przed- 
mieściem S-tego Jana, na Śródce, kościół Ś-tej Małgorzaty (Filipi- 
ny), również z wieku XV. Z kościołów po lewej stronie rzeki naj- 
starszym jest prawdopodobnie kościół S-tego Wojciecha, obecnie 
garnizonowy (wiek XV). Sławny cudami i legendą o poklótych 
Hostyach kościół Bożego Ciała (Karmelitański) pochodzi w swe) 
postaci dzisiejszej z drugiej połowy wieku XVII, tak samo, jak wielki 
kościół Śrtego Marcina przy ulicy tej^e nazwy. Z innych zwraca 



— i66 — 

na siebie uwagę dwoma wysmukłemi wieżami kościół Bernardyń- 
sld, przebudowany w końcu XVIII wieku. Byłe kollegium jezuic- 
kie, zajmujące ogromny czworobok w pośrodku miasta, zostało 
przerobione na rezydencyę i biura naczelnego prezesa. Barokowa 
fara, czyli kościół pujezuicki, pochodzi z końca XVII wieku. Z gma- 
cłiów świeckicli najstarszy jest Zamek na Górze zamkowej, z końca 
w. XIV, odbudowany po pożarze, pod koniec XVI wieku. Obecnie 
znajduje się tam archiwum i muzeum prowincyonalne. Do naj- 
wspanialszych gmachów miasta należy ratusz, zbudowany w po- 
łowie wieku XVI przez Włocha del Quadro, z wysmukłą, 214 stóp 



Poznań, Bazar. 



wysoką, renesansową wieżą, zbudowaną pod koniec wieku XVin. 
Także domy, przytykające do ratusza, i cały stary Rynek, w któ- 
rego pośrodku stoi ta wspaniała budowa, zachowały swój dawny] 
charakter. Większość tych domów pochodzi z i XVII wieku;] 
starsze zabytki budownictwa spotyka się rzadko, można odnaleźć] 
ich jednak kilka w dzielnicy, położonej między Starym Rynkiem! 
a Wartą. B) Z tiowszych gmachów polslich zasługują na wymie- 
nienie: olbrzymi Bazar, zbudowany w pierwszej połowie w. XIX 
za staraniem Karola Marcinkowskiego (ryc. str. ió6), Biblioteka 
Raczyńskich przy placu Wilhelmowskim, dom Przemysłowe^ 



— 167 - 

polskich, zbudowany tuż obok Biblioteki w początkach tego wieku, 
Muzeum Towarzystwa Przyjaciół Nauk, Teatr Polski wraz z do- 
mem dochodowym. C) Z niemiecl-irh i miejskirh wymienimy: 
piękny kościół gotycki protestancki S-tego Pawła, brzydki nowy 
ratusz neogotycki, wystawiony przed kilkunastu laty tuż obok sta- 
rego, olbrzymi -dom robotniczy (ryc. str. 164), nową rzeźnią cen- 
tralną, teatr niemiecki, germanizacyjną „Biblioteką Cesarza Wil- 
helma" i nowe Muzeum prowincyonalne. Wreszcie wspomnimy 
o piąknym i starannie utrzymywanym „Ogrodzie zoologicznym" 
w pobliżu głównego dworca kolejowego. O zakladnch naukowych, 
dobroczynnych i t. p. pomówimy później, w odpowiednich rozdzia- 
łach tej pracy. Swój stosunkowo wielki, szybki I dość wszech- 
stronny rozwój w czasach ostatnich zawdzięcza Poznań głównie 
walce, która toczy sią miądzy rządem i Niemcami, a ludnością Pol- 
ską. Miasto stołeczne prowincyi stało .sią z natury rzeczy dla obu 
stron środowiskiem akcyi, siedliskiem głównego sztabu stron wal- 
czących, a ta okoliczność przyczyniła sią bardzo do ożywienia ru- 
chu. Zwłaszcza Niemcy dokładają starań, aby opanować przy- 
najmniej zewnątrznie miasto, nadać mu wygląd i charakter nie- 
miecki, czyli jak siq wyrażają, „otworzyć je dla kultury niemiec- 
kiej". Rząd ze swej strony popiera w tych usiłowaniach mieszczań- 
stwo, władze prowincyonalne i miejskie, wyznacza fundusze na 

: »wą gmachów i zakładów germanizacyjnych, na popieranie 

lieckiego handlu i przemysłu, wytwarza dla Niemców dogodne 
unki wyrobu i zbytu. Wobec tego i Polacy, zagrożeni w swej 
.'stencyi, rozwijają wiąkszą energią, przedsiąbierczość i ruchli- 
i nastąpstwem tego współzawodnictwa jest ogólny przyśpie- 
rozwój. Naturalnych warunków rozwoju, które niegdyś 
>liły zająć miastu temu pierwsze stanowisko w tym kraju, 
ń obecnie już niema. Dziś główne drogi handlowe w Euro- 
todkowej idą z zachodu na wschód, a dla Poznania droga ta 
iknłąta. Zarówno żegluga na Warcie, jak i tory kolejowe 
iją sią przy granicy Królestwa Polskiego. Główna droga 
dziś przez Toruń i Bydgoszcz. Poznań pozostaje na uboczu. 
Jest on tylko najważniejszą stacyą na starej drodze z niziny nad- 
wiślańskiej do Odry, ale droga ta nie ma dziś już tego znaczenia, 
co w dawnych czasach. Z drugiej zaś strony Poznań nie posiada 



— t6ft — 

naturalnych warunków wielkiego rozwoju przemysłowego. Lieźy 
w pośrodku kraju wybitnie rolniczego, nie posiada w pobliżu ma- 
teryałów surowych, ani też wągla, lecz musi sprowadzać je z da- 
leka, co powiększa znacznie koszta produkcyi. Taki przemysł na- 
turalny, jak np. w Bydgoszczy drzewny lub młynarski, w Poznaniu 
rozwinąć się nie może. Jeżeli mimo to jednak miasto posiada za- 
równo przemysł, jak i handel znaczny, to tylko w zastosowaniu do 
potrzeb miejscowych, bliższego swego otoczenia. Szczegóły znaj- 





Tułac w Bo^alinie. (Z alb. Nhii Oni) ). 

dzie czytelnik w dalszym ciągu dzieła, w rozdziale o handlu i prze- 
myśle W. Księstwa. 

O powiatach wiejslich Toznaitslcich nie ^^'ielc mamy do powie 
dzenia. Sąsiedztwo stolicy kraju nie oddziaływa bardzo na ich 
stosunki. Oba powiaty mają charakter wyłącznie rolniczy. Każde 
z nich posiada jedno niewielkie miasteczko bez znaczenia liaridlo- 
wego i przemysłowego. Swarzędz CSchwersenz) w jx)wiecie wschod- 
nim Poznańskim, posiada 3,029 mieszkańców, w |v->ł()wie Niemców 
i Żydów. Sirszrii n, w powiecie zachodnim, jest o polową mniej- 



I 



— 1 69 — 

sze (1,454 mieszk.), zaludnione prawie wyłącznie przez Polaków. 
Z innych miejscowości zasługuje na wymienienie wieś Oitinska, po- 
łożona w pobliżu Poznania w powiecie wschodnim wiejskim, 
z wielkim zakładem dła obłąkanych. 

Płynąc dalej Wartą, która przepływa wszystkie trzy powiaty 
poznańskie, dostajemy się do pow. Olmrniiliego. Wzgórza po za 
Owińskami juź maleją i zanikają: przed nami rozciąga .sią równina, 
a w północnej części powiatu napotykamy rozległe bagna. Miast 
posiada powiat ten cztery: OhormJci z 3,604, Rogoźno z 5,020, Jiy- 
czijicół L 1151 i MitroLcniią Goślinę z 1,513 mieszkańcami. W Obor- 
nikach i Rogoźnie Niemcy i Żydzi stanowią polowe mieszkańców, 
w M. Goślinie i Ryczywole przeważają Polacy. Rogoźno było 
niegdyś kasztelanią mniejszą, jest pamiętne tragiczną śmiercią Prze- 
mysława U, zamordowanego tam na swym zamku w r. 1296 z po- 
lecenia margrabiów brandenburskich. Z zamku tego nie ma juź 
śladu. Pozostał tylko starożytny kościół katolicki (ryc. str. 170). 
Także Oborniki posiadały niegdyś warowny zamek. W powiecie 
następnym, SznmoiMlsbim, spotykamy się już z piaskami, zwiastują- 
cemi bliskośti Brandenburgii. Większa jego część leży po lewej 
stronie Warty. Z 5 miast powiatu, największe jest stołeczne, S'^^?- 
wo/w/y (Samter), z 5,242 mieszkańcami (około polowa Polaków). 
Z gmachów zasługują na wymienienie: piękny kościół, wystawiony 
przez wojewodę poznańskiego, Łukasza Górkę, z ołtarzem obozo- 
wym z pod Wiednia, ofiarowanym kościołowi przez Jana III, oraz 
obudowany również przez G(3rkę zamek z basztą, w której, jak 
twierdzi legenda, więziono Halszkę z Ostroga (ryc. str. 172). 
We wspomnienia historyczne jest także bogaty Ostroróg (Schar- 
fenort), niegdyś gniazdo wielkiej rodziny Ostrorogów, obecnie 
mała mieścina z 1,003 mieszk., przeważnie jeszcze polska. Z reszty 
miast, Ohrzifcl'0 (1,563 mieszk.) jest w '/j niemieckie, F/iiewij (Pinne) 
z -*.572 mieszk., w '/-■, polskie, Wrofilci z 4,672 mieszkańcami, w po- 
iowie polskie. 

Powiat Szamotulski jest ostatni nad Wartą, w którym Polacy 

posiadają znaczną przewagę. W następnym już. Miedzy chodzlcim, 

Mierncy stanowią połowę zaludnienia. Powiat ten obejmował da- 

■ ^'nicj zachodni róg kraju aż do granicy Brandenburskiej. W r. 1887 

P'"-2^<ipołowiono gt) na dwie czę>ci: powiaty Międzychodzki i Skwie- 

22 



170 — 



rzyński. Jest to kraj jałowych piasków i jezior, przerzniąty wzdłuż 
Wartą. Do każdego z tych dwóch nowych powiatów przydzielono 
dwa miasta. Stolica pow. Mitjdzychodzkiego, Młfdzi/cfiód {Birnhaum), 
posiada 2,956 mie.szk. i charakter przeważnie niemiecki; w drugiem 
mieście, Sie?'(ikoit/e (Zirke), z 3,080 mieszk.. Polacy posiadają jesz- 
cze przewagę. Powiat Śknierzynsli jest już prawie czysto nie- 
miecki {~y% Polaków). Z miast, Skwierzi/na (Schwerin) posiada 
7,316, Blfdzew {}iW%Qń) 1,704 mieszkańców. 



iłojfciżno. Kościół staiiżytEiy, 
(Z albumu Nap. Only). 



Jałowe piaski, które zajmują większą część powiatów Między- 
chodzkiego i Skwierzyńskiego, towarzyszą nam w dalszej wędrówce 
wzdłuż granicy Brandenburskiej, w powiatach Międzyrzeckim i Ba- 
bimojskim. Przez piaski te przerzyna się krętym biegiem, tworząc 
rozlegle bagniska i liczne jeziora, rzeka Obra. W pcjw. Między- 
rzecl-im znajdujemy dwa większe i trzy małe miasteczka: Międzif- 
rzecz (iMeseritz) z 5/jr)4> '^hąszi/u (Bentschen) z 3,782. Trzcid 
(Tirschtiegel) z 2,348, Pszczeir (Betsche) z 1,1^85 i Brojce (Bractz) 



— 171 — 

z 1,470 mieszkańcami. We wszystkich, oprócz Pszczewa, Niemcy 
posiadają wielką przewagą, Brojce są osadą zupełnie niemiecką. 
Międzyrzecz i Zbąszyń miały burzliwą przeszłość tiistoryczną, były 
przedmiotem zaciątycłi walk z Pomorzanami, Niemcami i Duńczy- 
kami. W Zbąszynie istnieje dotąd piąkny starożytny zamek, Mię- 
dzyrzecki leży oddawna w gruzacłi. Z miejscowości innycłi po- 
wiatu wymienimy osadą graniczną Paradt/ż, wielkie starożytne 
opactwo Cystersów. W powiecie następnym, Bahimojslcim, opusz- 
czamy granicę Brandenburską, a spotykamy się z Szląską. Miasta 
są liczne, ale małe. Największe, Wolsztyn, posiada 3,438 miesz- 
kańców, powiatowe J?rt?>m 05^ (Bomst) 2,121, Tiakoniemce (Rack- 
witz) 2,067, Hosłarzewo (Rottienburg) 1,193, Kargowa (\}nruh%idL<^) 
1,594, Kopamca (Kopnitz) 905 mieszkańców. We wszystkicti prze- 
ważają Niemcy, Kargowa jest czysto niemiecka. Dawne miasto 
Kębłów (Kiebel) zostało zamienione na wieś, jakkolwiek posiada 
znacznie więcej ludności, niż niektóre miasta powiatu. Pomiędzy 
Kębłowem a Wolsztynem leży wielka wieś Obra, niegdyś jedno 
z najbogatszycti opactw Cysterskicli na ziemiacłi polskicli. Nad 
wschodnią granicą pow. Babimojskiego rozpoczyna się osuszona, 
w znacznej części urodzajna nizina Obry. Obejmuje ona b. po- 
wiat Kościański, podzielony przy nowej organizacyi na dwa: Ko- 
ściański i Śmigielski. Wzdłuż Obry, przepływającej oba powiaty, 
i kanału, przekopanego do Warty pod Mosiną, ciągną się rozległe, 
bujne łąki, poprzedzielane tu i owdzie jeszcze grzęskjćm bagnem 
i kępami olszyny. W pośrodku i po obu stronach tych łąk rozle- 
gają się pola, niewiele ustępujące pod względem urodzajności Ku- 
jawom. Powiat Smigielslii posiada dwa miasta: S?nigiel i Wieli- 
chowo. W pierwszem naliczono w 1900 r. 3,834, w drugiem 1,699 
mieszkańców. Wielichowo jest osadą prawie czysto , katolicką, 
Polacy stanowią tam większość ludności. Śmigiel był do niedawna 
prawie zupełnie niemiecki, w latach ostatnich ludność polska zwięk- 
szyła się tam znacznie. Prawic zupełnie polskie są miasta powiatu 
J^ościańskiego: Kokcian (5,803), Czempiń (2,170) i Krzywin (1,540 
naieszk.). Kościan już w czasach Piastowskich odgrywał wybitną 
^oitj w dziejach tego kraju, był ludną osadą i silną warownią, z któ- 
^^1 obecnie zaledwie tylko ślady pozostały. W wieku XV było to 
^''^gie co do wielkości miasto w województwie Poznańskiem i wo- 



— 17'.' — 

g('>!e na /icmiuch dzisiejszego W. Ksiąstwa. Utrzymało sią tam do 
tej pory kitka gmachów starożytnych, miądzy innymi ko.ści<5ł (Fara), 
należący do najstarszych w Księstwie, pochodzący z wieku XIV. 
Także Kr/ywin posiada kościół bardzo starożytny. Powiat Ko- 
ściański należy wogule do najbogatszych w pomniki architektonicz- 
ne odległej przeszłości. Z wielkiej liczby zabytków wymienimy 
bardzo stary granitowy kościół w Luliuriu i niemniej starą ruinę 
kościoła w Gryzynie, znaną z pięknej legendy Morawskiego o nie- 



'.. ^. 



» Szamotuły. Basita „C^arufj Księżniczki." 

(Z albumu N&p. Ordy). 

istniejącej obecnie już brzozie Gryżyńskiej. Z powiatami Kościań- 
skim i Śmigielskim graniczy na północy były pow. Bukowski, po- 
dzielony obecnie na dwa: Grodziski i Nowotomyski. Oba posia- 
dają glebą średnio urodzajną, powierzchnią równą, przez oba prze- 
pływa wazka struga, zwana .Mogilnicą albo Prutem. Pow. Nouo- 
lomyskł posiada 2 miasteczka: Nowy Tomyśl (Neutomischel) i Lwó- 
welc (Neustadt bei Pinne). Pierwsze liczy 1,805, drugie 2,641 mie- 
szkańców. W picrwszem Polacy stanowią drobny tylko ułamek 



173 



iudno^ici, w druglcm posiadają przewagę. Pmw im Gro<h/sl/ p<> 
siada miast trzy: Groih/sk (Graet/_), słyni\cy od kilku wieków wa- 
rzeniem wybornego piwa grodziskiego, liczy 3,784, Opct/c/i/ra ^,028, 
Buk 3,550 mieszkańców. Wszystkie trzy miasta mają charakter 
polski. Najwiącej stosunkowo zniemczony jest z dawien dawnd 
Grodzisk. Południowe, graniczące z Szląskiem, powiaty W. 
Księstwa, posiadają na og«)ł glebą piasczystą, z wyjątkiem tych czę- 
ści, które należą do niziny nadobrzańskiej i dorzecza Prosny. Nad- 
to posiadają one odrębny cokolwiek charakter narodowy i wyzna- 
niowy. Tam znajdowali schronienie protestanci, wypędzani z ziem 
cesarstwa niemieckiego, najpierw Bracia Czescy, później Kalwini 
i Luteranie. Okoliczność ta oddziałała bardzo silnie na ułożenie 
się stosunków wyznaniowych, a w czasach nowszych i narodowych 
w lej części W. Księstwa. Niektóre tylko powiaty odzyskały zu- 
pełnie charakter katolicki i p(jlski; zachodnie z twierdz protestan- 
tyzmu zamieniły się pod rządami pruskiemi na ziemie w połowie 
niemieckie, we wschodnich natomiast, gdzie protestanci nie byli 
wygnańcami z stron innych, lecz tul^ylcami. do dziś dnia znaczna 
część ludności polskiej należy do wyznania protestanckiego, (jcr- 
manizacya skorzystała z tolerancyi b. rządów polskich, zwłaszcza 
w teraźniejszych powiatach: Wschuwskim, Leszczyńskim i Rawic- 
kim. Dwa pierwsze stanowiły do r. 1887 jeden powiat; Wschow- 
ski. Rawicki, wraz z teraźniejszym Gostyńskim, tworzył d-awniej 
powiat Krobski. Powiat Wsc/wwski posiada dwa miasta : Wsc/io- 
wę (FYaustadt) i Szlłc/t(//Uf/owo (Schłichtingshcim). Wschowa, nie- 
I gdyś miasto kwitnące, handlowe i fabryczne, i jedno z głównych 
, ognisk ruchu protestanckiego, obecnie upada powoli, a przynaj- 
mniej nie rozwija się w porównaniu z innemi miastami. Posiada 
7i457 mieszkańców, w te} liczbie większą połowę protestantów, Po- 
laków niewielu. Szlichtyngowo jest osadą czysto niemiecką, liczą- 
cą w r. HjOO — 724 mieszkańców. W powiecie Leszczt/ńókim, miasio 
stołeczne Lesz?w (Lissa) posiada lepsze warunki rozwoju i zacho- 
^valo, dotąd przynajmniej, w części swoje dawne znaczenie. Nie 
lest ono już głównem ogniskiem ruchu protestanckiego w tej części 
kraju, jak niegdyś za czasów Komeniusza i aż do upadku Rzeczy- 
pospolitej Polskiej, ale zachowało ruchliwość handlową i przemy- 



— l-J — 

słowa. W r. lyu.j naliczono w Lesznie 14,23.* mieszkańców. Pro- 
testanci stanowili znaczną wiąkszość; z katolików niespełna połowa 
przyznaje sią do narodowości polskiej. Prawie zupełnie niemiecką 
osadą jest także lit/dzyna (Reisen), własność ks. Sułkowskicti (ryc. 
str. 174), których przodkow'ie w w. XVin zniemczyli to miasteczko 
zupełnie. W r. 1900 Rydzyna posiadała 1,138 mieszkańców. W in- 
nycłi miastacłi powiatu : (Jsiecz//ić (Storcłinest) i Śicictochoicie 
(Scłiweizkau) protestanci stanowią tylko mały procent ludności, za 



Rydzyua. Zamek. (Z albumu Nap. Ordy). 

to liczni są Niemcy katolicy. Osieczno ma 1,590, Swiątocłiowa 
i,f) 10 mieszkańców. Powiat 7^ i/^aWi'/ obejmuje cześć do połowy 
zniemczoną b. przeważnie polskiego powiatu Krobskiego. Miast 
w tym powiecie jest 5: Bawwz, prawie zupełnie niemiecki i w 7s 
protestancki (11,739 m.), również niemieckie i protestanckie Boja- 
nowo (2,099 J^Oi ^ polowie pnttestanckie, w wiąkszości niemieckie^ 
Sarnowo (Sarnc) z i,.")29 mieszkańcami, oraz w wicjkszej połowics 
polskie i katolickie: Juirosiu (1,906) i (Jórlca Miejska (Gurctienj^ 




/o 



licząca 2,233 mieszkańców. Druga połowa b. powiatu Krobskiego, 
stanowiąca obecnie powiat osobny Gostyński, należy cząścią do ni- 
ziny nadobrzańskiej i posiada skutkiem tego lepszą glebą, a pod 
wzglądem narodowym odznacza sią wysokim procentem ludności 
polskiej. Z miast tego powiatu, Gostyń posiada 4,844, Krobia 2,186, 
Toniec (Punitz) 2,200, Fiaseczna (Sandberg) 1,231 mieszkańców. 
Gostyń, Krobia i Piaseczna mają ludność polską, w Poniecu prze- 
ważają Niemcy protestanci. Miasto Gostyń słynie wspaniałym 
kościołem gotyckim z wieku XV-go i położonym opodal na wzgórzu 
ogromnym klasztorem ks. Filipinów. Kościół w Krobi należy do 
najstarśzycli w Księstwie. Graniczący z Gostyńskim na wscłiodzie 
powiat KoimińsTii , posiada również i glebą stosunkowo dobrą i clia- 
rakter polski. Ten sam charakter mają i miasta: Koimin (4,655), 
Sorek (i ,gS6) i Pofforzeia (1,615 micszk.). Powiat ten jest także 
nowotworem i powstał z cząści dawnego pow. Krotoszyńskiego. 
Pozostała reszta, pod starą nazwą, posiada glebą piasczystą i zna- 
czny procent ludności niemieckiej. Miasto powiatowe Krotoszyn 
odznacza sią wielką ruchliwością handlową. W r. 1 900 naliczono 
tam 12,578 mieszkańców, w tej liczbie połową katolików Polaków. 
Inne miasta powiatu upadają. W Ys niemieckie i protestanckie 
Zduny miały w r. 1900-ym 3,514, w * '3 polska Dohrzyca 1,314, 
a w większości polski /iV>^//w 2,214 mieszkańców. Z powiatami 
Koźmińskim i Krotoszyńskim graniczy na północy Jarociński. Jest 
to powiat nowy, utworzony w r. 1 887 z cząści powiatu Pleszcw- 
skiego i skrawków Wrzesińskiego oraz Śremskiego i obejmuje ob- 
szar, położony miądzy Wartą i Prosną. Gleba należy do lepszych 
w Księstwie, powierzchnia jest równa, miejscami tylko wystają nad 
równiną nizkie pagórki. Miasta są niewielkie, nie odznaczają sią 
szczególnym ruchem przemysłowym ani handlowym. Jarocin po- 
siada 4,3^4, Żerków 1,724, Kowe Miasto (Neustadt an der Warthe) 
^ 1 35. Jaraczew 964 mieszkańców. We wszystkich katolicy Polacy 
posiadają wielką przewagą. Reszta dawnego pow. Pleszewskiego 
zatrzymała starą nazwą. Okrojony ten powiat posiada tylko jedno 
miasto handlowe i przemysłowe, ale rozwijające sią wolno, 
Pleszew (Pleschen). Wr. 1900 naliczono tam 6,356 mieszkańców. 
Polacy stanowią ^1^ ludności. 



17^. - 



Pozostaje nam juszcze wrzynający sią miądzy Królestwo Pol 
skie i Szląsk, róg południowo-wschodni W. Księstwa. Jest to kraj 
pagórkowaty, należący pod wzglądem fizyczno-geograficznym do 
wyżyny Szląskiej. Posiada w cząści, zbliżonej do Prosny, glebą 
średnią, w cząści zachodniej piasczystą. Obszar ten obejmował 
dawniej dwa powiaty: Odolanowski i Ostrzeszowski. W r. 1887 
utworzono z nich cztery: Odolanowski i Ostrowski, Ostrzeszowski 
i Kąpiński. Z tych 4 okrągów tylko OsfrowsLi nie graniczy z Szlą- 
skiem i nie posiada scharakteryzowanych wyżej znamion wyzna- 
niowych, które są wynikiem imigracyi protestantów i rozwoju pro- 
testantyzmu w kraju. Posiada on ludność polską katolicką; prote- 
stanci przyznają sią wyłącznie do narodowości niemieckiej- Powiat 
ten posiada tylko jedno miasto: Ostrów, dośC ludne, handlowe, prze- 
mysłowe i rozwijające sie szybko. Naliczono w nim w r. i<X)o— 
11,803 mieszkańców; Polacy katolicy stanowią blizko 7j ludności. 
Trzy pozostałe powiaty posiadają wspólną cejhą, którą różnią sią 
bardzo od reszty W. Ksiąstwa. I^olacy stanowią tam bardzo wy- 
soki procent ludności, ale cząść ich należy do wyznania protestanc- 
kiego, a skutkiem tego nie podlega usiłowaniom germanizacyjnym 
i nie bierze żadnego udziału w ruchu politycznym polskim. Do- 
kładną liczbą tych protestantów polskich określić trudno. Obliczają 
ich na mniej-wiącej 10,000, Są oni najliczniejsi w powiatach Odo- 
lanowskim i Ostrzeszowskim. Odohiftou-slci posiada 4 miasteczka, 
prawie czysto polskie: (klohmów (Adelnau) z 2,31 1 . liaszlców 7, l/).")'^ 
i SHlmierzi/ce z 2,888 mieszkańcami, W miastach pow. Osłi-zeszow — 
sJc{(f(/o również Polacy posiadają wielką przewagą. W Ostrzeszoum 
(Schildberg) naliczono w r. 1900 — 4,^147, w Milcsiacie 1,396, w Gra 
howic 1 ,8(jf) mieszkańców. Ostrzeszów posiada starożytny kośció 
z wieku XV, oraz ruiny znacznie starszego zamku. Powiat K{'pvisl' 
stanowi ostatnią południową cząstką W. Księstwa. Posiada dw 
miasta, z których powiatowe. K^pno, niegdyś i jeszcze w pierwsz 
połowie wieku XIX odznaczało sią wielką ruchliwością handlowi 
i należało do najludniejszych na ziemiach teraźniejszego Ksiąstw 
ale obecnie, skutkiem zmiany stosunków komunikacyjnych, upad_ 
powoli. Naliczono w nim w r. 1900 — 5,707 mieszkańców. Drug 
miasteczko powiatu, JiaraHuw, jest maleńkie, posiada 867 micszk 
ców. W obu Polacy stanowią większość. 






— 1/7 



Kończymy ten przegląd zestawieniem miast, posiadających 
wiącej, niż 10,000 mieszkańców, z uwzględnieniem liczby ludności 
w czasach dawniejszych: 



,,. \Aczb 


a mieszki 


1 ń c ó w w 1 


•oku: 


lYiiasio 


1900 


1895 


1^37 


1811 


Poznań .... 


117,033 


73,239 


32,456 


16,414 


Bydgoszcz . . 






52,154 


46,417 


7,390 


4,148 


Inowrocław 






26,140 


20,689 


4,761 


3,106 


Gniezno 






2 1 ,66 1 


20,489 


5,770 


3,114 


Piła . . . 






19,656 


i7'05o 


3,3«5 


1,793 


Leszno . 






14,2^^•J 


13,5«3 


8,667 


5,726 


Krotoszyn . 






i->,37B 


11,547 


6,266 


4.275 


Ostrowo 






1 1 ,803 


10,327 


4,813 


1 ,662 


Rawicz . . 






11,739 


12,362 


8.316 


7,179 



■" > ■* •>- ■<^~»^ — 



LUDNOŚĆ. 



•I Jlokładne dane statystyczne, dotyczące ludno.ści W. Ks, Poznań- 
'^^-^ skiego, siągają roku 1840, w którym po raz pierwszy sporzą- 
^z^ono spis na podstawie list jednolitych. Liczenia dawniejsze, 
visVvijteczniane przez zarządy gmin, były mniej ścisłe, a wyniki czte- 
rech pierwszych w latach, 1816 — 1H19, oddalały sic prawdopodob- 
i^ie znacznie od rzeczywistego stanu rzeczy. Omyłka, nie wyno- 
sząca przypuszczalnie wiele wiącej, niż \%. nie jest jednak tak 
wielką, aby miała pozbawić spisy te wszelkiego znaczenia. To 
samo odnosi siej do obliczenia ludności w r. 1815. Dawniejsze 
opierają sią tylko na rachunku prawdopodobieństwa. Cyfr cho- 
\ ciażby tylko w przybliżeniu dokładnych już z tego powodu podać 

2a 



^ 178 - 



niepodobna, ze ziemie, wchodzące w skład W. Ks. Poznańskiego, 
wówczas nie stanowiły odrąbnej całości, i można określić liczbę mie- 
szkańców jedynie na podstawie — także przypuszczalnej tylko — 
gQStości zaludnienia. Obliczenia takie doprowadzają do wniosku, 
że pod koniec wieku XVIII na obszarze teraźniejszego W, Ksiąstwa 
mieszkało niewiele ponad pół miliona osób. W roku swego po- 
wstania, 1815, "Wielkie Księstwo posiadało, według Mayera 779,000 
mieszkańców. W roku następnym, 1816, przy pierwszym urzędo- 
wym powszechnym spisie ludności, naliczono 820,176 głów. Od 
tego czasu liczba ludności powiększyła się więcej niż o 100^ 1 wy- 
nosiła dnia 1 grudnia n>oo roku 1,887,275 dusz. Gdy w r. 1816 
na 1 kilometr kwadratowy przypadało 28, to w r. 1900 — 65 mie- 
szkańców. Rozwój ten nie był w pojedynczych okresach czasu 
równomierny, z przyczyn, o których będzie mowa później. Mia- 
nowicie zaś liczba mieszkańców W, Księstwa w pierwszych kilku- 
dziesięciu latach wzrastała daleko szybciej, niż w ostatnich. Dla 
scharakteryzowania tego ruchu, przytaczamy kilka dat statysty- 
cznych: 



Rok 


ł Jczłita mieszkańców W. Ks. 




Ogółem 


na i km. kw. 


1810 

i«5r) 
1871 

1 9(30 


820,176 
1:392,636 

ió«3.«43 
1,887,27-, 


28,3 
4«,l 
54,7 
65,1 



Przekonywamy się z tego zestawienia, że liczba ludność 
zwiększała się w okresie od r. 1816 — i8-j-; przeszło dw^a razy szyh"^ 
ciej, niż w okresie następnym do końca wieku XIX, mianowicie za^ 
przyrost roczny wynosił: 

w łatach 1816 — 185,-) — 13,7 na i,ucju mieszk. 

1^55—190*^ — 6,8 „ 
„ „ 1816— i(;oo— 10,0 „ 

Także w pojedynczych częściach przyrost W. Księstwa nie by^ 
równomierny. Z natury rzeczy najgęściej były zaludnione pierwot- 
nie okolice, posiadające dobrą glebę i przychylne warunki rozwojii 



— 179 — 

lyslowego. Ponieważ zaś obwód reg. Poznański posiada na 

flcbą lepszą od obwodu reg. Bydgoskiego, jakkolwiek nigdzie 

dobrą, jak na małym skrawku Kujaw, a z drugiej strony 

^łudniu Księstwa skupiał się rucłi przemysłowy i łiandlowy» 

)bwód Poznański wyróżniał się gęstością zaludnienia. Za- 

ił on do tej pory przewagę pod tym względem, ale stosunek 

:i zaludnienia zmienił się mimo to ra jego niekorzyść, bo lud- 

obwodzie Bydgoskim wzrastała znacznie szybciej skutkiem 

izacyi, zwiększenia rucłiu łiandlowego nad Notecią i rozwoju 



Tjpj włościan poznańskich z lotografii. 

lysłu rolniczego w okolicy Kujaw. Dla porównania przyta- 
ly kilka dat statystycznych: 



pd regcn- 

pjny 


Liczba ra i e s 


z k a 11 c ó w 


r. 1815 


r. 1823 


r. 1H49 


r. 1871 


r. 1900 


lański 
ioski . . 


558,600 
239,4(X) 


673.940 
311,413 


897,339 
454,675 


1,017,194 
566,649 


1,198,252 
689,023 



— i8o — 



Obwód regen- 


Na 1 kilom, kwadr, przypadało osób 


cyjny 


r. 1816 


r. 1823 


r. 1849 


r. 1871 r. 1900 


Poznański . . 
Bydgoski . . . 


32 

21 


3B 
27 


51 
40 


58 
49 


68 
60 



Większe jeszcze różnice uwydatniają się w pojedyńczycli po- 
wiatacłi. Porównanie jest o tyle bardzo utrudnione, że dzisiejszy 
podział administracyjny jest inny, niż przed r. 1 887, a przez two- 
rzenie powiatów miejskicli stan rzeczy zmienił sitj także po reorga- 
nizacyi administracyjnej. Zamiast tablicy porównawczej podamy 
wiąc tylko zestawienie powiatów starycłi z r. 1837 (według Hoff- 
manna) i nowycłi z roku 1 900 (według Statystyki ces. Niemieckiego, 
Tom 150). Hotfmann oblicza gęstość zaludnienia według mil ge- 
ograficznycłi, urząd statystyczny według kilometrów kwadratowycti: 

Gęstość zaludnienia w r. 1837, według powiatów: 



Powiat 


głów na 
1 milęD 


Powiat 


głów na 
1 milę n 


Poznański . 


3,73!^ 


Szamotulski . . 


1,967 


Krobski .... 


3,176 


Gnieźnieński . . 


1,951. 


Krotoszyński . . 
Ostrzeszowski 


3,<XJ4 
3,021 


Obornicki . 
Ctiodzieski . . . 


i,9(.)6 
1.880 


Wschowski . . 


2,890 


Szubiński . . . 


1,868 


Odolan owski . . 
Pleszewski . . . 


2,767 
2,625 


Wyrzyski . . . 
Czarnkowski . . 


1 ,759 
1 ,735 


Bukowski . . . 
Wrzesiński . . . 


2,527 
2,519 


Mogilnicki . . . 
Inowrocławski 


1,715 
1,^^93 


Sremski .... 
Babimojski . . . 
Środzki .... 
Kościański . . . 


2,3^>3 
2,217 
2,182 
1,988 


Wągrowiecki . . 
Bydgoski . . . 
Międzyrzecki . . 
Międzycliodzki . 


1,692 
i,<->43 
1,569 
1,463 



Gęstość zaludnienia w r. 1900, według powiatów: 



Powiat 


głów na 
1 klmD 


Powiat 


głów na 
1 klmD 


Rawicki. . . . 
Krotoszyński . . 


99,1 
90,3 


Ostrowski . . . 
Grodziski . . . 


90,3 
80,2 



— i8i — 



Powiat 


Głów na 

1 klmn 

76,8 

714 

70,8 


Powiat 

Śremski .... 
Poznański zach. . 
^rodzki . . . ^ 
Strzeliński . . . 


Głów na 

1 kim n 


Leszczyński . . 
Kępiński . . . 
Gostyński . . . 
Kościański . . . 


57,5 
55,7 


Pleszcwski . . . 


70,0 


Szamotulski . . 


r)r^-3 


Odolanowski . . 
Koźmiński . . . 


6(),o 


Wyrzyski . . . 
Szubiński . . . 


53v'J 


Jarociński . . . 


<'>r),9 


Czarnkowski . . 


49,3 


Ostrzeszowski . . 


^K)<) 


Zniński .... 


48,5 


Nowotomyski . . 
Wrzesiński . ". . 


6:3._> 


Gnieźnieński ') 
Inowrocławski ') . 


48,0 
47-5 


Śmigielski . . . 


61,6 


Obornicki , . . 


40,0 


Chodzieski . . . 


61,1 


Witkowski . . . 


45,0 


Poznański wsch. . 
Bydgoski wiejski* . 
Wschowski . . 


59,7 
58,9 


Wągrowiecki . . 
Międzyrzecki . . 
Międzychodzki 


44,1 
4-'-0 


Mogilnicki . . . 
Babimojski . . . 


57/> 


Wieleński . . . 
Skwierzyński . . 


4-', 4 
34,0 



Dodamy, że na całym obszarze cesarstwa niemieckiego na 1 
ti/ornetr kwadratowy przypada przeciętnie 104 mieszkańców, ża- 
^en z powiatów poznańskicłi zatem nie dosięga tej liczby. 

Zestawienie to wykazuje, ze do najgęściej zaludnionych po- 

^^--iatów należą te, w którycti obrębie znajdują się największe mia- 

^^^ Księstwa. Miasta ponad 'jo.ouo mieszkańców, a więc: Poznań, 

^ycigoszcz, Inowrocław i Gniezno tworzą oddzielne powiaty i są 

^'ył«Hczone z powyższego zestawienia. Te zaś, które nie dosię- 

gatjl:^ jeszcze cyfry 20,000 mieszkańców, a więc: Rawicz, Kroto- 

^^yri, Ostrów, Leszno, Piła, sprawiają, że powiaty, do którycłi one 

należą^ wysunęły się stosunkowo naprzód pod względem gęstości 

zaludnienia, gdy sąsiadujące z niemi, a nie posiadające miast więk- 

^ych, w tył się cofnęły. Z samej już tej okoliczności można wno- 

^^^> że w W. Księstwie Poznańskiem, tak samo jak gdzieindziej, 

"^ydatnia się znaczny odpływ ludności ze wsi do miast, i tak jest 

rzeczywiście, jak wynika z zestawienia następującego: 



i 



*) Bez Gniezna. *) Bez Inowrocławia. 




Iiiski 
>ski . 

obw. reg. Poznańskim 
odpływ ludności wiej- 
o miast uwydatnił sią 
a w ostatnicra piącio- 

Fteydgoskim zaś roz- 
s\ą wcześniej i jest 
lie silniejszy. Tłóma- 
ą to wielkim stosunko- 
Dz wojem Bydgoszczy, 
oclawia, Gniezna i Pi- 
y w obw. reg. Poznań- 
4eczy wiście rozwija sic 
D tylko Poznań, inne 
iasta wzrastają znacz- 
Dlniej. Nie bez znacze- 
Bt przytem ta okolicz- 
że z ludności poznań- 
przeważnie polskiej, 
na cząść szuka w porze 
zarobku po za granica- 
Ksląstwa, ludność nie- 
U zaś, która przeważa 
V. reg. Bydgoskim, nie 
I udziału w ruchu „obie- 
iim", lecz szuka iep- 



Bam berka {/. \»n\ Poznania). 




— i84 — 

szych warunków bytu w miastach okolicznych, w obu zaś obwo- 
dach regencyjnych Niemcy w dość znacznej liczbie wyprowadzają 
się z miast na zachód. 

W związku z wychodźtwem — w tym wypadku jednak robot- 
ników polskich — poza granice Księstwa, pozostaje objaw, że 
w dzielnicy tej zwiększa sią stale udział kobiet w ogólnej liczbie 
ludności. Spostrzegamy to samo na Szląsku I w Prusach Wschod- 
nich, które również dostarczają zachodowi wielkiej liczby robot- 
ników górniczych i przemysłowych. W Poznańskiem naliczono 
w r. if>(~K>ym na 001,^35 os<ib płci mczkiej 9S5,4'_>2 płci żeńskiej. 
W r. 1871 na i(x> mężczyzn przypadało w tej dzielnicy 106,6 ko- 
biet, w r. i87;vym 107,4: w r. iH.So-ym ]')7,i; w r. jHS^-ym loB; 
w r. ]S()<)-ym iu8.6; w r. 1895 stosunek procentowy zmniejszył się 
do 107,6; z końcem wieku, w r. 1900, podniósł sią na ick^,^. 
W calem kr(')lest\vic Pruskiem na ino mężczyzn przypada 103. i; 
w ces. Nicmicckiem zaś 103, •_' kobiet. 

Wychodźtwem też, pr/y najmniej w części, tłómaczy sic z je- 
dnej strony bardzo wysoki procent dzieci w W. Ks. Poznańskiem, — 
chociaż najważniejszą rolę w tym wypadku odgrywa wielka płod- 
ność ludności polskiej — z drugiej zaś stosunkowo niski procent lud- 
ności w sile wieku, od lal 15 — 40. W r. 1900 było na 1,000 osób: 



w ces, Niemieckiem . 
w W. Ks. Poznańskiem 



lat I i— 1 5 
4< rj 



-40 40- — (k) 60 i więcej 






1 7^^ 

i6m 



1^ 
11 



Żadna z dzielnic, należących do ces. Niemieckiego, ani w przy- 
bliżeniu nie posiada tak wysokiego procentu osób poniżej lat 15. 
Po W. Ks. Poznańskiem z 40'j osobami tej kategoryi, następuje 
zaraz księstwo Lippe z 391, a dalej Prusy Zachodnie z 3HS osoba- 
mi poniżej lal 1.",. Uderzający przy lem jest objaw, że gdy wogól- 
ności. jak już zaznaczono. liczba kobiet jest w Poznańskiem znacz- 
nie większa od mężczyzn, wśród dzieci (1 — if, lat) płeć męska ma 
przewagę. Mianowicie zaś przypada na i.don chłopców tylko t)i}r^ 
dziewcząt, gdy w ces. Niemieckiem stosunek ten wyraża się licz- 
bami 1, OCH) i 91)5. Dodamy wreszcie, że W. Ks. Poznańskie od- 
znacza .się lakżc najwyższym procentem osób powyżci lal OO;,^ 



— 18; 



"y^ r. 1900 naliczono tam osób od 90 — 95 lat 688, od 95 — 100-tu 
1 ^9, powyżej stu 10, ogółem 529, czyli na 100,000 osób 44 (w Kró- 
lestwie Pruskiem 19). 

Wspomnieliśmy już, że nadzwyczajnie wysoki procent osób 
młodocianych (poniżej lat 15) w W. Ks. Poznańskiem tłómaczy sią 
nietylko wychodztwem osób starszych w celach zarobkowych do 
pirowincyi zachodnich państwa pruskiego, ale przedewszystkicm 
-wielką płodnością ludności polskiej. Prowincye, zamieszkane przez 
ludność polską, szczególnie odznaczają się wielką liczbą urodzin. 
Gdy w całem państwie niemieckiem w okresie 1890 — 1900 roku 
na 1,000 osób przypadało rocznie 36,6 urodzin, to w Prusach Za- 
chodnich 43,4, w W. Ks. Poznańskiem 43,3, a na Szląsku 41,2. 
Prusy Zachodnie zajmują pod tym wzglądem pierwsze, Poznańskie 
drugie miejsce, trzecie Szląsk. W dzielnicach czysto niemieckich 
procent urodzin jest daleko mniejszy (tylko Schaumburg Lippe do- 
ściga Szląsk z 4i,2*'7oo urodzin rocznie), co dowodzi, że w tej spra- 
wie rzeczywiście narodowość odgrywa bardzo ważną rolą. Da- 
wniej płodność ludności polskiej była jeszcze znacznie wiąksza, jak 
wynika z zestawienia, które podajemy poniżej. W zestawieniu 
lem uwzględniamy równocześnie liczbą i stosunek procentowy ślu- 
bÓAAT, śmierci i przewyżką liczby urodzin nad liczbą wypadków 
śmierci, odr. 1841 — 1860 w odstępach 'yCio, odr. 1860 — 1900 
w odstępach dziesięcio-letnich. 





iczba za- 
wartych 
ślubów 


Liczba 
urodzin 


1 


si^-^ 


Na ].<iW() ludności przypadało 


Rok 


tum- 


łubów 
rodzin 


is 
•0 ._. 


* N s "r 

S-o 0.= 




J 




•j ^ ,0, ^ ^ 


-m 


P 


^ 


au S ? 


1S41-45 


13,81 '-^ 


59,823 


38,686 21,137 


10,7 


46;5 


30,1 


16,4 


1^4.5-50 


12,625 


59,456 


51,145 8,313 


9,3 


43,7 


37,6 


6,1 


^^.■)0~.-,5 


12,661 


60,182 


54/' 1 6 5,566 


6,1 


43,3 


39,3 


4,0 


i^.j.j— fe 


13,531 


61,819 


46,5oH 


15.311 


6,5i 43,6 


32,« 


U),S 


1860—65 


14,077 


67,539 


44,H«4 


22,655 


6,4' 44,9 


29,« 


1 5- 1 


jST)-,— 70 


14,230 


70,667 


5i,i<r-' 


16,475 


6,2 45,6 33,1 


12.6 


1870—80 


14^043 


74,9«3 


4«,73-' 


26,252 


S,7 46,2, 30,0 


16.2 


JSH0-9CJ 


13,580 


75,445 


47,310 


2H,135 


7,9', 43,«| 27.5 


16.3 


ifU/j—njoo 


14,031 


7S,H()2 


43-4'-'i 


35.:3'^'i 


7-7 


43:3 


23,'^ 


16,4 



24 



— 186 — 



Z zestawienia tego wynika, że w W. Ks. Poznańskiem zmniej — 
sza sią, wprawdzie nie równomiernie, ale dość stale, zarówno pro — 
centowy stosunek ślubów, jak i urodzin i śmierci. Ten rozwój jesi^t: 
zwłaszcza widoczny w ostatniem trzydziestoleciu. Liczba wypaci— 
ków śmierci zmniejsza si(i jednak szybciej, niż urodzin, a nastQj_zr» — 
stwem jest zwiększanie sitj przyrostu naturalnego ludności. Od dzi^::^- 
siąciolecia 1S41 — 1«-,() do iH(;o — 1 ()()() przyrost ten wzrósł z 1 1 ^ _4 
na i<),4,1'. Jeżeli zestawimy cyfry rubryki ostatniej (przyrost nat m_i- 
ralny) z cyframi, wyrażająccmi bezwzględny przyrost ludno^ <z:l 
w W. Ks. Poznańskiem (tab. str. 178), to przekonamy sią, że liczfcr>ii 
ludności tej dzielnicy zwiększa sią w' rzeczywistości znacznie wczi:> V 
niej, niżby należało wnosić z prze wyżki urodzin nad liczbą wypa^ *J- 
ków śmierci, czyli że znaczna cząść ludności, urodzonej w W. l^T' «■ 
Poznańskiem, odpływa za granicą tej dzielnicy. Odpływ ten j^^ =>t 
bardzo znaczny i jakkolwiek naodwrót do Ksiąstwa napływa ludne:*' =^ć 
z innycti prowincyi państwa, to strata jest tak wielką, że gdyby Kr~M.ie 
nadzwyczajny procent urodzin, prowincyi tej groziłoby z czasem m 
wyludnienie. Dla bliższego scharakteryzowania tego przypły'%r"'V"u 
i odpływu ludności, podajemy zestawienie z lat iHc^o i i9(.mj. D^^"^*-' 
pierwsze rubryki wykazują odpływ ludności z W. Ksiąstwa do iX"i- 
nycłi dzielnic państwa, dwie ostatnie dt)pływ z innycli dzielnic dt ^^ 
W. Ksiąstwa. 





Wychodztwoz W. Ks. 


Imigracya 


do W. Ks. 




z osób, urodzonych w Poznań- 


z osób, mieszkających w Po- 


Nazwa dzielnicy 


skiem, mieszkało w wymicno- 


znańskiem, pochodziło z wy- 


uych w rubryce pierwszej 


mienionych w rubryce pierw- 




prowincyach puiistwa 


szej dzielnic 




W r. \H()o W r. igoo 


wr. i8()o 1 wr. i(xx) 


Prusy Wschodnie 


3 ><).")-' 


Fuicy^ 


7,0()2 


8,479 


l^rusy Zachodnie . . 


-'7,r/>''' 


3i/-'74 


38,119 


4^^85.:i 


W. l^s. Poznańskie . 


i/)o6,'J34 


i.7o(),4 •_'•_• 


],6()r),234 


1,709,4-*-' 


Szląsk 


4a.-'74 


39,134 


39,8i.'8 


40,79-' 


Prow. Pomorska . . 


IL',420 


i6,oH] 


11,415 


12,7^)2 


W. Ks. Meklemburskie 


3,13-' 


4,413 


768 


l,28i, 


Szlezwik Holsztyn . 


(),Ni« 


«,-)^6 


1,503 


2,226 


Hamburg .... 


3-r)43 


4,790 


214 


()22 


Ikandenburgia . . 


i3-*''>:)7 


1 80,^50 


'i5,o^5 


-'^>,359 



^ IR7 - 





Wyctiodztwo z W. Ks. 

z osób, urodzonj^ch w Poznań- 


Imigracya do W. Ks. 




z osób, mieszkających w Po- 


Nazwa dzielnicy 


skiem, micszkuio w wymienio- 


znańskiem, pochodziło z wy- 


J 


nych w rubrj 


'ce pierwszej 


mienionych w rubryce pierw- 




prowincyach państwa 


szej dzielnic. 




W r. 1 ^90 


W r. 19(X) 


W r. 1890 


w r. i9(Kj 


-lanower i Lippe 


9.-'<)3 


1 7,010 


1 ,479 


3.536 


3Idenburg .... 


607 


1,124 


103 


391 


^rema 


744 


i,5H3 


62 


193 


^r. Saska, brunświk. 










Anhait .... 


36. .'ar) 


43.913 


4-H37 


8,242 


<r. Saskie .... 


6,444 


11,487 


«77 


1 .660 


Państewka Turyng- 










skie 


1486 


2,447 


524 


753 


Pr. Heska i Waldeck 


i,97H 


3:i''>3 


691 


929 


NżVestfaUa .... 


i3,«75 


57,347 


1 ,34^) 


4.911 


Nadrenia .... 


7n"/>-' 


28,269 


i.iii 


1,865 


W. Ks. Heskie . . 


f)!'-^ 


95-» 


142 


279 


Paiatynat .... 


92 


296 


54 


«5 


AJzacya i Lotaryngia 


2.312 


4,4-^9 


3*^3 


337 


Badenia .... 


489 


1,072 


217 


284 


Wirtemberg i Hohen- 










zollern .... 


240 


388 


164 


:^>(^ 


f^awarya po prawej 










stronie Renu . . 


714 


KO 15 


194 


334 


Ogółem 


1,9-' 7,553 


2,195,257 


i,742,3<'>2 


i,«73,i 55 



Jeżeli odciągniemy liczbę urodzonych i mieszkających w Księ- 
stwie od ogólnej liczby urodzonych w tej dzielnicy, a z drugiej 
strony liczbą urodzonych w Księstwie mieszkańców tej dzielnicy 
od ogólnej liczby mieszkańców, urodzonych w Niemczech, to otrzy- 
mamy cyfry następujące: 

Urodzonych w W. Ks. osób 1890 1900 

było ogółem 1,927-553 2,195,257 

mieszkało w W. Księstwie 1,606,234 1,709,922 



Liczba wychodźców z W. Ks. do innych 
dzielnic ces. Niem. wynosiła , . . 



321,319 



4»5,835 



-^ 1^9 — 

W Poznańskiem mieszkało w r. i8()o w r. 1900 

Osób urodzonych w Niemczech . . . 1,742,362 1-^73, 15") 

„ „ w W. Księstwie . . i/)06j28 i.7(K).422 

Z innych dzielnic pochodziło .... 1 36,128 1<'>3J33 

Strata ogólna wynosiła zatem: w r. 1890 w r. 1900 

Liczba wychodźców z Ksiąstwa . . . — 3-M,319 — 4^5.835 
Liczba przybyłych do Księstwa z inn^cii 

dzielnic ces. Niemieckiego .... +136,128 +163,422 

Strata — 1^0,191 — 3-'-%4i3 

Cyfry te dotyczą tylko osób urodzonych i mieszkających w obrą- 
bie ce.sarstwa Niemieckiego, a nie osób urodzonych lub mie- 
szkających po za jego granicami. 

w r. 1 890 w r. 1 900 
Ogółem było w W. Ks. mieszkańców . 1,771,642 1.887.27.") 
Z tej liczby urodziło się w Niemczech . 1 ,742,3 62 1 ,87 3. 15") 
Pochodziło zatem z zagranicy osób . . 9,280 14.120 

W tych liczbach mieszczą sią zarówno obcy poddani, jak 
i poddani niemieccy,, urodzeni za granicami Niemiec. Stosunek 
pierwszych do drugich jest ja'v 1:2. W r. 1900 naliczono obcych 
poddanych w W. Ks. 4,190. Z tej liczby pochodziło z Królestwa 
Polskiego niespełna 2,otx). 

Na tem kończymy pogląd na ogólny ruch ludności w W. Ks. 
Poznańskiem. Pozostaje nam jeszcze scharakteryzowanie stosun- 
ków wyznaniowych i narodowych. 

Pod względem wyznaniowym ludność W. Księstwa rozpada 
siQ na trzy grupy: katolików, protestantów różnych wyznań i ży- 
dów. Katolicy stanowili niegdyś ogromną większość i dziś jesz- 
szcze znacznie większą połowę; liczba ich zmniejszyła się w pierw- 
szej połowie w. XIX o kilka procent, później wzrosła znowu. 
Bardzo zmniejszył się udział procentowy Żydów, którzy od połowy 
wieku XIX w dość wielkiej liczbie wyprowadzają się do miast 
wielkich w głębi Niemiec. Zysk przypadł w udziale protestantom, 
wśród których luteranie i reformowani stanowią olbrzymią więk- 
szość, tak dalece, że w danych statystycznych, dotyczących wy- 
znań, możemy bez wykrzywienia obrazu stosunków pominąć zu- 



— 190 — 

pełnie małe sekty protestanckie. Zwii^kszcnic sią liczby protestan- 
tów było wynikiem napływu obcycli żywiołów do W. Księstwa. 
Napływu tego nie zdołało zrównoważyć przccliodzcnie niezbyt 
łicznycli Polaków protestantów na łono kościoła katolickiego. 

Dla sctiarakteryzowania rozwoju stosunków, podajemy udział 
procentowy członków trzecłi wymienionycłi wyznań w r. 1816. 
1H49, 1871, 1880, 189!) i i9f):). W oł^łliczeniu tem pomijamy, jak 
już zaznaczono, drobne sekty protestanckie, stanowiące mniej wię- 
cej i*"*/oo ogólnej liczby ludności. 

Na 1,000 osób było: 



W roku 


1 
Katolików 


Protestantów 


Żydów 


1X16 


654 


■jSj 


63 


1^49 


()[]() 


307 


57 


1871 


6:}7 


3'-'3 


3M 


1880 


^>53 


313 


33 


1 8()0 


6^>.-, 


3'>«) 


'-^5 


1900 


67H 


3')-' 


19 



Z zestawienia tego wynika, że liczba protestantów w W. Ks. 
Poznańskiem wzrastała bardzo szybko w pierwszej połowie wieku 
XIX, i aż do r. 1871, w ostatniej ćwierci wieku zaś dopływ prote- 
stantów z innycti okolic także po utworzeniu komisyi kolonizacyj- 
nej, która osiedla na dobracłi, wykupionycłi z rąk polskich, prawie 
tylko protestantów, nie był dość silny, aby zrównoważyć naturalny 
przyrost ludności katolickiej. Udział procentowy Żydów zaś zmniej- 
szał sią stale. 

Inny obraz otrzymamy, jeżeli zestawimy nie udział procento- 
wy, lecz liczbą członków pojedyńczycłi wyznań z lat kilku: 



W roku 


Katolików 


Protestantów Żydów 


1819 
1849 
1871 
1900 


574,977 

847,665 

1,009,491 

1,280,172 


253.2'-'4 
409,286 
511,292 
569,564 


55.771 
76,757 
61,982 

35327 



— 191 — 

Widzimy wiąc, ze zarówno liczba katolików jak i protestan- 
tów w ciągu całego wieku XIX wzrastała stale, cliociaż nie równo- 
miernie, pierwszycłi wolniej na początku, drugiej na końcu wieku, 
liczba Żydów natomiast zwiększała sią w pierwszej, a malała szybko 
w drugiej połowie wieku. Ze to początkowe zwiąkszanie sią lud- 
ności żydowskiej nie uwydatniło sią wcale w rubryce poprzedniej, 
pocliodzi stąd, że była ona zawsze stosunkowo nieliczna, a wiąc 
i przyrost jej byt wiele mniejszy, niż u katolików i protestantów, 
liczącycłi nie dziesiątki, lecz setki tysięcy głów. Największa liczba 
Żydów istniała w W. Księstwie w r. 1 846, jak wynika z następu- 
jącego zestawienia: 



Rok 


Liczba Żydów 


Rok 


Liczba Żydów 


1816 


51,040 


1867 


65,508 


1825 


^5,131 


1871 


61,982 


1831 


69,681 


ifi?') 


62,43« 


i«37 


74,196 


1 880 


56,6()<) 


1846 


81,249 


1885 


5c),8r)r) 


1849 


l^hlril 


l8(>«) 


44k34^> 


1858 


T-NOTf) 


18()5 


4<V>1<) 


1864 


7(Vhj8 


\<)(H) 


33,3-' 7 



Statystyka urzędowa ogólnego rucłiu ludności i wyznań jest, 
z pominięciem 4 pierwszycłi lat (1816 — 19), zupełnie ścisła, a w każ- 
dym razie nie zawiera tak wielkicłi omyłek, aby dawała fałszywy 
obraz stosunków. Statystyka narodowości natomiast nie budzi za- 
ufania, bo spis taki, nawet przy dobrycłi cłięciacti, przeprowadzić 
ściśle trudniej, a władze pruskie przeprowadzały go tendencyjnie, 
starając się zazwyczaj w celacli politycznych zmniejszyć według 
możności liczbę mieszkańców narodowości polskiej. Gdyby w cią- 
gu całego wieku spisy uskuteczniali ci sami urzędnicy i dążność do 
zmniejszania liczby ludności polskiej uwydatniała się zawsze rów- 
nomiernie, to i z tycłi spisów tendencyjnych możnaby wysnuć dość 
pewne wnioski o zmniejszaniu czy zwiększaniu się udziału procen- 
towego tej ludności. Ale jak zmieniali się ludzie, tak zmieniały się 
i prądy w polityce pruskiej, a wobec tego jedne spisy były sporzą- 
dzone w duchu mniej, drugie więcej przychylnym dla l^olaków. 



^B 

iii 
1^ ^ 1 

t-3 2 

3 5-g. 

i 11. 

» 1 2. 

5E^ 

= s w 

a. a- » ' 
2 2,-^ 

OB* f* — > 

2. = S3 

^ lz! — 

-•!''« 
p © -1 

;^ 1 

— o _ 

■ 
■ 1^ 


^^^^^ 


/'<>»/«< j 


T 


r 

o 


r 


1 


o 

( 1 


r 

o; 


T 
Ii 


r 


T 

w' 


er 


^"1 
1 


f 


I 

i? 


1 

-I 

o 


o 
1 
Bi 


1 




! 


5 

1 


1 

i 


■ • t • < łl4 »«««•»« 

! 

_ .._... 4.4-. Jo^ 


QjOii.tlO'.Viikl J 


































1/ 




- -^-A- ta 


0>lr:c5jow«ki 11^^^ 
































Jf 




>■- -r -Tr ? 


KułiMnt^il.l 




































4 






_ ^4 'f 1 


Srodilii 
































1 


1 






^ ;>- 


Połn»ń»kl incti. 




























^ 






tf 






_ - f- ; 


GołSyńłki 1 






































^ s 


flfsjtńslii 






































: — ■/■ } 


Kcj'i''i?^i 






































_ ... ,?.,.... 


\V'ixrKin»).i 








































^ ... ., .... ... • 


\,V.lW0V>!ill 










































A 5 


Jarociński 


































I 








Kfimiftski 










































: -% t 


'•tr;tli<i»lu 
































( 










;- ■■ j 


Sin'jlel»ki 








































: ( { 


r.cnJjKLj 
































V 








_ ■■-• ■ ■ a 


Srcitiłl-I 
































i 








: / -2 


llilrowsl.. 
































J 










ilnilukl 1 






1 


























r 


j 








*^< - .. \ 


W,^m,>m:-.K. 
































D 










.,..!'<,, .41 Ł' 


Jlnt'lr"lii 






























Jl 










■ . . S [. --ri \ 


S»amni-j|iki 






























i 










. V^;J--H ^. 


Ponafl^k. w '' l> 


























J 


r 


J 












_ •■:■-- ' 'j^,'^^ d 


On'r/,-H«ft,l.i 










































hłsrntMSJv/^»lii 






1 


















ś 
















: '\ "\ i 


lnoMruCla»>>i, 1 






















J 


















Obtifiii^ki 
























Jl 
















'j - - "1 


S<ul'iA5ki 






















Jr 


















— .( . .. -■ 


PotnJttiki ""«;! , 






















r/ 


















•^>- ' ' 


Howkki 




















U 




















' "f**«^ ' ' 


Mlt<)iyc^odI^l 


















r 


/ 




















■ ■ "/^^^ 1 


Kowciuniysiii 




















jr 




















-y^' - " 


B>bimu|jti) 


















,1 


r 






















.- ■ -L S-' ■ -" 


W>ny«ki 
















^ 


i 






















......... .J . -■ 


Bj-dfoski wiłj>«i 
















i 
























..... Jq: 


Lmciyńil" 














d 


r 


























■ • A- "I 


VV,t»rnii>' 












rf 






























'W 


^ 1 


W»Ch.lW4kl 












1 






























t • ■ ' "1 


C^srnkcMbiki 












f 






























■ - 1 - -^ ~\ 


Vt.<4>)f«cVI 








J 
































. — -n 


'•■, l.-H yV: 








J 


































. . . . -r • . >. 1 


^^'-' -4 


M 


A 


r 


































4 .. A 


Sk«Jer»>r. .k, 1 


r 










; 
























-:i::.-:. J- 


/»/•«•</ 


rr 


t 


I 

co 


10 

r 


1 


7 


w' 

1 

o 

0*, 


1 


J 






1 
o 




o 

1 


i 


ot 

1 


3^ 

1 




C' 

Lii- 




^B 


^^^^1 




^^MUmbi^ 


^H 




^B 


§■ 




^M 




^1 


^H 






^1 




^B 


^1 


^H 


^1 




^M 


^1 





— 193 — 

Odkąd zaś zaprowadzono w spisach rubryką języka ojczystego, za- 
miast rubryki narodowości, przyłączył sią do dawnycti nowy szcze- 
gół, utrudniający rozpatrzenie sią w stosunkacłi. Stworzono bo- 
wiem obok kategoryi mówiącycti po polsku lub po niemiecku, ka- 
tegoryą osób dwujązycznycti — polsko-niemieckicli, jakkolwiek jest 
rzeczą oczywistą, że jeżeli istnieją osoby, które nie potrafią zdecy- 
dować sią na wyraźne oznaczenie swej narodowości, to liczba icłi 
jest bardzo mała, gdy rubryka dwujęzycznych posiada zawsze bar- 
dzo poważne pozycye. Sposób wypełnienia tej rubryki zależy zu- 
pełnie od samowoli wypełniającego, o ile osoba zapisywana nie 
posiada dostatecznego uświadomienia narodowego i nie może lub 
nie śmie protestować przeciw zapisaniu jej w tej rubryce. W rze- 
czywistości, dwujęzyczni czyli raczej dwunarodowi są w Poznań- 
skiem właściwie tylko wcale nieliczni Żydzi, którzy jeszcze nie- 
zdecydowali się na zupełne przejście do obozu niemieckiego. Inni, 
zapisywani w tej rubryce, to przeważnie Polacy, ludzie prości, 
którzy na uwagą sporządzającego spis, że przecież umieją także po 
niemiecku, przyznają, że tak jest rzeczywiście i nie umieją lub nie 
mają odwagi wytłómaczyć, że nie chcą, aby zapisano ich do ru- 
bryki mieszanej. Statystycy nasi przyjmują zazwyczaj, że z osób 
tej kategoryi należy zaliczyć połowę do narodowości polskiej, 
a drugą do niemieckiej. Jest to, przynajmniej w Poznańskiem, po- 
dział mylny. Należy tam zaliczyć do Polaków conajmniej ^j^ ogól- 
nej liczby dwujęzycznych. Na Sziąsku, w Prusach Wschodnich, 
Zachodnich i w Poznaniu jest inaczej. Tam może podział na dwie 
równe połowy jest uzasadniony. Także używany przez niektó- 
rych statystyków system obliczania liczby ludności polskiej na pod- 
stawie statystyki szkolnej, która jest przeprowadzona na zasadzie 
narodowej, nie prowadzi do M^yników, budzących zaufanie. F*o- 
mijamy już tę okoliczność, że statystyki te są sporządzone również 
w sposób niejednostajny, i że istnieje dążność do uważania tych 
dzieci za niemieckie, które posiadają nazwiska pierwotnie niemiec- 
kie, jak: Szulc, Miler i t. p. Ale przypuśćmy nawet, że spisy te są 
mniej więcej ścisłe, to i wtedy wniosków o jako tako dokładnej liczbie 
ludności polskiej opierać na nich nie można, lżyłoby to tylko wów- 
czas możliwe, gdyby ludność polska rozmnażała się w tym samym 
stosunku, co niemiecka. Tymczasem wiemy, że rozmnaża się szyb- 



194 



ciej, że w rodzinach polskich jest przcciątnic wiąccj dzieci, niż 
w niemieckiwh, ale nie wiemy., jaki jest dokładny stosunek procen- 
towy przyrostu naturalnego u Polaków i Niemców, bo w statystyce 
urodzeń istniefą tylko rubryki wyznaniowe, a nie narodowe. Wszel- 
kie wnioski, opierające sit^ na statystykach szkolnych, mają tylko 
wartość przypuszczeń, a w każdym razie nie są ściślejsze, chociaż 
dają inne wyniki, niż spisy u rządowe. Słowem, trzeba pogodzie* 
siq z tern, że wszelkie próby dokładnego obliczenia ludności pol- 
skiej w Prusach mają wartość bardzo pr(>blemaiyczną, i że liczbę 
tej ludności można obliczyć tylko w przybliżeniu, przyczem błąd, 
wynoszący prawdop(jdtibnie nie więcej, niż i% przy każdorazowym 
spisie, przy porównywaniu spisów z dłuższego okresu może uro- 
snąć do kilku procent. Dlatego leż wysnuwanie z tych spisów 
wniosków o zmniejszaniu lub zwiększaniu sic ludności polskiej jest 
niebezpieczne i może doprowadzić do zupełnie my inycli poglądów. 
Za fakt, nie ulegający żadnej wątpliwości przyjąć trzel^a, że od 
czasu utworzenia W. Ks. Poznańskiego, udział procentowy ludno- 
ści polskiej zmniejszył sic cokolwiek. Wynika to już stąd, że do 
dzielnicy tej napływają nieustannie w dość znacznej liczbie Niem- 
cy, z których pewna cześć tylko przyjęła w drugiem lub trzeciem 
ptikoleniu narodowość polską, nadto zaś, że Żydzi, którzy pierwot- 
nie uważali siej za Polaków, dziś z malemi tylko wyjątkami przy- 
zna wa ją sią do narodowości niemieckiej. 

Z powyższemi zastrzeżeniami co do ścisłości danych statysty- 
cznych, zestawiamy ze sobą liczbą i ud/ial procentowy ludnf)ści 
polskiej W. Księstwa, z początku, polowy i końca wieku XIX. Dwie 
pierwsze cyfry, z początku roku iHi(> i końca r. i>^49, są wynikiem 
obliczeń Stefana Komornickiego w jego dziele „Zabory i koloniza- 
cya niemiecka". Dwie ostatnie z lat 1890 i 1900 są wynikiem spi- 
sów urzędowych. Podajemy cyfry wyrachowane przez Komor- 
nickiego, jakkolwiek, z przyczyn już wymienionych, nie uważamy 
ich wcale za ścisłe, ponieważ bądź co bądź budzą one więcej zau- 
fania, niż dawne spisy urzędowe i obliczenia statystyków pruskich. 
Komornicki podaje liczbę ludności bez wojska, urząd statystyczny 
w Berlinie — wraz z wojskiem. 



195 



Rok 


Liczba ogól- 
na ludności 


Liczba 
Polaków 


Udział procen- 
towy ludności 
polskiej 


1816 

1849 
1890 
1900 


791,772 
1,333,708 
1,751,642 
1,887,275 


517,809 

804,165 

1,047,409 

1,156,866 


65,4 
60,3 

59,8 

61,3 



Z zestawienia tego, gdyby dane statystyczne były ścisłe, wy- 
nikałoby, że liczba ludności polskiej zmniejszyła sią w stosunku do 
ogólnej liczby mieszkańców W. Ks., od r. 1816 — 1849 o przeszło 
5^, od r. 1849 — 1890 o ^l^%, w ostatniem dziesięcioleciu zaś 
zwiększyła słą o i ^%. Dość spojrzeć na te cyfry, aby uznać je za 
bardzo podejrzane. Bardzo jest prawdopodobne, że w początkach 
wieku XIX zmniejszył się skutkiem silnego napływu Niemców do 
W. Księstwa udział procentowy ludności polskiej. Natomiast dal- 
sze obniżanie się udziału procentowego ludności polskiej do r. 1 890 
jest wcale nieprawdopodobne, bo napływ Niemców zmalał zna- 
cznie, a wycłiodźtwo Polaków nie było zbyt silne. Mniej jeszcze 
zaufania budzi cyfra ostatnia, -l-i 4^, za czas od r. 1890 — 1900. 
W tym bowiem właśnie czasie zwiększył się zarówno napływ 
Niemców do Księstwa, w związku z polityką germanizacyjną, jak 
i odpływ ludności polskiej do innycłi dzielnic państwa pruskiego. 
Wprawdzie i Niemcy wyprowadzają siew czasacti ostatnicti z Księ- 
stwa w znacznej liczbie na zachód, ale odpływ ich nie mógł być 
w ostatniem dziesięcioleciu tak wielki, ażeby tern tłómaczyło się 
znaczne zwiększenie się udziału procentowego ludności polskiej. 
Przekonywamy się o tem, porównywając ogólną liczbę wychodź- 
ców z Księstwa z liczbą wychodźców młodocianych (poniżej lat 
16). Ogółem naliczono w r. 1900 osób, urodzonych w W. Księ- 
stwie, a mieszkających w innych dzielnicach państwa, okrągło 
488,000, a w tej liczbie tylko okrągło 52,000 poniżej lat 16. Liczba 
młodocianych wychodźców wynosi więc niespełna 11,"=^, gdy wca- 
łem państwie jest ich okrągło 35, a w Poznańskiem 40,^. Wynika 
2 tego, że z osób urodzonych w Księstwie, a mieszkających w in- 
nych dzielnicach, znaczna większość wyprowadziła się z Księstwa 




— 1 96 — 

w latach dawniejszych, a nic dopiero w ostatniem dziesiącioleciu, 
bo dzieci ich sii już zapisane w rubryce urodzin innych prowincyi. 

TMmaczymy sobie nieprawdopodobny wynik obticzeń tą oko- 
licznością, źe przy spisie w r. 1 H90 istniała jeszcze dążność do wy- 
kazania jaknajmniejszej liczby Polaków\ Spis w Ksiąstwie'} z r. 
i*)(Ki zaś uważamy za dość ścisły (z pominiticiem rubryki „dwuJQ- 
zycznych"). Rządowi bowiem chodziło wtedy o to, aby wykazać 
niebezpieczeństwo ruchu polskiego dla państwa, i dlatego nie zapi- 
sywano na ogól Polaków jako Niemców. Z drugiej zaś strony przy- 
puszczać nie można, aby urzędnicy zapisywali świadomie Niem- 
ców w rubryce polskiej. Dodamy, że liczba „dwuitizycznych" 
w spisie z roku 1900 jest stosunkowo mała. tak, że prawie wcale 
nie wchodzi w rachubą przy obliczeniu udziału procentowego 
narodowości. Naliczono w tym roku w całem W. Ksi<^stwie osób, 
„mówiących niemieckim i polskim (mazurskim, kaszubskim) JQzy- 
kiem ojczystym", 10, ",93. czyli zaledwie 0,6:?, ogółu mieszkańców, 
Dawnie) rubryka tazawierala ogromne cyfry. Wr. i849np. naliczo- 
no w W. Ksiąstwie „dwujęzycznych" 258,5>^2, czyli 19,4^ ludności! 

Przyjmując za podstawę obliczeń cyfry, wymienione na str. 
195, dochodzimy do wniosku, że od r. 1816 do 1900 liczba Pola- 
ków w W. Księstwie zwiększyła się w przybliżeniu o 630,000. 
liczba Niemców o 43o,o(X>, czyli procentowo: liczba Polaków o 223$, 
liczba Niemców o 266%. Ludność niemiecka wzrastała więc w każ- 
dym razie, skutkiem imigracyi z innych dzielnic, szybciej niż pol- 
ska. I ten fakt jednak nie uprawnia do żadnych wniosków o roz- 
woju stosunków w przyszłości. .Jakkolwiek bowMcm nie można 
ufać cyfrom statystyki urzędowej, według których udział procento- 
wy Niemców zmniejszył sic od r. 1890 do 1900 o i i%, a więc zna- 
cznie, to jednak nie ulega żadnej wątpliwości, że odpływ żywiołu 
niemieckiego jest od pewnego czasu, mimo polityki germanizacyj- 
nej i komisyi kolonizacyjnej, nie mniejszy od dopływu z innych 
dzielnic państwa, gdy ludność polska rozmnaża się tak szybko, że, 
mimo wychodztwa, w kraju pozostaje zawsze jeszcze znaczny przy- 



') Pla lunkniccht nieporozumicfS, znznaczymy tu zaraz, ie u-ssystko to eie od- 
nosi się do innych dzielnic, a zwłaszcza G. Szittska. Tam rozstrzygały względy natury 
wręcz przeciwnej, 1 spis z r. 1890 byl dla ludności polskiej korzystniejszy, ai£ w r. 1900, 
Uzasadnimy lo obszerniej w rozdziale u ludności G. Szli^ska. 




— 197 — 

rost. Wreszcie zaś z wychodźców polskich wielka część powraca 
po kilkoletniej pracy na zachodzie z pieniądzmi do kraju, gdy emi- 
grantów niemieckich nic już nie ciągnie do Ksiąstwa. Bardzo 
^yć więc może, że fikcyjny prawdopodobnie przyrost ludności 
polskiej, wykazany przez spis z r. 1900, w latach następnych stanie 
^ią rzeczywistym. 

Jak już zaznaczono w rozdziale topograficznym, udział pro- 
centowy ludności polskiej nie jest równomierny w pojedynczych 
częściach kraju: o wiele mniejszy na zachodzie, niż na wschodzie, 
znacznie mniejszy w obwodzie regencyjnym Bydgoskim, niż w Po- 
znańskim. Podajemy w tablicach poniższych obraz stosunków na- 
rodowościowych w pojedynczych obwodach regencyjnych i po- 
wiatach, przytaczając dla porównania także, jakkolwiek niebardzo 
wiarogodne, urzędowe dane statystyczne z r. 1890-go. Graficzny 
obraz tych stosunków umieściliśmy już na str. 192. 



Obwód 


Rok 1900 


Rok 1890 


regencyjny 


Liczba ludn. 
polskiej 


Udział 
procentowy 


Liczba ludn. 
polskiej 


Udział 
procentowy 


Poznański . . 
Bydgoski . . . 


805 893 
350,973 


67,3 
50,9 


736,134 
311,275 


65,3 
49,8 







Udział procentowy 


N£ 


Powiat 


ludności polskiej 


i 


wr. 1900 wr. 1890 


1 


Odolanów 


90,0 


92,9 


2 


Ostrzeszów 


89,6 


88,6 


3 


Kościan 


89,0 


88,7 


4 


Środa 


87,7 


82,3 


5 


Poznań wiejski zach. . . 


87,2 


87,2 


6 


Gostyń 


86,6 


85,9 


7 


Pleszew 


84,6 


83,4 


8 


Kępno 


84,2 


84,9 


9 


Września 


83.8 


85.6 


10 


Witkowo 


83,0 


83,8 


11 


Jarocin 


83,0 


85,4 


12 


Koźmin 


82,5 


82,2 



198 



N5 



Powiat 



Udział procentowy 
ludności polsiiiej 



wr. i()oo|w r. 1890 



13 
14 
15 
16 

17 
18 

i<; 
20 
21 
22 

'-'3 
-♦4 
-T) 

2^) 

-'7 
28 
2«; 

30 
31 
3-' 
33 
34 

3r> 

3^> 

37 

3'^ 

3') 
40 

41 
4'-i 



Strzelno 

bmigiel 

Grodzisk 

arem 

Ostrowo 

Żnin 

Wągrowiec .... 

Mogilno 

Szamotuły 

Poznań wiejslci wscłiodni 

Gniezno 

Krotoszyn 

Inowrocław .... 

Oborniki 

Szubin 

Poznań miasto . . . 

Rawicz 

Miedzy cłiód .... 
Nowy' Tomyśl . , . 

Babimost 

Wyrzysk 

l^ydgoszcz, wieś . . . 

Leszno 

Wieleń 

Wscliowa 

Czarnków 

Międzyrzecz .... 

Cliodzieź 

Bydgoszcz, miasto . 
Skwierzyna .... 



82,4 

81,7 
81,6 

81,5 
79J 
77,4 
76.9 
75.0 
73.2 
72.0 
66j 
64,9 

63,7 
60,8 

r/>,4 
or)-3 
r)4łr) 
r)3-o 

4«,7 

46,8 
38,2 
35/) 

27J 

27Ó 
27,0 

20.2 

17J 

15,8 

5-2 



78,9 
80,4 

79,3 

19:1 

79,3 
82,5 

77/> 
74.0 

71.3 
64,4 
670 

^>-',4 
61,6 

57,8 

54,3 

r)0.:3 

51/2 

45,5 
48,1 

44.3 

43/> 
37Ó 
34,7 
25,2 
2r),9 
25.7 
19,2 

17.3 

14,1 

5.3 



Na 42 p< )wiaty W. Księstwa, Polacy stanowili zatem w r. i9cxi->^'' 
w 2n-tu wiccej niż •74. "^^ !U więcej, niż polową ludności. Niena. * 
posiadali przewagą tylko w 11. a stanowili więcej, niż 'J^ ludno ^ 
w 4 powiatach, (idybyśmy wciągnęli do obracliunku „dw> 
jązycznych", z którycli większość należy zaliczyć do naroi* 
wości polskiej, to w kilku powiatacłi, jak Bydgoskim wiejski^ 



— 199 ^ 

i miejskim, Chodzieskim, Wyrzyskim, Poznańskim miejskim, Mią- 
dzyrzeckim, Śremskim, Kępińskim i Leszczyńskim, otrzymalibyśmy 
cyfry o ł, a nawet i% wyższe. Najwięcej „dwujęzycznych" nali- 
czono w mieście Poznaniu — 1,01 2; drugie miejsce zajmuje Byd- 
goszcz z 919, trzecie powiat Chodzieski z 831, czwarte i piąte po- 
wiaty: Bydgoszcz, wieś (628) i Wyrzyski (628). W następnym, 
Babimojskim, naliczono osób tej kategoryi już tylko 454. Naj- 
mniej, bo tylko 2, ma ich powiat Nowotomyski. 

Jeżeli zestawimy liczbę Polaków z wykazaną wyżej (str. 190) 
liozbą katolików w calem Księstwie i pojedynczych jego powia- 
tach, to przekonamy się, że katolików jest znacznie więcej, czyli że 
-w Księstwie mieszka stosunkowo wielka liczba katolików Niemców. 
Odgrywają oni tam o tyle dość wybitną rolę polityczną, że do tej 
pory łączyli się prawie wszędzie z Polakami, obecnie zaś przecho- 
dził na stronę germanizatorów. Przez to w powiatach, posiada- 
j£|.cych znaczny procent niemieckiej ludności katolickiej, stosunek 
stronnictw politycznych zmienił się na niekorzyść Polaków. Z dru- 
giej strony mieszka w powiatach południowo-wschodnich, grani- 
cz £|cych z Szląskiem, kilka tysięcy Polaków wyznania ewangelic- 
kiego, którzy nie porzucają wprawdzie swej narodowości, ale za- 
chowują się mniej lub więcej biernie w sprawach politycznych. 
Ola scharakteryzowania stosunku między narodowością i wyzna- 
niem, przytoczymy spis powiatów z oznaczeniem z jednej strony 
lic>:by katolików, z drugiej liczby Polaków, według spisu z r. 1900. 



Powiat 


Liczba 
katolików 


Liczba 
Polaków 


Odolanów . . . 


26,704 


30,126 


Ostrzeszów . 








26,r,«i 


30,470 


Kościan . 
Środa . . 
Poznań zach 








38,961 

39r)57 
3-*-374 


3''^/-'r)" 

3«/>.V-i 
31 w ^6 


Gostyń 
Kępno . . 
Pleszew . 








37.'><>7 

28,33-' 
29,010 


37,097 
29.128 

-'8,465 


Września 
Witkowo 








3<^653 
22,321 


29,701 
22,002 


Jarocin . 








. 40,77'^ 


39435 



— 200 — 



Powiat 


Liczba Liczba 
katolików Polaków 


Koźmin . . . . 


26 067 


25.779 


Strzelno .... 


28,608 


28,224 


bmigiel . . . . 


29,724 


27,968 


Grodzisk .... 


28,73H 


28,088 


.:)rem 


44.587 


41,560 


Ostrowo .... 


29,908 


29,808 


z.nin 


28,192 


2 7,75^ 


Wągrowiec . . . 


36,410 


35,i7« 


Mogilno .... 


33/^-'5 


3'-N433 


Szamotuły . . . 


45,6.^)2 


44/-'05 


Poznań wsch. . . 


29 380 


•-^8,175 


Gniezno .... 


33/>4o 


.3-N2 18 


Krotoszyn . . . 


31-'^ IM 


i.>9,3^« 


Inowrocław . . . 


4ai3« 


47,3^-' 


Oborniki .... 


32,894 


30,606 


Szubin .... 


; 26,709 


'-'5 497 


Poznań miasto . . 


73,415 


<'>4,737 


Rawicz .... 


3'>.4<'>5 


•26,783 


Miądzycłiód . . . 


; i5,«i7 


14,175 


N. Tomyśl . . . 


; 18,631 


1^915 


Babimost. . . . 


37,111 


29,065 


Wyrzysk ... 


3'-^/-\39 


28,955 


Bydgoszcz, wieś . 


37,221 


3 1 ,600 


Leszno .... 


24,021 


14,360. 


Wieleń .... 


i<X937 


8,960 


Wscłiowa . . . 


1 7.044 


7,713 


('zamków . . . 


17.803 


io,7tX) 


Mi<idzy rzecz . . 


23,57H 


10,041 


Cliodzież. . . . 


26.219 


11,798 


Bydgoszcz, miasto . 


15,662 


8,283 


Skwierzyna . . . 


i-'/>45 


1,157 



W trzech powiatacłi zatem, a mianowicie Odolanowsl^-^ 
Ostrzeszowskim i Kąpińskim, mieszka więcej, we wszystkicłi inn>' 
mniej Polaków, ni/, katolików. W 8 powiatacłi, LeszczyńsK^ 
W^schowskim, Czarnkowskim, Międzyrzeckim, Chodzieskim, 3>' 
goskim wiejskim i miejskim, oraz w Skwierzyńskim, mieszka ] 
kilka a nawet kilkanaście tysięcy Niemców katolików. Nie bez tX^ 
czenia jest okoliczność, że są to właśnie powiaty najwięcej zgT^ 



— 201 ^ 

lanizowane, znajdujące się na samym końcu rubryki narodowo- 
^iowej na str. 195 Oprócz wymienionych, tylko jeszcze w trzech, 
mianowicie: Wieieńsklm, Wyrzyskim i Babimojskim, Niemcy 
osiadają przewagę. Objaw ten tłómaczy się przedewszystkiem 
ołożeniem tych powiatów. Na pograniczu tem Niemcy, zarówno 
•rotestanci jak i katolicy, osiedlali się od wieków w wielkiej liczbie, 
L jKDsiadając w sąsiedniej Brandenburgii i zniemczonym Dolnym 
>zląsku narodowy punkt oparcia, nie polszczyli się tak szybko i zu- 
>ełnie, jak gdzieindziej. Z tych zaś, którzy przyswoili sobie naro- 
io-wość polską, po zajęciu tego kraju przez Prusy, znaczna część 
połączyła się znowu z Niemcami. Wreszcie na pograniczu tem, 
zwłaszcza w obwodzie reg. Poznańskim, znajduje się pewna liczba 
zniemczonych Polaków. Wszyscy ci Woitschke'owie, Wuttcke'wie 
i t. d., których spotykamy tam dość często, wsiąknęli tak samo 
w swoje otoczenie katolicko-niemieckie, jak w innych częściach 
Księstwa Niemcy katolicy przyjęli narodowość swoich polskich 
współwyznawców. 

Wogóle, aż niemal do końca wieku XIX, religia była w Księ- 
stwie spójnią daleko silniejszą od narodowości. Na kresach sko- 
rzystali na tem Niemcy, wewnątrz kraju w daleko wyższym stop- 
luu, Polacy. Liczba Polaków zniemczonych jest ogółem niezbyt 
wielka; przynajmniej niewiele stosunkowo jest Niemców z pol- 
akiem nazwiskiem rodowem, z wyjątkiem oficerów, wyższych 
urzędników i żydów, którzy jednak coraz częściej przezywają się 
^ Poznańskich, Warszawskich, Wrzesińskich — Posnerami, War- 
schauerami, Wrescłmerami i t. d. Natomiast wśród ludności pol- 
^luej procent nazwisk niemieckich jest ogromny, tak dalece, że nie 
obeznanemu z krajem nieraz trudno wyrobić sobie pogląd na sto- 
^nki narodowe, zwłaszcza w niektórych miastach. Klasycz- 
"iyin przykładem jest „Bazar" polski w mieście Poznaniu (ryc. 
^- 166). Parter tego potężnego gmachu zajmują sklepy, wy- 
dzierżawiane z zasady tylko Polakom, a nazwiska ich brzmią: Eich- 
stedt, Droste, Rosę, Szulc, Karge... W Poznaniu procent na- 
zwisk niemieckich jest większy, niż gdzieindziej. Spolszczyło się 
lainnietylko stare mieszczaństwo, pochodzące pierwotnie z Nie- 
miec, ale i kilka tysięcy „Bambrów" (Bamberger) bawarskich, ka- 
tolickich, którzy osiedlili się pod Poznaniem w wieku XVII 

26 



— 2()2 — 

i XVin. z tych kolonistów bodaj kilku tylko zachowało' nei. - 
rodowość niemiecką, ogromna większość spolszczyła slą okołrcD 
połowy wieku XIX, a zbogaciwszy się, skutkiem wielkiego 
rozwoju miasta i podniesienia sią ceny gruntów podmie j. 
skich, stanowi dziś najrdzenniejszy pień mieszczaństwa pol- 
skiego. Jedynym śladem niedawnej przeszłości jest zachow_y. 
wany dotąd na przedmieściach bawarski strój kobiecy, wiel- 
ki biały fantastyczny czepiec i szerokie, niemal krynolinowe, sp<3ci- 
nice w jaskrawych kolorach, jedwabny wyszywany fartuszz^ 
i sznurowany staniczek (Mieder) z szerokiemi rękawami (ryc. str 
183). Wogóle niemal wszyscy koloniści niemieccy religii katolic- 
kiej, osiedleni w Księstwie (z wyjątkiem pogranicza) pod koniec 
XVIII i w początkach XIX wieku, spolszczyli się zupełnie, łącz£|c 
się małżeństwami z ludnością miejscową. Można spotkać ca/e 
wsie, zamieszkane przez polskich Szulców, Szmitów, Majerów it<d., 
np. w okolicy Trzemeszna, gdzieindziej znowu dawni Niemej, 
spolszczywszy się, zmieszali się z Polakami. Polszczyli się jednak 
tylko katolicy. Koloniści protestanccy, z małemi wyjątkami, zacli<3- 
wali narodowość niemiecką, zwłaszcza ci, których sprowadżor*^' 
zdolnych Niemiec, t. zw. „Kaszubi", tępi, ciemni, fanatyczni lut ^' 
ranie, mówiący gwarą niebardzo zrozumiałą nawet dla innyc:^^ 
Niemców w Księstwie. 

Wogóle ludność niemiecka w Księstwie, to zbieranina, skład ^*' 
jąca się ż żywiołów najróżniejszych pod względem jeżyka, chara ^* 
teru i stopnia oświaty. Bardzo ważny jest ten szczegół, że z ipn^' 
byszów niemieckich, najwięcej kulturalni, pochodzący z zachodnie:^" 
i południowych Niemiec, byli — z wyjątkiem bystrych i ruchliwyc^*^ 
Sasów i Wirtemberczyków — katolikami i spolszczyli się szybt^^* 
a narodowość niemiecką zachowali głównie imigranci protestaincc:^/ 
z Niemiec północnych, zwłaszcza z Brandenburgii, Pomerania* 
ociężali, mało rozwinięci umysłowo i — rzecz dziwna, także fizyc-^' 
nie, w przeciwieństwie do przeciętnego Brandenburczyka i „Poif^' 
ra". Widocznie do W. Księstwa sprowadzali się z tych dzielnic ci, 
którzy na własnym gruncie skutkiem ujemnych warunków osobi- 
stych czuli się upośledzonymi lub nie mieli Wystarczających środ- 
ków utrzymania. Stąd zapewne pochodzi, iż przeciętny chłop 
niemiecki w Księstwie prawie pod każdym względem ustępuje pol- 



203 — 



skicmu, zarówno pod względem wzrostu i sHy, jak i umiejcjtności 
gospodarowania, przcdsiąbierczości i poj^^iności. Nic odnosi sią 
to oczywiście do wszystkich, ale do większej części osadników nie- 
mieckich, zarówno dawnych, jak i sprowadzonych dopiero w cza- 
sach ostatnich. Przylem może i darowizna częściowa lub zupełna 
przy nadawaniu gruntów działa demoralizująco. Także po mia- 
stach naogói: Niemcy nie przewyższają zdolnością, śmiałością i zna- 
jomością pracy Polaków, a często nie dorównywają im nawet. 
zwłaszcza w rzemiośle, co uwydatnia się praktycznie tern, że nie 
wytrzymują współzawodnictwa polskiego. Są to na ogół ludzie 
spokojni, dobroduszni i dopiero od lat kilkunastu, pod wpływem 
agitacyi antypolskiej, poczynają okazywać buńczuczność drażniącą, 
ale wobec bezsilności w czynie, mało bolesną. Obok tych po- 
spolitych mieszczan, istnieje jeszcze kategorya druga, niesym- 
patyczna od dawna, urzędników i karyerowiczów, przejętych 
uczuciem ogromnej swej wyższości nad „barbarzyństwem pol- 
skiem**. Jest to grupa nieliczna, składająca się głównie z świeżych 
przybyszów z innych prowincyi pruskich, ale wpływowa: jej dzie- 
łem jest powszechny zwrot ku polityce germani/acyjnej. Wresz- 
cie wymienimy szlachtą niemiecką rodową, osiadłą oddawna 
w Księstwie, i dorobkiewiczów, posiadających rozlegle włości- Do 
riiezbyt dawna szlachta rodowa utrzymywała z polską znośne sto- 
sunki, jakkolwiek spoglądała na nią cokolwiek z góry, i nie odzna- 
czała się wogólności szczególną niechęcią do Polaków, nawet jesz- 
cze pod koniec rządów Bismarckowskich. Zwrot do otwartej nie- 
przyjaźni nastąpił dopiero po upadku Caprivi"ego. Dorobkiewicze 
-wiejscy należą do tego samego typu, co karyerowiczc w miastach. 
Jest ich niewielu, ale odznaczają się oni wielką rzutkością z jednej, 
a pogardą dla „gospodarki polskiej'' z drugiej strony. Uważają 
sią za powołanych pionierów „kultury niemieckiej** i obrońców 
^icmieckości, n w ich działalności publicznej główną bodaj sprę- 
żyną jest ambicya. aby odznaczyć się, odegrać rołę wybitną, do- 
równać szlachcie starej i prześcignąć ją. Nic jest to przypadek 
*yłko, że owa sławna trójka, której przypisują autorstwo najnow- 
^2ej polityki antypolskiej, składa się z dwóch dorobkiewiczów, Han- 
^Tianna i Kennemanna, i jednego członka rodziny urzędniczej — 
'iedemanna, i że przeciw tej polityce protestowali najenergiczniej 



— 204 — 

Willamowitze — Mollendortfy, Treskowowic i inni członkowie 
szlachty. Dziś różnicy takiej w poglądach już niema. Prąd ger- I 
manizacyjny uniósł wszystkich. ^ 

Do Niemców należy zaliczyć w Poznańskiem prawie wszyst- 
kich żydów. Takich, którzy uważają sią jeszcze za Polaków, mo- 
żnaby policzyć na palcach; ci którzy podają się za „dwujęzycz- 
nych", lepiej oddać dobrowolnie Niemców, bo liczyć na nich nie^^ 
można. Należą oni pod wzglądem politycznym do stronnictwa -ibs 
wolnomyślnego, i niemal do końca w. XIX, dopóki nie zwyciężyh^ 
w kraju i rządzie prąd hakatystowski, porozumiewali się w wybo — •« 
rach stale z Polakami. Dziś należą do gorliwych germanizatorów- ^v 
Są to, z wcale nielicznemi wyjątkami ludzie mniej lub więcej za- ^ 
możni, mieszkają w miastach, nie różnią się strojem od Innycł-dT :. 
mieszkańców. Dawniej, mniej więcej do r. 1880, znaczna ich części .^ 
utrzymywała sklepiki i szynki po wsiach, uprawiając lichwę. Pc^ -o 
wydaniu nowego prawa przeciw lichwie, powyprowadzali się d^- _o 
miast, tak, że obecnie rzadko tylko spotyka się żyda na wsi. Za^ ;'- 
mują się oni wyłącznie handlem, bankierstwem i wielkim przem)^^- 
słem, gardzą rolnictwem i rzemiosłem, oprócz złotnictwa i zega^™-- 
mistrzowstwa. Dawniej było między nimi wielu krawców i szev^b/- 
ców. Wielkie zbiorowiska ludzi i rynki handlowe przyciągają iczrh 
bardzo silnie. Stąd ich nieustanny odpływ z miasteczek powiat -^z*- 
wych do Poznania i Bydgoszczy, a z tych miast do Berlina. O -od- 
pływ ten jest tak silny, że, jak już zauważono, liczba żydów w ^^^^' 
Księstwie zmniejsza się stale i szybko. 

U ludności polskiej zachowały się dotąd, mimo zbliżające^^*^ 
wpływu udoskonalonych środków komunikacyjnych, częste^^^ 
przesiedlania i łączenia się przez małżeństwa, stare różnice hist^' 
ryczne — wprawdzie już nie w strojach ludowych, które ustępu/^ 
powszechnie i coraz więcej przed stereotypowym mieszczańskin^' 
nawet u kobiet, zazwyczaj więcej konserwatywnych pod tym wzglą- 
dem od mężczyzn, ale w postawie, typie głowy, charakterze, zwy- 
czajach i języku. Nie miejsce tu na szczegółową charakterystyką 
ludności wiejskiej w pojedynczych okolicach kraju. Nie pozwa- 
lają na to ramy tej pracy. Zadowolimy się więc tylko wymienie- 
niem grup ważniejszych, posiadających wybitnie odrębne znamiona. 
I^ud wiejski w Księstwie jest na ogół rosły, silny, bystry^, prącowi* 



— 205 — 



ty, oszczędny, odżywiający si<^ stosunkowo dobrze. I — trzeźwy, od- 
kąd zwitjkszyla sią wśród niego oświata, a zmalała liczba szynków 
żydowskich po wsiach. Nigdzie jednak w tej dzielnicy nie spoty- 
kamy sią z typem tak pięknym, zarówno u mężczyzn jak i kobiet, 
jak na Kujawach, w okolicy Inowrocławia, Strzelna i Kruświcy. 
Chłop tamtejszy wyróżnia siq od innych na swoją korzyść wzro- 
stem i szlachetnością postawy, wyrazistością twarzy, fantazyą i pe- 
wnością siebie, co wszystko niewątpliwie pozostaje w ścisłym 
związku z odwiecznym dobrobytem na urodzajnej glebie. Szcze- 
gólnych właściwości jtjzykowych na Kujawach poznańskich niema. 
Nigdzie tylko w Księstwie tak konsekwentnie i powszechnie, jak 
tam. nie wymawiają a i e przez pochylenie: pon, mom, chlib, syr, 
pyrka (perka — kartofel); nigdzie tak często nie słyszy się starej for- 
my podwójnej: siyszyta, idźta, rzadziej już teraz: idźma. Pod 
-względem wzrostu i pewności siebie, ale nic urody, zbliżają się do 
Kujawiaków mieszkańcy Krajny, między Koronowem. Naklem 
i Wyrzyskiem, oraz lud powiatów południowo-wschodnich, poło- 
żonych w pobliżu Szląska: Ostrowskiego, Ostrzeszowskiego. Odo- 
lanowskiego. Gdy jednak na Kujawach wieśniak jest przeważnie 
siinukły, jak topola, w obu wymienionych okolicach odznacza się 
>vięccj barczystością, a posiada rysy twarzy grubsze, wyraz tward- 
szy, w przeciwieństwie zaś do postawy i wyrazu twarzy, wymo- 
-vvę miększą, prawie śpiewną. Język Krajczan różni się znacznie 
od używanego w innych częściach Księstwa, zbliża się cokolwiek 
do zachodnio-pruskiego. a odznacza się nadto szczególnym spos<^- 
bem wymawiania dźwięków nosowych, zwłaszcza f, które w ustach 
krajczan brzmi jak przedłużone francuskie f/i (jf/^czmień, b^^wde itp.). 
Sąsiadający z Kujawiakami Pałuczanie (od Pakości i Łabiszyna po 
za Wągrowiec) są na ogół drobniejsi, mniej pokaźni pod względem 
'^Tglądu zewnętrznego, z chytrzejszym' wyrazem twarzy, językiem 
^vi<^cej zbliżonym do literackiego. Pocliylenie samogłoski </ i e nie 
l*-'st tam powszechne i mniej wyraźne, formy podwójne słyszy się 
rzaJko, język wogóle uboższy. Za odrębne typy uchodzą, oprócz 
'^^yrnienionych, jeszcze Pleszewiacy i Kościaniacy z niziny nado- 
"rzańskiej. Różnice są jednak nie bardzo wyraźne, uwydatniają 
się najwięcej w charakterze, stroju u kobiet, zwłaszcza formie czep- 
Wi niektórych zwyczajach i pojedynczych wyrażeniach. 



20Ci — 



Ludność miejska nic posiada żadnego wyraźnego typu, stano- 
wi mii^szaniną, w której zlewają sią ze sobą potomkowie starych 
mieszczan, s[v:)Iszczonych Niemców, niedawni przybysze ze wsi 
i szlachta podupadła, zmuszona do szukania zarobku na bruku nii<^V 
skim. Każdy z tych żywiołów przyczynia sią ze swej strony do na- 
dania charakteru mieszczaństwu i każdy wnosi coś innego, a r<f>i* 
nice nie zdążyły się jeszcze wyrównać i zrównoważyć. Dzisiej«^ie 
mieszczaństwo w Poznańskiem jest, jako całość, wytworem rc3Z- 
woju stosunków w ostatniej ćwierci wieku, składa sią z grup, ktcJTare 
nie zżyły i nie zespoliły sie ze sobą jeszcze. Najwybitniejszym '■y- 
pem jest stary mieszczanin-rzemieślnik, ruchliwy, krzykliwy, obrot- 
ny, zrączny, samolubny, mało przcdsiąbierczy, ostrożny, dolr^ry 
pracownik, lichy kupiec. Spotykamy takich najwięcej w mały eh ^ 
miasteczkach. W wiąkszych i samym Poznaniu wysuwa sic czro-^ 
raz wie.cej żywioł nowy — obok mieszczan pochodzenia niemieclc -IC" 
go — fantazyjny, śmiały szlachcic i nie mniej śmiały, ale przebi^^8^| 
lejszy syn chłopa i wychowanego w wiclkiem środowisku ma ^<^' 
mieszczanina. Zamkniecie prawie wszystkich stanowisk urzec^*^' 
wych dia Polaków, sprawia, że wielu zdolnych ludzi z wszystki 
stanów spływa do miast, wytwarza sobie tam egzystencyą, i w cIl 
kiej walce o byt, wyrabia sią na dzielnych kupc(>w i przemyslo^'*^' 
ców. Stąd też pochodzi, że dopiero od niedawnego czasu rozwi^^ 
sie bardzo silnie polski handel i przemysł. Niemcy nic zdołają, rzn 
mo pomocy urzędowej, sprostać nuwemu wsptjłzawodnictwu, i mia- 
sta nabierają cor^iz więcej wyglądu polskiego. Z tych samyc'^ 
przyczyn, które złożyły sie na szybki i wielki rozwój mieszczan— ■ 
stwa, zwiąksza sią stale liczba inteligencyi polskiej po miastacii. 
Młodzież wykształcona, o ile nie wstąpuje do stanu duchownego, 
niema nadziei na objącie w spuściznie własności ziemskiej, ani 
ochoty do handlu i przemysłu, garnie sią, wobec systematycznego 
wysyłania wyższych urzędników, a nawet nauczycieli gimnazyal- 
nych, jeżeli są Polakami, w okolice czysto niemieckie, od laty kil- 
kunastu do zawodów uczonych, dostępnych dta wszystkich, a za- 
dawalając sią z konieczności skromnemi warunkami życia, wypiera 
p<jwoli, ale stale, adwokatów, lekarzy, aptekarzy niemieckich. Ze 
znacznem zwiąkszeniem sią liczby wzrasta znacznie i wpływ tej in- 
teligencyi miejskiej w kraju, i punkt ciężkości w kierownictwie po 



-h 



I 



k 



[itycznem przenosi sią z dworów szlacheckich I plclianti do miast, 
Ewłaszcza do Poznania. Wynilca z tego, że te dwa stany, które 
vcalc niedawno jeszcze trzymały w swem ręku ster spraw polity- 
iznych. szlachta i duchowieństwo, tracą swoje wpływy; jest to 
:aś nietylko następstwem scharakteryzowanego wyżej rozwoju in- 
eligencyi miejskiej, lecz i coraz większego uświadomienia polity- 

Rlego prostego ludu wiejskiego, niepopularnej polityki Kola pol- 
ego w latach ostatnich i szybkiego zmniejszania sią obszaru 
vielkiej własności ziemskiej. 

Należałoby zakończyć rozdział ten wykazaniem, w jaki sposób 
niądzy scharakteryzowaną wyżej ludność rozdziela się własność 
^pjska i wiejska w W. Księstwie. Ścisły obrachunek taki, z po- 
^du braku szczegółowych materyałów statystycznych, przepro- 
wadzić trudno, a w miastach wcale niepodobna. Przybliżone cyfry 
p podziale własności wiejskiej podamy przy opisie stosunków rolni- 
czych. Co do miast, musimy zadowolić się stwierdzeniem faktu. 
Hl^ większej ich części, a mianowicie też największych, jak Po- 
rnaniu, Bydgoszczy, Inowrocławiu, Gnieźnie, Pile, Niemcy (wraz 
5 żydami) posiadają ogromną przewagę matcryalną. Jedyną 
jewną, ale og<3lnikową. wskazówką pod tym względem są wybory 
fo rad miejskich, a dowodzą i me, że we wszystkich wymienionych 
fiiastach majątek, względnie suma dochodów^ i podatków, opłaca- 

tod nich, jest u Niemców znacznie większa, niż u P(łlaków. 
ROI 

^^fielkie Ks. Poznańskie jest z swej natury krajem czysto rolni- 
^^* czym. Nie pr^siada ono żadnych skarbów mineralnych, 
'*^<^cz pokładów soli pdd Inowrocławiem, ani węgla kamiennego, 
^py jest dziś pcjdstawą wszelkiego wielkiego przemysłu, ani wresz- 
szczególnie dogodnych naturalnych środków komunikacyjnych, 



ROLNICTWO, PRZEMYŚL, HANDEL, ŚRODKI 
KOMUNIKACYI. 




— 209 — 

któreby ułatwiały dowóz matcryalów surowycli i zbyt wyrobów. 
Od niepamiątnycti czasów też głównym środkiem utrzymania mie- 
szkańców tej ziemi było rolnictwo. Głównym, ale nie wyłącznym. 
Jako kraj przejściowy dla liandlu między wybrzeżem Bałtyku a ni- 
dną Dunaju, później zaś także między wschodem a zacliodem, 
dzielnica ta brała niegdyś bardzo silny udział w riicłiu liandlowym, 
1 w związku z tem i napływem przedsiąbierczycti wycłiodźców 
z. Niemiec (i Czecli) powstał na tem pograniczu także kwitną- 
:y i, jak na owe czasy, wielki przemysł. Przemysł ten i handel 
jpadły jednak w pierwszej połowie wieku XIX, skutkiem utworze- 
lia granicy politycznej i celnej na wschodzie, zmienionych rady- 
kalnie warunków wyrobu i zbytu i przekształcenia środków komu- 
likacyjnych, a niewątpliwie także nieumiejętności zastosowania się 
Tiieszkańców do nowego stanu rzeczy, oraz dla braku przedsiebier- 
:zości u szlachty polskiej. Szlachta ta zajmowała się od wieków 
wyłącznie rolnictwem, pozostawiając przemysł i handel w rękach 
nieszczan, przeważnie cudzoziemców i żydów, i ani nie pomyślała 
D tem, aby skorzystać z chwili przełomowej, kiedy zachwiały się 
łtare podstawy przemysłu, aby, dzięki swej sile kapitalistycznej, 
Dpanować tę gałęź zarobkowania. Czy to było możliwe, dziś roz- 
strzygnąć trudno. Faktem jest, że nie zrobiono nawet próby. Wo- 
Dec ciężkich zarzutów, robionych tej szlachcie przez niektórych 
ekonomistów (ostatnio przez dr. J. B. Marchlewskiego w dziele 
, Stosunki społeczno-ekonomiczne pod panowaniem pruskicm", 
^wó w- Warszawa, 1903), zaznaczyć jednak trzeba, że ten brak 
Drzedsiebierczości tłómaczy się głównie warunkami przyrodzonemi 
stosunkami komunikacyjnemi kraju. W. Księstwo nic pcjsiada 
ych surowców, na których oparł się nowy przemysł: ani metalów, 
mi węgla kamiennego; nie było więc dla mieszkańców bezpośred- 
liej- podniety dó wkroczenia na drogę przemysłu. Co zaś daleko 
;vażniejsze, po przebiciu kanału Bydgoskiego, utworzeniu granicy 
relnej na wschodzie i przeprowadzeniu torów kolei żelaznej, W. 
<sięstwo znalazło się niejako w „martwym kącie" ruchu handlo- 
3^ego na większą skalę. Ruch ten faluje między wschodem i za- 
- bodem, gdy między północą a południem zmalał ogromnie w cią- 
Cu wieku XIX. Z ważniejszych zaś arteryi komunikacyjnych, 
biegnących w tym kierunku, jedne omijają zupełnie granice W. 

27 



210 — 



KsiQstwa, inne dotykają tylko jego krańców północnych (Wisła 
kanał Bydgoski — Noteć — Warta — Odra i tor kolejowy, lowari^; 
szący tej drodze wodnej). Wielkiemu Ksiąstwu pozostała tyłko j 
dna arterya komunikacyjna, łącząca je bezpośrednio ze wscłiode 
ale bardzo pfjdrządna, bo pozbawiona wszcjkicłi związków z drc=^ 
gami, siągająccmi dalej na wschód — Wdarta. Wobec tego. o wiej, 
szym rozwoju handlowym mowy być nie mogło, a zupełny zast 
handlowy hamował przedsiebierczość przemysłową, zwłaszsza, żi 
w samym kraju do wytworzenia przemysłu na wielką skalic niera 
żadnej podniety. To tez widzimy, że nietylko ludność polska, al 
także przemyślniejsi od niej żydzi i popierani przez władze Niemcy 
w W. Ksiąstwie nie zdobyli sią na żaden większy wysiłek w Ide- 
runku przemysłowym. Tłumny odpływ żydów i dość znaczny 
Niemców poznańskich do dzielnic środkowych i zachodnich pań- 
stwa jest najlepszą ilustracyą tych stosunków. Temi stosunkami 
tłómaczy si*?, że mimo zasadniczej zmiany warunków ekonomicz- 
nych i społecznych, W. Ksiijstwo ł^oznańskie pozostało dotąd kra- 
jem przeważnie rolniczym, a o ile posiada przemysł wielki i kwit- 
nący, to tylko przemysł związany ściśle z rolnictwem. 




Wielkie Ks. Poznańskie ma 2,1^95,770 *) hektannv obszaru. 
Z tej ogólnej sumy, miasta zajmują 143,^34, gminy wiejskie 
1,132,960, a okrągi dworskie 1/116,042 ha. Jak już zaznaczono, 
W. Ksiąstwo posiada glebą stosunkowo dobrą; nieużytków jest nie- 
wiele, obszary zalesione, przeważnie piasczyste, zajmują niespełna 
czwartą, niskie lqki niespełna dziesiątą część kraju. Stosunek roli 
ornej do łąk i lasów jest następujący: 



4 



Ogółem . 
Roli ornej 
Łąk . . 
Lasów 



W ob w. reg. 
Poznańskim 



W ob w. reg. 
Bydgosjkim 



W W. Ks. 
Poznańskiem 



li e k t ą r ó w 



1,750,889 
1,088,797 



i,i44,«^8l 

672,042 

98,927 

236,296 



2,895,770 

1,760.839 

237.686 

r)9.i,94o 



') WcdluR „Handbuch der Grundbesitzesim Deutscben Reiche. Vir Prowins 
Poscn." Herlin, 1902. 



— 211 — 



Na loo hektarów przypada, przy podziale na większą ilość 



grup: 



W ob w. reg. 
Poznańskim 



W obw. reg. 
Bydgoskim 



W W. Ks. 

Poznańskiem 



Roli ornej 
Ogrodów 
Łąk. . 
Pastwisk 
Lasów . 
Wody . 
Nieużytków 



61,3 
0,5 
8,1 
4,2 

21,3 
1,3 
0,1 



57,0 
0,4 
8,6 

6,5 
22,2 

2,1 
0,2 



59,6 
0,5 
8,3 
5,1 

21,6 

1,6 
0,1 



Pod wzglądem dobroci gleby, W. Księstwo posiada: gleby gli- 
niastej g,Ą%, mieszanej piasczysto-gliniastej 48,0^, piasczystej 33,6^, 
torfiastej 7,0^. Resztą, 2,0^, zajmują wody i grzązkie moczary. 

Dochód czysty z hektara (Grundsteuer-Reincrtrag) obliczono 
od ziemi ornej w obwodzie Poznańskim na iu,i8, w Bydgoskim 
na 10,97, w całem Księstwie na 10,28 mk.; od łąk: w Poznańskim 
na 12,53, w Bydgoskim na 14,88, w całem Księstwie na 13,32 mk.; 
od lasów: w Poznańskim na 2,74, w Bydgoskim na 2,35, w ca- 
łem Księstwie na 2,74 mk. Liczby te odnoszą się oczywiście do 
całości, a nie do pojedynczych części kraju. Najwyżej oszacowa- 
no dochód czysty z ziemi w powiecie inowrocławskim — na 17,23 
mk.; drugie miejsce zajmuje strzeliński — z 16,06 mk., trzecie ra- 
wicki — z 13,71 mk.; ostatnie wieleński z 5,87, przedostatnie mię- 
dzy chodzki, międzyrzecki i ostrzeszowski z 6,27 mk. od hektara. 
Dodamy, że przeciętny czysty dochód z 1 hektara ziemi ornej w ca- 
łem państwie niemieckiem oszacowano na 17,1 mk.; z wszystkich 
powiatów poznańskich zatem tylko w jednym, inowrocławskim, do- 
chód z ziemi jest większy. Tłómaczy się to oczywiście nietylko 
rodzajem gleby, lecz i kulturą, w której znajduje się ziemia, wresz- 
cie i klimatem, który pozwala w niektórych częściach państwa na 
uprawę roślin, zapewniających dochód bez porównania więk- 
szy, jak np. wina, tytoniu, chmielu. Z tych trzech roślin upra- 
wiają w W. Ks. Poznańskiem z powodzeniem tylko chmiel na 
niewielkim obszarze między miastami: Grodziskiem, Wolszty- 
nem i Zbąszyniem Środowiskiem tego okręgu jest Nowy To- 



\ 



w. KS. POZNAŃSKIE. 

Własność ziemska według narodowości, w r. 1900. 




jO ^J* J'j' j* 

Miejsca kreskowane oziiucziijij obszary, znajdujące się w rękach niemieckich. 



213 — 



Plantacye tytoniu są niewielkie, liście nadają sią tyt- 
wyrobu cygar najgorszego gatunku i do własnego użytku 
V niemieckich. Winnice obejmują ogółem 1 26,3 tiektarów 

i dostarczają niewielkiej ilości winogron, które nie dojrze- 
gdy zupełnie i nie nadają się do wyrobu wina, lecz tylko 
ycia w stanie surowym. Z roślin, przy noszący cłi większe 
prawlają w Księstwie na większą skalę tylko buraki cukro- 
aszcza na Kujawacłi i w powiatacłi południowo-wschod- 
odziskim, kościańskim, gostyńskim, wscliowskim, szamotul- 
'odzkim. Na j ważnie jszemi produktami rolniczemi pozo- 
dal, jak dawniej, zboża i rośliny pastewne. Pod względem 

i zbioru, produkcya ta przedstawiała się w r. 1900, według 
udania urzędowego, jak następuje : 



fi. 



Obszar 
obsiany 



94,338 ha 
601,035 „ 

142,967 „ 

284,367 n 
228,618 „ 



Zbiór w pod- 
wójnych cen- 
tnarach 



Zebrano w podw. centn. 

(= 250 funtów p.) 

z 1 hektara 



w r. 1900 w 1. 1893—9 



158,400 

707,189 
162,923 

181,425 
2,865,000 

509,893 



16,8 
11,8 

15,1 
12,7 

100,7 

22,3 



15,3 
12,9 

15,0 

12,7 

120,3 

31,9 



sy pokrywają w W. Księstwie ogółem 573,402 hektary, 
ru tego, 173,760 ha jest własnością korony i rządu, 11,409 
nością gmin, 5,233 własnością stowarzyszeń i zakładów, 
70 znajduje się w posiadaniu osób prywatnych. Przewa- 
ly iglaste, obejmujące 506,466 ha; liściastych jest tylko 
la. Z całego obszaru zalesionego przypada na : 

ny 491,831 ha 

ozy i olchy 25,502 „ 

>y 19,325 n 

ły i świerki 9,448 ., 

^i • . 4,522 „ 

drzewie 1,141 „ 

;rzby i inne t. p. sadzonki 10,393 „ 



— -JM — 

W ciągu ostatniej ćwierci wieku zerwano w W. Księstwie zu- 
pełnie z eiiStensywnym systemem gospodarstwa. Zniesiono ugory 
i pastwiska letnie, a zaprowadzono gospodarstwo płodozmienne; 

w mniejszych włościach używany jest jeszcze cztjsto system trzy 

pniowy. Wobec wielkiego obniżenia sią cen zboża i okopowizn, — 
a podniesienia siq cen mięsa i nabiału, zwrócono uwagą główną 
na hodowle; bydła i nierogacizny. Rolnicy polscy nadto upra- 
wiają z szczególnem zamiłowaniem i powodzeniem hodowlę koni. 
Owce, których chów z powodu obniżenia się ceny wełny bardzo 
mało się opłaca, skasowano w wielu dobrach zupełnie, w irmych 
ograniczono znacznie stada. Zniesienie ugorów pozostaje w ści- 
słym związku z tą zmianą. 

W zestawieniu poniższem podajemy liczby, dotyczące inwen- 
tarza żywego w W. l\s. Poznańskiem, według kilku ostatnich spi- 
sów urzędowych, a dla porównania, dołączamy do tego wyk* 
z pierwszej połowy wieku XIX, z r. 1837: 



Naliczono 

9 r * . * 


Koni 


Bydła 


Owiec 


Nieroga- 


Kóz 


W Księstwie 






cizny 




Wr. 1837 


134.124 


47^>.3o8 


2,165,020 


222,320 


3.-324 


« 1B73 


HJ7,«83 


5,70,760 


2,629,399 


310,835 


48,494 


„ 1883 


211,291 


625,732 


1,892,336 


469,043 


71.3.53 


„ 1S02 


231,43^' 


752,74<^ 


1, CK) 1,489 


548,871 


104,172 


„ i«')7 


249,6*^ 


836,869 


fi95.558 


665,102 




„ K.JO0 


263,284 


867,795 


f)09,8i6 


772,402 


112,493 



Widzimy więc, że liczba koni, bydła, nierogacizny i kóz 
zwiększała się w W. Księstwie stale i bardzo szybko, natomiast 
liczba ow^iec zmalała od r. 1873 o przeszło V|. ^^ p>orównaniu 
z innemi dzielnicami, należącemi do państwa Niemieckiego, W. Ks. , 
Poznańskie odznacza się dość wielkiem bogactwem inwentćirza ży-A 
wego, zarówno wtedy, gdy uwzględnimy stosunek inwentarza do 
liczby mieszkańców jak i do obszaru. 

Według spisu powszechnego z roku 1897, przypadało: 



215S — 



Koni . . 
Bydła . . . . 
Owiec . . . 

Nierogacizny 
Kóz (rok 1892) 



Na 1 kilometr □ 



WW. Ks.l 
Pozn. 



W Ces. 

Niem. 



>.7 



Na 100 mieszk. 



WW. Ks. 

Pozn. 



13.6 

4r>.8 
38,0 

5,9 



W Ces. 

Niem. 



Zaznajzyliśmy powyżej, ze W. Ks. Poznańskie jest do tej pory 
jeszcze, jak dawniej, krajem przeważnie rolniczym, t. j. że rolni- 
ctwo jest tam głównem żródJem utrzymania ludności. I w tej dziel- 
nicy jednak uwydatnia się, chociaż powoli, aie stale, zwrot w kie- 
runku przemysłowym. Nie zmniejsza sią oczywiście obszar ziemi 
uprawionej, ale zmniejsza sią liczba ludzi pracującycti na niej 
i czerpiących z niej swe utrzymanie. Gdy w r. 1HH2, na ogólną 
liczbą 1,739,617 mieszkańców, 1,077,137, czyli 67,.'/^, żyło z rol- 
nictwa, przy spisie w roku iHg^-tym, otrzymano już liczby 
absolutne i stosunkowe daleko mniejsze. IJczba mieszkańców 
W. Ksiąstwa zwiększyła sią i dosicgnąia sumy 1,774,046, ale 
liczba żyjących z rolnictwa zmalała: wynosiła już tylko 1,053,3^,1 
dusz, czyli 59, H% ludności. Do tego samego wyniku dochodzimy, 
jeżeli porównamy liczbą — nie żyjących z rolnictwa, lecz pracujących 
na roli z ogólną liczbą zarobkujących. W r. 1882 pracujących na 
swe utrzymanie w rolnictwie, handlu i przemyśle, było w Księ- 
stwie 533,151. w r. 1M95 zaś 581,154 osób; zarobkujących w rol- 
nictwie natomiast: w r. 1882-gim 395,392, a w r. 1895-iym 404,893. 
Zwiększyła się wiąc wprawdzie nieco liczba osób pracujących na 
roli, ale nie w tym stosunku, co liczba zarobkujących wogóle. 
W r. 1882 było pracujących na roli 74,2, w r. 1895 zaś tylko 69,8^. 
Znaczy to, że coraz większa liczba osób szuka zarobku w zawo- 
dach przemysłowych i handlowych, a rola wyżywia coraz mniejszą 



— ;2i6 — 

czQŚć ludności. Stosunki te tłómaczą slą głównie warunkami za- 
robkowemi, które są w rolnictwie mniej korzystne, niż w zawo- 
dach przemysłowych i handlowych, zaprowadzeniem maszyn, więk- 
szą intensywnością roboty w zawodzie rolniczym, skutkiem czego , 
mniej potrzeba rąk, niż dawniej do wykonania tej samej pracy^ 
wreszcie zaś specyalizacyi, dzit^ki której ci sami robotnicy wykony- 



> 



Mtkij-niilian Jiickowski. Patron kółek wluścinńskicb. 

wają obecnie w kilku miejscowościach tq samą pracą, do której 
łaiwienia dawniej każda włość wic^ksza posiadała własnych lud/^ ""^fc 
Stosunki te sprawiają, że zmniejsza sią tylko liczba osób rw- ^"^^ 
samodzielnych, robotników, pracujących na roli. NaiomF 
wzrasta liczba samodzielnych, właścicieli gospodarstw rolny 
W czasach ostatnich przyrost ten był nawet bardzo znaczny, y 
wynika z następującego zestawienia: 



— 217 



w W. Ks. Poznańskiem było: 



Osób pracujących na roli 


w r. 1882 


wr. 1895 


+ 


Samodzielnych .... 

Pomocników 

Robotników 


56,834 

4.390 

233,499 


72,298 

5.718 

219.043 


+ 15,464 
+ 1,328 
- 14,456 


Razem . 


294,723 


297,059 


+ 2,336 



W ciągu lat trzynastu zatem liczba rolników samodzielnych, 
t. j. posiadających grunt własny, zwiększyła się o 15,464, czyli 
o przeszło 27^. Mogło to nastąpić tylko skutkiem wielkiego roz- 
drobnienia posiadłości ziemskiej. Proces ten, uwydatniający się 
niemal wszędzie, w W. Ks. Poznańskiem został bardzo przyśpie- 
szony przez systematyczną parcelacyę, zarówno ze strony niemiec- 
J^iej jak i polskiej. Dajemy w tablicy poniższej pogląd na rozwój 
^ych stosunków, zestawiając ze sobą liczbę pojedynczych kategoryi 
gospodarstw według spisów z lat 1882 i 1895: 



Liczba gospodarstw 
w obw. reg. Poznańskim 



Wielkość 
gospodarstw 



o 



2 ha 

5 n 

10 „ 
20 „ 
-^-50 „ 
^o«po<7. małe 



50 — 100 ha 
100—200 „ 
^h^ci średnie 

200-500 ha 
500—1000 „ 
1000 i więcej 
lihki wielkie 



r. 1882 



8,729 
13.320 
13.961 
13,518 

5.587 



55,115 

709 
327 



1895 



11,764 
15.972 
14,869 
14,678 
5,882 



63,165 

679 
316 



1,036 

708 

403 
81 



995 

646 

380 

93 



+ 



+ 3.035 
+ 2,652 
+ 908 
+ 1,160 
-t- 295 



30 
u 



w obw. reg. Bydgoskim 

r i«ft'> r i«nr; + 



r. 1882 r. 1895 



5-176 

7,cx)4 

4,458 
4,665 
4.656 



5.602 
7.7<^> 
5.914 
5.664 
5,087 



+ 426 
+ 702 
+ 1.456 
+ 999 
+ 431 



-^8,050 25,959 



933 
430 



29.973 -f4,W4 



990 
437 



— 41 

— 62 

— 23 
+ 12 



1,1921 1,119 



1.363 

491 
236 

48 



73 775 



1,427 

459 

231 

43 



+ 57 

+ 7 



+ 04 



52 
5 



733 — 42 



— 2jS — 

Te same stosunki przedstawinją się w caiem W. Ksicslwic, 
7. uwzględnieniem nie liczby włości, lecz obszaru, jak nastąpujc: 



Wielkość 


Obszar 


W iotx> hektarów 


gospodarstwa 


wr. 1882 


w r. 1 895 


+ 


1—2 ha . . 


2 1 ,n 


23,8 


+ 2.8 


'-'—5 n • • 


^17.5 


7^'J 


+ 9.'i 


5— io„ . - 


1 33-y 


1 49.4 


H- 15.5 


lO— 20 „ . . 


•^57,1 


285'5 


+ 28,4 


20—50 „ . . 


'^•A")-^ 


3ir).''> 


-ł- i<),7 


Gospod, muli' . 


7 7 .') - 4 


.s-,1,0 


-r 7j^G 


50 — HX) ha . 


1 1 1,2 


1 12,2 


+ 1,0 


lot) 2 (JO „ . 


j 06. 8 


H\")'4 


1,4 


Whikci śmhłii' 


218,0 


2\l,u 


— 'A^ 


2Cyo — 500 ha 


404,1 


3^J54 


- 3H J 


500 — 1000 „ 


43'^-5 


4153 


15.2 


nn^i 1 wjt^cej 


lM2/t 


203.r, 


+ 1 0.0 


Włości uielKie 


1.027,2 1 


984,ii i 


43,0 



Z zestawienia tych cyfr urzQdowy eh wynika, że nie są o *^^ 
bynajmniej ścisłe. Obszar gospodarstw małych bowiem zwiąks.^^ )' 
sią, według tej statystyki o 75/), a włości średnich i wielki ^"^ 
zmniejszył sią tylko o 43,4 tysiący hektarów. Wynikałoby st^^^"^ 
że obszar rolny W. Ks. Poznańskiego w ciągu tych lat 13 zwi^^-^""' 
szył sią o 32,2 tysiący hektarów, co niebardzo jest prawdopodob*" '^' 
Widocznie spis jeden lub drugi, łub też oba, nie są wolne od orK''^*^' 
łek. Nadto nie uwzględniono w nich wcale lasów i pastwisk, ł *.:=--' 
tylko ziemią orną i łąki. Statystyka ta daje wiąc tylko przybli ~^' 
ny obraz rozwoju stosunków włościańskich w Ksiąstwie. 

Jeżeli nawet takie obhczenia urządowe, uskutecznione za 1^ 
mtxą olbrzymiego aparatu administracyjnego, nie są zupełnie ^ 
słe, to tern mniej budzą zaufania obliczenia nieurządowe lub 
raźne, dotyczące podziału własności ziemskiej miądzy ludność p> '^^^*' 
ską i niemiecką. Stosunek miądzy polską a niemiecką wielką \^^ ^^ 
snością można jeszcze jako tako określić na podstawie wykazu p» 




— 219 — 

urządowcgo w przytoczonem już wyżej dziele „Handbuch des 
Grundbesitzes"; w jaki sposób własność mniejsza i drobna roz- 
dziela się miądzy obie narodowości, o tern istnieją właściwie tylko 
domysły, opierające sią na ogólnikowcm szacowaniu według powia- 
tów. Taką wartość tylko ma też graficzny obraz stosunków, umie- 
szczony na str. 212, według mapki, opracowanej przez dr. E. Stump- 
fe A?v jego dziełku „Polenfrage und Ansicdlungskommission", Ber- 
lin, 1902. Z wielką pewnością można tylko twierdzić tyle, że eo- 
na j mniej polowa ziemi znajduje sią w rąkacti niemieckich. 

Próby obliczeń ogólnych, robione ze strony polskiej, w cyfrach 
szczegółowych, ale, jak już zaznaczono, nic mających pretensyi do 
zupełnej ścisłości, dały pod koniec w. XIX wyniki następujące: 

l-*olska wielka własność ziemska wraz 

z dobrami kościelnemi 2,409,359 mórg. magd. 

r*olska drobna wła. sność ziemska . . 2,992,958 „ „ 

Własność polska ogółem . . 5,402,317 „ „ 

niemiecka wielka własność ziemska wraz 
2 królewszczyznami i własnością rzą- 

.^ową 4,392,912 „ 

Niemiecka drobna własność ziemska . . 1 ,496.479 „ ^^^ 

"Własność niemiecka ogółem . 5,879,391 mórg. magd. 

Nie znając dokładnie teraźniejszego stanu posiadania, tem 

^niej możemy obliczyć ściśle, o ile w czasach ostatnich stosunek 

przesunął się na korzyść lub niekorzyść ludności polskiej. Żadnej 

Wątpliwości nie ulega, że od chwili przyłączenia tych ziem do pań- 

st-wa Pruskiego, polska własność ziemska zmniejszyła sią o kilka- 

^iziesiąt procent. Co do lat ostatnich zestawiamy kilka obliczeń, 

^ powyższemi zastrzeżeniami co do ścisłości, dodając, że cyfry 

^ roku 1880 polegają na obliczeniach Eugeniusza Bergmanna i Fry- 

<ieryka Neumanna w dziełach: „Zur Geschichte der Entwickelung 

^cutscher, polnischer und judischer Bevolkerung in d. Prov. Posen, 

^cit 1824" i „Germanisirung odcr Polonisirung" ; cyfry z r. 1892 

^aśna obliczeniach Stefana Komornickiego w dziele „Zabory i ko- 

ionizacya niemiecka". 



Własność ziemska 
polska ' . , . . 
niemiecka 

polska ... 
niemiecka . 



— 220 — 

r. 1880 r. 1892 r, iScc 

5,379»200 morg. 4,859,200 mg. 5,402,3171112. 

5.3^3. 200 „ 5.903,200 „ 5379,391 . 

49.97^ 45.15^ 47.82^ 

50,03* 54M^ 52,11^ 



Wynikaioby z tego zestawienia, że do r. 1892 własność pol- 
ska zmniejszała sit;, a w czasacłi ostatnicti zwiększyła si^ o parę 
procent- Wnioski są jednak o tyłe zawodne, że cyfry, dotyczące 
ogólnego obszaru W. Księstwa, nie są równe przy pojedyńczycti 



JK -; 



>4 W 



Grodziek. 

spisacłi, jak już zaznaczono powyżej, i w r. 1899 mamy sumę hek- 
tarów znacznie większą, niż w latacli poprzednich. Niezależnie od 
tego jednak, zwiększenie się własności polskiej w ostatnich latach 
jest bodaj faktem. Uprawnia do tego przypuszczenia okoliczność, 
że do podobnych rezultati'>w doszły władze pruskie w swo- 
ich obliczeniach, nic mających nic wspólnego z powyższem, nie 
opierających się na ogólnej statystyce, lecz na wykazach włości 
sprzedanych. 

Na pierwszy rzut oka trudno to pogodzić z istnieniem koraisyi 
kolonizacyjnej, która przy pomocy olbrzymich funduszów wyku- 
puje w celach germanizacyjnych ziemię z rąk polskich, aby osie- 




— 221 — 

dlać na niej kolonistów niemieckich. Instytucya ta germanizacyjna 
nabyła do końca r. 1900 w W. Ks. Poznańskiem ogółem 105,328 
liektarów, czyli przeszło 40o,oocj morgów, w większej części z rąk 
polskicti *). Strata wydaje sią olbrzymią. Działalność komisyi 
paraliżują jednak skutecznie z jednej strony banki parcelacyjne pol- 
skie, z drugiej zaś przedsiebierczość prywatna, dzięki czemu wiele 
ziemi niemieckiej przecliodzi w ręce polskie. Banków takicli jest 
w Poznańskiem trzy, a mianowicie: „Bank ziemski" (od r. 1888), 
„Bank parcelacyjny" (od r. 1896) i „Spółka rolników parcelacyjna" 
(odr. 1894). Żadna z tycti instytucyi nie rozporządza wielkiemi 
funduszami, największemi jeszcze „Bank ziemski" (pierwotnie 1. 2, 
obecnie 4 miliony mk.). Posiadają one jednak daleko lepszy sy- 
stem pracy, obracają umiejętniej swemi kapitałami, a wreszcie 
mają więcej nabywców na parcele, niż im potrzeba, gdy komisya 
kolonizacyjna, dla braku osadników niemieckich, jest zmuszona do 
wielkiego ograniczania swej działalności. Wyniki ich pracy są 
pokaźne. Bank ziemski rozparcelował w ciągu swego 13-letnicgo 
istnienia, do r. 1902, ogółem 19,928 hektarów, a Spółka rolników 
parcelacyjna, która posiada zaledwie pół miliona marek własnego 
majątku, w ciągu 9 lat (1894— -1902) 8,712 hektarów. Są to je- 
dnak bądź co bądź, w porównaniu z działalnością komisyi koloni- 
zacyjnej, obszary niewielkie. Jeżeli, mimo usiłowań germanizacyj- 
nych, nie zmniejszył, lecz nawet zwiększył się obszar ziemi, znaj- 
dującej się w rękach polskich, pochodzi to głównie stąd, że wło- 
ścianie i robotnicy polscy wykupują bardzo wiele ziemi z rąk nie- 
mieckich, pierwsi dla powiększenia swych włości, drudzy dla zdo- 
bycia skrawka własnej ziemi za pieniądze, zdobyte ciężką pracą — 
po części na zachodzie niemieckim. Stosunki można scharaktery- 
zować krótko w ten sposób, że chłop poznański nabywa daleko 
Avięcej ziemi, niż traci szlachcic polski. Cyfr dokładnych, dotyczą- 
cych tego ruchu, jak już powiedziano, niema. Także władze pru- 
skie posiadają takie obliczenia tylko z 4 lat ostatnich (1897—1900). 



*) Szczegółowy pogląd na działalność Icomisyi, która rozciąga swą działal- 
ność zarówno na Poznańskie, jak i Prusy Zacliodnie i w swuicti sprowozdaniach 
daje tylko wykazy ogólne, nie zaś według prowincyi, umieścimy przy opisie Prus Za- 
cłiodnich. 



One leż najpierw zwr^cUy u\vag<^ na ten rozwój, pomyślny dla 
ludności polskiej, a ponieważ stwierdzenie tego faklu jest przyzna- 
niem zupełnego niepowodzenia polityki kolonizacyjnej, niema po- 
wodu powątpiewać o prawdzie ogłoszonych szczegółów. Rzecz 
oczywista, że rząd pruski wolałby pochwalić sią pomyślnemi wy- 
nikami swych usiłowań, zwłaszcza wtedy, gdy chodziło mu o wy- 
znaczenie nowych milionów na politykę kolonizacyjną. Szczegóły 
zaś, podane do wiadomości publicznej przez prezesa ministrów, 
hr. Balowa, a opierające siq na obliczeniach władz prowincyonal- 



=w=v 



\F} 



:j^^ "^ 



LL j_i£.i_iyL ■ 



Dora Vrzemy6lowy pnipkł w Toznaniu. 

nych poznańskich, są takie: W ciągu 4 lat ( i M97 — n/)o) Polacy 
wykupili w W. Księstwie z rąk niemieckich ogółem 1,910 posia- — 
dłości ziemskich, obejmujących 32,260 hektarów, Niemcy zaś na 
byli z rąk polskich w tymże czasie 158 większych włości i gospo 
darst w, obejmujących 16,263 ha. W sumie tej mieszczą się już ^^ ; 
nabytki komisyi kolonizacyjnej. Czysty zysk po stronie polskiej C "^^ 
wynosił zatem w ciągu tych 4 lat 15,997 ha, czyli 62,698 morgów "^^' 
magdeburskich. Niema zaś powodu przypuszczać, że ruch ten po ^^^ 
stronic polskiej rozpoczął się dopiero z rokiem 1897. Bardzo jesL:^^ 
prawdopodobne, że także przedtem, chociaż może nie w tej mierze, 



oo 



3 — 



mimo usiłowań komisyi kolonizacyjnej, zwiąkszaJa się mała pol- 
ska posiadłość ziemska. Zresztą mamy dowód na to, że w cią- 
gu kilkunastu łat ostatnicłi liczba małycłi i średnicli gospodarstw 
połskicłi wzrastała daleko szybciej, niż niemieckicłi. Według sta- 
tystyki, przytoczonej na str. 217, liczba włości małycłi, od 1 — 50 
łiektarów, wzrosła w W. Księstwie Poznańskiem od r. 1882 — 1895 
o 12,064, ^ obszar tej własności o 75,600 łia. W tym czasie zaś 
komisya kołonizacyjna utworzyła gospodarstw wiejskicłi około 
1,780 *), z który cłi tylko część sprzedano kolonistom niemieckim. 
Komisya rentowa w Bydgoszczy zaś utworzyła w Poznańskiem 
i Prusach Zachodnich do r. 1895-go włości rentowych 4,952, w tej 
liczbie 1,719 polskich, a 3,233 niemieckich. Ile ich było w Poznań- 
skiem, nie wiemy dokładnie, w każdym razie większa część, około 
2,000 niemieckich. Ogółem więc powstało od r. 1886-go w Księ- 
stwie, za staraniem i przy pomocy władz rządowych 1,780-1-2,000, 
= conajwyżej 3,800 gospodarstw^ niemieckich. Ponieważ komisya 
kołonizacyjna używała bezskutecznie wszelkich sposobów, aby 
przyciągnąć więcej osadników niemieckich, ofiarując im warunki 
bardzo korzystne, więc można przypuszczać, że pomiędzy r. 1 886 
a 1895, poza wyliczonymi, nie wielu już Niemców w Księstwie na- 
było grunt własny. Może tylko jeszcze chodzić o to, ilu okupiło się 
przed r. 1886. Nie mamy powodu przypuszczać, że było ich wię- 
cej, niż Polaków; prawdopodobnie nawet było ich mniej. Jeżeli 
podzielimy ogólną sumę nowych gospodarstw (12,064) przez liczbę 
lat (13), to przypadnie na 1 rok 928, a na 4 lata (1882 — 6) 3,712 
gospodarstw. Ogólny rachunek więc przedstawia się tak: 

Liczba gospodarstw zwiększyła się od r. 1882 — 1895 o 12,064 

n P „ „ „ 1882-1886 o — 3,712 

„ r 1886-18950 8,352 

Niemieckicłi utworzono w tym czasie co najwyżej . . 3,800 

Polskich powstało zatem od r. 1886 — 1895 około . . 4,55'-' 

I to obliczenie więc, przeprowadzone jaknajkorzystniej dla 
Niemców, doprowadziło do wniosku, że liczba nowych gospo- 



'} w sprawozdaniu z lat 1894 i 1895 wyliczono ti'lko ogólną liczbę osad, bez 

wyszczególnienia, ile ich było w Poznańskiem i Prusach Dlatego zupełnie dokładnej 

cyfry podać nie możemy. W obliczeniu naszem doliczyliśmy z tych lat większą część 
osad do Poznańskiego. 



— 224 — 

darstw polskich zwiększyła się znaczniej, niż niemieckich. Dodać 
zaś trzeba, że włościanie i robotnicy polscy wykupują bardzo czę- 
sto gospodarstwa i parcele wprost od włościan niemieckich, że więc 
i poza tern obliczeniem jeszcze pewien zysk jest po stronie polskiej. 
Naprzykład faktem jest, że spolszczyły się w latach ostatnich czę- 
ściowo lub zupełnie, niektóre wsie gospodarskie, do niedawna czy- 
sto niemieckie, zarówno na pograniczu Szląska, jak i w nizinie nad- 
notcckiej. 

Ten rozwój stosunków odpowiada zupełnie scharakteryzowa- 
nej powyżej wyższości chłopa polskiego w Poznańskiem nad nie- 
mieckim. Jest on naogół lepszym gospodarzem, więcej przedsie- — 
bierczy, zdolniejszy, przewyższa go często nawet pilnością .^^f^ 

i oszczędnością. Jest to nie w najmniejszej części następstwo gorli 

wcj działalności kółek włościańskich, które z jednej strony starają się^^::*? 
o ogólne podniesienie poziomu oświaty u swoich członków, z dru — m- 
giej zaś udzielają im pożytecznych wskazówek w zakresie wszyst — Jt- 
kich gałęzi gospodarstwa, przyuczają do popierania się wzajem — si- 
nego i zaprowadzania ulepszeń wspólnemi siłami, wreszcie zafer -»ś 
przyczyniają się do wyrobienia oszczędności i tłumienia niskich in — jn- 
styktów, które dawniej oddziaływały bardzo ujemnie na rozwójf^ <3j 
włościaństwa. Istnieje ich około 250 z ogólną liczbą 1 i,oo<:) człon — -^^- 
ków. Zorganizowanie ich jest nieocenioną zasługą „Patrona"^ *^i 
Maksymiliana Jackowskiego (ryc. str. 216), który przez kilkadzie — ^-=-*- 
siąt lat z niezłomną energią i bodaj bezprzykładną wytrwalościfT^s- ■«l 
wszystek swój czas i swe siły poświęcał na utworzenie sieci tycłT"X -h 
pożytecznych stowarzyszeń, na systematyczne pouczanie, możnaE^.^a 
niemal powiedzieć wychowanie, włościaństwa poznańskiego. 



Znaczny rozwój rolnictwa poznańskiego w latach ostatniclr^^ — ^ 
odbił się w sposób bardzo dodatni na stosunkach przemysłowychr^ ^" 
kraju. Wraz z zamożnością wzrosły potrzeby szerszych warstw^^-"'^ 

ludu, a skutkiem tego nastąpiło, mimo dążności zamiejscowych fa^ *^' 

bryk niemieckich do zalania rynków poznańskich swcmi wyroba^ — -*' 



mi znaczne ożywienie sią licznych gałązi przemysłu, a zwłaszcza 
rzemiosł. Z drugiej zaś strony powstała wielka liczba zakładów 
przemysłowycti, związanycti bezpośrednio z rolnictwem, przera- 
biającycłi produkty ziemi z bliższej okolicy lub też przeznaczonycłi 
do zaspakajania potrzeb nowycłi, wytworzonycłi przez gospodar- 
stwo intensywne rolne. Z pierwszych na j ważniej szemi są: cukrow- 
nie, gorzelnie, browary, krochmalnie, zakłady mleczarskie i fabryki 
cykoryi; z drugich: fabryki maszyn rolniczych, gorzelniczych it. p., 
fabryki nawozów sztucznych, cegielnie i przedsiebicrstwa dre- 
narskie. 

Pod wzglądem gorzelnictwa W. Ks. Poznańskie zajmuje pierw- 
sze, pod wzglądem cukrownictwa jedno z ważniejszych miejsc mią- 
dzy prowincyami państwa pruskiego. Cukrowni było w Księstwie 
w r. 1900-ym ogółem 20, a mianowicie: na Kujawach 6 (Kruświ- 
ca, Pako.ść, Amsee, Tuczno, Szymborze i Wierzchosławice), na 
Krajnie 2 (Rudka i Nicżychowo), w innych cząściach obw. reg. 
Bydgoskiego 2 (Gniezno i Żnin), w obw. reg. Poznańskim 10 
(Września, Jarocin, Środa, Zduny, Gostyń, Górka, Wschowa, Koś- 
cian, Opalenica i Szamotuły). Z akcyi Niemcy posiadają znaczną 
wiąkszość. Udział polski określić trudno. Prawdopodobnie nie 
wynosi on więcej, niż ^4 sumy ogólnej. Gorzelni istniało w Księ- 
stwie w r. i9fxj ogółem 485. Z liczby tej okrągło czwarta część 
znajduje się w rękach polskich. Daleko już mniejsze od cukrowni 
i gorzelni, ale bądź co bądź niepoślednie miejsce zajmują browary, 
irochmalnie i zakłady mleczarskie. Liczba browarów zmniejszyła 
się cokolwiek. Jest ich ogółem 150. Wielką sławą cieszy się piwo 
grodziskie, wyrabiane w 4 browarach w maleńkiej mieścinie Gro- 
dzisku (ryc. str. 220). Z browarów tych tylko jeden jest własno- 
ścią polskiej spółki akcyjnej. Wogóle z 58 większych browarów, 
^vyliczonych w ostatniem wydaniu dzieła „Handbuch des Grund- 
tesitzes", w rękach polskich znajduje się 11. Jak rozdziela się 
między narodowości reszta browarów w Księstwie, określić nie 
Timiemy. Zestawienia ogólne urzędowe nie podają bowiem na- 
zwiska właścicieli. Zakładów mleczarskich, połączonych z fabry- 
lami sera, było w Poznańskiem w r. 1900 — 126. bą to, z nielicz- 
nemi wyjątkami, podobnie jak cukrownie, przedsiębiorstwa akcyj- 
ne, z których obligacyi większą część posiadają Niemcy. To samo 



, — 525 ^ 

dotyczy trzech fabryk cykoryi (w Inowrocławiu, Kościanie i Czem- 
pinie). Krochmalni jest w Ksiąstwie 57, z których 12 znajduje sią 
w rakach polskich. 

Znaczenie ważniejszych gal<^zi tego przemysłu, opartego na 
rolnictwie, charakteryzują cyfry następujące: W roku 1896/7 go- 
rzelnie poznańskie przerobiły 410,596 tonn kartofli i 16,360 lonn 
«boża. Produkcya spirytusu wynosiła 468,404 hektolitry i była 
«naczm'e wiąksza, niż w którejkolwiek innej prowincyi Krółestwa 
Pruskiego. Cukrownie zużyły 1,431.529 tonn buraków cukro- 
wych na wyrób 185^107 ton cukru surowego. Mniejsze już jest 
znaczenie browarów. Zużyły one w r. 1897-ym ogółem 10,579 
tonn słodu i 152 tonny surf>gató\v i wyrobiły 632,892 hektolitry 
piwa, czyli 34 litry na glowij ludności. 

Ogólnej statystyki przemysłowej z r. 1900 nie posiadamy. 
Takie spisy ogólne, jednodniowe, bywają urządzane w większych 
odstępach czasu, poraź ostatni dnia 14 czerwca r. 1895. Z tego też 
roku przytoczymy cyfry, dotyczące innych ważniejszych gałązi prze- 
mysłu w W. Ks. Poznańskiem, z uwzglądnienicm tylko większych 
przedsiebierstw, zatrudniających conajmniej 50 ludzi. Korzystamy 
przytem z zestawienia w cytowanem już wyżej dziele dra J. B, 
Marchlewskiego „Stosunki społeczno-ekonomiczne pod panowa- 
niem pruskiem". 



Zakłady, zatrudniające więcej 
niż 50 osób 



Ogólna Hcz- 
ba osób za- 
trudnionych 



Przedsiebierstwa budowlane 
Cegielnie ...... 

Cukrownie 

Fabryki tytoniu .... 

Tartaki 

Fabryki krochmalu . 
Fabryki wyrobów żelaznych 
Drukarnie i litografiie . . 
Fabryki maszyn rolniczj-ch 



10,963 

2,913 

7>437 

1,113 

663 

627 
600 
401 
416 



— 227 """• 



Zakłady, zatrudniające więcej 
niż 50 osób 



Liczba 
zakładów 



Młyny 

Kopalnie soli ....... 

Piece wapienne 

Fabryki szkła 

Gazownie 

Garbarnie 

Stolarnie 

Browary 

Torfiarnie 

Kopalnie żwiru 

Fabryki cementu 

„ wyrobów garncarskicłi . 

„ fajansu 

„ przetworów ctiemicznycli 

„ sztuczny cli nawozów . . 

„ lakierów 

„ pończoch 

Introligatotnie 

Fabryki bednarskie . . . . . 

^ koszykarskie .... 

Gorzelnie 

Fabryki obuwia 

„ kapeluszy . . . 

„ konfekcyi 



Ogólna licz- 
ba osób za- 
trudnionych 



212 
212 
246 
289 
220 

133 

220 

132 

171 

65 

53 

54 

360 

181 

212 

51 

276 

78 
74 
64 

71 
140 
140 
134 



Jest to oczywiście tylko mała część ogólnej liczby zakładów 
Przemysłowycli. Przemysł wielki nie rozwinął sią jeszcze bardzo 
^ "W. Księstwie. Większość przedsiebierstw stanowią średnie, za- 
ludniające kilkudziesięciu lub kilku tylko ludzi, a najwięcej jest 
drobnych, w których pracuje tylko sam właściciel przy pomocy 
^"Wej rodziny. Odpowiednio jednak do ogólnego ruchu, objawia- 
jącego się wszędzie, także w W. Ks. Poznańskiem liczba przedsie- 
bierstw najdrobniejszych zmniejsza się, gdy natomiast wzrasta 
^czba średnich i większych, jak dowodzi następujące zestawienie 
Uników spisów z lat 1882 i 1895. W W. Księstwie było w przę' 
niyśle i handlu; 



— -JJ^ 



Zakładów za- ; 


w roku 


w roku 


truaniiajitcych 
ludzi 


1 882 


1895 


1 


37/'75 


31.51S 


2—5 


23,246 


25,371 


5—10 


8^7 


2,203 


K)— 50 


(125 


1,1 10 


50 — 2(X> 


95 


2U5 


2<X) J Wiece) 


17 


32 


Ogółem 


62,555 


60,439 



Ogólna liczba pr/edsieblerstw przemysłowych i handlowyc:^" ™ 
zmniejszyła sit^ zatem o przeszło ■j,(h>o w ciągu tych lat 13. Nat<^*ł 
miast wzrosła liczba zakładów średnich i wii^kszych, a równoczc^ "" 



WartH w Pozuitniu. 



nie i liczł>a osób zatrudnionych w przemyśle i handlu. Na 1,000 
osób zarobkujących było zatrudnionych w przemyśle w r. i8irj — 
168,9, w r. 1895 zaś i86,8- W cyfrach absolutnych zaś stosunek 
przedstawia sią tak: w r. 1882 pracowało w zawodach przemyśle. 
wych 104,162, w r. 1895 zaś 131,051 ludzi. (Cyfry, dotyczące han- 
dlu, znajdzie czytelnik poniżej). Ta ogólna liczba 131,052 osób, 
zarabiających na utrzymanie w przemyśle, rozdzielała siq na poje- 
dyncze zawody w sposób następujący: 



— 22Q — 



yrób odzieży, obuwia, pranie i t. p. . . . 

downictwo 

yrób środków spożywczych 

yroby metalowe oprócz maszyn , . . . 

„ drzewne 

mieniołomy, huty szklane, cegielnie, garn- 

carnie 1 1. d 

yrób maszyn 

yroby skórzane 

LECtwo i przędzielnictwo 

ukarstwo i litografia 

zemysł chemiczny 

irnictwo, hutnictwo i dobywanie torfu . . 
yrób papieru i introligatorstwo . . . . 
yrób oleju, mydlą, smoły, gazu i t, d. . . 

zemysł artystyczny i sztuka 

:z określonego zawodu 



Osób za- 


Na 1,000 


trudnio- 


zarobku- 


nych 


jących 


33,200 


47,3 


31,752 


45,3 


20,578 


29,3 


12,692 


18,1 


10,805 


15,4 


7/>89 


11,0 


6,196 


8,8 


2,466 


3,5 


1,474 


2,1 


1,095 


1,6 


901 


1,3 


816 


1,2 


579 


0,8 


318 


0,4 


98 


0,1 


393 


0,6 



Ogółem pracowało w przemyśle osób . | 131,051 | 186,8 

Cyfry, dotyczące handlu i komunikacyi, są daleko mniejsze, 
ckolwiek rozwój tych gałązi zarobkowania jest szybszy. Miano- 

icie zaś było: 

wr. 1882 wr. 1895 

acujących w handlu i komunikacyi . . . 34,197 45,209 

1 1,000 osób zarobkujących 54,5 64,4 

Podział na pojedyncze zawody przedstawia siej jak następuje: 



indel towarami i bankierstwo 

Dmunikacya 

Dtele, oberże i t. d 

jezpieczenia 



Osób zatru- 
dnionych 

21,641 

12.420 

10,852 

296 



Na 1 ,000 za- 
robkujących 

30,8 
17,7 

15,5 
0,4 



Zwróciliśmy już uwagę na wielką zależność handlu i przemy- 
I od stosunków komunikacyjnych i stwierdziliśmy, że pod tym 



— 230 — 



I 

wzgl(jdtm W. Ks. Poznańskie nie należy do krajów uprzywilejo- 
wanych. Jest ono prawie zupełnie odcitjle od związków ze wscho- j 
dem. Z wielkich dróg handlowych prowadzi przez nie tylko je- fl 
dna: Wisła — Brda — Noteć, ale i ta droga dotyka tylko jego kra- 
wędzi północnej, niema wygodnego połączenia z wnętrzem kraju. -, 
a zwłaszcza z drugą drogą wodną. Wartą, i dlatego nie przyczyni^:^ 
sią szczególnie do ożywienia ruchu, bo handel na niej jest prze- - 
ważnie iranzitowy. Z drugiej zaś strony W. Księstwo niema połą 
czenia naturalnego z najbliższym krajem, produkującym węgie — 




Bydgoszci. Nad purtem. 



)ier^^ 
ran^l 



i żelazo. Skutkiem tego dowóz tych materyałów, na których opieri 
się głównie przemysł dzisiejszy, odbyw^a się koleją żelazną, a trai 
sport ten jest tak drogi, że np. przy węglu wynosi więcej, niż jegczz 
cena na miejscu. W takich warunkach, pomimo względnej tanio^l 
ści robotnika, Poznańskie nie może w wielkim przemyśle wspó^H 
zawodniczyC z krajami, które posiadają własne materyały surow — " 
albo mogą przynajmniej sprowadzać je tanią drogą wodną. Mó f^^ 
tam rozwinąć się tylko przemysł, polegający na przerabianiu prcz:^ 
duktów miejscowych, t. j. rolniczych, i obliczony na zaspokojeni^S 
potrzeb bliższej okolicy. Próby zakładania wielkich fabryk, oblicze 



nych także na wywóz, jak np. fabryka maszyn rolniczych H. Ce- 
gielskiego (obecnie własność polskiej spółki akcyjnej) dowiodły, że 
takie przedsiębiorstwa nie mają tam warunków rozwoju. Koszta 
produkcyi są nie mniejsze, niż na zachodzie, a możność zbytu bar- 
dzo ograniczona. Na zachodzie i w środkowych częściach Niemiec 
nikt nie kupi wyrobów poznańskich, bo miejscowe są tańsze — 
o cenę transportu, a skutkiem ogromnej specynlizacyi, niekiedy 
i lepiej wykończone. Na wschodzie zaś wielkie fal>ryki zachodu, 
na jakie Poznańskie wcale zdobyć sic nie może, są witjcej znane. 

Idzicjki reklamie, odpowiadającej ogromowi tych przedsiebierstw. 
i budzą więcej zaufania. Wreszcie zaś w W. Ksiąstwie samem po- 
pyt na wyroby miejscowe jest znacznie ograniczony przez to, że 
Niemcy zaspakajają chętnie swoje potrzeby poza granicami kraju, 
sprowadzają wprost z Berlina, Lipska, Hamburga i t. d. tysiączne 
przedmioty, nie tylko maszyny, lecz także meble, artykuły spożyw- 
cze, cygara, bielizną, konfekcytj damską i t. d., a tem samem od- 
bierają przemysłowi miejscowemu możność większego rozwoju. 
Władze i urzędnicy czynią to dlatego, że wyroby te są na zacho- 
dzie, w wielkich centrach fabrycznych tańsze, a transport nie wiele 
Ich kosztuje; osoby prywatne z przekonania, że wyroby tamtejsze 
są lepsze od miejscowych. 

Kraj, który nie posiada wielkiego przemysłu, ani też, skutkiem 
zamknięcia z jednej strony, niema charakteru kraju przejściowego, 
nie może oczywiście posiadać także wielkiego handlu. 'I^ak też ruch 

k handlowy W. Księstwa ogranicza się wywozem niezbyt licznych 
produktów 1 wyrobów miejscowych na zachód i dowozem arty- 
itułów, przeznaczonych wyłącznie na zaspokajanie potrzeb miej- 
M scowych. Głównemi przedmiotami wywozu są: zltoże, spirytus 
P ' cukier surowy; na dowóz składają się: węgiel, metale, kamienie, 
drzewo, wielkie maszyny, artykuły żelazne do codziennego użyt- 
Icu, wino, piwo, cygara, delikatesy, towary kolonialne, wyroby luk- 
susowe, materyały wełniane, pl(3tno, jedwabie, skóry, wyroby pa- 
pierowe, konfekcya damska, szkła, wyroby drzewne. Dla tego ru- 
^Hu handlowego kraju wystarczają zupełnie środki komunikacyjne: 
^^r-ogi wodne, Warta, Noteć, Kanał Bydgoski, Brda, Obra i Prosną, 
P*^ł"az dość gęsta sieć kolei żelaznych. Wodą bywają spławiane 
pylico materyały surowe, artykuły ciężkie, wielkie, nie ulegające 




— 233 — 

Drzewo, spławiane Wartą ł Notecią, pochodzi z Królestwa 
Polskiego, na Noteci w cząści także z Galicyi. W innych transpor- 
tach na kanale Bydgoskim, zarówno w kierunku ku Noteci, jak 
i ku Wiśle, mieści się z jednej strony wywóz z Księstwa, z drugiej 
zaś artykuły tranzitowe. Na Warcie natomiast artykułem tranzi- 
towym jest prawie wyłącznie tylko drzewo, pochodzące z Króle- 
stwa Polskiego. Wszystkie inne towary albo pochodzą z Księstwa, 
albo są przeznaczone na zaspokojenie potrzeb ludności. W ruchu 
handlowym na Warcie bierze bardzo wybitny udział miasto Po- 
znań. Mianowicie zaś wynosił: 

Wywóz z Poznania Dowóz do Poznania 
w r. 1895 69,575 tonn 43,o73 tonn 

w r. 1900 146,278 „ 72,540 „ 

Ruch na innych rzekach W. Księstwa, Brdzie powyżej Byd- 
goszczy, Głdzie, Prośnie i Obrze jest niewielki. Dodaó trzeba, że 
także Noteć w swym biegu górnym, powyżej kanału Bydgoskiego, 
posiada jako arterya komunikacyjna niezbyt wielkie znaczenie. Na 
przestrzeni od Kruświcy do Nakła mogą bowiem kursować tylko 
statki o małej pojemności. 

Ogółem więc komunikacya wodna w Księstwie jest wcale nie- 
dostateczna; natomiast nie można tego powiedzieć o komunikacyi 
kolejowej. Sieć kolei żelaznych w Poznańskiem jest rozgałęziona, 
długość ogólna toru, w stosunku do obszaru, niewiele mniejsza, 
1 'W stosunku do ludności, większa, niż przeciętnie w Prusach. W r. 
: ^00 linie kolejowe o torze normalnym obejmowały 2,069 kilome- 
r<3w. Na 1,000 kilometrów kwadratowych przypadało: w Po- 
nańskiem 71,4, w Królestwie Pruskiem 84,5; na 100,000 mieszkan- 
ek^: w Poznańskiem 177,9, w Prusach 87,5 kilometrów toru. Wiel- 
:sL ta różnica tłómaczy się tem, że W. Księstwo jest stosunkowo 
ło-bo zaludnione. Punktem środkowym całego ruchu kolejowego 
est oczywiście Poznań. Stąd rozchodzą się najważniejsze linie na 
W'szystkie strony: przez Zbąszyń do Berlina, Drezna i Lipska; przez 
Krzyż do Berlina i Szczecina, przez Gniezno-Inowrocław do Byd- 
goszczy i Torunia, a stąd z jednej strony do Gdańska, z drugiej do 
Królewca; przez Leszno do Inowrocławia, przez Jarocin-Kluczbork 
^o szląskiego zagłębia węglowego. Nadto istnieje bardzo ważna 

30 



— .234 — 



linia, łącząca Bydgoszcz z jednej strony z Toruniem, z drugiej prze— 
Piłcj-Krzyż-Kistrzyń z Berlinem. Połączenie miedzy temi głównenwa 
torami i miejscowościami, polożonemi na uboczu, tworzą liczna 
tory drugo- i trzecio-rządne. Miejscami istnieją też kolejki wazko 
torowe, znajdujące sią w posiadaniu osób prywatnych. Z lini 
drugo i trzcciorządnych znaczna cząść jest zbudowana i utrzymy- 
wana przez powiaty. Z linii wymienionych, najwiąksze znaczcnit^ 
dla ruchu osobowego mają; z Poznania do Berlina, Torunia i Byd — 
^oszczy, z Torunia i Bydgoszczy przez Krzyż do Berlina, i z Po — 
znania przez Leszno do Wrocławia. Na tych samych liniach też 
oraz poznańsko-kluczborskiej. odbywa siq największy ruch towa- — 
rowy. Torem kluczborskim odbywa sią przeważnie dowóz WQg 

z zagłębia szląskiego do W. Księstwa. Dowóz ten wynosił w r 

1895-ym 1,064,006, a w r. K/ło-ym 1,475,400 tonn. Dla wywoź 
7. Poznańskiego najważniejsza jest linia, łącząca W. Ksiąstwo przez- 
Bydgoszcz z Gdańskiem. Drogą tą wywieziono w r. igcMj 6 j 0.03-1^ 
podwójnych centnarów, przeważnie zboża. Dowóz z Gdańskai^ 

zaś wynosił w tymże roku i i<j.ooo podw. centnarów (po ?rx) kilo 

gramów). 



i 



Jak już zaznaczono, w przemyśle i handlu poznańskim po.sia^ — 
dają dotąd /nac/ną przewagą Niemcy (i Żydzi), pomimo że sto — 
sunki w latach ostatnich zmieniły siQ już znacznie na ich nieko- 
rzyść Widzieliśmy wyżej, że w rakach ich znajduje sią conaj— 
mniej czwarta cząść przedsiebierstw przemysłowych, opartych niŁ 
rolnictwie. Nie lepiej przedstawiają się stosunki w innych gał<j — 
ziach wielkiego przemysłu. Z .-,14 cegielni polskich było w roki«- 
i9<x)-ym 114, z wielkich młynów parowych i wodnych (największa 
rządowe w Bydgoszczy) w rekach polskich znajdują się tylko 2 — 
z kilku większych fabryk żelaza 1. z fabryk wyrobów chemicznyc 
i nawozów sztucznych i , i t. d. Słowem, nie dopuścimy się prze 
sady, twierdząc, że wielki przemysł jest opanowany przez Niem 
ców, handel na wielką skalę przez Żydów. Natomiast Polacy zdo 
byli w czasach ostatnich przewagę w przemyśle i handlu średni 
i drobnym, które dawniej (oprócz rzemiosł) były także niejako mo 




— 23r> — 

)lem niemiecko-żydowskim. Zannyno po miastach, jak i po 
ich mnożą sią przedsiębiorstwa polskie i rozwijają siq tak po- 
lyślnie, że Niemcy nic wytrzymują współzawodnictwa, i miasta 
fcrają coraz witjcej wyglądu polskiego. Rzadziej zdarza się, 
■zedsiebiercy polscy wytwarzają niebezpieczną konkiirencyę 
kim zakładom handlowym niemieckim i żydowskim. I takich 

ik wypadków możnaby wyliczyć kilka, zwłaszcza w samym 
laniu. Wyłącznym monopolem Żydów pozostał z dawien da- 

handel drzewem i zbożem, pierwszy jednak utracił już swe 



,ł 



ilpc 






i- 



Poznań. RatUłśz i St:iry R)nek. 

le Ogromne znaczenie, skutkiem wytrzebienia lasów. Lasy, 
lejące obecnie, wystarczają tylko na zaspokojenie potrzeb kra- 



Na szybki rozwój polskiego przemysłu i handlu składa sią 
ji szereg przyczyn, z których kilka juź wymieniliśmy. A witjc: 

iki polityczne, które zmuszają generacyą młodą do szukania 
)bku w zawodach niezależnych; działalność komisyi koloniza- 
iej, skutkiem której spływają do miast kapitały, pozostałe wła- 



136 

ścicielom polskim po utracie ziemi; napływ żywiołów nowych 
i przcdsiebierjzych, wlościaństwa i szlachty, do miast; ogólne pod- 
niecenie umysłów, sprzyjające wytężeniu wszystkicłi sił w walce 
konkurencyjnej z Niemcami; coraz powszechniejsze zwracanie sią 
publiczności polskiej do handlów i zakładów przemysłowych pol- 
skich; wreszcie, bardzo widoczne osłabnicjcie moralne żywiołu nie- 
mieckiego, właśnie skutkiem szczególnej protekcyi władz miejsco- 
wych i centralnych, oraz wychodźstwo Żydów. Dodać do tego 
jeszcze należy świetną organizacyą finansową ludności polskiej, 
dzitjki której ubogie w gruncie rzeczy społeczeństwo zdobywa slą 
na kapitały, wzglądnie kredyt wygodni a tani, bez którego ani po- 
wstający handel, ani też przemysł ostać by sią nie mógł, Organi- 
zacyą tą jest Związek polskich spółek zarobkowych i kas oszczęd- 
ności, który za pomocą banku centralnego (Bank Związku spółek 
zarobkowych w i^oznaniu) reguluje dopływ i odpływ kapitałów 
w pojedynczych częściach kraju, pozwala pojedynczym spółkom 
na śmiałe obracanie powierzonemi funduszami (są to przeważnie 
depozyty), dając im gwarancyą pomocy w razie nagłej potrzebie, 
wreszcie zaś przez zrączne wyzyskiwanie swego kredytu w Banku 
Państwa, przyczynia sii^ do wytworzenia bardzo dogodnych wa- 
runków kredytu dla przemysłowców i kupców p<jlskich. Spółek, 
należących do Związku, było pod koniec r. 1901: w Poznańskiem 
102, w Poznańskiem i I^rusach Zachodnich 134 z 57,1266 członkami. 
Posiadały one kapitału własnego (udziałów) 8,275,^67, kapitałów 
rezerwowych 3,243,324, depozytów okrągło 60 miliomów marek. 
W portfelu znajdowało sitj weksli na sumi^ 48,451,192 mk. Dla 
scharakteryzowania działalności spółek, przytoczymy szczegół, że 
największa z nich, „Bank l^rzemyslowców w Poznaniu", posiada 
przy bilansie 6 milionowym obrót roczny przeszło 20 milionów 
marek. Zorganizowanie tych banków i kas jest zasługą „Patrona" 
ks. Piotra Wawrzyniaka, obecnie proboszcza w Mogilnie, który, 
może niekiedy zbyt despotycznie, ale za to z wielką świadomością 
celu i umiejętnością oryentowania sią w stosunkach finansowych 
i trudnościach prawnych, bezinteresownie nadaje od lat wielu kie- 
runek ogólny tym pożytecznym instytucyom, dozoruje je i broni 
przed powtarzającemi sią coraz wiącej zamachami władzy germa- 
nizacyjnej. Jeżeli ten nasz pogląd na stosunki materyalne i zarób- 



— 237 — 

Jcowe ludności polskiej w W. Ks. Poznańskiem wypadł, chociaż nic 
t>ardzo dodatnio, ale też nie rozpaczliwie, mogliśmy stwierdzić zna- 
czny postęp w czasach ostatnich i istnieją widoki na dalszy rozwój 
-v%r przyszłości, to głównie dzięki temu, że znaleźli się tam ludzie, 
IctKirzy z jasno określonym celem przed oczyma, niezrażeni żadnemi 
j:>i-zeciwieństwami, mimo t»urowej a niesprawiedliwej często krytyki 
s"v^ej działalności, nie zbaczając ani na chwilą z wytkniętej drogi, 
j>i~^cowali przez całe swe życie niestrudzenie i bezinteresownie nad 
zi"«alizowaniem swoich idei i szukali zapłaty jedynie w zadowole- 
ni u, że trudy ich nie były bezowocne. Rozwój włościaństwa pol- 
skiego w Poznańskiem jest dziełem Maksymiliana Jackowskiego; 
jeciną z najważniejszych podstaw handlu polskiego stworzył ks. 
F*iotr Wawrzyniak, a zasług ich nie zmniejsza ta okoliczność, że 
każdy z nich znalazł chętnych i pracowitych pomocników w swej 
pożytecznej działalności obywatelskiej. 



=*S^^4^*^ 



STOSUNKI KOŚCIELNE, SZKOLNICTWO, OŚWIATA, 
INSTYTUCYE SPOŁECZNE, PRASA. 




ielkie Ks. Poznańskie stanowi pod względem administracyj- 
no-kościelnym całość odrębną, pod nazwą archidyecezyi 
gnieźnieńskiej i poznańskiej. Arcybiskupstwo to jest nowotworem. 
Powstało w początkach wieku XIX, w następstwie zmian polity- 
cznycŁi, z części b. dyecezyi poznańskiej, części archidyecezyi gnie- 
źnieńskiej i 2 b. dekanatów dyecezyi wrocławskiej. Granice ar- 
cłiidyecezyi jednak nie zgadzają się zupełnie z granicami W. Księ- 
s^a. Mianowicie zaś nie należy do niej kilka parafii w północ- 
•^j części powiatu bydgoskiego, ą natomiast wchodzi w jej skład 



— 238 — 



dekanat wałecki, klc^ry b) 1 niegdyś czi^ścią wojewódzlwp i biskup- 
stwa poznańskiego. Nuwa ta organizacja została zatwierdzona 
przez Stolictj Apostolską w r, i8lm bullą papieską „Dc saluie ani- 
marum." 

Na czele tej prowincyi kościelnej stoi arcybiskup z stalą sie-^ 
dzibą w Poznaniu, a drugą rezydencyą w Gnieźnie. Arcybiskuj^ 
teraźniejszy, Floryan Siablewski, zasiada na stolicy Ś-lego Wójcie—^ 
cha odr. 1891. Wstąpił na nią po śmierci arcybiskupa niemiec- 
kiego Dindera, w okresie= 
rządów gen. Caprivi'egD,— 
jako najwybitniejszy wśród — ^ 
księży polskich przedsta- 
wiciel stronnictwa, szuka- 
jącego porozumienia z rzą- 
dem, w ówczesnem Kole 
Polskiem w Berlinie. Kon- 
systorz arcybiskupi znaj- 
duje si(j w Poznaniu i skła- 
da sie z 1 prałata, 4 kano- 
ników i kilku urztjdnikcjw. 
Archidyecezya dzieli 
siq na 2 dyecezye, gnie- 
źnieńską i poznańską, z któ- 
rej każda posiada sufraga- 
na, biskupa in partibus in- 
lidelium. Biskupem po- 
znańskim jest obecnie ener- 
giczny, uczony ks. Edward.- 
Likowski , gnieźnieńskim 
ks. Andrzejewicz. Kapitu- 
ły gnieźnieńska i poznańska są niezależne od siebie. Mają one pra- 
wo mianowania kandydatów na arcybiskupa. Wybór jednego z po- 
leconych kandydatów przysługuje Stolicy Apostolskiej, która porozu- 
miewa siij z rządem pruskim. Kapitułą poznańską tworzy 2 infułató'^ 
i 8 kanoników, gnieźnieńską i infułat i 6 kanoników. W Poznanii 
istnieje pod kierownictwem tłgólnym biskupa sufragana seminaryui 
duchowne teoretyczne z kursem 3-letnim, w Gnieźnie pod kierowni- 



Ks. Floryan Slaljlewski. 
Aiv}'Lidkuj) g;irLt'/.nieiitiki i poznaiislti. 




!39 — 




;.ctvvem tamtejszego sufragana, praktyczne, z kursem i -rocznym. Dye- 
• cczya poznańska składa sią z 24, gnieźnieńska 15 dekanatów. Przy- 
1 taczamy ich nazwy. W dyec. poznańskiej: Borek, Buk, Czarnków, Gro- 
dzisk, Jutrosin, Kąpno, Kościan, Kostrzyn, Koźmin, Krobia, Leszno, 
Lwówek, Miłosław, Nowe Miasto, Oborniki, Ostrzeszów, Poznań, 
, Śmigiel, Śrem. Środa. Walcz, Wscliowa, Zbąszyń. W dyec. gnie- 
źnieńskiej; Bydgoszcz, Gniewkowo, Gniezno, Inowrocław, Kcynia, 
Krotoszyn, Kruświca, Łekno, Nakło, Ołobok, Pleszew, Powidz, 
Rogowo, Trzemeszno , 
Żnin. Jak widać z tycłi 
nazw miejscowości, po- 
dział na dyecezye jest 
! zupełnie inny, niż na ob- 
wody regencyjne. 

Skutkiem tiistorycz- 
nego zatargu micjdzy 
państwem a kościołem, 
[pod rządami ksiącia Bi- 
smarcka, arcybiskup po- 
:znański — jak zresztą i in- 
ni — utracił cześć swycli 
prerogatyw na korzyść 
jrzqdu. Mianowicie zaś 
fiie od niego wyłącznie 
już zależy mianowanie 
kanoników i obsadzanie 
JTobostw. (Inne zmiany, 
loźe wiącej uciążliwe 
Ha arcybi.skupa , lecz 
cnniej widoczne na zewnątrz i nie oddziaływające tak silnie na 
jjkładanie sią stosunków, pomijamy). Po długiej walce zawarto 
tigodą tej treści, że prawo mianowania kanoników przysługuje 
w jednym miesiącu arcybiskupowi, w drugim zaś rządowi, w po- 
rozumieniu z arcybiskupem; probostwa zaś podzielono na rządowe 
arcybiskupie. Na rządowych arcybiskupowi nic wolno ustano- 
1^'ić proboszcza bez zezwolenia rządu. Skutkiem tej ugody rząd 
rzeprowadza niekiedy nominacyii kanoników narodowości nic- 




Ks. bi(;kii|) E<Iwniil Likn^ski. 
PrezfS Tuw. rr/yjaciół Nauk w Foinaniii. 



— 2Ąi) — 



jtft 



mieckicj. Natomiast scharakteryzowany wyżej podział probos.iv; 
w praktyce niema wielkiego znaczenia. Arcybiskup bowiem moDŹe 
umieścić na wszystkich prejbostwach książy, którym władze p ^fi- 
stwowc odmawiają zatwierdzenia, z tytułem i prawami administLra-^ 
torą lub komendarza. Ilf3znica jest tylko ta, że proboszcza nie c — no 
zna usunąć wbrew jego woti z probostwa bez procesu kanoniczne go,' 
administratora zaś lub komendarza arcybiskup może usunąć kaisr^Je^ 
chwili. W praktyce jednak zdarza siq to tylko wyjątkowo. ( 

Odpowiednio do narodowości ludu katolickiego, wśród ksi— ^ży 
poznańskich Polacy stanowią ogromną wiąkszość. Niemiec k-^5ch. 
t. j. prawdziwych Niemców, jest tylko kilkunastu, w parafiach Eznie^ 
miecko-katolickich. W parafiach polskich, książa pochodzenia t= i'^^ 
mieckiego polszczą sią mniej lub w^ii^cej, najcząściej zupełnie. Ta- 

ki sam objaw widzŁ my 
w kapitułach kated^^yl- 
nych . Kanonicy c lii 
mieccy. nie mianoN^' u' 
samodzielnie przez ^^ 
cyhiskupa, lecz w pc^^^r^o- 
zumicniu z rządem, a.^ — ^^'^B 
przyjmują narodowrr:^^*^* 
polskq, albo też są p-^*^'"^ 
wzglądem narodowy ^^ ^^ 
bezbarwni. Jest to nie^^^" 
niknionera nast^pstwc^^ 
tego, że kościół katolic "^^JLd 
w Poznańskiem jest bądź co bądź polski. Stąd też pochodzi, ^^-"'^B 
arcybiskup Dinder (poprzednik Slabie wskiego), Niemiec, przysłan^^^ 
umyślnie z Królewca, z zamiarami germanizacyjnemi, początkow^*^ 
pozwalał zastąpować sią wszechstronnie biskupowi Likowskicmu-^^^ 
a po pewnym czasie, gdy rozejrzał sią w stosunkach i zżył sit; z du — ^^h 
chowieństwem, nie różnił siq jązykiem, zapatrywaniami 1 polityka -^^B 
wcale od arcybiskupów Polaków, a nawet okazywał wielkie nio!< 
zadowolenie, gdy ksitjża, chcący mu s1q przypodobać, chcieli prz£ 
mawiać do niego po niemiecku. Mniej podejrzany o dążności ar 
typaństwowe, arcyb. Dinder wystepow*ał nawet wiele energiczni* 
i skuteczniej od swego polskiego nasti;pcy, przeciw dążność 



JJ*)VFy kuściół N. P. Maryi w Inowrocławiu. 



— 241 -^ 

lermańizacyjnym w kościele. Za jego czasów jeszcze wszędzie, 
fdzie tylko lud polski stanowił znaczną większość, nabożeństwa 
tdbywały sią wyłącznie w języku polskim. Dopiero pod rządami 
horowitego i mało energicznego arcyb. Stablewskiego, przepro- 
iradzoho w parafiacłi, w których mieszka maleńka tylko liczba 
Niemców katolików, raz na dwa tygodnie lub co tydzień nabożeń- 
twa i kazania niemieckie po lub przed polskiemi. Wprawdzie 
nacisk ze strony tych rozproszonych Niemców katolików, nasy- 
mych do Księstwa w celach germanizacyjnych, a z nielicznemi 
iryjątkami zupełnie obojętnych pod względem religijnym, jest obec- 
ie daleko większy, niż dawniej. Od wcale niedawna też dopiero 
/ychodzą z seminaryów poznańskiego i gnieźnieńskiego młodzi 
sięża pochodzenia niemieckiego, którzy uważają się za Niemców 
są przejęci dążnościami germanizacyjnemi. Liczba ich nie jest 
sdnak wielka, jak wogóle niewielu tylko Niemców katolików po- 
więca się stanowi duchownemu. 

Pod względem materyalnym księża poznańscy są na ogół do- 
trze uposażeni. Według przepisów ustawy, ksiądz w pięć lat po 
trzymaniu święceń ma prawo do co najmniej 800 talarów (2,400 
aarek) dochodu rocznego. W ogromnej większości wypadków 
lochód ten jest daleko większy. Po 5 latach prawie każdy ksiądz 
tosiada już probostwo (jako proboszcz lub komendarz), do którego 
ą przywiązane zazwyczaj znaczny obszar ziemi i procenty od ka- 
łitałów kościelnych (legatów itd.), oprócz akcydensów. Probostw, 
itóreby nie dawały 800 talarów, jest tylko kilka; dochód przeciętny 
nożna obliczyć na 5 — 6,000 marek, a jest kilkadziesiąt takich, które 
łają 10 — 12, a nawet 20 tysięcy marek dochodu rocznego. Do- 
:hody wikaryuszów są oczywiście mniejsze, od 1,200 — 3,000 mk. 
'niektóre wikaryaty jednak przynoszą więcej niż średnie probostwa. 
bacznie gorzej od proboszczów są na ogół uposażeni kanonicy 
Latedfalni. Pobierają oni 800 talarów pensyi i mszalne, które wy- 
losi mniej więcej drugie lub też dwa razy tyle. Dobra kapitulne, 
Ltóre niegdyś obejmowały kilkadziesiąt włości w każdej dye- 
:ezyl, zostały w r. 1796 skonfiskowane przez rząd, który osta- 
ecznie w, r. 1821, zobowiązał się do wypłacania od nich procen- 
<3w w sumie ogólnej — 14,441 talarów. Arcybiskup pobiera nadto 
36,000 marek pensyi rocznej. 

31 



— 242 — 

Statystyka obu dyecezyi z r. igo2 wykazuje: 54:6 kdściołów 
parafialnych, 134 filialnych, 148 kaplic, 43 altaryi; książy było 771, 
kleryków 114, zakonnic 305, wiernych 1,311,5^8. 

Ogólne stosunki wyznaniowe w Poznańskiem scharakteryzo- 
waliśmy już w rozdziale o ludności. Do wielkiej liczby rycin naj- 
ważniejszych kościołów w Ksiąstwie, które umieściliśmy już w ciągu 
tego opisu, dodajemy tylku jeszcze jedną — wielkiego kościoła ro- 
mańskiego w Inowrocławiu (ryc. str. 240), który, niezupełnie słusz- 
nie, uchodzi za najwspanialszą i najpiękniejszą z świątyń nowych 
w Poznańskiem. 

Ogromna wiąkszość ewangelików w W. Księstwie należy d\f 
kościoła zreformowanego, utworzonego pod rządami króla Frydc* 



RiK: 



PuznaiL Biblioteka Raczjóiilcloli. 

ryka Wilhelma IV, przez połączenie wyznania lutcrańskiego z ^ 
wińskiem. Luteranów jest w W. Księstwie, jak wogólc w F^J 
sach, niewielu, kalwinów jeszcze mniej. Z wyznań innych, riaj\^'^- 
cej rozpowszechniony jest anababtyzm, posiadający zwolennik*-'^ 
zwłaszcza wśród kolonistów niemieckich. Organizacya koicl^^ 
■zreformowanego opiera się na stosunkach hierarchicznych katol^ ^ 
kich, z zastosowaniem do organizacyi państwowej. W Poznt» ^' 
'skiem na czele kościoła ewangelickiego stoi generalny superinie- 
dent, któremu podlegają superintendenci, posiadający mniej wicjC" 



— 243 — 



Im zakres władzy, jak w kościele katolickim dziekani, z tą je- 
różnicą, że okrtjgi, powierzone ich pieczy i nadzorowi, są 

fiie większe. Najniższy szczebel samorządu kościelnego zaj- 
jak w kościele katolickim proboszcz, tak w ewangelickim pa- 
Ijązykicm kościelnym jest oczywiście niemiecki, W powiatach 
Iniowo-wschodnich, w których mieszkfi znaczna liczba prote- 
&w Polaków, w kościołach odbywają sią nabożeństwa po pol- 
|>o niemiecku. W początkach wieku XIX istniała w Księstwie 
jna liczba kościołów protestanckich, w których odbywały 

^o nabożeństwa polskie. 
e jest ich tylko kilka. Pa- 
f dla ludności polskiej pro- 
^ckiej w Poznańskiem 
Ifcą sią w uniwersytecie 
wieckim, który dostarcza 
[duchowieństwa Mazurom 
odnio-pruskim. 
Łydzi poznańscy posiadają 
li we wszystkich miastach 
|bgi lub domy modlitw, 
j^znaczające sią ani archi- 
ją. ani urządzeniem we- 
fznem. Jązykiem łiturgi- 
to jest hebrajski, urządo- 

1 potocznym niemiecki. 

lu żydzi poznańscy nie 

iją wcale. 

Jzkolnictwo w Poznań- 
L jak wogóle w Prusach 
[Niemieckiem, opiera sią na zasadzie przymusowego naucza- 
(Caźde dziecko, z wyjątkiem głuchoniemych i ślepych, jest 
■ązane do uczęszczania do szkoły ludowej od 7 (wzglądnie 8) 
pńczonego 14 roku życia, o ile nie pobiera nauki w zakładzie 
tym, prywatnym, lub u nauczyciela domowego. Według no- 
nterpretacyi ustawy, od obowiązku ucząszczania do szkoły lu- 
ffl nie zwalnia pobyt w zagranicznym zakładzie naukowym. 

to iłómaczenie przepisów szkolnych bywa stosowane tylko 




Kr. Seweryn MieJżyriski. 
Ze łWorćw Tow. Przyj.. Nauk w Poznunia. 



— 244 — 



do dzieci polskich. W) kład w szkołach ludowych jest, od 
błsmarckowskich, wyłącznie niemiecki. Dawnie) używano w^ szk< 
łaeh, w których uczyły sią dzieci polskie, jeżyka polskiego. Obecnie 
jest to zabronione surowo, nawet wobec dzieci małych, które do- 
piero rozpoczęły naukę, nie umieją jeszcze ani czytać, ani pisać, 
i nie rozumieją nic po niemiecku. Dosłowne trzymanie się tego 
przepisu jest jednak oczywiście niemożliwe. Nauka języka pol- 
skiego w szkołach ludowych jest zniesiona zupełnie. Tylko w nauce 
religii językiem wykładowym jest język polski, ale tylko dla tych 

dzieci, które nie uczyły się jur 
w innej szkole religii po nie- 
miecku. W szkołach polskicti 
ewangelickich przepisy ogólne, 
dotyczące języka polskiego, nic 
obowiązują, a przynajmniej 
nie bywają wykonywane. 

Prywatnie udzielać nau- 
ki bez wyraźnego zezwolenia 
władz nikomu nie wolno, pod 
grozą kary pieniężnej, a w da- 
nych okolicznościach i więzien- 
nej. Zakaz ten nie dotyczy je- 
dnak oczywiście rodziców, któ- 
rzy też korzystają dość po- 
wszechnie z przysługującego 
sobie prawa i uczą dzieci swe 
czytać i pisać po polsku. Nie 
małe znaczenie pod t}'m wzglę- 
dem ma też kościelna nauka religii. Jest ona zupełnie niezależną 
od władz szkolnych i odbywa się przy pomocy podręczników pol- 
skich. Uczyć w kościele języka polskiego niewolno, ale ksiądz, 
przygotowujący dzieci do spowiedzi, ma prawo i musi wymagać, 
aby mogły korzystać z swoich podręczników polskich, a w ten spo- 
sób nauka kościelna religii staje się pośrednio szkołą języka pol- 
skiego. Znajomość języka, którą nabywają dzieci w sposób tu 
określony, jest naturalnie na ogół niedostateczną. Mianowicie zaś 
mała tylko część młodzieży umie pisać poprawnie. Większość, 



AngiiBl Cieszkowflki. 
Ze ibloru Tołr. Przyj. Nauk w Poznaniu. 



— 245 — 



ijmniej bardzo znaczna cząść, nie tylko miesza głoski taciń- 
miikwa) z niemieckienii (frakturą), ale używa też form nie- 
fcich na określenie dźwięków polskich, pisze więc często seh 
bt 5z, en zamiast f i t. d. 

kie jest to jednak jedyny skutek nowego systemu, zaprowa- 
Igo w szkołach poznańskich. Cierpi na nim ogólne wykształ- 
\ dzieci. Program szkół ludowych w Prusach jest dość 
brny, obejmuje, oprócz czytania i pisania: w rachunkach trzy 
inia, ułamki zwyczajne 
bsięlne, w geografii opis 
■ej prowincyi, Prus i ces. 
lieckiego, dość szczegóło- 
jpgląd na stosunki geogra- 

Europy i ogólnikowy na 

ińą innych cząści świata; 
Iryą państwa Pruskiego , 
jtcgólnem uwzględnieniem 
1^ Hohenzollernów, w rc- 




fcalechizm średni i hisloryę 
pą; w języku niemieckim, 
fejsze samodzielne wypra- 
inia na temat opisowy lub 
{•yczny, nadto kaligrafię, 
Iki, śpiew, gimnastykę, dla 
rcząt szycie, hafty i t. p. 
kię zważy, że wszystkiego 
tnają nauczyć się w języ- 
liemieckim dzieci, które, 
lując do szkoły znają do- 
[ bardzo niedostatecznie swój własny język i pobierają od sa- 
1 początku naukę w języku zupełnie sobie obcym, to łatwo zro- 
jć, że owoce takiego nauczania nie mogą być wielkie. Dziecko 
^e uczy się w szkole pruskiej wyrazów, o których treści ma 
prażenie niejasne, których często wogóle wcale nie rozumie, 
ię przyiem niechętnie, z powodu nadzwyczajnych utrudnień 
.tych a surowych kar, i w ostatecznym rezultacie wynosi ze 
zapas wiedzy wcale niewielki, — właściwie tylko bardzo nie- 



(jinach To w. Przyjaciół N;uik w Poznaniu. 



24^) — 



dostateczną zmijomość jązyka niemieckiego, cokolwiek rachunków; 
chaos wyuczonych na pamięć zwrotów i niechąć do szkoły; 
W ogromnej większości wypadków, w rok, dwa po opuszczeniu 
szkoły, młodzież ma już tylko bardzo niejasne wyobrażenie o tem, 
czego sią uczyła. Dziewcząta, kilka lat później, wychodząc za 
mąż, cząsto nawet już nie umieją podpisać si*^ pod aktem ślubu cy- 
wilnego; chłopcy zaś dopiero w czasie pozaszkolnym nabierają 
wiadomości potrzebnych im w życiu. Jako szczegół, charaktery- 
żujący drastycznie używany obecnie system szkolny, przytaczamy 
fakt, że z młodzieży, wstt^pującej do wojska, dobra połowa nie ma 
już żadnego wyobrażenia o języku niemieckim, którego uczyła siq 
i którym z konieczności musiała rozmawiać z nauczycielem przez 
7 lat pobytu w szkole ludowej, a 0,43^ nie umie ani czytać, ani 
pisać. 

Wychowanie publiczne należy w ces. Niemiecklcm do prero- 
gatyw gminy, ale tylko gminy miejskie korzystają w praktyce 
z praw autonomii pod tym wzglądem, utrzymują szkoły własnym 
kosztem, ustanawiają nauczycieli i regulują płacą w granicach okre- 
ślonych prawem. Władze centralne mają wszakże prawo zatwier- 
dzania nauczycieli, przepisywania planu nauk i nadzorowania szkół 
miejskich. Gminy wiejskie, z praw autonomicznych w dziedzinie 
szkolnictwa posiadają w praktyce tylko jedno: ponoszenia kosztów 
utrzymania szkoły, i mają głos rozstrzygający w sprawach, doty- 
czących gospodarstwa finansowego szkolnego. Nauczycieli nad- 
syła rząd, nie pytając siq o życzenia gminy; on też rozstrzyga sa- 
modzielnie o wszystkich wewnętrznych sprawach szkolnych. Za- 
zwyczaj kilka wsi posiada wspólną szkołę. Obywatele, płacący 
podatki, wybierają dozór szkolny, instytucyą autonomiczną, która 
zbiera sią kilka razy na rok dla ustanowienia budżetu szkolnego lub 
uchwalenia niezbędnych, nakazanych przez władzę, reparacyi. Ko- 
szta utrzymania szkoły rozdzielają się drogą „repartycyi" na wszy- 
stkich obywateli, stosownie do opłacanego przez nich podatku do- 
chodowego i gruntowego. W największej liczbie wypadków je- 
dnak gminy szkolne otrzymują zapomogę z kasy państwo- 
wej, rząd też ponosi zazwyczaj większą część kosztów budowy fl 
szkół nowych. W W. Ks, Poznańskiem rząd z ogólnego budżetu 
szkół ludowych, wynoszącego 12,129,000 marek rocznie, ponosi 



I 




wiąkszą połową, a mianowicie 6,339,000. Wyższe zapomogi po- 
bierają tylko jeszcze Prusy Wschodnie, Szląsk i prowincya Nad- 
reńska. Natomiast budżet szkół ludowycłi w Poznańskiem należy 
do najniższycłi. Mniej wydają na oświatą tylko 2 prowincye Kró- 
lestwa Pruskiego: Pomorze i Prusy Zacłiodnic; najwiącej zaś prow. 
Nadreńska. a mianowicie 48,774,o<X) marek rocznie. Drugie miej- 
sce zajmuje Szląsk z 31 



milionami marek. Szkół 

ludowycłi (klas) jest 

w Poznańskiem ogółem 

okrągło 2,400. Do jednej 

szkoły (Idasy) ucząszcza 

przeciątnie 74 uczniów. 

Jest to liczba stosun- 
kowo bardzo wielka. 

W Hamburgu ucząszcza 

do jednej szkoły (klasy) 

przeciątnie 38, w Alza- 

cyi 43, w Berlinie 47 

uczniów. Wiąkszą frek- 

wencyą niż w Poznań- 
skiem odznaczają sią 

tylko szkoły ludowe 

w obu ksiąstwacłi Lippe 
C92 — 95). Szkoły po 
-Avsiacłi mają cłiarakter 
-wyznaniowy. Istnieją 
oddzielne dla katolików 
„i protestantów. Po mia- 
. sta eh, obok szkół wy- 
►.^naniowych istnieją tak- 
sie mieszane, t. zw. „sy- 

.rnultanne". Na wsi nauczyciel posiada zazwyczaj, oprócz pensyi 
ri mieszkania urządowego, kilku morgów roli lub ogrodu. Dochód 
rvvynosi dla nauczycieli młodych około i,20(3, po 25 latach 2,000 
iiaarek. Nauczyciele miejscy pobierają zazwyczaj wyższe pensye. 
»IBezpośrednim przełożonym nauczycieli, w szkołach małych^ jedno 
lub dwuklas o\v7ch, które ni e posiadają „rektora", jest inspektor 



Dr. Boieslaw Erzcpki. 
Konserwator ibioiów Tow. Prsyj. Nauk w Poznaniu. 



— 248 — 

powiatowy. Dawniej każdy nauczyciel posiadał jeszcze bliższego 
przełożonego, „inspektora lokalnego", którym był zazwyczaj pro- 
boszcz- (względnie pastor) parafii, do której szkoła należała. Urząd 
ten zniesiono w następstwie walki kulturnej. Ol>eGnie ^inspektor 
powiatowy" pełni równocześnie obowiązki „miejscowego". Księża 
katolicy mają tylko prawo nadzorowania nauki religii, ale zazwy- 
czaj nie korzystają z niego. Władzą wyższą jest urzędujący przy 
każdym prezesie regencyjnym wydział dla spraw szkolny cłi i ko- 
ścielnycłi, najwyższą w obrębie prowincyi — prowincyonalna rada 
szkolna, która jednak zajmuje się tylko wyjątkowo sprawami szkół 
ludowych. 

Szkół średnich istnieje w W. Księstwie 44. Dzielą się one na 
3 ^ypy» n szkoły średnie" (Mittelschulen), szkoły realne 1 gimna- 
zya. „Szkół średnich" jest 24. Są one niejako wyższym stopniem 
szkoły ludowej, zbliżają się pod względem planu nauk do więk- 
szych szkół miejskich. Program jest zastosowany do potrzeb sta- 
nów średnich, kupców, przemysłowców, lepszych rzemieślników, 
techników i t. d. Z języków, uwzględniają te szkoły tylko nowo- 
żytne, a zwłaszcza francuski i angielski. Kurs jest 6— 8-letni. Gi- 
mnazya są typem szkół klasycznych. Mimo reform, zaprowadzo- 
nych w latach ostatnich, głównemi przedmiotami nauki pozostały 
tam języki łaciński i grecki. Nauka języka francuskiego jest czysto 
teoretyczna, nie zastosowana wcale do wymagań życia praktycz- 
nego. Z innych przedmiotów nauki są najważniejsze: język nie- 
miecki, historya, geografia, geometrya konstrukcyjna, początki ste- 
reometryi i arytmetyka, aż do nauki ó logarytmach włącznie. Na- 
uki przyrodnicze są zaniedbane. Kurs jest 9-letni w 6 klasach (naj- 
wyższa „pryma", najniższa „seksta"). Pryma, sekunda i tercya 
mają kursy 2-letnie i są podzielone na oddziały „wyższy" i „niższy". 
Przy każdcm prawie gimnazyum istnieje szkoła przygotowawcza, 
składająca się z 2 klas, „septymy" i „oktawy". Gimnazyów peł- 
nych jest w Księstwie 15; nadto istnieją 2 progimnazya, obejmujące 
tylko klasy niższe i średnie, od „seksty" do „sekundy niższej". 
Szkoły realne, w liczbie 3, stanowią ogniwo przejściowe między 
.,szkołami średniemi" a gimnazyami. Plan nauk jest mniej więcej 
ten sam, co w gimnazyach. Języki klasyczne odgrywają tam je- 
dnak rolę mniejszą, a natomiast jest zaprowadzona nauka języka 



— 249 — 

angielskiego i nauki przyrodnicze bywają tam więcej uwzględniane. 
Ukończenie kursu szkoły realnej i gimnazyum klasycznego upraw- 
nia do studyów uniwersyteckich, ukończenie kursu „sekundy niż- 
szej" do jednorocznej służby wojskowej. 

Oprócz tycti zakładów istnieje w Księstwie znaczna liczba 
"wyższycłi szkół żeńskicli i kilka szkół zawodowycłi oraz specyal- 
nycti, mianowicie zaś 2 katolickie, dwa ewangelickie i jedno mie- 
£>zane seminaryum dla nauczycieli ludowycłi, 5 zakładów przygo- 
towawczycłi do seminaryum, t. zw. „zakładów dla preparandów" 
(^Praeparandenanstalten), 2 seminarya dla nauczycielek, 3 zakłady 
cila głuclioniemych, 1 dla niewidomych, 1 szkoła agronomiczna, 
ii rolnicze (niższe), 2 ogrodnicze i 1 zakład dla akuszerek. Do 
szkół wyższych można już zaliczyć technikę poznańską, semina- 
ryum dla szkół uczonych (dla kandydatów na nauczycieli gimna- 
zyalnych i realnych), oraz 2 seminarya duchowne, w Poznaniu 
i Gnieźnie. Uniwersytetu W. Księstwo nie posiada. Mimo usil- 
nych starań ze strony posłów polskich w czasach dawniejszych, 
rząd nie zgodził się na jego założenie. Pod koniec wieku XIX po- 
ruszyli sprawę tę Niemcy, ze skutkiem daleko lepszym. Ostatecz- 
nie jednak przemogły obawy, aby uniwersytet poznański nie stał 
sią środowiskiem ruchu polskiego, i z tych względów projekt został 
ponownie pogrzebany. Natomiast rząd postanowił utworzyć w Po- 
znaniu rodzaj uniwersytetu ludowego, który będzie na razie posia- 
dał rektora, 2 profesorów i kilku lektorów. Akademia ta — taka jest 
nazwa urzędowa — ma służyć tylko celom ogólnej oświaty, przede- 
'^szystkiem zaś dostarczać strawy umysłowej obywatelstwu nie- 
niieckiemu i urzędnikom i być rozsadnikiem „kultury niemieckiej 
'^a kresach wschodnich". Utworzenie zakładu naukowego z ta- 
^ni charakterem tłómaczy się w części tern, że Polacy zdobyli się 
P*'2ed kilku laty na utworzenie podobnej instytucyi, mianowicie zaś 
ua regularne urządzanie seryi wykładów popularnych treści nau- 
kowej. Akademia niemiecka ma być, jak władze przyznają otwar- 
cie, „środkiem germanizacyjnym", zapewne w tem znaczeniu, że 
Równym jej celem będzie uprzyjemnienie Niemcom, zwłaszcza 
Urzędnikom, pobytu w Poznaniu i dostarczenie im zajęć umysło- 
^ch. Taki sam charakter ma już kilka innych zakładów, utwo- 
rzonych w ciągu kilku lat ostatnich, a zwłaszcza „Biblioteka cesa- 

32 



250 — 



fza [Wilhelma" i nowe Muzeum prowincyonalne. W budżecie 
państwowym figurują one jako zakłady antypolskie. Oczywi 
ście jednak korzystają z nich także Polacy, z wielkim dla siebie po- 
żytkiem. W następstwie walki politycznej, także istniejące od da- 
wna już zakłady i instytucye, służące celom nauki, nabrały chara- 
kteru jednostronnie narodowego. Te, które powstały przy po- 
mocy władi; lub z udziałem obywatelstwa niemieckiego, mają 
dziś charakter wybitnie niemiecki i nic posiadają członków w spo- 
łeczeństwie polskicm. Z drugiej strony zaś Niemcy unikają insty- 
tucyi, które były i pozostały polskiemi. Porozumiewania sic. i współ- 
pracownictwa na polu nauki niema, chociaż każda ze stron, wra- 
zić potrzeby, korzysta ze zbiorów i publikacyi strony przeciwnej. 
Tak wiąc Niemcy posiadają osobne Towarzystwa historyczne, ar- 
cheologiczne i t. p., rządzą w Muzeum prowincyonalnem zarówno 
nowem, jak i starem, w archiwum i wydają własne czasopisma 
naukowe. Polacy natomiast mają własne Muzeum i połączone 
z niem Towarzystwo I^rzyjaciół Nauk z 4 wydziałami (historyczno- 
literackim, archeologicznym, lekarskim i przyrodniczo-technicznym), 
które wydaje corocznie obszerny tom „Roczników" i 12 zeszytów 
„Nowin lekarskich", a nadto bardzo cenne publikacye archeologi- 
czne w nierównych odstt^pach czasu. Rozdział w sferze nauko- 
wej przenosi sic także na pole zawodowe i filantropijne. Tak np- 
lekarze polscy posiadają swoje własne stowarzyszenie „Pomoc ko- 
leżeńska" dla popierania wdów i sierot po lekarzach. InstylucyĄ 
naukową, pierwotnie polską, obecnie już zupełnie zgermanizowa- 
ną, jest Biblioteka Raczyńskich, założona w roku 1829 przez hf 
Edwarda Raczyńskiego i podarowana przez niego wraz z pięknyi^ 
gmachem (ryc. str. 242) miastu. Według woli ofiarodawcy, ']<i7.y^ 
niemiecki miał być w tej instytucyi równouprawniony z polski^ 
a prawo mianowania urzędników przysługuje wydziałowi, zi 
źonemu z kilku urządników. W razie przekroczenia f>rze 
sów statutu, spadkobierca ma prawo odebrać Biblioteką mias. 
Skutkiem zajść familijnych w rodzinie lir. Raczyńskich stosu 
ułożyły się jednak w taki sposób, że teraźniejszy posiadacz t^ 
prawa nie może powoływać sią na nie. a Niemcy skorzystali z 
go, aby mianować bibliotekarza Niemca i usunąć język polski 
pełnie. Sprawa jest zbyt zawiła, abyśmy mieli tłómaczyć jć^ 



2rii 



/- • I 



t-ó-i-a c^ 



e, a nadto niezupełnie jeszcze skończona. Nadzieja na od- 
*, dla społeczeństwa polskiego tego cennego zbioru, obejmu- 
rzeszło 50,000 tomów, i gmactiu, w którym mieści sią Bi- 
; opiera sią jednak na bardzo slab^Tłi podstawach, 
wócłi wielkich łundacyi naukowych pozostaje sic. spolc- 
j polskiemu tylko jedna: Muzeum imienia Mielżyńskich. 
i to powsta- 
Wspomnia- 

Towarzy- 
fjaciół Na- 
I utworzo- 
S57,wmyśl 

b. Towa- 
Przyj. Na- 
JVarszawie. 
I tej insty- 
u po wa lisie 

wybitnicj- 
jtawicielc i 
y nauki 
których po- 
łWPoznań- 
tnaj dowala 
;zna liczba, 
[li filozofo- 
gust Cicsz- 

(długoletni 
i Karol Li- 
ybiskupLe- 
yłuski, hr. 
Ozialyński , 
er Raczyński, ks. Malinowski, Bentkowski i t. d. Towa- 

wraz z swemi zbiorami i biblioteką mieściło sią pierwot- 
dnem skrzydle pałacu (Biblioteki) Raczyńskich. Gdy zaś 
ej instytucyi, składający sią już w owych czasach z samych 
N, wymówił lokal towarzystwu, hr. Seweryn Mielżyński 
liego (w r. 1871) dom osobny (ryc. str. 245), w którym 



'r 



fcL 



Teatr polski w Poznaniu. 




dotąd znajduje sią biblioteka. Spadkobierca Seweryna, hr. Józef 
Mielżyńskl, wzniósł własnym kosztem na dziedzińcu starego domu 
nowy gmachi na umieszczenie zwit^kszającycti sią nieustannie zbio- 
rów, Z wdzięczności za len czyn obywatelski całe Muzeum otrzy- 
mało w następstwie nazwą „Muzeum imienia Miclżyńskicłi". Zbiory 
składają się z kilku działów: biblioteki, liczącej przeszło 50,000 to- 
mów, 2)galeryi obrazów malarzówpolskicłi i przebywających wPol- 
sce, 3) galeryi malarzów obcych, 4) wielkiego zbioru stało- i mie- 
dziorytów, 4) gabinetu numizmatycznego, 6) muzeum historycznego, 
7j muzeum przyrodniczego, 8) gabinetu J. I. Kraszewskiego, 9) jedne- 
go z najbogatszych na północnym wschodzie Europy muzeum ar- 
cheologicznego. Obie galerye obrazów są darem hr. Mielżyńskich; 
utworzenie muzeum archeologicznego jest głównie dziełem teraź- 
niejszego konserwatora, głośnego w świecie naukowym d-ra Bo- 
lesława Krzepkiego (ryc. str. 247) i lekarza d-ra Kohlera. Jak już 
zaznaczono, Muzeum połączone jest ściśle z Towarzystwem Przy- 
jaciół Nauk i posiada wspólny zarząd. Prezesem Towarzystwa 
jest obecnie uczony biskup sufragan poznański, dr. Edward Likow- 
ski (ryc, str. 239), bezsprzecznie jedna z najwybitniejszych osobi- 
stości na polu naukowem w Poznańskiem. W praktyce zarządza 
zbiorami dr. B. Krzepki, który też nadaje kierunek wydziałowi hi- 
storyczno-literackiemu. Oprócz tego Muzeum polskiego istnieje 
w Poznaniu jeszcze drugie mniejsze i mniej znane, obejmujące za- 
bytld kościelne. Zorganizował je arcybiskup teraźniejszy dr. Flo- 
ryan Stablcwski. chcąc uchronić od rozproszenia i zniszczenia cenne 
stare paramenty i przybory, znajdujące się po kościołach archidyc- 
cezyi. Zarządcą tego muzeum jest ks. Józef Zalewski. Inne zbiory 
polskie znajdują Mę w rękach prywatnych w małych mieścinach 
prowincyonalnych, a nawet wsiach, i dlatego są niedostępne dla 
kół szerszych. Wyróżniają się z nich: wielka, obfita w stare wy- 
dawnictwa i rękopisy biblioteka hr. Zamojskiego w Kórniku, którą 
zarządza znany uczony dr. Zygmunt Celichowski, i wspaniały zbiór 
artystyczno-historyczny hr. Działyńskiej (obecnie ks. Czartoryskie- 
go) w Gołuchowie pod Pleszewem. Zbiór ten jest szczególnie 
bogaty w stare, kosztowne tkaniny i wyroby ceramiczne z wszy- 
stkich czasów. 



Wobec scharakteryzowanych wyżej stosunków szkolnych 
1 walki narodowej wogóle, w której także, po przeniesieniu jej na 
pole ekonomiczne, najważniejszym środkiem zaczepnym i odpor- 
nym jest oświata, w społeczeństwie polskiem utworzył sit^ szereg 
stowarzyszeń, które, opierając sią na konstytucyi i prawie krajowem 
pruskiem, usiłują uzupełnić dla ludu polskiego nauką szkolną, zao- 
patrzyć go w wiadomości, potrzebne w życiu zawodowem i publi- 
cznem. zaznajomić go z historyą i literaturą, zachęcić do pracy nad 
własnem wykształceniem, wreszcie połączyć rozproszone usilowa- 



Zaklad initt-nia Garczyńskii-h w Poznania. 



nia samopomocy i nadać im kierunek jednolity. Do najważniej- 
szych instytucyi tego rodzaju należy Towarzystwo Czytelni' Ludo- 
Avych, które zakłada w całym kraju, po wsiach i miastach, biblio- 
teczki, dostarczające chątnym czytania, bez opłaty, dzieł popular- 
nych, treści pouczającej, historycznej i t. d. Prowadzeniem tych 
<jzytclni zajmują siq najcząściej po wsiach książa, organiści, lub 
światłej si gospodarze, po miastach osoby z stanów średnich. Po- 
J>yt na książki jest tak wielki, że zarząd czytelni, który rozporządza 
tylko szczupłemi środkami, w malej cząści tylko może zaspokoić 
istniejące potrzeby. Czytyw^ane są najchętniej dziełka historyczne, 



— 254 — 

powieści historyczne i obyczajowe, opisy podróży i t. p. Po mia- 
stach drugim bardzo ważnym czynnikiem ośw^iaty są liczne stowa- 
rzyszenia, towarzyskie, zawodowe i gimnastyczne. Istnieje przy- 
słowie, według którego: jeżeli spotka się gdzieśkolwiek na świecie 
trzech Niemców, to przedewszyslkiem zakładają stowarzyszenie. 
Możnaby je zastosować i do Polaków w Poznańskiem. Niema 
miasteczka, w którcm nie byłoby przynajmniej jednego towarzy- 
stwa; w większych jest ich po kilka, w Poznaniu kilkanaście. Z na- 
zwy są to najcząściej instytucye zawodowe; Przemysłowców, Rze- 
mieślników, Robotników; ale w rzeczywistości mała tylko ich czą<ć 
zajmuje siq poważnie sprawami zawodowemi i zarobkowemi. 
Za to podnoszą one bardzo ogólny poziom oświaty swych człon- 
ków, wywołują współzawodnictwo na polu umysłowem, szerzą 
znajomość literatury i historyi, rozszerzają widnokrąg myśli, wresz- 
cie zaś przyuczają członków do solidarności, do zgodnej i wspól- 
nej pracy w jakimkolwiek kierunku: słowem wyrywają jednostki 
z ciasnego kółka życia domowego, wychowują obywateli, obezna- 
nych z ogólnemi potrzebami społeczeństwa, z jego prawami i obo- 
wiązkami, otrzaskanych w ogniu krzyżujących sią zdań, a skutkiem 
tego pewnych siebie, nie dajqcych zastraszyć siij pierwszym lep-, 
szym argumentem i chąlnych do udziału w życiu publicznem. Ti 
dodatnia działalność stowarzyszeń polskich ttómaczy sią w zna- 
cznej cząści tem, że należą do nich, bez wzglądu na ich nazwą, za- 
zwyczaj członkowie różnych stanów, od inteligencyi miejskiej do 
robotników. Takie wspólpracownictwo żywiołów różnorodnych, 
zrównanych ze sobą statutem towarzystwa, bez wzglądu na stano- 
wiska społeczne, stosunki materyalne i poziom oświaty, musi oczy- 
wiście zbliżać je do siebie, wytwarzać świadomość wspólności 
interesów, a tem samem poczucie solidarności, i oddziaływać ko- 
rzystnie na rozwój umysłowy mniej wykształconych. Inteligencya 
odgrywa tam mimowolnie i niespostrzeżenic rolą nauczycieli, sama 
zaś zdobywa, przez zetkniącie sią z przedstawicielami szerokich 
warstw ludu, podstawą dla swej działalności i urabia sobie pogląd 
na ogólne położenie i potrzeby ludu. Liczba tej inteligencyi wzrosła, 
jak zaznaczyliśmy już w innym rozdziale, bardzo w ciągu kilku- 
dziesiąciu lat ostatnich. Jest to nietylko następstwo rozwoju sto- 
sunków ekonomicznych i politycznych, lecz także wynik dzialalno-J 



— 255 — 

ści instytucyi, która pragnącym nauki dostarcza odpowiednich środ- 
ków materyalnych. Instytucyą tą jest Towarzystwo Pomocy Nauko- 
wej w Poznaniu. Zawdzięcza ono swe istnienie Karolowi Marcin- 
kowskiemu, lekarzowi, który w czasie, kiedy w społeczeństwie po- 
l znańskiem mało kto jeszcze troszczył sią o warunki jego przyszłego 

I rozwoju, przewidział, iż byt jego bądzie zależeć przedewszystkiem 
od stopnia jego oświaty, umiejt^tności zastosowania sią do nowych 
warunków życia ekonomicznego, i usiłował dostarczyć mu środ- 
ków do rozwoju umysłowego, a z drugiej strony stworzyć środo- 



I ^ 






Ji^-^-Z 



L^^. 



•Hi 



Puznań i'o!nntk J&na KocliaDowskiojjo. 

wisko ruchu przemysłowego. W tym celu stworzył wspomniany 

już poprzednio „Bazar" poznański i założył Towarzystwo Pomocy 

Naukowej (w r. 1841}. Towarzystwo to dato w ciągu kilkudziesiąciu 

lat swego istnienia kilku tysiącom młodzieży możność zdobycia wie- 

' dzy i wyższych stanowisk społecznych, przez udzielanie bezzwrot- 

nych stypendyi. lub też bezprocentowych pożyczek, na nauką w gi- 

mnazyach, uniwersytetach i rozmaitych szkołach zawodowych. 

I Z inteligencyi poznańskiej conajmniej trzecia cząść korzystała stale 

' lub chwilowo w czasie swych studyów z pomocy tej istytucyi. 

Dochody i wydatki Towarzystwa na cele oświaty podlegają wa- 



— 256 — 

haniom, odpowiednio do napływu składek i legatów, a wynoszą 
obecnie przeciętnie 50,000 marek rocznie. Ogromną wiąkszość 
docliodu stanowią procenty od kapitałów własnycti tej istytucyi. 
Wynosiły one pod koniec roku zeszłego (1902) blisko milion marek. 
Wspomnimy jeszcze o teatrze polskim w Poznaniu, jako ważr 
nym czynniku w życiu kulturalnem społeczeństwa tamtejszego. 
Osobna scena polska istnieje w Poznaniu dopiero od roku 1870. 
Dawniej gościły tam tylko trupy przejezdne z Warszawy i Krako- 
wa i dawały przedstawienia w starym teatrze miejskim. Na utwo- 
rzenie stałego teatru polskiego nie pozwalały władze pruskie. Prze- 
szkody usunęła dopiero ordynacya procederowa dla Związku pół- 
nocno-niemieckiego, z roku 1869. Na mocy jej też w roku na- 
stępnym osiedliła się w Poznaniu trupa polska, która grywała stale 
w teatrze niemieckim, a równocześnie utworzył się komitet dla 
popierania sceny polskiej i wzniesienia dla niej gmachu własnego. 
Zbudowano go do roku 1 875, kosztem niespełna pół miliona marek 
i otwarto uroczyście w czerwcu tegoż roku przedstawieniem ama- 
torskiem. Gmacłi ten (ryc. str. 251) mieści się na dziedzińcu dwócli 
wielkicli domów przy jednej z ulic pryncypalnych miasta, Berliń- 
skiej. Sala może pomieścić 600 osób, rozmiary sceny są odpo- 
wiednio do tego niewielkie: 7,65 metrów szerokości, 8,80 głęłx)ko- 
ści, 6,30 wysokości. Ponieważ scena polska w Poznaniu bez zna- 
cznej zapomogi utrzymać się nie może, pomyślano wcześnie o do- 
starczeniu odpowiednich funduszów, ale dopiero pod koniec wieku 
XIX sprawa ta doczekała się ostatecznego rozwiązania. W r. 1890 
utworzyła się spółka budowlana „Pomoc", do której przystąpiło 
przeszło 200 osób, i wspólnemi siłami wzniesiono na miejscu 2 sta- 
rych kamienic przed teatrem dwie wspaniałe nowe, tworzące har- 
monijną całość architektoniczną. Dochód z tych dwóch gmachów, 
wynoszący około 10,000 marek, przeznaczono wyłącznie na potrze- - 
by teatru, względnie na zapomogę dla przedsiebiercy teatralnego. 
Sceną poznańską kierowali: od r. 1875 — 1881 Karol Doroszyński, « 
następnie, od r. 1881 — 2 Lucyan Kościelecki, od r. 1882 — 3 Al. Pod- - 
wyszyński, a od tego czasu, aż do swej śmierci (w r. 1896), reda- - 
ktor naczelny ^Dziennika Poznańskiego", Franciszek Dobrowolski. - 
Po śmierci Dobrowolskiego, oddano teatr „w dzierżawę" artyście^ 



- 257 — 

sceny krakowskiej, Edwardowi Rygierowi, który kieruje nią do tej 
pory. Przekonawszy sią, że teatr, mimo subwencyi towarzystwa 
„Pomoc", nie może si^ utrzymać, Rygier w paru latach ostatnich 
stara sią oprzeć byt tej instytucyi na szerokich warstwach ludu 
1 wystawia w tym celu przeważnie sztuki popularne po cenach zni- 
żonych. Słowem, zdemokratyzował on teatr i uczynił go, wpraw- 
dzie przez obniżenie poziomu artystycznego, ważnym czynnikiem 
kultury dla warstw średnich i niższych. Zmiana ta jest o tyle uza- 
sadniona stosunkami, że publiczność wykształcona i posiadająca 
wyrobiony smak artystyczny, zaniedbywała teatr coraz wiącej, 
tak, że na połowie przedstawień sala świeciła zupełną pustką. Teatr 
polski, ubogi w artystów wybitnych i rekwizyty nie zadawalniał 
jej. Przeciwstawiała mu ona bogaty, pobierający od miasta 
blisko 50,000 marek zapomogi, teatr niemiecki, chociaż rzadko 
uczęszczała do niego. Dopiero teraz, gdy dyr. Rygier ściąga do 
teatru przez widowiska popularne szerokie warstwy ludności śred- 
nio zamożnej i uboższej z miasta i przedmieść, byt sceny jest jako 
tako zapewniony. 

Zdemokratyzowanie teatru poznańskiego jest jednym z cha- 
rakterystycznych objawów rozwoju stosunków politycznych i spo- 
łecznych w Poznańskiem w ostatniej ćwierci wieku. Przed 25 laty, 
a nawet jeszcze za czasów Franciszka Dobrowolskiego, nikomu na 
myśl nie przyszło, że trzeba i można będzie oprzeć byt teatru na 
szerokich warstwach ludu. Popieranie sceny polskiej było „nobile 
officium", stanów zamożnych, inteligcncyi miejskiej i szlachty wiej- 
skiej. Te dwa stany stworzyły teatr i utrzymywały go przez dłu- 
gie lata, jak wogóle w owych czasach były, obok duchowieństwa, 
jedynemi czynnikami, które poczuwały sią do obowiązku przestrze- 
gania interesów społeczeństwa, i kierowały też niem niepodzielnie, 
btosunki te zmieniły sią zupełnie pod koniec wieku XIX, skutkiem 
polityki germanizacyjnej rządu i przebudzenia sią najszerszych 
warstw ludu. Szlachta, czyli raczej ziemiaństwo, w miarą pozby- 
wania sią ziemi, traci coraz wiącej swoje wpływy, inteligencya zaś 
miejska, a w czasach ostatnich także cząść duchowieństwa, łączy 
sią do wspólnej pracy z nowymi żywiołami, które dopiero od nie- 
dawna wystąpiły na widownią polityczną: ludem miejskim i wło- 
ściaństwem. W nastąpstwie tego rozwoju okazało sią, że losy spo- 

33 



- 258 - 

łeczeństwa nic zależą bynajmniej od losów wiąkszej własności 
ziemskiej, że potraii ono bronić swych interesów także bez dotych- 
czasowych kierowników, energiczniej nawet i skuteczniej. Ten 
przewrót w stosunkach wewnątrzno-poiitycznych poznańskich jest 
dziełem, a równocześnie przyczyną, ogromnego rozwoju prasy lu- 
dowej. Małe, tanie, popularne dzienniki poruszyły lud uśpiony 
i przygotowały do działalności politycznej, a im szersze warstwy 
ruch ten ogarniał, tern wił^cej odczuwano potrzebą takich tanieli 
wydawnictw, i tern więcej mnożyła sią ich liczba. Dziś już ta prasa 
ludowa jest najważniejszym czynnikiem politycznym w W. Ks. 
Poznańskim i wyparła z stanowisk uprzywilejowanych pisma wiel- 
kie, przeznaczone dla intcligencyi i stanów zamożniejszych. Z dru- 
giej zaś strony jest ona najpoważniejszym czynnikiem oświaty, za- 
stępuje szerokim warstwom ludu szkołą, zachąca do nauki i uła- 
twia j;\, dostarcza swoim czytelnikom tysiącznych wiadomości, 
niezbądnych w życiu prywatnem i publicznem, których w szkole 
germanizacyjnej nabyć nie można. Rozmiary tej pracy nie po- 
zwalają nam na szczegółowe scharakteryzowanie rozwoju dzien- 
nikarstwa w Poznańskiem i określenia charakteru i działalności 
pism pojedynczych- Zadowolimy się wiąc wyliczeniem ważniej- 
szych czasopism, wychodzących obecnie, z podaniem liczby pre- 
numeratorów każdego z nich, zwłaszcza, że sam taki wykaz wy- 
starczy do wyrobienia sobie sądu o roii, jaką w społeczeństwie 
tamtej szem odgrywa dziennikarstwo. 



Tytuł pisma 


Charakter 


Wy 


chodzi 


Liczłia 
prenum. 


Dziennik Poznański 


Organ intcligencyi 
zachowawczej 


6 razy 


na tydzień 


2,600 


Kuryer Poznański 


Organ duchowień- 
stwa 


n 


n 


1,200 


Orądownik 


Organ centralny 
ruchu ludowego 


n 


n 


3.500 


Postąp 


Ludowy, antyse- 
micki 


M 


n 


5.500 


Wielkopolanin 


Ludowy, zachow. 


n 


n 


12,000 


doniec Wielkopolski 


Demokr.-narod. 


n 


łł 


3.000 


Dziennik Kujawski 


Ludowy, zachow\ 


n 


n 


4,000 



Tytuł pisma 

Przyjaciel Ludu 

Praca 

Prze wodnilt Katolicki 

Ziemianin 

Poradnilc gospodarski 



Charakter 



Ludowy, zachow. 
Ludo wy, radykalny 
Ludowy, zachow. 
Rolniczy 



Wychodzi 

6 razy na tydzień 
raz na tydzień 



Liczba 

prenum. 

2,000 

13.000. 

64,000 

800 

2,500 



i 



Wszystkie wymienione tu czasopisma, z wyjątkiem „Dzienni- 
ka Kujawskiego", wydawanego w Inowrocławiu, wychodzą w Po- 
znaniu. Maleńkie pisma prowincyonalne i poznańskie, nie posia- 
dające większego wpływu, jak „Gazeta Bydgoska", „Gazeta Ko- 
ściańska", „Lech" i t. p., oraz wydawnictwa beletrystyczne i czy- 
sto kościelne, pomijamy, tak samo naukowe, z których ważniejsze 
'Wymieniliśmy już na początku tego rozdziału. Jak z zestawienia 
powyższego wynika, ogółem rozchodzą sią w W. Ks. Poznańskiem 
cizienniki w liczbie 34,000, tygodniki w liczbie 80,000 egzemplarzy, 
na ogólną liczbą 1,200,000 mieszkańców polskich. Na 35 Pola- 
ków przypada zatem 1 egz. dziennika, na 15 Polaków 1 egz. ty- 
g^odnika, na 10 Polaków 1 egzemplarz czasopisma wogóle. 

Niemcy prasy ludowej w tem zrozumieniu, jak Polacy, nie po- 
siadają. Przeważają u nich pisma wielkie, wychodzące 2 — 3 razy 
<^ziennie, rozpowszechnione mało miądzy prostym ludem wiejskim. 
N"a 3 więcej czytywane są „Posener Zeitung", organ wolnomyślny 
Palcaty stowski; „Posener Tageblatt", półurzędowy organ zacho- 
"^'^a.Ayczy, a równocześnie organ centralny stowarzyszenia hakaty- 
stowskiego, „Posener Neueste Nachrichten", dziennik wolnomyśl- 
ny, zachowujący neutralność w sprawach politycznych, wreszcie 
^^y chodząca w Bydgoszczy „Ostdeutsche Rundschau", od pewnego 
^^asu hakaty stowska. Oba dzienniki ostatnie mają charakter bru- 
^p^Wy. Pisma, wydawane w miastach mniejszych Księstwa, po- 
^ladają stosunkowo niewielu czytelników i nie odgrywają wielkiej 
^^U. Uprawiają one wszystkie agitacyę antypolską. 

Rozdział narodowy uwydatnia się naturalnie głównie na tych 

polach, które są przedmiotem walki, a zatem w dziedzinie oświaty, 

^wltury i zarobkowości. Natomiast zakłady i instytucye, służące 

^•lom humanitarnym, hygienicznym, społecznym i t. p., słowem 



I 



— 26o — 

te wszystkie, które nie mogą rozwija<f sią bez współdziałania ca- 
łej ludności i opieki władz, są wspólne. Udział władz i ludności 
niemieckiej w icłi zarządzie sprawia jednak, że nabierają one coraz 
wiąccj ctiarakteru niemieckiego. Nawet instytucye, założone przczj 
l^olaków, a podlegające nadzorowi władz, zniemczono w czasacłi 
ostatnich zupełnie. Biblioteka Raczyńskicłi w Poznaniu nie sianowi 
wyjątku. Ten sam los spotkał, skutkiem braku przezorności testa- 
tora, bogate schronisko dla osób stanu szlacheckiego, założone na 
Wildzie pod Poznaniem w b. klasztorze Sercanek, przez Garczyń- 
skiego (ryc. str. 252), i niektóre inne zakłady., instytucye hygieni- 
czne, humanitarne, społeczne i dobroczynne (z wyjątkiem katolic- 
kiego Tow. S-tego Wincentego a Paulo) można podzielić na ;j typy. 
Jedne znajdują sią pod bezpośrednim zarządem sejmu, wzglądnie 
starosty krajowego, jak zakłady dla obłąkanych (wOwińskachpod 
Poznaniem i Dziekance pod Gnieznem) i dom poprawy dla młodo- 
cianych przestępców; drugie są instytucyami miejskiemi, jak więk- 
szość szpitali; trzecie są kierowane przez komitety mieszane, na 
których czele stoi urzędnik państwowy, np. Towarzystwo dla zwal- 
czania gruźlicy, W sejmie prowincyonalnym i w zarządach miast, 
nawet tych, w którj-ch Polacy stanowią większość ludności, Niem- 
cy posiadają przewagę i troszczą się zazwyczaj mało o życzenia 
reprezentantów polskich. To też we wszystkich wymienionych 
zakładach język niemiecki jest urzędowym, a polski dozwolony 
tyłko o tyle, o ile używanie jego nie da się uniknąć. Nie inaczej 
jest zresztą w Towarzystwie dla zwalczania gruz^licy, jedynej 
w Księstwie instytucyi, w której Polacy łączą się chętnie do współ- 
działania z Niemcami. I tam język polski nie jest równoupraw- 
niony z niemieckim, lecz używany tylko w odezwach, zwracają- 
cych się wprost do ludu. 



Kończymy na tem poghjd na stosunki w W. Ks. Poznańskiem 
i zwracamy się do innych dzielnic, które diużej, niż l^^znańskie, 
znajdują się pod panowaniem pruskiem i wykazują wyraźniejsze 
jeszcze ślady usiłowań germanizacyjnych, ale nie zatraciły swego 
charakteru polskiego i w czasach ostatnich zaznaczają coraz ener- 
giczniej swą łączność z mieszkańcami W. Księstwa. 



POMORZE I ZIEMIA PRUSKA. 

(FBUST ZACHODNIE I WSCHODNIE). 




POGLĄD HISTORYCZNY. 



lączymy ze sobą pod wspólnym nagłówkiem dwie dzielnice, 

które pierwotnie, oprócz warunków geograficznych, nie 

miały ze; sobą nic wspólnego, a i dziś różnią sią znacznie, 

^srówno pod wzglądem etnograficznym, jak i kulturalnym, społe- 

crznym i politycznym. Jedna z nicli była zamieszkana od wieków 

p>5rzez szczep polski lub conajmniej bardzo blisko spokrewniony 

z Polakami, druga przez szczep litewski, z którego zacłiowała sią 

O^iko nazwa. Jedna brała od wieków udział w rozwoju, któremu 

podlegały ziemie, należące do b. państwa polskiego, i pozostawała 

^yJko przejściowo, na sctiyłku wieków średnicłi, pod władzą nie- 

*^*ecką; druga była zawojowana zupełnie przez zakon niemiecki 

krzyżaków I zaludniona przez mieszaniną narodów, w której Po- 

la^cy, Litwini i Niemcy stanowili mniej wiącej równe cząści; była 

P^tistwem niemieckiem, wysuniątem daleko ku wscliodowi, nie- 

P^^^erwanie, od wieku XIII, a przez czas krótki stosunkowo tylko 

P^ci legała władzy polskiej; brała udział w rozwoju, właściwym 

*^ajom protestanckim niemieckim. Obie te dzielnice połączyły 

**^ jecfaiak w ciągu wieków wązłami liistoryi tak silnie, że już 

^ ?wieku Xy otrzymały wspólną nazwą, przyczem Pomorze na- 



— 202 — 

zwano Prusami Królewskiemi. a Prusy właściwe Książccemi, i za- 
chowały je po dziś dzień w formie zmienionej, jako Prusy Zacłiod- 
nie i Wschodnie, Ta nazwa wspólna jest następstwem wspólnego 
pozostawania ich pod panowaniem Krzyżaków w ciągu lal siu- 
piąOdzicsie.ciu, od zajęcia Pomorza wschodniego przez zakon wojo- 
wniczy, w r. 1308, aż do drugiego pokoju toruńskiego w r. 1466. 
Oprócz dwóch wymienionych już dzielnic, należał do ówczesnego 
państwa krzyżackiego niewielki obszar, położony w czworokącie 
między Osą, Drwęcą i kolanem Wisły, a zwany Ziemiami Cheł- 
mińską i Michałowską, Obszar ten, sąsiadujący z siedzibami litew- 



G(lnń<:k. Widok z gitrj Biskupiej. 

skich Prusaków, nie był jednak nigdy przez nich zamieszkany, lecz 
posiadał od wieków ludność polską i należał do państwa Mieczy- 
sławów i Bolesławów. Dostał się on po upadku państwa polskie- 
go ponownie pod władzę niemiecką i został połączony z b. Pomo- 
rzem pod wspólną nazwą prowincyi zachodnio-pruskiej. 

Każda z tych 3 części teraźniejszych dwóch prowincyi pru- 
skich posiada swoje własne dzieje, których nici, jak już wynika 
z uwag powyższych, plączą się często ze sobą. 

Nazwą Pomorze oznaczano pierwotnie cały pas nadbałtycki, 
zamieszkany przez Słowian, sięgający od Wisły do półwyspu Jut- 
landzkiego, w epoce Piastowskiej zaś obszar, zamknięty między 



Wisłą i Odrą, Notecią i Bałtykiem. Ludność tamtejsza, .spokrew- 
niona, jak już za/naczono, bardzo blisko z Polakami, znajdowała 
si^ w zaraniu dziejów na wyższym stopniu oświaty, niż inne szcze- 
py słowiańskie, posiadała rozwinięty handel i przemysł i znaczne 
miasta portowe, z którjcłi wielkiego znaczenia zacłiowały się tylko 
głucłie eclia w podaniach. Pierwsza wiadomość! o tym kraju po- 
chodzi z r. 968, w kt(3rym Mieczysław I zdobył go, według opo- 
wiadań kronikarzy, i przyłączył do swego państwa. Pomimo za- 
prowadzenia chrześciaństwa i ustanowienia biskupstwa pomorskie- 



.*:„rjg 



Gilarssic. Nad Wisłi^. 

g"0, celem ściślejszego zespolenia tego kraju z innemi dzielnicami 
poństwa, oraz licznych wypraw wojennych, wpływy polskie nie 
były nigdy silno na Pomorzu. Dopiero pod panowaniem Bolesła- 
P "W^a Krzywoustego nastąpiło w rzeczywistości połączenie i zrów- 
t^aaie tej dzielnicy z innemi, ale po śmierci tego przedsiebierczego 
^^onarchy, gdy skutkiem podziału państwo polskie rozpadło sią na 
^iłałe księstewka, Pomorze odzyskało zupełną samodzielność, a nie- 
oa,\vem rozpadio sią na dwie czt^ści, które przedzielała rzeka Per- 
s^nta. Książęta części zachodniej, zwanej Pomorzem Zachodniem 
^^b Szczecińskiem, poddali sią szybko wpływom niemieckim, 




204 — 

uznali siQ za wasalów cesarza rzymsko-niemieckiego (wr. nSi) 
i pracowali tak gorliwie nad germanizacyą kraju, źe obecnie tylko 
jeszcze nazwy miejscowości przypominają jego przeszłość słowiań- 
ską. Dziś Pomorze Szczecińskie stanowi większą część prowincji 
pruskiej, zwanej Pomeranią fPommern). Książęta Pomorza Wschod- 
niego czyli (jdańskicgo natomiast utrzymywali nadal dość ścisłe 
stosunki z książętami polskimi, łączyli się z nimi i czasami uznawali 
ich zwierzclinictwo, co jednak nie przeszkadzało im spierać si^ 
z nimi i walczyć, tak samo, jak zwalczali się nawzajem książęta 
Piastowscy. Pierwszym z książąt gdańskich, którego imię zapisało 
się w dziejach, był Sambor 1 {i 17K — 1207), krewny wojewody ma--_ 



łr;^^ u 




Zamek krzyżacki v Malburku. Strona zachodnia. 

łopolskiego Zyrosława, lennik Kazimierza Sprawiedliwego, który 
zatwierdził go na tronie i obdarzył licznemi prawami. Książę ten. 
którego władzy podlegała pierwotnie tylko mała część Pomorza — a 

Wschodniego, usunął z biegiem czasu wszystkich słabszych władz 

ców i zjednoczywszy pod swem berłem kraj, oddał go synowi Mest 

winowi, czyli Mszczugowi I (1207 — 12'jo). Syn Mszczuga, Święto — 
pełk (1210 — 1266), zasłynął jako wielki wojownik. Uznawszy &i^^ 
pierwotnie lennikiem Leszka Białego, usiłował później wyzwolili:? 
się z pod tego zwierzchnictwa, a gdy Leszek zawezwał go prze«ri 
swój sąd do Gąsawy, stawił się z silną armią, rozbił nieprzygc 
towanc na zaczepkę wojska polskie, dognał i zabił uciekającego 
Leszka pod wsią Morcinkowem. W następstwie tego zwycięstwa 




- 265 - 

Pomorze uzyskało w rzeczywistości zupełną samodzielność; nieba- 
wem jednak znalazło groźnycli nieprzyjaciół w Krzyżakacli, osie- 
dlonycli przez Konrada Mazowieckiego w r. 1228 w ziemi Clieł- 
nińskiej nad "Wisłą. Swiatopełk zdawał sobie bodaj sprawą z nie- 
bezpieczeństwa, którem groziło jego państwu to nowe sąsiedztwo, 
. rozpoczął z Krzyżakami, przy pomocy Prusaków litewskicli, 
w r. 1238, walką, która przeciągnąła sią do r. 1253 i skończyła sią 
ostatecznie uznaniem Wisły za granicą obustronnycłi posiadłości. 
W tym samym czasie powaśnił sią Swiatopełk z synami Włady- 
>ława Odonicza, któremu w początkacli swycti rządów oddał swą 
>iostrą Jadwigą za żoną, aby zapewnić sobie jego przycliylność 
Bv walce z Leszkiem Białym o pogranicze Nadnoteckie. Rozpo- 
neąła sią kiikoletnia wojna, w której ze strony polskiej brali udział 
Przemysław, Kazimierz Kujawski, Bolesław Wstydliwy i Ziemo- 
wit Mazowiecki. Książąta polscy odnieśli wprawdzie kilka zwy- 
cięstw, wkroczyli do Pomorza i dotarli aż do warownego zamku 
Hadąża pod Tucholą, ale głównej warowni pomorskiej, Nakła, 
'jtSfOltjć nie mogli. Ostatecznie nastąpiła za pośrednictwem w. mi- 
KTza krzyżackiego ugoda, w której Pomorzanie zrzekli sią Nakła 
^raz z okolicą. Syn Swiatopełka, Mestwin II (1256 — 1295), otrzy- 
rsawszy od ojca ksiąstwo Świeckie, wypądził młodszego brata War- 
— kfeiwa z Gdańska i zjednoczył znowu w swem raku całe państwo. 
L^ądy jego były wypełnione walką z Krzyżakami. Szukając sprzy- 
aJerzeńców, a nie posiadając własnego potomstwa, Mestwin zapi- 
ać -ł Pomorze Gdańskie w r. 1264 ksiąciu szczecińskiemu, Barnimo- 
fcri gdy zaś tenże odmówił mu pomocy, zniósł ten zapis i upoważ- 
lii do objącia swej spuścizny margrabiów brandenburskicli (1 269 r.). 
>lŁorzystał też niebawem z ich poparcia w walce z bratem Warci- 
sławem, który odzyskał przemocą odebrany mu bezprawnie 
Grdańsk. Brandenburczycy jednak, opanowawszy to miasto, nie 
tayśieli ustąpić z niego także wtedy, gdy Warcisław umarł (1271 r.),^ 
a- tem samem skończyła sią wojna. Wobec tego Mestwin unie- 
ważnił traktat, zawarty z Konradem brandenburskim, pozbawił go 
prawa dziedzictwa, a porozumiał sią z ksiąciem Przemysławem 
wielkopolskim i zapisał jemu swe państwo. Tymczasem jednak 
stryjowie jego (bracia Swiatopełka Wielkiego). SamKir i Uości- 
staw, umierając, odstąpili Kr/yżakom swoje |x>sindłości, i Mestwin, 



— 266 — 

skutkiem wyroku, wydanego przez Papieża, musiał zgodzić sią na 
odstcipienie im ziemi Gniewskiej (1282 r.). Była to pierwsza zdo- 
bycz Krzyżaków na Pomorzu. Ale nie skończyło sią na tem. Za- Ę 
targi, które powstały po śmierci ostatniego z książąt pomorskich, 
i nieostrożność Wladyslaw^a Łokietka, pozwoliły im niebawem 
zagarnąć kraj cały i utrzymać sią w nim przez półtora wieku. 
Mestwin II umarł w r. 1294, a po nim objął rządy na Pomorzu 
Jcsiążę Przemysław wielkopolski, uznany już poprzednio przez | 
szlaclitą i ductiowieństwo. Margrabia brandenburski, "Waldemar, 
który nó podstawie wspomnianej wyżej umowy z Mestwinem U, 
pomimo, że książę unieważnił ją niebawem, — rościł sobie preten- ■ 



Ruinj zamku krzyżackiego Dybowa pod ToruDiem. 



J 



sye do ziemi pomorskiej, usunął l^rzemyslawa w r. 1296 za pomoc 
najątycłi morderców i przez te zbrodnią omal nie osiągnął swegcrz 
celu. W latach nastąpnych, pod rządami zmieniającycłi się co la 
kilka królów: Władysława Łokietka, Wacława H i Wacława III 
na Pomoriu panował wielki zamc;t, wśród którego w kraju ulwier 
dzila sią władza możnego rodu Św^ieców. Władysław Łokietekz^ 
który w r. 1306 doszedł znowu do rządów, postarał się szyblccn? 
o przywrócenie stosunków prawidłowycłi i upokorzył Święcóv^ 
ale nie odsunął icli zupełnie od udziału w zarządzie kraju. Ambitni 
moźnowladzcy usiłowali odzyskać utraconą władzą zwierzcłinićzą M 
i porozumieli sią w tym celu z Brandenburczykami, którzy też nic- " 



mm 

11 M 



- 267 - 



wcm przybyli z znacznem wojskiem do Pomorza i obiegli Gdańsk. 
jZajęty walką o swój tron, Władysław Łokietek nie mógł przyjść 
a pomoc oblążonej załodze; posłucliał natomiast rady jej dowódz- 
y, Bogusza, i zawarł z Krzyżakami umów*?, według której mieli 
yprzeć Brandenburczyków i zatrzymać w swycłi rtjkacłi polowa 
amku gdańskiego, dopóki koszta wojny nie bądi{ im zwrócone. Fo- 
ężny zakon w krótkim czasie zmusił wojska margrabiego do odwro- 
, nie myślał jednak wcale o oddaniu kraju prawowitemu władcy, 
ozgościwszy si^ na zamku. Krzyżacy niebawem wystąpili prze- 
ciw słabej załodze polskiej, wyparli ją z miasta i urządzili wśród 
ludności polskiej, która z powodu jarmarku w dzień Ś-tego Domi- 
hika zebrała siq w znacznej liczbie, rzeź straszliwą (w r. 1308J. 
Pamięć jej do dziś dnia przccłiowała sią w podaniacłi mazurskichi. 
ie zadawalając sią zdobyciem Gdańska, Krzyżacy wyruszyli 
głąb kraju, opanowali go w ciągu kilku miesięcy i przyłączyli 
o swego państwa, podzieliwszy go na 6 komturstw: Gdańsk, iSial- 
ork. Gniew, Świecie, Tuctiola, Czlucliow. Aby zaś upozorować 
bór i ubezpieczyć sią przed skargami u Stolicy Apostolskiej, od- 
:upili w r. 1309 od margrabiów brandenbur.skicłi icłi rzekome pra- 
a do kraju za sumą 10,000 grzywien srebrnycli. Łokietek, utwier- 
ziwszy siq na ironie, pomyślał o odzyskaniu ważnej prowincyi 
, przeprowadził o nią wojną, która skończyła sią świeinem zwy- 
lią-stwem pod Płowcami (r, 1331), ale nie potrafił wyzyskać powo- 
żenia orąźnego, i Pomorze pozostało przy Krzyżaka cli. 

Wojowniczy ten zakon „Rycerzy niemieckicli Panny Maryi" 

o wstał, jak wiadomo, w Ziemi S-tej w r. 1191, podczas oblężenia 

kry, z celem podwójnym: walki z niewiernymi i pielęgnowania 

orycli, i został sprowadzony, po utracie Jerozolimy, nad Wisłą 

rzez ksiącia mazowieckiego Konrada, znużonego nieszcząśliwemi 

alkami z pogańskim szczepem Prusów czyli Prusaków. Wlaści- 

a ziema Pruska obejmowała cząść zachodnią obszaru, który 

^ zarysie geograficznym, umieszczonym na początku tej pracy, 

lazwaliśmy „pojezierzem I^ruskiem", a mianowicie dorzecza Pa- 

ergł (Pasiaki) i Pregoły dolnej z Łyna. Z dzisiejszycłi posiadlo- 

ci pruskich po iewej stronie Wisły nie należały do niego: ziemia 

chełmińska, dorzecze górnej Pregoły i kraj nadniemeński. Ziemią 

^ełmińską zamieszkiwali od czasów niepamiątnych Polacy, dwa 



iiine ż wymienionych obszarÓAV spokrewnione z Prusakami szczepy 
litewskie. Zamkniąci w swych niedostępnych puszczach i mocza- 
rach, Prusacy nie zdobyli siq na wytworzenie jednoh'tej organiza- 
cyi państwowej, lecz podlegali władzy licznych panów, którzy je- 
dnak w silnem poczuciu solidarności rasowej popierali się zazwy- 
czaj wzajemnie w walce z nieprzyjacielem. Chciwi łupów, a bar- 
dzo bitni, byli oni dla Polaków bardzo niewygodnymi sąsiadami, 
i na pograniczu toczyły się nieustannie krwawe walki. Zaprowa — 
dzeniu chrzęści a ństwa stawiali zacięty i skuteczny opór. S-ty Woj -" 
ciech poniósł z ich rąk śmierć męczeńską, misya Brunona spełzł^^ 
na niczem, wielkie wyprawy zbrojne Bolesława Chrobrego, Krzy"^*' 



>»*ł^A.\* 



,e 



Turuń. Widak z na.d Wisiiy. 

woustego i Kędzierzawego nie wydały trwałego skutku. Pobici. » *^' 
cofali się w głąb puszczy i otrząsali się szybko ze skutków porażki;^ *-^i 
Bolesławowi Kędzierzawemu zadali stanowczą klęskę. Dopicro^ii^J^ 
w początkach wieku XIII chrześciaństwo, głoszone przez zakonni — -*" 
ków z klasztoru cysterskiego w Łeknie, zaczęło zdobywać sobi 
grunt w ziemi pruskiej, i doszło do utworzenia osobnego biskup — 
stwa dla nawróconych Prusaków. Niebawem jednak nastąpi! 
reakcya. Biskup Filip został zamordowany, następca jego Kry — 
styan wypędzony, a krucyata, ogłoszona przez Papieża, skończy! 
się klęską i zupelnem spustoszeniem ziemi Chełmińskiej. Książe " — i' 
mazowiecki, Konrad, wynagrodził wypędzonego z 1'rus biskup 




— 209 — 

Krystyana przez przyłączenie ziemi Chełmińskiej do jego dyecezyi — 
in partibusinfideiium — i utworzył zakon braci Dobrzyńskicłi do walki 
z Prusakami. Niebawem zaś, przekonawszy sią, że zakon ten nie zdoła 
walczyć skutecznie z potężnym nieprzyjacielem, zawezwał do pomo- 
cy zakon niemiecki Panny Maryi, oddając mu w posiadanie ziemią 
Cłiełmińską z prawem odebrania jej. Krzyżacy przybyli nad Wi- 
słą w r. 1228, a popierani przez młodzież rycerską z całycłi Nie- 
miec, w stosunkowo krótkim czasie, do roku 1283, opanowali całą 
ziemią pruską, wojując nie krzyżem, lecz mieczem. Z licznego nie- 
gdyś szczepu pruskiego pozostały po tej 55-letniej walce tylko nie- 
dobitki, i nowi panowie kraju rozpocząli na wielką skalą dzieło ko- 
lonizacyjne, aby zaludnić nowymi mieszkańcami zbroczone krwią 
pustkowia. Na północnym wscłiodzie, nad Pregołą, osiedlali prze- 
ważnie Litwinów, na południu i w pośrodku kraju Polaków, 
zwłaszcza Mazurów. Pas nadmorski natomiast zaludnili przy- 
byszami ze wszystkich stron państwa niemieckiego. Rozproszone 
miądzy temi żywiołami napływowemi resztki pierwotnych mie- 
szkańców kraju przyjąty z biegiem czasu narodowość swego oto- 
czenia. Ściągając do swego państwa przywilejami osadników pol- 
skich i litewskich. Krzyżacy łudzili sią nadzieją, że zdołają zgerma- 
nizować ich, usiłowali skłonić ich do używania jązyka niemiec- 
kiego, odmawiając wszelkich praw politycznych, a w cząści 
i społecznych tym, którzy mówili po polsku lub litewsku, w każ- 
dym zaś razie nie dopuszczali ich do żadnego udziału we władzy. 
Dumny, bogaty, silnie zorganizowany, rozporządzający dziesiąt- 
kami tysiący mieczów zakon niemiecki trzymał z swych potążnych 
zamków, rozsianych gąsto po kraju, w ślepem posłuszeństwie rze- 
szą prostego obcoplemiennego ludu, korzystając z jego czynnych 
usług, z owoców jego pracy, i popychany niepohamowaną żądzą 
zdobyczy part nieustannie naprzód, dążć^c do rozszerzenia granic 
swego państwa we wszystkich kierunkach. "Widzieliśmy jUż, jak 
umiał skorzystać z zatargów miądzy Łokietkiem a margrabią bran- 
denburskim, aby opanować Gdańsk i posunąć swą władzą aż do 
Noteci i Głdy; wiadomo też, jak energicznie i wytrwale, nie licząc 
sią z żadnemi wzglądami etycznemi, dążył do rozpostarcia swej 
władzy na północnym wschodzie, w ziemiach litewskich. Nieza- 
leżnie od sądu o moralnej wartości tego wojowniczego zakonu, nie- 



— 270 — 

podobna nie zdumiewać siQ dzietem rąk jego, potęgą i sprawnością 
jego organizacyi, bkutecznością. z jaką pracował nad zwiększeniem 
wydajności matcryalnej kraju, umiejętnością wyzyskiwania wszy- 
stkich wypadków i pozorów na swoją korzyść. Niewątpliwie. 
ogromny rozwój tej nowej potągi. która powstała w ciągu jednego 
wieku nad wschodnicm wybrzeżem Bałtyku, byłby niemożliwy bez 
nieustannego napływu żywiołów śmiałycłi, przedsiebierczych, 
a wykształconycłi z wszystkich stron cesarstwa niemieckiego, bez 



r«tl 



Tuinń. Kałusz. 



poparcia cesarza i papieża; ale to nie wystarcza jeszcze na wytló- 
maczenie nadzwyczajnej roli, którą w bezpośrednieni sąsiedztwie 
potężnego wrogiego państwa odgrywali Krzyżacy. Dzieje ich za- 
konu są dowodem, co może zapał świadomy celu, wytrwałość, 
karność i dobra organizacya. 

Dopiero wtedy, gdy pod wpływem powodzenia i dobrobytu 
rozluźniły siq w zakonie wqzly karności, wykrzywiła siej organi- 



271 — 



iiacya, miejsce cnót rycerskich zajęła -wyuzdana rozpusta, a >miala 
pewność siebie zamieniła si^ w prużnośO, równocześnie zaś połą- 
czyły się ze sobą przez ślub Jagiełły z Jadwigą dwa sąsiednie wro- 
gie zakonowi a pottjżne narody, wybiła dla mnicłiów rycerslcicli 
cli wiła upokorzenia. W r. 1410, w wojnie, rozpoczątej formalnie 
z powodu sporu o kilka wsi nadnotcckicli, poległ na równinacłi 
Grunwaldu kwiat rycerstwa niemieckiego, i tylko brak energii Ja- 
giełły ucłironił zakon od nagłego upadku. Następstwa doraźne 
tej olbrzymiej klęski były niewielkie. Krzyżacy zatrzymali w prak- 



t 



iT^' 



Um. 



I 



JUS 



Malbork, ftjnek z 8t&rołjtnvii.i „nrianarui" i ratuszem. 



tyce wszystkie swoje dotycłiczasowc posiadłości, oprócz Żmudzi, 
którą oddali Witoldowi; nie zwrócili nawet bezprawnie zajc.lej zie- 
mi pomorskiej. Ale klęska zdemoralizowała icłi do reszty, a do- 
dała otucliy szlachcie, która oddawna już sarkała na ucisk i nadu- 
życia, i zaclięciła ją do stanowczego kroku celem zrzucenia ciężkiego 
jarzma. Już pod koniec wieku XIV, w r. 1397, powstał za stara- 
niem Fryderyka i Mikołaja braci Kitnowskicłi oraz Mikołaja i Jana 
braci Ryńskicli, związek, zwany „jaszczurczym", którego jawnem 
zadaniem było popieranie się wzajemne w sprawacłi materyalnych 



272 



i osobistych, tajnym zaś nawiązanie bliższych stosunków z pań- 
stwem polskiem. Po nieszczęśliwej dla zakonu wojnie przystąpiły 
do związku także miasta, niezadowolone z twardych i niesprawie- 
dliwych rządów krzyżackich. Sprzysiąźeni zwrócili sią w r. 1453 
do króla Kazimierza Jagiellończyka z prośbą, aby przyjął ich pod 
swą opiekę i złożyli mu w Toruniu hołd wiernopoddańczy w imie- 
niu całego kraju. Następstwem tego była trzynastoletnia wojna, 
która skończyła się w r. 1466 zawarciem drugiego pokoju w To- 
runiu. Zwyciężeni, mimo rozpaczliwej obrony, i zupełnie wyczer- 
pani walką Krzyżacy zgodzili się na wydanie wszystkich ziem za- 
jętych, względnie zatrzymanych bezprawnie, i części kraju, zdoby- 
tego na Prusakach. Utracili mianowicie całe Pomorze Gdańskie, 
ziemię Chełmińską z powiatami chełmińskim, grudziądzkim, toruń- 
skim, radzyńskim i kowalewskim, ziemię Michałowską z powiatami 
brodnickim i nowomiejskim, ziemię Malborską z powiatami mal- 
borskim, sztumskim i elbląskim, oraz Warmię. Resztę zatrzymali 
jako lenno, z obowiązkiem składania hołdu. Z ziem zdobytych 
utworzono 3 w^ojcwództwa polskie, a mianowicie: malborskie, po- 
morskie i chełmińskie. Posiadały one prawa odrębne od innych 
województw, tworzyły całość pod nazwą Prus królewskich z War- 
mią, i posiadały, oprócz sejmików, rodzaj własnego sejmu, t. zw. 
„generał pruski", który zbierał się w Malborku lub Grudziądzu. 
Sejm ten składał się z dwóch izb: poselskiej i senatu, i obradował 
w obecności komisarza królewskiego. Uchwały zapadały jedno- 
głośnie. Obrady toczyły się w języku polskim; deputowanym 
miejskim jednak wolno było przemawiać po łacinie. Uchwały, 
powzięte na tych zebraniach, miały znaczenie instrukcyi dla po- 
słów na sejm walny w Warszawie. Wyżsi urzędnicy i senatoro- 
wie musieli posiadać indygenat pruski, lub uzyskać obywatelstwo 
pruskie, jeżeli pochodzili z innych województw. Szlachtą pruską 
obowiązywało polskie prawo ziemskie, nadane przez Kazimierza 
Jagiellończyka i uzupełnione t. z\v. korekturą pruską. Miasta rzą- 
dziły się prawem chelmińskiem. Pospolite ruszenie było obowią- 
zane tylko do obrony granic województw pruskich i szlachta 
pruska korzystała z tego prawa często, odmawiając pomocy królom. 
Zakon Krzyżacki nie podniósł się już po dwukrotnej klęsce. 
Usiłował dodać sobie powagi, zwiększyć swe wpływy i zdobyć po- 






35 



174 — 



ziemie; czy bądą przyłączonedo państwa polskiego, którego zwierzcii- 
nictwu podlegały już od r. 1466, lub też w}iamią się przy pomocy 
książąt cesarstwa niemieckiego z tej zależności i staną siQ cząścią 
innego organizmu państwowego. 

Nieustanne ciężkie walki na wschodzie i południu, zatargi re- 
ligijno-polityczne, wywołane przez reformacyą, i brak przezornośd 
u władców polskicłi, sprawiły, że zagadnienie to zostało ostatecz- 
nie rozwiązane na niekorzyść Polaków. Zaraz pierwszy książęcy 
wielki mistrz zakonu, Fryderyk saski, nie zastosował si^ do obo- 
wiązków, wynikającycłi z traktatu toruńskiego, odmawiając tiołdu 
trzem następującym po sobie królom: Olbracłitowi, Aleksandrowi 
i Zygmuntowi I. Każdy z tycłi monarchów zdawał sobie bocis\ 
sprawą z niebezpieczeństwa, jakiem groził państwu ten opór, a.'^^ 
żaden nie zdobył się na jego stanowcze złamanie. Wojownic^^^' 
Olbracht przygotował wyprawą przeciw Krzyżakom, ale uma:*"^' 
zanim zdołał ją rozpocząć, w Toruniu, w r. 1501; Aleksander z -^'j 
dowolił sią umocnieniem uczuć wiernopoddańczych w miastac 
pomorskich (zachodnio -pruskich); Zygmunt rozpoczął z Krzyż 
kami wojną i przeprowadził ją zwyciązko, ate nie potrafił jej w 
zyskać. W ziemiach krzyżackich panował wówczas już (od 
1511) drugi wielki mistrz, który był równocześnie ksiąciem cesa 
stwa niemieckiego, margrabia brandenburski, Albrecht, siostrzenit 
króla (syn siostry Zygmuntowej, Zofii), i, wstąpując w ślady swej 
poprzednika, odmówił Zygmuntowi hołdu. Wojna, rozpoczął 
w r. 1520, skończyła sią zupełną porażką Krzyżaków i Brander 
burczyka. Gdy jednak ks. Albrecht przeszedł na protestantyzr"^^:^ 
w zamiarze przekształcenia posiadłości zakonnych na państw^^ 
świeckie, król nie sprzeciwił sią temu. Pragnął ze wzglądów po^ " 
stronnych zakończyć jaknajszybciej wojną, a obawiał sią, ab^'' 
książą nie porozumiał sią ze zbuntowanymi wówczas, również zc^ 
wzglądów religijnych, Gdańszczanami i nie wciągnął do wojny 
religijnej województw prusko-poraorskich. Zrezygnował wiąc ze 
sposobności wcielenia ziem krzyżackich do swego państwa, i za- 
warł z ks. Albrechtem w Krakowie, w r. i.'325, umową, mocą któ- 
rej państwo krzyżackie zamieniło sią na ksiąstwo świeckie, a do- 
tychczasowy wielki mistrz został uznany ksiąciem dziedzicznym 
tej ziemi, z obowiązkiem składania hołdu. Od tej pory ziemie. 



— 275 — 



legdyś krzyżackie, nosi ty nazwę „Prus Książęcych ", gdy woje- 
rództwa, odebrane w r. 1466, zwano „Prusami Królewskiemi". 
fieprzezorność Zygmunta Starego była do naprawienia. Umowa 
roku 1525 zapewniała prawo następstwa w lennie pruskiem tylko 
iłodszej linii brandenburskiej, zwanej frankońską, a zwłaszcza księ- 
iu Albreclitowi i jego potomstwu, oraz trzem jego braciom: Jerze- 
m, Kazimierzowi i Janowi. Z książąt tychi tylko Albreclit i Jerzy 
lieli po jednym synu; syn Albrechta nadto, Albrecht I^Yyderyk, był 
hory na umyśle i bezpotomny. Po jego śmierci, która nastqpila 
|Ł 1618, lenno pruskie powinno było, w myśl umowy z r. i5'-'5. 




Gi-ndziąds. Widok z Góry Zamkowej. 

rzypaść w udziale państwu polskiemu. Tymczasem starsza linia 
randenburska, panująca w Brandenburgii, umiała skłonić Zy- 
munta Augusta do rozszerzenia praw dziedzictwa. Mianowicie 
aś Joachim U, ożeniony z ccjrką Zygmunta I, uzyskał w r, 1563 
kt, który upoważniał do objęcia lenna pruskiego jego potomków, 
o wygaśnięciu linii frankońskiej, i po śmierci Albrechta (1568) 
rzedstawiciele obu linii złożyli hołd królowi. Na to wielkie i fa- 
llne w skutkach ustępstwo zgodził się Zygmunt August zarówno 
rzględów pokrewieństwa, jak też z powodu kłopotów wojen- 



— 276 — 



nych, w których pragnął zapewnie? sobie pomoc dość potężnych 
już wówczas elektorów brandenburskich. Stefan Batory nie posta- 
rał sią o unieważnienie tej umowy, i po śmierci obłąkanego Al- 
brechta Fryderyka, prawnuk Joachima U i Jadwigi Jagiellonki, 
elektor brandenburski, Jan Zygmunt, objął lenno pruskie (1618). 
Niespełna 50 lat później wnuk tego Jana Zygmunta, elektor bran- 
denburski Fryderyk Wiiłieim, zwany Wielkim, skorzystał z cięż- 
kich wojen, które zwaliły się na nieszczęśliwego Jana Kazimierza, 
i, złamawszy wierność, najpierw kazał sobie nadać Prusy na wła- 
sność Karolowi Gustawowi, wzamian za czynną pomoc w wojnie 
z Polakami, następnie zaś, gdy odwróciła się karta i Austrya zot>o- 
wiązała się do wystąpienia przeciw Szwedom, opuścił Gustawa 
Karola, a przyrzekł popierać Jana Kazimierza, i w nagrodę za to 
podwójne wiarolomstwo, zosta! uwolniony z obowiązku składanii 
hołdu. (Traktat w Welawie w r. 1657 i pokój w Oliwie w r. 1660)" 
Równocześnie, w r. 1657, znękany wojnami Jan Kazimierz, odda J^ 
traktatem w Bydgoszczy elektorowi w lenno dwa zachodnie po — 
wiaty województwa pomorskiego: Bytów i Lembork (Laucnburg) 
za dostarczenie 6,000 żołnierzy przeciw Szwedom. Powiaty te 
należące obecnie do prowincyi pomerańskiej, nigdy już nie wró 
cily do państwa polskiego i uległy zupełnej germanizacyi. Z ludi 
tamtejszego, mazurskiego, pozostały tylko szczątki w niegościnnych!^ 
okolicacti jeziora Łeba i wzdłuż teraźniejszej granicy zachodnio ^' 
pruskiej. 

Otrzymawszy Prusy Książęce na własność. Hohenzollernowit 
brandenburscy zdobyli podstawę do szerszej, samodzielnej polityki-^ 
Stali się na tym skrawku ziemi nawet formalnie niezależni od ce — 
sarstwa niemieckiego, osłabionego przez wojnę trzydziestoletnią, i za^ — 
pragnęli niebawem skorzystać ze swego wyjątkowego stanowiska^ 
Sposobność znalazła się podczas wojny północnej, za czasów Au — 
gusta II. Elektor Fryderyk przyjął w r. 1701 tytuł króla pruskie- 
go, zatrzymując eiektorstwo brandenburskie, a król August, raimo*:^:^^ 
protestów szlachty przeciw tej uzurpacyi, uchybiającej prawon*^"^ 
państwa polskiego do Prus Królewskich, zgodził się jako pierwszy""*^ 
z książąt i bez zastrzeżeń na tę zmianę tytułu. W rzeczywistości^ ^ 
było to jednak wiele więcej. Król pruski pojmował swe zadanie^^^ 
polityczne inaczej, niż książę udziehiy, dla którego ziemie pruski^s^ 



— 277 — 

były tylko dodatkiem do elektorstwa brandenburskiego. Nie Bran- 
denburgia, lecz byłe państwo Krzyżaków stało si^ teraz punktem 
ciężkości w monarchii Hohenzollernów i podstawą dynastyi. Jeżeli 
podstawa ta nie miała kiedyś usunąć sią z pod nóg Hohenzoller- 
nom, to trzeba było zorganizować nowe królestwo w sposób od- 
powiedni, a przedewszystkiem zapewnić w nim przewagę żywio- 
łowi niemieckiemu. Wspomnieliśmy już wyżej, że za czasów 
krzyżackich Polacy stanowili mniej więcej trzecią część ludności 
tego kraju; w latach późniejszych stosunki zmieniły się jeszcze zna- 
cznie na ich korzyść. Składały się na to: bezpośrednie sąsiedztwo 
państwa polskiego, blizkie związki polityczne, wpływ naturalny po- 



1 ■ ■'Vi. 



\^ 



I Oliwa [/od Gdariekiem. 

tężnego organizmu państwowego na słaby a zależny od niego, 
wreszcie i wychodztwo z okręgów granicznych. Pod koniec wie- 
ku XVII Polacy wraz z Litwinami stanowili większą połową lud- 
ności wiejskiej, zamieszkiwali w zwartej masie wszystkie powiaty, 
położone nad granicą wschodnią i południową, a tylko wewnątrz 
kraju, w szerokim pasie nadbrzeżnym, Niemcy posiadali przewagę 
liczebną. I w tej części ówczesnego księstwa pruskiego jednak 
żyli Polacy w rozproszeniu lub w większych osadach i stanowili 
znaczny procent ludności miejskiej. Nie brak tam także było 
szlachty polskiej lub spolszczonej, posiadającej rozległe włości. 
Zamienienie Prus Książęcych na królestwo, z równoczesnem osła- 
bieniem państwa polskiego, usunęło samo przez się jeden z naj- 



— 278 — 

ważniejszych powodów powolnego polszczenia się kraju, bo zmniej- 
szyło blask, a tern samem i wpływ kulturalny polskiego sąsiada. 
Napływowi z zagranicy zaś usiłował Fryderyk zapobiedz przez 
wydanie surowego zakazu osiedlania się Polaków, Zmudzinów 
i Litwinów w królestwie. Mimo to żywioł polski utrzymał się 
w Prusach w dawnej sile, przynajmniej po wsiach, aż do upadku 
Rzptej polskiej. Dopiero od początków wieku XIX germanizacya 
poczynała robić postępy. 

Z pominięciem odstąpienia Bytowa oraz Lemborka elektorowi 
brandenburskiemu, stosunki terytoryalne ziemi pomorskiej i pru- 
skiej nie uległy żadnej zmianie od roku 1 466 do końca wieku XVIII, 
pomimo, że te kraje, a zwłaszcza Prusy Królewskie, były od po- 
łowy wieku XVII polem licznych a ciężkich walk z Brandenbur- 
czykami i Szwedami, widziały i wojny domowe i bunty niebez- 
pieczne. Zmiany terytoryalne nastąpiły dopiero pod koniec wieku 
XVIII, kiedy państwo polskie nie znalazło już sił do odparcia nie- 
przyjaciół zewnętrznych. Przy pierwszym podziale, państwo pru- 
skie, które do tej pory z małych początków doszło do wielkiej po- 
tęgi i zamieniło się pod rządami Fryderyka II na mocarstwo euro- 
pejskie, zagarnęło całe Prusy Królewskie, z wyjątkiem Gdańska 
i Torunia. Przy drugim podziale i te dwa miasta dostały sią pod 
panowanie Hohenzollernów. Cały ten obszar, wraz ze staremi 
posiadłościami Hohenzollernów w Prusach, został podzielony na 
dwie prowincye, pod nazwą Prus Zachodnich i Wschodnich. Prusy 
Zachodnie składały się z b. Prus Królewskich bez Warmii, a za to 
z Kwidzyna, Prabutami, Suszem i Iławą, które należały dawniej do 
Prus Książęcych, oraz okręgu nadnoteckiego, oderwanego od Wiel- 
kopolski. W skład prowincyi wschodnio - pruskiej wchodziły b. 
Prusy Książęce, bez wymienionych 4 miast z okręgami, oraz b. 
księstwo warmińskie. W r. 1803, przy zaprowadzaniu nowej or- 
ganizacyi, oddzielono od Prus Zachodnich ostatecznie powiaty lem- 
borski i bytomski, a przyłączono je do prowincyi pomerańskiej. 

Wojny napoleońskie odbiły się silnie na stosunkach obu pro- 
wincyi pruskich. Zadawszy Prusakom straszliwą klęskę pod Jena 
(r. 1 806), Napoleon posunął się na wschód, zajął Poznań i dotarł 
do Warszawy, która wtedy podlegała władzy Hohenzollernów^ 
a wiosną roku następnego (1807) wyruszył ku północy, aby zadać 



— 279 — 

cios ostateczny państwu pruskiemu. Nastąpiły krwawe bitwy pod 
Iłowem (Eylau) i 1'YiedIandem: wojska francuskie rozlały się po 

[ całym kraju i obiegły Gdańsk, Grudziądz i inne fortece w ziemi 
niegdyś pomorskiej. Pokój w Tylży, zawarty w r. 1807 za stara- 

' niem ces. Aleksandra 1, zakończył tę wojną. Krół pruski utracił 
połową swych posiadłości, cały obszar, zabrany przy trzecim po- 
dziale państwa polskiego, Poznańskie oraz cząść Prus Zachodnicti. 
Z prowincyi tej, przyłączono ziemią Cłiełmińską i Micłiatowską bez 
Grudziądza i prawie cały okrąg nadnotecki, a mianowicie powiaty 
inowrocławski i bydgoski oraz wiąkszą cząść wałeckiego i kamień- 
iego do nowo utworzonego Księstwa Warszawskiego, Gdańsk 



k** 



l^J 



•^ ^i'' 



,^ 



'd 



UJa/isk. I'rzy5tari z wind% starożytna, 

zaś z okrągiem dwumilowym zosta! uznany za wolne miasto. Kla- 
ski Napoleona w latach 1813 i 1814 zniweczyły owoce jego daw- 
nych zwyciąstw. Na kongresie wiedeńskim, w r. 1815, nastąpił 
nowy podział ziem, które należały niegdyś do Rzptej polskiej- Po- 
znańskie, okrąg nadnotecki, ziemie Chełmińska i Michałowska oraz 
Gdańsk, powróciły do Prus. Z ziem wielkopolskich, aż do Prosny, 
i nadnoteckicj części Księstwa Warszawskiego, utworzono nową 
dzielnicą autonomiczną, pod nazwą W. Ks. Poznańskiego; Gdańsk 
i ziemia Chełmińska z Michałowską zostały wcielone napowrót do 
prowincyi zachodnio-pruskiej. 

W roku 1824 obie prowincye pruskie zostały połączone, ze 
wzglądów germanizacyjnych, w jedną całość administracyjną, 



28o — 



a w r. 1878 z tych samych wzglądów znowu rozdzielone, z przy- 
wróceniem granic z r. 1815. Ten powrót do podziału ziemi, za- 
mieszkanej w części przez ludność polską, na mniejsze okręgi admi- 
nistracyjne, jest dowodem, że rząd pruski nie był zadowolony 
z wyniku swych usiłowań germanizacyjnych. Niezależnie od tego 
jednak, straty, które ponieśli Polacy w obu prowincyach od końca 
wieku XVni, są bardzo wielkie. W Prusach Zachodnich najsku- 
teczniej i naj radykalniej pracował nad zniemczeniem kraju Fryde- 
ryk II, który zaraz po zająciu b. województw polskich, nasyłał tair~n 
systematycznie w wielkiej liczbie kolonistów niemieckich, otacz^S^ 
Niemców szczególną opieką a ograniczał możność rozwoju ludncuD- 
ści polskiej. W Prusach Wschodnich największą klęskę p>onió=sl 
żywioł polski po wojnach napoleońskich. Rząd pruski nietylkS5Ł<5 
usunął język polski zupełnie z urzędów, sądów i szkół, ale podkci:i=*>- 
pal jedncm pociągnięciem pióra byt szlachty polskiej, dość lic=^ 
nej w<'>wczas w tej dzielnicy, wywłaszczając tych polskich właśc 
cieli ziemskich, którzy z powodu wojny zalegali z opłatą procer 
tów od pożyczek, zaciągniętych w landszafcie królewskiej. Ró\^-^*^' 
nocześnie zaś udzielał zaliczek Niemcom, sprowadzanym z innycl '^^^ 
prowincyi, aby ułatrw^ić im nabycie dóbr polskich, wystawionycL ^^^"^ 
na sprzedaż. Skutek byt ten, że szlachta polska przerzedziła s> ^■^^^ 
bardzo w l^rusach Wschodnich, i obecnie parę tylko włości więt^-^^ 
szych znajduje się w rękach polskich. Prosty lud wiejski natoraias-^^ł 
zachował wprawdzie do tej pory swój język, ale, pozostając już oc^ ^" 
wieków pod władzą pruską i związany nadto z Prusami religie^^ -■^ 
protestancką, przejął się tradycyami narodowemi pruskiemi i do ^^^^' 
piero od niedawnego czasu zaczyna wolno budzić się z swegc::^^'^'^ 
uśpienia. W Prusach Zachodnich lud wiejski katolicki, polski i ka- -^^" 
szubski, nie poddał się germanizacyi; w miastach jednak, wskutek spo- 
kojnego współżycia z Niemcami, zapanowała wielka obojętność:^' 
narodowa, a następstwem tego było używanie języka niemieckiegc 
i powolna, nieznaczna germanizacya. Stosunki poczęły zmieniacz -'- 
się dopiero, gdy Bismarck wypowiedział stanowczą walkę ludności. ^=^' 

polskiej, a utworzone pod jego protektoratem stowarzyszenie haka ^* 

tystowskie przeniosło ją na wszystkie dziedziny życia publicznego ^^^■ 
Od tego czasu dopiero istnieje silny ruch polski w Prusach Zacho •^' 
dnich i ogarnia szerokie warstwy ludności. 




— 28l — 




STOSUNKI ADMINISTRACYJNE I POLITYCZNE. 



^isial? bszar, zamieszkany przez ludność polską w pasie nadbałtyc- 
kim, należy do trzech prowincyi państwa pruskiego: do Po- 
meranii, Prus Zachodnich i Wschodnich. Stosunki admi- 
nistracyjne tych prowincyi nie różnią sią zasadniczo od poznań- 
skich, które scharakteryzowaliśmy już na str. 129 — 145. Obok 
■władzy centralistycznej w prowincyach, obwodach regencyjnych 
i powiatach, istnieje ustrój samorządny w prowincyach, powia- 
tach i gminach, a zgodne współdziałanie tych dwu systemów jest 
zapewnione przez połączenie władzy centralistycznej i autonomicz- 
nej w rękach landratów i prezesów naczelnych. Niezależnie od 
ogólnej jednolitości ustroju administracyjnego w Prusach, W. Ks. 
Poznańskie zajmuje jednak stanowisko pod pewnym wzglądem 
od rąbnę, posiada samorząd znacznie ograniczony w obrąbie po- 
^viatów i gmin wiejskich. Stwierdziliśmy już, że przyczyną tego 
są wzglądy germanizacyjne. Wzglądy te odgrywają wprawdzie 
t>«irdzo ważną rolą także w Prusach Zachodnich i Wschodnich 
C^?v- Pomeranii żywioł polski uchodzi już za wytąpiony, a w każ- 
<iyrii razie jest tak słaby, że rząd nie uznaje tam potrzeby stosowa- 
"^ia środków germanizacyjnych), ale stosunki ekonomiczne i naro- 
<io-wościowe są tam inne, niż w Poznańskiem, i dlatego rząd przy 
^^formie administracyjnej uznał, że można, bez niebezpieczeństwa 
^la niemczyzny, zrównać te dzielnice zupełnie z innemi prowin- 
^yami państwa. Ustrój autonomiczny w Prusach opiera sią na 
fasadzie klasowej i plutokratycznej. Największe prawa posia- 
dają stan rycerski i osoby zamożne, płacące największe po- 
datki. W Poznańskiem, w stanie rycerskim w czasie uregulo- 
'^ania stosunków administracyjnych, posiadała przewagą szlachta 
polska, która i dziś jeszcze odgrywa tam rolą dość znaczną i wy- 
^^^Si niemałe wpływy, i ziemianie polscy byli też stanem naj- 

36 



— 282 — 



zamożniejszym w prowincyi. W Prusach Wschodnich natomiast 
szlachty polskiej nie było już prawie wcale, w Zachodnich zaś jest 
ona bardzo przerzedzona. Przewagą posiadają „junkrowie" prus- 
cy, a stanem najzamożniejszym obok nich są fabrykanci i kupcy 



TTpc«' 



^^^s?: ; 



Krulewieo. Zamek królewski. 



niemieccy. Gdy więc w Poznańskiem istniała możliwość, że Pet 
lacy, dziąki .systemowi klasowo-plutokratycznemu, zdobądą wiełki* 
wpływy w instytucyach autonomicznych, w obu prowincyach pn 
skich to niebezpieczeństwo nie groziło niemczyźnie. Następstw 
lego ruzum(.)\vaiiia — w pewnej cz<^>ci także wynikiem rozwoju hiS 



'13 



— 283 — 

storycznego — było, że Prusy Zachodnie i Wschodnie zostały zrów- 
nane z innymi prowincyami państwa, w Poznańskiem zaś ograni- 
czono samorząd. Różnica jest najwięcej widoczna w urządzeniach 
autonomicznych powiatowych. W Prusach Wschodnich i Zachod- 
nich landraci są „wybierani" przez sejmiki powiatowe, co w prak- 
ce znaczy, że władza centralna nie może narzucić powiatowi land- 
rata niemiłego; w Poznańskiem rząd mianuje landrata, nie pytając 
się wcale o życzenie sejmiku powiatowego. Landrat wybierany 
musi oczywiście liczyć się też w swojem urzędowaniu skrupulat- 
niej z wolą reprezentacyi powiatowej, niż mianowany, i posiada 
mniejsze pełnomocnictwa, a natomiast jest rozszerzony zakres dzia- 
łalności władzy autonomicznej. Łatwo zrozumieć, że przy takiem 
rozróżnianiu stosunków w Poznańskiem i innych prowincyach 
państwa, nie zapomniano też o odrębnem zorganizowaniu po- 
licyi w Poznańskiem. Jak zaznaczyliśmy w odpowiednim roz- 
dziale, dotyczącym tej dzielnicy, powiat dzieli się na kilka okręgów 
policyjnych, które w Poznańskiem pozostają pod władzą „komisa- 
ry-ów obwodowych" (Districtscommissarius). Są to zazwyczaj wy- 
tiłużeni oficerowie niższych stopni, urzędnicy, zależni bezpośrednio 
r^d landrata, a nie od autonomicznej władzy powiatowej. We 
xvszystkich innych prowincyach, a więc także w Prusach Zachod- 
nich i Wschodnich, miejsce komisarzów zajmują urzędnicy, pod- 
>;v ładni sejmikowi i wydziałowi powiatowemu, zwani po polsku 
„ komisarzami" lub „amtowymi", po niemiecku „Amtmann". Róż- 
oica w ustroju administracyjnym W. Ks. Poznańskiego i obu pro- 
wincyi pruskich polega więc głównie na tem, że w Poznańskiem 
prawa najniższych organizmów autonomicznych, powiatów i gmin 
'^'iejskich, których zależność od najbliższej władzy politycznej i po- 
^icyjnej jest Oczywiście w praktyce bardzo wielka, uległy znacznc- 
^^ii ograniczeniu. 

Myliłby się jednak, ktoby przypuszczał, że ludność polska obu 

P''owincyi pruskich znajduje się, dzięki szerszej autonomii, w lep- 

^2em położeniu, niż poznańska. W rzeczywistości jest nawet prze- 

^i^nie. Szersza autonomia w tych dzielnicach wychodzi na nie- 

*^przyść żywiołu polskiego, bo ułatwia władzom i ludności niemicc- 

*^j pracę germańizacyjną. Sejmiki powiatowe składają się z trzech 

^Vfnych grup reprezentantów, wybieranych przez trzy stany: 



— 284 — 

miejski, ziemiański i wiejski. Miasta w Prusach Wschodnich i Za- 
chodnich są mniej lub wiącej niemieckie, a wśród ziemiaństwa Niem- 
cy posiadają olbrzymią przewagę; polski jest tylko lud wiejski i ro- 
botnicy. Skutek tego jest ten, że Polacy nawet w tych powiatach, 
w których stanowią znaczną większość ludności, wybierają tylko 
jedną trzecią członków sejmiku powiatowego, i władza autonomi- 
czna znajduje sią w rekach niemieckich. Gdy wiąc w sejmikach 
powiatowych poznańskich można niekiedy przeprowadzić uchwałę 



'i|n| 



•>M - , 






V 



Królewiec. Rybaki. 



korzystną dla ludności polskiej lub oprzeć się skutecznie zarządze- 
niom germanizacyjnym przez odebranie pełnomocnict^'a wydzia- 
łowi powiatowemu, jak się to stało np, w r. bieżącym (1903) w pow. 
kościańskim, w Prusach wypadek taki nastąpić wcale nie może» 
Tam tylko drogą kompromisu można czasami jeszcze osiągnąć 
cośkolwiek. Także w sejmie i wydziale prowincyonalnym po- 
znańskim zasiada znaczna liczba Polaków, dzięki przewadze re- 
prezentatów polskich w niektórych sejmikach powiatowych. Sejmy 
i wydziały prowincyonalne pruskie natomiast są zupełnie niemiec- 



— 285 — 

;, i Polacy, o ile wogóle jeszcze dostają sią do sejmu zachodnio- 
jskiego, nie mają tam żadnego wpływu. 

Poza wykazanemi wyżej różnicami, ustrój r.dministracyjno- 
lityczny Prus Wschodnich i Zachodnich oraz Poi.ieranii nie różni 

od Poznańskiego. Każda prowincya dzieli sią na obwody re- 
icyjne, każdy obwód regencyjny na powiaty, składające sią 
jmin wiejskich, dworskich i miejskich. 

Prusy Wschodnie są podzielone na 2 obwody regencyjne: Kró- 
sriecki i Gąbiński. Królewiecki, z siedzibą władz w Królewcu 
em. Kónigsberg), gdzie równoczeiśnie rezydują władze prowin- 
onalne (prezes naczelny, wydział prowincyonalny, starosta kra- 
vy) obejmuje zachodnią część prowincyi i połączony z nią mie- 
!Ją Kurońską powiat północny, kłajpedzki. Obszar ogólny tego ob- 
)du regencyjnego wy nosi 21,109 kilometrów kwadratowych. Skła- 

sią on z 20 powiatów, które wyliczamy poniżej, z wymienieniem 
zw polskich obok urzędowych niemieckich, o ile są używane: 



Nazwa polska 


?uemiecka 


obszar 


1) Kłajpeda 


Memel 


814 


kil. 


kwadr 


2) Rybaki 


Fischhausen 


1,062 


n 


łł 


3) Królewiec miasto Kónigsberg 


20 


n 


11 


4) „ wieś 


n 


1,051 


n 


Ił 


5) Labiewo 


Labiau 


1,062 


•n 


Tl 


6) Welawa 


Wehlau 


1,063 


n 


Ił 


7) Gerdawy 


Gerdaunen 


848 


n 


11 


8) Rastembork 


Rastenburg 


874 


w 


Ił 


9) Fryląd 


Friedland 


880 


Ił 


n 


10) Iława 


Pr. Eylau 


1,232 


T) 


Tł 


11) - 


Heiligenbeil 


908 


łł 


Ił 


12) Brunsberga 


Braunsberg 


946 


n 


11 


13) Licbark 


Heilsberg 


1,095 


n 


n 


14) Reszel 


Róssel 


852 


n 


n 


15) Olsztyn 


AUenstein 


1,356 


n 


Ił 


16) Szczytno 


Ortelsburg 


1,708 


Ił 


Ił 


17) Nidbork 


Neidenburg 


1,632 


Ił 


łł 


18) Ostróda 


Osterode 


1,553 


Tl 


11 


19) - 


Mohrungen 


1,265 


Ił 


Ił 


20) — 


Pr. Holland 


860 


n 


n 



— 286 — 



Obszar regencyjny Gąbiński ze stolicą w Gąbinie, obejmuje 
15,873 kil. kwadratowe i stanowi wschodnią cząść prowincyi. 
Składa si^ on z powiatów następujących: 



Nazwa pohica 

1) S/.ylokarczma 

2) Nizina 

3) Tylża 
4). Ragneta 

5) Pilkala 

6) Stołupiany 



niemiecka 
Heydckrug 
Niederung 
Tilsit 
Ragnit 
Pillkallen 
Stallupuncn 



ohszar 
802 kil. kwadr. 

893 n 



\\ \l 



^^^^^^^^B^&UK. 


PbB^S^Tjj mH 


iLaL 


f 


11 




^^^^^^^^^^^IHC^^p^^h 




^^■k^ 




^SB^^. ' ■ 


^^^^^^^^IU^^mI 


4Be^- '■- ■ ^^^JS 


^ .1 j^Mm 


>m 


[■HUj 


ykitJI 


^^^^^HH^Hb 


m 




^^^^tKSĘt^r 










Królewiec. Port. 








7) Gąbin 


Gumbinnen 


729 


n 


« 


8) Wystruć 


Insterburg 


1,200 


7ł 


M 


9) Darkejmy 


Darkehmen 


759 


n 


»1 


10) W<^go borek 


Angerburg 


925 


n 


■ł 


1 \) Gołdapią 


Gołdap 


994 


n 


n 


12) Olecko 


Oletzko 


841 


n 


n 


13) Ełk 


Lyck 


1,126 


n 


n 


14) Lec 


Lutzen 


894 


n 


Ił 


15) Ządzbork 


Sensburg 


1,234 


n 


n 


16) Jańsbork 


Johannisburg 


1,6 


78 


n 


n 




— 287 — 



Powiaty są oznaczone nazwami miast, w Ictórych urzędują 
landracl i zbierają sią sejmiki powiatowe. Wyjątek stanowią tyl- 
ko powiaty: Niederung i Olecko. „Niederung" oznacza niziną. 
Jest to powiat, położony między dolnym biegiem Niemna i zatoką 
Kurońską. Siedziba władz znajduje sią w miejcie Heinricłiswalde. 
Powiat Olecki otrzymał swą nazwą od miejscowości Olecko, która 
>odupadła zupełnie i nie posiada już praw miejskich. Miastem po- 
matowcm jest obecnie Margrabowa. 

Nas interesuje tylko południowa część obu obwodów regen- 
yjnycti, zamieszkana przez ludność polską. Część tę można okre- 




WjatruiC. Widok ogólny. 

pić ogólnikowo przez pociągnięcie linii przez Gołdapie i Węgobo- 
^kku granicy zachodnio-pruskicj. Poniżej tej linii mieszkają Po- 
kery i stanowią w niekliirycłi powiatacli większość, w innych przy- 
j- jmniej znaczną część ludności. Na północ od tej linii mieszkają 
icmcy, a nad granicą wschodnią Litwini. Szczegółowe dane o roz- 
ieszczeniu ludności polskiej podamy w odpowiednim rozdziale. 

Pod względem sądowym, prowincya wschodnto-pruska two- 
•y 'Własny okrąg sądu nadziemiańskicgo, z trybunałem w Królewcu. 




— 288 — 



Do okrągu tego należy 8 sądów ziemiańskich, a mianowicie: w Ol- 
sztynie, Barlenstein, Brunsberdze, Wystruciu, Kr(31ewcu, Ełku. 
Kłajpedzie i Tylży. Sądy okręgowe znajdują się w każdem mie- 
ście po wiato wem. (Ogólną charakterystyką sądownictwa zamieści- 
liśmy już w opisie W. Ks. Poznańskiego, str. 140 — 1). 

Pod względem wojskowym, Prusy Wschodnie należą do I-go 
korpusu armii, składającego sią z 2 dywizyi (i i 2) piechoty, 1 bry- 
gady konnicy i 1 brygady artyleryi polnej. Naczelne dowództwo 
znajduje sic w Królewcu, Większość wojsk obozuje w powiatac\v 
granicznych, zwłaszcza południowo-zachodnich. 2 fortów najsil- 
niejsze są: Królewiec i położony w okolicy bardzo trudno dostaj)- 
nej, Lec, na przesmyku między jeziorami Lewencińskiem a odno^R^ 
południową jeziora Mamry. Wogóle jeziora i moczary odgi~ J' 
wają w obronie tego kraju rolę bardzo poważną. 

Do parlamentu niemieckiego prowincya ta wysyła ogółem ^^1, 
posłów. Okręgi wyborcze są następujące: 1) Kłajpeda — Szyhz^c 
karczma; 2) Labiewo — Welawa; 3) Królewiec miasto; 4) Królewi 
wieś— Rybaki; 5) Iława— Heiligenbeil; 6) Brunsberg — Licbai""^:*^'- 
7) Pr. Holland — Mohrungen; 8) Ostróda — Nidbork; 9) Olsztyn- 
Reszeł; 10) Rastenburg — I'"ryląd; 11) Tylża — Niziny; i2)Ragneta- 
Piłkała; 13) Gąbin — Wystruć; 14) Stołupiany — Gołdapie — Darkc 
my; 15) Węgoborek— Lec: 16) Olecko— Ełk — Jańsbork; i7)Ząt 
bork ■ — Szczymo. Z 17 tych okręgów, 16 reprezentują Nien 
cy, jeden (Kłajpeda — S/ytokarczma) wybiera posła łitewskieg* 
Polacy, którzy, stosownie do swej liczby, powinnihy posiadać conaj 
mniej 3 posłów, nie wybierają dotąd ani jednego. O wyborze pt^'*^*'* 
słów polskich z tej prowincyi do sejmu pruskiego, wobec schars--^ ^^' 
kteryzowanych wyżej stosunków narodowo-ekonomicznych, raow^-^*^'^ 
być nie może, bo w tych wyborach system trzyklasowy zapewni*^ -*'^ 
wszędzie olbrzymią przewagę zamożnym stanom niemieckin:*^'^'' 

Prusy Wschodnie posiadają w pruskiej izbie poselskiej 32,a wpri ^^' 

skiej izbie panów 25 przedstawicieli. Wobec małego znaczeni ^^^ 
tych wyborów dla ludności polskiej, oszczędzimy sobie wyliczeni ^^ 
okręgów wyborczych. 

Prusy Zachodnie są podzielone również na dwa obwody re^^' 
gencyjne: Gdański i kwidzyński. Obwód regencyjny Gdański, z si^^^ 
dzibą władz w Gdańsku, który jest równocześnie stolicą prowii^^ " 



— 290 — 

Naztua polska memieeika obszar 

4) Gdańsk miasto Danzig Stadt 20 kil. kw. 

5) Pow. gdański nizinny DanzigerNiederung 478 „ „ 



6) „ „ wyższy 


Danziger Hóhe 


437 


n 


n 


7) Tczew 


Dirschdu 


466 


« 


n 


8) Starogarda 


Pr. Stargard 


1,058 


n 


n 


9) Kościerzyna 


Behrent 


1,238 


n 


n 


10) Kartuzy 


Karthaus 


1,396 


» 


n 


1 1) Wejherowo 


Neustadt W. Pr. 


851 


n 


r> 


12) Puck 


Putzig 


582 


n 


n 


Obwód regencyjny Kwidzyński, ze stolicą 


w Kwidzynie, obe)- 


muje 17,570 kil. kwadratowych i składa sią 


z powiatów nastą- 


pu jacy eh : 










Nazwa polska 


niemiecka 


ohszar 




1) Sztum 


Stuhm 


641 1 


dl. 


kw. 


2) Kwidzyn 


Marienwerder 


954 


n 


n 


3) Susz 


Rosenberg 


1,040 


rt 


n 


4) Lubawa 


Lobau 


970 


n 


n 


5) Brodnica 


Strasburg W Pr. 


1,060 


n 


n 


6) Wąbrzeźno 


Briesen 


705 


n 


« 


7) Toruń miasto 


Thorn Stadt 


12 


n 


n 


8) „ wieś 


Thorn 


903 


rt 


Ił 


9) Chełmno 


Culm 


725 


n 


n 


10) Grudziądz miasto 


Graudenz Stadt 


19 


n 


n 


1 1) „ wieś 


Graudenz 


778 


V 


7) 


12) Świecie 


Schwetz 


1,669 


Tl 


n 


13) Chojnice 


Konitz 


1,416 


n 


n 


14) Tuchola 


Tuchel 


857 


n 


» 


15) Człuchów 


Schlochau 


2,137 


n 


n 


16) Złotów 


Fiatów 


1,527 


n 


n 


17) Wałcz 


Deutsch Krone 


2,158 


» 


n 



Pod wzglądem sądowym Prusy Zachodnie stanowią odrąbn^ 
okrąg sądu nadziemiańskiego, z trubunałem w Kwidzynie. D^ 
okrągu tego należy 5 sądów ziemiańskich: w Gdańsku, Elblągi^ 
Grudziądzu, Chojnicach i Toruniu. Sądy okręgowe znajdują 
we wszystkich miastach powiatowych. 



— 291 — 

Pod wzglądem wojskowym prowincya ta należy do 17 kor- 
jsu armii, której główna komenda urząduje w Gdańsku. Doliny 
/isły strzeże kilka potężnych fortec: Toruń, Grudziądz, Gdańsk. 
adto port gdański jest ubezpieczony silnemi forty fikacyami w Wi- 
oujściu (Weichselmunde). Zatoka Fryska, z portami w Elblągu 
jdańsku, jest obroniona fortecą w Piławie (Pillau), na cyplu połu- 
liowym półwyspu Sambijskiego, kt<'iry pod względem administra- 
jnym i wojskowym należy do Prus Wschodnich. 





Copoty. Widok ogólny. 



Do parlamentu niemieckiego wysyłają Prusy Zachodnie 13 
)słów, wybieranych w okręgach następujących: 1) Malbork-El- 
ąg, 2) Gdańsk miasto, 3) Gdańskie powiaty wiejskie, 4) Kartuzy- 
^ejherowo, 5) Kościerzyna- Starogarda, 6) Sztum - Kwidzyna, 
Susz-Lubawa, 8) Grudziądz-Brodnica, 9) Chelmno-Toruń-Wą- 
■zeżno, 10) Chojnica-Tuchola, 11) Świecie, rj) Czluchow-Zlotów, 
;) Wałcz. Z trzynastu tych okręgów Polacy reprezentują stale 
Iko trzy, a mianowicie: wejherowsko-kartuski, kościerzyńsko-sta- 
łgardzki i chojnicko-tucholski. W okręgach: sztumsko-kwidzyń- 
im, susko-lubawskim, grudziądzko-brodnickim, świeckim i chel- 



29- — 



mińsko-toruńskim Polacy stanowią mniej wiącej połową ludności, 
ale skutkiem niedostatecznej organizacyi i urządzania wyborów 
w porze letnej, kiedy znaczna część ludu polskiego przebywa na 
zachodzie niemieckim, zwyciężają zazwyczaj Niemcy maleńką 
większością głosów. Reszta okręgów, a mianowicie: gdański miej- 
ski, gdański wiejski, maiborsko -elbląski, czlucłiowsko-złotowski 
1 wałecki, jest opanowana zupełnie przez Niemców. W pruskiej 
izbie poselskiej Prusy Zactiodnie są reprezentowane przez 22, 
a w izbie panów przez 1 1 posłów. Skutkiem plutokratycznego sy- 
stemu wyborów i tendencyjnego podziału (okręgów wyborczycli, 
Polacy posiadają z 22 tylko 3 mandaty: z okręgu wejherowsko-kar- 
tuskiego dwa, a z lubawskiego jeden. 

Oddzielone od dawnych Prus Królewskich powiaty bytomski 
i lęborski, należą obecnie do prowincyi Pomerańskiej, która dzieli 
się na 3 obwody regencyjne: Szczeciński, StralsundzJci i Koszaliński. 
Miastem stulecznem prowincyi tej jest Szczecin nad Odrą. Powiaty 
lęborski i bytomski tworzą częśC p<'>lnocno-wschodnią obwodu re- 
gencyjnego Koszalińskiego {po niem. Koslin). Każdy z nich jest po- 
łączony z powiatem czysto niemieckim: lęborski ze słupskim (Stolpe), 
a bytowski ze sławskim (Schlawe), w okręg wyborczy do parla- 
mentu. W każdym z tych okręgów Polacy stanowią tylko drobny 
ułamek ogólnej liczby wyborów. Dodamy, że do prowincyi Po- 
merańskiej, obwodu regenc. Koszalińskiego, należy także b. staro- 
stwo Drahimskie, obecnie powiat (nazwa niemiecka Dramburg), od- 
dane Rrandenburczykom w zastaw w r. 1(^*57, za sumę 120,000 
talarów,^a nie wykupione i zniemczone obecnie zupełnie. Przy ostat- 
nim spisie powszechnym, w r. 1900. naliczono tam na ogólną liczb<^ 
35,863 mieszkańców tylko 80 Polaków. 



— 293 — 




TOPOGRAFIA. 



opisie W. Ks. Poznańskiego rozpocząliśmy rozdział topogra- 
ficzny ogólną charakterystyką zewnętrznego wyglądu kraju. Pas 
nadbałtycki jest pod względem fizyczno-geograficznym nie mniej 
jednolity od W. Księstwa, ale mimo to posiada powierzchnią tak 
urozmaiconą, a nadto pojedyncze jego części przechodziły tak od- 
mienne koleje, i ślady odmiennych kultur tak plączą się ze sobą, że 
niepodobna wyszukać wybitnych rysów, któreby były właściwe 










^^m^^^^^mi^.2^^^c^^mgi;:±m 




Nad jeziorem Łeba. 

całemu temu obszarowi. Tej nużącej jednostajności, którą odzna- 
cza się nizina Warty i Noteci, w pasie nadbałtyckim niema. Co 
kilka, kilkanaście mil, krajobraz zmienia się zupełnie; jaskrawe prze- 
ciwieństwa leżą często tuż obok siebie. Rozległe urodzajne rów- 
niny, poprzecinane pasmami łagodnych pagórków, przypominające 
Poznańskie długiemi sznurami i malowniczemi grupami topoli, ciąg- 
ną się obok jałowych piasków, porośniętych rzadkim owsem i łi- 
chem żytem; ze stromych wzgórz, wyszczerbionych i porysowa- 
nych ulewami, spoglądamy w urocze doliny, świecące bujną ziele- 
nią łąk, schodzimy w nieprzejrzane wrzosowiska, porośnięte kę- 



— 294 — 

pami karłowatej sośniny, w torfowiska i grzązkie moczary; mijamy 
olbrzymie, niemal dziewicze lasy sosnowe, bukowe, dąbowe, plan- 
tacye drzew owocowych na milowych przestrzeniach, niedające 
siQ ogarnąć okiem równe jak stół niziny, poprzerzynane potążnemi 
tamami, pokryte szachownicą pól i smugami iąk, gubiących sią hen 
na szarym widnokręgu, majestatyczne rzeki, toczące spokojnie ogro- 
my wód do Bałtyku, i rącze strumyki, spadające w głęboko wy- 
żłobionych łożyskach w uśmiechnięte doliny; spotykamy po dro- 
dze szare typowe zagrody polskie, murowane schludne wioski nie- 
mieclde, chaty drewniane kolonistów nadwiślańskich, dunme zam- 






^ 



Hela. 

ki krzyżackie, romantyczne ruiny olbrzymich warowni z 13 i 14 
wieku, smukłe gotyki, ponure świątynie romańskie, ozdobne ba- 
roki z 16 i 17 wieku, całe miasta, jakby zakrzepnięte, zasłuchane 
w dawno minioną przeszłość. Nie jest to kraj piękny w pospoli- 
tem znaczeniu tego słowa, ale bardzo ciekawy i godny zwiedzenia, 
a Polakom z innych okolic prawie wcale nieznany, jakkolwieii 
setki i tysiące ich mijają go rocznie, dążąc do letnisk kąpielowycłi 
nad Bałtykiem, do Kranzu, Copot i t. d. 

Rozpoczniemy swoją wędrówkę po tym kraju od strony za- 
chodniej, od należących do prowincyi Pomcrańskiej powiatów by- 



— 295 — 

towskiego i ląborskiego. Jest to bodaj najniegościnniejsza część 
pasa wybrzeźnego. Od morza, aż hen ku południowi, ciągną sią 
szczere, nieurodzajne i w części nieuprawiane piaski, wśród któ- 
rych są rozsiane rzadko małe wiosczyny i niewielkie miasta. 
Nad morzem piaski te niewiele wystają ponad poziom wód Bał- 
tyku, i tworzą lekko sfałdowaną równinę, otaczając olbrzymie je- 
ziora, a raczej zatoki, wypełnione wodą słodną, a na brzegach na 
milowych przestrzeniach zarośnięte torfem. Z jezior tych naj- 
większe jest jezioro Łeba, nad którego brzegami utrzymały się do 
tej pory resztki „wytępionego szczepu" „Słowińców". Są to wła- 



^** 



Oliwa. Widok ogólny. 



ściwie Kaszubi, sami też najczęściej tak się nazywają, a różnią się 
od innych głównie tem, że są protestantami. To też jest najważniej- 
szy powód, dła którego Niemcy odróżniają ich od Kaszubów kato- 
lickich, mieszkających bliżej granicy z^ichodnio-pruskiej i w Prusach 
Zachodnich. W języku, o iie go zdołano zbadać, niema prawie 
żadnej różnicy. Siedziby tych Kaszubów protestanckich znajdują 
się poza granicą powiatu lęborskiego. W lęborskim i bytowskim 
mieszkają tylkn Kaszubi katolicy, w liczbie około 10,000. Ogromna 
ich większość nie posiada żadnej świadomości narodowej. Trud- 
nią się oni rolnictwem, a nad morzem także rybołówstwem. W po- 




I 



wiecie lęborskim znajdują sią 2 miasta: powiatowe Lęhorlc (Lau- 
enburg; z 10,430 mieszkańcami, i Łeha, w pobliżu jeziora tejże na- 
zwy, z 1,966 mieszkańcami. W obu miastach ludność kaszubska 
stanowi tylko drobny ułamek mieszkańców. Także stolica powiatu 
bylowskiego, Bi^tow, jest prawie czysto niemiecka. W r. 1900 nali- 
czono w tcm mieście 6,487 mieszkańców. 

2 powiatem l<^borskira graniczy na zachodzie pucki, należący 
już do Prus Zachodnich. Posiada on ludność przeważnie polską 



I 




Gilailsli. Woctrił) , Dworu Arfusn". 

(kaszubską), żyjącą z rolnictwa i lybolówstwa. Gleba jest tam co- 
kolwiek lepsza, niż w Pomeranii, miejscami nawet bardzo uro- 
dzajna. .Tedy nem miastem powiatu jest Vutk (Putzig) z 9,092 mie- 
szkańcami. Do powiatu tego należy część półwyspu Hel, sięgające- 
go w Zatoką Gdańską- Jest 10 właściwie „mierzeja", usypana prze^ 
falez piasków morskich. Znajduje sią na niej kilka osad, z kt(^ — 
rych największą jest Hela, na południowym końcu mierzei, naprz^^^ 
ciw Gdańska. Z innych wymienimy często odwiedzane przez tt-*^ 



d 



— 297 — 



rystów Jastarnie Cniem. Heisternest) Gdańską i Pucką. Hela i Ja- 
starnia Gdańska naieżą do powiatu Gdańskiego miejskiego. Lud- 
ności mierzei jest polska (nie kaszubska); tylko Hela posiada lud- 
ność niemiecką. Założona przez Gdańszczan i pierwotnie czysto 
protestancka i niemiecka Jastarnia Gdańska spolszczyła sią z bie- 
giem czasów zupełnie. Mieszkańcy półwyspu trudnią się wyłącz- 
nie rybołówstwem. Ziemia jest niezdatna do uprawy. W znacz- 
nej części zalesiona, gdzieindziej porośniąta rzadką i cłiudą trawą, 
służy ona tylko za pastwisko dla nielicznycłi krów i owiec liclicgo 
gatunku. Zatoka, odcięta mierzeją od Bałtyku, nosi nazwę Zatoki 
Puckiej. Ludność miejscowa polska zwie ją „Malem morzem", 
Niemcy „Putziger Wiek". 

Powiat Pucki posiada powierzcłinię dość równą, wznoszącą 
się nie wysoko, przeciętnie niespełna loo metrów, nad poziom mo- 
rza, do którego na wsctiodzic spada brzegami stromemi, na pół- 
nocy bardzo łagodnie. Wzgórz większycli w tym powiecie nie- 
ma. Im dałej jednak posuwamy się na południc, tem więcej krajo- 
braz nabiera cłiarakteru górzystego. Strome, piasczyste pagórki 
\^ yrastają z plaskowzgórza, zamykając między sobą piękne dołiny 
i liczne stawy oraz średnie jeziora, aż w powiecie Kartuskim do- 
sięgamy najwyższych szczytów wyżyny, spotykamy śliczny krajo- 
braz głjrski, urozmaicony rozległemi jeziorami, — miniaturową 
„Szwajcaryę Kaszubską". Wzgórza te, w znacznej części pokryte 
lasami sosnowemi, wypełniają trzy powiaty północno-zacłiodnie 
Prus Zactiodnicłi: stykający się bezpośrednio z Puckim — Wejłie- 
rowski. Kartuski i Kościerski. Znajdują się tam źródłowiska 
wszystkich rzek, spływających do Bałtyku, aż do Słupny, oraz do 
dolnej Wisły. Powstają tam: Słupna, Lupowa, Łeba, Reda, Ra- 
dunia, Motlawa, Wierzyca i Czarna woda. Cały tan obszar ma- 
lowniczy, ale mało urodzajny, jest zaludniony przez Kaszubów, 
wśród których Niemcy toną prawie zupełnie. Wioski są schludne, 
niewielkie, rzadko rozsiane, miasta nieliczne, małe, z ludnością sil- 
nie mieszaną. W powiecie WeJ/ieroiisknn jedyncm miastem jest 
położone w pięknej okolicy, nad maleńką rzeczką Redą, Wejhero- 
'Łvo (Neustadt W. Pr.), z prześlicznemi parkami, z kościołem Refor- 
matów z wieku XVII i wielką Kalwaryą. W r. 1900 naliczono 
tam 6,719 mieszkańców. Daleko mniejsza jest stolica powiatu 

38 



— 298 — 

Karłuslciego, Knrluzy, z 2,652 mieszkańcami. Za to mieścina ta od- 
znacza siQ przepysznem położeniem w uroczej dolinie, otoczonej 
wieńcem wyżyn^ porośniętych lasem dąbowym i bukowym. Była 
to niegdyś osada Kartuzów, którzy osiedlili siq tu pod koniec wie- 
ku XIV. Z zabudowań klasztornych utrzyma! sią do tej pory 
tylko kościół, wspaniały z zewnątrz, ale nie posiadający żadnych 
pamiątek historycznych. Olbrzymie dobra skonfiskował rząd pru- 
ski. Powiat Kościerski posiada dwa miasteczka: Kościerzynie 
(Berent) i Schiinerlc. W pierwszem naliczono w r. 1900 — 5,468, 
w drugiem 3,086 mieszkańców. W połowie drogi miedzy Koście- 
rzyną a Kartuzami leży najwyższy szczyt pojezierza Baltyckie- 



•""ł 



\ 

^^. 




Mosty ua Wiśle w Tczewie. (l*o lewej gtruuie srai-j-, po prawtsj nowy). 

go na tcrytoryum pruskiem, Wieżyca (Turmbcrg), wznosząca sią 
331 metrów nad poziom morza. 

Z powiatem Kościerskim graniczy na wschodzie Słai^ogardzkiy 
położony po obu brzegach Wierzycy. Posiada on powierzchnią 
znacznie mniej górzystą, glebt^ ma lepszą od wymienionych wyżej 
powiatów; od strony poludniowo-zachodnicj jednak wkracza we 
wrzosowiska i lasy puszczy tuchol^>kiej. Ludność jest przeważnie^ 
polska. Powiat ten posiada jedno miasto: Słarogardę (Preussiscl 
Stargard) z 9,690 mieszkańcami. I tu, jak we wszystkich innycł 
wymienionych wyżej miastach, stany posiadające są niemieckier 
a wśród Polaków przeważają robotnicy. Jeżeli posuniemy sią jesz: 
cze dalej ku wschodowi, to spotkamy siq w następnym powiecie 



Tczewslcim, z Wis{ą. Wchodzimy tu już w kraj w znacznej czę- 
ści, bo w '/j, zniemczony, co zwłaszcza jest widoczne w pobliżu 
WisJy. Przewagą w całym powiecie zapewnia Niemcom miasto 
TczfM; (Dirscłiau), prawie czysto niemieckie, z 12,800 mieszkań- 
cami. Jest to najważniejszy wązeł kolejowy w Prusach Zachod- 
nich. Największą osobliwością miasta, które zresztą posiada jesz- 
cze kilka gmachów z czasów pomorskich i krzyżackich, miądzy in- 
nemi wielki kościół z 1226 r., są dwa olbrzymie mosty na Wiśle, 
największe we wschodniej połowie cesarstwa niemieckiego. Dłu- 
gość ich wynosi 784 metry. Na granicy powiatów Starogardzkiego 



.i ^"'-^ 



L- 



Klasztor w Oliwie. Rcfi-ktai-z letni. 

'czewskiego leży nad rzeką Wierzycą Pefph'//, stara osada Cyster- 
^<3xv, osiedlonych tam przez księcia pomorskiego Mestwina II w r. 
^ — "7'4- Posiada ona wspaniałą, olbrzymią katedrę (286 stóp dłu- 
5<^ści, 83 szerokości i tyleż wysokości) w stylu gotyckim, z licznemi 
P«^ i~riiątkami historycznemi. Klasztor Cystersów zamłoiięto rów- 
i^t^crześnie z kartuskim, w r. 1823. Od r. 1821 wioska ta, licząca 
5> i 58 mieszkańców, jest stolicą dyecezyi chełmińskiej, z którą 
^^ ti^rmże roku połączono dawny archidyakonat pomorski. 

W powiecie Tczewskim wkraczamy w wielką nizinę, która 
^^ z szerzą się po obu stronach Wisły, od przylądka Mątowskiego 
^o morza. Krajobraz zmienia się zupełnie. Nizina ta jest pocho- 



— 3^1 — 



dzenia nowszego, niż otaczające ją wzgórza, posiada charakter 
aluwialny (napływowy), składa sią z mułu, naniesionego w ciągu 
lal tysięcy przez Wisl<j, na slcraju północnym zaś z piasków, wy- 
mielonych przez fale Bałtyku. Główne ramię Wisły rozdziela tą 
nizinę na dwie nierówne części: Przez wschodnią, daleko więk- 
szą, przepływa Nogat, przez zachodnią, mniejszą, dopływ Wisły 
Motlawa. Dolina Motławy należy swą częścią południową do 
powiatu Tczewskiego; północna tworzy powiat Gdański nizinny 
(Danziger Niederung). Jest to obszar, jak wogóle ta cała nizina 
(z wyjątkiem piasczystych wybrzeży morskich), bardzo urodzajny, 
ale mokry, narażony skutkiem swego niskiego położenia na częste 
wylewy. Ludność jest prawie czysto niemiecka. Są to koloniści 
z różnych stron niemieckich, osiedleni w części już przez Krzyża- 
ków, w części też przez rząd pruski. Miast w powiecie gdańskim 
nizinnym niema. Władze powiatowe urzędują w Gdańsku. Ni- 
zina Motławy sięga swym wylotem zachodnim do poirkiiu Gdatl- 
skiego ivt/zi/nnego [Danziger Hohc), stanowi jednak tylko maią jego 
część. Większość tego powiatu, jak wskazuje jego nazwa, ma cha- 
rakter pagórkowaty, należy do obszaru diluwialncgo. Na wyży- 
nach tych, przez które przedziera się Radunia, spiesząc do Molta- 
wy, spotykamy znowu Polaków, Kaszubów. Stanowią oni jed- 
nak tylko małą część ludności powiatu. Wielkie miasto, obecnie 
prawie czysto niemieckie. Gdańsk, oddziaływa na stosunki naro- 
dowe swego otoczenia. 1 ten powiat nie posiada żadnego miasta, 
natomiast dwie wielkie osady, z których jedna jest bardzo bogata 
we wspomnienia historyczne, druga bardzo uczęszczanem letni- 
skiem kąpielowem. Oliwa, pamiętna zawarciem pokoju, w którym 
Prusy Książęce wyzwoliły się ostatecznie z pod zwierzchnictwa 
polskiego (w r. 1660), posiada wspaniały klasztor Cystersów, spro- 
wadzonych w r. 1 178 przez księcia pomorskiego Sambora. W kla- 
sztorze tym toczyły się w r. 1660 układy pokojowe między pełno- 
mocnikami polskimi, szwedzkimi i pruskimi, przy udziale auslryac- 
kich i francuskich. Liczne napisy, zachowane dotąd, są jeszcze 
pamiątką tego historycznego wypadku. Obok klasztoru znajduje 
się wspaniały kościół, z portretami książąt pomorskich i Stefana 
Batorego, który zmusił Gdańszczan w r. 1577 do wypłacenia za- 
konowi znacznej sumy za spalenie starej świątyni. Obecnie Oliwa 



— 302 — 



jest osadą czysto niemiecką. Liczyła w r. 1900 — 5>656 mieszkań- 
ców. W odległości jednej mili od Oliwy, leży nad brzegiem mo- 
rza na stoku wzgórz, które tam siągają do samego Bałtyku, miejsce 
kąpielowe Copoty^ odwiedzane rocznie przez liczne tysiące kura- 
cyuszów. 1 ta osada posiada ludność przeważnie niemiecką. Na- 
tomiast już jej najbliższa okolica jest zamieszkana przez Kaszubów. 
Pamiątek historycznycłi ani godnych uwagi gmacłiów ta osada nie 
posiada. W r. 1900 naliczono tam 9,283 mieszkańców. Tuż pod 



Gdańsk. „Dtugl Rynek". 

Copotami, nad morzem^ na drodze do Oliwy, leży wioska Karli- 
l-owo, ulubiona rezyduncya letnia Jana Sobieskiego i Maryi Kazi- 
miery, a odwiedzana także czysto już przedtem przez Wazów - 
Pamiątki żadne z bytności królów w tej miejscowości nie utrzy — 
mały sią. Pozostało tylko samo wspomnienie. 

Pomit^dzy granicą powiatów Gdańskiego wyżynnego i nizir"»-' 
nego, tam, gdzie Motlawa, przyjąwszy Radunią, wpada do Wisl^*^ 
leży w odległości 2 mil od morza stolica prowincyi, niegdyś wolem-* 



— 303 — 



miasto, za czasów Rzeczypospolitej głcjwny port polski, jeszcze 
dawniej stolica książąt pomorskich, Gdańsk. Zająte juz w począt- 
kach wieku XIV' przez Krzyżaków, związane stosunkami handlo- 
wymi z Hansa niemiecką, sprotestantyzowane bardzo wcześnie, 
miasto to nic miało właściwie nigdy charakteru polskiego. Od cza- 
sów krzyżackich rządziło w nim bogate kupiectwo niemieckie, które 
później, strzegąc zazdrośnie praw odrtjbnych miasta, stawiało czą- 
sto energiczny opór władzom polskim. Żywioł polski był tam je- 
dnak dawniej bardzo silny, pod wzglądem liczebnym niewątpliwie 
silniejszy od niemieckiego, co i dziś jeszcze można zauważyć po 
setkach szyldów kupieckich z nazwiskami, zdradzająccmi, mimo 
\vykrąinej pisowni niemieckiej, bardzo wyraźnie swoje pochodze- 
nie polskie. Osób z nazwiskami polskiemi są w Gdańsku jeszcze 
dziesiątki tysięcy, ale przyznających si^ do narodowości polskiej 
niewiele ponad trzy tysiące, na ogólną liczba 140,539 mieszkańców. 
Pod względem swego wyglądu zewnętrznego, Gdańsk jest je- 
dnem z najoryginalniejszych i najwięcej zajmujących miast w pół- 
nocnej polowie Europy. Niemcy, którzy mają szczególne upodo- 
banie do nazw bombastycznych, nazywają to miasto „Wenecyą 
północy". Nazwa ta nie odpowiada jednak wcale charakterowi 
miasta. Nie przypomina ono Wenecyi ani obfitością ulic wod- 
nych, ani też swą architekturą. Jest to miasto lądowe, otoczone 
tylko podwójnąbardzo szeroką fosą forteczną i przecięte dwoma ra- 
mionami Motławy oraz niewielką liczbą kanałów. Ulice nadrzeczne 
mają charakter wybitnie północny, zwłaszcza najsławniejsza z nich, 
l. zw. ^Dlugi Most" (Lange Brucke). ciągnąca się nad lewym brze- 
giem zachodniego ramienia Motlawy. Takie ulice spotykamy 
tylko w miastach portowych nadbałtyckich, w Lubece, lub Kró- 
/ewcu. Są to bardzo wązkie bulwarki nad rzeką, a charakter na- 
daje im oczywiście architektura domów. Jest to zaś architektura 
w^calenie wenecka, ani wogóle nie włoska, lecz przeważnie gotyk 
z odcieniem, właściwym obszarowi baltycko-nadwiśiańskicmu. Tem 
też Gdańsk różni się zasadniczo od podobnej na pierwszy rzut oka 
Lubeki i innych miast portowych nad zachodnią częścią wybrzeża 
bałtyckiego. Ten gotyk bahycko-nadwiślański spotykamy w poje- 
'^y^czych okazach w calem dorzeczu Wisły, a zwłaszcza w obu 

h. Gdańsk różni się od innych miast 



pro^ 



^mcy 



prui 



tego 



— 321 — 

•yła sią pod miejscowością Tannenherg w r. 1410 pamiątna bi- 
., w której została złamana pottjga Krzyżaków. Jest to dziś 
ś kościelna nad drogą bitą miądzy Dąbrównem (Giigenburg), 
Olsztynkiem (Holienstein), par<j kilometrów na prawo od toru 
sjowego z Ostródy do Olsztynka. Stolica powiatu, OśtróiJa 
1 wicikiem jeziorem Ostródzkiem (po niem. Drewenzsee), miała 
'. lyoo-ym 13,163 mieszkańców. Milką dalej ku północy leży 
y» nad Liwną (LiebcmOhl) nad raaleńkiem jeziorkiem, w któ- 
1, jak już zaznaczyliśmy w rozdziale fizyczno-geograficznym, 
;gają się wszystkie drogi wodne tej okolicy. W miasteczku lem 



Uaubclioa. 



iczono w r. 1900-ym 2,400 mieszk. Nie wiąksze są dwa inne 
isteczka powiatu: Dąhrowfio (Giigenburg) nad jeziorem tejże na- 
y (i.5')3) ' 0/sz/i///cl' (Hohenstcin) (2,457 ^)- Dodamy, że po- 
at Ostródzki oddziela Lubawski od Olsztyńskiego, stanowi wiqc 
znik miedzy polsko-katolicką Ziemią Lubowską a polską War- 
ą. Na południu powiat Olsztyński graniczy z również pol- 
m yiV//>o/-.v/.vw, położonym po obu stronach Wkry, którą Nicm- 
nazywają Neide albo Soldau. Nad tą rzeczką leżą też oba 
asteczka powiatu: u źródeł Nidbork (Neidenburg) z 4,461; poni- 
j^w pobliżu granicy, DziuMów (Soldau) z 3,745 mieszkańcami. 

41 



^^ -^2 2 — 



W obu ostatnich powiatach wkraczamy na Mazowsze prus 
kie, kraj prawie czysto polski, kraj jezior i lasów, pełen przedziw- 
nego, posępnego uroku, godny zwiedzenia i zwiedzany pilnie przez 
Niemców, nam prawie nieznany. Szeroką smugą ciągnie sią ten 
obszar wzdłuż granicy południowej Prus Wschodnich, styka sią 
z Warmią polską, obejmuje wielkie zbiorowiska wód w środkowej 
części kraju i sięga do granic gubernii Suwalskiej, słowem styka się 
z trzech stron z obszarem, zamieszkanym przez ludność polską. 
Pas ten, pokryty i dziś jeszcze lasami, pełen torfowisk i grzązkich 
moczarów, poza któremi ciągnie się łańcuch rozlewających się 
szeroko i często połączonych ze sobą jezior, odgraniczał niegdyś 
ziemie polskie od pruskich i byt dla Prusaków pogańskich natu- 
ralną osłoną przed sąsiadem południowym. Krzyżacy, tępiąc nie- 
miłosiernie Prusaków, zamienili go na zupełne pustkowie, a na- 
stępnie, skutkiem wielkiego napływu osadników z sąsiedniego Ma- 
zowsza, kraj ten przybrał charakter polski. Z Prusaków pozostały 
tytko tu i owdzie ślady w nazwach jezior i strumyków; miejsco- 
wości, zwłaszcza wiejskie, mają do dziś dnia nazwy czysto polskie, 
z pisownią i końcówkami niemieckiemi. jak np.: Dombrowken, Ja- 
godnen. Strzelczen, Gurra. Wiersba, Trzonken, Wielken. Piskor- 
szewen i l. d. Jak daleko za czasów krzyżackich sięgała ku pół- 
nocy ludność polska, trudno określić. Zasłużony historyk tej dziel- 
nicy, W. Kętrzyński, zapewnia, że w r. lóon jeszcze powiat Wy- 
strucki (Insterburg) posiadał ludność mazurską, która w takim ra- 
zie dosięgałaby do Pregoły. Dziś jest tam Polaków zaledwie kil- 
kadziesiąt. Rozpatrując się jednak w nazwach miejscowości tego 
powiatu, przekonywamy się, że polskich niema tam wcale, lecz 
tylko same niemieckie i litewskie. Ponieważ zaś ani Krzyżacy, 
ani później Brandenburczycy, nie germanizowali systematycznie 
nazw miejscowości, a trudno przypuszczać, żeby Polacy właśnie 
w tym powiecie zamieszkiwali miejscowości z nazwami obcemi, 
więc stoimy tu przed zagadką. W każdym razie nie jest, wobec 
wspomnianego faktu, prawdopodobne, żeby ludność polska mie- 
szkała w tej okolicy zwartą masą, tak samo, jak na południu. Na- 
tomiast wiemy, że pojedyncze, miejscami nawet dość wielkie osady 
polskie były rozproszone po całych Pru.sach Książęcych aż do mo- 
rza. Ogromny konserwatyzm chłopa mazurskiego, w związku 



I 



I 




— 323 — 

z jego wyznaniem protestanckicm i brakiem systematycznej germa- 
nizacyi aż do niedawnych czasów, uprawnia do przypuszczeń, że 
wogólności stan narodowy posiadania nie uległ znacznym zmia- 
nom. Wypłoszono tylko z całej prowincyi wsctiodnio-pruskiej 
szlachtę polską przez wspomniany już wyżej manewr prezydenta 
Schcina, niewątpłiwie też zniemczyli sie włościanie połscy, otoczeni 
przez Niemców, w dzielnicach północnych prowincyi; ale w pasie 
południowym dziś jeszcze Polacy posiadają wielką przewagą 
liczebną. W pasie środkowym zaś, gdzie Mazurów jest znacznie 
mniej, spotykamy sią już bardzo cząslo z niemieckimi nazwami 



Zamek krzyżacki w Loclistardt. 

miejscowości — co można uważać za dowód, że tam i w czasach 
dawniejszych byli osiedleni Niemcy — a niekiedy i z osadami titew- 
skiemi, których ludność z biegiem czasów zniemczyła sią prawie 
zupełnie. Obecnie obszar, zamieszkany przez ludność mazurską, 
obejmuje 1 1 powiatów, a mianowicie; Szczycieński, Jańsborski, 
Nidborski, Ządzborski, Lecki, Lecki, Ostródzki, Olecki, Wqgobor- 
ski, Gołdapski i Rastcnborski. Z nielicznemi dziesiątkami rozpro- 
szonych Mazurów, względnie Polaków, spotykamy sią prawie we 
wszystkich innych powiatach prowincyi. Nie stanowią oni tam 
jednak nigdzie wiąccj, niż i% ludności. 



— 3-4 — 

O powiatach Ostródzkim i Nidbcirskim mówiUimT już w}żej. 
Z NidborskJm graniczy na wschodzie, wciśnięty międzv granicą 
a Warmię. Szczyciethhi, w części swej p«5łnocnej górzysty i obfity 
w jeziora, w południowej pełen moczarów, z któnrch spływają 
ku południowi liczne strumyki do Narwi. Miast posiada powiat 
ten trzy: Szczytno 'Ortelsburg), wsławione powieścią H. Sienkiewi- 
cza, nad maleńkiem jeziorkiem z szczątkami zamku krzyżackie- 
go, — które zresztą posiada prawie każda z mieścin wschodnio-pru- 
skich, — i %'/^) mieszkańcami; na północy w wieńcu jezior Tastim 
(Passenheim^, z 2.132 mieszkańcami, wśród których Polacy mają 
znaczną przewagę: na południu w bagnach nad Omulewem łF/W- 
l,ark ''Wilienbergy, miasteczko niemieckie z 2,281 mieszkańcami. 
Powiat następny, Jańshorski, należy już do obwodu regencyjnego 
Gąbińskicgo. Jest to powiat najbogatszy w lasy. które zajmują 
całą jego część południowo-zachodnią Puszcza Jańsborska), obej- 
mujący prawie cale wielkie jezioro Śniardwy i Spirding), a w czę- 
ści pi-^łudniowo-środkowej bardzo rozległe moczary nad Pisą, wy- 
pływającą z pięknego jeziora Waszno albo Warsz. Nad brzegiem 
południowym tegoż jeziora leży w prześlicznej okolicy stolica po- 
wiatu Jaiishork TJohannisburgj, maleńka mieścina niemiecka z 3,4 -V^ 
mieszkańcami. Drugie miasteczko powiatu, Biała (Biella), położo"*^^ 
wśród bagien w pobliżu granicy, miało w r. 1900-ym 1,916, trzeC^^' 
Orzysz CArys;, nad jeziorem tejże nazwy, 1,6 1 6 mieszkańców. 

Jańsbork leży na południowym skraju obszaru, który Niem^ 
w swem znancm zamiłowaniu do nazw szumnych, nazwali „Szw^^ 
caryą Mazurską'*. Jest to wprawdzie „Szwajcarya" bardzo niT^ 
niaturowa, ale szczęśliwe połączenie lasów, wzgórz silnie zgarbi* * 
nych i jezior pod surowem niebem północy nadaje krajobrazov^ 
rzeczywiście urok niezwykły, wyciska na niem piętno ponurej, niV • 
mai groźnej piękności. Obszar ten ciągnie się od Jańst)orka z ]9 1 
dncj a Rudczan, maleńkiej osady nad granicą zachodnią powiatu-^ 
z drugiej strony, wzdłuż jezior Waszno, Seksty, Śniadrwy, Tałt)C^ 
Jagodne i Niegocin aż do Lecą, na przesmyku między jezioraraC^ 
Lewencłńskiem a Kisajno, obejmuje więc stykające się ze sobą cz^ 
ści powiatów: Jańsborskiego, Ządzborskiego i Łęckiego. Środo- 
wiskiem jego jest położone prześlicznie nad jeziorem Tałtymia-* 
steczko Mikołajlci (Nikolajken) w powiecie ZądzborsTcim, z 2,270:3' 



— 32^ł — 



mieszkańcami. Stolica tego powiatu, oblitcgo, tak samo jak Jań 
borski, w lasy, a nadto w bardzo liczne, ale niewielkie jeziora, 
Ządzbor k (Scnsbur^), leży na uboczu, w pobliżu granicy warmiń- 
skiej, w okolicy prawie czysto niemieckiej, i posiadała w r. 1900 
4,587 mieszk. Powiat Lfcki różni siq od dwóch poprzednich bra- 
kiem większych lasów i obejmuje kilka wielkich jezior, micjdzy 
nimi Lewencińskie i Kisajno, które jest właściwie odnogą połud- 
niową najwiąkszcgo z jezior mazurskich, t. j. Mamry. Kraj ten jest 
znacznie równiejszy od poprzednich, wiącej urodzajny, w połowie 
niemiecki. Stolica Lćc (Lotzen), położona, jak już wspomniano, 
na przesmyku miedzy jeziorami, posiadała w r. 1900-ym 5,827 
mieszkańców. Przesmyk jest, ze wzglądu na swe wielkie znacze- 
nie strategiczne, silnie owarowany. Główna warownia, położona 
po wschodniej stronie miasta, nosi nazw^ fortu Boyen. Powiat 
ten posiada jeszcze i miasteczko: lif/fh-k (Rhein) z 2,022 mieszkań- 
cami, nad północnem wybrzeżem długiego jeziora Tałty. Powiat 
W<'i/of'ors/,-t. graniczący na północy z Leckim i obejmujący większość 
jeziora Mamry, ma już charakter prawie czysto niemiecki. W na- 
zwach miejscowości- i lam jednak jeszcze przeważają polskie — 
znak, że niegdyś ludność mazurska była tam silniejsza, a bodaj na- 
wet stanowiła znaczną większość. Jedyne miasto powiatu, W','ff'>' 
borek (Angcrburg), leży u wypływu Wcgorapy z jeziora Mamry. 
Naliczono w niem w r. 1900-ym 5,034 mieszkańców. Miedzy po- 
wiatami Wągoborskim a Reszelskim leży, należący do obwodu reg. 
Królewieckiego, powiat Rasiemhorskł, który zalicza się zwykle tak- 
że jeszcze do Mazowsza pruskiego, jakkolwiek .Mazurzy prote- 
stanccy są tam nieliczni, a ludność polska przybyła do niego praw- 
dopodobnie z Warmii. Powiat ten różni sią swym charakterem 
fizyczno-geograficznym stanowczo od wymienionych poprzednio, 
jest płaskowzgórzem, pozbawionem zupełnie jezior większych, a na- 
wet średnich. W nazwach miejscowości są liczne ślady języka, 
spokrewnionego z litewskim,— może staropruskiego. Miast posiada 
powiat ten dwa: liush-mlujrk z 11,108 i Brengfitrih z 1,513 mieszk. 
Powracamy po tej wycieczce do obwodu Królewieckiego, 
znowu na szczere ^Mazowsze, posiadające po dziś dzień charakter 
polski, a mianowicie do powiatów nadgranicznych, które opuści- 
liśmy w Jańsborskim, Z powiatem tym graniczy na północnym 



— 3^7 — 

wschodzie Łęcki. Jest to wysokie plaskowzgórze, z powierzchnią 
słabo sfałdowaną, bardzo obfite w jeziora. W nazwach miejscu- 
Avości panuje dość powszechnie żywioł polski. Jedyne miasteczko, 
Kik (Lyck), nad jeziorem tejże nazwy, ma charakter niemiecki; 
liczyło w r. 1900-ym 14,419 mieszkańców. Znacznie mnie} nblily 
"W jeziora jest powiat nastąpny, Olecki, zniemczony juz w wit^kszej 
połowie, niegdyś zapewne prawie czysto polski, jak świadczą na- 
zwy miejscowości. Powiat ten posiada tylko jedno miasteczko: 
Murgrahoiua z 5,875 mieszkańcami. Dawną stolicą powiatu, Olec- 



1^. 



Craiiz. Naił iiiorzt-iu. 

ko, położoną w pobliżu Margrabowy, zamieniono na wieś. Ostat- 
nim z powiatów, które można dziś jeszcze zaliczać do Mazowsza, 
jest (iohhipski, położony po obu stronach rzeki tejże nazwy, do- 
pływu Wągorapy. Nazwy miejscowości świadczą, że w połud- 
niowej części tego powiatu Mazurzy mieszkali niegdyś zwartą 
masą. Obecnie jest ich tam niespełna i.ooo. W cząści północnej 
nazwy są już litewskie. Ludność tamtejsza litewska zniemczyła 
sią jednak już dawno zupełnie. Powierzchnia tego powiatu jest 
w części południowej bardzo górzysta, na północy nad rzeką Ro- 



— 328 — 

minta, rozlega sią zalesiona płaszczyzna — Puszcza Romnicka. Je- 
dyne miasto powiatu Gołdapią (Gołdap) nad rzeką tejże nazwy, 
miało w r. 1900-ym 8,365 mieszkańców. 



Wyłiczyłiśmy wszystkie powiaty, interesujące nas, jako za- 
mieszkane zupełnie łub cząściowo przez łudność polską. Reszta 
prowincyi nie posiadała nigdy ludności polskiej. Rozproszone 
w niej osady i włości polskie, tonąły w morzu .niemiecldem lub 
były położone w okolicacłi łitewskicti. Dziś niema icłi wcale. Za- 
dowolimy sią wiąc prostem wyliczeniem powiatów i miast, z ozna- 
czeniem liczby icli mieszkańców. 

Do obwodu TQę,2ncy]x\CQO Króh' iciccliego należą jeszcze, oprócz 
już wymienionycłi powiatów: 

lliuUgctihcd z miastami: Heiligcnbeił (4,544 m.) i Zinten (3,585). 
Ludność niemiecka. 

Ilaicd (ł^reusiscti Eylau) z miastami: llawa (3,249) i Landsberg 
(2,430). Ludność niemiecka. 

Fri/ląd (rYiedland) z miastami: Fryląd (2,828 m.), Domnau 
(1,930), Bartenstein (6,779) i Scliippcnbeil (2,438). Ludność nie- 
miecka. 

Gcrdaici) (Gerdauen) z miastami: Gerdawy (2,936 m.) i Nor- 
dcnburg) (2,205). Ludność niemiecka. 

Wdaica (Welilau) z miastami: Welawa (5,138 m.), Tapiewo 
(Tapiau) z 4312 m. i Allenburg (1,749 m)- Ludność niemiecka. 

Lahictco (Labiau) z miastem: Lubiewo (4,456 m.). Ludno.ść: 
89,2,-^ Niemców, 10,8^ Litwinów. 

Króle iiicc mńisto (Kónigsberg). 187,897 mieszkańców. Lud- 
ność niemiecka. I^olaków i Litwinów po kilkaset. Stolica obwodu 
regencyjnego i prowincyi, silna forteca, miasto z wyglądem staro- 
żytnym, przypominające pod niejednym wzglądem Gdańsk i Idlka 
budowli z czasów krzyżackich; stolica Krzyżaków po r. 1466, nie- 
gdyś środowisko ruchu umysłowego polskiego w Prusach Książę- 
cych. Uniwersytet z lektoratem jązyka polskiego dla teologów pro- 
testanckich mazurskich. Miasto handlowe i portowe. 

Królcutec nieś. Miast niema. Ludność niemiecka. 



— 329 — 

Ri/balci (Fischausen). Obejmuje półwysep Sambijski. Miasta: 
Rybaki (2,747 m.); w pobliżu miejsce śmierci Ś-tego Wojciecha, 
oznaczone pięknym krzyżem, wystawionym przez hr. Wielopolską 
w r. 1831, Piława (Pilłau), port i forteca morska (2,922 m.). Nadto 
liczre miejscowości kąpielowe: Cranz, Neuhausen, Rauschen i t. d. 
Na wybrzeżu morskiem kilka piękny cłi zamków krzyżackich, z któ- 
rych najlepiej zachował się Lochstaedt, w pobliżu Rybaków. Lud- 
ność niemiecka. 

Kłajpeda (Memel). Powiat ten obejmuje północną część pro- 
wincyi, jest połączony z obwodem reg. Królewieckim tylko mie- 
rzeją Kurońską. Jedyne miasto: Kłajpeda, ważny port i silna for- 
teca (20,174 n^)- Ludność: 53,5^ Niemców, 46,5^ Litwinów. 

Obwód regencyjny GąhińsTci: 

Szyłokarczma (Heydekrug), z miasteczkiem Szyłokarczma (500 
mieszkańców. Ludność: Litwinów 57, Niemców 43^. 

Powiat 'Nizinny (Niederung) z miasteczkiem Heinrichswalde 
(2,262 m). Ludność: Niemców 85, Litwinów 15^. 

Tylża (Memel) z miastem Tylżą (20,174 mieszkańców). Lud- 
ność: Niemców 56, Litwinów 43^. 

Rayneta (Ragnit) z miasteczkiem Ragnetą (4,736 m.). Ludność: 
Niemców 82,5, Litwinów 17,5^. 

Pitkała (Pillkallen) z miasteczkami: Piłkała (3,855) i Szirwint 
(1,224 m.). Ludność: Niemców 91,2, Litwinów 8,8^. 

Siolupiafiy (Stallupónen) z miasteczkiem Stolupiany (5.061 m.). 
Ludność niemiecka. Litwinów około 1,000(2^). 

Gąhin (Gumbinnen) z miastem Gąbin, stolicą obwodu regen- 
cyjnego nad połączeniem Pisy i Rominty (14,003 mieszkańców). 
Ludność niemiecka. 

Wysłruó (Insterburg) z miastem Wystruć nad ujściem Wystruci 
do Pregoły (27,788 mieszk.). Ludność niemiecka. Litwinów około 
600, Polaków 325, wyłącznie robotników, pochodzących ze stron 
innych. 

BarTciejmy (Darkehmen) z miasteczkiem Darkiejmy nad Wę- 
gorapą (3,534 mieszk.). Ludność niemiecka. 

We wszystkich wymienionych w tem zestawieniu powiatach, 
zarówno obwodu regencyjnego Królewieckiego jak i Gąbińskiego, 
spotykamy aą prawie wszędzie z litewskiemi nazwami miejscowo- 

42 



— 330 — 



p^'»<'-«iij| 



ik:i. Najmniej jest ich stosunkowo w powiatach, położonych nad 
Łyna i zatoką Fryską, a więc w Gcrdawskim, Fryiądzkim, Iław- 
skim, HeiligcnbcU, Tapicwskim i Królewieckim. Ale i tam miej- 
scowości litewskie stanowią przeszło trzecią część wszystkich. 

Z ludu litewskiego,* 
który zamieszkiwał™ 
ten obszar, pozo- 
stały tylko jeszcze] 
szczątki w kilku po- 
wiatach. Ogromna 
większość zniem- 
czyła się zupełnie, 
a pozostałe resztki 
niemczą się w dal- 
szym ciągu, pomi- 
mo, że w latach 
ostatnich rozbudził 
się wśród nich dość 
silny ruch narodo- 
wy. Jeżeli wyo- 
drębnimy na mapie 
obszary z nazwami 
przeważnie polskie- 
mi i przeważnie lifl 
tewskiemi, a z drut "* 
giej strony obszar)*"^ 
zamieszkane obec 
nie przez Polakói 
Litwinów i Niem- 
ców, to przekony- 
wamy się, że Pola- 
cy (Mazurzy) sta- 
wiają germanizacyi daleko silniejszy opór, niż Litwini. Z obszaru 
niegdyś etnograficznie litewskiego, Niemcy opanowali już przeszłe 
*/^; natomiast na obszarze z polskiemi nazwami miejscowości dc 
dziś jeszcze ludność polska posiada wielką przewagę. Germaniza- 
cyi prawie zupełnej uległy tylko powiat Węgoborski i część polu* 



Latarnia morska pud Klajpodą. 



— 331 — 

dniowa Gołdapskiego (w części północnej nazwy są litewslde), 
a w powiatacłi Oleckim i Leckim Niemcy są obecnie silniejsi liczeb- 
nie od Polaków. 

Zadowolimy sią tą uwagą ogólnikową o stosunkacli narodo- 
wościowycli w powiatacłi niegdyś litewskicli. Bliższe szczegóły, 
dotyczące powiatów z ludnością polską, podamy w rozdziale na- 
stępnym. 



LUDNOŚĆ. 

^^^ranice obszaru polskiego w pruskim pasie nadbałtyckim nie 
zgadzają się z granicami prowincyi ani regencyjnycli okrę- 
gów administracyjnycłi. ubszar ten okrąża szerokiem niere- 
gularnem półkolem nizinę przy ujściu Wisły, wkracza na północ- 
nym zachodzie do prowincyi Pomerańskiej, omija na południowym 
zacłiodzie wielkopolski niegdyś powiat Wałecki i przedłuża się na 
południowym wscłiodzie ku granicy Królestwa Polskiego, pozosta- 
wiając w pośrodku, między ujściami Wisły i Pregoły, wielką wy- 
spę niemiecką, która nad Pregołą i Niemnem zlewa się z obszarem 
litewskim. Do obszaru, który nas w tej pracy interesuje, należy 
z 29 powiatów zacliodnio-pruskich 24, a mianowicie: 

1) Pucki 13) Toruński miejski 

2) Wejticrowski 14) „ wiejski 

3) Kościerzyński 15) Brodnicki 

4) Gdański wyżynny 16) Wąbrzeski 

5) Tczewski 17) Lubawski 

6) Starogardzki 18) Suski 

7) Kartuski 19) Cticłmiński 

8) Cłiojnicki 20) Grudziądzki wiejski 

9) Tucliolski 21) „ miejski 
to) Człucliowski 22) Kwidzyński 

u) Złotowski 23) Sztumski 

12) Świecki 24) Malborski 



— 33'^ — 

Z 36 powiatów wschodnio-pruskich posiada ludność polską 
tylko 13 południc wy cti, a mianowicie: 

1) Ostródzki 8) Lecki 

2) Nidborski 9) Ządzborski 

3) Olsztyński 10) Reszelski 

4) Szczycieński 1 1) Rastemborski 

5) Jańsborski 12) Wągoborski 

6) Lccki 13) Gołdapski 

7) Olecki 
Nadto zaś należą częściowo do obszaru polskiego dwa powiaty 

północno-wschodnie prowincyi Pomerańskiej: Bytomski i Ląborski. 

Temi tez tylko powiatami bądzieray zajmować sią przy opisie 
stosunków narodowościowycłi w pasie nadbałtyckim. Gdy nato- 
miast chodzi o scharakteryzowanie ogólnego ruchu ludności, na- 
turalnego jej przyrostu, dopływu i odpływu, i rozwoju tych stosun- 
ków w ciągu wielwu XIX, bodziemy trzymać siq podziału na wiel- 
kie okrągi administracyjne, ponieważ urządowe publiliacyc staty- 
styczne, na których musimy opierać swe obliczenia, nie uwzgM* 
niają pojedynczych powiatów, lecz zawierają tylko pogląd na rucii 
ogólny w prowincyach lub obwodach regencyjnych. Powiaty po- 
mcratiskie, Bytowski i I^ąborski, pominiemy w niektórych działacb 
zupełnie, ponieważ obraz ruchu ludności w całej prowincyi Pome- 
rańskiej lub też obwodzie regencyjnym Koszalińskim nie uprawa** 
jeszcze do żadnych wniosków o rozwoju stosunków pośród garst^^ 
Polaków, zamieszkujących niektóre okolice obu powiatów półnc^ ^' 
no-wschodnich prowincyi. 

Zarówno I^rusy Zachodnie, jak i Wschodnie, należą i nal 
żaly zawsze do najsłabiej zaludnionych prowincyi państwa pru 
kiego i cesarstwa niemieckiego, i przewyższają gęstością zaludni* 
nia tylko jeszcze Pomeranit^, księstwo Meklemburskie, ksi^st>,v*=— '^ 
Waldeck i gniazdo rodu Hohcnzollernowskiego, okręg administr^s- ^' 
cyjny Hohenzollern. Tlómaczy się to oczywiście warunkami prz^I^' 
rodzonemi obu dzielnic, niewielką urodzajnością gleby, niekorz^TiZ? " 
stnym klimatem i brakiem podstaw dla wytworzenia się wielkie^^^^ 
przemysłu. Przyrost rzeczywisty ludności w tych prowincyach c^^^l 
początku do końca wieku XIX oraz gęstość zaludnienia w pojedyi 
czych okresach czasu, unaoczniają cyfry następujące; 



— 334 — 



W latach 


Przeciętny przyrost roczny na 1 ,000 p,]ń\v Avynł)sił 




W Prusach Wschodnich 


W Prusach Zachodnich 


1816—1855 
1855 — 1900 
1816 — 1900 


14,3 
5,8 

12,5 


16,8 

8,0 

12,1 



Z tablicy pierwszej wynika, że Prusy Wschodnie były w r. 
1816 gęściej zaludnione od Prus Zachodnich, w ciągu wieku jednak 
stosunki zmieniły sią na ich niekorzyść. Pozostaje to w ścisłym 
związku z rozwojem rolniczym, przemysłowym i handlowym obu 
dzielnic. Ptusy Zachodnie posiadają nictylko w szeregu powia- 
tów bardzo dobrą glcb^. ale zdobyły siQ także na wytworzenie pe- 
wnych gat<jzi przemysłu i zyskały bardzo przez ożywienie sie ruchu 
handlowego w zatoce Gdańskiej, gdy natomiast żyzne niziny nad- 
niemeńskie w I^rusach Wschodnich leżą jeszcze w znacznej części 
odh.igiem, przemysłu w tej prowincyi niema, a handel Królewcu 
upada. Ten związek miedzy rozwojem ekonomicznym, a gąsto- 
ścią zaludnienia, uwydatnia się jeszcze wiącej, gdy zestawimy ze 
sobą pojedyncze powiaty. W wykazie poniższym opuszczamy po- 
wiaty miejskie, jako nicnadające się wcale do porównania z wiej- 
skiemi, a powiały, zamieszkane wyłącznie przez żywioł niepolski, 
oznaczamy drukiem drobnym, dla odróżnienia od powiatów, po- 
siadających mniejszy lub większy procent ludności polskiej. Cyfry 
poniższe są wynikiem spisu urzędowego ludności z r. 1900. 



Pnisi/ Wschodnie. 



Powiat 



Gnbin 

Stołupinny . , 
Nizinny . . . 
Tylita. . . . 
Królewiec 

lleszel . . 

Hrunsbergfi . 
SzyloUarczma . 

łlastcmbork 

Kybaki . . . 
HclUgenbcil . 

Ełk. . . . 

Lubiewo . . . 



Powiat 



l\l;<jpeda. . 
Lębork . . 
FnlfjJ . - 
Pr. Holland. 

Ostróda . 
Olecko . 
Lec . . . 
Gołdapią 
Olsztyn . 

Hugnelti . . 
Fjlkalu . . 
Wclawa . . 



glów na 
i km. kw. 



47 Ś 
47,1 
46,5 
46,ó 

46,3 

45.7 

45,2 

45.1 

44.4 
44,4 
43,9 
43,6 



~ 335 — 



Powiat 


głów na 
1 km. kw. 


Powiat 


głów na 
1 km. kw. 


Darkiejmy . . . 
Morągi .... 

Iława 

Wystruć. . . . 

Szczytno . . 
Ządzbork . . 


43,2 
42,2 
4i 1 
40.4 

40, 1 

39.2 


Gerda wy . . , 

Węgoborek . 

Nidbork . . 
Jańsbork . . 


39.1 

37.7 
33.8 
28,7 



Prnsł/ Zachod/ne. 



Powiat 


głów na 
1 km. kw. 


Powiat 


głów na 
1 km. kw. 


Gdański wyż 
Tczew 
Malbork . 

Gdański nizinny 

Toruń 
Kwidzyn . , 

Elbląg . . 

Wąbrzeźno 
Wejherowo 
Sztum . . 
Grudziądz 
Lubawa . 




122,9 
83,0 

75.6 

75.5 

73,9 
70,0 

63,2 
61,1 

57,6 
56,7 
56,7 
56,5 


Starogarda 
Brodnica . 
Susz . . 
Świecie . 
Kartuzy . 
Puck . . 
Złotów . 
Chojnica . 
Kościerzyna 
Tuchola . 
Człuchów 

Wałcz . . 




55,0 
54,2 
50,0 
49,6 
45,1 
43,3 
43,0 
40,9 
40,2 
34.2 
30,9 

29,7 



Z wszystkich powiatów obu prowincyi pruskich jeden tylko 
Odański wyżynny, posiadający glebą urodzajną, liczne letniska 
i kilka miejsc kąpielowych, jest g<?ściej zamieszkany niź cesarstwo 
xiiemieckie w przecięciu (104 mieszk. na 1 km. kw.). W porów- 
naniu z W. Ks. Poznańskiem zaś, gdzie na 1 kilometr kwadratowy 
przypada przeciętnie 65, 1 mieszkańców, tylko 6 powiatów zachod- 
nio-pruskich, a jeden wschodnio- pruski posiada gęstsze zalud- 
nienie. 

Jak we wszystkich krajach z charakterem rolniczym, a nie po- 
jadających wielkiego i rozwijającego się szybko przemysłu, tak też 
"W Prusach Wschodnich i Zachodnich znaczna większość ludności 
żyje w rozproszeniu po wsiach. I w tych prowincyach jednak 
łJwydatnia się, zwłaszcza w latach ostatnich, odpływ ludności ze 
"Wsi do miast i większych osad, jak wynika z zestawień nastę- 
pujących: 



— 337 





Liczba ludności 




w Prusach Zachodnich 


w Prusach Wschodnich 


Rok 


w gminach 

poniżej 
2,000 mieszk. 


w gminach 

powyżej 
2,000 mieszk. 


w gminach 

poniżej 
2,000 mieszk. 


w gminach 

powyżej 

2,000 mieszk. 


1871 
1880 
I890 
1900 


982,702 

1,000,224 

975,546 

997,692 


331.909 
405,674 
454,135 
565,966 


1,444,-332 
1,492,084 
1,460,312 
1,408,650 


378,602 
441,852 
498,351 
587,976 



W każdej z tych prowincyi więc ludność miejska zwiększyła 
sią w ciągu lat 29 o przeszło 200,000 dusz, ludność wiejska zaś 
utrzymała sią mniej więcej w dawnej liczbie. 

Jeżeli obliczymy stosunek ludności wiejskiej do miejskiej 
w wymienionych 4 latach, to dojdziemy do rezultatów następu- 
jących: 





Na 1,000 mieszkańców przypadało 




w Prusach Zachodnich 


w Prusach "Wschodnich 


Rok 


na gmiiiy 

poniżej 

2,000 mieszk. 


na gminy 
powyżej 
2,000 m. 


na gminy 
poniżej 
2.000 m. 


na gminy 
powyżej 
2,000 m. 


1871 
1880 
1890 
1900 


748 

711 
683 
638 


252 
289 
317 
362 


792 
772 

746 
706 


208 
228 
254 
294 



Dla porównania dodamy, że w całem państwie pruskiem sto- 
sunek ludności wiejskiej do miejskiej wyrażał się w r. 1871 cy- 
frami 628 : 372, w r. 1900 zaś 445 : 555. 

Mała gęstość zaludnienia obu prowincyi pruskich nie tłómaczy 
się bynajmniej słabym naturalnym przyrostem ludności, lecz wy- 
łącznie tłumnem wychodztwem z ubogiego kraju rolniczego do 
okręgów przemysłowych i górniczych zachodu. Jak już wykaza- 
liśmy w rodziale o ludności W. Ks. Poznańskiego, lud polski mnoży 
sią daleko szybciej, niż niemiecki, a w następstwie tego dzielnice 
z ludnością polską mają najwyższy procent urodzin. Jak obecność 

43 



— 33« — 




ludności polskiej wpływa na zwląkszenie się tego procentu, tego 
jaskrawym przykładem jest Westfalia, pochłaniająca prawie po- 
łowa wyctiod/xów polskich. Gdy za czas od r. 1841 — 50 przy- 
padało w tej prowincyi rocznie na 1,000 mieszkańców 35,4 wy- 
padków urodzin, to po rozpoczęciu sią imigracyi liczba ta wzrosła 
w ostatniem dziesięcioleciu (iSgo — i<)<)o) do 4 1,2, tak ze prowin- 

cya ta pod tym wzglą- 
dem zajmuje obecnie 
czwarte miejsce w pań- 
stwie pruskiem. Wyni- 
ka z lego, że w tych pro- 
wincy ach. z których zna- 
czna liczba Polaków wy- 
prowadza sią z rodzi- 
nami na zachód, pro- 
cent urodzin musiał s\ą 
zmniejszyć. Dotyczy to 
zwłaszcza Prus Wscho- 
dnich. W Prusach Za- 
chodnich natomiast. 
/. których tak samo, jak 
z Poznańskiego, wycho- 
dzą na robotę do dziel- 
nic zachodnich głównie 
mąźczyźni i dziewczyny ■ 
niezamężne, z których 
większość powraca na 
zimę do kraju, różnica 
jest mniej widoczna. 
W okresie 1891 — 1900 
r. przypadało w Prusach 
Zachodnich na i,<xm> mieszkańców jeszcze 43,4 wypadków uro- 
dzin (najwyższy procent w państwie pruskiem); Prusy Wschodnie 
zaś, z SC^^^^oc urodzin, Ztjjmują już, po Westfalii, piąte miejsce 
w szeregu prowincyi z wielkim naturalnym przyrostem ludności. 
Dla scharakteryzowania rozwoju stosunków w obu dzielnicach 
pruskich, podajemy ogólny obraz naturalnego ruchu ludności od — 



i 

t 

I 



Stara Mazurka. ve chninkteiyslyc£njiii <*zej<kii 



I 

I 





— 339 — 



r. 1841, w cyfrach, wyrażających przeciątną z dziesiącioletnich 
okresów czasu. 





ok 


Prusy Wschodnie 


Prusy Zachodnie 


R 


N 13 


a '9'0 




zba 

dżin 

zba 

dków 

erci 


wyżka 
zin nad 
ddkami 
lierci 






[j 


'^ ^ '^ 


? N cg ■" 


u 


U ro "S 






•— U. 


'^ cuB 


2^13 Cu E 


■~ł »-• 


•'Ą 0- B 


w-a Cu t 






J D 


^ ;^'^ 


N >^-^ 


J 3 


^ >S*'73 


E:^ >y^ 








^ 


a: ^ ^ 




^ 


Ł ^^ 


1841 


—50 


60,824 


49.697 


11,131 


45,286 


33.153 


12,132 


1851 


—60 


69,929 


56,131 


13.797 


50,751 


39,927 


10,823 


1861 


70 


74346 


56.35Ó 


18,490 


57,707 40,668 


17,040 


1871 


80 


76,572 


55.697 


20,875 


61,821 


41.495 


20,325 


1881 


—90 


81,380 


57333 


33*557 


63,263 


40,654 


22,609 


1891 


— 1 900 


78,5B3 


51,434 


27.149 


64,811 


38,098 


26,713 



W tablicy tej zasługują na szczególną uwagą cyfry, dotyczące 
Prus Wschodnich w okresie 1891 — 1900 r. Widzimy, że liczba 
wypadków urodzin i śmierci zmniejszyła się tam znacznie w tym 
okresie, gdy do tej pory wzrastała stale. Jest to wynik tłumnego 
wychodztwa Mazurów na zachód. Zwracamy na to szczególną 
uwagę, ponieważ tem jedynie można wytłómaczyć znaczne zmniej- 
szenie się ludności polskiej w tej dzielnicy, o czem będzie mowa 
później. 

Stosunek procentowy wypadków urodzin i śmierci w obu 
prowincyach wykazuje zestawienie poniższe: 



. 


Prusy Wschodnie 


Prusy Zachodnie 




Na ixnM.) m. przypadało 


Na 1,000 m. przypadało 


Rok 


c 




« '3 *£ 


c 




-M C co 




s 


CiJ '2 

o. p 


dwy 
dżin 
Dadk 
mier 


■a 


Ul 


1§ 


dwy 
dżin 
padk 
mler 




u 




. g ^^^ 


w 




źir"" 


1841 — 50 


42,0 


34,3 


7.7 


45^7 


33,4 


* •- I- 


1851—60 


44.7 


35.9 


8.8 


45.9 


36,1 


93 


1861—70 


42,5 


3^o 


10,5 


46,1 


32.5 


13.6 


1871—80 


41,1 


39.9 


11,2 


453 


30.7 


15.1 


i88i 90 


41,6 


29,6 


12,1 


44,8 


28,8 


l6,Q 


1891 — 1900 


39,4 


353 


13,6 


43,4 


25-5 


17,9 



— 34" — 

Dodamy, że w ziemiach, należących do teraźniejszego cesar- 
stwa niemieckiego, procent urodzin wynosił w okresie 1841 — 50 r. 
37,6, a w okresie ostatnim (r. 1891 — 1900) 37,3; procent wypad- 
ków śmierci: w pierwszym okresie 28,2, w ostatnim 23,5; nad- 
wyżka urodzin nad wypadkami śmierci: w okresie pierwszym 9,4, 
w ostatnim zaś 13,9 na i,ouo mieszkańców. W Niemczech więc 
przyrost roczny zwiększył slą od r. 1841 — 1900 o 4,5, w Prusacłi 



PI 



> 



u t 



y . 



^> 



■i/ 



Kaaiubi z^wylirzeża bulljckiugu. 



".■? 



Wschodnich o 5,9, w Prusach Zachodnich o 5,7, w W. Ks. Po- 
znańskiem o 8,3 na 1 ,000 mieszkańców. 

Wreszcie zaznaczamy, że tak samo jak W. Ks. Poznańskie, 
obie prowincye pruskie posiadają, wskutek wychodztwa, stosun- 
kowo bardzo wielki procent dzieci w wieku lat o — 15, a bardzo 
niski procent osób w sile wieku lat 15^40, z drugiej zaś strony 
wiąkszą, niż przeciętnie w Niemczech, przewyżkę kobiet nad męż- 
czyznami. 

Mianowicie zaś przypadało w r. 1900 na },(Xjo m.: 



— 342 — 



I. Nazwa dzielnicy 



Prusy Wschodnie 

Prusy Zachodnie. . 

W. Ks. I^oznanskie . 

Szląsk 

Prow. Pomorska . . 

W.Ks.Mekiemburskie 

Szlezwik Holsztyn , 

Hamburg .... 

Brandenburgia 

Hanower i Lippe 

Oldenburg .... 

Brema ..... 

Pr. Saska, Brunświk, 
Anhalt .... 

Kr. Saskie .... 

Państewka Turyng- 
skie 

Pr. Heska i Waldeck 

Westfalia .... 

Nadrenia 

W. Ks. Heskie . ! 

Palatynat .... 

Alzacya i Lotaryngia 

Badenia ..... 

Wirtemberg 1 Hohen- 
zollern .... 

Ba wary a po prawej 
stronie Renu 



U. Prusy Wschodnie 



z osób^UTództt 
nych w Prusach 
Wsch,, mieszka- 
ło w prowin- 
cyach, wymie- 
nionych w ru' 
bryce [ 



Z o3(5b, miesz- 
kojącycii w Pr 
Wsch., urodziło 
się w prowineyi 
wymienionej 
w rubryce 1 



Ul. Prusy Zachodnie 



z osób, uTodzo 
nych w Prusach 
Zuch., mieszka 
lo w prowfn- 
cyńch, wymie- 
nił) nych w ru- 
I \ce 1 



Z osób, tnitfSi' 
kających w E*r. 
Zach., urodziło 
sięivprovi'incyi, 
wymttniionti 
w rubrłce ( 



Ogółem 



,909,201 
6^:4,737 

8,479 

6,667 

12,718 

4-227 

24,547 
12,428 

152,232 

20,689 

1,416 

2,1.52 

2 I, 'Sio 
5,9(ju 

1 .606 

3,018 

102,244 

64,489 

1,359 
520 

i,iS7 

1 .320 



l,9Oł;,201 

26,818 

.5»7<i2 

4,790 

5,301 

S23 

1 ,697 

615 

1 1 ,^( >3 

1-^55 
172 
224 

3vi3^ 
1,176 

579 
.592 

3.245 

1.718 

iHu 

64 

255 
226 

1H8 
3<>5 



2,433,0371 1,981,121 



26,818 

1,382,485 

46,855 

7,295 
33.391 

4,250 
8.6 n 
6,424 
1 2 1 ,6o(j 
7.920 

f>37 
1,238 

15,066 
4,604 

5/48 

2.590 

33332 

22,24H 

839 
292 

2,7''>5 
847 



68,737 
1,382,48.1 

3 1,2/4 
6,416 

28,578 
1.225 

1,30! 

439 
I3.:i89 

i,B34 
131 
175 

C1.171 
Ml'} 

6.-)4 
710 

4.:j^'4 

2.012 

173 

24<J 

187 



333 : 249 

1,027 ' 381 



1,737,6241 1,552,264 



W r. 1900 naliczono zatem: 



Urodzonych 

Mieszkających w prowincyi rodzinnej 



w Pr. Wsch. 

2,433,037 
1,909,201 



w Pr. Zach. 

i,737,^>24 
1,382,485 



Wychodztwo było więc . 



523.836 



355,139 



Mieszkało w r. 1900: 

Osób, urodzonycłi w Niemczech 
„ „w tejże prowincyi 



w Pr. Wsch. 

1,981,121 
1,909,201 



w Pr. Zach. 

1,552,264 
1,382,485 



Dopływ z innych prowincyi wynosił 7 1 ,920 



169,779 



Strata wynosiła zatem: 



Odpływ 
Dopływ 



w Prusach Wsch. w Prusach Zach. 

523,836 355,139 

71,920 169,779 



Strata 



451,916 



185,360 



Pod wzgłądem wyznaniowym obie dzielnice różnią sią od 
siebie stanowczo. W Prusach Wschodnich protestanci posiadają 
ogromną przewagę, w Zachodnich obecnie katolicy stanowią więk- 
szość, żydzi w obu tworzą tylko mały procent ludności, znacznie 
mniejszy, niż w Poznańskiem. W obu prowincyach bezwzględna 
Jiczba członków wyznań chrześcijańskich zwiększa się stale w sto- 
sunku procentowym, jednak, zarówno w Prusach Wschodnich jak 
i ^Zachodnich, stosunki zmieniają się na niekorzyść protestantyzmu. 
L^iczba żydów zmniejsza się i bezwzględnie i procentowo. Przy- 
ta. czarny dla porównania cyfry odpowiednie z dwóch lat, 1871 
i X9oo r. 



Wyznanie 


Prusy Wschodnie 


Prusy Zachodnie 


r. 1871 1 r. 1900 


r. 1871 


r. 1900 


IC€i.tolicy .... 
Protestanci . . . 
"x~obne sekty . . 
^>-dzi 


. 233,007 

1,569,365 
6,125 

14,425 


269,196 

1,698,465 

14,995 

13,877 


641,572 

633.548 

12,825 

26,632 


800,395 

730,685 

14,308 

18,226 



Na 1,000 osób przypadało: 



Wyznanie 



W Prusach Wschód. 



wr. 1871 I wr. n)oo 



W Prusach Zachód. 



w r. 1871 I wr. 1900 



^€4tolików 
^*~otestantów 

-^ydów. . , 



118 
861 

3,4 
7,9 



135 

851 
7,3 
7,0 



488 
482 
9,8 
20 



512 
467 

9,1 

12 




Nie będziemy zapuszczali sią w szczegóły, dotyczące staty- 
styki wyznań. Liczbę katolików w pojedynczych powiatach znajdzie 
czytelnik poniżej, przy opisie stosunków narodowościowych, obok 
liczby Polaków, gdzie cyfry te zestawimy ze sobą w celach po- 
równawczych. 

Przystępując do statystyki narodowościowej, opuszczamy 
grnnt pewny, na którym staliśmy dotąd. Wyniki spisów urzędo- 
wych są z przyczyn, które wymieniliśmy już, mówiąc o stosunkach 
w W. Ks. Poznańskiem, pod wzglądem narodowościowym mało 




Eo»ciu4ek drewniany Filiponón'. 

wiarogodne, zwłaszcza w obu prowincyach pruskich, gdzie lud jest 
mato uświadomiony i znaczna liczba prustych ludzi zna za- 
równo język polski jak i niemiecki, gdy oczywiście może posiadać 
tylko jedną narodowość. Tu zła wola, pragnienie, aby zmniej- 
szyć liczbę ludności polskiej, może odgrywać przy spisach ważną 
rolę, a gdzieniegdzie i przy dobrej woli urzędnikom i osobom wy- 
pełniającym listy spisów, trudno dojść do ładu. Co do Prus Za- 
chodnich istnieje kilka statystyk nicurzędowych, jak: Ramułta. Nad- 



— 345 — 

morskiego, Fankidejskiego, Komornickiego, Czerkawskiego i t. d., 
którzy usiłowali obliczyć ludność polską za pomocą rozmaitych spo- 
sobów, przy pomocy statystyki szkolnej, wyznań, wykazów kościel- 
nych, statystyki wyborczej i t. d. Można przypuszczać, a nawet jest 
bardzo prawdopodobne, że obliczenia te zbliżają sią wiącej do 
prawdy, niż urządowe pruskie, ale pewności żadnej nie mamy, bo 
brak nam sprawdzianu, nie ulegającego żadnej wątpliwości. 

Na oceną pojedynczych obliczeń, dokonanych przez statysty- 
ków naszych, nie pozwalają ani rozmiary, ani cele pracy niniej- 
szej. Zadaniem naszem jest wykazanie, ilu Polaków mieszka obec- 
nie w pruskim pasie nadbałtyckim, jakie jest rozmieszczenie tego 
ludu w pojedynczych częściach kraju, jaki jest jego stosunek liczeb- 
ny do ludności niemieckiej i czy stosunek zmienia sią na jego ko- 
rzyść lub niekorzyść. 

Na trzy pierwsze pytania musimy poszukać odpowiedzi w ostat- 
niem źródle statystycznem, t. j. w wynikach urzędowego spisu lud- 
ności w r. 1900, Ze spisu tego zaś można korzystać z pewnemi 
zastrzeżeniami, przynajmniej o ile dotyczy Prus Zachodnich. Jak 
bowiem zaznaczyliśmy już w rozdziale o ludności W. Ks. Poznań- 
skiego, uważamy spis ten za ściślejszy od dawniejszych, z tej pro- 
stej przyczyny, że władzom chodziło tym razem o wykazanie jak- 
największej liczby ludności polskiej, w celach polityki germaniza- 
cyjnej. Zniknął wiąc dawny powód tendencyjnego zmniejszania 
liczby Polaków, gdy z drugiej strony ani na chwilę przypuszczać 
nie można, że zapisywano Niemców w rubryce polskiej. Dotyczy 
to jednak tylko tych dzielnic, w których istnieje, według utartego 
wyrażenia urzędowego, „niebezpieczeństwo polskie", a więc W. 
Ks. Poznańskiego i Prus Zachodnich. Na Mazowszu pruskiem, na 
Warmii i w powiatach wschodnich prow. Pomerańskiej natomiast, 
gdzie ruch narodowy jest bardzo slaby i obawy przed „niebezpie- 
czeństwem polskiem" są małe, albo też wcale nie istnieją, wreszcie 
zaś na G. Szląsku, gdzie stronnictwo rządzące, centrum katolickie, 
do początków r. b. (1903) nie przewidywało również żadnego nie- 
bezpieczeństwa dla siebie, dążność do zmniejszenia liczby ludności 
polskiej uwydatniła się zapewne także jeszcze w spisie ostatnim. 
O ile to wyszło na szkodę Polaków, tego oczywiście sprawdzić 
niepodobna. 

44 



— 346 — 



Na pytanie czwarte: czy i o ite zmienił sią z biegiem czasu 
stosunek ludności polskiej do niemieckiej, odpowiedzi, któraby jako 
tako mogła zadowolić, niema. Statystyki urzędowe pruskie się- 
gają wprawdzie do początków wieku XIX, ale dość zestawić ze 
sobą te chwiejące się nieustannie cyfry, aby zrozumieć, iż na nicłi 
zgoła żadnych wniosków opierać nie można. Takie obliczenia 
polskie nie nadają się do robienia porównań. Starsze bowiem po- 
legają na domysłach i ogólnem szacowaniu, albo teź na niewiaro- 
godnych spisach urzędowych, nowe zaś są z pewnością ściślejsze 
od statystyk pruskich, ale prawie każdy z autorów posiada własną 
metodę obliczania i czerpie z innych źródeł. Musimy więc zado- 
wolić się wyrażeniem przypuszczenia, które zapewne zgadza się 
z prawdą, że od przyłączenia tych ziem do państwa pruskiego sto- 
sunek ludności polskiej do niemieckiej zmienił się znacznie na nie- 
korzyść Polaków. Nadto zaś, przyjmując szczegółowe obliczenia 
Nadmorskiego lub Komornickiego za trafne, możemy w przybliże- 
niu scharakteryzować zmiany, które dokonały się w Prusach Za- 
chodnich w ostatniem dziesięcioleciu w wieku XIX. Co sią zaś 
tyczy Mazowsza, Warmii i powiatów pomerańskich, to musimy, 
chcąc nie chcąc, oprzeć się na statystyce urzędowej, ponieważ in- 
nych szczegółowych obliczeń z czasów dawniejszych niema, lub 
też nie są takie, aby mogły budzić zaufanie. Zresztą dążności 
i względy polityczne nie ulegały w tych dzielnicach nigdy zmia- 
nom zasadniczym, co uprawnia do wniosku, że system liczenia był 
zawsze ten sam. Otrzymamy więc tam wprawdzie fałszywe, zbyt 
niskie, cyfry ludności polskiej, ale więcej zbliżony do prawdy ogól- 
ny obraz rozwoju stosunków narodowościowych, względnie wy- 
ników polityki germanizacyjnej. 

Przystępujemy do szczegółów: Hu Polaków mieszka w pru- 
skim pasie nadbałtyckim.^ 

Zaznaczyliśmy, że, co się tyczy Prus Zachodnich, można opie- 
rać się na ostatniej statystyce urzędowej. Ale nie ślepo. Staty- 
styka td rozróżnia przedewszystkiem trzy narodowości polskie: 
polską, kaszubską i mazurską, nadto zaś zawiera 3 rubryki osób, 
używających dwóch języków ojczystych: niemieckiego i polskiego, 
niem. i kaszubskiego, niem. i mazurskiego. My tego podziału na 
3 grupy, używające odrębnych gwar, zatrzymać nie możemy. Nie 



I 
I 




— 347 — 

ulega bowiem wątpliwości, iż wszystkie zaliczają sią do ludności 
polskiej. Z drugiej zaś strony niepodobna wątpić o tem, że żaden 
Niemiec nie przyzna sią w teraźniejszych czasach do polskiego ję- 
zyka ojczystego, obok niemieckiego. Czyni to tylko część żydów, 
nadto być może, że tu i owdzie zapisywano służbą niemiecką w do- 
mach polskich jako „polsko-niemiecką", wreszcie zaś są w niektó- 
rych okolicach Prus Zachodnich Polacy tak dalece zniemczeni, że 
nie zdają już sobie sami sprawy ze swej narodowości. Wpraw- 
dzie liczba takich osób nie jest wielką. Dla pewności jednak zali- 
czymy z tych „dwujęzycznych" tylko połowę do narodowości pol- 
skiej. W powiatach pomerańskich, na Warmii i Mazowszu pru- 
skiem jest inaczej. Tam większość ludu jest pod względem naro- 
dowym zupełnie obojętna. Jest dopiero materyałem, z którego 
może będzie coś w przyszłości. Tam też język niemiecki jest 
oznaką wyższości kulturalnej, i żaden Polak, przechylający się na 
stronę Niemców, nie przyzna się już do polskiego języka ojczys- 
tego, choćby tylko w drugiej linii. „Dwujęzyczni" oznaczają więc 
tam tylko grupę osób, które znają dwa języki, a nie takich, które 
nie wiedzą, do jakiego grona narodowego czy politycznego należą. 
Wreszcie zaś w tych trzech dzielnicach istnieje nadal dążność do 
zmniejszania liczby Polaków. Nie pokrzywdzimy więc Niemców 
napewno, jeżeli wszystkich dwujęzycznych na Mazowszu, Warmii 
i w powiatach pomerańskich zaliczymy do narodowości polskiej, 
a zapewne zbliżylibyśmy się jeszcze więcej do prawdy, gdybyśmy 
zwiększyli liczbę Polaków tamtejszych o kilka procent. 

Tłómacząc tak wyniki spisu ludności w r. 1900, otrzymamy 
cyfry następujące: 

W roku tym naliczono: 

W Prusach Zachodnich. 

Polaków 437,916 

Kaszubów 99,357 

Mazurów 252 

„Dwujęzycznych": Suma 537,525 

niemieckich Polaków . 16,130 
„ Kaszubów. i,349 

„ Mazurów 114 

17,593:2= 8.796 
Ogółem . 546,321 



— 349 — 



W powiatach ByłowsTcim i Lęborskim. 

Polaków 5*367 

Kaszubów 292 

„Dwujęzycznych" .... . . . 389 



Ogółem ^,i)4:8 

Na Mazowszu i Warmii. 

Polaków 155,281 

Mazurów 130,866 

„Dwujęzycznych^ .... . . ■ 25,5 95 

Ogółem 311,742 

W całym pasie nadbałtyckim jest wiąc conajmniej: 546,321 
-f 6,048 + 31 1,742 = 864,111 Polaków. 

Sposób rozmieszczenia tej ludności polskiej w pojedynczych 
powiatach w latach 1885 i 1900 podajemy w tablicy poniższej. Cy- 
fry w r. 1900 są wynikami spisu urzędowego, opracowanemi 
"W sposób określony wyżej; cyfry z r. 1885 natomiast polegają na 
obliczeniach d-ra Nadmorskiego w pracy „Ludność polska w Pru- 
sach Zachodnich". Obok cyfr ludności polskiej w r. 1900 poda- 
jemy liczbą katolików. Powiaty czysto niemieckie opuszczamy. 

Priisy Zachodnie. 





Liczba Polaków 


Liczba ka- 


Nazwa powiatu 


wr. 1885 


wr. 1900 


tolików 




r Nadmorski) 


(Spisurzęd.) 


wr. 1900 


Puck 


1 8,000 


17431 


19.548 


Wejherowo . . 


24,000 


25.897 


35,421 


Kartuzy . . . 


41,000 


43,405 


47,724 


Kościerzyna . . 


25,300 


27,019 


30,040 


Tczew .... 


17,066 


15.937 


24,986 


Starogard . . . 


37,165 


42,541 


45,284 


Gdańsk wyżynny 


4,188* 


6,391 


29,018 


Gdańsk miasto 


2,988* 


3.986 


44,230 


Malbork . . . 


1,545* 


1,462 


21,436 



*) Cyfry te są wynikiem spisu urzędowego w r. 1 890. Nadmorski ]ączy ze sobą 
oba t^iejskie powiaty Gdańskie i liczy w nich 7,352 Polaków. Tak samo łączy ]ze sobą 
powiaty: Gdańsk miasto, Malbork i Elbląg miasto i wieś, w któr>'ch, według jegO źródeł, 
było około r. 1885 razem 6,400 Polaków. 



— 350 — 





Liczba Polalców 


Liczba Ita- 


Nazwa powiatu 


wr. 1885 


w r. 1900 


tolików 




(Nad mors i) 


(Spis urzęd.) 


wr. 1900 


Sztum .... 


19,550 


13,728 


23-357 


Kwidzyn . . . 


24,261 


24,225 


30,67 1 


Susz 


7,OCK) 


3 985 


6,767 


Lubawa . . . 


43,000 


44,155 


45,244 


Grudziądz . . . 


19,807 


22,134 


31,395 


Brodnica . . . 


35,873 


37,665 


39,101 


Wąbrzeźno . . 


23,335 


24,562 


26,043 


Toruń m. i wieś . 


33,686 


42,240 


49,456 


Chełmno . . . 


24,900 


25,779 


27,896 


rwiecie .... 


40,974 


45,089 


48,5.50 


Tuchola . . . 


20,158 


19,117 


23,189 


Chojnice . . 


27,522 


31,574 


46,080 


Człuchów . . . 


10,500 


9,526 


29,935 


Złotów .... 


1 8 000 


18,201 


26,450 


Wałcz .... 


1,000 


340 


26,035 



W stosunku procentowym stan rzeczy przedstawiał s\ą we- 
dług tych samych źródeł, jak następuje: *} 





Na 


1 ,000 mieszkańców 


Pnwint 




było Polaków 




wr. 1885 


w r. 1 900 




(Nadmorski) 


(Spis urzęd.) 


Puck 




729 


691 


Wejherowo . . 




600 


530 


Kartuzy .... 




697 


691 


Kościerzyna . . 




546 


544 


Tczew .... 




470 


412 


Starogard . . . 




760 


731 


Gdańsk wyżynny . 




lOO**) 


118 


„ miasto 


■ 


26*"> 


28 


Malbork. . . . 


24 


Sztum .... 




521 


378 



*} Na mapce, umieszczonej na str, 336, cyfry są w kilku powiatach obwodu reg. 
Kwidzyńskiego cokolwiek mniejsze, z powodu pominięcia „dwujęzycznych". 
**) Gdańsk wyżynny wraz z niemieckim nizinnym. 
***) Gdańsk miasto wraz z powiatami Malborskim i obu Elbląskiem!. 



— 351 — 





Na 1 ,000 mieszkańców 


Powiat 


było Polaków 


wr. 1885 


w r. 1900 




(Nadmorski) 


(Spis urzęd.) 


Kwidzyn . . . 


379 


363 


Susz 


141 


76 


Lubawa .... 


815 


805 


Grudziądz . . . 


326 


288 


Brodnica . . . 


693 


659 


Wąbrzeźno . . 


594 


578 


Toruń .... 


433 


439 


Chełmno ... 


537 


537 


iswiecie .... 


538 


544 


Tuchola. . . . 


726 


653 


Chojnica . . . 


543 


545 


Człuchów . . . 


162 


144 


Złotów .... 


274 


277 


Wałcz .... 


15 


5 



Ze statystyki tej zdaje się wynikać, że ludność polska w ciągu 
15 lat XIX stulecia zwiększyła sią bezwzględnie w większej cząści 
powiatów zachodnio-pruskich, procentowo zaś zmniejszyła sią 
prawie we wszystkich powiatach. W rzeczywistości jednak tych 
nierównomiernych obliczeń tak samo porównywać ze sobą nie 
można, jak spisów urzędowych z lat 1890 i 1900, które zdają się 
dowodzić, że liczba Polaków zwiększyła się także w stosunku pro- 
centowym. Wobec niemożliwości dojścia do wniosków, któreby 
nie ulegały wątpliwości, zadowolimy się stwierdzeniem, że z wy- 
mienionych w naszem zestawieniu 24 okręgów, Polacy tylko w je- 
dnym stanowili więcej, niż 75^, w 12 więcej niż 50^, Niemcy zaś 
w 6 więcej niż 75, a w 12 więcej niż 50^ mieszkańców. Dodać 
trzeba, że trzy powiaty, nie wymienione w naszem zestawieniu: 
Gdański nizinny i oba Elbląskie, posiadają ludność prawie czysto 
niemiecką. 

W obliczeniach, dotyczących dwóch powiatów prow. Pome- 
rańskiej, oraz Warmii i Mazowsza odstępujemy zupełnie od przyto- 
czenia cyfr porównawczych z lat dawniejszych. Wymienimy tylko 
liczbę Polaków i katolików i podamy procentowy stosunek ludności 



— 352 — 

polskiej w r. 1900, przypominając, że tam wszystkich „dwujęzy- 
cznych" zaliczamy do Polaków. 

Powiaty Pomera?ish'e. 



Powiat 


Liczba 


Na i,oo() mieszk. 
przypadało 




Katolików 1 Polaków 


w r. 1 900 Polaków 


Bytowski .... 
Lęborski .... 


r)w2« 
4,330 


31865 
2,or)<> 


148 
56 



W rzeczywistości jest w obu tych powiatach Polaków za- 
pewne więcej. Uprawnia do tego przypuszczenia okoliczność, że 
te powiaty, posiadające w części ludność polską, są też jedynemi 
w całym obwodzie Koszalińskim, w których mieszka znaczny pro- 
cent katolików. We wszystkich innych, oprócz dwóch wymienio- 
nych, statystyka urzędowa liczy katolików tylko po kilkuset; tylko 
miasto Kołobrzeg ma ich 1 ,006. Byłby to zupełnie dziwny i nle- 
wytłómaczony przypadek, że właśnie tylko te dwa powiaty, w któ- 
rych obok Niemców mieszkają Polacy, posiadają też znaczną licz- 
bę ludności katolickiej niepolskiej: Bytowski 1,863, Lęborski zaś 
1,7X0. Przypuszczać więc należy, że pewną cześć tamtejszego 
ciemnego, nieuświadomionego ludu zapisano w rubryce niemieckiej. 
Przypuszczenie to potwierdza porównanie spisu urzędowego z r. 
1890 ze spisem ostatnim. Wykazuje ono bowiem, że w ciągu 
tych kilku lat liczba Polaków zwiększyła się np. w powiecie By- 
towskim o 3%'. Można to rozumieć tylko tak, że w ciągu ostat- 
niego dziesięciolecia znaczna liczba Polaków tamtejszych, skutkiem 
agitacyi, rozwiniętej zwłaszcza przez „Gazetę Grudziądzką", uświa- 
domiła się pod względem narodowym. Na podstawie wymienio- 
nych faktów, jesteśmy skłonni do wniosku, że w Bytowskim mie- 
szka conajmniej 5,ocx^), a w Lęborskim około 4,000 Polaków; 
w pierwszym z nich więc ludność polska stanowi nie 14,8, lecz 
19,0, w drugim zaś nie 5,6 lecz 8,5'g mieszkańców. Dowodów na 
to twierdzenie nie mamy; sądzimy, że dostarczy ich przyszły spis 
ludności w r. 1910. 



— 353 — 
Warmia i Mazousze. 





fl 


1 


Na 1 ,0(X) mieszk. 


Powiat 


L 1 c 


z b a 


przypadało 




Katolików 


Polaków 


w r. 1900 Polaków 


Olsztyn 


69,498 


41,822 


507 


Reszel . 










45,065 


7,814 


155 


Ostróda 










7,461 


34.332 


478 


Nidbork 










7.738 


39,411 


713 


Szczytno 










6,Hii 


52,590 


770 


JaAsbork 










568 


36,068 


747 


Ełk . . 










1,195 


3 1 ,666 


584 


Olecko . . 






■ 




43^^ 


14.573 


379 


Lec . . 










512 


19 160 


473 


Ządzbork . 










2.761 


27.554 


569 


Rastembork . 








3.060 


646 


14 


Węgoborek 








98 


1,898 


55 


Gołdapią . 










449 


907 


20 



Podajemy te cytry, ponieważ innych niema. Nie posiadamy 
też danych, na których możnaby oprzeć próbą poprawienia staty- 
styki urzcjdowej, jak to uczyniliśmy w powiatach pomerańskich. 
To tylko widzimy, że te liczby, polegające na wynikach spisu z r. 
1900, nie zgadzają sią z rzeczywistym stanem rzeczy. Nie przypi- 
sujemy zupełnej ścisłości twierdzeniu jednego z najlepszych znaw- 
ców stosunków pruskich, Ignacego Danielewskiego, który podał 
liczbę Polaków w Prusach Wschodnich na około 600,000. Nie 
wiemy też, na czem opierają sią cyfry, podane w opisie Mazowsza 
w „Wiśle" z r. 1900, przez G. Smólskiego, który twierdzi, że w po- 
wiecie Jańsborskim Polacy stanowią 97^, w Leckim 88^, w Lesz- 
czynieckim 83^, w Nidborskim 78^, w Ostródzkim 74^, w Ządz- 
borskim 63^, w Oleckim 52^, w Rastemborskim 34,^, w Wągobor- 
skim 17^, a zatem kilkanaście procent wiącej, niż wynika ze spisu 
urzędowego. Mamy jednak obliczenia niemieckie, które dowo- 
dzą, że statystyk urządowy okroił znacznie liczbą Polaków w Pru- 
sach Wschodnich. Z obliczeń tych zasługuje zwłaszcza na uwagą 
dokonane przez Hartknocha, a za nim przez Fr. Tetznera („Die 
Slavenin Deutschland^, Brunświk, 1902), według parafii prote- 
stanckich. W^edług tego obliczenia, jest w Prusach Mazurów pro- 



ih 



- 354 — 



iestanckich 279,000, czyli 60^ ogólnej liczby mieszkańców. Ze- 
stawmy tQ cyfrę z naszą, polegającą na spisie urządowym. Do- 
szliśmy do wyniku, że w Prusach Wschodnich mieszka ogółem 
311,742 Polaków. Od sumy tej trzeba odliczyć Polaków katoli- 
ków w powiatach warmińskich: Olsztyńskim i ReszelskJm, w^ licz- 
bie 49,(X)0. Pozostaje na resztą powiatów wschodnio-pruskichi 
około 262,000 Polaków. Ale nie są to sami Mazurzy protestanccy. 
Wiemy, iż w powiatach Ostródzkim i Nidborskim mieszka pewna ł 
liczba Polaków katolików, z tablicy zaś na str. 353 widzimy, że tak.- 
że wszystkie inne powiaty posiadają mniejszy lub wiąkszy procent 
katolików, o których nie mamy żadnego powodu przypuszczać, że 
należą bez wyjątku do narodowości niemieckiej. Dochodzimy za- 
tem do wniosku, że Polaków (Mazurów) protestantów jest znacz- 
nie mniej, niż 262,otx>. Tymczasem Tetzner podaje za Harlkno- 
chem cyfrą daleko wiąkszą, a mianowicie 279 000, a ponieważ 
obaj są zaciątymi germanizatorami, wiec i oni wyliczyli niewąt- 
pliwie raczej jeszcze zamało, niż zawieje „Mazurów." Statystyka 
tych dwóch Niemców przekonywa nas, że cyfra maksymalna. 
którą zdołaliśmy wyliczyć na podstawie ostatniej statystyki urzę- 
dowej, jest w rzeczywistości cyfrą minimalną, że mniej niż 31 1,742 
Polaków w Prusach Wschodnich niema; itu jednak jest ich wiącej, 
tego wobec niepewności i niezgodności ze sobą istniejących źródeł 
obliczyć niepodobna. 

Tem samem nie możemy dać zadaAvalającej odpowiedzi na 
pytanie, czy liczba Polaków zmniejsza lub też zwiększa się w tej 
dzielnicy. Według wykazów Biura Statystycznego w Berlinie, 
liczba Polaków zmniejszyła się w ostatniem dziesięcioleciu w. XłX. 
Mianowicie zaś naliczono w Prusach Wschodnich osób umieją- 
cych ^^M-o jd o juoM«( w r, 1890-ym 316,148, w r. 1900 zaś tylko 
286,160. Cyfry te, jak już zaznaczono, są zapewne fałszywce; na- 
tomiast można przypuszczać, że system liczenia był w obu latach 
len sam, a więc stosunek obu cyfr zbliża się do prawdy, i liczba 
Polaków zmniejszyła się rzeczywiście. Przyczyną jest tłumne wy- 
chodźtwo w celach zarobkowych do dzielnic przemysłowych i gór- 
niczych Zachodu. W r. 1890 naliczono samt/ch „Mazurów^ 
w dzielnicach czysto niemieckich 2,4<S6, a w r. 1900-ym 10,848; 
wiemy zaś z tejże statystyki, że z ogólnej liczby protestantów pol- 



I 





skich w Prusach Wschodnich, tylko pewna cząść przyznaje sią do 
„narodowości mazurskiej", a mniej wiącej polowa uważa sią za 
Polaków, Czynią to zwłaszcza ci Mazurzy, którzy spotykają sią 
stale z Polakami z innych okolic i skutkiem tego nabierają świado- 
mości narodowej. Takich zaś jest najwięcej z jednej strony 
w powiatach Ostródzkim i Nidborskim, a z drugiej na wychodź- 
twie. Chcąc więc dowiedzieć sią, ilu właśnie Polaków wschodnio- 
pruskich znajduje sic w dzielnicach czysto niemieckich, trzebaby 
liczbę Mazurów tamtejszych podwoić, a może nawet potroić. 
W każdym razie nie ulega wątpliwości, że w ciągu ostatniego 
lo-Iecia wyprowadziło sią z Prus Wschodnich na Zachód co naj- 
mniej 20,000 Polaków, a wice blisko 10^ tamtejszej ludności pol- 
skiej. To wystarczy na wytłómaczenie twierdzenia urzędowego, 
że zmniejszyła się liczba tej ludności. Czy i o ile zmniejszyła się 
ponadto jeszcze skutkiem gcrmanizacyi, tego, wobec niepewności 
i niedokładności obliczeń statystycznych, stwierdzić nie umiemy. 

W obliczeniach naszych, a tak samo na mapkach, dołączo- 
nych do tekstu, ludność polska w obu prowincyach pruskich wy- 
stępuje jako żywioł jednolity. Niemcy rozróżniają skrupulatnie 
Polaków, Kaszubów i Mazurów, jako trzy odrębne narodowości, 
bądź to pod wpływem stałej dążności do zmniejszania liczby lud- 
ności polskiej, bądź to dla nieznajomości rzeczy. Wiadomo, że 
różniczkowanie to opiera się na pewnych różnicach historycznych 
i językowych, które dziś jednak zacierają się coraz więcej. Mazu- 
rzy wschodnio-pruscy są rzeczywistymi Polakami, którzy przybyli 
do ziem ongi krzyżackich z Mazowsza, sprotestantyzowali się 
i, odcięci od pnia, zachowali wiele starożytnych form językowych, 
nadto zaś przyswoili sobie pojedyncze zwroty i wyrażenia nie- 
mieckie. Kaszubi zachodnio-pruscy zaś są potomkami dawnych 
Pomorzan, którzy byli blisko spokrewnieni z Polakami, ale róż- 
nili się od nich cokolwiek językiem, czego dowodzi przedewszy- 
stkiem akcent, spoczywający nie na przedostatniej, lecz trzeciej 
z końca zgłosce — jak u Czechów. Posiadają oni także znaczną 
liczbą odrębnych form językowych, dowodzących, że już w owych 
czasach, z których pochodzą najstarsze zabytki naszego języka, 
między nim a kaszubskim istniały pewne różnice. Pod względem 



- 356 - 

narodowym jednak Kaszubi uważają sic zupełnie za Polaków: za- 
mieszkane przez nich powiały są najsilniejszemi warowniami pol- 
skości w Prusach Zachodnich po lewej stronie Wisły, a i w cza- 
sach dawniejszych żadnych przeciwieństw narodowych nie było— 
przynajmniej od upadku ksiąstwa wschodniego pomorskiego. 
Wczasach obecnych też zacierają sią, w miarę szerzenia sią 
oświaty, resztki różnic językowych; językiem piśmiennym Kaszubów 
jest polski, a także w potocznym formy polskie zastępują coraz 
częściej kaszubskie, zwłaszcza w powiatach południowych. 

Nie możemy pozwolić sobie tu na dokładniejsze scharaktery- 
zowanie gwary ludowej kaszubskiej i jej odcieni, jak i gwary ma- 
zurskiej, lecz musimy odesłać czytelników do prac spccy a In} eh, 
jak: Fankidejskiego (Słownik geograficzny). Nadmorskiego, Ua- 
mułta, Kętrzyńskiego i t. d. Tam też znajdą bliższe szczegóły, 
dotyczące charakteru, sposobu życia, zwyczajów i podań Kaszu- 
bów i Mazurów i przekonają się, że głębokich różnic między ninii 
a innymi Polakami pod żadnym względem niema. Od siebie do- 
damy tylko jeszcze, że wszelkie próby obliczenia, ilu właściwie 
Mazurów i Kaszubów mieszka w pruskim pasie nadbałtyckim, były 
nadaremne. Każdy ze statystyków umiał wprawdzie podać dość 
ściśle określoną liczbę Kaszubów, —Mazurami zajmowano się do- 
tąd niewiele — ale każdy dochodzi w swoich obliczeniach do innego 
rezultatu, l^ochodzi to poprostu stąd, że w rzeczywistości nie- 
podobna dziś już pociągnąć dokładniejszej granicy między Kaszu- 
bami i Polakami i stwierdzić, do której grupy pojedyncze osoby 
należą. Najwięcej Kaszubów wyliczył Stefan Ramułt, a miano- 
wicie 155,000 w Prusach Zachodnich, 15,000 w prowincyi Pome- 
rańskiej, a 72,000 na wychodźtwie w Niemczech i Ameryce. Ogó- 
łem około 242,000 w r. 1890. Cyfra ta wydaje się Stefanowi Ko- 
mornickiemu za wysoka, autor ten nie wdaje się jednak we własne 
obliczenia. Ks. F. Fankidejski wyliczył na rok 1867-y tylko 120,000 
Kaszubów. A statystyka urzędowa? Z tej najmniej jeszcze można 
się dowiedzieć, bo cyfry jej zmieniają się radykalnie przy każdym 
spisie ludności. Tak np. w r. 1890 naliczono urzędownie w obwo- 
dzie regencyjnym Gdańskim 50,787, a w Kwidzyńskim 2,011 Ka- 
szubów. Dziesięć lat później zaś było ich, według tegoż źródła, 



w obwodzie Gdćińskim 88,68f), w Kwidzyńskim 10,492, ogółem 
wiąc liczba ich wzrosła z 52,708 na 99,357, czyli o 88^, co oczy- 
wiście jest zupełnie niemożliwe. Taką samą ścisłością odznaczają 
sią zresztą i obliczenia, dotyczące „Mazurów", których liczba 
w obwodzie Gąbińskim wzrosła rzekomo od r. 1890 do 1900 
z 66,491 do 75,531, a w obwodzie Królewieckim z 33,635 do 55,335, 
gdy równocześnie zmalała w obu obwodach ogromnie liczba „Po- 
laków". Dążenie do zmniejszania ludności poFskiej na korzyść 
Kaszubów i Mazurów jest w statystyce urzędowej zbyt widoczne, 
aby można przypisywać jej jakiekolwiek znaczenie. Musimy więc 
zadowolić sią stwierdzeniem, że z ludu polskiego w Prusach 
Wschodnich, którego siedziby określiliśmy wyżej, ogromna więk- 
szość uży wanarzecza, zwanego mazurskiem; z Polaków zachodnio- 
pruskich zaś mniej więcej czwarta część mówi gwarą kaszubską. 
Jest ona najwięcej rozpowszechniona w powiatach północno-za- 
chodnich, a mianowicie: Puckim, Kartuskim, Gdańskim nizinnym 
i Wejherowskim, mniej już w Kościerzyńskim, Chojnickim, Człu- 
chowskim. Tczewskim i Tucholskim. 

W otwartem ku północnemu wschodowi półkolu, zamieszka- 
nem przez ludność polską w pruskim pasie nadbałtyckim, Kaszubi 
i Mazurzy stanowią ogniwa zewnętrzne. W pośrodku mieszkają 
l^olacy, którzy nigdy nie utracili związków i poczucia jedności 
z resztą narodu; ale i ten żywioł nie jest jednolity. Po prawej 
stronie Wisły, w powiatach Toruńskim, Chełmińskim, Wąbrze- 
skim, Brodnickim i Lubawskim, Polacy są tubylcami, zamieszkują 
te ziemie od zarania dziejów. Po lewej stronie Wisły ludność 
powiatów południowych: Świeckiego, Złotowskiego i Wałec- 
kiego, z których dwa ostatnie należały niegdyś do Wielkopol- 
ski, siedzi od wielu wieków na ziemi niegdyś pomorskiej. Po- 
lacy w innych powiatach to żywioł napływowy z różnych cza- 
sów i z rozmaitych części b. Rzeczypospolitej. Zdaje się, że do 
tej grupy należą także Polacy w powiatach pomerańskich: Bytow- 
skim i Lęborskim. Tubylcami bowiem być nie mogą, a z Kaszubów 
zdają się nie pochodzić. Pomimo różnicy pochodzenia, wszystek 
ten lud, nie wyłączając Kaszubów i Mazurów, przedstawia się pod 
-względem charakteru, icmpcrcmenlu i pozorów zewnętrznych, 



— 358 — 

jako całość dość jednolita. Wszystkie różnice zrównoważyły i wy- 
równały dwa wpływy: ostrego klimatu, długiego współżycia i czą- 
ściowego zmieszania się z żywiołem niemieckim. Jest to lud 
twardy, surowy, stanowczy, bardzo rozważny, a mało lotny, kon- 
serwatywny z przekonań i temperamentu i dlatego niebardzo 
przedsiebierczy, za to wytrwały i pracowity. Z ludności W. Ks. 
Poznańskiego zbliżają sią do niego najwięcej Krajczanie. "Wielko- 
polan przypominają najwięcej jeszcze mieszkańcy b. ziemi Ctiełmiń- 
skiej i Michałowskiej, pochodzący z tego samego gniazda i ży- 
jący w podobnych warunkach bytu. Mówiąc o charakterze „ludu" 
polskiego w Prusach Zachodnich i Wschodnich, nie mamy na my- 
śli tylko ludności wiejskiej. Spotykamy to samo we wszystkich 
warstwach i stanach, zarówno u włościan drobnych i zamożnycli 
„gburów", jak i u nielicznej już teraz szlachty, inteligencyi i mie- 
szczaństwa. 

Niemcy w obu prowincyach są wyłącznie żywiołem napły- 
wowym, bardzo niejednolitym pod wzglądem pochodzenia, języka, 
temperamentu i zwyczajów. Spotykamy tam wszystkie przeci- 
wieństwa, jakie tylko istnieją między rozlicznemi szczepami nie- 
mieckiemi, a są one tak silne, tak znacznie większe od różnic mię- 
dzy Polakami z rozmaitych okolic, że nie zdołały ich dotąd zatrzeć 
wspólne warunki życia i pracy. Tylko pod względem narodo- 
wym i politycznym istnieje obecnie jedność zupełna. Z Niemcami 
łączą się też w Prusach Zachodnich, tak samo jak w Poznańskiem, 
żydzi. Utrzymali oni dawny przyjazny stosunek z Polakami tylko 
tam, gdzie są zagrożeni poważnie antysemityzmem niemieckim. 



— 359 — 



ROLNICTWO, PRZEMYŚL, HANDEL, ŚRODKI 
,^^)V KOMUNIKACYI. 

'Mrusy Zachodnie i Wschodnie należą do krajów bardzo skąpo 
wyposażonych przez natura. Nie posiadają one skarbów mi- 
neralnych, ani też gleby, któraby zapewniała większe zyski 
rolnictwu. Ogromną część kraju zajmują jałowe piaski, torfowi- 
ska, moczary i lasy, a pojedyncze skrawki ziemi lepszej zostały. 
z wyjątkiem niewielkiego obszaru ziemi Chełmińskiej, dopiero 



Fiisaey nu Wiślp. 

W czasach niezbyt dawnych wydarte wodzie i przystosowane 
przez sztuczne osuszenie do potrzeb rolnictwa. Stwierdziliśmy 
już, że temi właśnie stosunkami tlómaczy się stosunkowo słabe 
zaludnienie obu prowincyi. Wobec piemożliwości rozwinięcia 
się przemysłu na większą skalę, głównem źródłem wyżywienia 
ludu pozostał tam i pozostanie zapewne jeszcze bardzo długo zie- 
mia, dająca na ogół skąpe plony. Z całego obszaru nadaje się do 
uprawy zboża niewiele więcej, niż połowa, a z tej połowy tylko 



— 36o — 



niezbyt wielka czqść posiada glebę średnio i wiącej niż średnio 
urodzajną. W tablicy poniższej dajemy pogląd na podział ziemi, 
według jej użyteczności, w obu prowincyach pruskicłi: 



Pola i ogrody 
Łąki . . . 
Pastwiska 
Lasy . . . 
Zabudowania 
Nieużytki 
Wody i drogi 

W obu prowincyacłi ze zbóż naj wiącej uprawiane są żyto 
i owies, z okopowizn — kartofle. Z roślin, którycłi uprawa przy- 
nosi wiąksze korzyści, znajdujemy w Prusacłi Zactiodnicli tylko 
buraki cukrowe i tyluń. W Prusacłi Wscłiodnich lytuń już nie 
rośnie, a buraki cukrowe udają sią tylko wyjątkowo na niemiec- 
kich obszaracłi. Na rok i89f, statystyka urzędowa podaje cyfry 
następujące : 

(J/iszar olisiuNt/ w r. /'S'.9.5. 



Prusy Zacliodnie 


Prusy Wscliodnie 


1,404,645 lia 


1,990,997 łia 


i^>3,934 n 


440,814 „ 


i79.3'-i3 „ 


270.272 „ 


543,280 „ 


647,663 „ 


19,076 , 


30,164 „ 


106,440 „ 


100,070 ^ 


153.077 „ 


2l8,H23 „ 





r^rusy Zacliodnie 


l^rusy Wscłiodnie 


Żyto 

i^szenica .... 
Jęczmień .... 

Owies 

Kartofle .... 

( 

A. 


365.494 łia 
72,968 „ 
66.ot>3 ,. 

153,693 „ 
170,609 „ 

^prz{'1 te r. ]S9i). 


424,870 tia* 

101,1.53 ^ 
92,588 „ 

302,957 ., 
158,795 „ 




l^rusy Zacliodnie 


l^rusy Wschodnie 


Żyto 

l^szenica .... 
Jęczmień . . . 
Owies .... 


31 1,777 tonn 
111,523 . 
93-137 „ 
170,774 « 


400,437 tonn 
111,740 , 
86,501 „ 
282,470 „ 



— 36i — 



Prusy Zachodnie 


Prusy Wschodnie 


36,044 


tonn 


33,375 tonn 


671,999 


n 


64,839 « 


247,610 


n 


279,569 „ 


206,420 


r 


123,868 „ 


29,667 


n 


10,047 » 


1,706,628 


n 


1,416,776 „ 


288,640 


w 


437,810 „ 


12,928 


n 


42,224 „ 


367,153 


n 


723,225 „ 


26,342 


n 


34,385 j, 


1,492 


n 





Groch 

Buraki cukrowe 

„ pastewne . 
Brukiew .... 
Marchew . . 
Kartofle .... 
Koniczyna (na siano) 
Seradela .... 
Trawy (na siano) . 

„ (na ziarno) 
Tytuń 

W obu prowincyach więc urodzaje są niewielkie. W Pru- 
sach Zachodnich sprzątnięto z 1 hektara żyta i owsa nie wiele po- 
mad 1 tonną, z 1 hektara pszenicy i jęczmienia około 1* tonny 
ziarna, w Prusach Wschodnich zaś tylko pszenicy, której sieją tam 
niewiele, sprzątnięto z 1 hektara więcej niż 1 t.; wszystkie inne 
zboża wydały plon znacznie mniejszy. 

W obu prowincyach pruskich odgrywa bardzo ważną rolę 
uprawa roślin pastewnych, obie nadto posiadają rozlegle łąki i pa- 
stwiska. Możnaby stąd wnosić, że prowincye te odznaczają się 
szczególnem bogactwem inwentarza żywego. W rzeczywistości 
jednak tylko w Prusach Wschodnich kwitnie hodowla koni („Tra- 
keny"), bydła rogatego i owiec. W Prusach Zachodnich nato- 
miast spotykamy tylko wielkie stada owiec na tamtejszych olbrzy- 
mich pustkowiach; konie i bydło są liczniejsze, niż przeciętnie 
^w Niemczech, jedynie w okolicach urodzajnych (ziemia Chełmiń- 
ska) i na mokrych nizinach nadwiślańskich. W zestawieniu po- 
niższem podajemy cyfry, dotyczące inwentarza żywego w obu 
prowincyach na podstawie spisu z r. 1892. W roku tym naliczono: 



Koni . . . 
Bydła . . . 
Owiec . . 
Nierogacizny 
Kóz . . . 
Rojów pszczół 



W Pr. Zachód. 


W Pr. Wschód. 


221,274 
553,600 
952,025 
424,908 
78,808 
101,127 


423,792 
958,288 

937,039 

699,971 

25,545 

146,657 



46 



— 3^2 — 
w stosunku procentowym przypadało: 



W Prusach Zachód. 



na 1 km. 
kwadr. 



na loo 
mieszk. 



W Prusach Wschód. 



na 1 km. 
kwadr. 



na loo 
mieszk. 



Koni . . . 

Bydła . . . 

Owiec . . . 

Nierogacizny 

Kóz. . . . 

Rojów pszczół . . 4,o 

Jak wszystkie prowincye wschodnie państwa pruskiego i cały 
pas nadbałtycki, tak też Prusy Wschodnie i Zachodnie są krajem 
wielkiej własności ziemskiej, pozostającej w rakach liczebnie nie 
bardzo silnej szlachty rodowej. W obu tych prowincyach jednak 
przewaga własności wielkiej nad małą jest mniej uderzająca, niż 
w W. Ks. Poznańskiem, natomiast przesuwanie sią stosunków na 
korzyść posiadłości drobnej nasląpuje tam znacznie wolniej, zwła- 
szcza w Prusach Wschodnich. W tablicach poniższych dajemy 
pogląd na rozwój tych stosunków, od r. 1882— 1895. 





Liczba go 


spodarstw 


Wielkość 


w Prusach Wschodnich 


W Prusach Zachodnich 


gospodarstw 


r. 1882 r. l8«)5 ^ 


r. 1882 r. 1895 

1 


+- 


1 — 2 ha . 

2-5 „ . 

5—10 n . 
10-20 „ . 
20—50 „ . 


19,824 
26,146 

15,881 

15,523 
20,588 


20,428 
30,666 
21,013 

16,612 

19,911 


-f 604 
+ 4,520| 
+ 5,132 
+ 1,089 

- 677 


14,358 

15,491 
10,864 

10,458 
10,261 


15,632 

18,844 
14,726 
13,048 
10,732 


+ 1,274 

+ 3,353 
+ 3,862 
+ 2,590 
+ 471 


Gospod, małe 1 

50 — 100 ha 
100 — 200 „ 


97,9'''2 

5,479 
i>552 


108,630 

5,777 

1,680 


+ 10,668 

+ 298 
+ 128 


61,432 

3,245 
1,123 


72,982 

3,174 
1,094 


+ 1 1 ,550 

— 71 

— 29 


Włościśrednie 

200—500 ha 
500 — 1 0<X) „ 
1 000 i więcej 


7.031 

1,2 14 

369 

64 


7,457 

1,268 

410 

73 


+ 426 

+ 54 
+ 41 
^ 9 


4,368 

890 
376 

51 


4,268 

818 

361 

56 


— 90 

— 72 

— 15 

-r 5 


Włoici wiellcie 


1 ,647 


1,751 


+ 104 


1,317 


1,235 


- «2 



I 




— 363 — 



Te same stosunki przedstawiają się, z uwzględnieniem ogól- 
nego obszaru włości wymienionych kategoryi, jak następuje: 

Prusy Wschodnie. 



Wielkość 


Obszar w tysiącach hekt. 


gospodarstw 


wr. 1882 


wr. 1895 


+ 


1 — 2 ha . . 

2—5 « • . 

5—10 „ . . 
10—20 „ . . 
10-50 „ . . 


26,8 
84,8 

112,7 
225,0 
648,6 


27,2 

98,5 
146,7 

235,5 
624,7 


+ 0,4 
+ 13,7 
+ 34.0 
+ 10,5 
- 23,9 


Gospodar. małe 

50— 100 ha . 
100—200 „ . 


1097,9 

361,6 
212,8 


1132,6 

380,5 
231,3 


+ 68,7 

+ 18,9 
+ 18.5 


Włości Ś7'ednie 

200—500 ha . 
5f)o — 1000 „ . 
KKX) i więcej . 


574,4 

383,7 

245,1 

91,1 


611,8 

402,0 

275,1 

99,7 


-f- 37,4 

+ 18,3 
+ 30,0 
-1- 8,6 


Włości 2cielkie . 


719,9 


776,8 


4- 56,9 



Prusy Zachodnie. 



1—2 ha . . 

2—5 . • • 
5— io„ . . 

10—20 „ . . 

20—50 „ . . 


19,6 
49.9 

148,6 
319,6 


21,0 
70,0 

103,5 
182,9 
330,6 


+ 1,4 
4- 21,1 
4- 26,3 
4- 34,3 
-- 11,0 


Gospodar. małe 

50 — 100 ha . 
100—200 „ . 


614,9 

215,2 
152,5 


708,0 

2134 
150,0 


4- 94,1 

- 1,8 

- 2,5 


Włości średnie 

200—500 ha . 
500—1000 „ . 
1000 i więcej . 


367,7 

290,0 

246,8 

69,3 


363,4 

263,5 

237,0 

75,6 


- 4,3 

— 26. T) 

- 9,8 
-ł- 6,3 


Włości wielkie 


606, i 


1 576,1 


— 30,0 



— 3''>4 — 

Widzimy więc, że w obu prowincyach zwiększyła się w ciągu 
tych lat 13 zarówno liczba gospodarstw małych, jak i obszar ich 
ogólny. Rozwój ten w kierunku rozdrobnienia posiadłości ziem- 
skiej jest w Prusach Zachodnich wiele więcej widoczny, niż we 
Wschodnich. Cyfry końcowe w obu obliczeniach nie zgadzają się 
ze sobą, tak samo i z tych samych przyczyn, jak w W. Ks. Po- 
znańskiem (por. str. 218). Mianowicie zaś ta statystyka urzędowa 
mogłaby doprowadzić do fałszywego wniosku, że ogólny obszar 
zwiększył się od r. 1882 — 1895 w Prusach Zachodnich o 64,100, 
a w Prusach Wschodnich nawet o 163,000 hektarów. Różnica 



iillit«;;> 



. . ! - ' • i 



^jm 



Most na Wiśle pod Tuninteiu. 

polega z jednej strony na nieścisłości i nieróvvn< tmierności obliczeń, 
z drugiej zaś na rzeczywislem zwiększeniu się obszarów rolnych, 
kosztem wód, nieużytków i t. d. 

W obliczeniach naszych dotychczasowych uwzględnialiśmy 
równomiernie obie prowincye. W dalszej części tego rozdziału 
zadowolimy się scharakteryzowaniem stosunków tylko w Prusach 
Zachodnich. Tę prowincye bowiem tylko możemy uważać jako 
całość, zamieszkaną przez ludność polską, która stanowi tam zna- 
czną większość w wielu powiatach, w innych jest reprezentowana 
dość silnie, a tylko w kilku nie wchodzi już wcale w rachubę. 
Z Prus Wschodnich natomiast należą do interesującego nas obszaru 



I 

I 



i 



filii 




— 3^^5 — 

tylko powiaty południowe; ogromna większość kraju ma charakter 
czysto niemiecki lub niemi ecko-litewski i cyfry, dotyczące całej 
prowincyi lub też pojedyńczycti obwodów regencyjnycłi, nie 
uprawniają zgoła do żadnycłi wniosków o stosunkacti w powia- 
tacli polskicłi. Cyfr zaś, któreby dotyczyły rolnictwa, prze- 
mysłu i łiandlu w pojedyńczycti powiatacti, nie posiadamy. Mo- 
żemy wiąc zaznaczyć tylko tyle, że ludność polska w Prusacti 
Wscłiodriicli zajmuje sią prawie wyłącznie rolnictwem, bądź to 
w cłiarakterze właścicieli, bądź robotników. Własność wielka 
i średnia znajduje sią w powiatach, posiadających ludność polską, 
wyłącznie w rękach szlachty niemieckiej. Szlachta polska wygi- 
nęła tam zupełnie, skutkiem scharakteryzowanego wyżej manewiu 
Schóna. Natomiast własność mniejsza w południowych powia- 
tach wschodnio-pruskich jest polska i zajmuje około połowy ca- 
łego obszaru rolnego. Pośród gospodarzy mazurskich jest zna- 
czna liczba takich, którzy posiadają gospodarstwa dość obszerne, 
po loo i więcej morgów magdeburskich. Większość stanowią 
jednak gospodarze drobni. Przemysłem i handlem Mazurzy trud- 
nią się tylko wyjątkowo, przedsiebierstw własnych nie posiadają; 
znaczna ich liczba pracuje tylko w przemyśle drzewnym, rozwi- 
niętym bardzo w tej prowincyi. ■ Także w ruchu komunikacyjnym 
nie biorą udziału wybitnego. 

Inaczej jest w Prusach Zachodnich. Tam zastajemy Polaków 
wre wszystkich bez wyjątku gałęziach zarobkowania zarówno na 
roli, jak i w przemyśle, w handlu, jak i w ruchu komunikacyjnym 
na lądzie i wodzie. Tam więc ogólna charakterystyka stosunków 
i do nich się odnosi; trudno tylko ogromnie, a nawet niepodobna 
określić bliżej, jaki jest ich udział na każdem polu pracy. Spot- 
kaliśmy się z tą trudnością już w W. Ks. Poznańskiem. Tam je- 
dnak mieliśmy dane statystyczne, które pozwoliły nam obliczyć 
przynajmniej w przybliżeniu, ile ziemi, ile przedsiebierstw prze- 
mysłowych znajduje się w rękach polskich, czy rozwój odbywa 
się na korzyść lub na niekorzyść Polaków. W Prusach Zachod- 
nich natomiast musimy odstąpić zupełnie od podania jakichkol- 
"wiek cyfr, mających pretensyę do ścisłości, nawet gdy chodzi 
o podział własności ziemskiej między ludność polską i niemiecką. 
W początkach XIX stulecia z obszaru rolnego w Prusach Zachód- 



— 3<''''' — 

nich znaczna większość, conajmniej '/si znajdowała sią w rakach^ 
polskich. Dziś z całej prowincyi Polacy posiadają zaledwie Vi fł 
i tylko w niektórych powiatach przewaga jest jeszcze po ich stro- 
nie. Strata jest następstwem przechodzenia włości wielkich w ręce^ 
niemieckie. W r. 1886 z 550, 82g hektarów wielkiej własności ^ 
ziemskiej w obw. reg. Kwidzyńskim, rząd posiadał 30,177, Niem- 
cy 3^)^1,53^, a Polacy 84,15") hektarów. Gorszy jeszcze był sto- 
sunek w reg. Gdańskiej. Tam w tymże roku z 315,852 hektarów, 
w rękach rządu i Niemców znajdowało się 297,424, a w polskich 



Gtlafisk. Port. 



tylko 18,428 ha. Od tej pory komisya kolonizacyjna wykupił? 
z rąk polskich znaczne obszary, zwłaszcza w ziemi Chełmińskiej 
i osiedliła na nich kolonistów niemieckich, a jakkolwiek w kilku 
wypadkach i Polacy nabyli większe dobra^^od Niemców, i namno- 
żyło się zamożnych „gburów" w Prusach Zachodnich, to jednak nie 
zdaje się, aby nowe nabytki polskie wystarczały na wyrównanie 
strat. W jaki sposób rozdziela się między Polaków i Niemców 
drobna własność ziemska, na to zupełny brak danych statystycz- 
nych nie pozwala odpowiedzieć. Wiemy tylko, że istnieją po- 
wiaty, w których włościanie polscy posiadają stanowczą prze- 



-367 - 

wagą. Są to mianowicie powiaty: Wejherowski, Kartuski, Ko- 
ścierzyński, Tucholski, Kwidzyński po lewej stronie Wisły, Cheł- 
miński, Toruński, Brodnicki i Lubawski. W Sztumskim drobna 
polska własność ziemska stanowi zwartą całość, równającą sią 
połowie powiatu, w Grudziądzkim wynosi mniej więcej Vs. 
w Świeckim połową; w Chojnickim i Złotowskim obszar własności 
polskiej jest już stosunkowo szczupły, w Puckim, Tczewskim i Sta- 
rogrodzkim nie wynosi wiącej niż Vs- ^^^rie powiaty, jak Wałecki, 
Człuchowski, Gdański nizinny, Elbląski, Malborski i Suski są zu- 



\ 



I 



Szluza pod Pktinsduif. Obecnie główny port przed Gdtugkiem. 



pełnie opanowane przez Niemców, W Gdańskim wyżynnym znaj- 
dujemy jeszcze kilkadziesiąt gospodarstw polskich. Dodamy, że 
w pomerańskim powiecie Bytowskim cały kąt południowo-wschod- 
ni, wciśnięty między powiaty Kościerzyński i Człuchowski, znajduje 
się w rękach polskich. O ile można wnosić z podawanych przez 
prasę codzienną, a niestety nie regestrowanych dokładnie przez 
nikogo, wiadomości o przechodzeniu włości z rąk jednych w dru- 
gie, oraz urzędowych i prywatnych skarg niemieckich, drobna 
"własność polska zwiększa się od pewnego czasu stale skutkiem 
parcelacyi dóbr, zarówno polskich jak i niemieckich, i bezpośred- 



— 3.68 — 

niego nabywania małych skrawków gruntu przez oszczędnych ro- 
botników. Według sprawozdania urzędowego, odczytanego w sej- 
mie pruskim przez hr. Biilowa, Polacy nabyli od r. 1897 — 1900 
w Prusach Zachodnich z rąk niemieckich 31,054 hektary, gdy 
Niemcy wykupili w tym czasie z rąk polskich 16,434 ha. Zysk po 
stronie polskiej wynosił 1,154 posiadłości, obejmujące 14,630 ha, 
czyli blisko 60,000 morgów magdeburskich. Cyfr tych sprawdzić 
nie możemy. Ze jednak chłop polski w Prusach Zachodnich, 
tak samo jak w Poznańskiem, paraliżuje częściowo działalność 
komisy i kolonizacyjnej, to nie ulega żadnej wątpliwości. 

W uzupełnieniu uwag o komisyi kolonizacyjnej, umieszczonych 
w opisie W. Ks. Poznańskiego, podajemy tu ogólny pogląd na wy- 
niki działalności tej instytucyi antypolskiej, z uwzględnieniem 
liczby i obszaru włości, zakupionych od Niemców i Polaków, 
liczby utworzonych przez nią osad i osiedlonych kolonistów nie- 
mieckich, od czasu jej powstania do końca roku 1901. 



Wfości Z(tkt<2)i0//e. 



Rok 


Od 


N i e m < 


: ó w 


Od 


Polaków 


Wł. wiej. 


Drobne 1 


ubszar 


Wł. wiel. 


Drobne 


Obszar 


1887 


■> 


1 


i.<)i5 ha 


•->5 


1 
12 ; 


13,486 ha 


1888 


— 






U) 


10 i 


10,126 „ 


1 889 


— 






8 . 


4 


4,849 . 


1 89(,) 


3 




1.474 n 


9 


2 


6,301 „ 


1891 


'j 




i/-'87 „ 


16 




7.243 r, 


l8()'_> 


3 


■ — 


3,822 „ 


5 


1 


4,601 „ 


1893 


7 


— 


3-.")^>5 . 


6 


1 


4,859 « 


1894 


3 




-'v)7i » 


5 


— 


3,693 r 


1895 


8 




^'/)3'» . 


3 


1 


910 „ 


1 S(/. 


4 




1.71.") . 


3 




i'8o5 „ 


18(;7 


4 


5 


imf'^ „ 


8 


2 


3,019 n 


1898 


M ■> 


4 


12,808 , 


') 


5 


2,020 „ 


1 8( ,9 


'^4 


1 


16,058 ,, 


4 


6 


2,450 „ 


19<>(.) 


21 


4 


1 1 .595 ,< 


8 


6 


4,08q „ 


Hazcm 


103 


if) 


65.412 ha 


121 


50 


170,342 ha 



— 370 — 

w których zostali osiedleni, mianowicie zaś: z W. Ks. Poznańskie- 
go 830, a z Prus Zachodnich 732, razem 1,562. Liczba rodzin 
niemieckich, sprowadzonych przez komisyą do tych dwóch dziel- 
nic wynosi zatem tylko 2,715. Licząc na rodziną 5 głów, docho- 
dzimy do wniosku, że liczba Niemców w obu prowincyach zwięk- 
szyła się skutkiem działalności komisyi kolonizacyjnej o 13,575 
głów, czyli niespełna o,ą% ogólnej liczby ludności. Ponieważ zaś 
o charakterze narodowym kraju stanowi nie posiadłość, lecz lud- 
ność, przyznać trzeba, że wyniki, osiągnięte przez komisyą, kosztem 
olbrzymich sum, nie są imponujące. 

Jak już zaznaczono, Prusy Zachodnie są krajem przeważnie 
rolniczym. I tam jednak w latach ostatnich przemysł i handel 
występuje do współzawodnictwa z rolnictwem i zatrudnia coraz 
większą liczbę rąk. Podział ludności na 3 główne grupy zawo- 
dowe i rozwój stosunków od r. 1882 do 1895 unaoczniają cyfry 
następujące: 



Gałąź 

zarobko- 
wania 



I. 1 C z b A o S {) H 



żyjących z zawodu, 

wymienionego 

w kolumnie I 



w r. 1.SS2 I w r. 1805 



pracujących w za- 
wodzie, wymienio- 
nym w kolumnie I 



w r 1<S<S2 w r. 18^>5 



\;i 1(»_» osób zarobUił- 

jiicych, pracowało w xii- 

wudzie, wymieniony >Tf^ 

w kolumiiie 1 



W r. 1 8^2 w r. 1 ^ 



•^i: 



Rolnictwo 
Przemyśl. 
Handel . 



832,1551 822,666 

265,906' 317,906 

95,645 112,062 



294,723, 297,059 
98,952 j 116,619 
33/;3i I 4iJ'-^6 



690 


653 


195 


203 


67 


73 



Widzimy więc, że liczba osób pracujących w rolnict 
zwiększyła się cokolwiek, a ogólna liczba osób, żyjących z r^ 
nictwa i procent zatrudnionych w rolnictwie, zmniejszyły ^ 
znacznie; natomiast zwiększyły się wszystkie cyfry, dotyczqfe^ 
handlu i przemysłu. 

Podział pracujących w przemyśle i handlu (wraz z ruch 
komunikacyjnym) na pojedyncze grupy zawodowe był w r. iS- 
następujący : 



— 371 — 



ą ź zarobkowania 



Liczba osób 

zatrudnio 

nych 



Na 1,000 
zarobku- 
jących 



deży, obuwia, pranie . . . . 

wo 

dków spożywczych, tytuniu itd. 
letalowe (oprócz maszyn) . . 

rzewne 

szyn 

)my, huty szklane, cegielnie itp. 

;órzane 

przędzalnictwo 

o i litografia 

ihemiczny 

introligatornie 

Dły, oleju, mydła, gazu . . 

i hutnictwo 

irtystyczny 

)nego za wodu 

Przemysł 

anki 

:nia 

lerże 

:va 

Handel i komunikacya . 



28.487 
26,332 
16,454 
14,133 
10,198 

8,153 
5-796 
1,842 
1,442 
1 ,080 

771 

549 

551 
312 

67 
452 




49,6 
45.8 
28,6 
24,6 
17,8 
14,2 
10,1 
3,2 

2,5 

1,9 
1,3 
1,0 
0,9 
0,6 
0,1 
0,8 



203,0 

35,6 
0,4 

19,9 
17,6 



41,726 I 72,6 



vno w przemyśle, jak i handlu zachodnio-pruskim, olbrzy- 
^aga jest po stronie przedsicbierstw małych, zatru- 
tylko po kilka osób. Przemysł wielki rozwija się 
szcze wolniej niz w W. Ks. Poznańskiem, jakkolwiek 
lodnie posiadają kilka zakładów olbrzymich, na jakie 
lie zdobyło się dotąd. W r. 1895 było w Prusach Zach. 
zatrudniających tylko właściciela i członków jego ro- 
•51:2 — 5 osób 19,032; 6— 10 osób 2,012; 11 — 50 osób 
-200 osób 167; wiącej niż 200 osób 35. Do najwiąk- 
adów należą 4 warsztaty okrętowe (2,658 osób), 1 fa- 
ni (1,016 o^ób), 2 fabryki maszyn parowych (2,648 
bryka tytuniu (1.441 osób). Mniejsze zakłady pomija- 



niv. Przedsiebierstw wiek>zych budi-wlar.ych było w Prusach w r. 
i'i^.'j 02'jłem ^>i ''.".21 os''b , c;^kr>:wr: większych lo 5,776 osób), 
oraz j małe. gorzelni 3.:'. zakładów mleczarskich i fabryk sera 
iy. :.::: os.'b . młynów i.^-/ 3..: 7^ os^f^b . tartaków 313 (3,217 
ovjb . stolarni -.3' j ^-^'Z- os-l-bi. garbarni .34 ió40sobyu Wogóle 
przemysł zachodnio-pruski opiera si^ tak samo. jak poznański, 
przeważnie na rolnictwie: polega na przerabianiu produktów ro- 
ślinnych ziemi oraz dostar- 
czaniu narzędzi rolnictwu 
i związanemu z nim przemy- 
słowi. Nadto sąsiedztwo mo- 
rza sprawiło, że rozwinął 
<ie tam przemysł budowy^ 

Ft ■P" okr<?tOw na wielką skalę^ 

^^^^^F- k. a w połączeniu z nim wyróbł-^ 

bn^ni. 

O ile w tym przemyśle 
i handlu bierze udział ludność 
polska, tego określić cyframi 
niL^podobna. To tylko wia- 
domo, że jest ona reprezen- 
towana we wszystkich gałę- 
ziach zarobkowania, a z dru- 
giej strony wszystkim dostar- 
cza wielkiej liczby rąk robo- 
czych. Po zatem można stwierdzić, że w latach ostatnich ruch 
przemysłowy i handlowy uwydatnia się coraz silniej wśród ludno- 
ści polskiej, dzięki ogólnemu ożywieniu, którego źródła spoczywają 
w stosunkach politycznych, i skutecznym usiłowaniom, aby zorga- 
nizować się celem wspólnej pracy. Jednym z najważniej.szych 
objawów a równocześnie czynnikiem energii przemysłowej i han- 
dlowej w społeczeństwie polskiem w Prusach Zachodnich są, tak 
samo jak w Poznańskiem, banki ludowe i spółki zarobkowe, pozo- 
stające pod kierownictwem „patrona", ks. Piotra Wawrzyniaka, 
i „wicepatrona" d-ra Rzepnikowskiego z Lubawy. Sprawozda- 
nia z działalności związku spółek są też jedynem pewnem źródłem, 
które upoważnia do jakichkolwiek wniosków o ruchu zarobkowym 




I';ifron i.v\.\j.^\i sfińlek yamt-k-wyi 



— 373 — 

vśród ludności pohkiej i udziale w nim pojedynczych stnnrtw. 
V tablicy poniższej zestawiamy ze sobą cyfry, charakteryzujące 
Iziałalność i znaczenie spółek poznańskich i zachodnio-pruskich, 
łredług sprawozdania za rok 1902. 



Wyszczególnienie 


W. Księstwo 
Poznańskie 


Prusy 

Zachodnie 


ńczba ludności 


polskiej w r. 1900 


1 , 1 56,866 


546,321 


n 


spółek w r. 1902 . . . 


103 


34 


n 


członków spółek wogóle . 


44-913 


17,222 


n 


n 


właśc. ziemskich 


8or, 


151 


n 


n 


gospodarzy . . 


23,128 


8,617 


n 


ji 


dzierżawców . 


946 


176 


n 


n 


ogółem rolników 


24,879 


8,944 


n 


n 


przemysł, z włas- 










nością nieruchomi] 


[ 5.040 


1 653 


n 


n 


przemysł, bez wła- 










sności nieruchome 


i 3.o:)7 


727 


p 


11 


przemysłowców 










ogółem . . . 


8,097 


2.380 


n 


n 


z innych zawodów 


r 








z własn. nieruch. 


2,660 


615 


n 


n 


7. innych zawodów 


r 








bez własn. nieruch 


2,369 


584 


n 


n 


z innych zawodów 


T 








wogóle . . . 


.5-029 


1,199 


rt 


» 


których zawodu 










nie oznaczono . 


6,657 


4,750 


sumć 


1 „udziałów" 


7,489,450 mk 


1, 729,220 mk 


» 


oszczędności („depozytów") 


. 39.413,522 „ 


9,864,766 „ 



Wśród spółek zachodnio-pruskich, jak i poznańskich, stanowią 
jgromną większość banki ludowe i kasy oszczędności. Spółek 
'.arobkowych i spożywczych, należących do związku, jest stosun- 
kowo niewiele, ogółem 15, z tych 2 w Prusach Zachodnich. Nadto 
stnieje w Prusach Zachodnich 7 spółek, nie należących do związku, 
^ tej liczbie 2 banki ludowe, 1 spółka budowlana, 2 rolniczo-par- 
:elacyjne, 1 rolniczo-spożywcza, 1 kupiecka. 



— 374 — 

Dołączamy do uwag o działalności Związku spółek zarobko- 
wyćti w W. Ks. Poznańskiem i Prusacli Zachodnicli pogląd na 
rozwój tycłi pożytecznycli instytucyl od powstania związku do 
r. 1902. Podajemy w tym celu zestawienie liczby spółek i człon- 
ków, należącycli do związku, oraz ważniejsze cyfry z bilansów 
w odstąpacti piącioletnicłi. 



Rok 


Liczba 


Liczba 


spółek 


członków 


1873 


43 


7,660 


1875 


50 


9,599 


1880 


57 


13,440 


1885 


60 


20,435 


1890 


71 


26,553 


1895 


93 


32,282 


1900 


126 


53-505 


1902 


138 


62,135 



Rok 


Udziały 


Fundusze 
zapasowe 


Oszczt^dno- 
ści („Depo- 
zyty") 


Zyski 


Suma 
bilansowa 


1873 
1875 
1880 
1885 
1 890 

1895 
1900 

1902 


623,486 
816,462 

1,249,107 
1,961,275 
2,683.444 
3,928,721 
7,354..^05 
9,218,770 


74.296 

111,115 

357,034 

847,647 

1,177,635 

1,548,344 

2.8('K),579 

3,613,269 


2,600,869 

.3,414,437 
5,219.266 
8,676,014 
12.523,183 
16,774,448 
37,787-516 
49,282,288 


53,946 
32,948 

26,523 
28,583 
38,106 
76,128 
561,518 
871,620 


3,739.302 
4 664,842 
7,21 8, lOc) 
1 1 ,890,342 
16,980,741 
24,379.509 
53,559,698 
68,594,954 



Porównywując ze sobą te cyfry, widzimy, że w kilkunastu 
pierwszych latach istnienia związku, spółki rozwijały sią bardzo 
powoli, a także zaufanie do nich, wyrażające sią sumą powierza- 
nych im oszczędności, było niewielkie. W latach ostatnich nato- 
miast nastąpiło wielkie ożywienie, co oczywiście pozostaje w bez- 
pośrednim związku z ruchem, który w następstwie polityki gcrma- 
nizacyjnej uwydatnił siej w .społeczeństwie polskiem na wszystkich 



— 375 — 

polach pracy. Bardzo ważnym czynnikiem w tym rozwoju jest 
utworzony w r. 1890 „Bank związku spółek zarobkowych" z sie- 
dzibą w Poznaniu. Bank ten nie jest spółką, lecz towarzystwem 
akcyjnem, do którego spółki pojedyncze przystopują jako akcyo- 
naryusze. Instytucya ta pozwala na systematyczne zorganizowa- 
nie ogólnej działalności spółek, pośredniczy między niemi, regu- 
luje odpływ i dopływ kapitałów, słowem, jest środowiskiem ca- 
łego ruchu finansowego w społeczeństwie polskiem. W ostatnim 
roku sprawozdawczym, 1902-gim, ogólny obrót tego banku wyno- 
sił 161,179,692 marki. 



Porównanie cyfr, umieszczonych w tablicy na str. 373, prowa- 
dzi do wniosku, że udział ludności, żyjącej z przemysłu i handlu, 
w spółkach zarobkowych, jest w ł^rusach Zachodnich znacznie 
mniejszy, niż w W. Ks. Poznańskiem, a różnica rzucałaby sią jesz- 
cze wiącej w oczy, gdyby 2awód wszystkich członków był ozna- 
czony. Z drugiej zaś strony widzimy z ostatniego sprawozdania 
Patronatu, że ż ogólnej liczby 34 spółek zachodnio-pruskich, blisko 
połowa, a mianowicie 16, ma swą siedzibę po wsiach, gdy w Po- 
znańskiem na 103 spółki jest tylko 14 wiejskich. Oba te fakty 
zgadzają sią zupełnie ze sobą i dowodzą, że polski stan przemy- 
s/owy i handlowy jest w Prusach Zachodnich stosunkowo slaby, 
^ że w rakach polskich znajdują się przeważnie drobne przedsię- 
o/orstwa po wsiach i małych miasteczkach, gdy przemysł i handel 
na. większą skalę jest opanowany przez Niemców. Uwydatniają 
^o jeszcze wyraźniej cyfry szczegółowe. Spółka polska w Gdań- 
siu , -vv którym skupia się cały ruch handlowy prowincyi, posiada 
^*^Sćłe tylko 62 członków. Dwie spółki w rozwijającym się po- 
^^^*^ie Grudziądzu, liczą razem 490 członków, a w tej liczbie 175 
'^*^*'^ików, 164 przemysłowców i rzemieślników i 151 zatrudnio- 
ny crł-j^ yf „innych zawodach". Zaznaczyć zaś trzeba, że według 
^'^'^^ ^nklatury, przyjętej w sprawozdaniach spółek, do przemy- 
^.^ "^^"^^crów i rzemieślników bywają zaliczani także kupcy, a rubryka 
''.^'**"^3^ch zawodów" obejmuje wszystkie osoby, stojące poza rol- 
^^ "'^'''v?-em; handlem i przemysłem, a więc urzędników, osoby zairud- 



— 376 - 

nione w ruchu komunikacyjnym, intcligcncyą i t. d. W rozwija- 
jącej sią szybko Chctmży z 230 członków jest tylko 22 przemy- 
słowców i rzemieślników i jeden członek, żyjący z „innego za-| 
wodu". Natomiast w miastacli, które zatrzymały sią w swym roz- 
woju, udział przemysłowców i rzemieślników jest znaczny; ■ 
w Chełmnie, cicrpiącem bardzo skutkiem swego położenia miądzy " 
Toruniem a Grudziądzem, wśród ',04 członków znajdujemy w 2 
spółkach 1 87 przemysłowców i rzemieślników, w Czersku na Ka- 
szubach na 510 członków jest ich 1 i'i, w Golubiu na 327 członków 
82, w Lubawie na 11^84 członków — 380, w Nowem na 347 człon- 
ków — 90, w Starogardzie na 414 członków — 105, we wsi Starym- 



i^tSSi- 



r>^ 



tiradzi^di. Witlok 0(,'óluy. 



targu na 328 członków — 86, w Wąbrzeźnie na 6 ig członków — 133- 
W Brodnicy na 334 członków zajmuje sią przemysłem i rzemio- 
słem 95. Z ważnych środowisk ruchu przemysłowego i handlo- 
wego tylko Toruń posiada znaczną liczbą kupców i przemysłow- 
ców polskich. Niestety w sprawozdaniu Patronackiem zawód 
członków spółek tamtejszych nie został oznaczony. 

Kończymy na tern nasze uwagi o roli, jaką odgrywa ludnośt* 
polska w przemyśle i handlu zachodnio-pruskim i przystopujemy 
do charakterystyki stosunk<'iw komunikacyjnych i ogólno-handlo- 
wych tej prowincyi. JeżeU spojrzymy na mapę Prus Zachodnich, 
to rzucą nam sią przede wszy stkiem w oczy trzy szczegóły; mofze 



z bogato rozwiniętą linią wybrzeży zatoki Gdańskiej, hzcioka 
>vstąga Wisły, przepływającej całą prowincyę z południa ku pół- 
nocy, od Torunia do Gdańska, i rzadka sieć torów kolejowycłi, 
z którycti jedne biegną wzdłuż Wisły, inne przerzynają kraj w kie- 
runkacłi północno-wscłiodnim i północno-zacłiodnim, a prawie 
wszystkie zbiegają w mieście Tczewie i tam łączą si^ w jedną linię, 
zmierzającą do Gdańska. Wszystko wskazuje na to, że Gdańsk, 
położony nad morzem, nad Wisłą i w pobliżu wielkiego węzła ko- 
lejowego, jest głównem środowiskiem całego rucłiu komunikacyj* 
nego i łiandlowego, sercem całej prowincyi. Oprócz Gdańska, 
znajdują się w korzystnycłi warunkach tylko miasta, położone nad 
Wisłą i te, w których, z przyczyn cząsto tylko przypadkowych, 
krzyżują sią tory kolei żelaznych, a więc z jednej strony Toruń, 
Grudziądz i Tczew, a z drugiej Chojnice. Reszta kraju posiada 
komunikacyę albo niewygodną, albo zupełnie niedostateczną, co 
odbija się oczywiście bardzo silnie na rozwoju jego stosunków. 
Gdy patrzymy na mapę, mamy wrażenie, jakoby jedynym celem 
budowania linii kolejowych było wytworzenie jaknajprostszego 
związku między dalszemi środowiskami handlowemi, a Gdańskiem, 
z zupełnem pominięciem interesów kraju położonego w pośrodku. 
Biegną więc do Gdańska prawie prostolinijnie tory z Berlina przez 
Krzyż, Piłę i Chojnice, z Szczecina przez Szczecinek i Chojnice, 
"z Bydgoszczy przez puste pola, gdzie tor kolejowy na przestrzeni 
paruset kilometrów nie dotyka żadnego miasta, z Torunia przez 
Grudziądz, Kwidzyn i Malbork z zupełnem pominięciem bardzo 
ważnego niegdyś środowiska handlowego, Chełmna, wreszcie 
z Warszawy przez Mławę, Iławę i Malbork, z pominięciem Lu- 
bawy. Wszystkie te tory zbiegają się w Tczewie i stąd zmierzają 
razem do Gdańska, oddalonego o 4 mile, zabierając ze sobą po 
drodze drugorzędne linie kolejowe z Kościerzyny i Kartuz. Wresz- 
cie zaś łączy się Gdańsk torem, ciągnącym się początkowo wzdłuż 
wybrzeży, z Wejherowem, a następnie z Lęborkiem, Słupskiem 
i innemi miastami na wybrzeżu pomerańskiem. Gdy w kierunku 
północnym komunikacya jest bardzo dobra, pomiędzy wschodem 
a zachodem po lewej stronie Wisły niema prawie żadnej. Na 
ogromnej przestrzeni, od granicy W. Ks. Poznańskiego aż do Ko- 
ścierzyny, istnieje tylko jeden tor, przerzynający linie, które bie- 

4.S 



— 37B — 

gną w stroną Gdańska, a mianowicie z Szczecina przez Chojnice 
do Grudziądza. Skrzyżowaniu się tych linii kolejowych zawdzię- 
czają swój stosunkowo wielki rozwój Chojnice. Po prawej stro- 
nie Wisły tory poprzeczne są liczniejsze. Przedewszystkiem z To- 
runia wychodzi bardzo ważna linia przez Wąbrzeźno i Iławę do 
Ostródy, a stąd w głąb Prus Wschodnich; nadto z Grudziądza i 
przez Brodnicę do Lidzbarku i Mławy, z Kowalewa przez Chełmżę fl 
i Unisław do Fordonu, a stąd do Bydgoszczy, i z Kornatowa (nad 
drogą toruńsko-gdańską) do Chełmna. Nadto istnieje związek 
bezpośredni między Malborkiem a Elblągiem. Długość wszyst- 
kich torów kolejowych w Prusach Zachodnich wynosi 1,469 kilo- 



<!!■::- 



Grudziądz. Od strony Wiały. 



metrów, a więc znacznie mniej, niż w Ks. Poznańskiem, jakkol- 
wiek obszar Prus Zachodnich jest znacznie większy. Na 1,000 
kilometrów kwadratowych przypada w Prusach Zachodnich 58,8, 
a na 100,000 mieszkańców 97,9 kim. toru. 

Zaprowadzenie kolei żelaznych ułatwiło komunikacyę między 
wielkiemi środowiskami handlowemi a resztą kraju i dalszemi 
okolicami, ale nie wywołało żadnego przewrotu w stosunkach 
handlowych zachodnio-pruskich. Głównemi arteryami i podsta- 
wami ruchu handlowego pozostały, jak były od wieków, Wisła 
i morze, — Wista, znosząca na swym szerokim grzbiecie do Prus 
Zachodnich produkty swego rozległego a urodzajnego dorzecza, 



— 379 — 

morze, zapewniające najprostszy i najtańszy związek z najważ- 
niejszemi rynkami całego świata. Wprawdzie zaprowadzenie 
kolei żelaznycti miało ten skutek, że cząść zboża z Królestwa Pol- 
skiego bywa wywożona na zactiód krótszą drogą lądową, ale ruch 
na Wiśle nie zmniejszył się mimo to, lecz przeciwnie, ożywił się 
bardzo. Równocześnie bowiem zwiększył się wywóz innycli ar- 
tykułów i wzrosło zapotrzebowanie towarów zamiejscowycłi w do- 
rzeczu Wisły, nadto zaś przez zbudowanie karału Bydgoskiego 
nastąpiło połączenie między Wisłą a Notecią, Wartą i górną Odrą, 
co oczywiście przyczyniło się ogromnie do ożywienia ruchu na 
Wiśle. 

Rzecz prosta, że na wymianie towarów korzystają przede- 
wszystkiem Gdańsk, jako port pośredniczący między dorzeczem 
Wisły a rynkami zamorskiemi, i Toruń, jako pierwszy port na 
Wiśle na terytoryum pruskiem. Chcąc też zoryentować się w roz- 
miarach tego ruchu handlowego, musimy przyjrzeć się dowozowi 
i wywozowi w obu wymienionych portach. O ruchu na Wiśle 
pod Toruniem, tamtejsza izba handlowa podaje w swem sprawo- 
zdaniu za rok 1901 cyfry następujące. 

W r. 1901 przepłynęło przez port toruński, oprócz statków 
pustych i osobowych: 



W drodze 


Statków 
z towarami 


Parowców 
z towarami 


Tratw 


z Król. Polskiego . . 
do „ 

z Prus w górę Wisły . 
„ w dół Wisły 


774 
421 
126 
133 


12 
20 

148 
147 


1705 
79ł 


Razem . . 


1454 


327 


1784^ 



Z statków tych tylko część zatrzymała się w Toruniu lub wy- 
płynęła z tego miasta. Dowóz do samego Torunia wynosił ogó- 
łem: ze strony Gdańska 1 46 statków i 1 48 parowców, z Królestwa 
Polskiego i od granicy 307 statków i 5 parowców; wywieziono 
zaś z Torunia rozmaitych towarów: w stronę Gdańska 133 statki 
i 147 parowców, do Król. Polskiego i ku granicy 33 statki i 3 pa- 



rowce. 



— 38o — 



W szczegółach ten dowóz i wywóz przedstawiał się jak na- 
stępuje : 



Oznaczenie towaru 



Dowóz w tonnach 
(1,000 kg.) 



od Gdańska 



z Król. Polsk 
i od granicy 



Wywóz W tonnach 
(1,000 kg.) 



do Gdańska 



do Król. Polsk. 
i ku f^anicy 



Cukier . 
Pszenica 



Zyto . . 
Owies . 
Jęczmień 
Inne zboża 
Siemię lniane 
Drzewo na opał 
Gałęzie i f a szyny 
Wyroby drzewne 
Maszyny . . . 
Ryby .... 
Makucłiy i otręby 
Kamienie i wyroby 
kamienne 

Węgle 

Cegły, dachówki itd 
Wyr. gliniane, porcel 
Płaty . . . 
Cement i wapno 
Inne towary . 



Ilazem 



901,440, 

581,870: 

630,360! 

78,270 

20,240 

700,4 10| 

3,150 



294,280 

5-S43o; 

922,780, 

11 4' 2 90: 

i53r).r)5o! 
4114,500; 
3430,460; 

o,94o| 

3,810' 

3,240; 

4125,040 



2 706,060 

99,940 

204,140 

55,310 

12,140 
760,560 

2054,810 

95,700 

1,710 

0,150 

15238,340 

430 1 ,000 

244,690 



372,350 



10231,410 

99,450 

458,050 

170,570 

1 1 1 8,040 

13-150 

1,000 

1 50,000 
0.780 
2,060 

2,680 
3329,170 

570,000 

103,300 



4400,630 



4.300 

io,80(.ł 



1412,000 

1,480 

247,870 

960,000 

24.350 



1 74(73,280! 25946,900) 2 1 450,2901 2660,800 



Koleją żelazną przewieziono do Torunia w r. 1901 rozmai- 
tych produktów i towarów ogółem 251.530,7 tonn, oraz 249.209 
sztuk bydła i rozmaitego ptactwa, wywieziono zaś z Torunia 
310.007,5 tonn towarów oraz 298.499 sztuk bydła i ptactwa. 
W dowozie kolejowym największe pozycye stanowią: żelazo i stal 
(3.107,5 tonn), wyroby stalowe i żelazne, maszyny itd. (3,682 t.), 
zboża (26.930 t.), drzewo (60.104 t.), otręby (107.885), makuchy 
(20.255 t.), węgle (60.949 t.), cukier surowy (2.952 t.), w wywozie 
zaś żelazo (1.633 t.), zboże (20.854 t.), drzewo (12.858 t.), otręby 
(121.975 t.), makuchy (19.269 t.). 



— 38i — 

Widzimy wiąc, że transporty kolejowe zarówno w dowozie, jak 
i wywozie są w Toruniu większe, niż transporty drogą w^odną. 
Ogronyna większość towarów, spławianych Wisłą, nie bywa bo- 
wiem wyładowywana w Toruniu, lecz mija port tamtejszy, przy- 
czem jednak rucłi ten odbija się bardzo silnie a korzystnie na sto- 
sunkacli zarobkowy cli miasta i jego mieszkańców. W głównem 
środowisku łiandlowem, Gdańsku, przewaga jest po stronie komu- 
riikacyi wodnej. 

Gdańsk jest z natury swego położenia najważniejszym por- 
tem morskim dla całego obszaru etnograficznie polskiego. Otrzy- 
muje on za pośrednictwem Wisły i jej dopływów znaczną cząść 
wywozu z Królestwa Polskiego, Galicyi i Prus Zachodnich, a za 
pośrednictwem kanału Bydgoskiego, Noteci, Warty i Odry część 
wywozu z W. Ks. Poznańskiego i Górnego Szląska. Najważniej- 
szymi artykułami tego wywozu są, jak były od wieków, zboże 
i drzewo. Dowóz zboża, którego największa część pochodzi z Kró- 
lestwa Polskiego, zmniejszył się w ciągu lat ostatnich znacznie, 
skutkiem otworzenia wygodnej drogi z gubernii północnych do 
portu Libawskiego. • Mimo to, jest on jeszcze bardzo pokaźny. 
Gdy w latach 1870 — 1890 dowóz tego artykułu do Gdańska drogą 
wodną wynosił rocznie w przecięciu przeszło 180,000 tonn (po 
1 ,000 kilogramów), w dziesięcioleciu ostatniem (1890 — 1900) suma 
ta zmalała do 100,818 tonn rocznie *). Najwięcej spławiono do 
Gdańska pszenicy (9,700 — 24,500 tonn), drugie miejsce zajmowały 
nasiona oleiste (3,400—7,300 tonn), trzecie żyto (2,400 — 8,400 l), 
dalej jęczmień (1,000—1,600 t.). Nadto otrzymywał Gdańsk drogą 
wodną mąki 4,100 — 6,óoo tonn rocznie. Ze zboża tego, jako też 
otrzymywanego drogą lądową, większą część Gdańsk wysyła do 
krajów zamorskich. Tak więc wywieziono w r. 1900: do Holan- 
^y^ 35>4oo. do Szwecyi 28,300, do Anglii 25,000, do Danii 19,900, 
do Belgii 8,361, do Norwegii 3,263 tonny. Niewielką ilość wy- 
słano okrętami do Rosyi — 2,168 tonn. Wywóz zboża do prowin- 



*) Cyfry, dotyczące handla Gdańska, wyjęliśmy z dzidka D-ra J. B. Marchlew- 
skiego: „Stosunki społeczno-ekonomiczne pod panowaniem pruskicm". Lwów-War- 
szAwa, 1903, przyczem obliczyliśmy wsKędzic podwójne centnary na tonny (1 loniia= 
10 podw. ccntn.). 



— 382 — 

cyi niemieckich, które sprowadzają ten artykuł przeważnie bezpo- 
średnio koleją żelazną, był stosunkowo mniejszy. Prowincya 
pomerańska otrzymała w r. 1900 z Gdańska drogą wodną 15,735, 
Nadrenia 7,208, Brema 6,508, Lubeka 3,744, Hamburg 3,679 tonn. 
Nadto Gdańsk zatrzymuje u siebie znaczną część dowiezionego 
zboża i przerabia w swoicłi mtynacłi na mąkę, którą następnie 
sprzedaje z dobrym zyskiem. W n 1900 wywóz mąki z Gdańska 
wynosił ogółem ogromną ilość 81,200 tonn, a mianowicie: koleją 
żelazną 60,300, morzem 16,400, a Wisłą 4,500 tonn. 

Olbrzymi jest również łiandel drzewny Gdańska, jak wyka- 
zują cyfry następujące: W r. 1891 sprowadzono do Gdańska 434 
tratwy, obejmujące 359,940 metrów sześciennych drzewa, warto- 
ści 9,814,100 marek, w r. 1895-ym 464 tratwy =^ 368,606 metrów 
sześciennych, wartości 10,556,400 mk, a w r. 1900-ym 552 tratwy 
= 429,153 metrów sześć, wartości 12,756,600 mk. Z drzewa tego 
większa część pozostaje w Gdańsku i bywa tam zużywana w war- 
sztatach okrętowych, fabrykach stolarskich i t. d. 

Z innych artykułów, spławianych do Gdańska Wisłą, wymie- 
nimy: spirytus (800 — 2,600 tonn rocznie), piwo 2,500 — 3,200tonnj, 
cukier (86 — 112 tonn), żelazo {1,700 — 2,200 tonn), soda (900 — 
i,6oc^.tonn), cegła (26,800— 54,1 o<j t.), beczki (1,000 — 2,000 ton). 
Węgiel otrzymuje Gdańsk drogą morską, zarówno z Westfalii, jak 
i z Anglii (dowóz z Anglii wynosił w r. 1900 blisko 275,000 tonn). 
Węgiel szląski, z powodu stosunkowo kosztownego dowozu drogą 
rzeczną i kanałami, nie dostaje się do Gdańska. 

Odpowiednio do scharakteryzowanego wyżej dowozu, jest też 
olbrzymi wywóz z Gdańska w górę Wisły. Składają się nań z je- 
dnej strony rozmaite artykuły kolonialne, z drugiej materyaly bu- 
dowlane, a wreszcie wyroby olbrzymich warsztatów gdańskich. 
W zestawieniu poniższem podajemy najważniejsze artykuły, spła- 
wione Wisłą w głąb kraju w ostatniem dziesięcioleciu w cyfrach 
maksymalnych i minimalnych. 

Wywóz Wywóz 

najmniejszy. największy. 

Cement 10,000 tonn 88,000 tonn 

Węgiel 95,500 « 108,000 „ 

Smoła, asfalt i t. p. , . . 8,9<:h) „ 11,000 „ 



>1 



n 



Wywó« Wywóz 

najmniejszy. największy. 

Kamienie i,cx)otonn 1 1,700 tonn 

Żelazo surowe i obrobione . 16,800 „ 29,300 

Kora dębowa 19,000 „ 95,000 

Drzewa farbierskie . . . 1,500 „ 2,800 

Skóry wyprawione . . . 2,000 „ 4,000 „ 

Ryby 4,000 „ 6,800 „ 

Cukier 10,800 „ 13,700 „ 

Kawa 1,400 „ 2,000 „ 

Ryz 3,000 „ 4,500 „ 

Nafta 20,000 „ 25,000 „ 

Ogółem ruch na Wiśle przedstawiał się w ostatnicti 15 latach 
w. XIX jak nastąpuje : 

Rok Przybyło do Gdańska. Wypłynęło z Gdańska. 

1885 10,219 statków 707 tratw 10,193 statków 
1890 7,655 „ 747 „ 7,719 „ 

1895 7,885 r 464 n 7,9-27 „ 

1900 6,095 n 552 „ 6,172 „ 

Dołączymy do tego kilka cyfr dla scharakteryzowania handlu 
morskiego, który również jest imponujący, W czasie od r. 1895 
do 1900 przybywały do Gdań!»ka przeciętnie rocznie 1,572 okręty, 
pojemności 662,000 tonn regestrowych (1 tonna reg. = 2,8 metr. 
sześć); odpowiednią też była liczba i pojemność okrętów*, które 
wypływały z portu gdańskiego. Według swej wartości, zarówno 
dowóz jak przywóz bywał nierówny. Tak więc wartość dowozu 
morskiego wynosiła w roku 1885-ym 52, w r. 1890-ym 63, w r. 
1895-ym 76, w r. 1900-ym 68 milionów marek. Znacznie większa 
była wartość artykułów wysyłanych z Gdańska drogą morską. 
Wynosiła ona w r. 1885-ym 73, w r. 1890-ym 109, w r. 1895-ym 
93, a w r. 1900-ym 114 milionów marek. 

Dodamy jeszcze kilka słów o ruchu kolejowym Gdańska. Jak 
już wskazuje sam scharakteryzowany wyżej widok zewnętrzny 
sieci dróg żelaznych w Prusach Zachodnich, ruch ten musi być 
bardzo wielki. Wynika jednak z natury rzeczy, że korzystają 



— 3^4 - 

7. nic\qu pr/cdc\vs/,ystkicni bliższe okolice Gdańska, a wiąc Prusy 
Znchodnic i Wschodnie, oraz prowincya Pomcrańska. Z ogólnego 
dn\vo/.ii do Gouńska drogi\ kolejową, wynoszącego w r. i<.łOO-yni 
865,142 tonny, pochodziły z trzech wymienionych prowincyi okrą- 
gło 7v 3 mianowicie ■)79,3oo tonn; z wywozu zaś, który wynosił 
w tymże roku ^^66,575 tonn, te trzy prowincye otrzymały przeszło 
*/,, a mianowicie 470,841 tonn. Drugie miejsce zajmuje cesarstwo 
Rosyjskie ze 1S4.145 tonnami dowozu, a 99.500 tonnami wywozu 



do Gdańska. Obrót handlowy drogą kolejową miądzy Gdańskiem 
a ziemiami etnograficznie polskiemi przedstawiał sią jak następuje: 

Król. Polskie wysłało do Gdańska 26,251 t., a otrzym. stąd 97,9591. 
W. Ks. Pozn. „ „ „ 11 ,900 „ ^ „ 62,093 łi 

Szląsk . . „ „ „ 37,900 „ „ ^ 22,631 ,» 

Galicya . . „ n r 12,856 „ „ « 21 „ 

Głównemi przedmiotami wywozu do Królestwa Polskiego 
ilrogą kolejową są; żelazo surowe i obrobione (5,500 tonn), kotły, 
maszyny i t. p. (4,1001.), rudy (10,300 t.j, ryby (6,400 t.}, węgle 



- 385 - 

(24,500 t.), wełna (2,600 t.), ryż (2,300 t.), kora dąbowa garbarska 
(1,600 t.), nawozy sztuczne (1,9001.). Do W. Ks. Poznańskiego 
wywozi Gdańsk nawozy sztuczne (7,700 tonn), oleje, trany 
(1,270 t.), wągle do powiatów północnych W. Ksiąstwa (5,500 t.), 
na Szląsk maszyny angielskie, rudą szwedzką, len i wełną. Wywóz 
do Galicyi jest maleńki. 

Przytoczyliśmy szczegółowe cyfry, dotyczące liandlu gdań- 
skiego, aby wykazać ogromne znaczenie tego portu dla ziem etno- 
graficznie polskicłi. Przypomnimy tylko jeszcze, że cały ten ol- 
brzymi rucli tiandlowy, przynoszący milionowe zyski, spoczywa 
wyłącznie w rąkacłi niemieckich, wzglądnieniemiccko-żydowskich. 
Istnieje w tym porcie tylko jedno większe przedsiąbiorstwo polskie; 
zresztą Polacy biorą udział w tym ruchu i korzystają z niego prze- 
ważnie tylko jako robotnicy i flisacy. W Toruniu stosunki są 
Cokolwiek lepsze, ale i tam Niemcy posiadają w handlu ogromną 
przewagą. Trzecie miasto handlowe, rozwijające sią szybko, Gru- 
dziądz, jest tak samo jak Gdańsk, prawie zupełnie niemieckie. 

Drugi port bałtycki, położony w pobliżu ujścia Nogatu, El- 
bląg, który niegdyś występował do współzawodnictwa z Gdań- 
skiem, traci coraz więcej swe znaczenie z powodu stałego zamula- 
nia się zatoki Fryskiej. Z artykułów handlowych, spławianych 
Wisłą, nie otrzymuje on prawie nic. Jest obecnie portem pod- 
rzędnym, dla zachodniej c?ęści Prus Wschodnich, a po części i Ma- 
zowsza, połączonych z nim siecią starannie utrzymywanych ka- 
nałów. 

Stosunkami handlowemi Prus Wschodnich zajjnować się 
szczegółowo nie będziemy. Cały tamtejszy handel bowiem spo- 
czywa w rękach niemieckich, zatrudnia wyłącznie Niemców; opiera 
się na produkcyi i potrzebach ludności niemieckiej. Oba porty 
północne, Królewiec i Kłajpeda, posiadają nadto ożywiony handel 
z pogranicznemi guberniami Ces. Rosyjskiego. Ogólny dowóz 
Królewca wynosił w r. 1897-ym 1,471,769 tonn i 373,612 metrów 
sześciennych drzewa, wywóz 823,873 tonn i 239,855 m. sześcien- 
nych drzewa. Wartość całego dowozu obliczyła tamtejsza izba 
handlowa na 225, a wywozu 167 milionów marek. 

Stosunki komunikacyjne w Prusach Wschodnich są na ogół, 
o ile chodzi o celowość w planie dróg, lepsze niż w Prusach Za- 

4<J 



- 386 - 

chodnich, jakkolwiek sieć kolejowa jest tam jeszcze mniej gąsta. 
Ogółem prowincya ta posiada 1887 kilometrów toru kolejowego, 
czyli 94,4 km. na 100,000 mieszkańców, a 51 km. na 1,000 km. 
kwadratowych obszaru. Głównym węzłem kolejowym jest Wy- 
struć (Insterburg) nad Pregołą. Wycłiodzą stąd tory: 1) do Kró- 
lewca, 2) przez Tylżą do Kłajpedy, 3) przez Gąbin do WierztK> 
łowa, 4) w okrąg przez całe Mazowsze niemal równolegle do gra- 
nicy przez miasta: Gołdapią, Margrabowa, Ełk, Biała, Jańsbork, 
Rudczany, Szczytno, Pasym, Olsztyn i dalej, do Gdańska i Elbląga, 
5) przez Gerdawy, Olsztyn, Ostródę do Torunia. Nadto istnieje 
bezpośrednie połączenie kolejowe miądzy Elblągiem a Królewcem, 
między Rudczanami przez Ządzbork i Lecbork z Brunsbergą, i mię- 
dzy Królewcem przez Iławę, Rastembork, Lec i Ełk, a Grajewem 
w Kr. Polskiem. Wreszcie kolej Warszawsko-Mławsko-Gdańska 
przerzyna południowo - zachodnią część prowincyi i łączy się 
w Działdowie (Soldau) z torem, idącym przez Nidbork do Olszty- 
na. Jeżeli rozejrzymy się w tej sieci dróg żelaznych, to przekona- 
my się, że zwłaszcza powiaty mazurskie posiadają bardzo wy- 
godną komunikacyę na wszystkie strony, zarówno wzdłuż granicy, 
jak w poprzek tego obszaru, zamieszkanego przez ludność polską. 
Nadto ten sam obszar odznacza się bogactwem starannie utrzymy- 
wanych dróg wodnych, z których, dla swej piękności, zasługuje na 
szczególną uwagę droga z Jańsborka i Rudczan przez Mikołajki 
do Lecu, a stąd przez jezioro Mamry do Węgoborka. Niestety, 
wśród licznych turystów, którzy korzystają rok rocznie z tych wy- 
godnych związków, dla zwiedzenia pięknych okolic, nie widzi sią 
nigdy Polaków, jakkolwiek przez Mławę i Grajewo, a wreszcie 
przez Wierzbołowo, bardzo łatwo dostać się do tego kraju lasów 
i jezior. 



T 



- 387 - 

STOSUNKI KOŚCIELNE, SZKOLNICTWO, OŚWIATA, 
INSTYTUCYE SPOŁECZNE, PRASA. 



.rusy Wschodnie i Zachodnie należą pod wzglądem kościelnym 
do dwóch dyecezyi katolickich, Chełmińskiej i Warmińskiej, i są 
podzielone na 4 okręgi konsystoryalne protestanckie : Gdański, 
Kwidzyński, Królewiecki i Gąbiński. Organizacya kościoła pań- 
stwowego protestanckiego, do którego należy olbrzymia większość 
ewangelików, opiera się na podziale administracyjnym, i granice 
wymienionych okręgów konsystoryalnych zgadzają się zupełnie 
z granicami obwodów regencyjnych. Z okręgów tych Gdański 
liczył w r. 1900, według spisu urzędowego, 329,611, Kwidzyński 
401,074, Królewiecki 930,833, a Gąbiński 767,732 dusz. Jak już 
wspomniano wyżej, w Prusach Wschodnich protestanci mieszkają 
zwartą masą i stanowią przeszło 90^ ogółu mieszkańców, z wy- 
jątkiem czterech powiatów warmińskich, które znowu posiadają 
ludność prawie czysto katolicką. Z powiatów protestanckich 
mniej niż 90^ protestantów ma tylko powiat Nidborski. W Pru- 
sach Zachodnich protestanci stanowią wogóle mniejszość ludności. 
Najgęściej przez nich zaludnione są powiaty północno-wschodnie: 
Gdański nizinny, Suski, oba Elbląskie, Gdański miejski i Grudziądz- 
ki miejski — ponad 66^. Więcej niż 50^ protestantów posiadają 
powiaty: Toruński miejski. Wałecki, Złotowski, Człuchowski, Gru- 
dziądzki wiejski i Kwidzyński. Powiatów z mniejszością prote- 
stancką jest, na ogólną liczbę 29-ciu, 16. Najmniej jest ich w po- 
wiatach Lubawskim (17^), oraz Chojnickim i Tucholskim (20^). 
Zarząd spraw kościelnych protestanckich spoczywa wyłącznie 
w rękach Niemców i językiem kościelnym jest niemiecki, z wyjąt- 
kiem, tych gmin, w których protestanci Polacy i Litwini posiadają 
stanowczą przewagę. Tak więc odprawia się w kościołach pro- 
testanckich nabożeństwa polskie we wszystkich powiatach połu- 
dniowych prowincyi wschodnio-pruskiej. Według Tetznera (Die 
Slaven in Deutschland), granica północna obszaru, zamieszkanego 



- 3B^ - 



przez ^Mazurów", idzie od Młynu nad Liwną (Liebsmtlhl) przez 
Olsztyn, Biskupiec (Bischofsburg), Rastemhork i Węgoborek, a stąd 
niemal prostą linią na wschód aż do granicy. Ale nie wsządzie 
na tym obszarze jest używany JQzyk polski w kościele protestanc- 
kim. Mianowicie zaś zgermanizowano już zupełnie kościoły na 

całym skraju pół- 
nocnym, z wyjąt- 



IMM 



Toruń, Kofeeiól ZwlaslowaniH N. P. Maryi. 



tkłem obszaru mit?- 
dzy Olsztynem 
a Młynem nad Liw- 
ną. Pozatem pra- 
wie we wszystkich 
kościołach mazur- 
skich bywają 0( 
prawiane nabożeA-" 
stwa i wygłaszane 
nauki w języku pol- 
skim i niemieckim. 
Na północy jednak, 
gdzie Mazurzy są 
w mniejszości, pa- 
storowie występują 
chętnie w roli ger- 
manizatorów i usu- 
wają systematycz- 
nie coraz więcej ję- 
zyk polski. Dodać 
trzeba, że i w gmi- 
nach czysto mazur- 
skich pastorowie 
władają zazwyczaj 
bard/o niedostatecznie językiem polskim, kaleczą go straszliwie 
i zaprawiają germanizmami, tak dalece, że nauki ich są często dla 
Polaka, nieprzyzwyczajonego do specyalnej gwary pastora, pra- 
wic niezrozumiałe. Lud polski na Mazowszu pruskiem. przeciąg- 
nięty przez swoich władzców na mocy zasady „cujus rcgio ejus 
religio" w początkach wieku XM do kościoła protestanckiego, jest 



— 3^0 — 

obecnie przywiązany fanatycznie do swojej wiary; zachował je- 
dnak z czasów przedreformacyjnych wiele tradycyi i zwyczajów 
katolickich, miądzy innemi cześć dla N. P. Maryi, i w świata Matki 
Boskiej napełnia w niektórych okolicach tłumnie sąsiednie kościoły 
katolickie. Aby uczynić zadość pragnieniom i tradycyjnym zwy- 
czajom religijnym tego ludu i powstrzymać go od powrócenia do 
katolicyzmu, pastorowie miejscami robią mu ustępstwa, zaprowa- 
dzając nabożeństwa według wzorów katolickich, jak np. wieczor- 
ne, zastępujące nieszpory i t. d. 

Obie dyecezye katolickie w swej postaci teraźniejszej są no- 
wotworami. Ciężkie burze polityczne, które przechodziły ziemie 
Pruska i Pomorska, odbiły sią bardzo silnie na ich stosunkach ko- 
ścielnych. Obszar nadbałtycki, zamieszkany obecnie częściowo 
przez ludność polską, podlegał niegdyś jurysdykcyi pięciu bisku- 
pów katolickich. Po lewej stronie Wisły istniał archidyakonat 
pomorski, jako oddzielna prowincya dyecezyi Kujawskiej; obszar 
po prawej stronie podzielił legat papieski, Wilhelm z Modeny. w r. 
1248 na 4 dyecezye: Chełmińską, Pomezańską, W'armińską i ^am- 
bijską. Chełmińska obejmowała ziemię Cliełmińską wraz z Mi- 
chałowską i Lubawską. Między nią. Wisłą i Nogatcm leżała dye- 
cezya Pomezańska, obejmowała więc północno-wschodni kąt Prus 
Zachodnich i północno-zachodni Prus Wschodnich, nadto zaś te- 
raźniejsze powiaty Ostródzki i Nidborski. Na wschodzie stykała 
się z nią dyecezya W^armińska, sięgająca do Pregoły, Węgorapy, 
jeziora Mamry i „aż do ziemi Litwinów". Dyecezya czwarta. 
Sambijska, obejmowała resztę, t. j. północno-wschodnią część te- 
raźniejszej prowincyi wschodnio-pruskicj. Każdą z tych dyecezyi 
znowu podzielono na 3 części, z których dwie podlegały bezpo- 
średnio władzy Krzyżaków, a trzecia była własnością biskupów. 
Części biskupie były wyjęte z pod jurysdykcyi Krzyżaków i stano- 
wiły księstewka samodzielne, obowiązane tylko do stawienia nie- 
wielkiego oddziału wojska w razie wojny. Z księstewek tych naj- 
więcej znane i interesujące nas najwięcej było Księstw'o Warmiń- 
skie. Było to jedyne z wymienionych czterech, które utrzymało 
się przez kilka wieków, do końca stulecia XIX. Biskup chetmiń- 
:i utracił prawa księcia udzielnego po przyłączeniu swej dyecezyi 
lo Rptej Polskiej. Dyecezya Pomezańska została w tymże czasie 



30 1 



rzekł sią władzy świeckiej na korzyść ks. Albrecłita. a sprote- 
mtyzowana jego dyecezya, w której pozostała tylko garstka ka- 
lików, została oddana pod jiirysdykcyą biskupa warmińskiego. 
ik więc z 4 biskupstw po prawej stronie Wisły pozostały osta- 
rznie dwa, po lewej stronie zaś utrzymał sią arcłiidyakonat po- 
jrski. W r. 1825 nastąpiła, na mocy bulli „De salutc animarum", 
organizacya stosunków kościelnycłi w dzieinicacłi polskicti. 

Podzielono wtedy cały obszar nadbałtycki pruski miedzy dwie 
ire dyecezye. z cząściowem tylko zacłiowaniem tradycyi łiisto- 
cznycli. Od tego czasu dyecezya Cłielmińska, której Stolicą 
zeniesiono w r. 1821 z Cliełmży (miądzy Toruniem a Chełmnem) 
( Peplina (inaczej Pelplina), osady cysterskiej w powiecie Staro- 
rdzldm, składa siq z cząści nastąpującycłi: 1) z pierwotnej dye- 
zyi Chełmińskiej, 2) arcłiidyakonatu Pomorskiego, 3) arcliidyako- 
tu Kamieńskiego, który należał dawniej do dyecezyi Gnieźnień- 
lej, 4) dekanatu Górznieńskiego, który do tej pory był cząścią 
'ecezyi Płockiej, 5) części południowej dawnego biskupstwa Po- 
izańskiego. Dyecezya warmińska zaś składa sią: 1) z pierwot- 
j dyecezyi Warmińskiej, 2) b. dyecezyi Sambijskiej i 3) północnej 
ąści b. dyecezyi Pomezańskiej. 

Dyecezya Chełmińska w swym stanie teraźniejszym obejmuje 
owincyę zachodnio-pruską, bez obu powiatów elbląskicli, mal- 
ffsldego i sztumskiego, należących do dyecezyi Warmińskiej, oraz 
światu wałeckiego i cząści toruńskiego, należących do archidye- 
zyi Gnieźnieńsko- poznańskiej, nadto zaś większą część powiatów 
ichodnio-pruskich, nidborskiego i ostródzkiego, powiat bydgoski 
lejski i oba niegdyś polskie powiaty dzisiejszej prowincyi pome- 
ńskiej: bytowski i lęborski. Według statystyki urzędowej, dye- 
zya liczyła w r. 1900-ym 769,166 dusz. Należy do niej 26 de- 

tów, a mianowicie: 1 ) chełmińskie: Chełmno, Chełmża, Golub, 

)ark, Łasin. Lubawa. Brodnica, Toruń, Wąbrzeźno, Radzyń 
slowe Miasto; 2} pomorskie: Gdańsk, Tczew, Puck, Lębork, Ko- 
ierzyna, Starogard, Gniew, Nowe, Świecie i Fordon; 3) kamien- 
ie: Kamień (Kammin), Tuchola, Człuchów; 4) niegdyś płocki: 
ftrzno; 5) pomezański. Biskup (obecnie Rosentretcr) rezyduje 
Peplinie; starożytny tamtejszy wspaniały klasztor cystersów, 
za kościół katedralny. Kapituła s.kluda się z proboszc/a, 





39-' — 

dziekana. 8 kanoników gremialnych i 2 łiororowych. Przy kate- 
drze istnieje seminaryum duchowne z kursem czteroletnim, oraz 
progimnazyum biskupie pod nazwą „Collegium Marianum". 

Dyecezya Warmińska obejmuje Prusy Wschodnie bez powia-j 
tów nidborskiego i ostródzkiego, oraz powiaty elbląskie: malbor- 
ski i sztumski prowincyi zachodnio-pruskiej. Liczyła w r. igco 
317,719 dusz. Składa ^'lą na nią 16 dekanatów: olsztyński, bruns- 

berski, elbląski, do- 
broraiejski, lecbar- 
ski, litewsko - sa m- 
bijski, malborski, 
mazowiecki , mel - 
zacki, ny tyski, re- 
szelski, ządzborski. 
sztumski, warlera- 
borski, ornecki- Bi- 
skup (obecnie Thiel) 
rezyduje w From- 
borku (dawną sto- 
licą biskupów war- 
mińskich był Lec — 
bork). Kapitułfc3 
składa sią z 2 pra_ 
łatów , 8 kanoni 
kó w gremialnych i — - 
honorowych. Se — 
minaryum duchów 
ne znajduje si 
w Brunsberdze^ 
tamże istnieje zało 
żony przez kardynała Hozyusza biskupi zakład naukowy, niegdy= 
jezuicki, jego imienia. 



Zrozumieć łatwo, że Warmia, gdzie rządy duchowne są oiL^ 
wieczną tradycyą historyczną, gdzie szlachta wiejska nie odgr)"^ 
wała nigdy roli wybitnej, a rozwijające si^ słabo miasteczka ni -i 




Taruii. 



!Ci-<(!iól S teg^o Jana ClirzcicieJa. 
Od strony Wisły. 




^ 



— 393 — 

zdobyła sią na wytworzenie silnego stanu inteligencyi mieszczań- 
skiej, kierownikiem społeczeństwa we wszystkicłi sprawacłi było 
z dawien dawna i pozostało dotąd ductiowieństwo, jako jedyny 
stan inteligentny, wpływowy i stykający sią nieustannie bezpośred- 
nio z szerokiemi warstwami ludu. W teraźniejszej dyecezyi Cłieł- 
rnińskiej rozwój stosunków historycznycłi był, jak wiadomo, inny. 
Zarówno pod rządami pomorskiemi, jak krzyżackiemi i polskiemi, 
szlachta zajmowała tu zawsze pierwsze miejsce, jako stan rycer- 
ski, obok niego zaś istniało w szczęśliwie położonycłi nad Wisłą 
miastacłi tiandlowycti zamożne mieszczaństwo, z którego mogła 
wyrosnąć w czasacli naszycli inteligencya świecka. Ducliowien- 
stwo cieszyło się oczywiście także w pierwotnej dyecezyi Cłietmiń- 
skiej i obu arctiidyakonatacli, tak samo jak gdzieindziej, wielkiem 
poważaniem i niemałemi wpływami, ale musiało dzielić się temi 
wpływami z innemi stanami. Obecnie jednak stosunki w dyecezyi 
Chełmińskiej nie różnią się zasadniczo od warmińskich. Mieszczań- 
stwo zamożniejsze jest prawie wszędzie niemieckie, a tem samem 
i wpośród inteligencyi miejskiej Niemcy posiadają wielką prze- 
wagę. Szlachta zaś, niegdyś liczna i zamożna, utraciła w ciągu 
wieku XIX grunt pod nogami, pozbyła się z konieczności, czy w na- 
stępstwie swej lekkomyślności, ziemi, zeszczuplała liczebnie i składa 
się tylko z kilkunastu rodów, które posiadają niewielką część ogól- 
nego obszaru własności ziemskiej. Tak więc i tu pozostało du- 
chowieństwo katolickie jedynym stanem, który mógł pod koniec 
wieku XIX rościć sobie pretensye do kierowania ludem, a wy- 
konywając to kierownictwo, porozumiewało się stale z resztkami 
szlachty. 

Trzeba uprzytomnić sobie rozwój stosunków politycznych 
i stan umysłów, aby zrozumieć, jak duchowieństwo to pojmowało 
swoje zadanie względem lijdu polskiego, W okresie powszechnej 
ospałości, która nastała po przyłączeniu ziem niegdyś polskich do 
Królestwa Pruskiego i wojnach napoleońskich, zacierało sic nie- 
tylko w Prusach^ ale nawet w Poznańskiem, coraz więcej poczucie 
przeciwieństw narodowych. Władze pruskie prowadziły dzieło 
germanizacyi stałe, ale oględnie, wystrzegając się jaskrawych na- 
dużyć, które mogłyby rozgoryczyć ludność, ludność niemiecka zaś 
stosunku z Polakami zachowywała się biernie i stykała się z nimij 



— 394 — 



cz.csto i nie okazując im na ogól niechęci. W takich warunkach 
obie narodowości zbliżyły się do siebie, a następstwem tego było, 
że Polacy poddawali się nieznacznie prądowi asymilicyjnemu. 
W licznych polskich domach szlacheckich używano wtedy języka 
niemieckiego, wśród mieszczaństwa objaw len był jeszcze częstszy, 
i ostatecznie dochodziło do tego, ze dość liczne jednostki nie zda- 
wały juz sobie wcale sprawcy z tego, do jakiej właściwie narodo- 
wości należą, a nie mniej liczne zniemczyły się zupełnie. I wśród 
duchowieństwa ten prąd asymilacyjny uwydatniał się silnie, a przy- 
czyniła się jeszcze do jego wzmocnienia t. zw. walka „kulturna", 
która zespoliła wszystkich katolików bez różnicy narodowości do 
obrony zagrożonych praw wspólnego kościoła. Równocześnie 
jednak ta sama walka wytworzyła, a przynajmniej uprzytomniła 
wszystkim silne przeciwieństwa między katolikami a władzami 
antykościelnemi i popierającą je inteligencyą wolnomyślną nie- 
miecką. Zacieśniły się stosunki między katolikami Polakami i Niem- 
cami, pod hasłami „centrum katolickiego", a w^alka z przeciwni- 
kami religijnemi zachęciła do bezpośredniego odwołania się do 
wieizącego ludu, do zainteresowania go sprawami kościelnemi 
i do szukania w nim oparcia, Usiłowano osiągnąć to przez wyda- 
wanie pism w języku zrozumiałym dla ludu, a więc przedewszyst- 
kiem w języku polskim, którym przemawia przeszło 70$ tamtejszej 
ludności katolickiej. Rzecz oczywista, że wpływ, który wywierały 
te pisma, wychodził przedew'szystkicm na umocnienie przewagi 
duchowieństwa, kierującego całą walką. Duchowieństwo to było 
w większej części pochodzenia polskiego, ale, jak już zaznaczono, 
nie zdawało sobie dostatecznie sf>rawy ze swojej narodowości. 
Głównym jego celem była obrona praw kościoła i swojego stanu; 
walczyło ono nie pod sztandarem polskim albo niemieckim, lecz 
pod sztandarem centrum katolickiego. Tymczasem centrum było 
bądź co bądź stronnictwem niemicckiem i dochodziło zwolna do 
uprzytomnienia sobie swego charakteru narodowego, a duchowień-, 
stwo, opierające się na niem, nie zawsze umiało odróżnić względy 
kościelne od narodowych i występowało często w duchu germani- 
zacyjnym w sposób podobny, jak to jeszcze dziś widzimy ńa Gór- 
nym Szląsku. Zapewne te dążności germanizacyjne nie zawsze 
były świadome, ale bądź co bądź istniały i uwydatniały się silnie, 



— 395 — 

zar()\vno w seminaryum pcplińskicm, jak w zarządzie dyecezyi 
i działalności pojedynczych księży. Tłómaczy się to poprostu 
pragnieniem, aby nie osłabiać stronnictwa katolickiego przez wytwo- 
rzenie sią w nim przeciwieństw narodowych, które wówczas juź, 
właśnie pod wpływem walki „kuhurnej" i w następstwie wydawania 
pism polskich, zaczęły uwydatniać sią silnie. Przytem zaś ducho- 
wieństwu chodziło także o utrzymanie w swoich rękach wyłącz- 
nego kierownictwa nad ludem, zagrożonego przez wzrastające 
wpływy kierowników narodowych; władza duchowna zaś nie- 



T P' 






ffW 



> lii li 



MftfT-r 



6i/\xAi>r^V. 



Klasztor w Uliwie. (Według: rya, Aiidriulli«go). 

wątpliwie, zwłaszcza pod rządami biskupa Rednera, dążyła zupeł- 
nie świadomie do germanizacyi. 

Na Warmii polskiej ten stan rzeczy trwa dotąd. Tam cen- 
trum i katolicyzm do tej pory są równoznacznikami. hiteligencya 
świecka, która mogłaby objąć kierownictwo, nie wytworzyła się. 
a księża polscy, świadomi swojej narodowości i dążący do zacho- 
wania jej ludowi, są nieliczni. Tam też walka narodowa do tej 
pory nie rozwinęła się na szerszej przestrzeni i nie objęła szerokich 
"Warstw ludności, ale za to centrowcy, z udziałem księży pocho- 
dzenia polskiego, pracują z wielką gorliwością nad zgcrmanizowa- 



— 396 — 

niem ludu. aby zapobiedz zawczasu niemiłej sobie zmianie stosun- 
ków. O ile można wierzyć statystyce urzędowej, polskość cofa 
sią tam szybko, i usiłowania jedynego pisemka rzeczywiście pol- 
skiego, „Gazety Olsztyńskiej", aby powstrzymać pochód germani- 
zacyi, są mało skuteczne. W Prusacłi Zachodnicti natomiast na- 
stąpił w czasach ostatnich zwrot zupełny, pod wpływem polityki 
germanizacyjnej. Walka, wypowiedziana przez rząd pruski ko- 
ściołowi katolickiemu, mogła przyczynić sią tylko do przyspiesze- 
nia procesu asymilacyjnego, walka wypowiedziana narodowości 
polskiej, musiała przerwać ten proces i wywołać zasadniczy, świa- 
domy opór przeciw usiłowaniom germanizacyjnym. Na czele tego 
ruchu stanęła nieliczna szlachta i poczynające się rozwijać miesz- 
czaństwo, a pierwszem jego nastąpstwem było,. że język niemiecki 
zniknął z domów polskich, nadto zaś liczne jednostki, wychowane 
już zupełnie po niemiecku, uświadomiły sobie swoje polskie po- 
chodzenie, nauczyły się po polsku i wystąpiły do walki z germani- 
zacyą. Tak np. najruchliwszy dziś agitator polski w Prusach Za- 
chodnich, znany wydawca „Gazety Grudziądzkiej", Wiktor Ku- 
lerski, jest synem zaciekłego szowinisty niemieckiego, który, po- 
chodząc z rodziny polskiej, zniemczył sią zupełnie w scharaktery- 
zowanym wyżej okresie zacierania się przeciwieństw narodowych. 
Ruch narodowy zwrócił się oczywiście przedewszystkiem przeciw 
duchowieństwu, sprzyjającemu świadomie czy nieświadomie ger- 
manizacyi, i w niektórych kołach zatrzymał ten charakter do tej 
pory. Są to kola radykalne, grupujące się naokoło wspomnianej 
co dopiero „Gazety Grudziądzkiej", która posiada większą połowę 
wszystkich czytelników pism polskich w Prusach Zachodnich. Pod 
wpływem tego ruchu jednak znaczna część, a bodaj większość du- 
chowieństwa zmieniła swoje zapatrywania polityczne i, nie zry- 
wając z centrum, wystąpiła również stanowczo przeciw germani- 
zacyi, a nawet stanęła na czele walki. Właśnie wśród księiy znaj- 
dują się dziś najgorliwsi i najzręczniejsi obrońcy interesów ludu 
polskiego w Prusach Zachodnich, jakkolwiek działalność ich jest 
mało głośną i mało znaną ogółowi społeczeństwa. Także w za- 
rządzie dyecezyi Chełmińskiej prąd germanizacyjny od kilku lat 
osłabł znacznie, a przynajmniej nie uwydatnia się tak bardzo, jak 
dawniej, na zewnątrz. Natomiast znaczna część księży niemiec- 



~ 398 — 

przeciw germanizacyi, nie zakończył, jak już zaznaczono, walki 
między niem, a gorącymi nowymi kierownikami ludu; ale walka 
ta rozgrywa sie już na tle innem — stronniczo-politycznem. Ducho- 
wieństwo i łącząca się z niem szlacłita, a także znaczna część inte- 
ligencyi miejskiej, pragnie utrzymać w swoich rękach nadal, jak 
w dawnych czasach, kierownictwo we wszystkich sprawach pu- 
blicznych i w tych dążnościach spotyka się ze stanowczym opo- 
rem demokratycznych przywódców ruchu, którzy głoszą zasadę, 
że lud sam powinien dbać o swoje sprawy i rozstrzygać sam o kie- 
runku swojej polityki, a nie poddawać się na ślepo wskazówkom 
drobnej liczebnie grupy inteligencyi duchownej i świeckiej. W walce 
tej chodzi jednak w gruncie rzeczy mniej o zasady, niż o ambicye 
osobiste, nie tyle o kierunek polityki, ile o władzę nad ludem. 
Wspominamy o niej tylko dlatego, że walka ta między Wiktorem 
Kulerskim i jego potężnym organem „Gazetą Grudziądzką", a du- 
chowieństwem i inteligencyą świecką, zwłaszcza ziemiańską, jest 
obecnie ogromnie głośna i stanowi główną treść życia publicznego 
ludności polskiej w Prusach Zachodnich. 



O trzeciej grupie wyznaniowej, żydach, niewiele jest do po- 
wiedzenia. Jest to grupa liczebnie mała, topniejąca z rokiem każ- 
dym, skutkiem wyprowadzania się do wielkich środowisk handlo- 
wych i finansowych zachodu, a zwłaszcza do Berlina, skutkiem za- 
wierania małżeństw z chrześcianami, —prawie wyłącznie prote- 
stantami, przyczem 76^ dzieci bywa wychowywanych w religii 
chrześciańskiej, i bezpośredniego przechodzenia na protestantyzm. 
Gdy w roku 1871 w Prusach Zachodnich było ogółem 26,632 
żydów, w roku 1900 naliczono ich tylko 18,226. W Prusach 
Wschodnich ubytek jest mniejszy, ponieważ tam miastem, przycią- 
gającym najwięcej żywioł żydowski, jest stolica prowincyi, Kró- 
lewiec. Ale i tam liczba żydów zmniejszyła się od r. 1871 do 1900 
z 14,425 na 13,877. Jaskrawiej jeszcze uwydatnia się objaw zmniej- 
szania się liczby żydów w W. Ks. Poznańskiem (p. str. 190 — 191). 
Natomiast w Berlinie liczba żydów wzrosła odr. 1871 do 1900 
z 36,020 na 92,207, a w prow. Brandenburskiej (bez' Berlina) 
z 11,469 na 25,766. ■• 



— 399 — 



.lak wszędzie w państwie nicmieckicm i wogólc na zachodzie, 
tak i w obu prowincyach pruskich, wiąkszo-^ć żydów — zwłaszcza 
%vielkomiejskich — należy do kierunku liberalnego, zachowuje się 
"W sprawach religijnych mniej lub wi<;cej obojętnie lub zadawala się 
formalnem, powierzchownem zachowywaniem ważniejszych prze- 
pisów zakonu, czem też tlómaczy się dość częste przechodzenie ży- 
dów na protestantyzm i jeszcze częstsze zawieranie małżeństw 
z osobami wyznania chrześciańskiego. Znaczny procent żydów 
wielkomiejskich różni się od bezwyznaniowców tylko ideowcra 
poszanowaniem dla tradycyi i poczuciem solidarności rasowej. 
W miastach matych. prowincyonalnych. w miarę zacieśniania się 
widnokręgu, poszanowanie dla przepisów zakonu jest znacznie 
większe, wykonywanie ich ściślejsze, a gminy są więcej zwarte 
i jednolite. Wspólnej organizacyi kościelnej żydzi nie mają. Pa- 
nuje u nich decentralizacya; gminy pojedyncze są zupełnie samo- 
dzielne. Tak też ty!ko mogły wytworzyć się wielkie przeciwień- 
stwa w pojmowaniu spraw religijnych, śmieszące jednych, napeł- 
niające oburzeniem i zgrozą drugich — przeciwieństwa nie mniej- 
sze, niż między skromnemi domami modlitw w ubogich miastccz* 
kajch prowincyonalnych, a wspanialemi synagogami stolecznemi, 
wzniesionemi kosztem milionowym. Ponad temi przeciwieństwa- 
mi" łączy jednak wszystkich silne poczucie wspólności rasowej 
i obejmuje nawet tych, którzy dawno już wypisali się z gmin izra- 
elickich, przechodząc na protestantyzm. 

Obok tych trzech grup wyznaniowych istnieje w obu prowin- 
cyach pruskich znaczna liczba sekciarzy protestanckich, babtystów, 
anababtystów, menonitów, rozmaitych „braci Chrystusowych" 
i t. d. W Prusach Zachodnich dostarczają ich najwięcej stare ko- 
lonie niemieckie, założone jeszcze przez Krzyżaków. W Prusach 
Wschodnich najwięcej sekciarzy jest między polskim ludem prote- 
stanckim, niezadowolonym widocznie z praktyk religijnych ko- 
ścioła urzędowego. To też widzimy, że w Prusach Zachodnich 
liczba tych „dysydentów" zwiększa się tylko w tym samym sto- 
sunku, jak ogólna liczba ludności, od r. 1871 do 1900 z 12,827 na 
14,308, w Prusach Wschodnich natomiast wzrosła w tymże czasie 
o przeszło inn procent, a mianowicie z 6,125 na 14,995. 



Stosunki szkolne w Królestwie Pruskiem są uregulowane jed- 
nolicie ogólnem prawem krajowem. W następstwie tego, we 
wszystkich dzielnicach istnieją te same typy szkół, z tym samym 
ściśle określonym programem nauk i obowiązują te same przepisy, 
dotyczące zakładania i wyposażania zakładów naukowych, mia- 
nowania nauczycieli, nadzoru i t. d. Ogólna charakterystyka 
szkolnictwa, którą podaliśmy w opisie W. Księstwa Poznańskiego, 
odnosi się więc także do Prus Zachodnich i Wschodnich. 

Znamiennym objawem, na który zwróciliśmy uwagę, pisząc 
o W. Ks. Poznańskiem, jest systematyczne zaniedbywanie przez 



umar^":^' 



31* " 



NLtn ni 



B 



m tli m III III 



j. 



iij 



Uniwersytet w luiilcwuu. 

rząd pruski ziem z ludnością polską pod względem szkolnictwa 
wyższego. Tłómaczy się to obawą, aby wyższe zakłady nauko- 
we w tych dzielnicach nie stały się środowiskiem ruchu umysło- 
wego polskiego i nie oddziaływały w sposób odpowiedni na oko- 
licę, z drugiej zaś mniemaniem, że młodzież polska, uczęszczająca 
do uniwersytetów, znajdujących się w miastach czysto niemiec- 
kich, podda się wpływowi swego otoczenia, przejmie się zapatry- 
waniami swych profesorów i zbliży się przekonaniami do narodu 
niemieckiego. To też mimo dotkliwego braku uniwersytetu we 



« 




— 4<^i — 

wschodnich dzielnicach, oddalonych zarówno od Królewca, jak 
od Wrocławia i Berlina, rząd pruski nietylko nic nie uczynił dla 
zaspokojenie tej potrzeby, ale zniósł nawet jedyny zakład z kursem 
akademickim, który istniał w tych ziemiach przed ich przyłączeniem 
do państwa pruskiego. Zakładem tym była Akademia Chełmiń- 
ska, założona przez w. mistrza krzyżackiego Winryka von Knip- 
rode i wyposażona w r. 1387 przez papieża Urbana VII prawami 
rzeczywistej akademii „na wzór bolońskiej". W rzeczywistości 
jednak zakład ten pozostał do połowy wieku XVII szkołą średnią, 
z kursem, odpowiadającym teraźniejszym gimnazyalnym. Dopiero 
w r. 1756 ustanowiono obok ówczesnego „studium particulare" 
w Chehnnie dwa wydziały akademickie, filozofii i prawa. Od 
tego czasu też dopiero kierownicy zakładu używali urzędowego 
tytułu akademickiego „rector magnificus". Po upadku Rptej pol- 
skiej Akademia Chełmińska podupadła. Rząd pruski nie postarał się 
o jej utrzymanie i rozwój, lecz przekształcił ją ostatecznie, po roz- 
maitych zmianach, w r. 1825 na gimnazyum realne. 

Natomiast utrzymały się do tej pory oba wyższe zakłady na- 
ukowe w okolicach czysto niemieckich b. ziemi Pruskiej, a teraź- 
niejszych Prus Wschodnich, a mianowicie uniwersytet w Królewcu 
i Lyceum Hosianum w Brunsberdze, zwanej dawniej i obecnie 
także znowu coraz częściej przez ludność polską Braniewem. Uni- 
wersytet w Królewcu został założony w r. 1544 przez ówczesnego 
ksiącia pruskiego Albrechta i został nazwany jego imieniem „Col- 
legium Albertinum". Miał en od samego początku charakter pro- 
testancki (pierwszym rektorem był zięć Melanchtona, Jerzy Sabi- 
nus). Kiedy Prusy Książęce były lennem polskiem i między nimi 
a krajem zwierzchniczym istniały dość blizkie stosunki, Polacy 
protestanci uczęszczali chętnie do uniwersytetu królewieckiego. 
Największej liczby słuchaczów polskich dostarczał jednak lud nie- 
szlachecki z samego Mazowsza pruskiego. Tak np. w r. 1744 
było w tym uniwersytecie 1 19 Polaków pochodzenia nieszlachec- 
kiego, z których większa część kształciła się na pastorów prote- 
stanckich. I dziś nie jest inaczej, tylko że młodzież mazurska, 
która wstępuje do uniwersytetu, jest już bez wyjątku zupełnie 
zniemczona, wstydzi się swego pochodzenia i przeważnie mówi 
tylko bardzo słabo po polsku. Dla obeznania przyszłych pastorów 

51 



— 4*^2 — 

na Mazowszu z językiem polskim, istnieje przy uniwersytecie kró- 
lewieckim lektorat j<jzyka polskiego (założony w r. 1723), a dla 
pastorów litewskich lektorat jeżyka litewskiego. Od początków 
wieku XIX uniwersytet królewiecki, niegdyś bardzo głośny i ścią- 
gający młodzież nawet z dalszycli stron, upada coraz więcej. 
Ostatnim okresem lego rozkwitu były czasy, kiedy działał tam naj- 
większy z filozofów niemieckicli, Imanuel Kant. W r. 1898 była 
w tym uniwersytecie, na ogromną liczbą 1 19 profesorów i docen- 
tów, tylko fy-ji studentów i 58 wolnycti słucliaczów. W połowic 



^ A.' 



laii 



ir-^\ 



wieku XVII natomiast zakład ten, przy znacznie mniejszej liczt^- 
profesorów, posiadał przeszło 2,000 studentów. 

„Liceum Hosianum" w Brunsberdze na Warmii niemieckie 
nie jest pełnym uniwersytetem, lecz akademią z dwoma fakulte- 
tami, teologicznym katolickim i filozoficznym. Założył je w r. 
1569 kardynał Hozyusz, biskup warmiński, sprowadzając do niego 
Jezuitów z Wilna. W r. 1818 rząd pruski przekształcił ten sławny 
dawniej zakład na akademię z 2 wydziałami, pozostawiając mu 
ctiarakter katolicki. Obecnie „Lyceum Hosianum", wraz z senoi- 
naryum duchownem w Brunsberdze, ©dgrywa na Warmii katolic- 
kiej mniej więcej tę samą rolę, co uniwersytet królewiecki w pro- i 
lestanckich Prusacłi Wscłiodnicli: służy przede wszy stkiem dla \%'y-j 



— 403 — 

kształcenia duchowieństwa. Znaczenie jego naukowe jest nie- 
wielkie. 

Także pod wzglądem wyposażenia w specyalne zakłady nau- 
kowe z kursem wyższym Prusy Wschodnie są, w przeciwieństwie 
do Zachodnicłi, uprzywilejowane. W Prusacti Zacliodnich istnieje 
obok seminaryum katolickiego w Peplinie tylko jeszcze akademia 
łiandlowa w Gdańsku. Wscłiodnie zaś posiadają, oprócz semina- 
ryum katolickiego, akademią sztuk piąknycłi, konserwatoryum mu- 
zyczne, 2 wyższe szkoły rolnicze i szkołę weterynaryjną — wszyst- 
kie w Królewcu, Natomiast są rozdzielone dość równomiernie 



('.' V 



i U 



Gdańsk. Muzeum. |B. klasztur franeiszkań<iki). 

średnie i niższe szkoły specyalne. Tak wiąc w Prusach Zachod- 
nich znajdujemy: 6 seminaryów dla nauczycieli i 8 dla nauczycie- 
lek, 4 zakłady dla preparandów fpatrz str. 249), 1 szkol(^ handlową 
i 1 przemysłową dla kobiet w Gdańsku, 2 rolnicze stale, 3 rolnicze 
zimowe, szkolą dla akuszerek, szkołę żeglugi, szkołę rzemieślniczą, 
szkołę przemysłu ozdohniczcgo, 4 zakłady dla głuchoniemych i je- 
cien dla niewidomych. W Prusach Wschodnich zaś istnieje 8 se- 
rninaryów dla nauczycieli, 4 zakłady dla preparandów, 1 1 niższych 
Szkół rolniczych, 2 szkoły żeglugi, 4 zakłady dla głuchoniemych, 
'J eden dla niewidomych, 2 szkoły dla akuszerek, 1 szkoła budowla- 
ria, 1 przemysłowa i 1 rzemieślnicza. 



— 404 — 



Gimnazyów i t. p. zakładów średnich Prusy Zachodnie po: 
dają 28, a mianowicie; trzynaście gimnazyów klasycznych (kato- 
lickie w Chełmnie, Chojnicach, Wałczu i Wejherowie; protestanc- 
kie w Gdańsku (2), w Elblągu, Grudziądzu, Malborku, Kwidzynie 
i Toruniu; mieszane w Starogardzie i Brodnicy). 4 gimnazya re- 
alne (w Gdańiiku (2 ), Elblągu i Chełmnie), C> progimnazyów klasy- 
cznych (w Peplinie, Kościerzynie, TYylądzie, Lubawie, Kowem 
Mieście i Szczecinie) i 5 progimnazyów realnych (w Tczewie, To- 
runiu, Jankowie, Prabutach i Chełmnie). W Prusach W^schodnich 
istnieje szkół średnich ogółem również 28, gimnazyów klasycz- 
nych 16, realnych 3, progimnazyów klasycznych i, realnych i, 
nadto 1 wyższa szkoła realna, 2 zwykłe realne i 4 wyższe dla 
chłopców, zwane krótko „średniemi". W interesujących nas czę- 
ściach prowincyi wschodnio-pruskiej, a mianowicie na Warmii 
i Mazowszu, znaidujemy gimnazya: w Olsztynie, Baitoszycach, 
Brunsberdze, Olsztynku, Ełku, Rastemborku i Reszlu. Średnic 
szkoły żeńskie istnieją prawie w kaźdem mieście. Plan i system 
nauk w gimnazyach i t. p. szkołach Średnich jest ten sam, co w W. 
Ks. Poznańskiem, Językiem wykładowym jest wyłącznie nie- 
miecki. W kilku gimnazyach, do których uczęszczają przeważnie 
Polacy, jak w Chełmnie, Starogardzie i Brodnicy, a także w Bruns- 
berdze na Warmii niemieckiej, udzielano także nauki jązyka i lite- 
ratury polskiej. Obecnie jednak, w związku z systemem germanł- 
zacyjnym, naujtą tQ ograniczono, a w niektórych gimnazyach znie- ■ 
siono zupełnie „dla braku nauczycieli polskich", a bogate w nie- 
których miastach biblioteki gimnazyalne polskie zamknięto, tak, że m 
uczniowie z nich korzystać nie mogą. " 

W szkołach ludowych, których każda z prowincyi pruskich 
posiada około 2,000, język polski nie jest przedmiotem nauki i uży- ■ 
wanie jego jest stanowczo zakazane, co jednak w praktyce, zwłasz- 
cza wobec dzieci małych, nie umiejących jeszcze wcale po nie- 
miecku, oczywiście nie zawsze daje się przeprowadzić. Stosunki 
szkolne w Prusach Zachodnich o tyle zresztą różnią się od poznań- 
skich, że tam także nauka religii odbywa się w języku niemieckim, 
gdy w Poznańskiem, skutkiem protestów polskich, popartych ener- 
gicznie przez centrum katolickie, zachowano jeszcze język polski 
Dopóki wśród nauczycieli szkół początkowych znajdowała 



— 405 — 

znaczna liczba Polaków, którzy w razie koniecznej potrzeby mogli 
porozumiewać się z dziećmi, nie umiejącemi zgoła nic po niemiecku, 
w języku ojczystym, germanizacyjny system szkolny nie odbijał sią 
w sposób zbyt szkodliwy na wycłiowaniu młodzieży. Obecnie 
jednak liczba nauczycieli polskich maleje bardzo szybko, z powodu 
trudności, jakie robią im władze szkolne. Ponieważ zaś Niemcy 
niebardzo garną sią do tego licho opłacającego się, a trudnego za- 
wodu, w Prusach Zachodnich, tak samo zresztą jak i w Poznań- 
skiem, uwydatnia się coraz większy brak nauczycieli wogóle; że 
zaś liczba ludności wzrasta nieustannie, szkoły są ogromnie 



>f5ifcc— 



-^fe3 



Gdailik. Muzeum. (Erułganek). 

przepełnione, co w związku z niezrozumiałym wykładem niemiec- 
kim oddziaływa bardzo szkodliwie na wykształcenie młodzieży. 
Obecnie rząd, pragnąc przyspieszyć germanizacyę^ zamierza po- 
większyć liczbę szkół i nauczycieli, i w tym celu zakłada w Pru- 
sach Zachodnich (a także na Górnym Szląsku) kilkanaście nowych 
zakładów dla preparandów i seminaryów nauczycielskich, przy- 
rzekając wielkie ulgi rodzicom niemieckim, którzy zdecydują się 
na przeznaczenie swych synów do zawodu nauczycielskiego. 
Nadto zaś usiłuje ściągnąć nauczycieli niemieckich z innych stron 
do dzielnic polskich, przez przyznawanie im wyższej pensyi i premii 
za gorliwą działalność germanizacyjną. 



Ą06 — 

o ile można wnosić ze statystyki, szczegółów, przechodzących 
do wiadomości publicznej, i ogólnego rozwoju stosunków, ten sy- 
stem germanizacyjny wydaje pewne owoce tylko na Mazowszu, 
a bodaj także na Warmii polskiej. Zdaje sią, że tam cząść dzieci 
polskich niemczy sitj rzeczywiście i cztjść młodzieży zapomina zu- 
pełnie u swej narodowości. W Prusach Zachodnich natomiast 
skutków żadnych tej akcyi germanizacyjnej w szkole początkowej 
nie widać, a o ile je widać, nie świadczą one o jej powodzeniu. 
Dzieci, opuszczające szkoły, w których uczono je w języku mniej 
lub więcej niezrozumiałym, nie posiadają oczywiście żadnych wia- 
domości pozytywnych, nie nauczyły sitj dostatecznie po niemiecku, 
a po polsku nie umieją ani czytać, ani pisać. Uczą sią tego jed- 
nak widocznie w czasie pozaszkolnym. Tak bowiem tylko można 
zrozumieć ogromny rozwój prasy ludowej polskiej w kilkunastu 
latach ostatnich, właśnie od czasu rozwiniącia sią polityki germa- 
nizacyjnej. Jak już zaznaczyliśmy, pisząc o W. Ks, Poznańskiem, 
prasa ludowa zasti^puje ludowi polskiemu w Prusach w czasach 
obecnych szkołę i zaopatruje go w wiadomości, potrzebne w życiu 
prywatnem i zarobkowem, uświadamiając go równocześnie pod 
wzglądem politycznym. 

Zwłaszcza w Prusach Zachodnich związek miedzy rozwojem 
dziennikarstwa polskiego a polityką germanizacyjną jest uderza- 
jący. Początki tego dziennikarstwa były tam bardzo słabe. Pierw- 
szem pismem polskiem był w Prusach tygodnik p. t. „Szkoła Na- 
rodowa*", założony w r. 1848 w Chełmnie przez Józefa Gółkow- 
skiego. W roku następnym tenże Gółkowski założył drugi tygod- 
nik pod nazwą „Katolik dyecezyi Chełmińskiej". Doznawszy 
z obu wydawnictwami niepowodzenia, założył w r. 1 850 trzeci ty- 
godnik „Nadwiślanin", z dodatkiem „Cospodarz", a później za- 
mienit go na pismo wychodzące trzy razy na tydzień i dodał do 
niego tygodnik „Przyjaciel Ludu". Redakcyą tego wydawnictwa 
objął Ignacy Danielewski, obecnie nestor dziennikarzów polskich 
w Prusach, zięć Gółkowskiego, i stanął po śmierci swego teścia 
na czele ruchu wydawniczego. Przeniósł on „Nadwiślanina** 
z Chełmna do Torunia (w r. 1865) i począł wydawać go codziennie 
pod nazwą „Gazeta Toruńska". W Chełmnie zaś pozostał dawra-y 
dodatek tygodniowy do „Nadwiślanina" — „Przyjaciel Ludu",jaJ 



— 407 — 



! tygodnik samodzielny. Takie były pierwsze początki dziennikar- 
stwa w prowincyi zachodnio-pruskiej. Jakkolwiek innych pism 
nie było w tej dzielnicy, widocznie potrzeba czytania była tak 
^^^^ mała. że oba te wydawnictwa roz- 

^^^^^1^^^ wijały się początkow^o bardzo słabo. 

^^r -jji^ ^^L Dopiero po kilkunastu latacli ^Przy- 

^^H^^^^^^^^^L jaciel Ludu" zdobył sobie kilka ty- 
^^Bs?l_ ^-^ J^^^^^ siacy czytelników, gdy „Gaz. To- 
ruńska" nie miała ani tysiąca. 
Tymczasem przykład Gutkowskiego 
i Danielewskiego zachęcił innych. 
Ruch wydawniczy począł się cokol- 
wiek ożywiać i do roku 1 870 po- 
wstało kilka pisemek, z których 
większość jednak szybko upadła: 
w Pelplinie tygodniki „Pielgrzym" 
i „Rolnik" (oba w roku 1869), 
a w Chełmnie tygodnik „Piast" 
(i86q) i założony przez zasłużonego pisarza ludowego Józefa Cho- 
ciszewskiego, drugi „Katolik", przeniesiony później do Bytomia. 
^Piast" i „Rolnik" niebawem upa- 
dły, „Pielgrzym" natomiast utrzymał' 
się do dziś dnia i wychodzi od roku 
1 877 trzy razy na tydzień, W r. iSyf, 
Danielewski założył w Chełmnie za- 
miast „Przyjaciela Ludu", przenie- 
sionego do Poznania, nowy tygodnik 
„Przyjaciel", z dodatkiem dla dzieci. 
Do tych pism starych przybyło 
w ostatniej ćwierci wieku tylko parę: 
„Gazeta Gdańska", założona w roku 
1890 przez drukarza Milskiego (3 ra- 
zy na tydzień), „Gazeta Grudziądz- 
ka" (3 razy na tydzień), wydawano 

tod roku 1894 przez Wiktora Kulerskiego, i „Gazeta Codzienna" 

Toruniu, założona w r. 1895 przez Jana Brejskiego, który 

tymże czasie objął wydawnictwo „Gazety Toruńskiej", a w roku 



Józpf Oółkrtwski. 



Józef Chociszewski. 



— 4o8 — 

1899 „Przyjaciela". Pod wzglądem liczby pism wiąc dorobek m*ei 
jest wielki: natomiast pod wzglądem rozwoju czytelnictwa ogromny. , 
Scharakteryzujemy go najlepiej przez podanie kilku cyfr, dotyczą-1 
cych najpoczytniejszego dziś pisma, wspomnianej już wyżej, 
w uwagach o stosunku duchowieństwa katolickiego do ludu —„Ga- 
zety Grudziądzkiej". W r. 1894 pisemko to miało 900 prenume- 
ratorów, w r. 1897-ym 3,500; trzy lata później już 13,200, w roku 
1901 przeszło 24,oo<j, w następnym przeszło 38,000, a w styczniu 
roku bieżącego (1903) 52,000. Niewątpliwie ten olbrzymi rozwój 
tłómaczy sią w znacznej części ruchliwością wydawcy, jego zdol- 
nościami organizacyjnemi i krzykliwością pisma, ale łatwo zrozu- 
mieć, że wszystko to na nicby sią nie zdało, gdyby wśród ludu 
nie obudziło się gwałtowne pragnienie czytania. Widzimy zreszią. 
że także inne pisma, redagowane w tonie mniej krzykliwym, roz- 
winęły się w czasie ostatnim i zdobyły znaczną liczbę prenumera- 
torów. Ogólny stan dziennikarstwa w Prusach Zachodnich przed- 
stawia się jak następuje: 



Nazwa pisma 


Wychodzi 


Liczba 

prenumer. 


Gazeta Codzienna 
Gazeta Toruńska . . 
Gazeta Grudziądzka . 
Gazeta Gdańska . . 
Przyjaciel .... 
Pielgrzym 


Toruń 

ji 
Grudziądz 

Gdańsk 

Toruń 

Peplin 


1,550 
1,500 
52,000 
4,000 
6,000 

1,500 


Razem . 


. 


66,550 



Nadto wychodzi cały szereg dodatków i drobnych wyda"' 
nictw peryodycznych, Z pism tych olbrzymia większość rozcł 
dzi się w samych Prusach Zachodnich, niektóre tylko, jak ^Gi 
Grudziądzka", wysyłają znaczną liczbę egzemplarzy poza grani 
prowincyi, do Prus Wschodnich, Poznańskiego, na G. Szląsk i ei 
gracyą; ale z drugiej strony dochodzą do Prus Zachodnich pisr 
wydawane w innych dzielnicach. Można więc przypuszczać, 
w prowincyi tej istnieje około 60,000 osób, które prenumert 
jedno z pisemek polskich. Ponieważ zaś naliczyliśmy w Prusa 




— 4<T) 

Zachodnich 546,321 Polaków, wice dochodzimy do wniosku, że 
na 9 głów przypada tam jeden egzemplarz pisma polskiego. 
Z wszystkich pism wymienionych, tylko Gazety „Codzienna" i „To- 
ruńska" są zastosowane do średniego poziomu oświaty i przezna- 
czone dla stanów inteligentniejszych. Wszystkie inne mają cha- 
rakter ludowy. Co sią tyczy kierunku, to „Pielgrzym" pepliński 
jest organem duchowieństwa, sprzyjającego centrum katolickiemu; 
wszystkie inne są katolickie, mniej lub wiącej demokratyczne. Naj- 
więcej na lewo posuwa siq „Gazeta 
Grudziądzka". „Gazeta Gdańska" do 
niedawna (r. 1902) była. pod redakcyą 
swego założyciela Milskiego, pismem, 
zbliżonem przekonaniami w części do 
^Pielgrzyma", w części do poznań- 
skich pism zachowawczych, uprawia- 
ła politykę porozumiewania się z rzą- 
dem pruskim i broniła kierownictwa 
warstw inteligentnych, głównie zie- 
mian i duchowieństwa w życiu publi- 
cznem. Obecnie zachowuje z daw- 
nego programu tylko punkt drugi, 
a w stosunku do Niemców i rządu nie 
różni się od innych pism t. z w. „ludo- 
wych", czyli, jak dziś mówią coraz 
częściej, „ludowcowych". 

Daleko gorzej przedstawiają się 
stosunki na Warmii, a na Mazurach są 
'wprost opłakane. Nie wiele to zna- 
czy, że tamtejszy lud polski, zajmujący zwartą masą cały skraj po- 
łudniowy prowincyi wschodnio-pruskiej, sąsiaduje bezpośrednio 
z Polakami w Ziemi Chełmińskiej i wogóle styka się ze wszystkich 

• stron, z wyjątkiem północy, z Polakami. Tradycye historyczne 
są tam znacznie silniejsze od wspólności języka. Mazurzy, pozo- 
stający od wielu wieków pod władzą Krzyżaków, a później Ho- 
henzollernów brandenburskich, odgrodzeni od rodaków granicą 

' polityczną, nic utrzymywali z nimi nigdy bliższych stosunków, 
a także udzielne biskupie księstwo warmińskie stanowiło zawsze^ 

.^2 



Pomnik St. Kopernika w ToruuJu, 



— Ą\0 — 

cafość dla siebie i także w czasie należenia do Rzptej Polsidej 
związek miądzy niem a resztą państwa był tylko formalny. Waż- 
niejsze bodaj jeszcze od tych stosunków politycznych były wyzna- 
niowe, a zachowały one swoje znaczenie do tej pory, jakkolwiek już 
od przeszło loo lat zniknęły stare granice polityczne. Mazurów od- 
dzielają od katolików Polaków w ziemiach Chełmińskiej, Micha- 
łowskiej i Lubawskiej różnice religijne, a Warmiaków od rodaków 
katolickich Mazurzy protestantcy. Tak wiąc, między trzema gru- 
pami ludności polskiej w Prusach yo prawej stronie Wisły niema 
do d/iś dnia prawie żadnych związków. Każda żyje własnem ży- 
ciem, i ruch, uwydatniający się w jednej, nie przechodzi na drugie. * 
Nadto na Warmii i wśród Mazurów nie było tego żywiołu, który m 
w b. Prusach Królewskich i W. Ks Poznańskiem bądź co bądź 
pierwszy obudził sią z uśpienia i zahraf się do pracy nad ludem, 
zajął sie jego oświatą, uświadomieniem i organizacyą. Niema 
tam szlachty, a w czasach nowsz) cb drugiego, jeszcze więcej i 
ruchliwego żywiołu — inteligencyi miejskiej. Gdy więc w Poznań- m 
skiem i Prusach Zachodnich ostatecznie wszczął się ruch i ogarnął 
w ostatnich dziesiątkach lat w. XIX najszersze warstwy ludu, 
Warmia i Mazowsze nie potrafiły nic wydobyć z siebie i pozo- 
stały w uśpieniu, a próby przeniesienia tam ruchu politycznego 
z innych dzielnic były mało owocne, zwłaszcza że robiono je tylko 
dorywczo, bez wytrwałości i konsekwencyi. 

Na Warmii najważniejszą z tycb prób było założenie w ti 
1886 „Gazety Olsztyńskiej". Krok ten wywołał jednak wiellw 
obawy wśród duchowieństwa katolickiego, przywiązanego, jak ji — *'* 
wspomniano wyżej, do haseł centrowych. Gdy zaś „Gaz. Olszt. 
wydawana pierwotnie raz na tydzień, poczęła nawoływać to d*' ^ 
chowieństwo — w znacznej części polskie — do udziału w prflc:::::^^ 
i ganić jego oporne zachowanie się. księża przeciwstawili jej p^^^ 
semko własne, wydawane w języku polskim, ale duchu centra ' ' 
wym, zakładając w r. 1890 w Olsztynie „Nowiny Warmińskie -^^ 
a po ich upadku nowy organ p. t. „Warmiak" (w r. 1893). N "^^ 
jest to bynajmniej pismo germanizacyjne, ale usypiające, a racz-^^ 
utrzymujące lud w uśpieniu, odwracające jego uwagę od spra-^^ 
publicznych, usiłujące zapobiegać rozbudzeniu się ruchu sam^^* 
dzielnego. Otrzymawszy takiego współzawodnika, „Gazeta C — -ł) 



411 



"szlyńska", która od r. 1890-gL wychudzi dwa razy na tydzień, nie 
może rozwijać sią pomyślnie 1 zdobyć wiąkszej liczby prenumera- 
torów (obecnie około 1,000), stanąć o własnych siłach i rozwinąć 
działalności na większą skalę. Bądź co bądź, za jej staraniem po- 
wstało na Warmii kilkadziesiąt biblioteczek ludowych i parą sto- 
warzyszeń polskich, które przyczyniają się skutecznie do powstrzy- 
mania pochodu germanizacyi. Była chwila, kiedy zdawało się, 
iż na Warmii naprawdę obudzi się życie, i ruch, rozbudzony przez 
„Gaz. Olszt.", ogarnie szerokie warstwy ludu. Było to okrągło 
przed dziesięciu laty, w r. 18^3, kiedy po raz pierwszy i dotąd 
ostatni, w wyborach do parlamentu zwyciężył tam kandydat pol- 
ski, ks. Wolszlegier z Dąbrowny. Od- 
tąd jednak stosunki pogorszyły się 
znacznie. Poseł, któremu lud powie- 
rzył obronę swoich interesów, zado- 
wolił się zdobyciem mandatu, a nie 
myślał o spełnianiu swoich obowiąz- 
ków, nie pokazał się ani razu swoim 
wyborcom, a tem mniej jeszcne starał 
się o rozwinięcie odpowiedniej dzia- 
łalności wśród ludu. Nie dziw, że lud 
ten utracił zaufanie do niego a rów- 
nocześnie i do haseł, któryt.h poseł 
polski miał być przedstawicielem. Sku- 
tek był ten, że w wyborach następ- 
nych, w r. 1898 i 1903, kandydat pol- 
ski poniósł stanowczą klęskę, a mandat 
z polskiego okręgu warmińskiego powrócił do rąk centrowców 
niemieckich. 

Na Mazurach najruchliwszym i mimo niepowodzeń najwy- 
trwalszym wydawcą polskim jest rząd pruski, korzystający z chęt- 
nej choć niezręcznej pomocy umiejących po polsku pastorów pro- 
testanckich. Pastorowie ci odgrywają tam zupełnie te samą rolę, 
co na Warmii księża centrowcy: obawiają się utraty swoich wpły- 
^wów na lud, w razie rozwinięcia się ruchu narodowego wśród 
Mazurów, i usiłują mu zapobiegać. Nadto znaczna ich część dąży 
otwarcie i świadomie do germanizacyi i popiera energicznie usK 



Ignacy Łyskowski. 



— 41^ — 



łowania władz wyższych i niższych urzędników, wśród których 
najważniejszą pod tym wzglądem rolą odgrywają nauczyciele 
szkół początkowych, pełniący zazwyczaj równocześnie funkcye 
„kantorów". Wydawanie pisemek germanizacyjnych w jązyku 
polskim siąga początków drugiej polowy w, XIX. Pierwszym ta- 
kim organem był „Kurek Mazurski'*, wydawany przez rząd kró- 
lewiecki. W kilka lat po jego upadku założył prezes naczelny pi- 
semko nowe pod nazwą „Nowe ewangielickie głosy" (r. 1864), 
redagowane przez pastora Klaudyusza, które również nie utrzy- 
mało sią długo. Władze jednak nie zniechęciły sią, i gdy na Ma- 
zurach począł pod wpływem „Gazety Ludowej", wydawanej 
w Ełku od r. 1896 — 1902 budzić sią ruch żywszy, przeciwstawio- 
no jej trzeci organ germanizacyjny p t. ^Pruski Przyjaciel Ludu" 
(r. 1899), który wychodzi dotąd. Wszystkie te pisma odznaczają 
sią bardzo lichą polszczyzną, a raczej gwarą, w której niemczyzna 
kłóci sią nieustannie z polszczyzną i archaicznem narzeczem ma- 
zurskiem. Mają one charakter religijny i palryotyczno- pruski, 
a głównym ich celem jest odstraszenie ludu mazurskiego od łącze- 
nia sią z Polakami „papistami" i „wrogami państwa". Wpływ 
ich nie był nigdy wielki, bo Mazurzy, jakkolwiek są gorliwymi pro- 
testantami i w swej wiąkszości przywiązani do tradycyi państwo- 
wych pruskich, nie mają zaufania do pism mało zajmujących, a na- 
rzucanych gwałtem przez policyą. 

Ze strony polskiej zrobiono do tej pory na Mazurach niewiele. 
Dla ogółu społeczeństwa był to zawsze kraj niemal egzotyczny, 
którego stosunków prawie wcale nie znano, którym nie intereso- 
wano sią wiele. Przecież i dziś jeszcze jest to w oczach wieliJ 
kraj „rdzennie niemiecki'^. Nieliczne pisemka polskie, które wy 
chodziły tam z wielkiemi przerwami, jak „Gazeta Laska" i „Ma 
zur w Ostródzie", były redagowane nie lepiej od rządowych, mai" 
zastosowane do rzeczywistych potrzeb ludu. i dlatego też nie zdc 
były sobie w trudnych warunkach bytu wiąkszego grona czytelń 
ków. Niewiele lepsze było i ostatnie pismo, wspomniana już „Gt= 
zeta Ludowa", którą wydawano 3 razy na tydzień w Ełku, wcią 
lat 6. Pierwszy jej redaktor, Karol Bahrke, zabrał sią do pracr: 
dość zręcznie 1 wywołał znaczne zainteresowanie, przenosząc ó^ 
skusyc z pola wyłącznie narodowego na społeczne, przeciwstawi;^ 



I^H 



— 413 — 

jąc systematycznie ubogim robotnikom i niezamożnym włościa- 
nom mazurskim butnych właścicieli ziemskicłi — „majątkarzy" nic- 
mieckicłi, rządzącycti krajem i popieranycłi przez władze. Roz- 
winął też dość ożywioną agitacyą i obudził w szczupłem co prawda 
gronie czytelników pisma rucłi dość ożywiony. Nie była to je- 
dnak osobistość, która mogłaby budzić zaufanie szerszycli kół ludu, 
ani osób, popieraj ącycłi pismo. Po jego przymusowem usuniąciu 
kierowali „Gazetą Ludową" Neutiaus - Nowodworski i Bałirke 
młodszy, brat pierwszego redaktora. Żaden z nicli jednak nic po- 
dołał swemu zadaniu. Pod icti nieudolną redakcyą pożyteczne 
pisemko upadało coraz więcej i nareszcie, po przeniesieniu z Ełku 
do Szczytna, upadło zupełnie w r. 1902. Odtąd jedynem pismem, 
przeznaczonem dla Mazurów, jest germanizacyjny „Pruski Przyja- 
ciel Ludu". Garstka uświadomionycłi Mazurów po utracie swego 
organu nie daje znaku życia; niewątpliwie też wielu z nicłi znie- 
cłięciło sią zupełnie, zarówno niepowodzeniem, jak i sposobem wy- 
stępowania ludzi, którzy mieli służyć im za przywódców i nau- 
czycieli. Założenie nowego pisma polskiego, którcby powstrzy- 
mywało skutecznie germanizacyą, podniosło poziom umysłowy, 
przyczyniło się do podniesienia dobrobyui i uświadomienia Ma- 
zurów pruskicłi, do tej pory (grudzień, r. 1903) pozostaje w sferze 
życzeń i projektów. 

Drugim, bardzo ważnym czynnikiem w rozwoju ludności pol- 
skiej w Prusacłi, jak już zaznaczono w pierwszej cząści tej pracy, 
są stowarzyszenia. Na Mazowszu instytucyi takicłi polskich nie- 
ma wcale. Istnieją tam tylko stowarzyszenia niemieckie, do któ- 
rych jednak Mazurzy zazwyczaj nie należą, i stowarzyszenia „wo- 
jackie" (wysłużonych żołnierzy), które posiadają organizacyę woj- 
skową i kierunek narodowo-niemiecki i są dla Mazurów, należą- 
cych do nich w bardzo wielkiej liczbie, środkiem germanizacyj- 
nym. Na Warmii polskiej stowarzyszenia polskie rozwinęły się 
w latach ostatnich, głównie za staraniem redaktora , Gazety Ol- 
s-z fyńskiej", Pieniężnego, i kilku księży, ale liczba ich jest jeszcze 
bardzo mała. Charakter ich jest przeważnie religijny. Natomiast 
"vv f^rusach Zachodnich stowarzyszenia najróżniejsze, towarzyskie, 
^^"^►^^odowe, śpiewackie, gimnastyczne, robotnicze, mające często 
'^^-rakter kościelny — są liczne i odgrywają tę samą rolę wy- 



— 414 — 



chowawczą i organizacyjną, jak w W. Ks. Poznańskiem, a w miarę 
rozwijania siQ stowarzyszeń polskich, maleją zastępy niemieckich 
stowarzyszeń wojackich, do których dawniej naleiała bardzo 
wielka cząść dorosłej polskiej ludności męzkiej. I dziś jednak jesz- 
cze Polacy stanowią w tych stowarzyszeniach, które od lat kilku 
mają wyraźny charakter germanizacyjny, znaczny procent człon- 
ków, zwłaszcza w okolicach, gdzie lud jest mniej uświadomiony, 
lub wiąccj zależny materyalnie od Niemców. Dość rozpowszech- 
nione są też w Prusach Zachodnich polskie biblioteczki ludowe, 
dostarczające spragnionym czytania, bez opłaty, książeczek treści 

pouczającej, historycznej, beletry- 
stycznej i religijnej. 

Dziqki tym trzem głównym 
środkom oświaty: prasie ludowej, 
stowarzyszeniom i czytelniom l>cz- 
płatnym, a wreszcie i gorliwej pra- 
cy ze strony intcligencyi, zarówno 
miejskiej jak wiejskiej, i duchowień- 
stwa, wśród których, obok wymie- 
nionych już wyżej, zwracają na sie- 
bie przedewszystkiem uwagą zasłu- 
żony pisarz rolniczy, poseł i orga- 
nizator, nieżyjący dziś już Ignacy 
L,n.Q czariiński. Lyskowski (portret str. 411), nie- 

strudzony w swych zabiegach ne- 
stor obywatelstwa zachodnio pruskiego, Ludwik Śląski (portret 
str, 415), oraz znany powszechnie także poza granicami Prus ener- 
giczny i śmiały obrońca praw ludu w sejmie i parlamencie, Leon 
Czarliński (portret str. 414), — ogólny stan oświaty i poziom umy- 
słowy, mimo osłabiającej ducha szkoły germanizacyjnej, podnosi 
siQ nieustannie, a szybko. Pod tym wzglądem ludność zachodnio- 
pruska na ogół nic ustępuje poznańskiej, a przewyższa ją cząsto 
umiejątnością spożytkowania nabytych wiadomości w życiu prak- 
tycznem, w stosunkach zarobkowych. Tak wiąc dziś o zgerma- 
nizowaniu tego ludu, który w okresie spokoju politycznego przed 
ćwiercią wieku zlewał się już z niemieckim i zatracał świa- 
domość swojej odrębności, mowy być nie może, a ruch, roz- 



I 



śk 



— 415 



picrający silnie społeczeństwo, posuwa sią dalej i wciqga w swe 
krągi także oderwane grupy ludności polskiej, które od paru wie- 
ków już nie utrzymywały żadnycti stosunków z resztą narodu, jak 
resztki Kaszubów i Polaków w prowincyi Pomerańskiej. Na 
Warmii natomiast, a zwłaszcza na Mazuracli, niebezpieczeństwo 
germanizacyi jest groźne i groźniejsze z każdym rokiem. 

Instytucyi naukowych i kulturalnycłi, zakrojonycłi na wii^kszą 
skalą i odpowiada jącycłi wi^ikszym wymaganiom, jak łatwo osą- 
dzić z uwag powyższycłi, Polacy na Warmii i Mazurach nie mają. 
W Prusach Zachodnich natomiast 
istnieją dwie takie instytucye, odpo- 
wiadające poznańskim, wymienio- 
nym w pierwszej cząści tej pracy, 
mianowicie zaś: Towarzystwo Po- 
mocy Naukowej w Chełmnie i To- 
warzystwo Naukowe , połączone 
z Muzeum, w Toruniu. Zachodnio- 
pruskie Towarzystwo Pomocy Na- 
ukowej, założone w r. 1849, ma tak 
samo, jak poznańskie, na celu do- 
starczanie pomocy materyalnej mło- 
dzieży niezamożnej, uczęszcza jącej 
do szkół średnich i wyższych. Ogra- 
niczone fundusze, wynoszące tylko 
kilka tysitjcy marek rocznie, nie po- 
zwalają jednak towarzystwu temu 
na rozwinięcie rozległej działalno- 
ści. Może to też jest jeden z powodów, dla których inteligencya 
polska po miastach nie zwiększa sią w Prusach Zachodnich tak 
widocznie i szybko, jak w Poznańskiem, jakkolwiek w czasach 
ostatnich można zauważyć pod tym względem znaczny postęp. 
Toruńskie Towarzystwo Naukowe powstało w r. 1875 za stara- 
niem zasłużonego Zygmunta Dzialowskiego, obywatela ziemskiego 
z Mgowa. Dzieli się ono na trzy wydziały: teologiczny, lekarsko- 
przyrodniczy i historyczno archeologiczny, i wydaje „Roczniki", 
zawierające bardzo cenne przyczynki do dziejów i stosunków tej 
dzielnicy. Prezesem Towarzystwa jest znany z gruntownych roz- 



Lodwik Śląski. 



— 41^^ — 

praw historycznych ksiądz Kujot. Muzeum, należące do Towa- 
rzystwa, jest bogate w wyicopaliska i zabytki historyczne, zebrane 
przeważnie na b. Ziemi Pomorskiej i Chełmińskiej. Na szczególną 
uwagę zasługuje piąkny zbiór po części bardzo rzadkich typów 
urn. Z Towarzystwem jest połączona cenna biblioteka, obfita 
zwłaszcza w dzieła historyczne i teologiczne. 

Istnieje w Toruniu jeszcze drugie muzeum, założone przez 
wspomnianego wyżej Zygmunta Dzialowskiego, pozostające pod 
zarządem miasta i oczywiście opanowane zupełnie przez Niemców. 
I tam znajduje sią wiele cennych zabytków z przeszłości teraźniej- 
szej prowincyi zachodnio-pruskiej. Największy zbiór tego ro- 
dzaju, niestety jednak nie uporządkowany dostatecznie, znajduje 
się w Muzeum pro wincy ona lnem w Gdańsku, któremu służy za 
pomieszczenie wspaniały starożytny gmach b. klasztoru Francisz- 
kanów (ryc. str. 403 i 405). Mniejsze, zebrane dorywczo, istnieją 
w rozmaitych miastach prowincyi. 






GÓRNY ŚLĄSK. 



POC.LĄI) HISIOKYCZNY 





itiksza czcjść rozległego kraju, noszącego nazwę Śląska, ma 
dziś charakter czysto niemiecki. Tylko na wyżynie po pra- 
itronie Odry spotykamy sią jeszcze z typową strzechą polską, 
jemy, zwłaszcza po wsiach, lud polski i słyszymy je.zyk polski. 
:wej stronie Odry dziś już prawie wszędzie witają podróż- 
twarze niemieckie, panują język niemiecki i kultura niemiecka. 
:miecka brzmią nazwy rzek, gór i osad, niemieckie legendy 
eają się wyszczerbionych baszt, wieńczących szczyty wzgórz, 
iecki bożek pogański chadza po Górach Olbrzymich (Karko- 
ich), straszy złych, dopomaga dobrym, leczy chorych, płata 
iwe figle lekkomyślnym. Trzeba wsłuchać się w gwarę, którą 
i lud tamtejszy, aby zauważyć w niej wpływ języka polskiego, 
ba zastanowić się nad nazwami, aby odkryć w nich pod po- 
ą niemczyzny źródłosłowy polskie. Trzeba przejrzeć zaple- 
e akty historyczne, aby przekonać się, że tam kiedyś władali 
;y Piastowicze nad ludem polskim, że oni są twórcami tych 
lych zamków, z których pozostały tylko ruiny. Trzeba za- 
ch badań nad mitologią, aby stwierdzić, że królujący w gó- 
„Rabezahl" niemiecki, — to ślad historyczny Swiatowita, 
jncgo niegdyś przez lud polski w owych stronach. Także 



nazwa tego kraju jest niezawodnie polska. Niemcy napróżno silą 
się na wykazanie rodowodu niemieckiego. Mo/na twierdzić 
z wszelką pewnością, że „Śląsk" — to rozszerzona na cale dorzecze 
dolnej i środkowej Odry nazwa okr<^gu nad rzeczką Sl(?zą (zwaną 
przez Niemców Lobe), który dzie.ki powstaniu środowiska pnjity- ^ 
cznego i biskupstwa we Wrocławiu, wysunął sią przed innymi, łf 
Dlatego też nazwa prawidłowa tego kraju brzmi Śląsk, a nie 
Szląsk i tak też mówią i piszą sami Ślązacy. 



^nrnnmnttntnuf 



-^1 .V 



Zauivk ['iabtowski w Liy:uicy. 

Czy kiedykolwiek w czasacli przedhistorycznych plcmiomi 
niemieckie zamieszkiwały te ziemie, lo próżne pytanie, na które 
odpowiedzi niema. l'aktem jest, że w starych nazwach gór i rzek 
nie zachował się żaden ślad języka niemieckiego i że w począt- 
kach epoki historycznej cały ten kraj aż do Bobrowy byl zalud- 
niony przez plemię, które nie różniło sic niczem ud Polan nud- 
wariańskich i nadnoteckich. W zaraniu dziejów lud len nie two- 
rzył jednak zwartej ciiłuści, lecz dzielił się na kilka grup, z których 



- 419 — 

}cdnc nnicźrily dri państwa poKkicgo. Jnit^ie znś do morawskiego, 
a następnie czeskiego. Za rządów Bolesława Chrobrego nastą- 
piło połączenie całego obszaru z Polslcą; ten sinn rzeczy utrzymał 
siQ do śmierci Krzywoustego. Próby odzyskania go przez Cze- 
cłiów i opanowania przez Niemców zostały odparte zwycięsko 
I legenda o bitwie n:i Psicm Polu pod Wrocławiem), a skutkiem 



'\ 



^ 



^ Ii 



m 



4 



Liii*' 



Zamek Piaetonski w Brzegu. 



fe 



poddania biskupstwa wrocławskiego pod władze biskupów gnic- 
źnieńskicłi i pod sprążystemi rzi^daml Bolesława 111 stare związki 
miądzy Śląskiem a resztą ziem polskich zacieśniły się bardzo. Był 
lo widocznie juz w owych czasacłi kraj gtjsto zaludniony I za- 

I możny, skoro wielki bojownik, dzieląc przy swej śmierci państwo 
pomiędzy swych synów, najstarszemu, "Władysławowi, właśnie 
Śląsk oddał w posiadanie fr. 1 1 29)- 





— 420 — 



Ten podział, fatalny w swych następstwach din całego pań- 
stwa, stał się dla śląska przyczyną jego zupełnego oderwania od 
reszty ziem polskich. Wielkopolska, Małopolska i iMazowsze po 
długoletnich walkach i rozmaitych przejściach, połączyły sią osta- 
tecznie znowu w jedną całośC pod rządami Władysława Tankietka 
i Kazimierza Wielkiego; Śląsk zaś, położony na uboczu, w są- 
siedztwie Czechów i Niemców, zachował przez parąset lat for- 
malnie swą niepodległość pod swymi licznymi książętami l^ia- 
stowskimi, ale z biegiem czasu poddał się zupełnie wpływom cze- 
skim i niemieckim i ostatecznie wszedł w skład królestwa czes- 
kiego i cesarstwa niemieckiego. Równocześnie zaś ten piękny 
i bogaty kraj zapełniał się coraz więcej kolonistami niemieckimi, 
sprowadzanymi przez książąt z zachodu i obdarzonych szczegól- 
nemi przywilejami, i zatracnl coraz więcej swój pierwotny chara- 
kter polski. 

Ten rozwój stosunkiny tłómaczy się w znacznej części mał- j 
żeństwem najstarszego syna Bolesławowego, Władysława, z księż-^ 
niczką niemiecką, próżną wnuczką cesarza Henryka r\', Agnieszką. 
Niezadowolona z działu księżna marzyła o opanowaniu całego 
państwa l^olesławowego i dążyła do osiągnięcia tego celu sposo- 
bami, które ściągnęły na nią i jej mcża gniew wszystkich braci, 
nadto zaś zniechęciła do siebie stan rycerski przez systematyczne 
protegowanie Niemców i wykraczanie przeciw zwyczajom pol- 
skim. Następstwem tego była zmowa krzywdzonych braci. Wła- 
dysław został wygnany ze Śląska i schronił się z Agnieszką na 
dwór cesarza Konrada, a rządy na ziemiach śląskich objął brat 
jego, Bolesław Kędzierzawy. Wyprawa niemiecka do Polski, 
jakkolwiek skończyła się klęską Bolesława Kędzierzawego, nie 
miała dla Agnieszki skutków pożądanych. Dopiero po śmierci 
Władysława (i 159 r.) Śląsk został w r. 1 163 zwrócony jego sy- 
nom i przy tej sposobności podzielony po raz pierwszy na 3 czę- 
ści. Część północną z Głogową otrzymał ks. Konrad (Śląsk Dol- 
ny), część środkową z Wrocławiem i Lignicą— Bolesław Wysoki, 
część południowa fGórny Śląsk) z Raciborzem przypadła w udział 
.Mieczysławowi. Wychowani na dworze cesarza niemieckie^,'* 
przez matkę Niemkę, trzej Piasto wicze śląscy prowadzili dalej kon — 
sekweninic dzieło germanizacyjne Agnieszki, sprowadzali w wicL — 



^ 4^1 — 

kiej liczbie osadników niemieckich, powierzali Niemcom najwyż- 
sze urządy i -stali swemi sympatyami po stronie cesarza, a nie szu- 
kali związków z książętami polskimi i odwoływali się do ich po- 
mocy tylko wtedy, gdy tego wymagały ich interesy i potrzeba po- 
mocy w nieustannych sporach wzajemnych. 

Po śmierci Bolesława Wysokieg4^>, który bezprawnie zajął pw 
swoim bracie Konradzie Głogowe, nastąpił w r. 1202 miedzy jego 



..^^ 



Ziimeli Piastowski w Opoln. 



synem Henrykiem a Mieczysławem Raciborskim nowy podział 
kraju, na Śląsk Górny i Dolny. SIąsk Górny niebawem, po śmierci 
Mieczysława (w r, 1211), rozpad! się na trzy części; księstwo Ra- 
ciborskie, Bytomskie i OpoNkre, które w miarę rozradzania się ro- 
dziny rozdrabniały się w latach następnych coraz więcej. SIąsk 
Dolny natomiast stanowił jeszcze przez lat kilkadziesiąt całość je- 
dnolitą i rozwijał się pomyślnie pod rządami energicznego i roz- 
tropnego Henryka Brodatego. Pod panowaniem jego syna. Hen- 



— 42- — 



rvka Pobożnego, spndla na kraj straszliwa kieska w postaci na- 
jazdu tatarskiego. Pod Lignicą książę poległ, walcząc mężnie, 
w nierównej walce (w r. 1241 ), a po śmierci jego państwo jeg^ 
rorpada się wbrew testamentowi Ś-tej Jadwigi (żony Bolesława 
Brodatego), kt(jra domagała sią następstwa tronu tylko dla synów 
pierworodnych!, gdy mtodsi mieli poświęcat!! się stanowi duchow- 
nemu. Trxej synowie Henryka Pobożnego, Henryk, Bolesław 
i Konrad, podzielili między siebie spuściznę ojcowską, i w ten spo- 
sób powstały także na Dolnym Śląsku trzy księstewka: Wrocław- 
skie, Lignickie i Głogowskie. Nie skończyło się jednak na tern. 
Książęta nie ustawali w działach, a w następstwie tego Sląsit roz- 
drobnił się na wielką liczbę maleńkich państewek, niezdolnych do 
rozwoju samodzielnego i obrony przed nieprzyjacielem zewnętrz- 
nym, a zwalczających się często nawzajem. W r. 1335 łiyło ich 
na całym Śląsku ogiilem jedenaście, a pod koniec wieku XłV-go 
17 na samym Df)lnym Śląsku. Istniały więc stolice książęce 
w Brzegu, Bytomiu, Cieszynie, Karniowie, Głogowie, Gurowie, 
.laworzu (.lauer.i, Ścinowie (Steinau), Świdnicy, Lwowie (Lowen- 
berg), Ko/lu, Oleśnicy, IJgnicy, Niemodlinie (!-\ilkcnberg), Wro- 
cławiu, Opolu, Zicmbicach (Miinsterberg), Żcganiu (Sagan), Raci- 
borzu, Strzelnie, Zatorze, Opawie. 

I.atwi) zrozumieć", że książąika śląscy, w poczuciu swej słn 
bości, uznawali potrzebę oparcia się o silniejszy organizm pań- 
stwowy, a nic znajdując takiego oparcia w rozdrobnionem wów- 
czas także państwie polskiem, zwracali się do pobliskiej Pragi cze- 
skiej, do której przyciągała ich nadt<) kwitnąca tam, a sympaty- 
czna im z tradycyl, kuhura niemiecka. Tak więc już w wieku 
X1H poczęły wytwarzać się ścisłe r\viązki między królami czeskimi 
a książętami śląskimi. W r. 1246 Czesi zagarnęli pi) śmierci ks. 
Mieczysława Opawę i Karni<'iw, a w r. 1289 książęta bytomski 
i opolski uznali zwierzchnictwo króla Wacława 1\'. W pierwszej 
połowie wieku następnego nastąpiło połączenie wszystkich ziem 
śląskich z koroną czeską. Energiczny król Jan umiał skłonić 
w r. 1327 prawie wszystkich książąt do uznania swego zwierzch- 
nictwa. Uczynili tt> najpierw książęta Bolko Niemodliński i Wła- 
dysław Kozielski, a niebawem także Kazimierz Cieszyński i Jan 
Oświęcimski. W ich ślady wstąpili książęta dolnośląscy z Hen- 



— 4:^3 — 



rykiem VI wrocławskim na c/.ele. Tu i owdzie tylko uwydatniał 
się op^r przeciw o^'<')lnemu prądowi. Bolesław 111 na Ligiiicy 
i Brzegu porozumiał sit; z panami na Głogowie, Scitiowie, Żeganiu 
i Oleśnicy, aby przy pomocy Władysława Łokietka uniknąć wcie- 
lenia do Królestwa Czeskiego i równocześnie odzyskać zabrane 
przez króla Jana księstwo wrocławskie. KuA czeski wkroczył je- 



'm 



m ^o< 



'^l-lDi 



'f - -' ■ --^ ^ r 



m'(ti'f 






^E.*;.. 



'^^'^Jk'1^^'--^^ 



K^" 



imk 



Ratusz w Urzegu 

dnak Z znaczną silą zbrojną do kraju i zmusił opierających sią 
książąt szybko do ułeglośji (r 1329). Z,e sprzymierzonycłi tylko 
Przemko Głogowski umiał bnmić energicznie swych praw i swej 
niepodległości, rł^ołę opuścić Śląsk z kijem żebraczym, jako 
l:siąŻQ i pan samodzielny — o-iwiadczyl potężnemu zdobywcy, — 
i:iiż sprzedać swą swobodę i wysługiwać się obcemu królowi!" 





4-M — 



Rychła śmierć jego, w r. 1331, przerwała walki i układy. Lek- 
komyślni jego synowie, Jan i Henryk, oddali w tymże jeszcze roku 
spuścizną ojcowską królowi czeskiemu. "Niezależność zachowa!) 
tvIko jeszcze księstewka Świdnickie. Jaworskie i Ziąbickic. Tym- 
czasem umarł Władysław Łokietek, a nastąpca jego, Kazimierz 
Wiełki. zawarł / Janem urnowe, w której król czeski zrzekł sie. na- 
zawsze pretensyi do ironu polskiego, a Ka/imierz praw do Śląska 
(w r. 133.')). 1'kład ten, zawarty bez pilnej potrzeby, tylko pod 




wpływem uspu^ubienia pokojowego, rozstrzygną! ostaieczruc o lo- 
sach Śląska, rozerwał na zawsze związki miądzy nim. a resztą 
ziem polskich i wydał go na pastwę zupełnej germanizacyi. Na- 
próżno naslqpcy Kazimierza przemyśli wali nad odzyskaniem bo- 
gatego kraju i pracowah" nad icm niczniemczeni jeszcze k&iążt^lii 
śląscy. Od lej pory Śląsk po/osial przy Czechach, a po wymar- 
ciu Piastowiczów został wcielony jako zwykła prowincya do lego 
państwa, stanowiąceg<j czqść cesarstwa niemieckiego, później z*łi 
zdiibyty przez Prusaków. 




I 



I 



— 42r, — 



Jak 



zaznaczono juz wyżej, po upn 



dku ( 



jlogowy w r. i3;^i /ii 



chowali niezależność tylko jeszcze książł^la: Bolko II Ziąbicki. Rol- 
ko 11 Świdnicki i Henryk Jaworski. Jan czeski skorzystał skwa- 
pliwie z umowy z Kazimierzem Wielkim, wyruszył /.ara/, w roku 
następnym do Ziębic i zmusił księcia do uległości. Świdnicki 
i Jaworski natomiast utrzymali się nadal przy swycłi dzierźawacłi, 
jako ksii\ŻQta niezależni. 

W tymże czasie powstało nowe księstewko lennicze na Śląsku, 
biskupie wrocławskie. Król Jan, dążący do zupełnego opanowa- 
nia kraju, zajął bezprawnie gród iMilicz, położony w pobliżu gra- 
nicy poznańskiej, a należący wówczas do biskupstwa wrocłiiw- 
skiego. Gdy biskup Nanker rzucił klątwę na króla, Jan zemścił 
się zagarnięciem wszystkich doctiodów z dóbr kościelnycłi w księ- 
stwie wrocławskiem, które tymczasem, wskutek śmierci ostatniego 
księcia Henryka VI, przeszło zupełnie w jego ręce. Następca 
Nankern, Przecław z Pogorzeli, pogodził się z królem, a nabywszy 
miasto Grotków wraz z okręgiem, uznał się w tej posiadłości len- 
nikiem króla. Jan zatwierdził to lenno i tytuł książęcy, którego 
od tej pory używają biskupi wrocławscy. Zatarg z obu ostatnimi 
icsiążęiami niepodległymi został załatwiony już po śmierci króla 
Jana, pod rządami Karola I\\ przez małżeństwo. Owdowiawszy 
wcześnie, krół czeski zgłosił się o rękę 14-letniej księżniczki Anny, 
córki zmarłego Henryka Jaworskiego i spadkobierczyni jego brata, 
bezdzietnego Bolka Świdnickiego. Za zgodą Bolka i Kazimierra 
W., małżeństwo to doszło do skutku i tern samem królowie czescy 
^'■eszli w prawo posiadania obu ostatnicłi księstw niezależnycłi 
(w r 1335). 

Warunki, pod jakiemi książęta śląscy poddawali się dobro- 
A,volnie czy pod przymusem r.wierzchnictwu królów czeskich, nie 
były bardzo uciążliwe. Zachowywali oni wszelkie prawa wład- 
ców udzielnych, utrzymywania wojska, bicra monety, nadawania 
praw i przywilejów, wymierzania sprawiedliwości, a nawet za- 
stawiania swoich dzierżaw, a byli obowiązani jedynie do czyn- 
nego popierania króla w razie wojny. Sam jednak bliski związek 
^ dworem królewskim, który miał charakter mniej lub więcej nie- 
Tniecki, zachęcał do dalszej działalności germantzacyjnej. Nadto. 
%v razie śmierci ostatniego / książąt w linii prostej, zrcmie ich prze- 



— 427 — 

chodziły zupełnie na własm ść korony czeskiej, a w następstwie 
domu austryackiego i zamieniały sią na prowircye, rządzone cen- 
tralistycznie, z wyłącznem uwzglądnieniem interesów dynastycz- 
lycłi lub ogólno-państwowych. Rządy te były obłiczone na to, 
'aby zespolić ziemie nowo zdobyte jaknajściślej z inncmi posiadło- 
ściami, a zerwać do reszty związki z państwem polskiem. W tyra 
celu już król Jan zniósł w opanowanem w r. 1335 ksiąstwie wro- 
cławskiem sądownictwo polskie, ponadawał stanom przywileje 
niemieckie i ustanowił swego namiestnika dla zarządu krajem. 
Następca jego, Karol IV, który jednocześnie piastował godność 
cesarską, połączył księstewka śląskie wraz ze swemi własnemi 
marcłiiami formalnie z koroną czeską i usiłował, jakkolwiek skut- 
kiem oporu Kazimierza Wielkiego bezskutecznie, wyzwolić dye- 
cezyą wrocławską z pod zwierzcłinictwa biskupów gnieźnieńskicti, 
a wcielić ją do arcybiskupstwa praskiego. 

Do zgermanizowania Śląska przyczyniły się też bardzo z je- 
dnej strony sprzedawanie lub zastawianie pojedyńczycłi księstw 
lub i^ti części przez potrzebuj ącycli pieniędzy ccsarzów szlachcie 
oraz książętom niemieckim, z drugiej zaś reformacya, którą ksią- 
żęta niemieccy pcpierali energicznie, a której także duchow'ień- 
stwo zniemczone poddawało się bez oporu. Charakterystycznym 
objawem zachowania się tego duchowieństwa jest fakt, że gdy 
książę Lignicki, Fryderyk II, wydał rozkaz zaprowadzenia nauki 
luterskiej w 4 dzielnicach: Brzegu, Niemczy nie, Oławie i Strzelnie, 
znalazło się tylko trzech księży, którzy zdobyli się na opór i wo- 
leli opuścić kraj, niż przejść na protestantyzm. 
W W miarę rozluźniania się stosunków w cesarstwie niemiec- 
kiem, a wzrastania potęgi państwa polskiego i wskutek zmian 
i związków dynastycznych między Czechami (i Węgrami) z dyna- 
styą Jagiellońską, Śląsk, pomimo swej formalnej zależności od 
Czech, począł zbliżać się znowu do Polski i były czasy, kiedy po- 
zostawał bezpośrednio pod władzą polską. Niestałość rozwoju 
historycznego i zatargi czesko-polsko węgierskie nie pozwalały je- 
dnak na wyzyskanie tego stosunku. Po śmierci Kazimierza Wiel- 
kiego, wnuk jego, książę Władysław Opolski, posiadający z łaski 
króla Ludwika kilka zamków w Małopolsce i na Rusi i znaczne 
obizary w Wielkopolsce, przemyśliwał nad połączeniem w swoim 



- r-'« - 

raku ziem polskich i śląskicii. Zamiary jego pokrzyżowało wstą- 
pienie na tron Władysława Jagiełły, który obezwładnił go, ale ze 
swej strony objął w posiadanie małą cząśO Śląska. Kazimierz Ja- 
giellończyk posunął s;q krok dalej, nabywając na własność księ- 
stwo oświęcimskie i przyjmując tiołd od ksiącia Zatorskiego. Syn 
jego, Władysław, powołany na tron czeski, wywalczył sobie ko- 
ronę przy pomocy ojca i książąt górn<jśląskicłi i nadał bratu Jano- 



^^m 



'- -^^ 



EatiMlru w Głogowie 



wi Olbracłitowi, a później Z,ygmuntowi, księstwa Opowskie i Gł(^ 
gowskie tytułem lenna. Związki te jednak nie były trwale i po- 
zostały ostatecznie bez skutków. Po śmierci króla Ludwika (syna 
Władysławowego) w bitwie pod Moliaczem w r. 1 526 objął na 
Węgrzecli i w Czecłiacłi władzę Ferdynand austryacki. Książęta 
śląscy uznali go, jakkolwiek niecłiętnie, nie ufając swym siłom. 
Od tego czasu do r. 1740 Śląsk pozostawał własnością Habsbur- 
gów 1 przechodził pod temi rządami ciężkie chwile, najpierw skut- 
kiem rcformacyi, następnie gwałtownego przywracania katoli- 



— A-*) — 

cyzmii. ptiźniej straszliwej 3n-lctniej wojny religijnej (1618 — 164R) 
i zarazy morowej, wreszcie po zawarciu pokoju westfalskiego 
znowu walk religijnych. Raz jeszcze, ostatni, podczas wojny 30- 
leiniej nawiązały siej bliższe stosunki między Śląskiem a państwem 
polskiem. Włady.^ław IV wystąpił w obronie prześladowanych 
przez Ferdynanda II protestantów śląskich, a następca tego cesa- 
rza, Ferdynand I", -^dda! fomu' król<'>vi w '•.astaw k«iięstwa Opol- 



r^jź'<Ą 



r-ł 






S^-S! 



El^*?^ 



fO,^ 



' f^. 



^l jf) » r^ ^ 



Elasłtoi w Kiiieoborze z grubiimi ksiiyżi^t. 

skie i Raciborskie (w r. 1645), wykupił je jednak od Jana Kazi- 
mierza w r. 1666. 

Kilka lat później, w r. 1675, zmarł ostatni z Piastowiczów 
słąskjch, ks'ąże Lignicki, Wrocławski i Brzeski, Jerzy Wilhelm 
i cały Śląsk został przyłączony do posiadłości austryackich. Nie 
na długo jednak. W r. 1740, gdy po śmierci cesarza Karola VI 
na tron wstąpiła jego córka Mary a Teresa, wobec słabej, niedo- 
J^wiadczonej kobiety wystąpił nagle z pretensyami do Śląska młody, 
s-pragniony c/ynu. a rozporządzający silną armią, wyćwiczoną 



— 43" — 

przez jego ojca, miody król pruski, Fryderyk II. Pretcasye jego 
opierały się na umowie, zawartej w r. 1537, między jednym z jego 
przodków, elektorem brandenburskim, Joachimem II, a Frydery- 
kieoi II, księciem na Lignicy. Brandenburczycy od dawna już 
spoglądali łakomem okiem na bogate kraje śląskie, graniczące z ich 
piasczystą marchią i korzystając z kłopotów książąt tamtejszy(^, 
przygotowywali sobie grunt do przyszłych zdobyczy, równocześ- 
nie zaś, występując w obronie Niemców protestantów na Śląsku, 
usiłowali zjednać sobie przychylność ludu tamtejszego. Słabe 
rządy małoletniego Ludwika w Czechach i na Śląsku (1516— 1526) 
właśnie w czasie rozszerzania się reformacyi, sprzyjały tym za- 
biegom. Margrabia Jerzy Brandenburski porozumiał sią z ksią- 
żętami na Opolu i Raciborzu i zawarł z nimi umowę, według któ- 
rej w razie wymarcia ich rodu dzierżawy ich miały przypaść 
w udziale elektorom, wrazie zaś wcześniejszego wygaśnięcia dy- 
nasty i elektorskiej, Piasto wicze mieli objąć posiadłości branden- 
burskie. Równocześnie wyrobił sobie prawa, drogą zastawu, do 
księstwa Karniowskicgo (po niem. Jagerndorff) (w r. 1523), oraz 
do ziem Bytomskiej i Bogumińskiej (1526), które były dawniej po- 
łączone z Opolem. Wreszcie zaś przygotował układ spadkowy 
ze swoim szwagrem, księciem na Brzegu i Lignicy. 

Gdy po śmierci wczesnej Ludwika rządy w Czechach i na 
Śląsku objął książę austryacki Ferdynand i począł występować ener- 
gicznie przeciw szerzącej się reformacyi, doszło do ostatecznego 
sformułowania przygotowanych od dawna układów. Protestancki 
książę Lignicki, Fryderyk II, dał skłonić się do zawarcia traktatu, 
który rzekomo miał zapobiedz przywróceniu katolicyzmu w jego 
posiadłościach, i tak stanęła w r. 1 537 między nim a wspomnia- 
nym już elektorem brandenburskim Joachimem U, umowa tej tre- 
ści: Jeżeli Piasto wicze Ligniccy wymrą wcześniej, to Itsięstwa 
Lignickie, Brzeskie i Wołowskie będą przyłączone do Branden- 
burgii, jeżeli natomiast wymrą wcześniej Hohenzollernowie Bran- 
denburscy, to Piastowicze Lignicy otrzymają w spuściźnie część 
ich posiadłości. Była to więc umowa zupełnie podobna do tej, 
którą Jerzy brandenburski zawarł już wcześniej z książętami na 
Opolu i Raciborzu. Rzecz oczywista, że umowy te pozostawały 
w sprzeczności ze .stosunkiem lenniczym książąt śląskich względem 



— 431 — 

królestwa Czeskiego. Według pi^j^jć u lennictwic, ziemie ich były 
w rzeczywistości posiadłościami królów czeskich, powierzonemi 
ksiąŻQtora Piastowskim, i po wygaśnięciu linii, uprawnionej do 
sprawowania władzy, miały powracać juź jako rzeczywista wła- 
sność do rąk królewskich. Dlatego też Ferdynand I. dowiedziaw- 
szy się o umowie miądzy Joncbimem Brandenburskim, a panem na 
Lignicy, unieważni! ją, i przez długie lata żaden z elektorów bran- 
denburskich nie śmiał odzywać się ze swoimi pretensvami. Gdy 



KiiiaH ziiiiikn Gn^iLislśo. 



Umarł ostatni książą Lignicki (Jerzy Wilhelm), cesarz, jak już wspo- 
liniano, objął bez żadnego protestu w posiadanie jego spuścizną 
i przez 35 lat nie było wcale mowy o tern, aby Brandenburgia po- 
siadała jakiekolwiek prawa do tych księstewek. 

■ Przedsiebierczy Fryderyk II, już nie elektor brandenburski, 

lecz król pruski, postanowił skorzystać z trudnego położenia, w ja- 
Iciem znajdowała się wstępująca na tron ojca młoda monarchini 

usiustryacka. aby wytargować na niej część ziemi śląskiej. Karol 



— Ą']2 — 

V'I ustanowił swą córką Maryą Teresą w sankcyi pragmatycznej 
(w r. 1713) jedyną spadkobierczyni n we wszystkich ziemiach au- 
stryackich, ale to nowe prawo domowe spotkało się ze znacznym 
oporem. Z koroną auslryacką była wówczas połączona korona 
cesarstwa niemieckiego i Marya Teresa pragnąła, aby korona ta 
spocząla na głowie jej mąźa, I-Yanciszka. Tymczasem jednak wy- 
stępował z pretensyami do obu godności elektor Karol Albrecht 
bawarski, popierany przez Francyą, Hiszpanią i Saksonią. W ta- 



fi^>sxi 



.iĆPA 



liiiiua Karuku QreiroDs(Bit 



kich warunkach miody król pruski zwrócił sic do cesarzowej z pio- 
pozycyą następującą: Powołując sią na traktaty z r. 1537, oświad- 
czył, że właściwie ma prawo do ksiąstw śląslcich: IJgnickiego. 
Brzeskiego, Wołowskiego i Karniowsiciego; że jednak zadowoliłby 
sią Głogową i Zeganiem, ponieważ graniczą z jego posiadłościami 
brandenburskiemi. .leżeli jednak cesarzowa zechce odstąpić mu 
cały Śląsk, to król stanie po jej stronie, poprze kandydaturą jej 
małżonka przy wyborze cesarza, a nadto wypłaci jej 2 miliony 



- 4.13 — 

talarów. Mary a Teresa oczywiście odrzuciła z oburzeniem tę 
propozycyą, zwłaszcza, że król pruslci, nie czekając wcale na jej 
odpowiedź, wkroczył na Śląsk, aby go opanować. W wojnie na 
dwie strony, z królem pruskim (i 741— 2) i z pretendentem do tronu, 
Karolem Albrecłitem bawarskim, Mary a Teresa, popierana ener- 
gicznie tylko przez ludy swoicbi ziem dziedzicznycli, a zwłaszcza 
Wągrów, nie zdołała obronić swoicli praw. Fryderyk II opano- 
wał Śląsk i otrzymał w pokoju wrocławskim w r. 1742 prawie 



f^\ 



•f yĄ 



^. 



■yC 



m 



7^-i^ 



^ti 



,w 



RuiDj zaoiku Dolkun-a ^Bulkubarg). 

cały ten bogaty kraj wraz z hrabstwem Kładzkiem, ale bez Cie- 
szyna, Opawy i Karniowa. Poniosła także klęskę w wojnie suk- 
cesyjnej, o tyle, że cesarzem został wybrany pretendent bawarski, 
Karol Albrecht, jako Karol VII. Dopiero po śmierci Karola VIT 
korona cesarska spoczęła na głowie małżonka Maryi Teresy, Fran- 
ciszka I; natomiast dwie wojny, przeprowadzone przez cesarzową 
celem odzyskania Śląska (1744 — 5 i 1756 — 1763) pozostały bez re- 
zultatu. W pokoju w Hubertsburgu ('1763) zatwierdzono warunki 

55 



— 434 — 



pokoju wrocławskiego — i Śląsk pozostał własnością królów pru- 
skicłi. 

Zajmując w roku 1742 ziemią śląską, Fryderyk II zastał kraj 
w znacznej już części zniemczony. Wszystko złożyło sią na to, 
aby pozbawić Śląsk cłiarakteru pierwotnego, wyprzeć ludność pol- 
ską z jej od wieczny cłi siedzib lub oddać ją na pastwą germaniza- 
cyi, napełnić kraj Niemcami, zapewnić obcym przybyszom wpływy 
i przewagą matcryalną. Germanizowali systematycznie prawie 
wszyscy książęta Piastowcy przez sprowadzanie licznych osadni- 
ków niemieckich, nadawanie im rozmaitych przywilejów, powo- 
ływanie ich do urzędów i oddawanie im rozległych obszarów 
ziemi, tytułem darowizny, zastawu lub sprzedaży. Germanizowali 
królowie czescy i ccsarzowic niemieccy, aby zerwać wszelkie 
związki historyczne i narodowe między tym krajem a państwem 
polskiem. Germanizowalo duchowieństwo, zwłaszcza zakonne, 
pochodzące z Niemiec lub wychowane w tradycyach niemieckich; 
niemało też przyczyniła sią do zniemczenia kraju reformacya. Nie 
jest to zapewne przypadek tylko, że właśnie ta cząść Śląska, w któ- 
rej przyjęły sią nauki Lutra, Kalwina i innych reformatorów, 
zniemczyła sią zupełnie, a na obszarach prawie czysto katolickich 
utrzymała sią dotąd zwycią/.ko narodowość polska; w każdym zaś 
razie związek między reformacya i germanizacyą jest bardzo wi- 
doczny. Tam, gdzie Polacy mieszkali zwartą masą, a tern samem 
i duchowieństwo świeckie było polskie, nowe nauki nie znalazły 
liczniejszych wyznawców. Gdzie natomiast już w czasach refor- 
macyi siedzieli w większej liczbie Niemcy, prąd nowy ogarnął 
miasta i wioski, i z biegiem czasów wyginęły resztki ludności pol- 
skiej. I nie dziw; reformacya przyniesiona z Niemiec, opierająca 
sią na biblii niemieckiej, głoszona przez predykantów niemieckich 
i wprowadzająca język niemiecki do kościołów i wogóle do prak- 
tyk religijnych, była na śląsku sama z siebie czynnikiem germani- 
zacyjnym. Łączyła w^szystkich wyznawców nowej wiary, bez 
różnicy narodowości, w gminy, w których przewodzili Niemcy, 
nadała językowi niemieckiemu przewagę nad polskim i wytwo- 
rzyła wśród ludu sympatye dla ościennych książąt niemieckich, 
którzy występowali w roli obrońców protestantyzmu i ułatwiali 



^ 43.-) — 

roztopienie się żywiołu polskiego z niemieckim, silniejszym praw- 
dopodobnie wówczas już zarówno liczebnie, jak i materyalnie. 

Jaki był narodowy stan rzeczy na Śląsku w chwili opanowa- 
nia go przez Brandenburczyków, wobec broku szczegółowych da- 
nych historycznych, określić trudno. Wiadomo, że już kilka wie- 
ków wcześniej znaczna cz(;;ść dolnego Śląska była zaludniona przez 
Niemców i stąd szła kolonizacya niemiecka do Wielkopolski; wia- 
domo też, że pod rządami ostatnich książąt na Śląsku środkowym 



lim 



-^ł"^ '-*'-:'- 



1tfpil:t. 



Ruiny znmka Eyosburg pod i^widnic:^. 

kraj ten uchodził za niemiecki, a na zamkach i włościach siedzieli 
oddawna już panowie niemieccy, którzy bezustannie ściągali swo- 
ich rodaków z zachodu. Nie ulega wątpliwości, że w polowie 
wieku XVni obie te dzielnice miały już charakter naogół niemiecki, 
ale to pewna, że ludność polska sięgała wtedy jeszcze znacznie 
dalej ku zachodowi, niż obecnie. Jeszcze przed kilkudziesięciu 
laty Wrocław byl ze strony wschodniej otoczony wioskami polskie- 
mi i w mieście samem można było spotkać sią cząsto z jązykiem pol- 



— 43''> — 

skim, takie w okolicach Głogowy z jednej a Niemodlina z drugiej 
strony, niezbyt dawno jeszcze, mieszkali w większej liczbie Polacy, 
a nawet w gł<^bi dziś zupełnie niemieckiego kraju, poza Lignicą 
i Lwowem (Lowenberg) są jeszcze widoczne resztki tubylczej lud- 
ności polskiej. Zważywszy na pracę germanizacyjną systematy- 
czną, a prowadzoną bardzo energicznie przez Prusaków, można 
stąd wnosić, że przed 1 50 laty także na Śląsku dolnym i środko- 
wym ludność polska była przynajmniej w niektórych okolicach 
jeszcze dość silnie reprezentowana, ale odtąd zatonąła w otacza- 
jącej ją zewsząd niemczyźnic. Przyczyniła sią do tego równocześ- 
nie gorliwie uprawiana agitacya protcstantyzacyjna, jak i skaso- 



.^^^ 






m 



1. .'i..^t- 



m\ 



^rw^^HittS"^ 



>^ 



litet. 



-.-H^- 



Wrocław ze strony Odry (w potowie w. XVIII*. 

wanie klasztorów i dóbr kościelnych, obowiązkowa niemiec 
szkoła ludowa, obojętność i bezmyślność nielicznych zapewne j*--^ ^ 
od wieków mieszczan polskich i rozproszonych właścicieli średn* ^' 
posiadłości ziemskiej. Dziś w północnej części Śląska ludno ^^ 
polska nigdzie już nie sięga do Odry, w części południowej twor^^^ 
tylko pojedyncze większe wyspy wzdłuż lewego brzegu tej rzeŁ^^* 
nie dochodząc do Nisy Kladzkiej. Bez porównania większa cz^- 
kraju, położona na zachód od linii, przeciągniętej od miasta Ni^ 



— 437 — 

przez Brzeg do Oleśnicy, jest zaludniona przez samych Niemców, 
wśród których nieliczni Polacy żyją w rozproszeniu tylko, jako 
przychodni robotnicy. Około 20,000 kilometrów kwadratowych 
ziemi śląskiej, tej ziemi, która niegdyś stanowiła najrdzenniejszą 
cząść państwa Bolesławowego, dziś jest ziemią rdzennie niemiecką, 
a na pozostałej czyści tubylcza ludność polska jest proletaryatem 
robotniczym i drobnowłościańskim, zmuszonym do wysługiwania 
siq zbogaconym przybyszom niemieckim. 



TOPOGRAFIA. 



ląsk pruski obejmuje 40.302,5 kilometrów, czyli okrągło 730 
mil kwadratowych, które rozdzielają si^ w równych prawie czę- 
ściach na trzy okręgi administracyjne: Opolski, Wrocławski i Lig- 
nicki. Z okręgów tych. czyli według terminologii urzędowej, „ob- 
wodów regencyjnych'', położony najdalej ku zachodowi, Lignicki, 
jest już zniemczony zupełnie. Można sp^łtkać i tam wszędzie Po- 
laków, ale tylko w liczbie bardzo nieznacznej. Jedynie w powie- 
cie Głogowskim (Glogau), graniczącym bezpośrednio z W. Ks. Po- 
znańskiem, a zwłaszcza w okolicy miasta Sławy (Schla wa), istnieją 
całe wsi zamieszkane przez ludność polską. W okręgu środkowym, 
Wrocławskim zastajemy Polaków w większej liczbie tylko na skraju 
wschodnim, a mianowicie w powiatach: Strzelińskim (Strehlen), 
Brzeskim (Brieg), Namysłowskim (Namslau) i Sycowskim (Gross 
Wartenberg), nadto zaś w mieście Wrocławiu. Natomiast trzeci 
obwód regencyjny, Opolski, zajmujący południowo-wschodnią 
część prowincyi, jest zaludniony gęsto przez Polaków. Posiadają 
-oni we wszystkich powiatach wiejskich po prawej stronie Odry 
_ znaczną przewagę liczebną. Z 7 zaś powiatów, położonych całko- 
- wicie lub większą częścią po lewej stronie tej rzeki, jeden. Kozielski, 
jest w *;'j polski, w Prudnickim (Neustadt'* Polacy stanowią blisko 



— 438 - 

polową ludności, w Raciborskim jedną trzecią ('/j Morawianie 
i Ys Niemcy), Tylko w Glupczyckim i trzech powiatach, położo- 
nych nad Nissą Kladzką: Niskim, Grotkowskim i Niemodlińskim 
(Falkenberg), Niemcy siedzą zwartą masą, a osady polskie są nie- 
liczne i rozproszone. Odpowiednio do tego stanu rzeczy nie bę- 
dziemy zajmować sią całą ziemią Śląską, lecz ograniczymy sią po- 
glądem na stosunki w tej części kraju, która zachowała do tej pory 
charakter polski, albo przynajmniej nie jest jeszcze zupełnie zniera- 



-,ifc^ 



'^let.^ 



Opole. 

czona. Należy do niej cały obwód regencyjny Opolski i wymie- 
nione już powiaty wschodnie obwodu wrocławskiego, wraz z ^^' 
mym Wrocławiem. 

Obwód regencyjny Opolski, obejmujący 13.216,7 kilometró'^» 
czyli niespełna 240 mil kwadratowych, tworzy nieregularny ct^^ 
robok, wciśniąty miądzy W. Ks. Poznańskie, Królestwo Pol&k'*' 
Galłcyą i Śląsk austryacki. Obszar ten stanowi płaskowzgór^^' 
przez które przewija siq krątym biegiem z południowego wschooi' 



439 



ku północnemu zachodowi Odra, zasilana z lewej strony w-art- 
kieml potokami górskiemi, z lewej szeregiem rzek, spływających 

, wolno z wyżyny. Nazwa Górnego Śląska, którą nosi ten kraj już 

I od wielu wieków, ma swoje uprawnienie fizyczno-geograficzne, 
ale zgadza sic mało z jego wyglądem zewnątrznym. Gór tam 
niema. Jest to dość jednostajna wyżyna, wznosząca się około 
200 metrów ponad poziom morza, wśród której tylko miejscami 
wyróżniają sią niskie pasma piasc/ystych pagórków. Ogólny przy- 

! rodzony charakter tego obszaru nie różni sią znacznie od znanego 
nam już poznańskiego; tylko takich rozległych bagnistych nizin, 
jak nad Notecią i Obrą, ani labiryntu jezior — tara niema, a nato- 
miast lasy pokrywają daleko większe obszary. 

I Górny Śląsk łączy sią z W. Ks. Poznańskiem na niewielkiej 

przestrzeni, przypierając jednym tylko powiatem, Kluczborskim, 
do południowej krawądzi powiatu Kluczborskiego, Granica na 
tern miejscu jest odwieczna, ale tylko przypadkowa, nie uzasad- 
niona żadnemi wzglądami iizyczno-geograficznemi ani elnograticz- 

: nemi. To też podróżny, przybywający z W. Ks. Poznańskiego do 
powiatu Kluczborskiego koleją kluczborską, nie zauważy żadnej 
różnicy. Jest to zupełnie ten sam kraj i ta sama zamieszkuje go 
ludność. Wielowiekowy rozdział polityczny nie wytworzył róż- 
nic, rzucających sią w oczy. Zaraz na samym wstąpię, w odle- 
głości 1 mili od granicy poznańskiej, spotykamy sią z ma lenkiem 
miasteczkiem, które upamiątnito sią w dziejach wielkiem zwycią- 
stwem Polaków nad Austryakami: z Byczyną (po niem. Pietschen), 
pod której murami Zamoyski w r. 1587 pobił na głową popiera- 
nego przez cząść szlachty polskiej pretendenta do korony arcyksią- 
cia Maksymiliana i po króikiem oblążeniu zabrał do niewoli. Obcc- 

; nie jest to nądzna, zamieszkana przeważnie przez Niemców, mie- 
ścina, z 2,183 mieszk., nad torem kolejowym kluczborskim. Poło- 
żony kilka mil dalej ku południowi stolica powiatu Klurzhork, nad 
sączącą przez piaski rzeczką Stobrawą, podniosło sią w czasach 
ostatnich, jako ważny wązeł kolejowy. Krzyżują sią tam tory przez 
Zawadzki do Oleśnicy i przez Olesno i Lubliniec do Tarnowskich 
Gór. W r. 1900 naliczono tam 10,236 mieszkańców. Trzecie 
miasteczko powiatu, również niemieckie, położone nad torem Oleś- 

, nicko-kluczborskim, Wolczi/n (Konstadt), posiada 3.523 mieszkań- 




— ĄĄO — 

ców. Wśród ludności wiejskiej, uprawiającej przeważnie chude, 
piasczyste pola, Polacy mają wielką przewagę. Blizko połowa 
ich należy do wyznania ewangiclickiego. Powiat kluczborski 
wrzyna się wiąkszą częścią swego obszaru w powiat Ofesli' (Ro- 
senberg), sięgający z jednej strony, nad Stobrawą, niemal granicy 
obwodu Wrocławskiego, z drugiej, nad Prosną graniczący, z Kró- 
lestwem Polskiem. Ogólny charakter kraju jest ten sam, co w po- 



^*<..»^ 



Starożytny kuńciói drewniany w Kluczadi jjod Opalem. 

wiecie kluczborskim. Miast posiada powiat ten dwa: Olesno (P-^^ 
senberg), nad torem kolejowym kluczborsko-lublinicckim (4,846 ft^ 
i Gorzów (Landsberg) nad Prosną, tuż nad granicą Królesl^^ 
Polskiego ( 1 ,069 mieszk. ). Mieścina ta graniczna jest polączo^* 
z Olesnem koleją drugorzędną. Druga droga żelazna z Kluczborl^ 
do Tarnowskich Gór, na całej swej rozległości, aż do tego miast-^' 
ani w powiecie Oleskim, ani w dalszych, nie spotyka się z żadn^^^ 
miastem. 



^ 



— 44t — 



Z obu wymienionemu już powiatami graniczy, na zachodzie 



Opolski 



'ielki obszi 



obu 



stronach Malapiany, na 
I prawym brzegu Odry, i kilka mil po lewej stronie tej rzeki. I w tym 
powiecie gleba jest na ogół piasczysta, wioski rzadkie, a lasy po- 
, krywają znaczne przestrzenie. Powiat ten posiada dwa miasta: 
I Ojjole (Oppeln) nad Odr^, niespełna dwie mile powyżej ujścia Ma- 
! łapiany, i Kmphmia' (Krappitz), również nad Odrą, po lewej siro- 
I nie tej rzeki, nad kolanem, tam, gdzie, wyszedłszy z powiatu Ko- 
zielskiego, zwraca się ku północy. Opole, miasto piękne, zamożne, 
pełne pamiątek historycznych, z paru starożytnemi, kościołami 
i szczątkami 2 zamków piastowskich, niegdyś stolica księstwa 
opolskiego, obecnie obwodu regencyjnego, miało w r. icoo-ym 
[30,115 mieszkańców, w tej liczbie blizko 6,000 Polaków, Jest 
ważnym węzłem kolejowym, z którego rozchodzą się tory: do 
; Wrocławia, Nisy, Bogumina, Katowic, Lublińca, Oleśnicy. W Iiraj)- 
koicicach naliczono w r. 1900-ym 2,290 mieszk. Miasteczko łączy 
się lorami kolejowemi z Prudnikiem (Neustadt) i torem opolsko- 
bogumińskim. Z mniejscowości innych wymienimy osadę Frnsz- 
\kowo (Prostkau) z szkołą ogrodniczą i leśną, oraz wieś Klucze 
(Klitsch) z sławnym kościółkiem drewnianym, pamiętającym bar- 
dzo dawne czasy. 

Posuwając się z Opola ku południowi, dostajemy się do po- 
wiatu WielTco-Strzeleclieffo (Gross-Strelitz), zamkniętego między 
Odrą a Małapianą. Spotykamy tam trzy miasta. Wielkie Strzelce 
nad torem opolsko-katowickim, niegdyś stolicę książąt Piastow- 
skich, miała w r. 1900-ym 5,779 mieszkańców. Siady przeszłości 
są tam jeszcze dość liczne. Między innymi zachował się staro- 
Iżytny zamek. Na południe od W. Strzelc opuszczamy lekko tylko 
isfałdowaną równinę, która towarzyszyła nam dotąd od granic 
W. Ks. Poznańskiego, i spotykamy łańcuch odznaczających się 
znacznie pagórków, zwanych Górami Chelmskiemi. Najwyższy 
szczyt tego pasma, ciągnącego się od Gt^r Tarnowskich w kierunku 
zachodnim ku Odrze, znajduje się w pobliżu tej rzeki i nosi nazwą 
Góry Ś-tej Anny (385 metrów nad poziomem morza). Na szczy- 
pcie tej góry bazaltowej wznosi się kościół, cel pielgrzymek naboż- 
nego ludu polskiego. U stoku południowego tej góry leży mia- 
:czko Lez/tira (Leschnitz) z 1677 mieszk.. a cokolwiek dalej ku 



^ 442 — 

potudniowemu wschodowi, wśród wzgórz, nad brzegiem Kłodaicy, 
Ujazdy z wspaniałym zamkiem (2,348 mieszk.). Ani Ujazd, ani 
Leźnica nie posiadają związku kolejowego, leżą jednak w pobliżu 
torów : pierwszy — kozielsko-gUwickiego, drugi — opolsko-bogu- 
mińskiego, 

W Górach Chełmskich opuszczamy dość jednolitą, lekko tylko 
sfatdowaną, piasczystą na ogół równinę wyżyny śląskiej, a wstę- 
pujemy w kraj, nie górzysty wprawdzie, ale urozmaicony pod 
względem powierzchni i gleby i bogaty w różnorodne skarby mi- 
neralne. Gdy w północnej części Górnego Śląska miejscami tylko 
można spotkać się ze skrawkiem gleby urodzajnej, nadającej si(? 



!tti 



do uprawy więcej wymagających roślin, niż żyto i kartofle, wcz* 
ści południowej obszary takie występują częściej, bywają rozlec 
lejsze, chociaż na ogół gleba po prawej stronie Odry jest dalek 
gorsza, niż po lewej. Natomiast wyżyna po prawej stronie Odr^ 
odznacza się wielką obfitością cennych kopalin, począwszy cc 
węgla i żelaza, a kończąc na rozmaitych rodzajach kamieni, uży 
wanych w budownictwie i przemyśle. Cenne pokłady zalegajć 
większą część całego południowego obszaru G. Śląska, ale są do- 
tąd wyzyskiwane tylko na małym obszarze, tam, gdzie dobywani* 
minerałów jest ułatwione ich położeniem tuż pod powierzch 




— 443 — 

Obszar ten znajduje slą na północ od źródeł Kłodnicy i zajmuje 
powiaty: Bytomslii, Zabrskl, część Katowickiego, Tarnogórskiego 
i Gliwickiego, t. j. wscłiodnią część pasma wzgórz, zwanego Gó- 
rami Tarnowskiemi, którycli zactiodnim wylotem są wspomniane 
jui Góry Cliełmskie. W innycłi okolicacli, tak samo nad Kłod- 
1^ . nicą, jak i w powiatacli południowycli Górnego Śląska, dobywają 
f ininerały tylko miejscami, gdy większa część pokładów spoczywa 
jeszcze nienaruszona pod warstwą osadów dyluwialnycti. 

Tak też jest w zachodniej części powiatu Tosl'o - Gliwickiego, 
który graniczy na zacłiodzie z wspi mnianym już Wielko- Strze- 
leckim. Tylko sam skraj wschodni, w pobliżu miasta Gliwice, 
należy jeszcze do obszaru górniczo-fabrycznego. Ogromna więk- 
szość tego powiatu ma charakter czysto rolniczy. Powiat Gliwicki 
posiada 4 miasta: Gliwice (Gleiwitz) nad Brynicą, pięknie zbudo- 
wane, nowoczesne, z 52,879 mieszk. W pobliżu, ku zachodniemu 
południowi Sośniczowice (Kieferslraedtel) z 1,025 mieszk. Na pół- 
noc od Gliwic, w wzgórzach, Pyskowice (Peiskretscham), nad drogą 
żelazną opolsko-katowicką, z 4,224 mieszk.; wreszcie nad tymże 
torem kolejowym, w pobliżu granicy powiatu Wielkostrzeleckiego, 
2'oszek (Tost), niegdyś stolica księstewka Piastowskiego, z 2,350 
naieszkańcami. , Do powiatów czysto rolniczych należy położony 
nriiądzy Gliwickim, Wielkostrzeleckim, Oleskim, a granicą Króle- 
stwa Polskiego, powiat Libliniecki, przerżnięty torami kolejowymi 
z Kluczborka do Tarnowskich Gór i z Opola do stacyi granicznej 
Herby (2 mile od Częstochowy). Oba te tory krzyżują się w mia- 
steczku powiatowem Lublimec CLuhlinhz), położonem wśród wzgórz 
Jiad małym strumykiem (3,490 mieszk.). Powiat ten posiada jesz- 
cze 2 miasteczka na północy: Bohi-odzierl (Gutentag), na skraju po- 
hidniowym wielkich lasów dobrodzieńskich (2,660 mieszk.), a na 
południu, w pobliżu źródeł Małapiany, tuż nad granicą Król Pol- 
I stóego, Wbi»tXr/ (Woischnik) z 1,457 mieszk. 
L Rzeka Małapiana oddziela pow. Lubliniecki od Ta?'?iogórskie- 

K 9^ (Tarnowitz), najwięcej górzystego z wszystkich górnośląskich 
■ po prawej stronie Odry. Część północna słabo zaludniona, z mia- 
H stoczkiem Miasteczko, po niem. Georgenberg (1,840 mieszk.), ma 
m.. dmrakter rolniczy. Część południowo-wschodnia, w której leży 
w okolicy, górzystej miasto powiatowe Tarnowskie. Góri/ {Tcirno- 



445 



witz), należy do obszaru górniczo-fabrycznego. Charakter kraju 
zmienia się tu zupełnie. Znikają ciche małe wioski z słomianemi 
strzechami i długie łany pól uprawnych; z ziemi wyrastają długie, 
nieregularne, wyglądające dziko nasypy— ziemi wydobytej z ko- 
palni, kominy fabryczne, osady murowane, krzyżują się gąste linie 
torów kolejowych, a im więcej zbliżamy się do środka lego stosun- 
kowo niewielkiego okręgu górniczo-przemysłowego, do Bytomia 
i Huty Królewskiej, tern więcej mnożą się kominy i elewatory, 
olbrzymie gmachy górnicze, hutnicze, tym gęściej zasiany jest kraj 
murowanemi osadami. Cały ten obszar rozrasta się coraz więcej 
w jedno olbrzymie miasto górniczo-fabryczne, poprzedzielane tylko 
niewielkiemi smugami gruntów, po części nieuprawianych, po 

)rzez które biegną krzyżujące się na wszystkie strony liczne tory 
kolejowe. Pod względem administracyjnym obszar ten jest po- 
dzielony, o ile nie należy do wymienionych już powiatów, na kilka 
maleńkich okręgów, a mianowicie powiaty: Byiowsl-ie, miejski 
i wiejsłci (Beulhcn), Krulew^slcohncki (Konigshutte), Zalrskt, Kato- 
wieki i Mt/^io wieki, Z gmin miejskich, znajdujących się na tym 
skrawku ziemi, posiadały w r. 1900; Królewska Huta 57,875, ^y- 
tom 51,409, Katowice 31,745, Mysłowice 13,365, Tarnowskie Góry 
1 1,854 mieszkańców; z gmin wiejskich zaś; Zaborze 27,738, Stare 
Zabrze. 19,570, liitda 14,793, Boyuszyce 14,595, Huta Laury 13,573. 
Swiciochlotcice i^,0'J\, Siemianowice 12,175, Z«^j'it? 1 1,813, Małe 
5i«6rż« 10,006, Choczów %,Ąd>%, Szopienice ']^'j 12, Biskupice (),So6, 
Btelszowice 7,393, Mikulczyce 7,629, Szarley 8,008 mieszkańców 
i t. d. Większa część tych osad powstała lub rozwinęła się do- 

)iero w ciągu kilkudziesięciu lat ostatnich. Bogatą przeszłość hi- 
iroryczną ma tylko Bytom, niegdyś stolica księstwa tejże nazwy. 

>o miast bardzo starych należą także Tarnowskie Góry i Gliwice. 
Mysłowice cieszą się szczególną sławą jako miasto położone nad 
slykającemi się granicami trzech cesarstw: Niemieckiego, Rosyj- 
skiego i Austryackiego (niemieckie „Dreikaiserecke"). W kopal- 
niach tego bogatego okręgu górniczo-przemysłowego wydobywają 
głównie: węgiel kamienny, rudy żelazne, cynkowe, ołów, srebro 
i galman. Wszystkie te metale bywają przetapiane i przerabiane 
w licznych fabrykach na miejscu. 



— 446 — 

Rzeka Kłodnica, skanalizowana na wielkiej przestrzeni i zao- 
patrująca w wodą znaczną część z wymienionych miejscowości, 
stanowi granica południową tego okręgu górniczo-przemysłowego. 
Na południowym jej brzegu rozpoczynają siq znowu rozległe pola, 
wśród których tylko tu i owdzie spotykamy siq z kopalnią lub 
fabryką. 

Południowo-wschodni kąt Cjórnego Śląska, zamknięty między 
Kłodnicą, Czarną Przemszą i Wisłą, wypełnia powiat Pszczyfish. 
Obszar ten należy prawie w całości już do dorzecza Wisły, a nie 



«fir 






'WV.^<fe'>. 



ZjednoczoBe haty: Laurj i Eriiiewaka. 

Odry, odznacza się wielką obfitością lasów, które zajmują mnie) 
więcej Yj część całego powiatu, i bardzo liczncmi stawami, zwła- 
szcza w swej części południowej. Graniczy on na wschodzie 
i południowym wschodzie z Galicyą, od której odcinają go Wisła 
i jej dopływ, Czarna Przemszą. Po stronie południowej Wisła, po- 
wyżej dopływu lewego Białej, oddziela go od Śląska austryackiego* 
W pięknej dolinie nadwiślańskiej znajduje się szereg. letnisk, z któ- 
rych najwięcej znane są miejscowość Wiski i położona w pobliżu 
siacya kuracyjna Goczałkowice, z źródłami jodowo-ługowemi. Po* 



— 447 — 

V^at Pszczyński posiada trzy małe mia-^tcczkai. Największe z nich 
Mikołów (Nicolai), położone w pobliżu Kłodnicy, nad torem kole- 
jowym rybnicko-katowickim, liczyło w r. icoo-ym 6,631 miesz- 
kańców. Miasto powiatowe Pszczijnn (Pless), z pięknym zamkiem 
książęcym, leży nad torem katowicko-bjelskira, który przechodzi 
także przez wspomnianą wyżej miejscowość kuracyjną Goczałko- 
wice. W r, 1900-ym naliczono tam 4,940 mieszkańców. Mia- 
steczko trzecie, Beruń (Beruro), z 2,081 mieszkańcami, jesit stacyą 
graniczną nad drogą żelazną mysłowicko-oświecimsko-krakowską. 

Powiat następny, Byhmclci, należy już znowu do dorzecza 
Odry, której dopływ prawy, Olsza, oddziela go na niewielkiej 
przestrzeni od Śląska austryackiego. I tam lasy zajmują znaczną 
część obszaru, natomiast stawy są mniej liczne. Przez cały po- 
wiat przepływa wśród wzgórz prawy dopływ Odry, Ruda. Nad 
strumykiem tym leży w okolicy pagórkowatej miasto powiatowe 
Bybnilc (tak samo po niemiecku), z 7,224 mieszk. Posiada ono ko- 
munikacyę kolejową z okręgiem górniczo-przemysłowym, z Raci- 
borzem i Boguminem (Oderberg). Nad torem rybnicko-bogumiń- 
skim leży miasteczko Wodzisław (Loslau) z 2,701 mieszk. Między 
obu temi miastami znajdują się znaczne kopalnie węgla i fabryki 
żelaza. Oprócz wymienionych, powiat Rybnicki posiada jeszcze 
dwa miasteczka: Żóraw (Sohrau), u źródeł strumyka Rudy, w po- 
bliżu granicy pow Pszczyńskiego (4,314 mieszk.) i Ftlchoiiice (Pil- 
cliowitz) nad rzeką Berawką, na skraju wielkich lasów Racibor- 
skich, w których łączą się ze sobą powiaty Rybnicki, Raciborski, 
Oliwicki i Kozielski. Wreszcie zasługuje na wzmiankę stacya ką- 
pielowa i klimatyczna Jdsh^zrf/aw, w południowej części powiatu. 

Z pow. Rybnickim graniczy na zachodzie llurihoł-sl-i, oddzie- 
lony rzekami Olszą, Odrą i Opawicą od Śląska austryackiego. 
Odra przepływa go z południa ku północy, tak, że większa część 
jDOwiatu leży po lewej stronie tej rzeki. Powierzchnia tego ob- 
55zaru jest bardzo urozmaicona. Po prawej stronie Odry spoty- 
Icamy kilka wielkich jezior, na północy wspomniany już wielki las 
I^aciborskie; po lewej stronie rzeki kraj jest górzysty, poprzerzyna- 
ny licznymi strumykami, z których najwitjkszy, spływający do 
CDdry, Cynna, odznacza się pięknemi brzegami. Milę poniżej uj- 
ęcia tej rzeki leży nad Odrą b. stolica książąt Piastowskich, Ritci- 



-■44^ - 

hórz (Ratizbor), piękne miasto z starożytnym 7aniedbanym zam- 
kiem i kilkoma pi^knemi kościołami, wśród których cieszy się 
szczególną sławą kopia kaplicy S-tego Grobu w Jerozolimie. W po- 
bliżu miasta zbiegają sią tory kolejowe z Bogumina, Opawy (Trop- 
pau), Głupczyc (Leobscłiiitz) i Opola. W r. 1900 naliczono w Ra- 
ciborzu 25,236 mieszkańców. Inne miasteczka i osady targowe, 
Hulczyu (Hultschin), Bemszeno (Beniscłiau), Krzanowice (Krano- 
witz) i Sadzice (Sanditz), są maleńkie. Największe z nich, Hul- 










czyn, posiadał w r. i<>oo-ym 3,013 mieszkańców. Powiat Raci- 
borski posiada glebą po części bardzo urodzajną, zwłaszcza po 
lewej stronie Odry. Ludność jest silnie mieszana, w miastacłi nie- 
miecka, po w^siacti polska i morawska. Tuz nad granicą tego po- 
wiatu leżą trzy większe miasta Śląska austryackiego: nad Odrą 
Bogumin (Oderberg); cokolwiek dalej na południe, w pośrodku 
okręgu górniczego, Ostrawa Morawska; na zacłiodzie, nad rzeką 
Opawicą, — Opawa (Troppau). 



— 44<) — 

Postępując z Odrii ku puhiutjy. Joslajcmy sit^ do powiatu Ko- 
zif Iskierko. Jest on położony również po obu stronach tej rzeki. 
Część zachodnia posiada powierzchnią silnie sfałdowaną i odzna- 
cza sią dobrą glebą, część wschodnią zajmują lasy: po lewej stro- 
nie Birawki wspomniany już Raciborski, między Birawką a Kłod- 
nicą lasy ks. Hohenlohego. Nad samą Klodnicą spotykamy wzgó- 
rza, a wśród nich kilka miejscowości fabrycznych. Pół mili poni- 



J^ 



-t^fe^ 



w^i}i 



r~>^v'I^W^j«3 



u r X e if . 



zcj ujścia Kłodnicy do Odry, leży jedyne miasto powiatu, starożytne 
Koźlfi (Cosel), niegdyś stolica udzielnego księstwa Piastowskiego, 
później silna forteca (7,087 mieszk.); nad Kłodnicą, w pobliżu uj- 
ścia, ważny węzeł kolejowy, Kethierzi/n (Kandrzin), gdzie krzyżują 
się tory wrocławsko bogumiński i kozielsko-gliwicki. 

Z pow. Kozielskim graniczy na malej przestrzeni na południo- 
wym zachodzie, ciągnący się daleko w kierunku zachodnim, P/wrf- 
A/t/;/, ostatni z powiatów obwodu Opolskiego, w którjm Polacy 



— .150 — 

stanowią bardzo znaczną c/.qść ludności. Cz<;ść jego północną zaj- 
muje wielki las sosnowy Szclicki; większa, południowa, posiada 
glebą urodzajną i odznacza sic dość wielkrm ruchem fabrycznym. 
Miast posiada powiat ten kilka: Prudml: albo Prądnik (Neustadt). 
położony nad skrajem południowym, posiadał w r. igon-ym 20, 13^) 
mreszkaac(>w i jest potoczony torami kolejowymi z Nisą. z drogą 
wrocławsko-bogumińską pr/cz Krapkowice, z Ko/lem i Raciborzem 
przez Gtupczyce. Na drodze do Krapkowic leży Znlz (2,860 na.), 
na drodze do Koźla G/oi/ótcck (Ober Glogau), z 5,624 m., nadto 
dwie osady, w którycti odbywają siq targi: Mah' S/?'Z(*lf'fi (KI. J^tre- 
litz) w pobliżu Krapkowic i Sri/iałfn (Steinau). wśród wzgórz nad 
granicą powiatu Niskiego. 

Miedzy powiatami Prudnickim, Kozielskim i Raciborskim 
a Śląskiem austryackim leży nad górną Opawicą powiat Ghtpczycki, 
który pominęliśmy w swej wędrówce dotycliczaso-N^ej. jako prze- 
ważnie niemiecki. Odznacza sit; on tak samo. jak wszystkie po- 
wiaty okoliczne, silnie slaldowaną powierzchinią, glebą urodzajną 
i bogactwem skarbów mineralnych. Miasto powiatowe, Głupczycc 
(Leobschiitz), połączone kolejami żelaznemi z Raciborzem, Koz*lem 
i Prudnikiem, oraz Karniowem (Jiigerndorf) na Śląsku austryackim. 
posiadało w r. igoi^-ym 12,627 mieszkańców. Bahorou (Bauern- 
witz) nad drogą do Riiciborza miał w tymże roku 2.70,': położony 
dalej na południe hfdrz (Katscher) 4,801 mieszk. 

Pozostały nam jeszcze trzy zachodnie powiały obwodu reg. 
Opolskiego: Niski, Niemodliński i Grotkowski. Różnią si^ one oJ 
wymienionych poprzednio tem, że posiadają ludnoścf prawie czy- 
sto niemiecką. Polacy są w tych powiatach tubylcami, a nie przy- 
chodnimi robotnikami, jak w większej liczbie powiatów środkowo 
i dolno śląskich, ale stanowią tylko niewielki ułamek ogólnej liczby 
mieszkańców. Najwięcej zniemczony jest i był już od wieków po- 
wiat AV.v/."/, graniczący na wschodzie z Prudnickim, na południu 
z Śląskiem austryackim. Obszar ten był od początków XIII wieku 
własnością biskupów wrocławskich, którzy tytułem posiadania tego 
kraju zostali zaliczeni w poczet książąt śląskich. Rządami duchow- 
nemi tłómaczy się wczesne zgermanizowanie ziemi Niskiej. Leży 
ona u stoków północnych gór Sudeckich, po obu stronach Nisy 
Kładzkiej. Nad tą rzeką jest też położone miasto powiatowe, po 



— 451 — 

tążna forteca Ntsa (Neisse), z 24,271 mieszk. Ku zachodowi, rów- 
nież nad Nisą, leżą miasteczka Otmuchów (Ottmachon) z 3,674 
i Pączków (Patschkau) z 5,897 m., w południowej części powiatu, 
w pobliżu granicy austryackiej, Ziegenhals, z 8,243 mieszk. 

Poza miastem Nisą, Nisa Kładzka zwraca się ku północy i, 
opuściwszy pow. Niski, tworzy granicą miądzy powiatami Niemo- 
dlińskim i Grotkowskim. Pow. Ktemodlt?ish\ położony po prawej 
stronie rzeki, posiada powierzcłinią dość równą, liczne jeziora, 
a nad granicą pow. Opolskiego wielkie lasy Tylowickie. Z miast, 
JVżmo(?/z« (Falkenberg) miał w r. 1900-ym 2,103, ScJmrffast nad 
Nisą, milą powyżej jej ujścia, 700, Fri/ląd (Friedland) nad rzeczką 
Ścinawą, która, dążąc ku północy do Nisy Kładzkiej, przepływa 
cały ten powiat, 2,078 mieszk. Położony po lewej stronie Nisy 
powiat GrotkowsTci wkracza swą cząścią zacliodnią w pasmo 
wzgórz strzelińskicti, i tworzy nad rzeką płaszczyzną, poprzerzy- 
naną prawdziwym labiryntem strumyków. Jedyne miasto po- 
wiatu, Grotlców (Grottkau) miało w r. 1900-ym 4,140 mieszkańców. 
Jest ono połączone koleją żelazną z Brzegiem, Strzelnem i Nisą, 
która ze swej strony leży nad ważnym torem kolejowym z Opola 
do Kładzka i przez Świdnicą do Lignicy. 

Z obwodu regencyjnego Wrocławskiego należy do obszaru, 
który nas interesuje, tylko parą powiatów, graniczących z obwo- 
dem reg. Opolskim i W. Ks. Poznańskiem, mianowicie zaś powiaty: 
Brzeski, Namysłowski i Sycowski. Do znacznej liczby innych od- 
nosi sią to samo,-cośmy powiedzieli o trzech zachodnich powia- 
tach obwodu Opolskiego. Tu i owdzie znajduje sią jeszcze lud- 
ność tubylcza polska, ale jest jej już tak niewiele, że pod wzglądem 
liczebnym ustąpuje przed przychodnią, rozproszoną w poszukiwa- 
niu za robotą po całym obszarze Niemiec. Do obszaru zupełnie 
już prawie zniemczonego, w którym utrzymały sią zaledwie ślady 
tubylczej ludności polskiej, należą też okolice rzeki Slązy (Lohe), 
która nadała nazwą całemu krajowi. W pobliżu jednego z ra- 
mion tej rzeki, Małej Ślazy, w pow. Strzelińskim, istnieją wpraw- 
dzie osady słowiańskie, ale nie polskie, lecz czeskie. Polaków za- 
stajemy w wiąkszej liczbie dopiero znacznie dalej ku wschodowi, 
w powiecie Brzeskim. Powiat ten, położony nad ujściem Nisy 
Kładzkiej i Stobrawy, po obu stronach Odry, jest płaszczyzną. 



— 4"»2 — 

z któr<jj tylko na polud liu wyrasta grupa pagórków. Czqś(J pół- 
nocną zajmują wielkie i piąkne lasy Rogelwitz i Peisterwilz, si<i' 
gające daleko w głąb sąsiedniego powiatu Oławskiego, Miasto 
główne, Brzeg (Brieg) nad Odrą, niegdyś stolica księstwa, miało 
w r. 1900-ym 24,1 14, drugie miasteczko, Lowen, nad ujściem Ści- 
nawy do Nisy Kładzkiej, 3.249 mieszkańców. Daleko więcej, niż 
w pow. Brzeskim spotykamy Polaków w sąsiednim yumt/shuslfm ^ 
zraszanym na wschodzie przez rz. Stobrawą, na zachodzie przez 
Widawą, i graniczącym na niewielkiej przestrzeni z pow. Kępiń- 



paqpQj| 






Wrocław. Wii!ok ojjóluy. 

skim w. Ks. Poznańskiego. Obszar ten posiada powierzchnię dość 
równą, glebą mniej niż średnio urodzajną. Miasto główne, Sa- 
tnyslów (Namsiau) nad Widawą, miało w r. 1900-ym 6,301 m.. jest 
połączone koleją żelazną z Oleśnicą, Kluczb«3rkiem i Opolem. Dru- 
gie miasteczko, Bi/chtal (Reichthul), w pobliżu granicy poznańskiej, 
miało w tymże roku 1,22'J m. Postępując wzdłuż granicy W. Księ- 
stwa ku zachodowi, wkraczamy w ostatni powiat śląski, który mo- 
żna jeszcze zaliczyć do polskich; Si/cowsli. Powierzchnia jest lu 
więcej falista, zwłaszcza w środkowej części powiatu, u źródeł 
Widawy; w tejże okolicy, tuż nad granicą poznańską, ora/ na za- 



•^o3 



U»^( 



chodzie w pobliżu rz. Baryczy, znajduićj sic \viclkic grupy jc/inr. 
rozdzielone wzgurzami Miądzyborskicmi. W pobliżu grupy 
wschodniej jezior leży miasto powiatowe St/cóic (po niemiecku 
Polnisch albo Gross Wartenberg), nad torem wrocławsko-olcśnicko- 
kępińskim. W r. 1900-ym naliczono tam 2,3Si mieszkańców. 
Jeszcze mniejsze są dwa inne miasteczka powiatu: Mirdzyhorz 
(Neumittelwalde) wśród vfię,óTz na północnym zachodzie i Tuar- 
iJagói-ti (Fastenberg) nad granicą zachodnią. 

Wszystkie i.anc powiaty obw. regenc. Wrocławskiego, są, jak 
już zaznaczono, zupełnie zniemczone. Znajdujemy wprawdzie 
wszędzie jeszcze Polaków, tu i owdzie nawet nie przychodnich, 
lecz szczątki ludności tubylczej, ale jest ich conajwyżcj -2% ogólnej 
liczby mieszkańców. Najliczniejsi stosunkowo jeszcze są Polacy 
w powiatach graniczących z W. Ks, Poznańskiem, a wiąc: Miho 
Icim (Militsch), Guroicslim (Guhrau), G/ot/oitskim ((jlogau), należą- 
cym już do obw. regencyjnego Lignickiego, dalej zaś w powiatach, 
otaczających miasto Wrocław, a wiąc \\'j or!<(nsk//fi wiejskim, 
Trzcfnitcluiii, (Jifśfiickim. ^ o not ar skini (Neumarkt) i SuidmCknu 
(bchwcidnitz). Są to jednak już posterunki zupełnie stracone, 
o których odzyskaniu przez ludność polską w danych warunkach 
mowy byO nie może. Odstąpimy więc od szczególowego opisu 
tych ziem. Zatrzymamy się tylko przy Wrocławiu, jako stolicy 
całego kraju i mieście, w którera ludność polska jest stosunkowo 
liczna (przeszło 8,000 dusz). 

Wrocfiiif leży wśród rozleglej równiny po obu stronach Odry, 
która w tem miejscu, przyjąwszy (^ławt;, rozszczepia sią na dwa 
ramiona, tworząc parą wysepek, gdy ramie trzecie, martwe, zwane 
„Siarą Odrą", okrąża miasto na północy. Początki jego giną 
w mrokach przeszłości. Niewątpliwie; is:niała tam nsada od nie- 
pamiątnych czasów. Około r. 1000 wy.stąpuje Wrocław już jako 
stolica ziemi śląskiej i stolica biskupów śląskich. Później, w epoce 
działów, był stolicą księstwa udzielnego. Z tych czasów utrzy- 
mała się do tej pory wielka liczba piąknych gmachów urządowych, 
kościelnych i prywatnych. Otaczają one zwłaszcza wielki Hynek, 
w którego pośrr^dku wznosi sią starożytny piąkny ratusz z wieku 
XIV, w stylu gotyckim. W gmachu tym, pełnym pamiątek histo- 
cznych. (vdhywały sią zjazdy książąt śląskich. Z innych gma- 



— 154 — 

chów historycznych wymienimy tak zwany „stary ratusz", dura 
prywatny, po wschodniej stronie Rynku, w którym stawali prze- 
jeżdżający przez Wrocław królowie polscy z domu saskiego, staro- 
żytny dom pod „Złut}m puharem", na południowej itronic Ryn- 
ku, i dom pud „Siedmiu elektorami", pokryły od góry do dołu 
malaturami „aj fresco'^ Z 37 kościołów zasługuje na uwag^ łca- 
tedra, położona wraz z zabudowaniami biskupiemi na wyspie. 



HI 



L 



A\ 



.m^^s^ 



Wiiilli Ujiieli v.v WrudiiMJu. 



Jako Stolica kraju i biskupstwa, a później jednego z najwięk- 
szych księstw udzielnych, Wrocław rozwijał si<^ szybko i już w wie- 
kach średnich był wielkiem miastem handlowcm. Zajęcie Słaska 
przez Prusaków, — przyczem Wrocław zdobyto zdradą, wbrew 
umowie, zawartej z radą miejską. — oddziałało na razie niekorzyst- 
nie na rozwój juiasta, ponieważ stare, wyrobione związki han- 
dlowe z ziemiami austryackicmi zostały zerwane, a miasto samo 




— ^X) — 

utraciło swą dawną samodzielność. Świetne położenie w pośrod- 
ku bogatego kraju, nad głó^vną-arteryą komunikacyjną, sprawiło 
jednak, że zastój nie trwał długo. W r. 1900-ym Wrocław po- 
siadał 422,738 mieszkańców i był pod wzglądem zaludnienia 2-em 
miastem w Prusacłi, a piatem w cesarstwie niemieckiem. Jest on 
siedzibą władz prowincyonalnycli i regencyjnycłi, naczelnego do- 
wództwa korpusu armii, posiada uniwersytet i jest głównym -wę- 
złem kolejowym prowincyi, w którym zbiegają sic tory: z Berlina 
prze7. Frankfurt i Guben, z Szczecina przez Kistrzyń i Głogową, 
z Gdańska i Królewca przez Pbznań-Leszno i Gniezno- Oleśnicą, 
z Kluczt)orka, z Krakowa i Wiednia przez Opole i Bogumin, 
z Wiednia przez Kładzko, z Pragi przez Świdnicą i z IJpska przez 
Lignicą. 



STOSUNKI ADMINISTRACYJNE I POUTYCZNK. 

Xj iąsk pruski jest podzielony pod wzglądem administracyjnym na 
trzy obwody regencyjne: Lignicki, Wrocławski i Opolski, które od- 
powiadają dawnemu podziałowi na Śląsk Dolny, Średni i Górny. 
Każdy obwód regencyjny dzieli sic, jak wsządzie w Prusach, na 
powiaty, składające sią z wiąkszej liczby gmin miejskicli, wiejskicli 
i dworskicłi. Miasta, posiadające wiącej niż 20,000 mieszkańców, 
są wyłączone z otaczającego je obszaru i tworzą osobne, autono- 
miczne powiaty miejskie. 

W poniższem zestawieniu podajemy nazwą pojedynczych po- 
wiatów w brzmieniu polskiem i niemieckiem, z oznaczeniem ob- 
szaru w kilometrach^przyczem powiaty miejskie pomijamy. Ponie- 
waż chodzi nam tylko o obszar zamieszkany przez ludność polską, 
uwzględniamy w tern zestawieniu tylko obwód regencyjny Opól- 



— 457 — 

łkf, a z Wrocławskiego jedynie powiaty wschodnio-północne, 
*v których zwartą masą lub w rozproszeniu żyje znaczniejsza 
iczba Polaków. 

Ohicód regencyjny OpolslcL 



Nazwa polska 


niemiecka 


Obszar 




Opole 


Oppeln 


1425,68 km. n 


Niemodlin 


Falkenberg 


602 ;5o 


n 


Grotków 


Grottkau 


519,27 


M 


Nisa 


Neisse 


711,41 


„ 


Prudnik 


Neustadt 0. S. 


798,38 


,, 


Głupczyce 


Leobschatz 


690.32 


n 


Koźle 


Cosel 


<''74v57 


r> 


Racibórz 


Ratibor 


857,94 


n 


Rybnik 


Rybnik 


852,50 


n 


Pszczyna 


Pless 


1062,42 


n 


Tarnowskie Góry 


Tarnowitz 


324,75 


n 


Bytom 


Beuthen 


126,61 


r> 


Katowice 


Kattowitz 


186,49 


n 


Zabrze 


Zabrze 


121,34 


n 


Toszćk-Gliwice 


Tost-Gleiwitz 


(>^6,09 


,ł • 


Wielkie Strzelce 


Gross-Strelitz 


895^15 


n - 


Lubliniec 


Lublinitz 


1009,93 


n 


Olesno 


Rosenberg 0. S. 


898,58 


n 


Kluczbork 


Kreuzberg 


552,78 


r 


Ohaud 


rcfjcnryjny Wroclau 


siei. 




Nazwa polska 


niemiecka 


Obszar 




Brzeg 


Brieg 


606,9 km. n 


Namysłów 


Namslau 


583,9 


n 


Syców 


Wartenberg 


812,8 


1 


Milicz 


Milłtscli 


932,0 


„ 


Trzebnica 


Trebnitz 


819,7 


i. 


Gurów 


Gulirau 


679.0 


r> 


Oleśnica 


Oels 


8()9,n 


n 


Wrocław miasto 


Breslau 


3<M 


n 


wieś 


n 


750.9 


n 



m 



— 45S — 

Siedzibą wlad/ pruwincyonalnych, naczelnego prezesa i jego 
organów pomocniczych, oraz miejscem zebrań sejmu prowincyo- 
nalnego {patrz str. 129 — 301 137) jest Wrocław. Tamzc re/y- m 
dują władze Wrocławskiego obwodu regencyjnego. Siedzibą ^ 
władz regencyjnycłi OpoIsJcicłi jest b. zamek książęcy na wyspie 
Pasiece w Opolu. Landraci i podwładne im „wydziały powiato- 
we" (patrz str. 136—7) urządują w miastach powiatowych. Osob- 
ne powiaty miejskie, niezależne od landrntów, stanowią na Gór* 



.' i^ 



starszy /.fiiiK-k riasfinv>ki w Ojiulii. 

nym Śląsku miasta: (Jpolc, Gliwice, iiytom, Królewska Huta. 
towice. Zaborze. Prudnik i Nisa. 

Jak każda prowincya pruska, tak i Śląsk stanowi pod wzglę- 
dem sądowniczym okręg odrębny, z trybunałem najwyższym. 
zwanym „sądem nadziemiańskim" lub „senatem" we Wrocławiu. 
Z kilkunastu sądów niższych, ziemiańskich (por. str. 140 — 141). 
w okolicach, zamieszkanych przez ludność polską, znajduje się 
siedem, z tej liczby piqt! w obwodzie regencyjnym Opolskim, mia* 



459 



nowicie zaś w miastach: Opolu, Gliwicach, Bytomiu, Raciborzu 
i Nisie. Z powiatów polskich obwodu regencyjnego Wrocław- 
skiego, Brzeski należy do sądu ziemiańskiego w Brzegu, a Namy- 
słowski i Sycowski do sądu ziemiańskiego w Oleśnicy (Oels). Sądy 
najniższe, „okrągowe". znajdują sią w licznych miastach, miqdzy 
innemi we wszystkich powiatowych. 

Pod względem wojskowym obwody regencyjne. Wrocławski 
i Opolski, tworzą okrqg VI korpusu armii, z dowództwem naczcl- 
nem we Wrocławiu. Obwód Lignicki zaś należy wraz z obwodem 
regencyjnym Poznańskim, do okręgu \' korpusu, którego naczelna 
komenda urząduje w Poznaniu. Ważnej drogi w dolinie Odry 
bronił niegdyś szereg fortec na pograniczu i nad samą rzeką. Obec- 
nie pozostały z nich tylko; na południu Nisa i Kładzko (w obwo- 
dzie reg. Wrocławskim), a na północnym zachodzie Głogowa nad 
Odrą (w obw, reg. Lignickimj. l-ortyfikacye w Koźlu, broniące 
drogi do Opola, zniesiono przed ćwiercią wieku. 

Stosunki polityczne na Górnym Śląsku są dla ludności polsluej 
jaknajniepomyślniejsze. Wiadomo, że w Prusach samorząd jest 
oparty na systemie plutokratycznym, a nie na zasadzie równou- 
prawnienia. Wszystką władza złożono w r<^ce stanów zamożnych 
i średnich, a szerokie warstwy prostego łudu są pozbawione 
w praktyce niemal wszelkich praw politycznych. Widzieliśmy już 
przy opisie W. K?>. Poznańskiego, że wychudzi to na niekorzyść 
ludności polskiej. Na Górnym Śląsku stosunki są jeszcze gorsze, 
niż w Prusach Zachodnich. Tam w stanach rządzących Polacy 
nie są wcale reprezentowani. W miastach Niemcy posiadają wszę- 
dzie olbrzymią przewaga materyalną; w ich rtjkach znajdują sią 
wszystkie wielkie przedsiebierstwa handlowe i przemysłowe. Po 
wsiach jest niewiele inaczej. Tam nieliczni magnaci niemieccy są 
właścicielami olbrzymich dóbr, równających się niejednokrotnie 
objętością małym ksitjstewkom cesarstwa niemieckiego, a lud polski 
należy prawic wyłącznie do stanu robotniczego i drobnowłościań- 
skiego. (Jedyny wyjątek stanowi znany poseł Szmula, pan dość zna- 
cznej łorluny). Stosunki po wsiach są o tyle lepsze od miejskich, że 
tam prawie wszędzie włościanie polscy należą do drugiej klasy wy- 
borczej, a więc w porozumieniu z również polskim ludem robot- 
niczym mogliby wywierać pewne wpływy i miejscami odnieść 



— 4^1 — 

W takich warunkach w samorządzie powiatowym Polacy nic od- 
grywają prawie żadnej roli i nie zdołali też dotąd przeprowadzić 
ani jednego posła do sejmu pruskiego, a ten stan rzeczy prawdopo- 
dobnie nie rychło zmieni sią na lepsze. 

Inaczej jest, gdy chodzi o wybór reprezentantów w parlamen- 
cie. Wybory do parlamentu odbywają sią na zasadzie zupełnego 
równouprawnienia wszystkich, bez wzglądu na majątek lub zaro- 
bek, a nadto głosowanie jest tajne, występowanie wiąc przeciw 
magnateryi niemieckiej nie jest połączone bezpośrednio z niebez- 
pieczeństwem utraty zarobku i prześladowań. Ponieważ zaś Po- 
lacy prawie we wszystkich okrągach stanowią znaczną większość, 
mogliby przy dobrej organizacyi zdobyć na G. Śląsku kilka man- 
datów poselskich. Dotąd posiadają tylko jeden, w okrągu Kato- 
wickim; wszystkie inne zaś znajdują sią w rakach centrowców, 
którzy jednak, uznając z konieczności prawa ludu wyborczego, zga- 
dzają sią na wybieranie kilku kandydatów pochodzenia polskiego. 
Takich posłów polskich, wybranych pod hasłami centrowymi i na- 
leżących do stronnictwa centrum, jest obecnie (styczeń, 1904) 
trzech: właściciel ziemski Szmula, górnik Królik i włościanin 
Strzoda. 

Dla szczegółowego scharakteryzowania tych stosunków, po- 
dajemy w zestawieniu poniższem wykaz okrągów wyborczych 
/. oznaczeniem ogólnej liczby ludności oraz ludności polskiej, przy- 
czem opieramy sią na statystyce urząduwej z r. 1900. 

Obwód )'('ij(iH('ijjnij Opohlci. 



Okrąg wyborczy 


Liczba mies/kań J Jczba 
C()W wogóle Polaków 


1) Kluczbork-Oieśno . . . 

2) Opole 

3) W. Strzelce-Koźle .... 

4) Lubliniec-Gliwice .... 

5) Tarnowskie Góry - Bytom - 
Królewska Huta 

6) Zabrze-Katowice .... 

7) Pszczyna-Rybnik . . . . 


98.'J()2 
137,972 
142,668 

173.509 

309,439 
29<>,0()7 

199-533 


71.000 

t;l,u(..K) 

1 12,000 

1 1 8,ax) 

190,000 
154,0(X) 

1 7 1 ,(~)00 



— 4<^2 — 



Okręg wyborczy 



Liczba mieszkań- 


Liczba 


ców wogóle 


Polaków 


174,328 


65,000 




i 50,(XX) Czechów 


^8,324 


46,000 


78,617 


4,500 


^4,147 


3,800 


99,310 


1,300 


r Wroc/aicuJci. 




63,077 


13,000 


112,404 


23,000 



H) Racibórz 



</) Prudnik . . . . 

10) Niemodiin-( Jrotków 

1 1) (iłupczycc . . . 

12) Nisa 



i;}) Namyslów-Brzcg 
14) Olcśnlca-Syców . 



Ludność polska posiada wiąc przy wyborach do parlamentu 
bezwzględną przewagą liczebną w 7 okręgach wyborczych obwo- 
du reg. Opolskiego, w ósmym mogłaby zwyciężyć w porozumie- 
niu z C/.echami, a w dziewiątym. Prudnickim, brak jej tylko kilka 
tysięcy głosów do większości. Natomiast w obu okręgach pół- 
nocnych obw. reg. Wrocławskiego Polacy są liczebnie tak słabi, że 
o zwycięstwie mowy być nie może. Dalsze szczegóły o tych sto- 
sunkach znajdzie czytelnik w jednym z rozdziałów następnych, 
przy uwagach o roli, jaką duchowieństwo odgrywa na Górnym 
śląsku. 



LIDNOSĆ. 

li 

vT ak już zaznaczono, tylko część wschodnia Śląska pruskiego po- 
siada jeszcze ludność polską. Większa, zachodnia część tego kraju, 
obejmująca cały obwód regencyjny Lignicki i prawie cały Wro- 
cławski, ma obecnie już charakter czysto niemiecki. "\Vobec tego 



— 464 — 

nie bądziemy podawali danych statystycznych o stosunlcach 
w całej prowincyi, lecz zadowolimy sią scharakteryzowaniem 
stanu rzeczy tylko na Górnym Śląsku, czyli, według określe- 
nia urzędowego, w obwodzie reg. Opolskim, a z obw. Wro- 
cławskiego uwzględnimy tylko te trzy powiaty północno-wschod- 
nie, w których Polacy stanowią jeszcze znaczny procent ludności. 
Do cyfr, dotyczących całej prowincyi, odwoływać się będziemy 
tylko w celach porównawczych, oraz tam, gdzie najważniejsze na- 
sze źródło, statystyka urzędowa, nie uwzględnia podziału kraju na 
mniejsze okręgi administracyjne. 

Obwód reg. Opolski jest najludniejszym i najgęściej zamiesz- 
kanym okręgiem Śląska pruskiego. Gdy przy równej prawie obję- 
tości (przeszło 13,000 kilometrów) wszystkich 3 okręgów. Wro- 
cławski posiadał w r. 1900-ym 1,697,719, a łJgnicki tylko 1,102,992 
mieszkańców, w Opolskim naliczono w tymże roku 1,868,146 dusz. 
czyli 141.3 na 1 kilometr kwadratowy. (Na całym Śląsku gęstość 
zaludnienia wynosi 1 if,,-^, w Kr(')lestwie Pruskiem 98,9 dusz na 1 
km. kw.). Tłómaczy się to ogromnym rozwojem przemysłu gór- 
niczego i labrycznego w tym obwodzie regencyjnym, i połączo- 
nym z lem napływem robotników z bliższych i dalszych okolic. 
Gdy w całej prowmcyi śląskiej liczba ludności zwiększyła się 
w ciągu ostatnicli 10 lat Xl>' stulecia, od r. 1890— i(>oi. w okrą- 
głycli tysiącach: z 4.220 na 4.6f, 1, to w obwodzie regencyjnym 
Opolskim z i.r)78 na i.'S(,8 tysięcy. Na całym Śląsku więc przy- 
rost dziesięcioletni wynosił 431 tysięcy, a z liczby tej 290,000 czyli 
()-]% przypadało na samą regencyę Opolską. 

Nie we wszystkich częściach Górnego Śląska jednak gęstość 
zaludnienia jest równomierna, i nie wszystkie korzystają z wspo- 
mnianego rozwoju. I wydatnia się on tylko w okręgach górni- 
czo przemysłowych południowo-wschodnich: w czysto rolniczych 
zaś liczba ludności zwiększa się powoli, miejscami nawet zmniej- 
sza sic zarówno procentowo jak i bezwzględnie. Dla scharakte- 
ryzowania tego rozwoju podajemy w zestawieniu poniżs/cm 
liczbę ludności w pojedynczych powiatach w latacli 1890, i8qj 
i 190(.>, z oznaczeniem gęstości zaludnienia w ostatnim roku: 



— 465 — 





Liczba mieszkańców 


Na 1 km. kw 


Nazwa powiatu 






przypadało 
wr, 1900 dusz 


w r. 1 890 w r. 1 895 


w r. 1900 


Bytom wieś 


1121,763 


109,462 


137,839 


1399,8 


Królewska Huta 








44,697 


57,919 




Bytom miasto . 








36,905 


42,343 


51,404 




Katowice wieś . 








1 120,762 


122,466 


151,660 


833,9 


„ miasto 








22,757 


31,738 




Zabrze wieś . . 








1 73,717 


\ 91,137 


93,022 


808,1 


Gmina Zaborze . 








/ 


22,587 




Tarnowskie Góry 








52,024 


57,546 


62,277 


190,1 


Racibórz wieś . 








1134,872 


1 141,476 


122,078 


143,2 


„ miasto 








25,250 




Głupczyce . . 








86,948 


86,210 


84,147 


121,8 


Rybnik . 








80,919 


87,557 


96,248 


112,9 


Nisa wieś . . 
„ miasto . . 








\ 98,922 


w 00,286 


75,043 
24,267 


106,7 


Koźle .... 








68,978 


70,606 


71,146 


105,4 


Prudnik wieś 








» 97,061 


J 98,764 


78,185 


99,9 


„ miasto . 








20,139 




Pszczyna . . . 








96,266 


101,979 


103,275 


97.0 


Kluczbork . . 








44,043 


46,339 


48,243 


87,3 


Gliwice wieś 








\ 100,687 


73,422 


73.944 


84.1 


„ miasto . 








/ 


38,916 


52,362 




Wielkie Strzelce 








67,391 


69,666 


7i'.522 


79,9 


Grotków . 








43,167 


42,065 


40,566 


78,1 


Opole wieś . . 








1122,415 


1 04,690 


107,911 


76,6 


„ miasto 








24,491 


30,112 




Niemodlin . . 








39,387 


38,816 


38,000 


62,9 


Olesno .... 








47,650 


49,105 


50,049 


55J 


Lubliniec .... 








43,854 


46,259 


47,213 


46,7 



Widzimy więc, że w okręgu górniczym liczba mieszkańców 
wzrasta nieustannie, tak dalece, że zwiększa się ludność powiatów 
Bytomskiego, Katowickiego i Zabrskiego, pomimo, że wyłączono 
z nich gminy, posiadające po kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców: 
z Bytomskiego — Królewską Hutę, z Zabrskiego — gminę Zaborze, 
a z Katowickiego — miasto Katowice. Natomiast zmniejszyła się 
bezwzględnie, chociaż nieznacznie, ludność powiatów po lewej 
stronie Odry: Głupczyckiego o 2,800, Niskiego (wraz z miastem) 



I 






M- 




rfl 


\ 

^M 




k 


1 


r 1 


1 


1 


1 


1 


1 


1 



I 

I 



— 466 — 

o 1,000, Grotkowskiego o 2,6(X\ Niemodlińskiego o 1,400 miesz- 
kańców. Zasługuje na u\vagQ, że wszystkie te powiaty, z wyjąt- 
kiem Prudnickiego, mają ludność przeważnie niemiecką i należą, 
z wyjątkiem Niemodlińskiego, do powiatów średnio zaludnionych. 
Natomiast w powiatach czysto rolniczych, po prawej stronie Odry, 

gdzie ludność jest pol- 
ska, liczba mieszkań- 
ców nie zmniejsza się. 
lecz zwiększa. Powia- 
ty te jednak, a zwła- 
szcza Lubliniecki, 
Oleśnicki i Opolski, 
należą do najsłabiej 
zaludnionych. Dowód 
to, że ludność polska 
osiadła na roli 
w mniejszym stopniu, 
niż niemiecka, z po- 
wiatów zachodnich 
wyprowadza sią do 
okręgu górniczo-prz:^' 
mysłowego. 

Wogólności z^»"*' 
zarówno u Polakó^-*' 
jak i Niemców, w^ Z3' 
chodzą w poszukiw — ^' 
niu lepszego zarob^s^^^ 
z swoich miejsc r- 
dzinnych nie całe r 
dżiny, lecz tylko mł 
dzież maska, l^o prawej stronie Odry zaś Niemcy wogóie nie n 
szają się z miejsca. Stąd pochodzi, że w tych powiatach lyll^< 
wśród ludności polskiej uwydatnia się wielka przewaga liczebr*^ 
kobiet nad mężczyznami, po lewej stronie Odry natomiast wid^^' 
my ten sam objaw zarówno u Polaków, jak i u Niemców. | 

Przytaczamy w zestawieniu poniższem kilka charakteryst_y- 
cznych przykładów tego ruchu robotniczego: 



TiJiy góroośl^skie (« Galus^yca poj liytwuiietaj. 




Nazwa powiatu 



Wuczbork . . 
Olesno . . . 
Opole wieś . . 
^%^. Strzelce . . 
Orliwice wieś 
'Tarnowskie Góry 
F^szczyna . . . 
F^ybnik . . . 
F^acibórz . . . 
ICcźle .... 



Polacy 



Liczba 
mężczyzn 



Liczba 
kobiet 



12,891 

19,311 
39,065 

26,314 

28,35» 
21,444 
41,652 
37,861 
29,399 
23,647 



Ołupczyce 
F^nidnik . 
N^iemodlin 
N^isa , . 
Orotków . 



15.124 9,411 

22,334 3,377 
45,828 8,753 

29,980 5,943 
31,467 5,779 
23,038 6,815 

47,721 5,542 

41,578 7,202 

34,998 14,639 

28,762 7,443 

Natomiast po lewej stronie Odry: 

31,449 
24,483 
15,921 
47,000 
18,441 



Niemcy 



Liczba 



mężczyzn kobiet 



Liczba 



1,461 


1,560 


19,753 


24,151 


1,683 


1,948 


823 


216 


178 


79 



9,384 
3,571 
9,712 
5,856 
6,413 
7,243 
6,054 

7,401 
16,165 

6,365 
39,348 

27,3<>>9 
17,859 
50.825 
21,757 



Należałoby mniemać, że wobec tak znacznej przewagi liczeb- 
riej kobiet nad mężczyznami w tylu powiatach Górnego Śląska, 
polegającej widocznie na wychodztwie, czego dowodzi fakt, że 
przewaga ta uwydatnia sią tylko u osób ponad lat 14, okręgi prze- 
'lijsłowe powinny posiadać ogromną przewagę liczebną męż- 
czjzn nad kobietami. W rzeczywistości tak nie jest. W powie- 
cie Królewsko-huckim mężczyzn jest więcej niż kobiet tylko o 1,100, 
'W- Bytomskim wiejskim o 1,400, w Zabrskim o 2,100, w Kato- 
'^ickim wiejskim o 2,000, miejskim o 400. Widocznie więc tylko 
cz^ robotników męskich z powiatów rolniczych, zarówno Pola- 
l^ów jak i Niemców, szuka zarobku w okręgu górniczo-fabrycz- 
'^yni, górnośląskim, większość zaś udaje się na zachód niemiecki. 

Nie jest to tylko przypuszczenie. Przekonywa o tem staty- 
styka wychodztwa, z której podajemy kilka cyfr, dotyczących Gór- 
nego Śląska w zestawieniu następującem, opartem na wynikach 
spisu powszechnego z r. 1900. W tablicy poniższej zestawiamy 
ze sobą liczbę osób urodzonych na G. Śląsku (w obwodzie regen- 
cyjnym Opolskim), a mieszkających poza obrębem tego kraju, oraz 



— 4^)8 — 

liczbę tych mieszkańców Górnego Śląska, którzy urodzili sią w in- 
nych częściach państwa niemieckiego. 



I. Nazwa dzielnicy 



II. Odpływ 



Liczba osób urodzo- 
nych na G. Śląsku, 
a mieszkających 

w dzielnicy, wymie- 
nionej w rubryce I 



Liczba mieszkańców 
G. Śląska, urodzo- 
nych w dzielnicy, 
wymienionej w ru- 
bryce I 



ni. Dopływ 



Obwód reg. Wrocławski 
, Lignicki 

Berlin .... 

Brandenburgia 

Kr. Saskie . . . 

Westfalia . . 

Pr. Saska . . . 

Nadrenia . . . 

W. Ks. Poznańskie 

Hanower . . . 

Szlezwik i Holsztyn ^ 

Pomerania . . . 

Alzacya i Lotaryngia 

Prow. Heska . . . 

Prusy Zachodnie . 

Brunświk .... 

Hamburg .... 

Anhalt 

Prusy Wschodnie 

Bawarya .... 

Księstwa Meklemburski 

Oldenburg .... 

Ks. Heskie .... 

Brema 

Badenia 

Ks. Sasko-Wejmarskie 
„ „ Ahenburskie 
„ Reuss starszej linii 

Wirtembergia . . . 

Lubeka 

Ks. Lippe .... 

Innne części ces. Niemieck 



Obcokrajowcy 



Razem 



104,266 


} 58,524 


24,876 


1,855 


20,832 


3,567 


16,417 


1,859 


14,560 


1,332 


12,244 


2,395 


10,057 


1,250 


7,788 


8,435 


4,515 


881 


2,357 


379 


2,114 


1,444 


2,046 


223 


1,831 


405 


1,762 


1,702 


1.645 


247 


1 ,605 


187 


1,391 


215 


1,228 


1,588 


862 


425 


669 


252 


585 


95 


532 


138 


478 


78 


473 


209 


398 


138 


362 


96 


213 


56 


170 


151 


148 


37 


108 


60 


218 


246 



236,752 



88,465 

28,691 



— ąG<) — 

Ogółem więc przebywało poza granicami obwodu reg. Opol- 
cgo 236,752 Górnoślązaków, a dopływ do Górnego Śląska wy- 
sjł z innycłi cząści cesarstwa niemieckiego 88,465, z zagranicy 
,691, razem 117,156 osób. Strata w ludziacli wynosiła zatem 
uwzględnię 119,596 dusz, a po odliczeniu osób przybyłycli z za- 




Typy góraośląskifl. 

% które nie posiadają praw obywatelskicłi w ces. Nicmiec- 
148,287 dusz. 
Jeżeli zestawimy tQ stosunkowo ogromną stratą z faktem, za- 
iczonym w początku tego rozdziału, że obwód regencyjny Opol- 
^ykazuje największy przyro^^t ludności z wszystkicłi trzecłi 




— 470 — 



dzielnic śląskich, to dojdziemy do wniosku, że ludność tamiejsza 
musi rozmnażać siq daleko szybciej, niż w innych częściach lego 
kraju. Niestety, statystyka urządowa w tym wypadku zawodzi. 
Urząd statystyczny w Berlinie ogłasza tylko cyfry, dotyczące ca- 
łych prowincyi, a nie mniejszych okręgów administracyjnych. Ze 
statystyki tej dowiadujemy sią wiqc tylko, że w ciągu ostatniego 
dziesięciolecia w. XIX (1890 — 1900) urodziło się na całym Śląsku 
pruskim w przecięciu rocznem 162,622 dzieci, przyrost naturalny 
wynosił więc 41,2^ ludności. Jest to cyfra stosunkowo bardzo 
wysoka. Wyższy procent znajdujemy tylko jeszcze w W Ks. Po- 
znańskiem (43,3:^') i Prusacli Zachodnich (43,4:^). Niewątpliwie 
jednak stosunek procentowy urodzin w^ obw. reg. Opolskim był 
znacznie wyższy i dorównywał mniej więcej wykazanemu w obu 
innych dzielnicach z ludnością polską, a cała prowincya śląska 
tylko wskutek zaliczenia do niej obw. reg. Opolskiego, znalazła się 
na trzeciem miejscu miedzy dzielnicami Królestwa Pruskiego. 
Wszędzie, gdzie Polaków niema w większej liczbie, procent uro- 
dzin w ciągu lat 10 ciu waha się między 32 a 37^. Naiooiiast 
i w tych rdzennic niemieckich częściach państwa, w których żyje 
wielu wychodźc(')w polskich, znajdujemy również wysoki procent 
urodzin: w Ks. Reuss linii starszej 42,3, w Westfalii 41,2, Nad- 
renii 38,6, Kr. Saskiem 40,8^. Także liczby stosunku procento- 
wego wypadków śmierci w obw. reg. Opolskim nie określa staty- 
styka urzędowa. Zadowolimy się więc przytoczeniem cyfr. doty- 
czących całego Sfąska. Umierało tam w ostatniem dziesięcioleciu 
w. XIX rocznie przeciętnie 186,622 osób, czyli 23,8^ ludności 
w okresie dziesięcioletnim. W Królestwie Prusb*em procent ten 
wynosił 23,1, w całem ces. niemieckiem 23,5, 

Pod względem wyznania na Górnym Śląsku posiadają ogrom- 
ną przewagę katolicy, w przeciwieństwie do obu innych obwodów 
regencyjnych. Gdy w obw. Wrocławskim protestanci stanowią 
58,3,^, a w obwodzie Lignickim nawet 82,5^' ogólnej liczby ludno- 
ści chrześciańskiej, to w Opolskim tylko g%. Z wszystkich powiatów 
tamtejszych tylko w jednym kluczborskim, który posiada znaczn;| 
liczbę protestantów Polaków, protestanci mają przewagę liczebną. 
a poza tem tylko w jednym jeszcze, Niemodlińskim, stanowią więcej, 
niż 7* ludności. Poniżej przytaczamy spis powiatów ob. reg. Opól- 



I 



— 471 — 

skiego i tych 3 obw. reg. Wrocławskiego, w których mieszka zna- 
czniejsza liczba Polaków, z oznaczeniem: a) ogólnej liczby miesz- 
kańców, h) katolików, c) protestantów, d) stosunku procentowego 
ludności katolickiej. 



Powiat 



a) Liczba 
miesz- 
kańców 



b) Liczba 
katoli- 
ków 



c) Liczba 
prote- 
stantów 



d) Na 100 miesz- 
kańców przypa- 
dało katolików 



Kluczbork . . 
Olesno . . . 
Opole miasto . 
„ wieś . 
Wielkie Strzelce 
Lubliniec . . 
Gliwice miasto 
„ wieś . 
Bytom miasto 
Królewska Huta 
Bytom wieś . 
Zabrze . . . 
Katowice miasto 

„ wieś 
Tarnowskie Góry 
Pszczyna 
Rybnik . 
Racibórz 
Koźle 
Głupczyce 
Prudnik 
Niemodlin 
Nisa 
Grotków 



Obw. reg. Opolski 



48,243 
50,049 
30,112 
107,911 
71,522 

47»9i3 
52,362 

73,944 
51,404 
57,919 

137,839 
115,609 

31,738 

151,660 

62,277 

103,275 
96,248 

147,328 
71,146 
84,147 
98,324 
38,000 

99,310 
40,566 



1,868,146 



15,225 

43,723 
22,546 

99,944 
67,879 
44,770 
42,129 
72,085 

43,163 
50,316 

131,725 

109,754 
23,183 

142,590 
58,108 
93,607 
91,715 

140,895 

67.423 

76,531 
90,214 

26,987 
91,701 
38,161 



1,681,374 



32,505 
5,980 

6,865 
10,633 
3,122 
1,842 
8,112 
1,390 
5,622 
6,665 
5,387 

4,593 
6,263 

7,414 
3,374 
8,662 

3,649 
5,307 

3,243 
7,222 

7,731 
10,921 

7,151 
2,308 



165,971 



32 
87 
75 
90 

95 

97 
81 

98 
84 
87 
91 
91 
73 
94 
93 
91 
95 
96 
96 
91 
91 
71 
92 

94 



90 



Obwód regencyjny Wrocławski: 



Namysłów 
Syców . . 
Brzeg . . 



34,548 


15,489 


18,459 


46 


48,014 


18,942 


28,865 


39 


63,077 


12,836 


49,632 


20 




9l'»ŁCtfni^ 



Ludaość polska na Śląsku, 



— 473 — 



W statystyce tej zasliigiije na iiwuge tei 



szczegół, że, poza po- 
■jatami Kluczborskim i .Nicmodlińskjm kmolicy stanowią najmniej- 
szy procent ludności w powiatach miejskich, a wiec w miastach: 
Katowicach, Opolu, Gliwicach i Bytomiu. Przekonamy sic póź- 
niej, że podobnie ma się rzecz p )d względem narf)dow)m. W mia- 
stach Niemcy są stosunkowi* najliczniejsi. 

Wyznawcy innych religii chrześciańskich stanowią na G. 
Śląsku tak drobny ułamek ludności, że wcale nie wchodzą w ra- 
chubę przy obliczeniu procentowem. Obok katolików i protestan- 
tów zastajemy tam tylko jeszcze w większej liczbie żydów. Liczbę 
ich w pojedynczych powiatach otrzymamy więc, jeżeli od ogólnej 
liczby mieszkańców odciągniemy liczbę katolików i ewangielików. 
Ogółem jest ich w obw. reg. Opolskim jo.ooo, stanowią oni zatem 
1% mieszkańców. 

Ogólną charakterystykę stosunków narodowych podaliśmy 
już wyżej. Pozostaje nam tytkn uzupełnienie jej przez podanie 
szczegółowej statystyki ludności polskiej według powiatów i do- 
rzucenie kilku uwag o rozwoju liczebnym tej ludności w latach 
ostatnich. Powiemy tu zaraz, że zestawienie wykazu statystycz- 
nego, któryby odpowiadał rzeczywistemu stanowi rzeczy, jest nie- 
możliwe. Jedyne źródło, na którem musimy się opierać — staty- 
styka urzędowa — jest pod względem narodowościowym bardzo 
mało wiarogodna, jak to już wykazywaliśmy w rozdziałach po- 
przednich tej pracy. Nie jest cno wolne od dążności germaniza- 
cyjnych, które uwydatniają się usiłowaniem, aby zmniejszyć jak- 
najwięcej liczbę Polaków. Być może, a nawet jest prawdopodob- 
ne, że w spisach nie zaliczano świadomie Polaków do Niemców — 
przynajmniej mogło to zdarzać się tylko wyjątkowo. Natomiast 
nie ulega najmniejszej wątpliwości, że działo się to częstokrolnie 
nieświadomie. Nadto zaś zaprowadzono celem zmniejszenia liczby 
ludności polskiej rubrykę t. zw. „dwujęzycznych" i umieszczono 
w niej ogromną liczbę osób. (Dwujęzycznych polsko- niemieckich 
naliczono w r. igoo w całych Niemczech nie mniej jak 182,194!). 
Niezawodnie istnieje w Prusach znaczna liczba osób, zwłaszcza 
na Śląsku, w Prusach Zachodnich i na Mazurach, które nic zdają 
sobie dokładnie sprawy z swej narodowości, lub też pod wpływem 
tradycyi i sympaiyi dla niemieckości, przyznają się do „ojczyste- 
go 




~ 475 - 

zwrócić uwagą na ten szczególny system liczenia ludności, a poza 
tem podzielić „dwujęzycznych" na dwie połowy, i jedną z nich 
zaliczyć do Polaków, a drugą do Niemców. Powtarzamy, że ten 
podział nie odpowiada rzeczywistości, a jeżeli trzymamy go sią 
w tym wypadku, to głównie dlatego, że jest dość powszechnie 
używany, a także każdy inny mógłby opierać sią tak samo, jak ten, 
tylko na przypuszczeniach. 

Z temi zastrzeżeniami podajemy poniżej wykaz pojedynczych 
okrcjgów, z oznaczeniem liczby ludności polskiej, a dla porówna- 
nia także katolickiej, w r. 1900. 





L i c 


7 h a 


Na 1000 miesz- 


Nazwa okrągu 


M—ś Ł W 


£« L/ u 


kańców było w 
r. 1900 Polaków 


Katolików 


Polaków 


Kluczbork 


15,225 


28,722 


595 


Olesno .... 




43,723 


42,356 


846 


Opole miasto . . 




22,546 


6,531 


217 


„ wieś. . . 




96,944 


86,257 


799 


„ razem . . 




119,490 


92,788 


698 


Wielkie Strzelce . 




67,879 


57-578 


805 


Lubliniec . . . 




44,770 


39,214 


831 


Gliwice miasto 




42,129 


15,814 


302 


„ wieś . . 




72,085 


60,763 


834 


„ razem 




114,214 


76,577 


606 


Tarnowskie Góry 




58,108 


46,270 


743 


Bytom miasto 




43,163 


21,316 


415 


„ wieś . , 




131,325 


104,119 


755 


Królewska Huta . 




50,316 


28,095 


485 


Katowice miasto . 




23,183 


7,962 


251 


„ wieś . 




142,590 


111,351 


734 


Zabrze 




109,754 


82,154 


711 


Cały okręg górniczy 




500,731 


354.997 


650 


Pszczyna . . . 




93,607 


90,498 


876 


Rybnik .... 




91,715 


80,360 


835 


Racibórz *) . . 




140,895 


65.231 


443 


Koźle .... 




67,423 


54,832 


770 


Prudnik. . . . 




90,214 


45,143 


459 



*) w pow. Uaciborskiin żyje, oprócz OÓ.OCO Polaków, jeszcze iX>,(.KJU Mouiwian. 



Nazwa okręgu 



Głupczyce . 
Niemodlin . 
Nisa . . 
G rolko w 



Obw. reg. Opolski 



I^ i c z b Cl 



Katolików Polaków 



Na looo miesz- 
kańców było wr. 
]Qoo Polaków 



76,531 

26,987 
<H,7oi 
;ja,iói 



3.471 

1,192 
29-) 



i/)8 1,374 I 1,082.716 
Obwód reg Wrocławski: 



41 

103 

l'j 

7 



Namysłów. . . 
Syców . . . . 
Brzeg ... 
Wrocław miasto . 



18,942 

12,836 

1 57>o5o 



10,367 

20,958 

2,512 

6,935 



-,So 



300 
436 

39 
16 



Do ścłiarakteryzowania stosunku liczebnego ludności polskie 
do niemieckiej na Górnym Śląsku cyfry, ogłoszone przez urzijd 
statystyczny, w braku dokładniejszych, mogą wystarczyć. Ogólny 
obraz stosunków bowiem nic zmienia się przez to, że kilka lub na- 
wet kilkadziesiąt tysięcy Polaków zaliczono do Niemców, Ogrom- 
na przewaga ludności polskiej w większości powiatów tak czy 
owak jest bardzo widoczna. Natomiast cyfry urzędowe nie wy- 
starczają wcale, gdy chodzi o stwierdzenie, w jakim kierunku od- 
bywa się rozw<>j stosunków narodowościowych w tej dzielnicy, 
czy wychodzi on na korzyść Niemców lub tez Polaków. Tu bo- 
wiem tylko zupełnie dokładne cyfry pozwalałyby na porównanie 
stanu rzeczy w pojedynczych latach spisowych. Urząd statystycz- — ^ 
ny w Berlinie wprawdzie ogłasza takie zestawienia, ale wartość"*^ 
rzeczywistej przypisać im nie można, właśnie dlatego, że cyfry s^ 
niedokładne i cale spisy są wykonywane z widoczną dążnością 
do zmniejszenia ludności polskiej. W W. Ks. Poznańskiem, jak z.a- 
znaczyliśmy wyżej, dążność ta ustąpiła już miejsca innej: poznainiu 
rzeczywistego stanu rzeczy. Na Śląsku jednak utrzymała się <i3o- 
tąd. Biuro statystyczne porównywa ze sobą tylko liczbę os- '^^' 
które podały język polski jako ojczysty, z zupcinem pominięci f" 
dwujęzycznych, i na podstawie takich swoich obliczeń dochodzi do 
wniosku, że stosunek ludności polskiej do niemieckiej na Górr» jm 



— 477 — 

.sku zmienił się od r. 1890 do 1900 znacznie na niekorzyść Po- 
ów» Mianowicie zaś sprawa przedstawia się według tej staty- 
ki w sposób następujący: 



Nazwa powiatu 



Na 1000 mieszkańców 
przypadało Polaków 




Pszczyna 

Olesno 

Rybnik 

Lubliniec 

Wielkie Strzelce 

Koźle 

Tarnowskie Góry 

Zabrze 

Opole miasto i wieś . 

Bytom wieś 

Huta Królewska . . . 

Katowice miasto i wieś 

Kluczbork 

Gliwice miasto i wieś 

Prudnik 

Racibórz 

Bytom miasto 

Niemodlin 

Obw. reg. Opolski 

Namysłów 

Syców 

Obw. reg Wrocławski 

Według tej statystyki więc niema ani jednego powiatu, w któ- 
n stosunki narodowościowe rozwinęły się na korzyść ludności 
Iskiej. Wszędzie, tak samo w pojedynczych powiatacli, jak 
cdłycli obwodach regencyjnych, zwiększył się procent ludnos'ci 
jmieckiej. Możnaby znaleźć także argument na uzasadnienie 
;o objawu; miane zaśowici wykazane wyżej wychodztwo lud- 
ści —w znacznej części polskiej — za zarobkiem do dzielnic nie- 
eckich. W rzeczywistości jednak stosunek procentowy, wbrew 



twierdzeniom biura statystycznego, mimo tego wychodzlwa, nie 
zmniejszy! sic prawdopodobnie wcale, a dowód na to znajdujemy 
w statystyce „dwujęzycznych". Na tych cyfrach, z których sko- 
rzystało biuro statystyczne, moznaby oprzeć się tylko wtedy, gdyby 
spisy z lat 1890 i 1900 były robione n')wnomiernie, a zwłaszcza 
gdyby owa sztuczna rubryka dwujęzycznych była wypełniana 
zawsze w ten sam sposób. Tymczasem tak nie byłu. Gdy w r. 
1890 naliczono na Górnym Śląsku „dwujęzycznych" 31,74^), to 
w r. 1900 obdarzono dwoma językami „ojczystemi" 70,107 osób. 
Rzecz naturalna, że po wyłączeniu takiej ogromnej liczby osób, 
należących przeważnie do narodowości polskiej, z obliczeń, po- 
równanie musiało wypaść na korzyść Niemców. Jeżeli usuniemy 
tę zupełnie dowolną kalkulacyę i poprawimy wyniki spisu z r. 1900 
tak, aby można go porównywać z poprzednim, t. j. zmniejszymy 
odpowiednio liczb<j „dwujęzycznych", to dojd/iemy do zupełnie 



5W? 1i 



StaruiytBa bmina dr«woiana w BjrŁouiu. 



— 479 — 

innego rezultatu, niż biuro statystyczne. Rachunek ten będzie 
przedstawiał sią tak: 

Wyłączono z obliczeń osób „dwujązycznych" w r. 1900: 70,107 

■ » n » wr. 1890: 3i,74<^) 

Należy wiqc włączyć do obliczenia w r. 1900 osób 38,351 

Nie ulega zaś najmniejszej wątpliwości, że wszystkicłi tych 
trzeba zaliczyć do ludności polskiej, Niemcy bowiem nie bywają 
zapisywani w rubryce „dwujęzycznych". Tak więc otrzymujemy 
Polaków w r. 1900: 

Zapisanych jako Polaków 1,048,230 

Zaliczonych tendencyjnie do „dwująz yc/nych" 38,351 

Razem 1,086,581 Polaków, 

oprócz odliczonych wyżej 31,746 dwujęzycznych. 

Teraz dopiero możemy porównać wyniki spisu zr. 1890 z wy- 
nikami spisu ostatniego, i otrzymujemy cyfry następujące: 



Rok 


Ogólna liczba 

ludności 

G bląska 


Liczba , 
Polaków 


Na 1000 miesz- 
kańców przypa- 
da Polaków 


1890 
1900 


1,577,731 
1,868,146 


918,728 
1,086,581 


582 
582 



Stosunki narodowościowe, według tego obliczenia, nie zmie^ 
niły się więc na Górnym Śląsku w ostatnich 10 latach wieku XIXi 
ani na korzyść Niemców, ani Polaków, a zysk niemiecki, obliczony 
przez biuro statystyczne na 1,5^, tłómaczy się jedynie ogromną 
liczbą osób, zapisanych w sztucznej rubryce „dwujęzycznych". 

Pod względem wyznaniowym olbrzymia większość śląskiej 
ludności polskiej należy do kościoła katolickiego. Tylko w powia- 
tach Kluczborskim i Sycowskim mieszka znaczna liczba Polaków 
protestantów, jak to łatwo poznać z zestawienia, umieszczonego 
na str. 475. Dokładnych cyfr podać niepodf)bna. W przybliże- 
niu jest Polaków protestantów w pow. Kluczborskim niespełna 
20,000, a Sycowskim około 5,000, razem mniej więcej 2').(X)0. 



— .\^n — 



V# 



Lud górnośląski przypomina pod niejednym wzglądem ma- 
zurski w Prusach Wschodnich. l\i i tam znajdujemy te same ro- 
sie, barczyste postacie me.żczyzn z wygnlonemi twarzami, o suro- 
wych rysach, te same opiekle rumiane kobiety, lą samą zachowaw- 
czość i nieufność względem wszystkiego, co nowe, wreszcie p«i- 
d<ibny jązyk, pełen archaizmów, a obok tego zwrotów i wyrażeń 
niemieckich. Widocznie wielowiekowe odosobnienie i podlega- 
nie wpływom kultury niemieckiej w obu dzielnicach oddziaływał" 

w sposób podobny na 
dwie grupy ludu, które 
niegdyś prawdopodob- 
nie niewiele różniły się 
ud siebie. (Na szcze- 
gólna uwagą zasługuje, 
że także na G. Śląsku, 
przynajmniei w jego 
części północnej, aż do 
granicy galicyjskiej, lud 
wymawia spółgłoski sz, 
cz, z z mazurska, w prze- 
ciwieństwie do swoich 
sąsiadów z W. Ks. Po- 
znańskiego i Królestwa 
Polskiego). Wogi')lności 
wpływy niemieckie są 
na Śląsku w języku wię- 
cej widoczne, niż na 
Mazowszu pruskiem, 
Liczba zwrotów oraz 
pojedynczych wyrazów 
niemieckich jest tam znacznie większa, a naw^et w najpierwotniej- 
szej formie rozmowy lud górnośląski posługuje się zwrotem nie- 
mieckim, przetlómaczonym na polskie, mówiąc; „oni daj a., pójfJa* 
(niem. Sie geben, gehen), zamiast: wy dacie, pójdziecie, — gdy nu 
Mazowszu zachowała się do dziś dnia archaiczna forma waśri. 
Z drugiej strony archaizmy śląskie są po części starsze od mazur- 
skich, co tlómaczy sic wcześniejszem zerwaniem związków z resztq 



'MO' góiuot-l^skiti. 



I 

I 



I 
I 



mm 



-^ ifil - 

narodu. W ubiorach natomiast wpływ niemiecki jest wiącej wi- 
doczny na Mazowszu pruskiem. Tam stare stroje ludowe zarzu- 
cono już prawie zupełnie, mążczyźni ubierają się z kusa po nie- 
miecku, a i u kobiet nie często już można spotkać się z resztkami 
starego stroju. Na Górnym Śląsku w życiu powszedniem nie jest 
inaczej. Zachowała się jednak pamięć tradycyi i poszanowanie 
dla niej, i w święta lub przy szczególnie uroczystych okoliczno- 
ściach, np. przy weselu, zarówno mężczyźni jak i kobiety przy- 
wdziewają tradycyjny strój ludowy, odmienny niemal w każdej 
okolicy. O ile te stroje są zabytkiem dawnych polskich lub uwy- 
datniają się w nich stare wpływy niemieckie, to pozostaje jeszcze 
do wyjaśnienia. 

Podziału na stany wśród ludności polskiej na Górnym Śląsku 
niema, o ile zaś uwydatnia się miejscami, jest zupełnie świeżej 
daty. Szlachta zniemczyła się oddawna bez wyjątku, mieszczań- 
stwo wstąpiło w jego ślady; pozostał tylko lud, pierwotnie rolni- 
czy, na ogół ubogi, zależny i teraz jeszcze mniej lub więcej od nie- 
mieckiej magna tery i wiejskiej. Rozwój górnictwa i hutnictwa 
w zagłębiu Bytomsko-Katowickim popędził ten lud z bliższych 
i dalszych okolic do pracy w kopalniach, hutach i fabrykach, i tak 
wytwarza się stan nowy górniczo-robotniczy, skutkiem stykania 
się z rozmaitemi żywiołami i pod wpływem zrzeszenia się, więcej 
rozwinięty pod względem umysłowym, lotniejszy, śmielszy i pew- 
niejszy siebie. Poza tem jednak nie wytwarzają się różnice za- 
sadnicze, już dla tego, że ta rzesza robotników uzupełnia się nie- 
ustannie przez dopływ ludności rolniczej, gdy na odwrót, część ro- 
botników, pracujących zarówno w okręgu przemysłowym Gór- 
nego Śląska, jak i na zachodzie niemieckim, powracając na rolę, 
w strony rodzinne, wyrównywa powoli poczynające się wytwa- 
rzać przeciwieństwa. 



fli 



— .iŃ2 — 



ROLNICTWO, PR/KMYSI., HANDKL. ŚRODKI 
KOM UMK ACM. 



ówiąc o ("iórnym Śląsku jako kraju gorniczo-przemysłowym. 
mamy zawsze na myśli tylko okrąg mniej więcej 400-kiIome- 
trowy. położony u źródeł Kłodnicy, w trójkącie miąd/y Gliwicami, 
Tarnowskiemi Górami i Mysłowicami. Jesi to jednak tylko ma- 
leńka czaić kraju, zaledwie 2% całego obszaru obwodu regencyj- 
nego Opolskiego. Znacznie większy jest obszar o cłiarakterze mie- 
szanym, rolniczo-przemysłowym, stanowiący południową czę-ść 
G, Śląska, po lewej stronie Klndnicy. Niema tam tego ruchu, 
który znajdujemy w zagłębiu Bylomsko-Katowickrm. Bez porów- 
nania większa część tego obszaru jest pokryta lasami, olbrzymiemi 
włościami magnatów niemieckich i osadami drobno-wlościańskie- 
mi, ale wśród tego kraju rolniczego są rozproszone, przynajmniej 
w niektórycli okolicach, małe kopalnie, liczne fabryki i zakłady 
przemysłowe. Natomiast cala pi')tnocna część obwodu Opolskie- 
go, zarówno po prawej jak i po lewej slronie Odry, ma charakter 
prawie czysto rolniczy, a część ta stanowi przeszło '/4 całego 
obwodu regencyjnego. 

Jak we wszystkich innych dzielnicach wschodnich państwa 
pruskiego, tak i na Górnym Śląsku stosunkom rolniczym nadaje 
szczególny charakter ta okoliczność, że bardzo wielka część ziemi 
znajduje się w posiadaniu pod względem liczebnym drobnej sto- 
sunkowo grupy szlachty i magnateryi wiejskiej. Na Górnym 
Śląsku uwydatnia się to jeszcze silniej, niż gdzieindziej. Wpraw- 
dzie tamtejsza wielka własność ziemska przedstawia się w stosun- 
ku procentowym mniej imponująco, niż w innych dzielnicach, ale 
za to pojedyncze włości, znajdujące się w jcdnem ręku, są olbrzy- 
mie, a niektóre z nich przewyższają swą objętością mniejsze księ- 
stwa udzielne cesarstwa niemieckiego. W statystyce urzędowej, 
Z której kilka ważniejszych cyfr podajemy niżej, nie uwydatnia się 



I 



I 



m 



- 483 

to należycie, ponieważ tam policzono tylko jedncsiki gospodarcze 
według wielkości, a nie obszary, stanowiące własność pojedyn- 
czych! właścicieli, gdy tymczasem zaznaczyć należy, że na te for- 
tuny magnackie składają się niejednokrolnie dziesiątki jednostek 
gospodarczy cti, począwszy od wielkicłi włości, aż do gospodarstw 
ł małycłi parcel. Słowem, statystyka urzędowa nie uprawnia 
jeszcze do pewnycłi wniosków u rzeczywistym stanie rzeczy, ©po- 
dziale ziemi między pojedyncze kategorye ludności rolniczej. We- 
dług tej statystyki stosunki na Górnym Śląsku przedstawiały się 
w obu ostatnicłi latacłi popisowych, i88l> i 1895, jak następuje: 



Wielkość 
gospodarstw 



Naliczono gospo 
darstw 



wr. i882,wr. 1895 



Obszar ogólny gospodarstw 
wynosił 



w r, 1882 w r. 1895 



mniej niż j łia 
2—5 łia. . 
5—20 „ . . 
Goapod, mitU 

Go^ipod. śrtdHie 
(20—100 Iia) 

itJO — 500 hm 
500 i więcej 

Wfosri wifJkie 



Hazem . 



^3,5 1 o 
3--i,o63 



89,240 
34>«.V' 



63,665 łia 
109,918 „ 

282.877 . 



Wi.siii /:.;/,/; .w 



4.447, 4j:iU 



59'-' 
130 



555 
142 



I4r>,985 

209,670 
164,648 



w 



6' .9 7 



67,656 łia 
'22,344 « 
300.322 „ 



4:iO'J(:o/nt 400,332 ha 



148.058 



'.•34,402 
167,859 



i4M,uoo| 158,507 



:t74::iis ha \ 402,201 ha 
976.763 łia I 1,041,241 lią 



Porówny wając cyfry z obu lat, przekonywamy się, że według 
tej statystyki ogólny obszar rolny powiększył się od r. 1882 do 
1895 o blizko 65,(X)0 łiekiarów, co nie może zgadzać się z rzeczy- 
wistym stanem rzeczy. Spisy nie odbywały się więc według nor- 
my równomiernej w obu latach, mianowicie zaś policzono w r. 
1 895 dokładnie] ogrody i rozmaite podmiejskie skrawki gruntu, 
z drugiej zaś strony zaliczono do włości lasy, stanowiące całość 
dla siebie. Skutkiem tego statystyka ta nie uprawnia do wnios- 
ków o zwiększeniu się liczby i obszaru drobnych osad rolnych. 




Am 



- 4^4 - 

Według niej bowiem zwiększył sią zarówno obszar gospodarstw 
wielkicłi, jak i małycłi, aż do najmniejszych parcel. 

Bądź co bądź w statystyce tej uderza ogromna łiczba maleń- 
kicti jednostek gospodarczych, parcel nie wystarczających wcale 
na utrzymanie rodziny, obejmujących mniej niź 2 hektary (3.561 
morgów pol.) i od 2 — 5 hektarów (3,56 — 8.y morgów p ). Te dwie 
kategorye stanowią przeszło 75^ wszystkich gospodarstw górno- 
śląskich, i nie wiele to znaczy, że w dość licznych wypadkach parę 



Z.puBiadluaci nagnackicli aa (Jurnym Śląsku. (Ludźmierzów ic«). 



I 



lub kilka takich parcel jest zjednoczonych w jednem ręku. To też 
widzimy, że bardzo wielka czcjść właścicieli rolnych nie zadawala 
się dochodem z swej ziemi, lecz szuka jeszcze dodatkowego za- 
robku, przeważnie w przemyśle i przez pracę rubotniczą na sąsied- 
nich wielkich włościach. Takich włościan, zarabiających pobocz- fl 
nie na swe utrzymanie, było w r. 1895 na ogólną liczbę 84.596 rol- 
ników samodzielnych 20,710, czyli okrągło 24^'. Z drugiej strony 
statystyka wykazuje, że posiadaczami, względnie dzierżawcami, 




— 485 — 

znacznej liczby maleńkich parceli nie są włościanie, lecz najmici 
rolni i przemysłowi, którzy pod wpływem znanej u ludu polskiego 
dążności do posiadania choćby najmniejszego skrawka gruntu, za- 
kupują lub wydzierżawiają obszary, dostępne dla ich kieszeni. Ta- 
kich najmitów rolnych, uprawiających grunt własny, nie tytułem 
deputatu, lecz własno>ci lub dzierżawy, było w r, i!^95-ym 14,498, 
najmitów zatrudnionych w przemyśle i handlu zaś jeszcze znacz- 
nie więcej, bo 30,751. Do kafegoryi drugiej należy zwłaszcza 
bardzo wielu górników i robotników fabrycznych z zagłębia By- 
tomsko-Katowickicgo. Ogółem więc stosunki rolnicze na Górnym 
Śląsku przedstawiały się w r. i8</5 w sposób następujący. Samo- 
dzielnych gospodarzy, utrzymujących się wyłącznie z dochodu 
z swej roli było 61,786, gospodarzy samodzielnych, zarabiających 
postronnie— 20,710, najmitów rolnych i przemysłowych, uprawia- 
jących małe skrawki własnego gruntu — 4.^,259. Ogółem zatem 
było posiadaczy obszaru ziemi 127,754. Ponieważ zaś liczba 
jednostek gospodarczych wynosiła w tymże roku ogółem 158,507. 
więc na loo posiadaczy przypadało 12^ go.spodarstw względ- 
nie parcel, aitn^c^y. że bardzo wielka ich liczba łączyła w swo- 
jem ręku pu Jwa lun więcej gospodarstw. 

Wobec ogriimnej różnorgdności gleby- górnośląskiej, tak 
wielkiej, że w licznych wypa<łkach 5-morgowa parcela przed- 
stawia większą wartości prżynnsi więks:^e dochody, niż 100-mor- 
gowe gosp(>darsiw<ł, cyfry dotyczące przeciętnego sprzętu poje- 
dynczych gatunków zbóż i roślin uprawnych nie uprawniają do 
zgoła żadnych wniosków. Natomiast nie jest pozbawiona znacze- 
nia statystyka żywego inwentarza, według kategoryi włości. Rzuca 
ona bowiem pewne światło na zamożność włości małych i śred- 
nich i stosunek ich do wielkich. .Mianowicie naliczono na Gór- 
nym Śląsku: 



W gospo- 
Jarslwach 
o obszarze 
lielstafDW 



Koni 



w r. ' w r. 

1 882 i 1 80- 



Bydła rogat. 



5—^20 ha 
20—100 „ 



42466 
-'O583 



4v55 1 5 
19249 



JO 100 2 1569 



160168 163954 
642061 61389 
70818, 85is59 



Owiec 



w r. 
1882 



1108 

6238 



6.30 
816 



29842892620 



Świń 



5828892841 

2283230153 

6287 12854 




— ąSO — 
loo hektarów obszaru uprawnego przypadało więc: 



We włościach 


Koni 


Bydł 


d rog. 


Owiec 


Świń 


o obszar/e 


w r. 

IHS.) 


w r 


w r. 

1HH2 


w r. 

l8i)r, 


w r. w r. 


w r. 

1 H.Hj 


W r. 

1 Hgr, 


") — i!0 ha 

•JO — K)0 „ . 

loo i więcej . 


16 

8 


1 8 


27 


5Q 

flO 

33 


4 

115 


3^' 


22 

■j 


:v2 

■-•4 



Widzimy witjc, że zamożność małych gospodarstw pod wzglą- 
dem inwentarza jest znaczna; zaznaczyO jednak trzeba, że konie są 




riuczkartiia rudy. 

tam raczej ciążarem, ni/, bogactwem, a wszystek inwentarz, z wyjąt- 
kiem trzody chlewnej, pi)d względem jakości jest bezwarunkowo 
gorszy, niz we włościach średnich, a zwłaszcza wielkicli. W po- 
równaniu z W. Ks. Poznańskiem i Prusami Zachodniemi, gospo- 
darstwa małe na Górnym Śliisku są na ogół bogatsze w inwentarz 
żywy, natomiast ubo/sze pod względem trzody chlewnej, która je- 
dynie przynosi większe zyski. 



- 4^7 - 



) 



Jak na Górnym Slą<;ku przedstawia «;iq pod/iat ziemi miedzy 
Pol«k<nv i \ienico\v. te^n nikt jcszcza dotaJ nic oblic/al i ptKlaiiic 
cyfr, choćby najó^^ólniejszych, jc!%t bardzo utrudnione. Za fakt nic 
ulegający żadnej wątpliwości moznn przyjąć, że wszystkie włości 
większe, obejmujące loo i wiąccj hektarów, są własnością nie- 
miecką. Jedyny wyjątek stanowi poseł Szmiila, który posiada 
dość rozległe włości, nic mogące sic jednak równać z fortunami 
magnat<')w niemieckich. Z własności średniej (jo — loo fia) Polacy 
pMDsiadają piewną część. aJe niezbyt wielką. Natomiast maja. oni 
wielką przewagę wśród włościan małorolnych, właścicieli parcel 
i gospodarstw nic przenoszących jo ha. W powiatach po prawej 
stronie Odry prawie cała ludnnść drobnowłościańska jest polską, 
po lewej stronie Odry natomiast Niemcy mają przewagę, a trzy 
powiaty są, jak wiadomo, prawie czyste niemieckie. W braku 
ścisłych danych statystycznych, można przyjąć za prawdopodobne, 
że obszar małorolny niemiecki po lewej stronie Odry jest niewiele 
tylko większy od obszaru polskich włości średnich po prawej stro- 
nie rzeki. Tak więc dochodzilibyśmy do wniosku, że w rękach 
ix)lskich na Górnym Śląsku znajduje się obszar, r(')wnający sic 
prawie sumie drobnych gospodarstw aż do l'o hekt. Gospodar- 
stwa te 1 parcele zajmują przestrzeń 490.322 ha; przy najostroż- 
niejszem obliczeniu więc wypadnie nam na obszar polski około 
400 tysięcy hektarów, czyli i,r)Oł>,ooo morgóW magdeburskich. 
Stanowi to przeszło 30^ całego obwodu reg. Opolskiego. 

Nie jest to wiele, zwłaszcza gdy się zważ}', że większa część naj- 
urodzajniejszych gruntów znajdujesię w rękach niemieckich. Wknż- 
dym razie udział Polaków w rolnictwie górnośląskiem przedstawia 
się daleko lepiej niż w górnictwie, przemyśle i handlu. W rolnictwie 
bądź co bądź włościanin polski odgrywa rolę pokaźną i mógłby na 
podstawie tego zdobyć odpowiednie wpływy w życiu publicznem; 
w kopalniach, fabrykach i handlu rządzą prawie wszechwładnie 
Niemcy, a Polak jest tam tylko robotnikiem. Jest to zaś tern waż- 
niejsze, że górnictwo, przemysł i handel z dnia na dzień staje się 
większą potęgą na G. Śląsku. Jeżeli wyżej wskazaliśmy na prze- 
ważnie rolniczy charakter tego kraju, dotyczyło to tylko wyglądu 
i wyzyskiwania ogromnej większości jego powierzchni. Jeżeli je- 
dnak za podstawę obliczeń przyjmiemy nie obszar, lecz zatrud- 




^ 489 — 

nienie ludności, to musimy uznać wybitnie przemysłowy charalit 
tej dzielnicy. Nic rolnictwo już bowiem, lecz górnictwo, przemy; 
i handel są dla większej części ludu środkami zarobku i utrzyma 
ula; W cyfrach stosunki przedstawiają sic jak następuje: 



Liczba mieszkańców wynosiła 
JZyło z rolnictwa osób . . 
„ z przemysłu .... 

,- z. handlu 

IH^yło czynnych wogóle osób 
_Łrłyło czynnych w rolnictwie 
R „W przemyśle 

» -W handlu 



• w r. 1 882 


wr. 1895 


1,432,836 


1,664,161 


687,436 


634,463 


505,001 


698,255 


95,406 


126,418 


50 1 ,68 1 


570,287 


288,000 (55^) 


278,363 (49*) 


184,464 (23^) 


247,800 (37^) 


29,217 {s%) 


44,118 {-]%) 



Od r. 1882 do ostatniego spisu stosunki przesunęły się więc 
r-Ł a niekorzyść rolnictwa. W r. 1895 już na 278,363 osoby, zara- 
biające na swe utrzymanie przez pracę na roli, było 291,918 za- 
t~cz>bkujących w przemyśle i handlu, a nadto widzimy, że rodziny 
<^> sób pracujących w przemyśle i handlu są liczniejsze, niż rodziny 
rc:>lnicze. Przemysł i handel dostarczał środków do życia 824,673, 
^ rolnictwo już tylko 634,463 mieszkańcom Górnego Śląska, i nie 
ti^udoo przewidzieć, że stosunki zmienią się z czasem jeszcze więcej 
^a niekorzyść rolnictwa. 

Z zawodów przemysłowych zatrudnia na G. Śląsku najwięcej 
r8|k górnictwo, a mianowicie 92,673 osoby (w r. 1895). Drugie 
niiejsce zajmowało budownictwo (37,112 osób), trzecie w-yrób, 
odzieży, obuwia, pranie i t. p. (30,595), czwarte wyrób środków 
spożywczych (20,125), piąte fabryki metalowe, oprócz fabryk ma- 
szyn, (17,879), szóste kamieniołomy, huty szklane i t. p. (15,276 
Osób). Następują: wyroby drzewne (1 1,708 osób), przędzalnictwo 
i tkactwo (9,206), wyrób maszyn i aparatów (5,289), przemysł 
chemiczny (2, fX)i), wyroby skórzane (1 ,997), wyrób papieru (1,801). 
hne zawody przemysłowe dostarczają zatrudnienia znacznie mniej- 
szej już liczbie robotników. 

W handlu towarami i w bankach było w r. 1 895 zatrudnionych 
),908 osób, w komunikacyi 13,806, w hotelach, oberżach i t. d. 
',290, wreszcie w zakładach ubezpieczeń 116 osób. 

G2 



— Ą>)n — 

Jnk wynika z cyfr powyższych, największej liczbie osńb do- 
starczają zajęcia kopalnie, a drugie miejsce zajmuje przemysł, ^ 
oparły na górnictwie miejscowem, Z kopalni najważniejszy jest 
wc.giel kamienny, znajdujący s:ę w ogromnycii i nadzwyczajnie 
grubych pokładach w określonym już wyżej okręgu górniczym 
i sięgający stąd z jednej strony do Krtjlestwa Polskiego (Dąbrowa) 
i Galicyi (Jaworzno), a z drugiej do Raciborza. Wyzyskiwane na 
wielką skalą są na G. Śląsku tylko pokłady najgrubsze w okolicy | 
Bytomia, Zabrza, Gliwic i Mikutowa. W powiatach południowych, 
i zachodnich, a mianowicie w Pszczyńskim i Rybnickim, istnieją 
tylko nieliczne kopalpie małe. Podobnie ma sitj rzecz z metalami. 



0»r.> 



Li-źiiicii. 

Wydobywają na G. Śląsku: rudą żelazną, rudy cynkowe (galman 
i blendę), ołów i cokolwiek srebra, prawie wyłącznie w okręgu 
Bytomsko Katowickim. Najoblitsza w pokłady rud cynkowych, 
ołów i srebro jest część południowa pow. I arnogórskiego, której 
punktem środkowym jest sławna ze swoich kościołów osada Nie- 
mieckie Piekary, Itozumic się, że huty i fabryki, przerabiające te 
metale, znajdują się w najbliższej okolicy kopalni. Konceniracya 
pod tym względem nie jest jednak tak wielka, jak pod względem 
górniczym. Spotykamy bowiem wielką liczbę fabryk wyrobów 
żelaznych, cynkowych i ołowianych także poza obrębem okręgu 
górniczego, zarówno na południu, jak i na zachodzie, aż do Opola. 



— 491 — 

Z kopalin innych zasługują na wymienienie wapno i gips, zwłasz- 
cza pod Rybniliiem i w Kraplcowicacli (po lewej stronie Odry) i łu- 
pek gliniany (pod Ziegenłials). Z kamieniołomów największe znaj- 
dują sią na G. Śląsku na górze Ś-tej Anny, pod Leżnicą. Doby- 
wają tu głównie bazalt. Z fabryk, przerabiaj ącycłi minerały kra- 
jowe, wymienimy wreszcie rozproszone po całym kraju łiuty 
szklane, fabryki cementu, fabryki cegły, wyrobów garncarskich 
i porcelany. W zestawieniu poniźszem podajemy pogląd na 
ważniejsze gałęzie przemysłu górniczo - fabrycznego z wymie- 
nieniem liczby zakładów i robotników w r. 1898. 

Liczba Liczba 
zakładów robotników 

Kopalnie wągla 54 59,416 

„ rudy żelaznej 42 2,886 

„ galmanu, ołowiu, srebra .... 47 10,882 

Huty żelazne, odlewnie i walcownie ... 46 39,292 

„ cynkowe 27 7,776 

„ ołowiu i srebra 1 565 

Koksownie 11 3,522 

Fabryki wyrobów żelaznych 133 13,812 

cynkowych 5 750 

Kamieniołomy, kopalnie wapna i t. d. . . 229 2,342 

Kopalnie i fabryki gipsu i marmuru ... 44 3,ii3 

Fabryki cementu i wyrobów cementowych 86 6,168 

Piece wapienne 594 10,063 

Fabryki wyrobów z gliny (cegielnie i t. d.) . 23 1.-965 

porcelany 1 385 

Huty szklane 20 637 

Z innych zakładów przemysłowych wymienimy: 

Młyny 979 2,102 

Cukrownie 13 -,787 

Browary 170 1 ,59 1 

Gorzelnie 230 870 

Fabryki cygar i papierosów 71 3,591 

Tartaki 188 4,5io 

Fabryki wyrobów z drzewa 24 842 



— Ą()2 — 

Liczba Liczba 

zakładów robotników 

Tokarnie, stolarnie i t. d 81 1,362 

Fabryki wyrobów lnianych, prządzalnie i t. d. 9 3,604 

„ pończoch 22 905 

„ celulozy 12 i,-7oi 

smoły 12 1,153 

„ kwasu siarcz, i nawozów sztucznych 14 1,203 

Mydlarnie 21 121 

Gazownie 25 450 

Fabryki dynamitu 5 398 

„ zapałek 4 254 

Jakie jest rozmieszczenie tych kopalń i fabryk i ustrój stosun- 
ków w pojedynczych powiatach, można osądzić z następującego 
zestawienia *) liczby zakładów i robotników: 





Liczba robotników 


Wzrost 


Na 100 miesz- 


Powiat 


przemyi 


.łowych 


liczebny od 


kańców było 
w r 1898 robot- 




wr. 1896 


w r. 1 898 


r. 189Ó— 8 


ników przem. 


Bytom . . . 


47,169 


56,498 


19,8,^' 


289 


Katowice 




:}iw59 ■ 


34,020 


7,1^' 


234 


Zabrze 




19,735 


23,215 


17,7.^' 


255 


Gliwice . 




8,833 


10,742 


21,7^ 


96 


Racibórz . 




6,796 


9,512 


40, o.^' 


67 


Rybnik 




5.591 


9,861 


76,4?« 


113 


Opole . . 




5,022 


7,391 


47,2.''o 


57 


"W. Strzelce 




4,877 


5,335 


9, 2^0 


77 


Prudnik . 




4.-407 


5,119 


16,2,1, 


52 


Pszczyna 




4,301 


4,966 


1 5,5^'" 


49 


Tam. Góry 




3,9'-i5 


7,798 


98,7^' 


136 


Nisa . . 




3,580 


4,132 


154:0 


41 


Koźle . . 




1,585 


2,212 


39,6"^ 


31 


Niemodlin 




907 


1,352 


49,o:?> 


35 


Lubliniec 




793 


980 


23,6:'o 


21 



*) Korzystamy tii. jak wogólc w opisie stosunków przemysłowych i handlo- 
wych, głównie z cyfr, przytoczonych w dziele J. B. Marchlewskiego „Stosunki spolccz- 
no-ckonomicznc pod panowaniem pruskicm". 



— 493 — 

Inne powiaty, które nie odznaczają się ani bezwzględnie wielką 
liczbą robotników przemysłowych, ani też nadzwyczajnem zwięk- 
szeniem sią ich liczby w stosunku procentowym, opuszczamy. Z ze- 
stawienia wyższego widzimy, że olbrzymia wiąkszośO robotników 
jest zatrudniona w okrągu Bytomsko-Kaiowickim. ale także w kilku 
innych powiatach poczyna uwydatniać nadzwyczajnie gorączkowy 
ruch przemysłowy. W Tarnogórskim liczba robotników w ciągu 
2 lat zwiąkszyła sic blisko o ioo,%, w Rybnickim o 76, w Niemo- 
dlińskim o 49, w Opolskim o 4 Tro- 
jak już zaznaczono, wszystkie kopalnie i wiąksze zakłady 
przemysłowe znajdują sią w rakach niemieckich, a Polacy odgry- 
wają prawie \vyłącznic rolą robotników. Ogółem samodzielnych 
przedsiebierców przemysłowych naliczono w obw. reg Opolskim 
w r. 1895-ym 40,050 (16,1 6 7o), pomocników 8,020 (3,247J» ro- 
botników zaś 199,339 (80,60 Vo)' ^ tej stosunkowo pokaźnej liczby 
„przemysłowców samodzielnych'' olbrzymią wiąkszość stanowią 
rzemieślnicy, wśród których jest także znaczny procent Polaków; 
a wielkie kopalnie i fabryki, przynoszące milionowe zyski, są włas- 
nością maleńkiej tylko garstki ludzi— przeważnie tej samej magna- 
tcryi niemieckiej, która skupia w swych rakach olbrzymie włości 
g<';rnośląskie. Przytoczymy tylko jeden przykład: Kodzina Hen- 
ckel-Donnermarck posiada 7 kopalń węgla, 1 1 kopalń rudy żelaz- 
nej, 7 kopalń rudy cynkowej, 6 hut cynkowych, 2 fabryłd kwasu 
siarczanego, 6 cegielni, 1 fabryłcą celulozy i i tartak, a w przed- 
siebierstwach tych pracuje przeszło 12,000 robotników. Takich 
magnatów jest na Górnym Śląsku wiącej, jak ks. Hohenluhe-Oeh- 
ringen, ks. Pszczyny (Pless), hrabina Schaffgotsch^ znany polityk 
hr. Ballestrem i t. d. Do ich kieszeni spływają miliony, wydoby- 
wane w postaci wągla i metalów z łona ziemi, Polacy zaś korzy- 
stają z tych niezmierzonych bogactw tylko jako bardzo licho płittni 
robotnicy. Płaca na G. Śląsku jest daleko niższa, niż w innych 
krajach górniczo-przemysłowych, np. Westfalii i Nadrenii, nie mó- 
wiąc już wcale o .4nglii lub Francyi. W r. 1900 robotnik górno- 
śląski zarabiał przeciątnie: w kopalniach wcgla 1018,2 mk., w ko- 
palniach rudy żelaznej 652,6, w kopalniach rudy cynkowej 8 13,4 mk, 
w zakładach hutniczych 985,7, w walcowniach żelaza 930,4, w od- 
lewni ach żelaza 862,8, w fabrykach drutu 930,6, w hutach cynko_ 



494 — 



wych 984,9 mk rocznie. Należy przytem uwzględnić, że są to za- 
robki przeciętne. Robotnicy i górnicy więcej uzdolnieni i zajmujący 
wyższe stanowiska, zarabiają więc znacznie więcej, a ogromna 
rzesza robotników zwyczajnych daleko mniej, niż wypada z po- 
wyższego zestawienia. 

Na zakończenie podajemy jeszcze kilka cyfr, przedstawiają- 
cych ogólny obraz ruchu górniczego i fabrycznego na Górnym 
Śląsku, pod względem produkcyi, jej wartości i zarobków robotni- 
czych z dwóch lat: 1890 i 1900: 



r. 1890 

49,708 

3^584,591 mk. 
16,862,878 tonn 



3,288 
1,549,211 mk. 
769,742 tonn 
3.855,0^7 mk. 

18,893 
13,630,000 mk. 



W{'giel lca?me?ułi/ 

Liczba robotników . . 
Suma pracy roboczej 

Produkcya 

Wartość całej produkcyi 
Sprzedano wcgla za . . 

7A'lazo 

Liczba robotn. w k(jpalniach . 
Płaca robocza „ 

Produkcya „ 

Wartość produkcyi „ 
Liczba robotn. w hutach i t. d. 
Płaca robocza „ ... 
Wartość produkcyi walcowni 

i odlewni 56,527,000 

(■i/łik 

Liczba robotn. w kopalniach . 
Płaca robocza „ 

Wartość produkcyi „ 
Liczba robotn. w walcowniach 
Płaca robocza „ 

Wartość produkcyi „ 
Oiów i arcbro 

Liczba robotnik(3w .... 

Płaca robocza 

Wartość produkcyi .... 



r. 1900 

70,147 
66,400,710 mk. 
24,815,041 tonn 



80,971,688 mk. 177,002,456 mk. 
78,127,906 „ 170,772,541 „ 



6,770 
4,584,096 mk. 
46,191,456 „ 
647 
415,085 mk. 
14,874,241 „ 



7'-'4 
481,320 mk. 
6,718,781 „ 



2,044 
1,418,807 mk. 
406,839 tonn 

-',897,567 mk. 
27,506 
23,683,000 mk. 

103,625,000 „ 

7,862 
6,539,622 mk, 

39,405,115 n 
711 
602,360 mk. 
17,984,463 „ 

707 
547,765 mk. 
10,136,835 „ 



— 49:) — 

Zrozumiet^ łatwo, że w kraju z tak ogromnym ruchem górni- 
czo-przemyslowym, a posiadającym nadto glebą mało urodzajną 
i szerokie warstwy ludu ubogie, a więc niezdolne do wielkiej kon- 
sumcyi, kopalnie i fabryki nadają charakter całemu ruchowi han- 
dlowemu. Produkty rolnicze starczą wogólności tylko na potrze- 
by miejscowe, wywóz ich zatem nie jest wielki, dowóz zaś składa 
sią głównie z artykułów kolonialnych i galanteryjnych, pozatem 
zaś z materyałów, potrzebnych fabrykom, a nie dostarczanym przez 
kopalnie miejscowe, głównie wiąc wyborowej rudy, która bywa 
sprowadzana w wielkich ilościach z Westfalii, Anglii i Skandy- 
nawii. Szczegółem, charakteryzującym bardzo wymownie sto- 
sunki handlowe na Górnym Śląsku, jest statystyka ruchu na Odrze 
w porcie wrocławskim. Na ogólną sumą 2,023,000 tonn dowozu 
i wywozu, wągiel kamienny stanowił blisko połową. W położo- 
nych bliżej kopalń miastach obwodu Opolskiego przewaga węgla 
w ruchu handlowym jest oczywiście jeszcze jaskrawszą. Tak np. 
w najważniejszym porcie Koźlu, w r. 1900 na ogólną sumą 813,000 
tonn transportów rzecznych, było 680,000 tonn wągla. Wogólno- 
ści wywóz wągla z Górnego Śląska przedstawiał sią w r. 1900 jak 
nastąpuje. Wysłano poza granice obw. reg. Opolskiego na Śląsk: 
2,848,900 tonn, do W. Ks. Poznańskiego 1,475,400 tonn, do Ber- 
lina 951,200 t., na zachód niemiecki, oprócz Berlina, 1,671,140 t., 
do Prus Wschodnich i Zachodnich 994,000 tonn, do portów Bał- 
tyckich 706,200 t, do Galicyi 523,609, do Czech 587,521, do in- 
nych dzielnic Austryi 563,521, na Wągry 2,940,986 t., do Króle- 
stwa Polskiego 874,522 tonn. Daleko mniejszy odbyt ma żelazo 
śląskie z powodu współzawodnictwa daleko lepszego żelaza west- 
falskiego, angielskiego i szwedzkiego. Wiąksza jego cząść bywa 
zużywana w fabrykach górnośląskich i środkowo-niemieckich; zna- 
czne ilości półfabrykatów i maszyn dostają sią do Ces. Rosyjskiego. 
W pięcioleciu 1 896 — 1900 wywożono w przecięciu rocznem do 
Rosyi z G. Śląska półfabrykatów żelaznych 71,000 tonn, maszyn 
i części maszyn 49,000, surowego żelaza i stali około 500 tonn. 
Dawniej wywóz surowca do Rosyi był znacznie większy. Naj- 
większą sumą wywozu wykazuje rok 1886—64,000 tonn. Obecnie 
żelazo surowe i stal bywają zużywane prawie wyłącznie na Gór- 
nym Śląsku i w sąsiednich dzielnicach środkowych państwa niemiec- 



— 49^) ~ 

kiego. Natomiast cynk górnośląski odgrywa bardzo ważną rolą 
w wszechświatowym ruchu handlowym. Większa cząść produk- 
cyi tamtejszej rozchodzi sią na wszystkie strony świata, a wynosiła 
ona w r. 1900-ym 103,333 tonn. Ołów bywa przerabiany głów- 
nie na miejscu w fabrykach rządowych i pozostaje w kraju. 

Stosunki komunikacyjne G. Śląsku, wystarczające zupełnie dla 
okolic rolniczych, są dla okrągu górniczo-przemysłowego dość 
niekorzystne. Główna arterya, Odra, jest oddalona od tego okrę- 
gu o 50 kilometrów; Wisła i jej dopływ, Czarna Przemsza, nie bar- 
dzo wchodzą w rachubę. Na obu tych rzekach spławia się do 
Galicyi wągla tylko kilkadziesiąt tonn rocznie. Dla ułatwienia ko- 
munikacyi z Odrą skanalizowano rzekę Kłodnicę, przepływającą 
na pograniczu okręgu górniczego, przez Gliwice. Droga ta jednak 
nie wystarcza dla ogromnego ruchu. Spławiają nią do Odry rocz- 
nie około 600,000 tonn węgla, co stanowi tylko małą część całego 
wywozu. Głównym środkiem przewozowym są koleje żelazne, 
rozchodzące się we wszystkich kierunkach: do Królestwa Polskiego 
przez Katowice i Sosnowiec, do Galicyi i Wiednia przez Bogumin, 
na Śląsk środkowy i dolny i na zachód niemiecki przez Opole 
i Wrocław, wreszcie do W. Ks. Poznańskiego, Prus i portów bał- 
tyckich zarówno przez Opole i Wrocław, a dalej Leszno, Poznań, 
jak i wprost przez Kluczbork-Oleśnicę- Jarocin. 






STOSUNKI KOŚCIELNE, SZKOLNICTWO, OŚWIATA, 
INSTYI UCYE SPOLI<:CZNE, PRASA. 




stosunkach administracyjnych kościoła katolickiego na Ślą- 
sku są jeszcze widoczne ślady dawnego rozwoju historycz- 
nego. Śląsk był od wieków jabłkiem niezgody między Polakami 
a Czechami; większa jego część północna należała w zaraniu dzie- 
jów do państwa Chrobrych i Krzywoustych, mała, południowa, po- 



— 497 — 

zostawała pod władzą czeską. Odbiło się to i na stosunkacli ko- 
ścielny cli. Gdy większa cząść Śłąska uzyskała około r. looo wła- 
snego biskupa z siedzibą w Wrocławiu, oddano go pod zwierzcli- 
nictwo arcybiskupa gnieźnieńskiego. Z obszaru południowego zaś, 
gdzie Czesi mieli podówczas przewagę, część! przyłączono do ar- 
cybiskupstwa praskiego, a inną do morawskiego, z siedzibą w Oło- 
muńcu. Ten podział utrzymał się także po zajęciu większej części 
Śląska przez Prusaków. Ta tylko nastąpiła zmiana, że w począt- 
kacłi w. XIX uwolniono biskupa wrocławskiego z pod władzy ar- 
cybiskupa gnieźnieńskiego. Obecnie stan rzeczy jest następujący: 
większa część powiatów (jłupczyckiego i Raciborskiego z 132,628 
katolikami (w r. 1900) należy do arcy biskupstwa ołomunieckiego; 
powiaty Neurode, Kladzko i Habclscłiwert z 159,761 katolikami, 
do arcybiskupstwa praskiego; reszta Śląska pruskiego wraz z księ- 
stwem Cieszyńskiem tworzy biskupstwo wrocławskie. "W dekana- 
tach pruskicłi tego biskupstwa naliczono w r. 1900-ym 2,274,954 
wiernych. Dodamy, że do biskupstwa wrocławskiego przyłączono 
później jeszcze całą prowincyę Brandenburską, wraz z Berlinem, 
i Pomerańską, bez powiatów, które należały niegdyś do państwa 
polskiego, a więc Drachimia, Szczecinka, Bytowa i Lęborka Bis- 
kupstwem wrocławskiem zarządza od r. 1887 książę biskup kar- 
dynał Jerzy Kopp, arcybiskupsiwem praskiem od r. 1899 arcybi- 
skup kardynał I^eon Skrbenski, olomunicckiem od r. 1893 arcybi- 
skup Teodor Kohn. 

Z tych trzech biskupstw interesuje nas w tej pracy jedynie 
wrocławskie. Do praskiego należą tylko części Śląska zupełnie 
już zniemczonego. Z katolickiej ludności obw. reg. Opolskiego, któ- 
rej władza kościelna znajduje się w Ołomuńcu, Czesi i Morawia- 
nie stanowią połowę, a Niemcy blizko jedną trzecią; polskich pod- 
władnych arcybiskupa ołomunieckiego jest na Śląsku pruskim 
tylko dwad/Jeścia kilka tysięcy. Zresztą zaś stosunek tego ludu do 
władzy duchownej jest na ogół prawidłowy. 

W dyecezyi wrocławskiej tak nic jest. Tam duchowieństwo 
katolickie od wieków podlegało wpływom niemieckim i odgry- 
wało rolę germanizatorów. Odznaczały się pod tym względem 
zakony, i jeżeli dziś cały dolny i średni Śląsk jest zniemczony, jest 
to przede wszy stkiem ich dziełem. Duchowieństwo świeckie, ży- 
tu 



499 



jące pośród ludu polskiego, zbliżało sią wiącej dn niego, liczyło się 
więcej z jego zwyczajami i potrzebami i uwzględniało w wiciiszym 
stopniu jego język ojczysty. Zdarzały się niewątpliwie wyjątki, 
ale na ogół temu duchowieństwu zarzutu świadomej i systematy- 
cznej germanizacyi w czasacti dawniejszycli robień nie można. Dziś 
jest inaczej. Do stosunków między władzą kościelną a ludem pol- 
skim na G. Śląsku można odnieść wszystko to, cośmy powie- 
dzieli wyżej o stosunkacli w Prusacłi Zachodnicłi, a zwłaszcza na 
Warmii. Władza duchowna spoczywa tam wyłącznie w rękach 
Niemców, którzy, przejmując się coraz więcej patryotyzmcm pru- 
skim, przyczyniają się chętnie do germanizowania ludu polskiego 
za pomocą środków kościelnych. Dążność ta uwydatniła się 
w szczególnie jaskrawy sposób, odkąd zarząd dyecezyi spoczął 
w rękach zupełnie sprusaczonego, a energicznego i bezwzględnego 
w wyborze środków biskupa Jerzego Koppa. W miarę nacisku 
i budzącej się równocześnie świadomości narodowej wśród ludu, 
stosunki między tym ludem a władzą duchowną i księżmi, uległymi 
jej życzeniom politycznym, zaostrzały się powoli, ale nieustannie, 
1 ostatecznie doszło do gwałtownego wybuchu. Warunki, sprzy- 
jające rozbudzeniu się świadomości narodowej wytworzył sam 
rząd pruski przez swą walkę z kościołem katolickim w epoce Bis- 
marckowskiej (t. zw. „walkę kultumą"). Wówczas jeszcze lud 
ten, z wcale nielicznemi wyjątkami, był pod względem narodowym 
zupełnie obojętny; jedyną ideą, która go ożywiała, była Idea reli- 
gijna. Gdy więc Bismarck wystąpił przeciw duchowieństwu ka- 
tolickiemu, lud górnośląski stanął po stronie sług kościoła i wtedy 
po raz pierwszy uświadomił sobie przeciwieństwo między sobą 
a rządem i ideą państwową pruską. Kamień, strącony z wyżyn 
niezręczną ręką „żelaznego kanclerza", pociągnął za sobą lawinę, 
której powstrzymaniem dziś próżno trudzą się Prusacy. Nieba- 
wem jednak drogi ludu pohkiego i stronnictwa katolickiego, które 
powstało dla odparcia zamachów Bismarckowskich, rozeszły się. 
Rząd, jeszcze za czasów Bismarcka, dał za wygraną i zawarł pokój 
z kościołem, a stronnictwo katolickie, t. zw. .„centrum", nabrało 
wpływów w ciałach prawodawczych, poczęło powoli zamieniać 
się na stronnictwo rządowe, przejmować się dążnościami rządu 
i odczuwać z przykrością budzący się ruch antyniemiecki na Śląsku. 



\nn 



Zresztą, wculc niezależnie od dążności narodowych pruskich, ruch 
wśród ludu polskiego na śląsku jest dla centrum katolickiego nie- 
pożądany, bo wytwarza nową potQgę, która wprawdzie pod pe- 
wnym wzglądem współdziała ze stronnictwem katolickicm, ale 
występuje jako czynnik samodzielny, niezależny od organizacyi 
stronnictwa centro wei,M->. a tern samem odgraniczający jego wpływy 
polityczne. Powstało nietylko pytanie, czy lud górnośląski ma być 
ludem pruskim, m(')wiącym po polsku lub też ludem polskim, lecz 
i drugie; kto ma rządzić na Górnym Śląsku i korzystać z wpływów 
konstytucyjnych ludności: centrum katolickie, czy Polacy? Oczy- 
wiście centrum cłice utrzymać sią w dotychczasowym „stanie po- 
siadania", a ponieważ zai;raża mu ruch polski, usiłuje stłumić go 
i, o ile siq da, usunąć zupełnie przez zgermanizowanie szerokicłi 
warstw ludu — i tu spotyka sic z podobnemi dążnościami rządu prus- 
kiego. Wie ono jednak, że przez bezwzgitjdne i jawne zwalczanie 
i usuwanie jeżyka polskiego wywołałoby tylko opór tam. gdzie go 
jeszcze niema: kryje sitj więc ze swcmi celami, pragnąc pozyskać 
lub zachować sobie zaufanie ludności polskiej przez wystąpowanie 
publiczne w obronie jej jc|zyka. równocześnie zaś zorganizować 
ten lud w stowarzyszeniach katolickich, kierowanych przez księży 
w duchu mnie} lub więcej asymllacyjnym. wreszcie zaś ograniczać 
powoli używanie jijzyka polskiego w kościele. Władza duchuwna 
w Wrocławiu, z kardynałem Koppem na czele, kieruje całą tą po- 
lityką, w ścisłem porozumieniu z wybitnymi członkami świeckimi 
stronnictwa— magnateryą gtirnoślaską, udziela wskazówek ducho- 
wieństwu, a przedewszystkiem stara się o to, aby nie dopuścić na 
Śląsk księży, którzy sprzyjają ruchowi polskiemu. Zapobiedz temu 
zupełnie oczywiście niepodobna, choćby już dlatego, że przeicona- 
nia polityczne młodych ksitjży nie zawsze są znane, a po Icanonicz- 
nem ustanowieniu ich na probostwach, biskup nie może usuw.ić 
ich dowolnie. W każdym jednak razie władza duchowna nie 
ustanawia na Górnym Śląsku żadnego księdza, który zdradził sią 
ze swymi dążnościami polskierai, lecz wysyła ich na liche stanowi- 
ska w rozległej delegaturze brandenburskiej, berlińskiej i pomeruń- 
skiej. Mimo to jednak między księżmi górnośląskimi bywali za* 
wsze i są do dziś dnia gorący obrońcy narodowości polskiej, nie 
wahający się występować publicznie ze swemi prąekonaniami. 



f,n 



Liczba ich jednak nie jest wielka, Wiąkszość diichowien<;t\va tam- 
tejszego popiera umiarkowanie politykę germanizacyjna biskupa, 
a znaczna część bierze z wielką namiętnością i nie przebierając 
w środkach, udział w walce przeciw w^zmagającemu się coraz 
więcej ruchowi polskiemu. Nuboźuńsiwa bywają oczywiście we 
wszystkich parafiach jzysto polskich odprawiane w języku polskim: 
gdzie jednak Niemcy stanowią choćby tylko niewielki procent pa- 
rafian, tam odbywają się także nabożeństwa- niemieckie i występuje 
dążność do ograniczania polskich. W miastach prawie wszystkich 
uprzywilejowanym językiem kościelnym jest niemiecki. W nie- 
mieckim także odbywa się korcspondencya z władzą duchowną. 

Organizacya kościoła protestanckiego na Śląsku opiera się, jak 
wszędzie w Prusach, na organizacyi administracyjnej państwowej. 
Prowincya Śląska stanowi więc równocześnie prowincyę kościelną 
protestancką, na której czele stoi konsystorz we Wrocławiu. Ję- 
zykiem kościelnym jest niemiecki. W parafiach z ludnością pol- 
ską nabożeństwa odbywają się w języku polskim, w^ mieszanych 
w polskim i niemieckim. W większej części parafii polsko-prote- 
stanckich odbywa się systematyczna praca germanizacyjna, bez 
żadnego oporu ze strony ludu. Są jednak także nieliczni pastoro- 
wie, któPzy dbają o utr/ymanic języka polskiego. Og('>łem Pola- 
kcm* protestantów jest na śląsku w obw. reg. Opolskim i Wrocław- 
skim niewiele ponad 2f,,o<x). 

Organizacya wyznaniowa żydów na G. Śląsku jest tak samo 
luźna, jak gdzieindziej. Wszystko, cośmy powiedzieli wyżej o ży- 
dach w W. Ks. Poznańskiem i Prusach Zachodnich, odnosi się 
także do żydów górnośląskich. 

Stosunki szkolne na G. Śląsku nie różnią się prawie niczem od 
scharakteryzowanych wyżej zachodnio-pruskich, a od poznańskich 
tylko tern, że na Śląsku także nauka religii odbywa się wyłącznie 
w języku niemieckim. Nieszczerych żądań centrum katolickiego, 
aby wykładano w szkołach początkowych naukę religii w języku 
polskim, władze pruskie nie uwzględniają. W średnic zakłady na- 
ukowe G. Śląsk jest bogaty. Gimnazya i wyższe szkoły realne są 
liczne, między innymi w Opolu, W. Strzelcach, Tarnowskich Gó- 
rach, Bytomiu. Królewskiej Hucie, Katowicach, Gliwicach. Pszczy- 
nie, Raciborzu, Glupczycach. Prudniku, Nisie, Brzegu i Kluczborku; 



seminarya nauczycielskie znajdują sią w Opolu, Sośniczowicach,' 
Raciborzu, Kluczborku^ szkoły górnicze i techniczno-hutnicze w Tar- 
nowskich Górach i Gliwicach; przemysłowe w Bytomiu, Głupczy- 
cach i Nisie; rolnicze w Prostkowie (wielki instytut rolniczo-Ieśno- 
pomologiczny), Nisie. Brzegu: zakład dla akuszerek w Opolu, dla 
głuchoniemych w Raciborzu i t. d. Iniwersytct dla Śląska znaj- 



/ 



Kinrul Miarka,, 

duje siQ w Wrocławiu. Posiada on 4 wydziały: filozoficzno-fiło- 
logiczno-historyczny, prawniczy, medyczny i teologiczny. Istnieje 
przy nim osobna katedra dla języków słowiańskich, z szczegółnem 
uwzględnieniem polskiego, którą zajmuje od widu lat zasłużony 
prof. Nehring (Polak); w dziale historycznym zasługują na szcze- 
gólną wzmianką gruntowne badania tamtejszych historyków nad 



— 503 — 

dziejami Pulsld (prof. Roepell i jego następca Caro). Niegdyś uni- 
wersytet wrojlawskł przyciągał do siebie większą częś;! młodzieży 
polskiej z W. Ks. Poznańskiego i Prus Zacliodnicłi. Obecnie liczba 
studentów polskicłi jest tam stosunkowo niewielka; większą siłę 
przyciągajijcą wywiera Berlin ze swemi licznemi zakładami i róż- 
norodncmi pomocniczemi środkami naukowemi. 

Wszystkie zakłady wychowawcze i publiczne instytucye spo- 
łeczne, którycli wyliczenia oszczędzimy sobie, mają na Górnym 
Śląsku nietylko charakter niemiecki, lecz i germanizacyjny, nie 
tylko nic uwzględniają potrzeb ludności polskiej, lecz zajmują 
względem niej wprost wrogie stanowisko — jak np, kasy chorych. 
Wszędzie wszystko obliczone jest na to, aby utrzymać lud polski 
w dawnej bierności, zależności moralnej, politycznej i materyal- 
nej od władz świeckich i kościelnych, przedsiebierców i magnatów 
niemieckich, odstraszyć go od udziału w ruchu, który uwydatnia 
się silnie w całym kraju. Nie trudno zrozumieć, że właśnie ten 
system pogłębia coraz więcej ujawniające sic przeciwieństwa, 
uświadamia je coraz szerszym warstwom ludu, prowadzi do coraz 
ściślejszego odgraniczania się Polaków od Niemców. W okręgu 
górniczo-przemysłowym dziś już rozdział ten jest prawie zupełny 
i sięga do wszystkich dziedzin życia publicznego. Polacy tworzą 
nietylko własną organizacyę polityczną, lecz zakładają także wła- 
sne stowarzyszenia i własne instytucye samopocy, tinansowe, kul- 
turalne. 

Wykazaliśmy wyżej związek między rozbudzeniem się tego 
ruchu a „walką kulturną" i polityką centrum katolickiego. Pierw- 
sze jego początki sięgają jednak znacznie dalej, uwydatniły się 
w czasach, kiedy lud śląski w oczach władz i Niemców byt ludem 
pruskim, używającym tylko odmiennej gwary („wasserpolnisch"), 
kiedy germanizacya nie była jeszcze ujęta w system, przeprowa- 
dzany z wytężeniem przez wszystkie organy władzy, a centrum 
katolickie jeszcze nie istniało. Hasło narodowe, które w epoce 
kwitnącego demokratyzmu obiegło całą Europę, znalazło oddźwięk 
także na ziemi górnośląskiej. Nie wywołało ono tam na razie 
żadnych przewrotów, ani nawet silniejszego ruchu, lecz tylko prag- 
nienie oddziaływania na lud i oświecenia go przez zwrócenie się 
do niego w jego własnym języku, l^ierwszą próbą był bodaj „Ty- 



— .")04 — 



godnik Puiski", wydawany od r. 1842 — 1846 w Pszczynie przez 
Szemela. Później głównem środowiskiem ruchu wydawniczego 
polskiego stały si^ Piekary, jako sławne na cały Śląsk i zwiedzane 
pr/.ez liczne rzesze ludu miejsce pielgrzymek. Wydawane w lej M 
miejscowości tygodniki miały charakter wylqcznie religijny lub 
pouczający. W ton narodowy uderzył pierwszy na G. Śląsku mie- 
szczanin, organista, nauczyciel, pisarz sądowy, Józef Lompa 
(1797 — 1863). Liczne jego prace rozcłiodziły si^ w tysiącach 
eg-^emplarzy między ludem, rzucając tu i owdzie ziarno uświado- fl 
mienia, zachęcając do czytania. ™ 

do zajmowania sią swojemi spra- 
wami. Obok Lompy zasługują 
w tym okresie na wymienienie 
ksi(jgarz Nawrocki w Mikułowie, 
proboszcz mikułowski , Antoni 
Stabik, Haneczek, Fryderyk llos- 
talski, nauczyciel w Kluczborku, 
a zwłaszcza poeta górnośląski, 
ks. Damroth, ukrywający sią pod 
pseudonimem O.cstawa Lubiń- 
skiego. 

Próby te i usiłowania nie 
były pozbawione znaczenia, ale 
skutek ich nie był wielki. Riich 
polski na Śląsku obudził dopiero 
Ka ro 1 M ia rka ( 1 8 2 4 — 1882). pier- 
wotnie nauczyciel ludowy w Piel- 

grzymowicach. nustqpnie obrotny wydawca i redaktor pierwszego 
pisma, które rozchodziło sic w wielkiej liczbie egzemplarzy i po- 
siadało wpływy. Zachtjtę do działalności publicystycznej w du- 
chu narodowym otrzymiił Miarka od Pawła Stnlmacha w Cieszy- 
nie. Nauczywszy sie w dojrzałym już wieku pisać po polsku, wy- 
dał kilka broszurek, w których scharakteryzował trafnie położenie 
ludu górnośląskiego, później objął redakcyę „Zwiastuna Górno- 
śląskiego", wydawanego w Piekarach przez Heneczka, przeniósł- 
szy redakcyą do Huty Królewskiej. Owoce tych pierwszych usi- 
łowań były niewielkie. Warunki, sprzyjające działalności ruch- 



Adam NRiiieriilaki. 



— 505 — 

liwego pisarza i wydawcy, wytworzyła dopiero parą lat później 
„walka kultumd", wyrywająca lud górnośląski z wielowiekowej 
sennej obojętności. Miarka był wówczas kierownikiem przenie- 
sionego z Królewskiej Huty do Mikułowa czasopisma „Katolik" , 
o którego początkach cłiełmińskicli wspominaliśmy przy opisie 
Prus Zacłiodnicti. Pisemko, prowadzone żywo i śmiało, stawające 
energicznie w obronie kościoła i ludu, znalazło licznycłi czytelni- 
ków i zdobyło znaczne wpływy. Rozpoczęła się teraz systematy- 
czna praca nad rozbudzeniem ludu, doprowadzeniem go do świa- 
domości i zorganizowaniem do walki o swój język, prawa przy- 
rodzone i konstytucyjne. Po usunięciu się Miarki do Cieszyna, 
skutkiem prześladowania ze strony rządu pruskiego, objął po nim 
spuściznę proboszcz bytomski, ks. Radziejewski, który też przeniósł 
„Katolika" do Bytomia; następnie zaś objął redakcyę tego pisma, 
rozwinął je w sposób niespodziewany i zapewnił mu olbrzymie 
wpływy Adam Napieralski. W miarę rozwijania się pisma, postę- 
powała naprzód i praca organizacyjna, prowadzona na wielką skalę. 
Tymczasem w centrum katolickiem nastąpił zwrot. Coraz liczniejsi 
członkowie stronnictwa poczęli przecliylać się na stronę rządu, a dla 
wszystkicłi powstanie nowej potęgi politycznej na G. Śląsku stało 
się niewygodne. Nastąpiły częste i gwałtowne starcia. Napie- 
ralski jednak, nie wierząc jeszcze w siłę rucłiu, do którego rozbu- 
dzenia sam się znakomicie przyczynił, z temperamentu więcej prze- 
zorny, niż śmiały, liczący się skrupulatnie z materyalnemi intere- 
sami ludu, zależnego od magnateryi niemiecko-katolickiej, usiło- 
wał, mimo nieustannych nieporozumień i zatargów, utrzymać na- 
dal sojusz ze stronnictwem katolickiem, aby pod jego osłoną pra- 
cować nad uświadomieniem najszerszych warstw ludu. Ruch pol- 
ski na Śląsku zogniskował się prawie wyłącznie w powiatach po- 
łudniowo-wschodnich, a zwłaszcza w okręgu górniczym, którego 
środowiskiem był, a poniekąd pozostał dotąd. Bytom. Tam uświa- 
domienie zrobiło znaczne postępy. W okolicach czysto rolniczych 
natomiast, zarówno nad Wisłą i Odrą, jak na północnym wscho- 
dzie, nad granicą W. Ks. Poznańskiego i stąd aż do Gór Tarnow- 
skich, lud pozostał w uśpieniu. Na usiłowaniach, aby wciągnąć 
go do udziału w życiu publicznem, nie zbywało. Już Lompa wy- 
dawał pisemko w kącie północno-wschodnim, w Oleśnie (1848—9) 

(55 




I 



a w tym samym czasie wychodziło pismo polskie w Opolu. Po za- 
łożeniu ^Gazety Opolskiej" zaś rozpoczęła się usilna praca syste- 
matyczna nad rozbudzeniem i uświadomieniem ludu tamtejszego. . 
Pismo to zdobyło z czasem, pod redakcyą Bronisława Koraszew- ■ 
skiego, poważanie i wpływy, ale szerokie warstwy ludu rolniczego 
i dziś jeszcze trzymają się z dala od ruchu narodowego i w prak- 
tyce poddawają się wskazówkom duchowieństwa centrowego i ma- 
gnateryi niemieckiej. Wobec głuchej obojętności tego ludu, a jest 
to blisko potowa całej ludności górnośląskiej, i jego zależności ma- 
teryalnej od Niemców, stawająca się coraz więcej nieuniknioną 
walka z centrum katolickiem, budziła poważne i uzasadnione oba- 
wy. Nie było pewności, czy lud pójdzie za głosem swoich kierow- 
ników polskich, a istniało niebezpieczeństwo, że prześladowania ze 
strony magnateryi i księży, które byłyby nieuniknionem następ- 
stwem walki, i łączące się z nią straty materyalne, odstręczyłyby 
znaczną część zależnych włościan i robotników od współpracowa- 
nia z Polakami, a popchnęłyby ich w ramiona germanizacyi. Za- 
mierzano więc działać ostrożnie, przedcwszystkiem utrzymać wśród 
ludu przywiązanie do języka, oświecać go, dopomódz mu do na- 
prawy warunków ekonomicznych, co wszystko można było uczy- 
nić, jakkolwiek nie bez przeszkód, w zgodzie z centrum katolic- 
kiem, i przewidywano, że lud oświecony i usamodzielniony pod 
względem maieryalnym prędzej, czy później sam znajdzie właściwą 
drogę postępowania. 

Tymczasem w okręgu przemysłowo-górniczym usiłowania 
Miarków, Radziejewskich, Napieralskich wydały owoce. Tamtej- 
sza ludność górnicza, hutnicza i fabryczna przejęła się hasłami, gło- 
szonemi w pismach i broszurach, zorganizowała się częściowo 
w towarzystwach, a równocześnie wytworzyła się grupa młudej 
inteligencyi. Gorętszym z tej młodzieży praca, jaką uprawia! 
„Katolik" wraz z zależnemi od siebie pismami, wydawała się zbyt 
powolną i bojaźliwą; niecierpliwiły ją nadużycia i wybryki, któ- 
rych dopuszczało się Względem ludności polskiej coraz częściej du- 
chowieństwo, przejmujące się dążnościami germanizacyjnemi, 
i z kół tych wydano pod koniec r. 1902 hasło stanowczego zerwa- 
nia z centrum katolickiem. Duszą tego nowego ruchu stał si^ 
śmiały, zapalony, wymowny, ambitny Wojciech Korfanty, a orga- 



^H^ 



— 507 — 

nem redagowany przez niego, przy pomocy Jana Kowalczyka, 
dziennik katowicki „Górnoślązak". Nowe stronnictwo zorganizo- 
w^ało sią bardzo szybko, a znalazłszy poparcie w niektórych kołach 
robotniczych oraz inteligencyi, utworzyło pierwszy na G. Śląsku 
polski komitet wyborczy, z zamiarem stawiania własnych kandy- 
datów w wyborach do parlamentu niemieckiego. Gdy dotychcza- 
sowi nieliczni posłowie polscy na G. Śląsku byli polecani przez 
komitet centrowy, do którego także należał Adam Napieralski, 
i wstępowali do stronnictwa centrum katolickiego, komitet wybor- 
czy „Górnoślązaka" ogłosił zasadą, że posłowie mają być wybierani 
pod hasłem narodowem, a nie centrowem, i przystępować do Kola 
polskiego w Berlinie. Napieralski tym zamiarom oparł się sta- 
nowczo, i nastąpiła między obu stronnictwami polskiemi zacięta 
walka, wśród której wzrastały sympatye dla „Górnoślązaka'*, a naj- 
wybitniejszy obok Napieralskiego publicysta obozu „Katolikowego" , 
Józef Siemianowski, zerwał ze swojem stronnictwem i założył 
w Gliwicach własny organ p. t. „Głos Śląski", popierający „Gór- 
noślązaka". Dwa te pisma, do których przyłączyło się później 
trzecie, „Straż nad Odrą", zajęły się, w porozumieniu z „Towarzy- 
stwem wyborczem", rączo przygotowaniem do wyborów w r, 1903 
i stawiły we wszystkich okręgach własnych kandydatów. Stron- 
nictwo „Katolikowe" natomiast tern energiczniej popierało centrow- 
ców. Wynik walki był taki, że w Katowicach wybrano posłem 
Wojciecha Korfantego, w Bytomiu zaś popieranego przez centrow- 
ców kandydata „Katolikowego", górnika, nazwiskiem Królik. 
W Opolskim, gdzie dotąd zawsze wybierano Polaka Szmulę, walki 
nie było. We wszystkich innych okręgach kandydaci „Górnoślą- 
zaka" przepadli. Ogółem jednak padło na nich około 45,000 gło- 
sów, co dowodzi, że hasła, rzucone przez to pismo, znalazły 
bardzo silny oddźwięk w kraju. 

W czasie tych wyborów utworzyło się na Śląsku towarzystwo 
pod nazwą ludowego, które stawiło sobie za cel pracę nad oświatą, 
a równocześnie pogodzenie obu zwaśnionych obozów polskich. 
Na czele jego stanęło grono umiarkowanej inteligencyi i paru księ- 
ży polskich, między innymi poważany powszechnie proboszcz Sko- 
wroński. Za staraniem tego towarzystwa i osób postronnych 
ostatecznie doszło do zgody. Napieralski, przekonawszy się pod- 



czas przygotowań do wyborów sejmowych, ze centrum, korzysta- 
jąc z jego pomocy, nie chce robić Polakom żadnych ustępstw, w}'- 
stąpił z komitetu centrowego i przyrzekł nie sprzeciwiać się wybo- 
rowi kandydatów niccentrowych. Przez połączenie delegatów 
dawnego „Towarzystwa wyborczego" i ^Towarzystwa ludowego" 
utworzy! siq uznany przez wszystkie pisma polski komitet wyborczy, 
który, zgodnie z hastami „Górnoślązaka", stawi! wszędzie włas- 
nych kandydatów. Jak można było przewidzieć, wobec plutokra- 
tyczncgo systemu wyborów, żaden z tych kandydatów nie został 
wybrany. Natomiast Niemcy protestanci i żydzi, sprzymierzyw- 
szy się z katolickimi zwolennika- 
mi germanizacyi, zapobiegli tym 
razem wyborowi opolskiego po- 
sła polsko -centrowego, majora 
Szmuli. 

Taki byl w najogólniejszych 
zarysach rozwój stosunków poli- 
tycznych i dziennikarstwa pol- 
skiego na Śląsku. Dodamy do 
tego jeszcze wykaz ważniejszych 
pism, wydawanych w tej dziel- 
nicy. Niestety w tym wypadku 
liczbę prenumeratorów możemy 
określić tylko w przybliżeniu. Nie- 
tylko bowiem liczba ich w teraź- 
niejszem stadyiim przełomowem 
zmienia sią nieustannie, ale istnieje też dążność konkurencyjna do 
obniżenia przeciwników, a podniesienia samego siebie, i dlatego 
każde źródło podaje inne zupełnie cyfry. Najpoczytniejszem 
w każdym razie i najwięcej wplywowem pismem jest i dziś jesz- 
cze „Katolik* bytomski, wychodzący 3 razy na tydzień, wydawany 
przez spółkę akcyjną, a redagowany przez Adama Napieralskiego, 
Liczba prenumeratorów wynosi conajmniej 20,000. W tej samej 
oficynie i nakładem tej samej spółki wydawniczej wychodzi w By. 
tomiu pismo codzienne „Dziennik Śląski", mające około 6,000 pre- 
numeratorów, i tygodnik „Praca", służący interesom zorganizowa- 
nych górników, hutników i robotników fabrycznych polskich. 



Wii|iifŁ'Ji Kołtatity. 



— ry>9 — 

Liczba prenumeratorów tego tygodnika wynosi około 10,000. 
Wszystkie te 3 pisma podlegają w ostatniej instancyi kierownictwu 
Adama Napieralskiego. Nadto w oficynie „Katolikowej" wychodzą 
liczne broszury treści pouczającej, historycznej i religijnej, rozcho- 
dzące sią w dziesiątkach tysiący egzemplarzy po całym Śląsku, 
a nawet poza jego granicami. 

Po cząści zależne od „Katolika", ale rozważniejsze od niego, 
jest pismo wychodzące 3 razy na tydzień w Opolu, pod redakcyą 
Bronisława Koraszewskiego, „Gazeta Opolska". Rozchodzi sią ona 
wśród ludności rolniczo-robotniczej powiatu Opolskiego i przyle- 
głych w liczbie niespełna 3,000 egzemplarzy. Zależne również od 
„Katolika" „Nowiny Raciborskie" w Raciborzu utraciły dawne 
znaczenie i wpływy wśród okolicznej ludności rolniczej. 

Z pism drugiego kierunku najpoczytniejszy jest dziennik „Gór- 
noślązak", wychodzący w Katowicach pod redakcyą Wojciecha 
Korfantego i Jana Kowalczyka. Ma on około 10,000 prenumera- 
torów. „Głos Śląski", wydawany w Gliwicach przez Józefa Sie- 
mianowskiego 6 razy na tydzień, jest znacznie mniej poczytny 
(około 3,000 pren.) i niema jeszcze zapewnionego bytu. Wreszcie 
wychodzi w Katowicach przeniesiony tam z Berlina polski organ 
społeczno-demokratyczny p. t. „Gazeta Robotnicza", mający około 
!,6oo preuumeratorów. 

Obok tych pism politycznych, do których możnaby dodać jesz- 
cze parę małych, nie posiadających szerszego grona czytelników, 
wychodzi na Śląsku kilka wydawnictw peryodycznych treści pou- 
czającej, religijnej i belletry stycznej. Większość ich jest wydawana 
w postaci dodatków tygodniowych do wspomnianych wyżej pism 
politycznych. Próby założenia tygodników samodzielnych z cha- 
rakterem politycznym, wychowawczym i literackim były podej- 
mowane kilkakrotnie bez powodzenia. W miarę szerzenia się 
oświaty, wytwarzają się jednak coraz więcej warunki sprzyjające 
takiemu przedsięwzięciu, i ostatni z tych tygodników, wydawany 
od niedawnego czasu w Bytomiu p. t. „Gwiazda", może już li- 
czyć na większe poparcie. 



Polacy na wycbodztwie w Niemczecb. 




y^ciwracaliśmy w ciągu tej pracy kilkakrotnie uwagę na chara- 
'i^^ rakterystyczne parcie ludności z prowincyi polskich ku za- 
""^ chodowi, uwydatniające się tłumnem wychodztwem, które 
dopływ z głębi Niemiec, mimo systematycznej kolonizacyi, wy- 
równywa tylko częściowo. Ruch ten jest wynikiem rozwoju sto- 
sunków ekonomicznych w ces. Niemieckiem. "Wielkie środowiska 
górnicze, fabryczne, przemysh we i handlowe przyciągają do sie- 
bie widokami lepszych zarobków ludność rolniczą nietylko z oko- 
lic sąsiednich, ale i z prowincyi wschodnich. Nadto rolnicy na 
zachodzie niemieckim, pozbawieni rąk do uprawy roli, sprowa- 
dzają sobie na sezon letni robotników ze wschodu, a to samo czy- 
nią władze państwowe i przedsiebiercy prywatni, potrzebujący 
wielkiej liczby robotników do rotwt ziemnych, kolejowych i t. p. 
Wychodztwo na zachód jest więc podwójne: część ludu, zdolna 
do prac trudniejszych w kopalniach, fabrykach i przemyśle, wy- 
prowadza się na zawsze lub przynajmniej na czas dłuższy; inna 
wychodzi za zarobkiem przez pracę na roli lub przy budowach 
ziemnych tylko na miesiące letnie, a z początkami zimy powraca 
do swoich stałych siedzib w prowincyach wschodnich. Nas inte- 
resuje tu głównie wychodztwo na zawsze lub na czas dłuższy, bo 
zmniejsza liczbę i gęstość ludności w dzielnicach polskich i wy- 
twarza wolne miejsca dla nowych przybyszów. 

Szczegółowe i wszechstronne scharakteryzowanie tego ruchu 
wychodziłoby poza ramy tej pracy. Musimy jednak odpowiedzieć 
na pytania: co dzieje sic z ludnością polską, która wyprowadza się 
na zachód niemiecki, a zwłaszcza, jak jest rozmieszczona w poje- 
dynczych okręgach, i jak wychodztwo to oddziaływa na rozwój 
stosunków narodowych w interesujących nas prowincyach. 



— 511 — 

NAZWA DZIELNICY Mczbti Polaków 

Berlin 27,326 

Brandenburgia bez Berlina 2c,888 

Pomerania bez pow. By towskiego i Lęborskiego 9,559 
Śląsk bez obw. reg. Opolskiego, oraz pow. Na- 
mysłowskiego, Sycowskiego i Brzeskiego 30,012 

Pr. Saska 30,910 

Szlezwik i Holsztyn 5,122 

Hanower 12,500 

Westfalia 106,640 

Hessen Nassau 2,333 

Nadrenia • • » 31,723 

Królestwo Pruskie 286,013 

Kr. Saskie 8,057 

Inne państwa niemieckie . . 16.979 

Razem na wychodztwie 311 ,049 

Ogółem zatem żyje poza W. Ks. Poznańskiem, Prusami Za- 
cłiodniemi i Wscliodniemi i G. Śląskiem, oraz powiatami polskimi 
Pomeranii i obw. reg. Wrocławskiego, w Niemczech 3 1 1 ,000 Po- 
laków. Porównajmy teraz tą cyfrą z ogólną liczbą wychodźców 
z prowincyi, posiadających tubylczą ludność polską. Jak wyka- 
zaliśmy w tej pracy, wychodztwo, według spisu z r. 1900, przed- 
stawiało sią jak następuje. Wyprowadziło się: 

z W. Ks. Poznańskiego . . . 485,835 osób 
z Prus Zachodnich . . . 
z Prus Wschodnich . . 
z Górnego Śląska . . . 

Razem . . 1,601,562 osób 
W tej sumie są policzone także te osoby, które wyprowadziły 
się z jednej z tych 4 prowincyi do drugiej. Było ich ogółem 
175,629. Jeżeli tę cyfrę odciągniemy od ogólnej liczby wychodź- 
ców, to otrzymamy liczbę osób, które wyprowadziły się z 4 pro- 
wincyi wschodnich na zachód niemiecki. Było ich razem w r. 
1900-ym 1,601,562 — 175,629 = i,-^j.9j^.9;J. Wychodźców polskich 
było, według wykazu powyższego, 31 1,000. Nie ulega jednak żad- 
nej wątpliwości, że nie są to wszyscy Polacy, którzy opuścili swoje 
prowincye rodzinne. Pewna część wychodźców zniemczyła się. 



355,139 
523,836 
236.752 



-- 512 — 

przypuszczać nawet można, że część znaczna. Dla wszelkiej pew- 
ności przyjmujemy bardzo wielki procent tych zmniemczonych, 
a mianowicie W czyli okrągło 1 10,000. Dodajmy tą cyfrą do wy- 
chodźców, wykazanych w spisie urządowym z r. 1900, a otrzy- 
mamy liczbą 420,000 Polaków, którzy wyprowadzili siana zachód. 
Resztą oczywiście stanowili Niemcy, a było ich w takim razie 
ogółem 1,459,933 — 420,000=1,039,933. Wychodztwo niemiec- 
kie na zachód jest wiąc daleko silniejsze, niż polskie, i stąd też po- 
chodzi, że mimo wszelkich sztuczek germanizacyjnych, procent 
ludności polskiej zwiąkszył sią, przynajmniej w W. Ks. Poznań- 
skiem i Prusach Zachodnich. Objaw ten zaś uwydamia sią do- 
dopjero w latach ostatnich wieku XIX, ponieważ dopiero pod ko- 
niec wieku, w miarę uprzemy sło wiania sią zachodu niemieckiego, 
wychodztwo przybrało wielkie rozmiary. 

Jak wynika z określonego na wstąpię charakteru ruchu wy- 
chodczego, wśród Polaków na zachodzie niemieckim robotnicy 
wszelkich kategoryi stanowią olbrzymią większość. Liczba samo- 
dzielnych przedsiebierców i przedstawicieli inteligencyi jest wśród 
nich maleńka. Właściwie znajdujemy ich tylko w Berlinie: pewną 
liczbą także w Hamburgu i Dreźnie. Z robotników, znaczna cząść 
po kilku latach pobytu na obczyźnie wraca z zaoszcządzonemi pie- 
niądzmi w strony rodzinne, aby nabyć tam kawałek własnego 
gruntu. Wiąkszość jednak sprowadza do siebie rodziny lub żeni 
sią, najczęściej z Polkami, na wychodztwie i pozostaje tam na 
zawsze. Czy te tysiące zdołają w obcem otoczeniu zachować swą 
narodowość, to wątpliwe. Wprawdzie powstały wsządzie ruch- 
liwe crganizacyc celem obrony narodowości, w każdej już miej- 
scowości, gdzie mieszka większa liczba I^olaków, istnieją stowa- 
rzyszenia polskie, najczęściej religijne, w Berlinie i Bochumie (West- 
falia) wychodzą także pisemka („Dziennik Berliński" i „Wiarus 
Polski"), pracujące nad rozbudzeniem świadomości i obroną ludu 
przed germanizacyą. Ale usiłowania te wśród ludu, tonącego 
w morzu nicmieckiem, jakkolwiek nie bezskutecznie, nie wystar- 
czają. Z wychodźców samych niewielu tylko niemczy sią, ale 
drugiemu i dalszym pokoleniom grozi bardzo wielkie niebezpie- 
czeństwo 






% 



WYRAZ ALFABETYCZSY 

nazw geograficznych, miejscowości, ważniejszych instytucyi i osobistości 
na obszarze ziem polskich w Prusach. 



[Objaśnienia: g. ^jróra. o. = osada. in. = miasto, rz =rz«ka, w.=wleś. I'rzy nA- 
Ewach podajemy wszędzie w nawiasach pisownię nrzędową niemiecką. Niemieckie nazwy 
miast i osad z brzmieniem odmiennem od polskiego wymieniamy nadto osobno w wykazie. 
Skrócenia przy nazwach niemieckich oznaczają: OS.=()ber .Schle.sien, N. S.=Ni«*der Bchle- 
sien, 0Pr.=08t Prenssen, WPr =\Vest Prensscn J. 



Adelnan, p. Odolanów. 

Allenbarg m. 32S. 

Allenstein, p. Olsztyn. 

Andrzejewicz, bisknp 238. 

Angerbnrg, p. Węgoborek. 

Argenan, p (Jniewkowo. 

Arys, p. Orzysz. 

Babimost (iiomst) m. 95, 171. 

liaborów (Bauernwitz) m. 450. 

Bachorza, bagna 95, 97. 

Bahrke 412—8. 

Baldenburg m. 311. 

Bałtyckie pasmo G7, 77. 

Bambrzy 201—2. 

Banki polskie 221, 236, 372- «5, .')20. 

Baranów m. 176. 

Barcin (Bartschin) m. 102, 150. 

Barcin '(kie jezioro 98. 

Bartensteiu m. 288, 328. 

Barycz rz. 95-6. 101, 113, 

Banernwitz, p. Baborów. 

Bazar poznaJiski 225. 

Beniszewo (Benischau) m, 4 łH. 

Bentschen, p. Zbąszyń. 

Berent, p. Kościerzyna. 

Bernili fheram) m. 447. 

Betsche, p. Pszczew. 

Iteathen OS., p. Bytom. 

Biała (BieUa) m, 324, 

Biblioteka Raczyńskich 250-1. 

lliebrza rz. 85, 87. 

Biella, p. Biała. 

liielsznwlce (Bielschowitz) 445. 

Btrnbanm, p. Międzycliód. 

Biskupiec (Hischofswerder) m. .SI 7. 

Hłsknpiec (Bischofsbiirg) m. 320. 

Hisknpice (BIsknpitz) ni. 445. 

Bisztyniec (KIschofstein) m. 3-iO. 

Bledzew (Blesen) m. 170. 

Bninm. 162. 

Bober rz. 112, li.'.. 

Bognszyce (Iloguscluitz) w. 445. 

Bojanowo in. 174. 

Bolesław CBnnzlaii) m. 1 14, 1 Ki. 

Bomat, p. Babimost. 

Borek 176. 



Braetz, p. Brojce. 

lirama Morawska 106, 1 1 7. 

Brannsberg, p. Briinsberga. 

Brda (Brahe) rz. 75, 77, 50, 99. 

Bresiau, p. Wrocław. 

Brleg, p. Brzeg. 

lirieseu, p. Wąbrzeźno. 

Brodnica (Strasburg WJ'r.) 3l(>. 

Brojce (liractz) m. 170. 

Brombcrg, p. Bydgoszcz. 

Brunsberga (Brannsberg) m 288, .120, 392 

Brynicarz. 113. (401—2. 

Brcjski Jan 407. 

Brzeg (Brieg) m. 452, 451'. 

Budzin o- 154. 

Buk, ra. 173. 

Biitow. p. Bytów. 

Byczyna (IMotschen) m. 43$t. 

iSydgoszcz (iiromberg) ni. 93, 117, Ki!), 

152—3; 117. 
Bydgoski kanał 77, 99, 232. 
Bystrzyca (Weistritzj rz. 112, 
Bytom iBfMithen N. .S.) m. li 4, 
Bytom (Beuthcn O. S.) ni, 4 45, 409 
Bytów (Biitow) m. 296. 
Cliołmźa ((."ulmsee) m, 313 
('l:e]minska ziemia 91, 313 -(i. 
Chełmno (Culm) m. 77, 313; 
Chol»i«'nickie jezioro 100. 
Clioci.Hzewski .Józef 407. 
Chodzież (Chodłesen.Colmnr) ni. '.Ki, ł,'»4, 
Chojnice (Konitz) m, 117, 290, 312, 
Chojnickie jezioro 76. 
(Uiorzów w. 445 
Chri.<;tbHrfr, p. ]>zierzgoń. 
Celichowski Zygm. •źi>-2. 
Colmar, p, Chodzież. 
Copoty (Zoppot) o. ;{02. 
Cosel, p. Koźle. 
Oanz o. 329. 
(^ulra. p. Chełmno, 
(.'ulmsee, p. Chełmża. 
Cybina rz. 100. 
Czarliński Leon 414. 
Czarna Ilańftza rz. 87. 
Czarna l»rzemszarz. 113. 



— 514 — 



Csania-woda (Seliwarzirasser) rz. 77. 

Czarnków ^Czarnikan) m. 98, 164. 

Czempiń m. 171. 

Czerniejewo (Schwarzenau) m. !;>». 

Czersk m. 312. 

Człochów (Schlochau) m. 74, 31 1. 

DalkowRkie wzgórza 111, 116. 

Damroth, p. Lnbińikl. 

Danielewski Ign. 40(>. 

Darkiejmy (Darkehmen) m. S'it). 

Dentsch Eylau, p. Iława. 

Deutsch Krone, p. Wałcz. 

Dąbrówno (Gilgcnbnrg) m. 321. 

Dejma rz, 81, 87. 

Dzierzgoń (Christhiirg) iii. .318. 

Dinder, arcybiskup 238. 

Dirseliau, p Tczew. 

Dobrodzień (Outeutag) in. 443. 

Dobrowolski Franciszek 250. 

Dobrzyca (Dobberzyca) in. 176. 

Dobskie jezioro (Dobisclie See) 88. 

Dolsk (Dolzig) m. 9ft, 1()2. 

Domnan m. 328. 

Drawa (Dragę) rz. 77, 9i»— liK). 

Drengfiirth m 326. 

Drwęca ^Drewenz) rz. <>•>, 77, 79, 8.5. 

Drwęskie jezioro 88, 90. 

Drnzno, jez. (Dransensec.) 78, 88, 90. 

Dziadek (Altwater) g. 105. 

Działdów (Soldau) m. 321. 

Działowski Zygm 415. 

Dziennikarstwo polskie 258— 9, 39«-K, 

406--13, 504—9. 
Elba fi7, 78. 
Elbląg CEIMnir) in. 7.ł, 78, 84, 88, 29o, 

310. 
Ełk (Lyck) tn. 89, 288, 327. 
Erzepki Bolesław 252. 
Exin, p. Kcynia. 
Falkenberg, p. Niemodlin. 
Eestenbcrg, p. Twarda góra. 
Eileline, p. Wieleń. 
Fischhansen. p. Hybaki. 
Fiatów, p. Złotów. 
Fleming, wzgórza 114. 
Fordon m. 77, 153. 
Frankfurt n. Odrą m. 111. 
Frauenburg, p. Frombork. 
Fraustadt, p. Wscliowa. 
Freiland, p. Fryląd 
Freistadt W. Pr., p. Kisielice. 
Friedheim, p. Miasteczko. 
Friedland OS , p. Fryląd. 
Friedrichsgraben, kanał 87. 
Frombork (Franenbnrg) m. 81, 84,320, 

392. 
Fryląd ((Friedland OS.) ra. 451. 

„ (Markl.-łcb Friedland) m. 74,311. 
Frvska mierzeja (Friesisclie Nehrnng) 

82. 
„ zatoka (Friesiscbes Haff) 73, 
78, 81—4, 90, 
Gardeja (Garnsee) m. 317. 
Gąbin (Gnmbinnen) m. 86, 329. 
Gąsawa (Gonsawa) m. 15G. 



Gdańsk (Danzig) m. 73, rl, 84, 117, 2'.»0, 

303—6, 377, 380 
Gdańska zatoka 73, 75, 78, 83. 
Gembice ^Gembitz* ni. 158. 
Georgeubnrg OS , p Miasteczku, 
tierdawy (Gerdanen) m. 328 
Gilgenbnrg, p. Dąbrówno. 
Gilja rz. 84, 87. 
(irlatz, p. Kładzko. 
Gliwice (Gleiwitz) m 443. 469. 
Głda (Kiiddow) rz 77, 79. 
Głogowa (Glogau) 11 1. 114. 
(łłogówek (Ober <T]ogaii) ni. 4i>0. 
Główna, rz. 100- 
Głupczyce (Leob.scliiitz) m. 45«i. 
Gniew (Mevp) m 77, 78, 317. 
Gniewkowo (.Argenau) m. 151. 
Gniezno (Gnesen) m. 93, 95, 122, i:;*.", 

168—9, 177. 
(ioczałkowic*' w. 446. 
Golub (GoUnb) m. 80, 315 
(iołańcz (GoIIantsch) m. 155 — O. 
(^Idapia ((Joldap) m 80, 328. 
Gołdapią rz. 87. 
Gółkowski Józef 406. 
Gołuchów w. 252. 
<iopło, jezioro 95 8, 121. 
<'órka Miejska (Giirchen) in 174. 
(ióry .\dlt^r 104. 

„ Chełmskie 110—1. 

,. Ilaliflsc-hw(!rt 104. 

„ HeuschiMitT 116. 

,, Kachnchu 104. 

., Koi'i»>. p. Trzebnickie. 

,, Olbrzymie 103—4. 

,, Ifeichensteinu 104. 

Śnieżne (Scłniec (ieb.j U»4. 

„ Sowie (Kulen (Jeb.) 105, 115. 

., Strzeleckie (Strelitzer B-get Um*. 

,, Strzyglowskle (Striepauer H-ge» 
IU6. 115. 

,, Szeskie (Kernsdorfer U-ge) 85. 106. 

„ Tarnowskie 110, 115. 

„ Trzebnickie alho Kocie 111, lii. 

„ Znckmautel 176 
(ióra !^-tej Anny 111, 116. 
(iórzno m.315 — 6. 
(Jorzów (I.iandslierg OS.) ni. 440. 
Gostyń m 175. 
Grabów m. 176. 
<iraniczne pasmo 67, 70, 103. 
(irsudenz, p. Grudziądz. 
(lirodziHk (Graetz) m. 95, 173. 
Grotków (Grottkau) m 451. 
Gross Strclitz, p. W. Strzelce. 
Gross Wartenberg, p. Syców. 
(Jrudziadz ((Jraudenz) 77—9, 290, 315, 

377. 
Grunwald 62. 
Griinberg, p. Zielonogóra. 
Gryżyna w. 1 72. 
(łuber rz. 86. 
Gnmbinnen, p. Gąbin. 
Gnrów (Onliran) m. 453. 
Ontentag, p. Dobrodzień. 



— 5i5 — 



r.iitstadt m. S20. 

Ihiinerszt3rii (Hammentein) m 311. 

Ileiligeubeil lu. 32S. 

Heilsbertf, p. Llcbark. 

HelurlehHwalde in. S29. 

llełsterncfłf, p. Jastarnia. 

Hł'l mierzeja (Dauziger Nehrun).') 73, 

75, 82,84, 117. 
Hela m. 84, 296. 
Ileneczek &04. 

Heydenkriłg, p. Szyłokiirczuiii 
Hohensteiii, Olsztynek. 
Hosianiim, Ifcenin 402. 
Iliilczyn (lliiltschfn) 448. 
Hata Lanry (Lanmburtet o. 44.'>. 
Iława (Dflutsch Kylau) m. :117. 
Iława (Preiisitsch Eylan) m. 3:28. 
luowrocław (Inowrazlaw^ m. It3, 10-', 

1.S0, 177. 
TustcrbiiriT. p. Wystroć. 
Jackowski MakBymiHan 224, 237. 
.fanowiec (.lanowitK)in. 15G. 
Juiisburk (.lohanuisburg) in. 88, 3'J4. 
Jaraezew (Jaratachewo) m. 17r». 
.larociii (Jaruttichin) m. 175. 
JaHtarnia (Heistcna-st) o. 2!>7. 
•lai^trów m. 311. 
.lastrzębAw w. 447. 
.l«8ionik, {fory (Mahr. Gesenke) 105. 
.lezIłTzyce, jezioro (OeseriohKi-e; 88, '.tO. 
.InhaniiUbiirg, p. Jaimbork. 
.Jura rz. 87. 

Jutroslu (.JiitroKchiii) m. 174. 
Kacbacli (Katzbaeh) w. 1 12. 
Kamieii (Kaminin) m. 311. 
Kamienieekie jezioro 98. 
Kandrzfu, p. Kędzierzyn. 
Karjrowa (Karge, UnruliBtadt) in. 171. 
Kariikowo w. 302. 
Kartuzy (Karthau-i) in. 74—5, 298. 
Ka.<>zabi 295—8, 356. 
Ka.<(zi]b8ka Szwajcarya 74 - 5, 297. 
Katowice (Kattowitz; m. 445. 
KatRcher, p. Kietrz. 
Kaueruick, p. Kurzętnik. 
Kcynia (Exin) 9.3, 156. 
Kedselkoppe g. 104. 
Kębłów (Kłebel) m. 171. 
Kędzierzyn (Kandrzłn) w. 449. 
Kępno (Kempfn) m. 170. 
Kiebel, p. Kębłów. 
K<efer.<«tnedtel, p. Pośniczowiee. 
Kietrz (Katsclier) m 450. 
Kisajno jez. (iiOtzeuer Kisain^spe) 8s. 
KLsielice (Freistadt W. Pr.) 317. 
Kistrzyn f Kiistrin) in 1 00, 1 1 1 . 
Kleeko (Kletzko) m. 159. 
Klein Strelitz, p. Małe Strzelce. 
Klucze iKlitt<ch) w. 441. 
Kluczbork (Krenzbur^ OS.) m. 439 
Kłajpeda (Memel) m. 82—4, 288, 329. 
Kłodnica rz. 112. 
Kładzko (Glatz) m. 112. 
Kobylin m. 175. 
Kohler dr. 252. 



Konigsberg, p. Królewiec. 
Kónigshiitte, p. Huta Królewska. 
Kohn Teodor, arcybiskup 407. 
Komisya kulunizaeyjna 221—4,368 — 70. 
Konitz, p. Chojnice. 
Konstadt, p. Wołczyn. 
Kopanica (Kopnitz) m. 171. 
Kopp Jerzy, kardynał 497. 
Koraszewski iirouisław 506. 
Korfanty Wojciech 600—7. 
Kórnik (Kurnik) m. 162, 252. 
Koronowo (Krone a. d. Brahe albo Pol- 

nisch Krooe) m. 153. 
Kościan (Kosten) m 171, 205. 
Kościerzyna (Berent) m. 74, 76, 298. 
Kostrzyn (Kostschln) m. 162. 
Kowalczyk Jan 507. 
KoiSle (Cosel) m. 111, 44». 
Koźmin m. 100, 175. 
Krajna 153,205. 
Krauowitz, p. Krzanowice. 
Krapkowice (Krappitz) m. 111, 441. 
Kreuz, p. Krzyi. 
Krt* uzburg, p. Kluczbork. 
Kriuwen, p. Krzywin. 
Krobia (Kroben) m. 175. 
Krone a d. Brahe, p. Koronowo. 
Królewiec (Konigsberg) m. 73,87, 116, 

288, 328. 
Królewska Ilnta (Konigshutte) m. 115, 

446. 
Kruśno (Krosseu) m. 111. 
Kroforizyu (Krotoschiu) m. 175, 177. 
Krnświea (Kruschwłtz) m. 121— *2, 149. 
Krzanowice (Kranowitz) m. 448. 
Krzyi (Kreuz), atacya kol. 77, 154. 
Krzywiń (Kriewen) m. 171. 
Ksiąi (Xiou8) m. 162. 
Kujawy 101, 149—61, 205. 
Knjot k8. 416. 

Kulerski Wiktor 396, 398, 407. 
Kunzen w. 83. 
Knrouska zatoka (Kurisches Iloff) 73, 

81—4. 
Kiirońska mierzeja (Kurisches Nehrun<ri 

83. 
Kurzętnik (Kauernick) m. 317. 
Kwidzyn (Marienwerder) m. 77, 79, 317. 
Kwisa (Kweiss) rz. 112, 115. 
Labiewo (Labiau) m. 828. 
I..andek (Landeck; m. 811. 
T>anileskrone, g. 106. 
Laodsberg OS., p. Gorzów. 
F.andsberg O. Pr. 328. 
Laśmiady, jezioro 88. 
iianenburg, p. Lębork. 
Laurahiitte. p. Huta L#nry. 
Lauterburg, p. Lidzbark. 
Lec (Lotzen) m. 326. 
Leobschiitz, p. Głnpczyce. 
Lescbuitz, p. Leialca. 
Leasen, p. Łnsin. 
Leszno (Lissa) m. 139, 173, 177. 
Lewencińskie jezioro, p. Niewocin. 
Leźuica (Leschnitz) m. 441. 



— 5l6 — 



Lębork (Lauenbarjy) m. 74, 91, 296. 

Llcbark (Hellsberg) ra. 3'20, 392. 

Lidzbark (Lanterburg) m, 316. 

Liebstadt m. 320. 

Liebemiilil, p. Młyn nad Liwiią 

Lipnica (^I.ij,'uitzi m 114. 

Likowaki biskup 238, 2;")-2, 

Lissa, p. Leszno. 

Liswarta rz. 113. 

Liwna f Liebe) ri. 79. 

I^obsenH, p. Łobżenico. 

Lochstandt :]29. 

Lóbau, p. Lubawa. 

Liitzeu, p. I,ec. 

Lu wen in. 45 i. 

Lompa JÓ7,>'f 504 5 

Lo.siau, p. Wodzisław. 

Lubawa (Ldbaii) 80. 85, ."KJ. 

l^nbin w. 172. 

Liibii'i»ki Czesław (ks Dainrutli) 501. 

Lubliniec (Lublinitz) m. >).'!. 

Lupow rz. 7G. 

l^wów (Lowenltor;;) in. 1 Ki. 

Lwówek ( Neustadt bei IMinie) ni. 17"J. 

Lyek, p i:łk. 

Labi-szyn (Labiscłiiu) ni. '.'3, *.•«. lóii. 

Łasin (Lesson) ni. 315. 

Łeba jezioro 75—0, '.)\. 

„ rz. 7ti. 

„ ( l.eba) m. '2[H<. 
l^eckie jeifioro »8. 
Łobżenica (I.obsens) in. 15.'!. 
Łobżonka rz. 77, H'.t. 
ł,yk rz. x5— (1. 
Łyna {.Miel rz. 85 — 7. 
Łyskowski Ignacy 414. 
Markiscli l'iietllHH(l, )). Frylajl. 
Malbork i.Marienbnrir) m. 7.s. :>(i7 lo. 
Malapiana (.MalaKane) rz. 11-_' — ;i. 
Małe Strzelce (Klein Strelitz) in. 4.'>t>. 
Mainry je/ioro (Mauer StM!) 8(;, M••^. '-'n. 
Marcinkow.ski I\aroI 255. 
.Marienwertier, p. Kwidzyn. 
Mar^'oiiiu m. 154 
Mar^Tabowa ni 327. 
Ma.ślana (ióra (IJutterlier;:) s|. 
•Mazurzy 320 - «, 35t'.— 7. 4 1 1 — 1 .!. 
Mazurskie jeziora 86, 88. 
Mazurska Szwajcarya !'0, 324- (!. 
klątwy w. 7S. 
Mątowski przyląd<ik (Montauer Spit/.ii 

7.S. 
.Melsak (Mealsack) 320. 
Memel, p. Kłajpeda. 
Meseritz. p. Międzyrzecz. 
Meve, p. Ciuiew. 
Miarka Karol 504— ó. 
Miasteczko (I'riedlieini) m. Ł")4. 
Miasteczko ((ieor^euburuj •"• '43. 
Mielno jezioro us. 
3Iielżyuski Seweryn 251. 

Józef 252. 
Mielżyn (Mieltscliin) m. 159. 
Mieścinko (Mietschisko) m. 155. 
Jliędzybórz (Neumittelwalde) m. 453. 



321. 



Między ctiód (Birnbanm) m. 170. 

Międzyrzecz (Meseritz) m. 139, 170, 

Mikołajki (Nikolajken) 324. 

Mikulczyce w. 445. 

Mikułów (Nicolai) m. 115. 447. 

Mikstat (Mikstadt) m 176. 

Milicz (Militacli) m. 453. 

Milskl 407. 

Mlłomłyóskle jezioro 88, 90, 32!. 

Miłomłyn, p. Młyn nad Liwną. 

Miłosław ra. 93, 160—1. 

Mogłloica rz. 96, 100. 

Mogilno m. 156—8. 

Morągi (Mołirungen) in. 320. 

Mosina (Moschin) m. 95, 100, 162. 

Motława rz. 77. 

Mrocza (Mrotschen) m. 154. 

Młyn nad Llwną (Liebemiilil) ra 

Miililbausen ra 320. 

Miinsterborg, p. Ziembice. 

Murowana Goślina m. 100, !•>'•'. 

Mysłowice (.Mi.«lowitz) m, 445. 

Nakło ( Vakel ) m. 98 - 9. 153. 

Namysłów (Namslau) m. 452. 

Napieralski .\iiam 50.'ł, 507, 509. 

Narew rz. 80, 85. 

Nawrocki ksiądz 504. 

Neidenburg, p. Nidbork. 

A'ei88e, p. Nisa. 

Ner rz. 100. 

Neuenburg, p. Nowe. 

Neufaiirwasser, p. Nowy I'ort. 

Neuliaus 413. 

Neuhausen m. 329. 

Neuraark, p. Nowe Miasto. 

Neuniarkt, p. Nowy Targ. 

Neumittelwalde, p Międzyltórz. 

Neurode m. 115 — 0. 

Neustadt W. Pr., p. Wejherowo. 

Neustadt a d. Warthe. p. Nowe .Miasti ^ 

„ b. I'inue, p. Lwówek 
Neutomischel, p. Nowy Tomyśl. 
Nicnlai, p, Mikułów 
Nidbork (Neidenburg) m. 85. 321. 
Nieinezyn (Nimptsch) ni. IKi. 
Niemen rz 73, 80, 82—4. 87, 91. 
Niemodlin (Falkenberg) m. 451. 
Niewocin albo Łewenoińskitł jezioro 8>-'^ 
Nikolajken, p. Mikołitjkl. 
Nisa (Neisse) m. 112, 451. 4.'>9. 
Nisa Kładzka ((Jlatzer Neisse) rz 

„ Łużycka (l,ausitzer „ ) rz 

„ Szalona (Wiitende „ ) rz. 
Nogat 73, 78, 83. 90. 
Nordenbnrg m. .328 
Noteć (Netze) rz. 67, 70, 77, 9i,95 

232. 

Nowe (Neuenburg) m 312. 
Nowe Miasto (Neustadt a d. Wartbi" 

m. 175. 

„ „ (Neuraark) m 31 7. 

Nowy Port (Nenfabrwastaer) m. 78, S* 

30(i. 
Nowy Targ albo Środa (Neumarkt) \n 

453. 



1 1-1:: 
ll-£* 
iri- 



UK 



— 5»7 — 



Nowy Tomyil (NeutunifHchol) ra. 172. 

Ober Glogau, p, Głogówek 

Oborniki (Obornik) m. 100, 169. 

Obrarz m, 100— 1. 

Obra w. 1 7 1 

Obrzyeko (Oberaitzko) in. ltf». 

* tijulimów (Aiifliiaii) m. ]7«. 

Odra rz. 66-7, 73, 77—8,01, 100— i, 111. 

OelH, p, 01<^śui<3a. 

Ola fOhle) ra, 1 3. 

Olecko {Oletzlto) o. 327. 

Oleiniea (Ottl«) m. 453, 4;V.>. 

Oleino (Ro*enUfrg O, 8.) m. Ul, 440. 

Oliwa o. 301. 

OS^ztyiL (Allenatein) m. 320. 

Ol.^£tyiifk aiohensteia) m 85, 321 

Omot rz. 8B. 

Omnlew rz. 85. 

<łlłaleiiii'a ((.tpulenitza) ni. 173. 

4)|>awic;i lOppa) rz. Ul. 

Onole fOppplnJ m Ul, 441, 45Sł 

Orlarz :>6, 101. 

Orneta (Womidit) m. 320. 

Ortclsbnrjr, p Szczytno. 

Orzyc rz. 85. 

Orzyuz (.\.ry«) m. UH. 

Osa rz. 79, 85. 

08ierzna (Storchnest) m. 1 74. 

Ostróda {(Jsterude) in. 83, 321. 

OMr/id*kl« jex 79, 88. 

Os roróg Srliarf^-nort) m IGU. 

Odtrowo in. !t5, 139, 176, 177. 

Ostrzeszów (Scbiliibcr;;) m. '.»5. 17<i. 

Otmuchów (Ottmaehaii) iii. 151. 

Owińska w. l*."), !(>!». 

Oxh<>ft 84. 

raczków (ratKcbkHii) iii. 451. 

l*akość 'PakoHftii) m. !M.i, 158. 

Pałnki 155—7, 207. 

I'nradyi (ParaiiiuM; <>. 171. 

Pasartra rz. 85. 

{'asym 4l'aM.M(>iibeini) m. 324 

Pat«chk(iii. p. *a.itk'Mv. 

Peiskrctii-Iiftm. p. i*yMkowi»'.ł'. 

Pł'lpliu I, także 1'cpliu) 29'.t, 35M. 

PersHUtarz. tM), 70. 

Piasecznu (Sand*y<'r>f) in. 175. 

Pieniężny 413. 

1'ietHelieu, p. Byczyna. 

Piła(Schneidenmiibl)ni. 74, 13i», 154, 177, 

Piława (Pillaii ■ m. 84, 32«. 

Piłka $)&. 

Piłkała (Pillkalen) ra. 32M. 

Plunę, p. Pniewy. 

Plaa rz. 85, 86, 87. 

I*le8e p. Pszczyna. 

Pl«izew (PlcflcłieuJ ni. 175, 205. 

Pniewy (PitiBw) m. 169. 

PobfedziAka (Pnd^wite) m. 162. 

Podgórze o. 315. 

Pogorzela (PogorMcb«U^ m. 175. 

P«lnfsoh Krone p. Kronowo. 

Welcbiel p. Wiała. 

Wartonber;,' p. Syców. 
Puuiurska iSzwaJcurya 74. 



Pomoc p. Teatr polald. 

Poniec (Panitz) m. 175. 

Powidz m. 159. 

Powidzkie Jezioro 97. 

Poznań (Posen) 100, 117, 120, 139, I6ji- 8. 

177, 233. 
Poznańska Szwajcarya 1)5. 
Prabuty (RicMBnbarg) m. 317. 
Pregola rz. 7.'J, Si, «5— 8. 
Prensaiaeh Fylau p. Iława. 

» Friedlftud p. Kry lud 

, Holland IB. 3 iO. 

„ Stargard p. Starogard. 
Proana rz. 66, 100. 1 1 3. 
Pniduik (taksć*; Prądnlk> m. 111-2, 450. 
Prii«2l(ów (ProAtkauy o. 441. 
PszBZBw (BetaeheJ m. 170. 
Pszczyna (Plew) tn. 4ł7. 
Puck (Putzlg; TH. Ml, 296. 
Piieka zatoka (Pntziger Wiek) 73, 75, Hi. 
Pudewitz jp. PoUltrdalnkft. 
pyskowkiłł (pilHkrpucIiam) m. 443. 
KacibÓTz (Hattbor) m, 44«, 450. 
Hadonla rs. 77. 
Rftdufifłkie jf /Joro V4, 76. 
Radzyń (Rehden) m. 315. 
Radziejowski krdądz 505. 
Kagueta (Ka(,'iilt) m. 329. 
Eakonl«wlc« (Krtkwitz) m. 171. 
KaKtemboTk ((fa^teabnrg) m. 3i6. 
Rauzków m. ITti. 
Ratibor p. Ratlbórz. 
Ranrtcht;!! w, ■il'.\. 
Rawicz (ItRwltscli) m. 174, 177. 
Rckhtal p. liyuhtaL 
Relsen p. Rydzyna. 
Ecga rz. 76. 
Hebdon p. RtiAzyii. 
Reszel (Kossel) ra. 320. 
Rlesenburg p. Prabuty, 
Kltsuheuwftlde p Ryczywół. 
Rixfaóft 85. 
llhein p. Ryńsk. 
Róssel p. Beazel. 
Rogalin w. 162. 
Rogowo in. 156. 
Rogowskie jezioro 98. 
Rogoźno (Rogaseu) m. 169. 
Rohrbruch p. Rynarzewo. 
liointnta rz. 86—7. 
Rosenberg W. Pr. p. Snsz. 
Rosenberg O. S. p. Olesno. 
Ro8«ntret<.T, bUkup, 391. 
Roaitten, o. 83—4. 
Boaoga, rz. 85. 
RoBtalski Fryderyk 504. 
IJostarzewu (Rothenborg) m. 179. 
Rzeka Zielona, 98. 
Ruda, w. 445. 
Bngia 75. 
Rna rs. 84, 87. 

., m. 87. 
Rybaki (Fischhansen) m. 329. 
Rychtal *R(icbtal)m. 452. 
Ryczywół (Uitscheuwalde) m. 95, 160. 



— 5i8 — 



Rydzyna (UeiHeu) in. ITl. 

Kygicr Edtatitid, 2bl. 

Kyntir»ewo Rolirbruch) m. ]5(i. 

Ryńsk Rhdn) 32ti. 

Saalfeld ra. 320, 

Sad^k-f (Hnditz^ 448. 

Sambljski półwysep 81, 84, 91. 

SainotHchiii p. Szamocin. 

Sainter p. Szamotoły. 

Sandber^r p. IMaseczuo. 

Santok »8 100. 

Santomlschel p. Zaniemyśl. 

Barnów (ISarne) ra. 174. 

Sctiiirfmiort p. Ostroróg. 

SchUdberg p. Ołtrzenzółr. 

Setlppeubfil m. 328. 

Scliirwlnt p. Szirwint. 

Sehlochau p. Człuchów. 

Schloppi! p Slopftiiowo. 

tichmieg-el p. Smł^t«jl. 

Scbneeberu. g. 1^5. 

Schnt-tikoppf p. Śnieżka. 

Schne1tl«miitil p. Pila. 

Schocken p. Skoki. 

Schoneck m. 203. 

Sehoulanke p. Trzcianka. 

Schrimni p. Śrem. 

Schroda p. Środa. 

Sclinlitz p. Solec. 

SflnirgaM th 451. 

SchwiirKłMiftu p .Czerniejiiwo. 

SuhwuMjiif/, ji, Swiduii-a. 

Sfhwt-rin n ri, Wartbe p. SkwiłTzyna. 

Schwersentz p. Swarzędz. 

Schwetz p. Świecie. 

Schwetzkftu p. Świętocliowo. 

Ścinawa (Steinau) m 150. 

Seebnrg p. Zebork. 

Si"liile:nt, jezioru ^H. 

Sensbiirg p. Zadzbork. 

Sopuluo (Żempelburg,) in. .Hll. 

Sh*mUiiowii'r w. 445. 

Siemianowski .Józef, 507. 

Sierakowice (Zirke) m. 170. 

Skoki (,.Si'huoki'ii) m. 155. 

Skrbeuski Leon. kunliyual, 49T. 

Skwierzyna fScliwerin ad. W.) 100, 170, 

Slęaft(Lohe) rz. 112. 

Sławskie jf/.ioro ll.'J. 

Słopanowu iSfliloppe) m. 311. 

Shipna (Stulpi ) rz. 7»). 

Smijfiel ^'^chmlegel) m. 171. 

Śniardwy jez. (SpirdtngMeei 88,1*0. 

Śnieżka lNeliii.'('kf*ppi') g. ł04, 117. 

Sobótka iZobten) c;. 106, 116. 

Sobócka woda, rz 112. 

Soldan p. Działdów. 

Solec Scliulitz m. 153. 

Sobran p. Zdraw 

SośuicKOwiiH' Kfeferstaedtel) )n. \\^. 

Śrem (Schrlmm) m. 96, 100, Itj-J. 

środa (Schroda) m. 161. 

Środa p. Nowy targ. 

Stabik Antoni .504. 

Stablewski Floryau, arcb. 238 -40, 252. 



Staliupuuen p. Stołupiany. 

Starogard (Pr. Stargard) m. 298. 

Stelnau p. Ścinawa. 

Stęszewo (Steii-seliewo) m 168. 

Stobrawa (Stoher) rz. 1 12—3. 

Stołupiany (Stalluptim-nj m. 329. 

Sto.sclme.st p. Osieczna. 

Strasburg W. i*r. p. lirodnica. 

Strykowskie jezioro 98. 

Strzelno (Strelno) m, 149. 

Stuhm p. Sztum, 

SHdi>ty 103—6. 

Siilraie 7,yfe tu. 176. 

Siiłtz RoHenberg W. Pr.) m. 317. 

Swiirzciii-, (^cliwer-ii^nz) m. I<i8. 

. widnica fSchweidnitz) m. 433. 

.Świecie (Schwetz I. m, 77, 312. 

SwiętochlowicH (Schwentochlowitz) w. 

4łu. 
Swiętochowo (Schwetzkau) m. 174. 
Świnia (Schweine) rz. 86. 
Syców (Polni.sch albo Grons Wartiii- 

berg) m. 453. 
.Szamocin (Samotschin) m. Ii4. 
Szamotuły (Sam ter) m 1«)9. 
Szarley w. 445. 
Szczytuo (łłrtetsbnrg) m. 324. 
Szemel fj04. 
Szeszupa, rz. 87. 
Szeszuwa, rz. 87. 
Szirwint m. 329. 
Szkwa, rz. 85. 
Szliclityugowo (Schlichtiugsheiml m. 

1 7.'J. 
S/.tnula, po.seł, 507. 
Szopienice, w. 445. 
Szpicberjr <:. lOti. 
Sztinn (Stuiim) m. 318. 
Szubin (Schubin) m. 156. 
Szyłokarczuia (lleydekrug) m. 32'.>. 
Tafelfichte g. 10<i. 
'lannniberg w 85, 321. 
1"aiłlL'wu ITfipiau) 328. 
Tarnowskie l^óiy (Taruowitz) m. 11". 

443, 44.'>. 
Tczew (Dirschaii) m. 74, 78, 299, 377. 
Teatr polukl w Poznaniu 25'j — 7. 
Tliiel, biskup 392. 
Thorn p. Toruń. 
TtrHcłłtlffel p Trzciel. 
Tolkemifko (Tolkmittem m .si, 8ł. .'!lt>. 
Toruń (Thorn) m. 77—9, 290, 313-4, 

377. 
Toszek (Tost) m. 4 13. 
Tow. Pomocy Kaukowej, Poznańskie 

255-6. 
Tow. Pomocy Nauk. dla Prus Zach. 415. 
Tow. Przyjaciół Nauk I'ozn. 250-2. 
Tow. Naukowe Toruńskie 415. 
Tremenzeii jt, Trzemeazuo. 
Trias kie jyzioro 98-1*. 
Tmcianka (Schwnlanke) m. 154. 
Trzciel (TitHchtlgel) m, 170. 
lYzclplskie Jezioro m>. 
Trzebnica (Trebnltz) m. 453. 



— 519 



Trzemeszno (TremcRBen) m 93, 95, 157. 
Trzemeszeńsklf jezioro 96—7. 
luchola (Tuchtłl) m. 75, 31*2. 
Tucholskie lasy Ul, 311—2. 
Tuczno (Tutz) m. 311. 
Twardaffóra (Festcnbcror) m. 463. 
Tylża (TilsU) m. 87, 11«, 288, 32S>. 
Ujazd (Ujest) m. 442. 
Ujście (Uscli) m. 77, 98, 154. 
Unruh.Htadt p. Kargowa. 
Wałcz (Dentschkrone) m. 311. 
Wansburjf p. Więcbork. 
Warmia i55, 318—20, 369—91, 410 - 1. 
WariZ, j«łzioro 88. 
Warta, rz. H(>, 70, 77, ".♦:», '.MJ, 9S— lOi, 

232-3. 
Wartenberg ł*oln. albo Oross p. Syców. 
Wartenbork (AVart«nberjr) m. 32i». 
Wawrzyniak Piotr 236—7. 
Wąbrzeźno (Bricseu) m 815. 
Wągrowiec (Wongrowitz) m. 95, 155. 
Welcliselmiijide p. Wiuiouj.ście. 
Wtjherowo (NVuHtadt W. Pr.ł m. 74, 

•2»7, 
Welawa (Wclilau) ni. Hi,, 87, 3-28, 
Wołna, rz. 100. 

W<;gobon'k (.\iigorhurg) m. 326. 
Wegorajia (Angerapp) rz 86 — 7. 
Widawa (Weide) rz. 11-2 - 3. 
WlecanowHkic jezioro '.•<'. 
Wielbark ( Willenberg) m. 324. 
Wieleń (Fileliiie) 1' '^4. 
Wielichowo m. 171. 

Wielkie Strzelce ((Jro.SR 8trelitz)TO.441. 
Wieprz (Wij»p(!r) rz. 7t>. 
Wierzeiiica (Kerse) rz. 77. 
Wieżyca (Turmberg) g. 74. 
Więcbork (Wansberg) m. .'Ul. 
^^ 'gryi jezioro 88. 
Willenberg p. Wielbark. 
Wlrsitz p. Wyrzysko. 
Wisa, rz. 8.ł. 
Wisła, rz. iWeich.sel) <i()-7, 7.1, 77—9, 

85, 91, 9.ł, 98, 37S>-83. 
Wi.sła (F^olnł.Mch Weichsel) w. 44t>. 
Wigłonjście (WeichNeimiinde) fort. .307. 
WIssek p. Wy.soka. 
Wi.sztyniecki'e jezioro SO, 88—9. 
Witkowo m. ».% 159. 



Wkra (Neide, Soldan) rz. 85. 
Wodzisław (Lo.sIau) m. 447. 
WoiHChnik p. Wośniki. 
WolAzlegier po-seł 411. 
Wolsztyn (Wol stelu) m. 95, 171. 
Wolsztyńskie jez. 98, 
Wołczyn (Konstadt) m. 439. 
Wormdit p. Orneta. 
Woźniki (Woischnik) m. Ui. 
Wrzeiinia (Wrcschen) ra. 93, 160. 

rz. 100, 
Wrocław fUreslau) ra. 111, 117, 4.'i."J - 4. 
Wronki (Wronkę) m. 109. 
Wyrzysko CWirsitz) m. 77, 153. 
Wschowa (FrauHtadt) m. 173. 
Wysoka (Wissek) m. 154. 
Wysoka Sowa, g. 104. 
Wyatruć (Inster; rz. 8«— 7. 
Wystruć (Insterbiirg) m. 8(5, 329. 
Zaborze 445. 

Zabrze Stare (Alt Zabrze^ 445. 
„ Małe (Klein „ ) 445. 
Zackcn, rz. 112. 
Zalewski ks. 252. 
Załęże (Zalenze) 445. 
Zaniemyśl (Santomischel) m. 162, 
Ząbkowice m. 110. 
Ządzbork (Seusborg.> m. 32(>. 
Zbą.szyu (Kentschen) m. 100, 170. 
Zbąszyńskie jezioro 98, 100. 
Zdnny m. 17.i. 
Zebork (Seebiirg) m. 320. 
Zcmpelburg p. (Sępolno. 
Zgorzelice (fJorlltz) m. 1 15-6. 
Ziegenhals m. 451. 
Zielono^óra (Griinberg) m. 114-5. 
Zlembice (Miinsterberg m. 115. 
Zlutcn m. 328. 
Zirke p. Sierakowice. 
Złotorya 315. 
Złotów iPMatow) m. 311. 
Złotowskie jezioro 76. 
Zoppot p. C'op<jty. 
Zfilz m. 450 
Zarnowickie jezioro 76. 
Żerków m. 175. 
Żnin ra. 156. 
Żniuskie jezioro W. 
Źóraw (Sohran • m. 447. 



e-^/?..< 



sprostowania i uzupełnienia* 



Na Rtr. 10 wWtsz, 5 z poty naleły cz 

., ., «5 ,. 20 .. 
., ., 97 pod iliiAtrncyą „ 

., ,. yy wiersK 4 z'<łolu „ 

n 136 „ 7 

., 154 „ 15 z góry „ 

., 2*1 « „ 

,. ,. 233 ,. « z dołu „ 

.. „ 257 ,. 1 J! sĘÓry „ 

.. ., 263 pud iluBtracyą ,. 

.. ., 2«7 wiersz 13 z dohi 

,. .. 309 ,. 4 „ i ntż.j 

„ „ 329 „ ]8Zfc'óry ,. 

„ ., 357 ,. T ,, 

.. „ 3«7 „ 8 „ 

,. ,. a92 ,. lózdohi ,. 

41*' i> 

., ,. 418 ,. 4 „ 

., .. 418 ,. r. 7, uóry „ 

„ .. 431 „ O z doili ,. 

„ ,, 443 „ 1(5 Z {r<'>rv 

,. .. 448 .. I „ 

,, „ 44S ,, 8 „ ,, 



ytae: od Margrabttwy. 
„ z ziemią Chełmińską. 

., pud Gąsawą. 

,. pod Pakością. 

mogą tworzyć. 

Margonin. 
„ ^Ifch, którzy podają Hłc. 

„ w PozuafiBiiiem 109,.'). 

., 40 milionów. 

Edmundowi Rygierowi. 
„ nad Radtmią.' 

„ w podaniach knuzubskich. 

„ 12 stóp szerokie podcienia. 

TY\ża—Til8it. 
., ilu tcłnśriicie. 

w pow. Sfarognrdzkim. 
,. Licbark. 

<iazeta Lrrka. 
,, Bobfiiirg. 

., 6V> lat. 

„ Kiefersincdicl. 

„ Rafihor. 

Saditz. 



rznpetiiienie do str. 3. '4, av. 21 z góry: W r. 1003 Itylo, wedłng wykazu patroiiac- 
k\e,vn), kółek rolniczych 246, z 10,500 członkami. 

Uzupełnienie do rozdziału: liolnictwo, przemy«ł,handelitd. na str. 482— 49ti. Należy 
dodnć: W ciąt^ii kilku ostatnich lat powstał na (iórnym (l^ląsku 8zere<; polskich t)anków lu- 
dowycli, opartych na systemie Keiffoisenow.skim, które rozwijają się liHrdzo pomyślnie. Naj- 
starszym i najwi«.!kszyin z tych banków jest 1)ytomKki, założony w r 189."» za staraniem 
osób grupujących się naokoło Katolika, według wskazówek ks. Fiotra Wawrzyniaka. Po- 
siadał on pod koniec r. 1002 przeszło l.OOO członków, majątku własnego 317.000 marek, 
opzczędności 3.593,803 nik, udzielił w tym roku pożyczek na 1,515,000 marek. W portfelu 
znajdowało się pod koniec roku 1902 weksli na 3,3ł5.0O0 marek. Zysk wynosił 46.iiU2 ink. 
Wszystkie inne banki ludowe są znacznie mniejsze, ale obracają także już powainemi ka- 
pitałami i działają z wielkim pożytkiem pr/ez dostarczanie wygodnego i taniego kredytu 
ludności polskiej. .lest ich ogółem (oprócz łiytomskiego) siedem: W Opolu, od r. 1898 — liczba 
członków przeszło 200; w Siemianowicach, od r. 1898— członków 231; w Katowicach, od rokn 
1898 - członków 180; w Raciborzu, od r. 190o -członków 240; w Gliwicach, od r. 1901 — człon- 
ków 200; w Królewskiej Hucie, od r. 1901 - członków 50; w Rybniku, od r. 1902— członków 50. 
Nadto istnieje w Bytomiu od r. 1900 .Spółka parcelacyjna". Miała ona w r. 1902-im 5'.' 
członków, bilans wynosił 301,685 mk. Banki górnośląskie dotąd nie należą do „Zwią/.ku 
spółek zarobkowydi'*, o których była mowa na str. 23t> i 372 — 5. 

rziipełnienio do str. 497, w, 14 z dołu. -\rcybi8kup oiomuniecki, Kohn. zrezygnował 
w marcu w 1904 r. skutkit^m zatargów z duchowieństwem, w których następstwie wytoczono 
mn pruces kanoniczny w Rzymie. Nowy arcybiskup do tej pory (koniec marca 1904) nie zo- 
stał mianowany.